Mijający tydzień na rynku złotego charakteryzował się sporą zmiennością notowań. Pierwsze jego dni upływały w spokojnych nastrojach, a wartość euro konsolidowała się w przedziale 4,0000 ? 4,0500 zł. Koniec tygodnia przyniósł silną zwyżkę notowań EUR/PLN, która wyciągnęła kurs do poziomu 4,2000, czyli w pobliże ostatnich szczytów. W piątek jednak notowania tej pary walutowej powróciły w okolice wartości 4,12 PLN za EUR. W ciągu tygodnia na rynek napłynął cały szereg danych z Polski, nie miały one jednak większego wpływu na notowania polskiej waluty. Choć wypadły one w większości bardzo dobrze, nie odbiegały jednak znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja inwestorów. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Dobrze zaprezentowały się dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona w minionym miesiącu o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Nawet jednak jeśli dane te zdecydowanie różniłyby się od oczekiwań i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki. Odgrywają one wprawdzie pewną rolę, ale zazwyczaj wtedy, gdy kierunek, jaki wskazują rynkowi jest zgodny z nastrojami wśród światowych inwestorów. Wówczas nasilają one wpływ globalnego sentymentu inwestycyjnego. Jeśli natomiast dane są pozytywne, a apetyt inwestycyjny jest słaby przy rosnącej awersji do ryzyka, to nie mają one większego wpływu na polski rynek. Dynamiczne osłabienie złotego zrodziło spekulacje o możliwej interwencji Banku Gospodarstwa Krajowego na rynku walutowym. Nie zostały one jednak oficjalnie potwierdzone. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro pochodzących ze środków unijnych. Prezes banku powiedział natomiast, iż BGK jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu, w momencie dynamicznej zwyżki EUR/PLN nie wykazywał on jednak nadzwyczajnej aktywności.

