Wczorajszą sesję na rynku złotego charakteryzowała spora zmienność. W pierwszej jej połowie notowania EUR/PLN podlegały odreagowaniu aż do poziomu 3,9300. Było to jednak naturalne zachowanie rynku po dłuższym okresie spadków kursu i kolejnej nieudanej próbie pokonania wielokrotnie wspominanego już wsparcia na poziomie 3,8600. W drugiej części dnia złoty zdołał odrobić praktycznie wszystkie straty i w efekcie zakończył sesję europejska w pobliżu poziomu 3,8800 zł za euro. Polska waluta podążała wczoraj za nastrojami inwestycyjnymi na światowych rynkach, te z kolei były dość pesymistyczne. W obecnym momencie jednym z głównych czynników mających wpływ na sentyment na giełdach jest wciąż niepewna kwestia pomocy finansowej dla Grecji. W najbliższych dniach, w obliczu niewielkiej liczby danych, jakie napłyną na krajowy rynek, złoty powinien pozostawać pod wpływem globalnych nastrojów. Bliskość wsparcia na poziomie 3,8600 oraz ostatnie gołębie komentarze RPP ograniczają potencjał do umocnienia krajowej waluty, w związku z czym PLN może być bardziej podatny na działanie nastrojów negatywnych niż pozytywnych. Jerzy Hausner jest kolejnym członkiem Rady Polityki Pieniężnej, który zwrócił uwagę na znaczenie kursu złotego dla decyzji w sprawie stóp procentowych. W wywiadzie dla agencji Reuters powiedział on, iż RPP powinna podejmować decyzje tak, by nie powodować wzrostu zmienności notowań złotego. Podkreślił on, iż nie tyle sam fakt umocnienia może szkodzić krajowej gospodarce, co jego dynamika i towarzysząca aprecjacji zmienność.

W trakcie wczorajszej sesji amerykańskiej w notowaniach EUR/USD miało miejsce niewielkie odreagowanie ostatniego dynamicznego spadku. Wartość euro wzrosła do 1,3570. Dzisiaj jednak powróciła ona w okolice 1,3500. Najbliższe bardzo istotne wsparcie, które powinno hamować spadek eurodolara usytuowane jest w okolicach poziomu 1,3450. Dzisiejsza sesja, podobnie jak wczorajsza, nie będzie obfitować w publikacje istotnych danych makroekonomicznych. Z ważniejszych wskaźników poznamy jedynie sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA (o godz. 15.00). W najbliższych dniach również nie poznamy zbyt wielu istotnych odczytów, wobec czego może być trudno o wybicie kursu EUR/USD z przedziału 1,3450-1,3800. O wspomnianym wybiciu mogą zadecydować w kolejnych dniach prawdopodobnie jedynie doniesienia związane z kwestią ewentualnej pomocy dla Grecji. Obecnie na rynek napływa wiele oficjalnych wypowiedzi na ten temat. Wczoraj kanclerz Niemiec powtórzyła, iż na unijnym szczycie, który rozpocznie się w czwartek, nie zostaną podjęte żadne decyzje w tej sprawie. Z kolei prezes Europejskiego Banku Centralnego opowiedział się przeciwko temu, by ewentualne wsparcie dla Grecji miało polegać na udzielaniu niskooprocentowanych pożyczek. Najbliższe dni z uwagi na unijny szczyt z pewnością obfitować będą w oficjalne wypowiedzi związane z tym temat. Wypowiedzi te mogą wywoływać wzrost zmienności w notowaniach EUR/USD. Podwyższoną zmienność na początku dzisiejszej sesji w Europie obserwowaliśmy w notowaniach EUR/CHF. Wywołało ją wystąpienie prezesa szwajcarskiego banku centralnego (SNB). Początkowo frank tracił na wartości za sprawą stwierdzenia, iż SNB zdecydowanie sprzeciwia się silnemu umocnieniu szwajcarskiej waluty. Później jednak prezes SNB powiedział, że najnowsze prognozy wskazują, iż łagodna polityka pieniężna w Szwajcarii nie może być prowadzona w długim terminie. Zdanie to dało impuls do umocnienia franka. O godz. 9.30 kurs EUR/CHF kształtował się w pobliżu 1,4340. Na silniejsze jego spadki nie pozwala bliskość historycznych minimów usytuowanych w okolicach 1,4300.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień przebiegał pod znakiem systematycznej zniżki notowań eurodolara z poziomu 1,4200 w okolice 1,3920. Kurs tej pary walutowej nie wyczerpał jeszcze potencjału do spadków. Za dalszą aprecjacją amerykańskiej waluty przemawia wybicie się indeksu dolarowego ponad poziom ustanowionych w połowie grudnia 2009 roku szczytów. Silnym poziomem wsparcia, który ograniczyć może na pewien czas spadek eurodolara jest wartość 1,3800, wyznaczona przez 50-procentowe zniesienie trwającej od marca fali wzrostowej.
Miniony tydzień obfitował w publikacje makroekonomiczne oraz istotne wydarzenia gospodarcze. Kluczowym momentem była decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych. Komitet zgodnie z oczekiwaniami pozostawił koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, jednak dla inwestorów istotniejszy był oficjalny komentarz amerykańskich władz monetarnych do tej decyzji. FOMC ponownie podkreślił w nim, że łagodne nastawienie w polityce monetarnej będzie kontynuowane jeszcze przez dłuższy okres czasu. Ponadto pozytywnie przez inwestorów odebrana została zapowiedź przygotowania rynku do wycofania z obiegu pakietów stymulujących ze względu na sukcesywnie postępujące ożywienie gospodarcze. Prowadzona do tej pory polityka monetarna przez Fed jest zadowalająca dla większości przedstawicieli amerykańskich władz politycznych na co wskazuje fakt, że Senat wybrał Bena Bernanke na drugą kadencja szefa Rezerwy Federalnej stosunkiem głosów 70 do 30. Na zakończenie tygodnia poznaliśmy dynamikę amerykańskiego PKB za czwarty kwartał. Wyniosła ona w skali roku 5,7% , podczas gdy prognozy zakładały rezultat na poziomie 4,6%. Presję spadkową na notowania eurodolara oprócz aprecjacji waluty amerykańskiej wywiera także osłabiające się euro. Główną przyczyną obserwowanego ostatnio osłabienia wspólnej waluty względem dolara amerykańskiego jest eskalacja problemów fiskalnych najsłabszych gospodarek Eurolandu ? m.in. Grecji, Portugalii i Hiszpanii. Za tymi doniesieniami idą negatywne opinie agencji ratingowych, obniżki perspektyw ratingów, a ostatecznie redukcje samych ocen długu. Najprawdopodobniej wszystkie gospodarki będą musiały poradzić sobie same z kłopotami, pomimo iż na rynku wciąż pojawiają się pogłoski o możliwej pomocy finansowej ze strony niektórych członków Unii Europejskiej. Póki co Grecja zdecydowała się na emisję długu w celu pokrycia deficytu budżetowego. Aukcja 5-letnich obligacji zakończyła się sporym sukcesem ? wartość popytu wyniosła 25 mld euro, sprzedano natomiast papiery o wartości 8 mld euro. Było to sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, iż oprocentowanie kontraktów CDS (zabezpieczających przez bankructwem emitenta obligacji) wzrosło w ostatnich dniach do 400 pb. Postępujący spadek notowań eurodolara jest także sygnałem sugerującym możliwość wystąpienia głębszej korekty na rynku akcji. Napływ kapitału do USA wskazywać może na spadek apetytu na bardziej ryzykowne inwestycje w tym wycofywanie się z rynków wschodzących. Warto tutaj także wspomnieć o zamykaniu transakcji carry trade, które w dużej mierze napędzały trwające od marca 2009 roku wzrosty.

