Dzisiejsza sesja na rynku walutowym przyniosła kilka istotnych wydarzeń makroekonomicznych, jednak zmienność nie wzrosła istotnie. Eurodolar kontynuował zwyżkę, dochodząc dziś do poziomu 1,3750. Większego wpływu na notowania tej pary walutowej nie miały wstępne dane o inflacji, jakie napłynęły z niemieckiej gospodarki. Inflacja konsumentów CPI wzrosła w styczniu do 1,9 proc. r/r z 1,7 proc. miesiąc wcześniej. Oczekiwano wyniku 2,0 proc. r/r. Zharmonizowany indeks cen konsumentów (HICP) natomiast wyniósł w dobiegającym końca miesiącu 2,0 proc. r/r przy prognozach na poziomie 2,2 proc. r/r i poprzednim odczycie 1,9 proc. r/r. Dziś również poznaliśmy dane z amerykańskiego rynku pracy. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła na przestrzeni ubiegłego tygodnia 454 tys., co stanowi wynik o 49 tys. wyższy od oczekiwań.
Rano na rynek napłynęła informacja o obniżce ratingu Japonii z AA do AA-. Agencja Standard&Poor?s argumentowała swoją decyzję złą sytuacją budżetową tego kraju, która uniemożliwia prowadzenie elastycznej polityki fiskalnej. Jen tuż po tej informacji osłabił się dynamicznie, jednak zwyżka kursu USD/JPY nie przekroczyła 120 pipsów ? wzrósł on z okolic 82,00 co 83,20. Pod koniec sesji europejskiej notowania tej pary znajdowały się ponownie pod poziomem 83,00. Dla inwestorów ważny jest fakt, iż perspektywa oceny pozostała jednak stabilna, na co wpływ ma zdrowa struktura bilansu handlu zagranicznego oraz elastyczna polityka pieniężna.
Złoty osłabił się nieco pod wpływem lekkiego pogorszenia sentymentu w efekcie obniżki ratingu Japonii. Silniejszy spadek wartości rodzimej waluty względem euro zatrzymały jednak okolice poziomu 3,9100 PLN za EUR.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiej zwyżki notowań EUR/PLN ? kurs tej pary walutowej wzrósł na otwarciu w okolice poziomu 4,0900. Od początku minionego tygodnia złoty systematycznie umacnia się względem głównych walut ? wartość euro spadła w tym czasie o prawie 15 groszy. W związku z tym lekkie odreagowanie nie jest zjawiskiem zaskakującym. W dalszej części dnia możliwa jest stabilizacja kursu kilka groszy poniżej poziomu 4,1000. W nadchodzących tygodniach natomiast w notowaniach EUR/PLN prawdopodobny jest spadek zmienności i konsolidacja w szerokim przedziale 4,0000 ? 4,2000. Inwestorzy testowali bowiem w ostatnim czasie odporność rynku złotego, czego efektem jest powstanie istotnych ograniczeń zakresu wahań kursu EUR/PLN.
Nieco niepewności na regionalny rynek wprowadza dzisiejsze głosowanie w Rumunii nad wotum nieufności dla tamtejszego rządu. Socjalistyczna opozycja uznała bowiem, iż zaproponowane przez rząd restrykcyjne cięcia wydatków budżetowych są nie do przyjęcia. Najprawdopodobniej jednak wotum nie zostanie przegłosowane.
Odnośnie sytuacji budżetowej w Polsce wypowiedział się ostatnio Bank Światowy. Zdaniem tej organizacji nasz kraj nie powinien prowadzić zbyt restrykcyjnej polityki fiskalnej ? oczywiście deficyt finansów publicznych należy systematycznie ograniczać, powinno się jednak mieć również na względzie wzrost gospodarczy w kraju. Według banku Polska może pozwolić sobie na balansowanie priorytetów wzrostu PKB i zmniejszania deficytu (w przeciwieństwie do Grecji czy Węgier), ponieważ cieszy się sporym zaufaniem inwestorów zagranicznych.