W notowaniach EUR/USD w mijającym tygodniu obserwowaliśmy bardzo wysoką zmienność. Wartość euro względem dolara zeszła w połowie tygodnia do poziomu najniższego od ponad roku (okolice 1,2140), natomiast już w piątek kształtowała się przez moment nawet na 1,2670. Fundamentalnie w chwili obecnej nie ma podstaw do silniejszej zwyżki kursu tej pary walutowej. Impuls do powrotu do większego spadku da jednak dopiero zejście pod poziom 1,2500.
Impuls do osłabienia euro względem dolara w pierwszej połowie tygodnia dał dalszy wzrost obaw o obecną i przyszłą sytuację w strefie euro. Światowi inwestorzy wykorzystywali każdy pretekst do sprzedaży europejskiej waluty. Negatywnie zareagowali m.in. na informację o tym, iż Niemcy wprowadziły zakaz niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży m.in. na obligacje emitowane przez kraje strefy euro. Ponadto uświadomili sobie, że konieczne oszczędności w Eurolandzie będą osłabiać jego gospodarkę w kolejnych kwartałach. Wspólnej walucie z pewnością również nie sprzyjały wypowiedzi przedstawicieli europejskich władz politycznych i monetarnych, w których nie wyrażali oni zbyt dużego zaniepokojenia niską wartością euro. Jedyne co ich martwiło to wysoka zmienność. Można wnioskować, że z ich strony pojawiło się nawet przyzwolenie na osłabienie europejskiej waluty, pod warunkiem, że nie będzie ono przebiegało w zbyt wysokim tempie. Słabsze euro może być wsparciem dla gospodarki, odczuwającej negatywne skutki oszczędności budżetowych. Mimo wspomnianych wypowiedzi europejskich władz, w notowaniach EUR/USD w drugiej połowie tygodnia obserwowaliśmy odbicie na fali spekulacji na temat ewentualnej interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku walutowym. Ruch ten należy traktować raczej jako techniczne odreagowanie, do którego pretekstem były wspomniane pogłoski. Dopóki na rynek nie napłyną informacje wspierające fundamentalnie euro, o trwałą zwyżkę kursu EUR/USD będzie bardzo trudno. W mijającym tygodniu na światowych giełdach obserwowaliśmy silne spadki. Co więcej padły sygnały do dalszej zniżki. Jeśli faktycznie będziemy ją obserwować, na wartości mogą tracić waluty bardziej wrażliwe na zmiany awersji do ryzyka na światowych rynkach, takie jak np. dolar australijski. W przyszłym tygodniu na rynek nie napłynie zbyt wiele istotnych danych makro. Warto jednak zwrócić uwagę na drugi odczyt danych o PKB Stanów Zjednoczonych za I kw. Często drugi odczyt tego wskaźnika w USA istotnie różni się od pierwotnych szacunków, dlatego też uczestnicy rynku śledzą go z dość dużą uwagą. Prawdopodobnie jedynie te dane zdołają chwilowo przerwać dominację doniesień związanych z sytuacją w strefie euro.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty w środę kontynuował osłabienie. Kurs EUR/PLN zdołał pokonać opór na poziomie 4,1000. Dzisiaj przez moment kształtował się nawet na 4,1450, szybko jednak zszedł pod 4,1200. Przebity opór powinien przynajmniej chwilowo pozostawać dość istotnym wsparciem. Nieco martwić może stosunkowa słabość złotego wobec wczorajszego odreagowania w notowaniach EUR/USD. Takie zachowanie polskiej waluty wydaje się jednak uzasadnione, gdy spojrzy się na środową, spadkową sesję na światowych giełdach. Wczorajsze wydarzenia potwierdzają, iż korelacja pomiędzy złotym, a indeksami największych parkietów pozostaje bardzo wysoka, natomiast powiązania z kursem EUR/USD uwidaczniają się z oczywistych względów jedynie w przypadku pary USD/PLN. Wczoraj zgodnie z przewidywaniami, rodzima waluta nie zareagowała na dane z polskiego rynku pracy na temat dynamiki wynagrodzeń i zatrudnienia. Odczyty tych wskaźników nigdy nie miały większego wpływu na złotego, a wczoraj dodatkowo reakcję na nie utrudnił fakt, iż ich wydźwięk nie był jednoznaczny (dane o płacach wypadły lepiej, natomiast o zatrudnieniu gorzej od prognoz). Dzisiaj na rynek napłynie kolejna porcja doniesień makroekonomicznych z naszego kraju. Wobec silnego wpływu sytuacji panującej na rynkach zagranicznych na polską walutę, również tym wskaźnikom będzie trudno wywołać większą reakcję PLN, mimo że są one istotne dla oceny stanu polskiej gospodarki. Poznamy dzisiaj m.in. dane na temat produkcji przemysłowej w kwietniu. Prognozy zakładają, iż jej wzrost będzie nieco niższy niż kwietniu, jednak i tak wysoki (ma on wynieść nieco ponad 10% r/r). Ponadto zostaną przedstawione m.in. szacunki inflacji producentów (PPI).

W notowaniach EUR/USD w drugiej połowie wczorajszej sesji obserwowaliśmy odreagowanie wcześniejszego silnego ruchu spadkowego. Wartość euro zdołała powrócić nieco ponad 1,2400 USD. Dzisiaj rano chwilowo kształtował się niżej, na 1,2350, jednak szybko wrócił w okolice wczorajszych szczytów. Z uwagi na to, że środowy ruch wzrostowy był prawdopodobnie jedynie korektą w trendzie spadkowym, dzisiaj może być trudno o silniejszą zwyżkę ponad ostatnie maksima. Spadkową perspektywę w notowaniach EUR/USD w krótkim terminie mógłby zmienić jedynie wzrost ponad istotny opór 1,2500.
Obecnie europejskie władze monetarne i polityczne nie wyrażają zbytniej chęci do obrony euro. Co prawda wczoraj walucie tej służyły pogłoski o możliwej fizycznej interwencji, jednak nie zostały one potwierdzone. Co więcej żaden z przedstawicieli ECB nie pokusił się nawet o interwencję słowną. Wobec słabnących perspektyw europejskiej gospodarki i niepewnej sytuacji fiskalnej, to właśnie ewentualne działania władz monetarnych na rynku należałoby uznać za jedyny czynnik, który mógłby na dłużej zahamować spadek EUR/USD. Dzisiaj do ewentualnych interwencji w notowaniach euro ustosunkował się szef Eurogrupy (w jej skład wchodzą ministrowie finansów z państw strefy euro) J. C. Juncker. Stwierdził on, że działania na rynku walutowym obecnie nie są konieczne. Jego zdaniem bardziej należy się niepokoić tempem osłabienia euro, niż jego obecną wartością. Tym samym wyraził on swe przyzwolenie na stopniową deprecjację europejskiej waluty. Dzisiaj w Grecji odbędzie się kolejny strajk generalny. Jeśli jego przebieg będzie tak burzliwy, jak na początku maja, presja spadkowa w notowaniach EUR/USD prawdopodobnie się zwiększy. Dane publikowane dziś z największych gospodarek nie powinny mieć wpływu na kurs tej pary walutowej.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

