Dzisiejsza sesja na rynku walutowym przyniosła sporo emocji. Uwaga inwestorów skupiona była na parze GBP/USD, podczas gdy eurodolar w nietypowej dla siebie roli podążał raczej za jej notowaniami. Kurs GBP/USD z okolic poziomu 1,5150 spadł do 1,4800. W dalszej części sesji udało się tej parze walutowej częściowo ograniczyć wcześniejsze straty. Spadek wartości funta spowodowany był przez informacje jakie napłynęły z Wielkiej Brytanii, dotyczące tamtejszej sytuacji politycznej. Najnowsze sondaże przeprowadzone w kontekście majowych wyborów parlamentarnych pokazały, że obecnie rządząca Partia Pracy może być zmuszona podzielić się władzą z Partią Konserwatywną. W efekcie braku bezwzględnej większości potrzebnej do uchwalania ustaw pod dużym znakiem zapytania stanęły plany rządu dotyczące ograniczenia deficytu budżetowego. Na tę informację rynki zareagowały dość pesymistycznie spychając funta do nienotowanych od maja 2009 roku minimów względem dolara. Oprócz przeceny brytyjskiej walutowy obserwować można było także spadek cen tamtejszych obligacji skarbowych. Rentowności dziesięcioletnich papierów dłużnych wzrosły do 4,11 procent, zwiększając spread pomiędzy obligacjami niemieckim o 5 pb do 98 pb. Można postawić tezę, że spadek notowań GBP/USD pociągnął w dół eurodolara. Kurs EUR/USD w dość szybkim tempie spadł w okolice 1,3500, pogłębiając tą zniżkę pod koniec sesji europejskiej. Wyprzedaż funta zwiększyła zainteresowanie amerykańską walutą i wydaję się, że przy narastających problemach gospodarki brytyjskich oraz strefy euro może ona stawać się coraz popularniejsza formą lokowania kapitału. Z kolei notowania złotego przebiegały dziś względnie stabilnie. Kurs EUR/PLN po porannym umocnieniu oscylował wokół poziomu 3,9400. Z kolei para USD/PLN odnotowała wzrost w okolice poziomu 2,9200, który dokonał się głównie za sprawą umacniającego się dolara. Większego wpływu na rynek złotego nie wywarła dzisiejsza lepsza od prognoz publikacja indeksu PMI dla polskiego przemysłu.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
W czwartek kurs EUR/PLN po nieudanej próbie pokonania maksimów z ostatnich dni, usytowanych w pobliżu poziomu 4,0100, odnotował spadek do 3,9700. Na początku dzisiejszej sesji europejskiej kształtował się on w okolicach 3,9800. Wszystkie te zmiany mieszczą się jednak w kanale konsolidacji, w którym wartość euro względem złotego pozostaje od ponad tygodnia. Notowania tej pary walutowej oczekują na ostateczne rozstrzygnięcie sytuacji na światowych parkietach. Wczoraj amerykańskie indeksy giełdowe zdołały wybronić się przed większymi spadkami, co pod koniec sesji wsparło polską walutę. Dzisiaj o sytuacji na światowych giełdach i pośrednio również o notowaniach złotego decydować będzie szereg istotnych danych makroekonomicznych z największych gospodarek. Z Polski ważniejsze dane napłyną dopiero na początku przyszłego tygodnia, kiedy to poznamy dane o PKB w IV kw., odczyt indeksu PMI oraz prognozę lutowej inflacji przygotowaną przez Ministerstwo Finansów.
Z ciekawą sytuacją mamy obecnie do czynienia w notowaniach GBP/PLN. Kurs tej pary walutowej dotarł w pobliże dolnego ograniczenia kanału konsolidacji w którym przebywa od października 2009 r. Jak na razie nie zdołał on przebić wspomnianej bariery. O tym, czy zostanie ona w najbliższym czasie sforsowana może zadecydować drugi odczyt danych o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw., który poznamy dzisiaj o godz. 10.30. Ewentualna rewizja w dół tego wskaźnika będzie silnym argumentem przemawiającym za dalszym osłabieniem brytyjskiej waluty. Dynamikę deprecjacji funta może osłabiać jednak fakt, iż jego notowania względem głównych walut są już dość mocno wyprzedane.