Na przestrzeni minionego tygodnia kurs EUR/PLN pozostawał w konsolidacji w przedziale 4,0600 ? 4,1000. Dopiero w piątek mogliśmy obserwować wybicie dołem z tego kanału wahań, w efekcie czego notowania euro względem złotego zniżkowały w okolice 4,0400.
Fakt, iż polska waluta nie osłabiła się powyżej 4,1000 zł za euro, pomimo silnego pogorszenia nastrojów na rynkach zachodnioeuropejskich, pozytywnie świadczy o sentymencie względem krajowej gospodarki, a także pozostałych krajów naszego regionu. Nie można powiedzieć, iż złoty jest niezależny od nastrojów na światowych rynkach, jednak negatywny wpływ wydarzeń w Eurolandzie był ograniczony i spowodował raczej zahamowanie aprecjacji PLN niż jego deprecjację. Inwestorzy w regionie Europy Środkowo ? Wschodniej już kilkukrotnie mieli okazję zdyskontować problemy fiskalne lokalnych gospodarek. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne kraje Europy Środkowo ? Wschodniej ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż gospodarki te mają obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Możliwe, iż właśnie ta relatywnie wyższa stabilność fiskalna zmniejsza presję deprecjacyjną w notowaniach walut regionu, w tym złotego. Ponadto, można powiedzieć, że ostatnie kłopoty budżetowe w Eurolandzie raczej tylko przypomniały inwestorom o problemach w regionie niż je im uświadomiły. Ostatnio bowiem wydawało się, jakby uczestnicy rynku odsunęli na drugi plan słabą kondycję sektora finansów publicznych w regionie, skupiając się na pozytywnych aspektach lokalnych gospodarek. Efektem ożywienia problemów fiskalnych nie było w związku z tym silne osłabienie, a raczej ruch deprecjacyjny w ramach kanału wahań (EUR/PLN, EUR/HUF). Podczas gdy względem krajów takich jak Portugalia, Hiszpania czy Grecja dokonywane są obniżki perspektyw ratingu, czy nawet redukcje samych ocen długu, w przypadku jednego z najsilniej dotkniętych przez kryzys krajów ? Węgier Moody?s zapowiedział na początku stycznia możliwość podniesienia perspektywy ratingu w długim terminie. Kraje Bałtyckie natomiast, które praktycznie doświadczyły ataku spekulacyjnego na krajowe waluty, zapowiadają gotowość do przyjęcia euro w ciągu najbliższych kilku lat. Ponadto wiele instytucji finansowych ocenia, iż gospodarki Europy Środkowo ? Wschodniej będą w bieżącym roku rosły szybciej niż Europa Zachodnia.
W bieżącym tygodniu z Polski napłynęły dane dotyczące dynamiki PKB w 2009 r. Wyniosła ona 1,7%, czyli nieco powyżej oczekiwań na poziomie 1,6%. Biorąc pod uwagę roczny wzrost gospodarczy, szacuje się, iż wzrost PKB w IV kwartale minionego roku kształtował się na poziomie 3% r/r. Oficjalne dane poznamy jednak na początku marca. Złoty nie zareagował zbyt silnie na te doniesienia ? ze względu na niewielkie odchylenie od prognoz nie stanowiły one dużego zaskoczenia dla rynku.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DMTMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja przyniosła umocnienie polskiej waluty w okolice poziomu 4,0250 PLN za EUR. Złotemu sprzyjały dobre nastroje, jakie zapanowały na rynku po kilku lepszych od oczekiwań publikacjach z amerykańskiej gospodarki. Publikacją numer jeden były dziś dane o dynamice PKB w IV kw. minionego roku. Amerykańska gospodarka wzrosła w tym okresie o 5,7% (dane zannualizowane) wobec oczekiwań na poziomie 4,6%. Dużo lepiej od prognoz wypadł również odczyt Chicago PMI ? wzrósł on w styczniu do 61,5 pkt z 58,7 pkt miesiąc wcześniej. Oczekiwano natomiast lekkiego spadku do 57,4 pkt. Niedługo po tym na rynek napłynęły finalne dane o nastrojach konsumentów w USA. Indeks Uniwersytetu Michigan wyniósł w dobiegającym końca miesiącu 74,4 pkt, czyli o 1,4 pkt więcej niż zakładały prognozy. Eurodolar zareagował spadkiem na te publikacje ? notowania EUR/USD zniżkowały pod koniec sesji europejskiej do poziomu 1,3900. Osiągnięcie wsparcia 1,3800 wydaje się już tylko kwestią czasu. Dzisiejsza sesja potwierdziła, iż sentyment inwestycyjny na polskim rynku jest na tyle dobry, że złoty silniej reaguje na pozytywne doniesienia ze Stanów Zjednoczonych niż negatywne informacje z bliższego nam Eurolandu. Notowania EUR/USD powróciły do zależności typowej dla par walutowych, zgodnie z którą umacnia się waluta tego kraju, z którego napływają lepsze dane fundamentalne. W związku z tym, że eurodolar nie jest barometrem sentymentu rynkowego, podążający za nastrojami na światowych rynkach kurs EUR/PLN przestał być zależny od kierunku w notowaniach EUR/USD.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Broker S.A.