1. Rynek krajowy

Kwiecień upłynął pod znakiem sporej zmienności na polskim rynku walutowym. Na początku miesiąca notowania EUR/PLN zniżkowały aż do poziomu 3,8220. W kolejnych tygodniach mogliśmy obserwować lekkie wzrosty, które jednak były przerywane okresami niewielkiej zmienności i konsolidacji kursu EUR/PLN. Ostatnie dni kwietnia przyniosły jednak zdecydowany wzrost wartości euro, która zwyżkowała w okolice 3,9600 zł (początek maja przyniósł kontynuację ruchu wzrostowego, który doprowadził do przebicia poziomu 4,0000 PLN za EUR).
Główny wpływ na notowania złotego miały nastroje inwestycyjne, panujące na światowych giełdach, które pod koniec miesiąca uległy zdecydowanemu pogorszeniu. Wcześniejszy optymizm na parkietach wspierał PLN, jednak silniejsze umocnienie polskiej waluty hamowały obawy uczestników rynku o możliwą interwencję rynkową ze strony Narodowego Banku Polskiego.

Polski rynek walutowy a tragedia w Smoleńsku
Uczestnicy polskiego rynku bardzo spokojnie zareagowali na tragiczne wydarzenia z początku ubiegłego miesiąca. Pomimo skrajnie dramatycznych uczuć i emocji, jakie wywołała tragedia, inwestorzy zdołali zdobyć się na obiektywną ocenę jej realnego wpływu na krajowy rynek oraz gospodarkę.
Kwestią budzącą pewne wątpliwości pozostała jedynie sprawa obsadzenia przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej po tragicznej śmierci prezesa NBP S. Skrzypka, który do tej pory pełnił tę funkcję. Obowiązki prezesa przejął dotychczasowy wiceprezes banku P. Wiesiołek. Konstytucjonaliści nie są jednak zgodni co do tego, czy może on (jako osoba, która nie składała ślubowania przed Senatem) przewodniczyć posiedzeniom RPP i wykonywać prawo głosu. Pełniący obowiązki prezydenta B. Komorowski, nie chcąc nadużywać władzy, jaką daje mu obecna funkcja, postanowił, iż kandydata na nowego prezesa NBP i jednocześnie pełnoprawnego przewodniczącego Rady wyznaczy dopiero nowy prezydent, wyłoniony w nadchodzących wyborach. Póki co więc aktualna jest decyzja, przyznająca Wiesiołkowi prawo głosu w posiedzeniach RPP z ryzykiem późniejszego kwestionowania jego decyzji.

Polityka walutowa NBP
Sporo emocji na rynku złotego wywołała interwencja walutowa NBP, przeprowadzona 9 kwietnia, jeszcze za życia ŚP S. Skrzypka. Bank zdecydował się na zakup na rynku walut obcych w celu zahamowania nadmiernej aprecjacji PLN. Interwencja okazała się skuteczna, doprowadzając do zwyżki notowań EUR/PLN z poziomu tegorocznych minimów w okolicach 3,8200 do 3,8900.
Inwestorzy przejęli się również komunikatem po ostatnim posiedzeniu RPP, z którego wynikało, iż część członków Rady opowiadała się za obniżką stóp procentowych. Argumentem za cięciem kosztu pieniądza nie było w tym przypadku wspieranie gospodarki, lecz właśnie interwencyjne zahamowanie zbyt dynamicznej aprecjacji złotego.
Władze monetarne oraz gospodarcze zgodnie twierdzą, iż ostatnia fala umocnienia złotego była zbyt dynamiczna i stanowiła zdecydowane zagrożenie dla tempa wzrostu gospodarczego poprzez negatywny wpływ na krajowy eksport. Nie wyklucza się kolejnych interwencji w celu stabilizacji kursu PLN ? ostatnia fala rynkowego osłabienia polskiej waluty oddala jednak perspektywę kolejnej ingerencji władz monetarnych w rynek złotego.