Kurs EUR/USD nie zdołał wczoraj przebić ponad rocznych minimów znajdujących się w pobliżu poziomu 1,3450. Niepowodzenie to zaowocowało odreagowaniem w okolice 1,3600. O godz. 10.00, kurs tej pary walutowej kształtował się już jednak niżej, na poziomie 1,3570. W najbliższych godzinach w notowaniach tej pary walutowej może panować nieco niższa zmienność, bowiem inwestorzy będą oczekiwać na istotne dane jakie napłyną po południu z USA. Najważniejszym wydarzeniem będzie drugi odczyt danych o PKB Stanów Zjednoczonych w IV kw., który poznamy o godz. 14.30. Pierwsza rewizja tego wskaźnika często przynosi istotne zmiany w stosunku do pierwotnych szacunków. Tym razem jednak uczestnicy rynku spodziewają się, że drugi odczyt będzie zgodny z pierwszą publikacją, czyli dynamiką na poziomie 5,7%. Brak zmian rzadko kiedy ma jednak miejsce, wobec czego niewykluczone, że dzisiejsza publikacja przyniesie istotne zaskoczenie dla inwestorów. Oprócz danych o PKB poznamy dzisiaj również z USA indeks Chicago PMI (o godz. 15.45), finalny odczyt indeksu nastrojów konsumentów sporządzanego przez Uniwersytet Michigan (o 15.55) oraz sprzedaż domów na rynku wtórnym (o 16.00). Dzisiaj na rynek napłynęło już kilka istotnych wskaźników ? m.in. lepsze od prognoz szacunki dynamiki produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej z Japonii. Pozytywnie uczestników rynku zaskoczył również odczyt indeksu nastrojów brytyjskich konsumentów, który w lutym wzrósł do najwyższego poziomu od 4 miesięcy. Jednak nie wsparł on zbyt silnie notowań brytyjskiej waluty, gdyż dla inwestorów działających na rynku funta obecnie kluczowa pozostaje wspomniana rewizja danych o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Ewentualna obniżka dotychczasowych szacunków prawdopodobnie sprawi, że kurs GBP/USD przetestuje dołki z ostatnich dni (usytuowane w pobliżu 1,5200), z kolei rewizja w górę powinna przynieść bardzo silne odreagowanie ostatnich spadków.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykańskie waluty,
brytyjska waluta,
Chicago,
euro,
eurpln,
funt,
Indeksy giełdowe,
PKB,
PMI,
polska waluta,
rynek wtórny,
sesja europejska,
Stany Zjednoczone,
światowe giełdy,
USA,
Wielka Brytania |
Wczorajsza decyzja Fed o podniesieniu stopy dyskontowej do poziomu 0,75% przełożyła się na istotne umocnienie amerykańskiej waluty, w efekcie czego kurs eurodolara zniżkował wczoraj w okolice poziomu 1,3440. Decyzja ta przełożyła się również na znaczące spadki na giełdach azjatyckich. Na minusach otworzyły się także rynki europejskie, jednak reakcja inwestorów nie była tak silna jak oczekiwano i ostatecznie część rynków zdołała wzrosnąć ponad poziom poprzedniego zamknięcia. Ta dość umiarkowana reakcja uczestników europejskich rynków świadczy o tym, że nie wszyscy oni uznali decyzję Fed jako zapowiedź rychłego podwyższenia głównej stopy procentowej. Praktycznie przez całą dzisiejszą sesję eurodolar poruszał się w przedziale wahań 1,3440 ? 1,3540. Jednak w dłuższym horyzoncie czasowym dolar ma w dalszym ciągu pole do dalszej aprecjacji względem głównych walut. Działania Fed potwierdzają tylko fakt, że pomimo chęci utrzymania kosztu pieniądza w USA na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu, Rezerwa Federalna konsekwentnie zmierza w kierunku ograniczenia płynności na rynku, co umacnia amerykańską walutę. Z kolei bank centralny Japonii prawdopodobnie sięgnie po kolejne środki łagodzenia polityki monetarnej w celu walki z deflacją. Również ECB nie przymierza się do zmiany swojego nastawienia. Z tych też względów oczekiwać można dalszego spadku EUR/USD oraz wzrostu USD/JPY. Zniżkę kontynuuje także kurs GBP/USD, który oprócz umacniającego się dolara, spychany był dziś w dół przez słabsze dane na temat sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii w styczniu.
Dzisiejsza sesja na krajowym rynku walutowym przebiegała również w bardzo stabilnych nastrojach. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN oscylowały w wokół poziomów odpowiednio: 4,0000 oraz 2,9650.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Indeksy giełdowe,
Surowce | Tagged:
dolar,
ecb,
eurpln,
eurusd,
giełdy azjatyckie,
główne waluty,
kurs eurodolara,
polityka monetarna,
Rezerwa Federalna,
rynki europejskie,
sprzedaż detaliczna,
stopa dyskontowa,
stopa procentowa,
USA,
usdjpy,
