Wczorajsze notowania na amerykańskich giełdach charakteryzowały się sporą zmiennością. Główne indeksy wielokrotnie przekraczały poziomy poprzedniego zamknięcia, ostatecznie kończąc dzień na skromnych minusach. Indeks Dow Jones zniżkował o 0,05%, S&P 500 o 0,2%, a technologiczny Nasdaq stracił 0,13%. Brak zdecydowania ze strony inwestorów wynikał po części z konieczności przetrawienia informacji, jakie wczoraj napłynęły na rynek. Warto wspomnieć chociażby o decyzji amerykańskiego Sądu Najwyższego, który orzekł, że część ustawy Sarbanes-Oxley nakazująca ustanowienie publicznego organu nadzorczego kontrolującego standardy księgowe i audytorskie jest niezgodna z konstytucją. Decyzja ta może zrodzić presję na amerykański Kongres, aby bliżej przyjrzeć się całej ustawie, która została stworzona po głośnych skandalach finansowych z udziałem takich spółek jak Enron czy Tyco. Sytuacja techniczna na wykresie indeksu S&P 500 nie wygląda optymistycznie. Kształtująca się praktycznie od początku tego roku formacja głowy z ramionami zapowiadać może głębszą przecenę na amerykańskich giełdach. Pokonanie linii szyi wyznaczonej przez poziom 1035 pkt otwierałoby drogę do zniżkę nawet w kierunku 850 pkt. Dzisiejsza sesja azjatycka przebiegała pod znakiem solidnych spadków. Zniżce w regionie przewodziła giełda w Szanghaju, gdzie indeks Shanghai Composite spadł o 4,27%. Tym samym indeks ten zakończył okres kilkutygodniowej stabilizacji, powracając do rozpoczętych w połowie kwietnia spadków. Na tak silną przecenę wpływ miała m.in. znaczna rewizja w dół ostatniego odczytu indeksu Conference Board dla chińskiej gospodarki, co zrodziło obawy o dalsze tempo wzrostu w tym kraju. Spadki zagościły także na giełdzie w Japonii, gdzie indeks Nikkei 225 stracił 1,27%. Silniejszą przecenę obserwować możemy od rana na giełdach europejskich. Taniejące surowce przekładają się na spadki spółek energetycznych oraz wydobywczych. Akcje spółki BP notowane na giełdzie w Londynie spadają o ponad 2,5% pod wpływem informacji, że huragan Alex może spowolnić proces tamowania wycieku ropy naftowej do Zatoki Meksykańskiej. Z technicznego punktu widzenia sytuacja niemieckiego indeksu DAX również nie wygląda optymistycznie. Zarysowana formacja podwójnego szczytu rodzi zagrożenie wystąpienia głębszej zniżki.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję giełdy na Wall Street rozpoczęły na plusach, utrzymując solidne zyski do końca notowań. Indeks Dow Jones wzrósł o 2,76%, S&P 500 o 2,95%, a technologiczny Nasdaq zyskał 2,77%. Liderami wzrostów były akcje spółek z sektora przemysłowego oraz energetycznego. Na wartości zyskały m.in. akcje Caterpillar (+5,53%), Chevron (+4,77%), Alcoa (+4,17%). Jako powód tak solidnych wzrostów najczęściej podaje się duże w ostatnim czasie wyprzedanie rynku, jednak pytanie pozostaje, czy wzrosty te mają szansę się utrzymać. Póki co żaden istotny opór nie został pokonany, dopiero przebicie od dołu 200-dniowej średniej ruchomej byłoby istotnym sygnałem kupna. Solidny wzrost zanotowały wczoraj akcje BP (+12,26%), po tym jak ich cena spadła ostatnio do 13 letniego