?Sprawa grecka? a rynek złotego
Przez większość kwietnia złoty wykazywał wyjątkową odporność na problemy gospodarcze Grecji oraz rosnące obawy o inne słabsze gospodarki strefy euro. Można wręcz powiedzieć, iż początkowo sytuacja ta sprzyjała złotemu, a także pozostałym walutom naszego regionu. Inwestorzy europejscy, wycofując się z zagrożonych gospodarek Eurolandu, lokowali swój kapitał na relatywnie stabilniejszych rynkach Europy Środkowo ? Wschodniej. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się rynek polski, jako największy i najbardziej płynny w naszym regionie. Pomimo rosnącej nieufności na rynku europejskim, kilku krajom regionu udało się z powodzeniem uplasować oferty obligacji rządowych. W przypadku aukcji polskiego i czeskiego długu, popyt ponad dwukrotnie przekroczył podaż. Bardzo dobrze wypadły również aukcje obligacji Rumunii oraz Węgier ? krajów, które w czasie kryzysu borykały się z podobnymi problemami jak obecnie Grecja.
Dobra passa inwestycyjna w naszym regionie trwała do momentu, w którym obawy o rozwój sytuacji w strefie euro nie zdominowały nastrojów na światowych giełdach. Stało się to po tym jak agencja ratingowa Standard&Poor’s w ciągu dwóch dni zdecydowała się na obniżki ratingów dla Grecji, Portugalii oraz Hiszpanii. Wzrost awersji do ryzyka oraz spadek apetytu inwestycyjnego doprowadziły do zniżki na światowych giełdach i wyprzedaży bardziej ryzykownych aktywów, w tym tych, związanych z regionem Europy Środkowo ? Wschodniej.
Sytuacji nie zdołała poprawić nawet oficjalna decyzja o przyznaniu Grecji 3-letniego pakietu pomocowego o łącznej wartości 110 mld euro przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Unię Europejską (miała ona miejsce już na początku maja). Inwestorzy po chwilowej poprawie nastrojów zaczęli wątpić, czy wsparcie okaże się wystarczające oraz czy Grecja zdoła wprowadzić cały szereg restrykcji budżetowych, będących warunkiem otrzymania środków pomocowych. Uczestnicy rynku zadają sobie również pytanie, który z europejskich krajów jako kolejny podzieli losy Grecji.

Dobre kwietniowe dane makro
Kwiecień upłynął pod znakiem w większości pozytywnie zaskakujących publikacji makroekonomicznych. Bardzo dobrze zaprezentowała się produkcja przemysłowa oraz sprzedaż detaliczna. Dynamika produkcji wskazała na jej wzrost w marcu o 12,3% r/r, oczekiwano natomiast zwyżki o 9,6% r/r. Sprzedaż z kolei zwiększyła się w tym okresie o 8,7% r/r, w porównaniu z prognozami na poziomie 4,1% r/r. Publikacja ta pozwoliła ponownie uwierzyć w siłę krajowego popytu wewnętrznego po bardzo słabych danych za luty, wskazujących na wzrost sprzedaży na poziomie zaledwie 0,1% r/r.
Nieźle wypadło również saldo bilansu obrotów bieżących, które zanotowało w lutym nadwyżkę na poziomie 106 mln euro ? wynik ten był jednak efektem corocznego transferu przez Unię Europejską środków funduszowych.
Rynek pracy wciąż pozostaje w nie najlepszej kondycji, chociaż sytuacja nie ulega dalszemu pogorszeniu. Bezrobocie w marcu spadło w marcu minimalnie do 12,9% z 13% w lutym. Nieco lepsze wyniki zaprezentował sektor przedsiębiorstw, w którym spadek zatrudnienia wyhamował do 0,6% r/r, a płace wzrosły o 4,8 % r/r.
Dane o inflacji wskazują na systematyczny spadek tempa wzrostu cen. W marcu indeks CPI wyniósł 2,6% r/r, a wskaźnik PPI wykazał zniżkę cen produkcji o 2,4% r/r. Spadła również inflacja bazowa ? do 2,2% r/r z 2,0% r/r. Rada Polityki Pieniężnej w obliczu spadającej presji inflacyjnej, a także mając na względzie stabilność złotego, może dłużej niż oczekiwano wstrzymywać się z zaostrzaniem nastawienia względem polityki monetarnej i podwyżkami stóp procentowych.