usdpln,
Wielka Brytania |
Przez większą część dzisiejszej sesji europejskiej kurs EUR/USD pozostawał pod poziomem 1,3800. Po godzinie 16.00 odnotował on zniżkę pod poziom 1,3700. O jego wahaniach w dużej mierze decydowały wciąż napływające na rynek pogłoski związane z pomocą, jaka miałaby zostać udzielona Grecji. Mimo licznych niepotwierdzonych informacji w dalszym ciągu nie przedstawiono szczegółów ewentualnych działań. Na ich temat nie chcieli wypowiadać się przedstawiciele Grecji, a jeden z nich wręcz powiedział, że nie liczy na nowe działania wspierające ze strony Unii Europejskiej. Z kolei nieoficjalne niemieckie źródło powtórzyło, iż mimo braku konkretnych ustaleń, udzielenie pomocy Grecji jest możliwe. Przynajmniej do czasu jutrzejszego spotkania liderów UE tego typu doniesienia będą w dalszym ciągu napływać na rynek. Impuls do popołudniowego spadku kursu EUR/USD mogło dostarczyć opublikowane o godz. 16.00 przemówienie prezesa Fed, B. Bernanke, jakie miał on wygłosić przed jedną z komisji amerykańskiej Izby Reprezentantów. W przemówieniu tym co prawda zostało powtórzone stwierdzenie, że stopy w USA powinny pozostawać na niskim poziomie przez dłuższy czas, jednak nie wykluczono w nim, iż stopa dyskontowa zostanie podniesiona nieco wcześniej. Dzisiaj z Wielkiej Brytanii przedstawiono kwartalny raport o inflacji. Zgodnie z prognozami w nim zawartymi dynamika cen w brytyjskiej gospodarce w ciągu dwóch najbliższych lat powinna spaść poniżej 2%. Na konferencji prasowej po publikacji wspomnianego raportu prezes Banku Anglii ocenił, iż jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na jednoznaczne stwierdzenie, że nie będzie już potrzeby zwiększania programu wykupu obligacji. Wspomniane doniesienia stworzyły dzisiaj presję spadkową w notowaniach GBP/USD. Kurs tej pary walutowej zbliżył się do minimów z bieżącego tygodnia. Ich ewentualne przebicie będzie przemawiać za dalszą dynamiczną zniżkę. W notowaniach złotego obserwowaliśmy dzisiaj konsolidację. Kurs EUR/PLN przez większą część sesji pozostawał w przedziale 4,0500-4,0800. W najbliższym czasie konsolidacja notowań złotego może być kontynuowana. Polska waluta oczekiwać będzie na rozstrzygnięcia na światowych giełdach.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Bank Anglii,
eurpln,
eurusd,
gbpusd,
Grecja,
Izba Reprezentantów,
polska waluta,
sesja europejska,
Unia Europejska,
USA,
Wielka Brytania |
Złoty rozpoczął dzisiejszą sesję od lekkiego umocnienia względem głównych walut. Notowania EUR/PLN zniżkowały dziś do poziomu 4,0700, a kurs USD/PLN zszedł w okolice 2,9650. Na rynku sentyment nieco poprawił się po tym, jak pojawiły się pogłoski o możliwym konkretnym planie pomocy dla Grecji. Jak widać inwestorzy pozostają do tego stopnia wrażliwi na tym punkcie, że reagują optymizmem już na samą perspektywę ewentualnego planu wsparcia. Złotego wspiera również poprawa nastrojów na europejskich giełdach, w tym również na polskiej GPW. W przeciwieństwie do wczorajszej sesji WIG-20 zyskuje w miarę upływu sesji ? wczoraj natomiast wraz z przebiegiem dnia indeks polskich blue chipów oddał cały zysk z początku sesji i ostatecznie zakończył notowania na minusie. Ponadto dziś rano na rynek napłynęła wypowiedź przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego, M. Allena, który wyraził się pozytywnie o polskim planie konsolidacji finansów publicznych. Jego zdaniem założenia planu są wiarygodne, a cel na 2012 r., czyli deficyt finansów publicznych na poziomie 2,9% PKB jest realny. Dodał on jednak, iż należy wystrzegać się drastycznych cięć wydatków budżetowych ze względu na fakt, iż ożywienie w naszej gospodarce jest wciąż słabe. Allen pochwalił również zachowawcze założenia w ustawie budżetowej na 2010 r. ? według nich wzrost gospodarczy w naszym kraju w bieżącym roku osiągnie 1,2%, a średni poziom inflacji wyniesie 1%. Według prognoz MFW natomiast dynamika PKB powinna kształtować się na poziomie 2-3%, a inflacja spowolni do 2-2,5%.