minimum. Od początku problemów z wyciekiem ropy do Zatoki Meksykańskiej kapitalizacja tej spółki na amerykańskiej giełdzie zmniejszyła się o połowę. Spadek z kolei zanotowały akcje banku Goldman Sachs, a wśród inwestorów widać było wzmożoną aktywność na rynku opcji, opiewających na te walory. Sugeruje to, że uczestnicy rynku zakładają możliwość dalszej przeceny tych akcji. Pod wpływem bardzo optymistycznego zakończenia sesji na Wall Street wzrosty obserwować można było także na dzisiejszej sesji azjatyckiej. Tokijski indeks Nikkei 225 wzrósł o 1,7%, wsparty przez akcje banków oraz spółek technologicznych. Indeks Shanghai Composite wzrósł o 0,29%, a inwestorzy mają nadzieję, że ceny akcji ustanowiły już dołek po ostatnich spadkach. Dziś zdecydowanie lepiej na chińskiej giełdzie radziły sobie akcje dużych spółek. Brak negatywnych doniesień w kwestii zadłużenia państw strefy euro przełożył się na znaczącą poprawę rynkowych nastrojów, co widoczne jest także na dzisiejszej sesji europejskiej. Giełdy Starego Kontynentu od rana zyskują na wartości, a wśród drożejących walorów znajdują się m.in. akcje banków. Wzrost odnotowują także akcje spółki BP (+7,1%) notowanej na rynku w Londynie po informacji, że koncern ten zamiast redukcji dywidendy planuje ją jedynie odroczyć. W dalszej części dnia warto będzie zwrócić uwagę na publikację danych na temat sprzedaży detalicznej w USA.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję giełdy na Wall Street rozpoczęły na plusach powiększając zyski w pierwszych godzinach notowań. Jednak w dalszej części dnia górę wzięła strona podażowa, spychając ostatecznie indeksy poniżej poziomu poprzedniego zamknięcia. Indeks Dow Jones spadł o 0,41%, S&P 500 o 0,59%, a technologiczny Nasdaq stracił o 0,54%. Z optymistycznych informacji jakie wczoraj poznaliśmy warto wspomnieć o wypowiedzi szefa Fed, który stwierdził, że ożywienie w amerykańskiej gospodarce zdaje się mieć silne podstawy, jednak zastrzegł, iż mogą minąć lata zanim rynek pracy USA wróci do równowagi. W podobnym tonie przedstawiona została opinia na temat kondycji amerykańskiej gospodarki w raporcie zwanym Beżową Księgą. Jako zagrożenie dla dalszego ożywienia wymieniono w nim europejski kryzys zadłużenia. Solidny spadek zanotowały wczoraj akcje spółki BP (-15,8%), kończąc tym samym dzień na 14-letnim minimum. Zniżka ta dokonała się pod wpływem obaw czy koncern ten będzie w stanie kontynuować swoją dotychczasową politykę dywidendową, gdyż liczba wniosków o odszkodowanie w związku z wyciekiem ropy do Zatoki Meksykańskiej rośnie.
Dziś na sesji azjatyckiej obserwować można było w większości umiarkowane wzrosty. Optymizmu dodała publikacja danych na temat handlu zagranicznego Chin. Eksport Państwa Środka wzrósł w maju o 48,5 r/r, jednak rezultat ten był już w dużym stopniu zdyskontowany w cenach akcji, gdyż informacje te pojawiły się na rynku już wczoraj przed oficjalną publikacją. W efekcie po wczorajszych blisko 3-procentowych wzrostach giełdy w Szanghaju dziś inwestorzy zdecydowali się zrealizować zyski spychając indeks Shanghai Composite pod kreskę (-0,82%).