2. Rynek zagraniczny

Spadek EUR/USD ze względu na problemy Grecji
O notowaniach EUR/USD w kwietniu dużej mierze decydowały nastroje wokół mniej rozwiniętych państw strefy euro, w tym przede wszystkim Grecji. Wzrost obaw związanych z problemami tego kraju dał impuls do spadku wartości euro względem dolara na nowe roczne minimum, usytuowane nieco powyżej 1,3100 (na początku maja dołek ten został jeszcze znacząco pogłębiony). Wspomniany niepokój podsyciły obniżki ratingów Grecji (agencja S&P obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej tego państwa nawet do poziomu śmieciowego). Obawy te odbiły olbrzymie piętno na notowaniach rentowności greckich obligacji. Rentowności te np. w przypadku 2-letnich papierów dłużnych chwilowo przekroczyły nawet poziom 20%. To właśnie odwrócenie się inwestorów od greckich obligacji uniemożliwiło władzom tego kraju dalsze pozyskiwanie kapitału z rynku i zmusiło je do zwrócenia się z prośbą o pomoc do państw strefy euro i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zatwierdzenie 3-letniego pakietu pomocowego o wartości 110 mld EUR (które było opóźniane z powodów dodatkowych warunków stawianych przez Niemcy) nie zdołało trwale poprawić sytuacji. By sentyment wobec euro uległ poprawie na dłużej, niezbędne wydają się pierwsze pozytywne efekty najnowszego programu ograniczenia deficytu budżetowego, w ramach którego, dzięki cięciom wydatków i podwyżkom podatków, w ciągu najbliższych trzech lat ma zostać wygospodarowane dodatkowe 30 mld EUR. Wprowadzenie tego programu w życie z pewnością utrudniać będzie sprzeciw greckiego społeczeństwa, które już od kilku miesięcy wyraża swe niezadowolenie poprzez masowe strajki. W najbliższych tygodniach protesty te z pewnością się nasilą. Inwestorzy obecnie będą też poświęcać sporo uwagi pozostałym mniej rozwiniętym państwom strefy euro takim jak Portugalia, czy też Hiszpania. Wszelkiej niepokojące sygnały napływające z tych krajów mogą być interpretowane przez pryzmat Grecji, co będzie powodować dalszy odwrót od euro.

Dane ze strefy euro i USA a notowania EUR/USD
Dane napływające w ostatnich tygodniach ze strefy euro i z USA nie faworyzowały żadnej z tych dwóch gospodarek. Jako całokształt wciąż jednak lepiej prezentują się Stany Zjednoczone. Co prawda w kraju tym podobnie jak w niektórych gospodarkach Eurolandu też jest obserwowany ogromny deficyt budżetowy, jednak fakt ten nie wywołuje dużej obawy uczestników rynku, gdyż wciąż znajdują się chętni na zakup amerykańskich obligacji (co sprawia, iż nie występuje problem pozyskania finansowania z rynku, jak np. w przypadku Grecji). Stabilizacja sytuacji na amerykańskim rynku pracy powinna sprzyjać stopniowemu wzrostowi wydatków konsumentów, co w najbliższych miesiącach będzie wspierać gospodarkę USA. Dzięki temu w dalszym ciągu powinna ona wypadać lepiej na tle strefy euro, co z kolei będzie tworzyć presję spadkową w notowaniach EUR/USD.
Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Eurolandzie wciąż nie występuje zbyt wysokie ryzyko nadmiernego wzrostu inflacji, przez co perspektywa podwyżek stóp w obu gospodarkach jest dość daleka i nie oddziałuje na kurs EUR/USD.
Kolejna podwyżka stóp w Australii
W kwietniu australijski bank centralny (RBA) po raz kolejny zdecydował się na podwyżkę głównej stopy procentowej o 25 pb, zachowując przy tym ?jastrzębie? nastawienie do polityki pieniężnej. Dzięki temu kurs AUD/USD testował roczne szczyty usytuowane w pobliżu 0,9400. Próby ich przebicia zakończyły się jednak niepowodzeniem. Zachowanie tej pary walutowej w kwietniu w kontekście nastawienia do polityki pieniężnej australijskich władz monetarnych oraz silnych fundamentów gospodarki Australii, wskazywało na możliwość podejmowania kolejnych prób pokonania oporu na poziomie 0,9400 w następnych tygodniach. Perspektywy te jednak nieco uległy zmianie na początku maja, kiedy to co prawda RBA podwyższył koszt pieniądza o kolejne 25 pb, lecz jednocześnie złagodził stanowisko odnośnie dalszego zacieśniania polityki monetarnej.