Na początku dzisiejszej sesji notowania EUR/USD zwyżkowały ponad poziom 1,3700. Powodem umocnienia euro względem dolara są pogłoski o możliwej współpracy Europejskiego Banku Centralnego oraz Unii Europejskiej w celu opracowania planu pomocy dla Grecji. Przebywający na sympozjum banku centralnego Australii, prezes ECB J.C. Trichet zdecydował się skrócić swój pobyt w Sidney po to, by zdążyć na spotkanie Rady Europejskiej. Rada grupuje szefów rządów lub głowy państw członkowskich UE ? najbliższy szczyt rozpocznie się w czwartek. Po ostatnim spotkaniu krajów grupy G7 inwestorzy byli rozczarowani brakiem konkretnych rozstrzygnięć w sprawie ?problemu greckiego?. Jedyne, co było wynikiem szczytu, to deklaracje, iż kraje Eurolandu dołożą wszelkich starań by Grecja wypełniła nowe zobowiązania fiskalne. Uczestnicy rynku w obecnym momencie koncentrują swoją uwagę na konkretnym sposobie rozwiązania problemów tego kraju. To, jak Unia Europejska poradzi sobie z kłopotami Grecji, będzie bowiem najprawdopodobniej stanowiło odpowiedź na pytania inwestorów, dotyczące rozwiązania problemów pozostałych gospodarek ? Portugalii oraz Hiszpanii. W czasie dzisiejszej sesji nie poznamy praktycznie żadnych istotnych danych makroekonomicznych. Od początku dnia na rynek napłynęły jedynie informacje o inflacji CPI w Niemczech oraz saldzie obrotów handlowych w Wielkiej Brytanii. Pierwszy ze wskaźników wypadł zgodnie z oczekiwaniami, dane z Wielkiej Brytanii natomiast rozczarowały. Bilans handlowy wykazał bowiem deficyt na poziomie ponad 7 mld funtów, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 6,6 mld GBP. Publikacja ta wpłynęła na lekkie osłabienie funta i zniżkę kursu GBP/USD do poziomu 1,5580. W dalszej części sesji poznamy jeszcze dane o zapasach hurtowników w USA ? również i ten odczyt nie powinien mieć silniejszego wpływu na rynek.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
australia,
bilans handlowy,
Europejski Bank Centralny,
eurpln,
eurusd,
finanse publiczne,
gbp,
gbpusd,
Giełda Papierów Wartościowych,
GPW,
Grecja,
Hiszpania,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Niemcy,
Portugalia,
Rada Europejska,
USA,
usdpln,
Wielka Brytania,
WIG20 |
Bieżący tydzień na rynku złotego charakteryzowała spora zmienność notowań polskiej waluty. Pierwsze dni przyniosły dynamiczną zniżkę kursu EUR/PLN, na fali której zostało przebite bardzo silne wsparcie na poziomie 4,0000. Po jego pokonaniu notowania tej pary walutowej zeszły aż do poziomu 3,9560. Druga połowa tygodnia przebiegała jednak pod znakiem odreagowania, na fali którego wartość euro względem złotego wzrosła w piątek do poziomu 4,1000. Wartość ta póki co skutecznie hamuje silniejszą zwyżkę kursu EUR/PLN. Początkowe umocnienie złotego było kontynuacją spadków EUR/PLN zapoczątkowanych jeszcze w poprzednim tygodniu w reakcji na dobre dane o PKB z Polski oraz USA. Nastroje na rynku złotego wpierało również pozytywne przyjęcie przez inwestorów rządowego planu naprawy finansów publicznych. Odreagowanie i ponowny wzrost kursu euro względem złotego był z jednej strony wynikiem realizacji zysków przez inwestorów po wcześniejszym umocnieniu polskiej waluty. Z drugiej strony złotemu zaszkodziło zdecydowane pogorszenie sentymentu na światowych giełdach oraz nasilenie się na rynku europejskim obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Należy jednak zaznaczyć, iż podczas gdy słabsze gospodarki Eurolandu są negatywnie oceniane przez agencje ratingowe, a ich ratingi są obniżane, sytuacja w naszym regionie uległa w tym względzie zdecydowanej poprawie. W ciągu tygodnia agencja Fitch podniosła perspektywy ratingu dla Rumunii oraz Estonii z ?negatywnej? do ?stabilnej?. Analogicznej poprawy dokonała agencja Standard&Poor?s względem perspektyw oceny długu Litwy. Jedynie względem Węgier agencje pozostają pesymistyczne. Jakkolwiek Moody?s w styczniu poinformował, iż jest szansa na pozytywną rewizję perspektyw ratingu tego kraju, zdaniem agencji ratingowej Fitch niepewność dotycząca przyszłości budżetu Węgier oraz słabe prognozy dla tamtejszej gospodarki stanowią główną barierę dla poprawy perspektyw oceny węgierskiego długu. Kalendarz publikacji makroekonomicznych z polskiej gospodarki był w ubiegłym tygodniu wyjątkowo ubogi. Jedynie w poniedziałek poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu ? wskaźnik ten, mierzący aktywność gospodarczą w danym sektorze wypadł poniżej oczekiwań. Spadł on bowiem w styczniu do poziomu 51 pkt z 52,4 pkt, podczas gdy oczekiwano niewielkiej zwyżki do 53 pkt. Najważniejsze jednak, iż wskaźnik zdołał utrzymać się powyżej poziomu 50 pkt, oddzielających ekspansję od recesji.