W poniedziałek kurs EUR/USD wzrósł do poziomu 1,2300 po czym w jego notowaniach obserwowaliśmy spadek. Dzisiaj osłabienie euro względem dolara było kontynuowane. Kurs tej pary walutowej zszedł chwilowo do 1,2170. Negatywnie na notowania europejskiej waluty wpływała obniżka ratingu Grecji przez agencję Moody?s. Ocenę wiarygodności kredytowej tego kraju obniżono o 4 stopnie do poziomu ?śmieciowego?. Kilka tygodni temu na podobny krok zdecydowała się agencja S&P. Według przedstawicieli Grecji decyzja Moody?s nie odzwierciedla postępów poczynionych przez ten kraj w ostatnich miesiącach. Wspomniana obniżka ratingu niejako przypomniała inwestorom o problemach fiskalnych państw strefy euro. Warto jednak zauważyć, że nie przyniosła ona gwałtownej negatywnej reakcji europejskich giełd (indeksy zachodnioeuropejskich parkietów nie tracą dzisiaj więcej niż 1,0%). Może to oznaczać, iż wrażliwość uczestników rynku na niepokojące doniesienia z Eurolandu nieco się zmniejszyła. Jest to dobra informacja dla posiadaczy ryzykowniejszych aktywów, gdyż oddala ona nieco widmo silnej wyprzedaży.
O godz. 11.00 poznaliśmy odczyt indeksu ZEW, mierzącego nastroje wśród niemieckich inwestorów. Jego odczyt był bardzo słaby ? w czerwcu spadł on do 28,7 pkt z 45,6 pkt w maju. Prognozy zakładały wynik na poziomie 42,0 pkt. Negatywnie na nastroje niemieckich uczestników rynku wpłynęły z pewnością kłopoty fiskalne mniejszych państw strefy euro oraz konieczne oszczędności wśród krajów Eurolandu, które mogą ograniczyć wzrost gospodarki. Kurs EUR/USD zareagował na publikację wskaźnika ZEW zniżką o ok. 30 pipsów. W najbliższym czasie wspomniany kiepski odczyt będzie prawdopodobnie uniemożliwiać powrót wartości euro względem dolara do wzrostów.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku złotego upływał pod znakiem umocnienia polskiej waluty. Złoty kontynuował rozpoczęte jeszcze w poprzedni piątek odrabianie strat, jakie poniósł tydzień wcześniej na fali gwałtownego osłabienia, które miało miejsce pod wpływem skrajnego pogorszenia nastrojów na światowym rynku finansowym. Notowania EUR/PLN na przestrzeni ostatnich dni zniżkowały z 4,0800 do 3,9500. Po spadku tym miała miejsce konsolidacja wokół niższego z poziomów, w końcówce tygodnia kurs jednak zwyżkował, dochodząc w okolice 4,0000 PLN za EUR. Na początku tygodnia złoty umacniał się pod wpływem poprawy sentymentu inwestycyjnego na giełdach, jaka miała miejsce po informacji, iż Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaakceptowały pakiet pomocowy dla zagrożonych gospodarek Eurolandu, opiewający na 750 mld euro. Polską walutę wspierało jednak również wiele czynników lokalnych, wśród nich m.in. dobre dane o PKB za I kwartał, jakie napłynęły z Czech oraz Węgier. Wzrost gospodarczy w Czechach wyniósł 1,2% r/r i okazał się nieznacznie niższy od prognoz. Bardzo pozytywnie natomiast zaskoczył odczyt dynamiki PKB z Węgier. Wprawdzie nie był on zbyt wysoki ? w minionym kwartale wzrost PKB kształtował się na poziomie 0,1% r/r ? jednak, biorąc pod uwagę oczekiwania na poziomie -2,1% r/r, wynik ten należy uznać za bardzo pozytywny. Dane te potwierdzają systematyczną poprawę kondycji gospodarek naszego regionu, jaka ma miejsce pod wpływem ożywienia w eksporcie oraz wzrostu popytu wewnętrznego. Głównym wsparciem dla złotego były jednak wydarzenia na krajowym rynku ? bardzo udany debiut PZU oraz zakończona z sukcesem aukcja krajowych obligacji. Akcje polskiego giganta ubezpieczeniowego zwyżkowały na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. Jeśli chodzi natomiast o aukcję długu, to była ona kolejną, w czasie której popyt zdecydowanie przekroczył podaż. Łączna wartość złożonych zleceń kupna okazała się prawie 2,5-krotnie wyższa od oferty na poziomie 3 mld zł. W kolejnych dniach złoty będzie jednak w dalszym ciągu zależał od nastrojów na światowych rynkach. Pośrednie zagrożenie dla krajowej waluty, oprócz nasilających się problemów fiskalnych w Eurolandzie, mogą również stanowić obawy o sytuację budżetową w naszym regionie. Mogą one powrócić na rynek za sprawą Węgier. Istnieje bowiem ryzyko, iż tamtejszy nowo wybrany rząd podniesie zaplanowany na bieżący rok deficyt budżetowy z 3,8% PKB do 6% PKB. Jeszcze w czasie kampanii zwycięska partia Fidesz twierdziła, iż dziura budżetowa na poziomie 3,8% jest nierealna. Budżet z tej wielkości deficytem to cel na 2010 r. wyznaczony przez Unię Europejską oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy po tym, jak organizacje te przyznały Węgrom pod koniec 2008 r. interwencyjne środki pomocowe. Partia Fidesz zapowiedziała już renegocjację wysokości deficytu UE i MFW. W obliczu ostatniej fali problemów fiskalnych w strefie euro, inwestorzy są bardziej wrażliwi na kwestie budżetowe również w przypadku innych gospodarek, a w szczególności krajów naszego regionu, które z problemem podwyższonych deficytów borykają się nie od dziś.