Stabilizacja notowań EUR/CHF
Interwencja szwajcarskiego banku centralnego z początku kwietnia, która miała na celu powstrzymanie aprecjacji franka zakończyła się powodzeniem. Od momentu jej podjęcia kurs EUR/CHF konsoliduje się nieco ponad poziomem 1,4300. Inwestorzy przekonali się, iż szwajcarskie władze monetarne pozostają zdeterminowane w walce przeciwko nadmiernemu umocnieniu franka. Fakt ten powinien w najbliższych tygodniach w dalszym ciągu zniechęcać do prób umocnienia franka, co przy jednoczesnej słabości euro względem większości walut sprawi, iż kurs EUR/CHF będzie prawdopodobnie kontynuował konsolidację.

Polityka pieniężna w Japonii wciąż wyjątkowo łagodna
Przeciwko nadmiernej sile własnej waluty opowiadają się również władze polityczne Japonii. Tamtejsza partia rządząca wskazała w kwietniu, iż korzystnymi dla japońskiej gospodarki poziomami dla kursu USD/JPY byłyby okolice 120,00. Takie wartości po raz ostatni obserwowaliśmy w notowaniach dolara względem jena 3 lata temu. W kwietniu kurs tej pary walutowej utrzymywał się w pobliżu swoich 8-miesięcznych szczytów, usytuowanych w okolicy 95,00. Słabości jena sprzyjają obecnie działania japońskich władz monetarnych, które zachowują wyjątkowo łagodne nastawienie do polityki pieniężnej. Zmagając się z deflacją i chcąc wesprzeć gospodarkę, rozważają one obecnie wprowadzenie w życie kolejnych działań wspierających rynek finansowy. W najbliższym czasie stanowisko japońskich władz monetarnych z pewnością nie ulegnie zmianie, co będzie sprzyjać dalszemu osłabieniu jena. Jednocześnie na niekorzyść tej waluty przemawiają ostrzeżenia przed obniżką ratingu Japonii ze względu na ogromny dług publiczny tego kraju.

Światowe giełdy mocne w kwietniu
Światowe giełdy w kwietniu, mimo że osłabiane przez obawy związane z sytuacją mniej rozwiniętych gospodarek strefy euro, pozostawały w kwietniu stosunkowo silne. Zdołały one ustanowić nowe ponad 1,5-roczne maksima. Na rynek w minionym miesiącu nie napływały sygnały do rozpoczęcia większej korekty spadkowej, pomimo tego, że notowania stały się już dość silnie wykupione. Pierwsze tego typu impulsy przyniósł początek maja. Najbliższe dni powinny przynieść rozstrzygnięcie dla światowych giełdach na kolejne tygodnie. Silniejsze odreagowanie z pewnością byłoby korzystne dla rynku.