Miniony tydzień na rynku walutowym przyniósł sporo emocji. Dodatkowo nerwowość wśród inwestorów potęgowana była przez oczekiwania na oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Pierwsza część tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostu notowań eurodolara w okolice poziomu 1,4000. Ruch ten został odebrany przez wielu uczestników rynku jako możliwość odreagowania spadków trwających od grudnia 2009 roku. Jednak po naruszeniu wspomnianego poziomu notowania EUR/USD zawróciły, kontynuując trend spadkowy. W drugiej części tygodnia obserwować można było zdecydowaną zniżkę notowań tej pary walutowej. Presję spadkową na euro wywierają ciągle narastające problemy finansowe Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii oraz obawy, że kraje te nie będą w stanie same poradzić sobie z ich rozwiązaniem. Po gwałtownym spadku w okolice poziomu 1,3700 notowania eurodolara ustabilizowały się, oscylując wokół tej wartości do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Zaprezentowane w piątek o godzinie 14.30 oficjalne dane amerykańskiego Departamentu Pracy okazały się dość niejednoznaczne, co było także widoczne w reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. Pozytywnie zaskoczył odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorzy początkowo mieli problem z ostateczną interpretacja wyników ? przełożyło się to na dużą zmienność notowań eurodolara. Z pozostałych publikacji, jakie poznaliśmy w minionym tygodniu warto wspomnieć o odczycie indeksów ISM dla sektora przemysłu oraz usług, które wyniosły w styczniu odpowiednio: 58,4 pkt oraz 50,5 pkt. Istotny dla rynku był fakt, że obydwa wskaźniki wypadły powyżej poziomu 50 pkt, oddzielającego recesję od ekspansji w danym sektorze. Jednak w przypadku ISM dla usług ciągle nie jest to rezultat, który pozwoliłby na ogłoszenie trwałej poprawy. W minionym tygodniu poznaliśmy także decyzję władz monetarnych Wielkiej Brytanii oraz Eurolandu. Zarówno przedstawiciele Banku Anglii oraz ECB utrzymali koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, co było decyzją jak najbardziej zgodną z oczekiwaniami. Pogorszenie globalnego sentymentu inwestycyjnego w drugiej części tygodnia przełożyło się także na silniejsze ruchy na niektórych pozostałych parach walutowych. Notowania USD/JPY zniżkowały z okolic poziomu 91,00 do 88,00. Zniżka ta wiązała się głównie z rosnącą awersją do ryzyka. W tendencji spadkowej znajdowały się także notowania GBP/USD. Oprócz presji spadkowej wywieranej przez umacniającego się dolara, widać było również słabość waluty brytyjskiej. W efekcie kurs tej pary walutowej naruszył istotny poziom wsparcia 1,5700, schodząc w okolice 1,5650. Przyszły tydzień będzie zdecydowanie uboższy w publikacje i wydarzenia ekonomiczne, jednak wiadomo, że pierwsze jego dni w dalszym ciągu będą jeszcze determinowane przez dane, jakie napłynęły na rynek w piątek.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykański rynek pracy,
Departament Pracy,
dług,
EBC,
Estonia,
Euroland,
eurpln,
eurusd,
finanse publiczne,
Grecja,
Hiszpania,
indeks ISM,
indeks PMI,
Litwa,
notowania eurodolara,
PKB,
Polska,
polska gospodarka,
polskie waluty,
Rumunia,
rynek europejski,
rynek złotego,
USA,
usdjpy,
waluta brytyjska,
węgierski dług,
Wielka Brytania,
złoty |
Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.
Rynek krajowy
Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
akcja kredytowa,
amerykańska gospodarka,
brytyjska gospodarka,
Chiny,
chiński bank centralny,
CPI,
deficyt,
EBC,
euro,
Europa Środkowo - Wschodnia,
europejska waluta,
Europejski Bank Centralny,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
funt,
Główny Urząd Statystyczny,
Grecja,
GUS,
Hiszpania,
indeks PMI,
inflacja bazowa,
instytucje finansowe,
KE,
Komisja Europejska,
koszt pieniądza,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania euro,
notowania funta,
PKB,
podaż,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
popyt,
Portugalia,
ppi,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
rachunek obrotów bieżących,
rynek pracy,
rynki wschodzące,
Rząd,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
USA,
usdjpy,
Wielka Brytania,
wydatki budżetowe |
Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję w pobliżu poziomu 4,1000. Kurs USD/PLN natomiast, pod wpływem spadków eurodolara, zwyżkował aż w okolice 2,9000. O godz. 10.00 z Polski na rynek napłynęły grudniowe dane o sprzedaży detalicznej oraz stopie bezrobocia. Sprzedaż wzrosła w grudniu o 7,2% r/r, oczekiwano natomiast zwyżki o 6,1% r/r. Publikacja ta świadczy o silnym popycie wewnętrznym w Polsce. Stopa bezrobocia okazała się nieco wyższa od prognoz ? udział osób pozostających bez pracy w grupie aktywnych zawodowo wzrósł w minionym miesiącu do 11,9% z 11,4% w listopadzie (prognoza 11,8%). Około południa poznamy jeszcze decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych, a o godz. 14.30 odbędzie się konferencja po posiedzeniu. Jakkolwiek nie oczekuje się zmiany kosztu pieniądza w styczniu, możliwe, iż Rada zaostrzy nieco swoje stanowisko względem polityki monetarnej w kraju. Według najnowszych doniesień rynkowych w piątek prawdopodobnie odbędzie się konferencja, w czasie której premier ogłosi nowy termin przyjęcia euro. D. Tusk chce, aby Polska przystąpiła do Eurolandu w 2015 r. Rząd będzie w związku z tym pracował nad obniżeniem deficytu finansów publicznych do poziomu 3% PKB do 2013/2014 r. Rząd Czech zapowiedział natomiast wprowadzenie restrykcji fiskalnych w celu ograniczenia deficytu, tak by kraj mógł przyjąć euro w 2016 lub w 2017 r. Wprowadzone zostaną cięcia wydatków, w szczególności związanych z administracją publiczną, a podatek dochodowy zostanie podniesiony do 31%. Działania te są zgodne z ostatnimi sugestiami Międzynarodowego Funduszu Walutowego ? wczoraj jego przedstawiciele stwierdzili, iż brak odpowiednich kroków fiskalnych może zagrażać utrzymaniem się deficytu budżetowego na poziomie 5% PKB w ciągu najbliższych 5-ciu lat.