Wzrosty obserwować można także na dzisiejszej sesji europejskiej. Uwaga inwestorów skupiona dziś będzie na decyzjach Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii ws. stóp procentowych oraz na komunikatach do nich. Słabo radzą sobie dziś akcje koncernu BP (-5,26%) notowanego na giełdzie w Londynie.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku surowców przebiegał interesująco ze względu na pojawiające się dywergencje pomiędzy różnymi towarami. Sytuacja ta jest również istotna z punktu widzenia notowań eurodolara, gdyż istnieje szansa, że któryś z rynków wyprzedza ruch na tej parze walutowej. Cena ropy naftowej w dalszym ciągu pozostaje w konsolidacji poniżej poziomu 80 USD za baryłkę. Jednocześnie na wykresie notowań tego surowca widoczna jest formacja trójkąta, a obecnie cena “czarnego złota” znajduje się w okolicach górnego ograniczenia tej figury. Kierunek wybicia zdeterminować może dalsze ruch ceny ropy. Bez przekonania zachowuje się także kurs EUR/USD, który nie jest w stanie ustanowić nowych szczytów i praktycznie porusza się w przedziale z dołu ograniczonym linią trendu wzrostowego natomiast od góry poziomem 1,5000. W minionym tygodniu notowania ropy naftowej przebywały w przedziale 76-79 USD za baryłkę. Na początku tygodnia ceny “czarnego złota” rosły pod wpływem informacji o zamknięciu części amerykańskich rafinerii znajdujących się w Zatoce Meksykańskiej z powodu huraganu Ida. W związku z tym zagrożeniem moce przerobowe rafinerii zostały ograniczone o 30%. Według szacunków ogłoszonych we wtorek przez American Petroleum Institute (API) zapasy surowca zwiększyły się w ubiegłym tygodniu o 1,2 mln baryłek. Z kolei według prognoz IEA w przyszłym roku popyt na ropę zwiększy się o 82,6 mln baryłek dziennie w reakcji na lepsze od oczekiwań wstępne dane z Ameryki Północnej i rosnący popyt w nienależących do OPEC państwach Azji i Bliskiego Wschodu. Do spadku cen ropy w okolice dolnego ograniczenia przedziału wahań przyczyniły się opublikowane dane rządowej amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej według, której zapasy ropy i produktów ropopochodnych w USA wzrosły silniej, niż oczekiwano. Zwiększenie się zapasów ropy o 1,8 mln baryłek i zapasów benzyny o 2,5 mln baryłek świadczy o tym, że popyt nadal jest słaby. W zeszłym tygodniu ceny miedzi także zachowywały się względnie stabilnie, poruszając się wąskim kanale wahań. Czynnikiem wspierającym ceny miedzi była informacja, że chilijski koncern Codelco zwiększył opłaty za fracht i ubezpieczenie dostaw dla konsumentów z Azji. Jest to suma, która jest dodawana do wartości miedzi, ustalana na różnych poziomach dla konkretnych odbiorców. Koncern podał także, że odnotowuje ciągły wzrost sprzedaży metalu do Chin, Indii oraz Korei Południowej co jest najlepszym dowodem, na to jak silnie region ten się rozwija. Uwzględniając także obecne szybkie tempo wzrostu w Chinach stwierdzić można, że w dalszym ciągu popyt ze strony tego kraju będzie istotnym czynnikiem wspierającym ceny miedzi. W zeszłym tygodniu cena złota poruszała się w przedziale 1100-1120 USD za uncję. Na początku obecnego tygodnia notowania tego kruszcu wystrzeliły w górę, odnotowując nowy historyczny rekord na poziomie 1143 USD za uncję. Wraz ze zwyżką notowań złota coraz bardziej realny staje się poziom 1300 USD za uncję, będący poziomem docelowym w przypadku realizacji formacji odwróconej głowy z ramionami dobrze widocznej na interwale tygodniowym. Rosnący popyt na złoto prawdopodobnie wynika z poszukiwania przez inwestorów alternatywy dla rynku akcji ze względu na obawy o wystąpienie głębszej korekty. Niepokoić może także dywergencja pomiędzy wzrostowym rynkiem tego kruszcu, a pozostającą w konsolidacji ceną ropy i eurodolarem.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.