Zwyżka notowań ropy Brent w ramach kanału wzrostowego
Notowania ropy Brent w kwietniu pozostawały w kanale wzrostowym, ustanowionym w połowie 2009 r. Kanał ten pozwala na średni miesięczny wzrost wartości baryłki surowca o 1,5 USD. Podobnie jak światowe indeksy giełdowe, ceny ?czarnego złota? zdołały ustanowić nowe ponad 1,5-roczne szczyty. Podobieństwo to nie jest przypadkiem, gdyż w minionym miesiącu w dalszym ciągu widoczna była dość silna dodatnia korelacja pomiędzy wartością ropy, a notowaniami indeksów giełdowych. Zależność ta powinna utrzymać się również w kolejnych tygodniach.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

 | Posted by NBPkursywalut.com | Categories: Gospodarka, Indeksy giełdowe, Rynek walut, Surowce | Tagged: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , |

Odbicie w notowaniach EUR/USD

12 Kwiecień 2010

Wczoraj w notowaniach złotego obserwowaliśmy umiarkowaną korektę. Polskiej walucie zaszkodziły spadki obserwowane na europejskich giełdach. Kurs USD/PLN wzrósł do poziomu 2,9000, natomiast EUR/PLN do 3,8600. Z punktu widzenia analizy technicznej istotne jest, że wartość euro względem polskiej waluty zatrzymała się na wspomnianym poziomie, bowiem zachowała ona tym samym potencjał do spadku. Dzisiaj, dzięki poprawie nastrojów inwestycyjnych na światowych rynkach, złoty nieco odrobił wczorajsze straty. Kurs USD/PLN spadł poniżej 2,8700, natomiast EUR/PLN powrócił pod poziom 3,8400 i ponownie znalazł się w przedziale konsolidacji 3,8200-3,8400. W najbliższych godzinach wartość euro względem złotego powinna pozostawać w tym przedziale wahań. Niezadowolenie z nadmiernej siły rodzimej waluty coraz częściej wyrażają przedstawiciele polskich władz monetarnych i politycznych. Wiceprezes NBP, W. Koziński powiedział dzisiaj, iż nie wyobraża sobie, by kurs EUR/PLN zszedł do poziomu 3,6000. Jego zdaniem nie jest wykluczone, że w pewnym momencie na rynku pojawi się NBP, by zahamować aprecjację złotego. Nie będzie to jednak obrona żadnego konkretnego poziomu. W podobnym tonie wypowiedział się wiceminister finansów, Dominik Radziwiłł. Stwierdził on, iż umocnienie polskiej waluty jest niebezpieczne dla gospodarki oraz że MF liczy na współpracę z NBP w tej kwestii. Jak na razie interwencje słowne nie oddziałują zbyt mocno na notowania złotego, niewykluczone jednak, że nieco spowolnią one trend aprecjacyjny rodzimej waluty. W notowaniach EUR/USD na początku dzisiejszej sesji obserwowaliśmy kontynuację odreagowania po nieudanej próbie zejścia pod tegoroczne minima usytuowane w pobliżu 1,3270. Mimo że pierwsza fala tej korekty obserwowana była w trakcie wystąpienia prezesa Europejskiego Banku Centralnego, trudno wskazać zdanie, które miałoby przemawiać za większym wzrostem wartości euro względem dolara. Co prawda J. C. Trichet powiedział, iż bankructwo Grecji jest niemożliwe oraz że wierzy w skuteczność działań tego kraju, zmierzających do ograniczenia deficytu budżetowego, jednak tego typu opinie były wypowiadane przez niego już wcześniej. Z punktu widzenia analizy fundamentalnej silniejszym argumentem za zwyżką EUR/USD był wczorajszy komunikat ministra finansów Grecji. Poinformował on, że deficyt fiskalny jego kraju w I kw. br. spadł o 40% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, z poziomu 7,1 mld EUR do 4,3 mld EUR. Jest to jeden z pierwszych sygnałów, wskazujących na skuteczną realizację planu ograniczenia dziury budżetowej przez Grecję. Tego typu doniesienia z pewnością powinny łagodzić presję spadkową w notowaniach EUR/USD wywoływaną przez obawy inwestorów o kondycję fiskalną wspomnianego państwa.
Dzisiaj eurodolar zbliżył się do linii krótkoterminowego trendu spadkowego, obserwowanego od początku kwietnia. Po nieudanej próbie przebicia tegorocznych minimów kurs EUR/USD posiada potencjał wzrostowy, wystarczający do trwałego pokonania tej linii (obecnie znajduje się ona na poziomie 1,3380). Jeśli faktycznie zostanie ona sforsowana, powstanie przestrzeń do dalszej dynamicznej zwyżki. Kolejne ważniejsze opory to 1,3400 oraz 1,3470.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.