Po wczorajszej konsolidacji wokół poziomu 1,4150, kurs EUR/USD zszedł dzisiaj pod 1,4100. Posiada on potencjał do dalszego spadku. Świadczy o tym m.in. fakt, że w poniedziałek nie odnotował on trwalszego wzrostu, mimo iż z uwagą śledzona przez inwestorów sprzedaż 5-letnich greckich obligacji skarbowych zakończyła się sukcesem. Sprzedano papiery dłużne o wartości 8 mld EUR, podczas gdy popyt wyniósł aż 25 mld EUR. W najbliższym czasie kurs EUR/USD może zmierzać w kierunku psychologicznej bariery 1,4000. Dzisiaj o godz. 10.00 z Niemiec został przedstawiony odczyt indeksu Ifo. Okazał się on nieco lepszy od prognoz. Wzrósł do 95,8 pkt, podczas gdy prognozy zakładały, iż osiągnie poziom 95,1 pkt. Za dobrym odczytem tego indeksu stała przede wszystkim silna zwyżka składowej odzwierciedlającej oczekiwania odnośnie przyszłej sytuacji w niemieckim biznesie. Po publikacji tego wskaźnika kurs EUR/USD odnotował zwyżkę o 20 pipsów do poziomu 1,4110. Szybko jednak część tego niezbyt dużego ruchu została zniesiona, co potwierdza potencjał do spadków kursu tej pary walutowej. Oprócz indeksu Ifo wpływ na notowania eurodolara może mieć dziś jeszcze publikacja indeksu zaufania amerykańskich konsumentów, sporządzanego przez Conference Board (godz. 16.00). Jeszcze ważniejsze dane napłyną dzisiaj z Wielkiej Brytanii. O godz. 10.30 zostanie opublikowany wstępny odczyt i PKB tego kraju w IV kw. Prognozy zakładają pierwszy od 2008 r. wzrost tego wskaźnika. Funt jest bardzo wrażliwy na publikacje danych z Wielkiej Brytanii, dlatego też tuż po 10.30 w jego notowaniach z pewnością znacząco wzrośnie zmienność. Na dzisiejszej sesji azjatyckiej na tamtejszych giełdach panowały kiepskie nastroje inwestycyjne. Powodowały one umocnienie jena. Wzrost wartości tej waluty zatrzymała jednak wiadomość o tym, iż agencja S&P obniżyła perspektywę ratingu Japonii ze stabilnej do negatywnej. Po ogłoszeniu tej informacji kurs USD/JPY wzrósł z poziomu 89,60 aż na 90,50. Ruch ten był jednak tylko chwilowy. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej wciąż tworzy nie najlepsza atmosfera na giełdach. Dzisiaj poznaliśmy decyzję Banku Japonii w sprawie stóp. Zgodnie z prognozami pozostawiono je na dotychczasowym poziomie. Decyzja ta nie miała wpływu na wartość jena. Bank Japonii powtórzył, iż prowadzona przez niego polityka pieniężna pozostanie łagodna.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
eurodolar,
Euroland,
eurpln,
eurusd,
indeks Ifo,
Japonia,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania eurodolara,
PKB,
Polska,
sesja azjatycka,
sprzedaż detaliczna,
stopa bezrobocia,
stopy procentowe,
umocnienie jena,
usdpln,
Wielka Brytania |
Kurs EUR/PLN rozpoczął dzisiejszą sesję ponad poziomem 4,0800, co sugeruje, iż w najbliższych dniach raczej nie zobaczymy przebicia wsparcia 4,0000 w notowaniach EUR/PLN. Negatywny wpływ na polską walutę mają przede wszystkim nastroje na światowych giełdach. Pogorszyły się one pod wpływem zapowiedzi wprowadzenia restrykcji w amerykańskim sektorze bankowym. Złoty pozostaje również słaby w wyniku obaw o kondycję fiskalną jednej z najsłabszych gospodarek Eurolandu ? Grecji. Z bardziej istotnych wydarzeń makroekonomicznych w regionie, warto wspomnieć o decyzji banku centralnego Węgier w sprawie stóp procentowych. Poznamy ją dziś o godz. 14.00 ? inwestorzy oczekują obniżki o 25 pb do poziomu 6%. Według prognoz rynkowych w całym 2010 r. koszt pieniądza zostanie tam obniżony do poziomu 5,5%. Władze monetarne Węgier pozostają w trudnej sytuacji ? z jednej strony bowiem poluźnianie polityki pieniężnej jest wciąż potrzebne słabej gospodarce. Z drugiej jednak inwestorzy zagraniczni wymagają odpowiednio wysokiej stopy zwrotu jako premii za ryzyko, związane z lokowaniem kapitału w tej gospodarce. Kapitał zagraniczny jest z kolei Węgrom potrzebny ? zadłużenie tego kraju sięga prawie 80% PKB. Węgry cały czas pozostają silnie uzależnione od popytu zagranicznego. Popyt wewnętrzny jest tam bowiem wciąż bardzo słaby, co potwierdzają opublikowane dziś dane o sprzedaży detalicznej. Podczas gdy w Polsce sprzedaż ani razu w czasie kryzysu nie zanotowała spadku (a w listopadzie wzrosła o 6,3% r/r), ostatnia grudniowa publikacja z Węgier wskazuje na zniżkę na poziomie 7,8% r/r.