Mijający tydzień na rynku walutowym rozpoczął się od odreagowania kursu eurodolara po wcześniejszej silnej przecenie związanej z zadłużeniem Grecji oraz strajkami w tym kraju. Wzrost wartości euro względem amerykańskiej waluty w okolice poziomu 1,3100 dokonał się dzięki zaakceptowaniu przez europejskie władze pakietu pomocowego, opiewającego na kwotę 750 mld EUR, w tym 440 mld EUR w postaci pożyczek od państw Eurolandu, 60 mld w postaci pożyczek z budżetu UE i 250 mld EUR z MFW. Ponadto Europejski Bank Centralny zobowiązał się do skupywania z rynku wtórnego obligacji emitowanych przez zadłużone kraje. Ta bezprecedensowa decyzja ze strony władz Eurolandu w pierwszym momencie poprawiła nastroje na rynku. Jednak szybko inwestorzy zdali sobie sprawę, że udzielanie kolejnych wsparć finansowych nie rozwiązuje problemu, a jedynie odkłada go w czasie. Z tego też względu kurs EUR/USD odbił się od poziomu 1,3100, ponownie zniżkując w kierunku istotnego wsparcia 1,2450, wyznaczonego przez dołek z marca 2009 roku. Wprawdzie Hiszpania oraz Portugalia ogłosiły podjęcie kroków, mających ograniczyć deficyt budżetowy i zapewniały, że są gotowe przeprowadzić niezbędne reformy pomimo strajków i sprzeciwów społecznych. Informacja ta wsparła nastroje na europejskich giełdach, jednak kurs euro kontynuował osłabienie. Inwestorów zaczęło niepokoić zaangażowanie ECB w proces skupywania obligacji. Angażowanie się tej instytucji w ryzykowne obecnie obligacje zadłużonych krajów rodzi obawy o spadek wiarygodności ECB, gdyż naraża go na dotkliwe straty w sytuacji restrukturyzacji długu przez emitentów. W efekcie przyjmowanie na siebie większego ryzyka przez ECB, będącego gwarantem wartości euro, negatywnie uderza w wartość wspólnej waluty. Ponadto druga część tygodnia pokazała, że inwestorów zaczęła również niepokoić perspektywa dalszego tempa wzrostu gospodarczego w Eurolandzie. Obawiają się oni, że cięcia w wydatkach publicznych w Hiszpanii oraz Portugalii przełożyć mogą się na spowolnienie wzrostu w tych gospodarkach, co uderzyć może również w dynamikę PKB całej strefy euro. O obawach tych świadczy ciągły spadek wartości EUR, pomimo niższych rentowności długu zaciągniętego przez problematyczne kraje. Pod koniec tygodnia kurs EUR/USD testował poziom 1,2450, krótkotrwale go przebijając. Naruszenie tej granicy oznaczać może, że już wkrótce kurs głównej pary walutowej spadnie trwale poniżej tego wsparcia, w efekcie czego tempo deprecjacji euro względem dolara może przybrać na sile. Na zakończenie tygodnia poznaliśmy istotne dane z amerykańskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna w USA wzrosła w kwietniu o 0,4% m/m co jest wynikiem lepszym od prognoz. Lepiej od oczekiwań wypadła także produkcja przemysłowa, która w wzrosła w kwietniu o 0,8% m/m. Jednak dane te nie wywarły istotnego wpływu na notowania eurodolara, gdyż oczy inwestorów zwrócone są przede wszystkim na strefę euro.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Broker S.A.