Pierwsze godziny nowego tygodnia w notowaniach EUR/USD przebiegały wyjątkowo spokojnie. Kurs tej pary walutowej konsolidował się w przedziale 1,4135-1,4175. Ze względu na brak większego odreagowania ostatniej zniżki, po okresie stabilizacji prawdopodobnie powróci on do spadków. Celem takiego ruchu powinna stać się psychologiczna bariera 1,4000. W bieżącym tygodniu w centrum uwagi uczestników rynku pozostawać będzie sytuacja fiskalna Grecji. Według tamtejszych mediów greckie władze rozpoczną dzisiaj zbierania zapisów na 5-letnie obligacje. Chcą one pozyskać z emisji długu 3-5 mld EUR. Grecki minister finansów uzależnia termin sprzedaży tych papierów dłużnych od warunków rynków. Emisja greckiego długu z pewnością będzie miała istotny wpływ na wartość euro. Jeśli się do końca nie powiedzie, presja spadkowa w notowaniach europejskiej waluty znacząco wzrośnie. W kolejnych dniach będzie miało miejsce jeszcze kilka innych, istotnych dla kursu EUR/USD, wydarzeń makroekonomicznych. Poznamy m.in. odczyt indeksu Ifo z Niemiec, decyzję FOMC w sprawie stóp procentowych w USA oraz wstępne szacunki PKB Stanów Zjednoczonych w IV kw. Ponadto w środę rozpocznie się w Davos Światowe Forum Ekonomiczne. W bieżącym tygodniu na rynek napłyną również dane istotne dla notowań funta ? już jutro poznamy wstępne szacunki dynamiki PKB Wielkiej Brytanii za IV kw. Prognozy zakładają pierwszy kwartalny wzrost brytyjskiej gospodarki od 2008 r. Obecnie w notowaniach GBP/USD utrzymuje się presja spadkowa. W piątek kurs tej pary walutowej spadł pod poziom 1,6100 i znalazł się najniżej od 10 dni. Dzisiaj kształtuje się nieco wyżej ? na 1,6120 jednak w najbliższym czasie może on zejść w pobliże zeszłotygodniowych dołków (1,6075). Dzisiaj kalendarz makro jest jeszcze dość ubogi. Z ważniejszych wskaźników zostanie przedstawiona jedynie sprzedaż domów na rynku wtórnym w grudniu w USA. Poznaliśmy już dzisiaj indeks zaufania niemieckich konsumentów (GfK). Wypadł on nieco lepiej od prognoz, jednak nie miał wpływu na kurs EUR/USD.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
bank centralny,
Davos Światowe Forum Ekonomiczne,
euro,
Euroland,
europejska waluta,
eurpln,
eurusd,
GfK,
Grecja,
indeks Ifo,
kondycja fiskalna,
Niemcy,
popyt,
rynek wtórny,
sektor bankowy,
USA,
Węgry,
Wielka Brytania,
władze monetarne,
złoty |
Początek bieżącego tygodnia przyniósł aprecjację złotego do psychologicznego poziomu 4,0000 PLN za EUR. Po tym jednak kurs odreagował, kończąc tydzień na poziomie 4,1000. Z jednej strony dalsze umocnienie złotego względem euro zahamowało bardzo silne wspomniane wsparcie na poziomie 4,0000. Z drugiej natomiast nastroje na naszym rynku popsuły się pod wpływem negatywnych informacji napływających z Grecji. Tamtejsza gospodarka ma poważne problemy z budżetem i wszystko wskazuje na to, iż będzie musiała poradzić sobie z nimi sama bez pomocy ze strony pozostałych krajów Unii Europejskiej.
Informacje napływające z Grecji ponownie zwróciły uwagę inwestorów na problemy fiskalne naszego regionu. W ostatnim czasie uczestnicy rynku zdawali się bowiem ignorować słabsze strony poszczególnych gospodarek, skupiając się na ich pozytywnych aspektach. Problemy Grecji prawdopodobnie zwróciły uwagę na fakt, iż inwestowanie w regionie europejskich rynków wschodzących wiąże się wciąż z poważnym ryzykiem. Ponadto, mogą one spowodować, iż Komisja Europejska zaostrzy restrykcyjność przestrzegania fiskalnego kryterium konwergencji, co może spowolnić proces integracji walutowej i opóźnić przyjęcie euro przez wiele państw naszego regionu. Złotemu nie pomogła nawet kolejna bardzo udana aukcja polskiego długu. W środę Ministerstwo Finansów zaoferowało 10- i 20 letnie obligacje skarbowe o łącznej wartości nominalnej 2,5 mld zł ? popyt przekroczył natomiast ofertę trzykrotnie. W ostatnich dniach do kraju napłynęło sporo danych makroekonomicznych ? były one jednak raczej neutralne dla polskiej waluty. Na początku tygodnia poznaliśmy dynamikę wynagrodzeń oraz zatrudnienia. Sytuacja w sektorze przedsiębiorstw ulega poprawie ? spadek zatrudnienia wyhamowuje ? w grudniu wyniósł on 1,8% r/r, przeciętna płaca natomiast wzrosła w tym okresie aż o 6,5% r/r. Mogło być to jednak efektem wypłaty w grudniu rocznych premii, które prawdopodobnie pod koniec kryzysowego 2008 r. były zdecydowanie mniejsze. Słabsze od prognoz okazały się natomiast dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona w grudniu o 7,4% r/r, podczas gdy po bardzo dobrych danych listopadowych (9,8% r/r) oczekiwano wyniku na poziomie 11% r/r. Z pozostałych publikacji makro, poznaliśmy jeszcze wskaźnik inflacji producentów (PPI) oraz inflację bazową. Obydwa wskaźniki były nieco niższe od oczekiwań oraz od swoich poprzednich odczytów. Dane o inflacji oraz produkcji przemysłowej zbiegły się z publikacją raportu z ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. RPP stwierdziła, iż ze względu na utrzymującą się na niskim poziomie presję inflacyjną oraz wciąż mało stabilne ożywienie gospodarcze, stopy procentowe w krótkim terminie pozostaną na obecnym rekordowo niskim poziomie.
Ubiegły tydzień na rynku walutowym rozpoczął się stabilnie, a notowania eurodolara konsolidowały się tuż poniżej poziomu 1,4400. Ograniczona zmienność na rynku walutowym była spowodowana przez niepracujące w poniedziałek rynki finansowe w USA ze względu na obchody dnia Martina Luthera Kinga. W dalszej części tygodnia wraz z powrotem inwestorów zza oceanu obserwować można było znaczący spadek kursu EUR/USD w okolice poziomu 1,4000. Ruch ten był jednak spowodowany w dużej mierze nie przez siłę dolara, a przez słabość waluty europejskiej. Świadczyła o tym m.in. reakcja uczestników rynku po publikacji indeksu instytutu ZEW, który wyniósł w styczniu 47,2 pkt, plasując się zarówno poniżej oczekiwań (49,5 pkt), jak i wartości poprzedniego odczytu (50,4 pkt). Po tym odczycie kurs EUR/USD zniżkował o blisko figurę, schodząc w okolice poziomu 1,4300. Widać również było, że euro w dalszym ciągu ciążą problemy finansowe Grecji. Ostatnie doniesienia mówiące, że kraj ten będzie musiał sam sobie poradzić z nadmiernym zadłużeniem i nie będzie mógł liczyć na pomoc finansową ze strony europejskich władz pokazały, że łatwego rozwiązania problemu nie będzie. Malejąca wiarygodność greckiej gospodarki odzwierciedlona m.in. w rosnących kwotowaniach CDS-ów dla tego kraju, jest dyskontowana przez inwestorów w wartości euro, co rodzi silną presję spadkową na notowania wspólnej waluty. Końcówka tygodnia przyniosła wzrost zmienności na rynku spowodowany wystąpieniem prezydenta USA Baracka Obamy. Podczas przemówienia Obama wskazał konieczność ograniczenia ryzyka podejmowanego przez instytucje finansowe, które to doprowadziło m.in. do wybuchu obecnego kryzysu. Nowe surowsze regulacje zakładają rozgraniczenie działalności depozytowo-kredytowej banków od inwestycji dokonywanych na własny rachunek. Poruszono również kwestię zakresu działalności traderskiej oraz transakcji zawieranych z funduszami hedgingowymi. Pomysł prezydenta Obamy został przyjęty przez rynki bardzo negatywnie, a na światowych giełdach obserwować można było solidne spadki. Natomiast eurodolar po krótkotrwałym wzroście ponownie zszedł w okolice pokonanego raz już wsparcia 1,4115, którego ponowne sforsowanie nie powinno być trudne. Eurodolar w dalszym ciągu znajduje się silnym trendzie spadkowym i z tego też względu oczekiwać można dalszej zniżki notowań tej pary walutowej w okolice 1,4000, a w szerszym horyzoncie czasowym nawet do poziomu 1,3800. W minionym tygodniu obserwować można było zniżkę notowań GBP/USD z poziomu 1,6450 do 1,6100, czyli o ponad 2%. Spadek notowań tej pary walutowej przybrał na sile w końcówce tygodnia, kiedy to na rynek napłynęły rozczarowujące dane na temat sprzedaży detalicznej. Wzrosła ona w grudniu jedynie o 0,3% m/m, podczas gdy spodziewano się wyniku na poziomie 1,1% m/m. Negatywny wpływ na brytyjską walutę miały także obawy inwestorów, iż władze Wielkiej Brytanii, w ślad za administracją prezydenta Obamy, mogą wprowadzić podobne surowsze regulacje dla sektora finansowego.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
brytyjska waluta,
dane makroekonomiczne,
dolar,
działalność depozytowo-kredytowa,
eur,
euro,
eurodolar,
gbpusd,
Grecja,
inflacja,
instytucje finansowe,
instytut ZEW,
PLN,
polski dług,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
Rada Polityki Pienieżnej,
region europejski,
RPP,
rynek wlautowy,
rynki finansowe,
sektor finansowy,
UE,
Unia Europejska,
USA,
waluta europejska,
Wielka Brytania |