Lekka korekta na rynku złotego

23 Październik 2009

Dziś rano złoty lekko traci względem głównych walut. Kursy EUR/PLN i USD/PLN zwyżkują do poziomów odpowiednio: 4,1900 i 2,8000. Wraz z PLN na wartości tracą również pozostałe waluty regionu. Po ostatniej aprecjacji, inwestorzy najprawdopodobniej zdecydowali się na realizację zysków, a impuls do tego dała zniżka na światowych giełdach, a także spadek eurodolara pod poziom 1,5000. Uczestnicy rynku pozostają nieco rozczarowani danymi, jakie napłynęły dziś z Chin. Publikacje dynamiki PKB w III kw., sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej były zgodne z oficjalnymi prognozami, podczas gdy inwestorzy liczyli na pozytywną niespodziankę.
Dzisiaj wiceminister finansów L. Kotecki wypowiedział się dla dziennika Rzeczpospolita w sprawie przyszłorocznego deficytu finansów publicznych. Jego zdaniem prognozy zakładające wzrost deficytu do 8% PKB są przesadzone i nie uwzględniają planu konsolidacji finansów publicznych, nad którym rząd rozpoczął właśnie prace. Dziura budżetowa w 2010 r. powinna wynieść 6-7% PKB, i będzie zmniejszać się w kolejnych latach. Zdaniem Koteckiego, jeśli do 2012 r. uda się ograniczyć deficyt do poziomu 3% PKB, przyjęcia euro będzie możliwe w 2014 r.
Dziś o 14.00 zostanie opublikowany raport z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, który jednak nie powinien mieć większego wpływu na złotego. Poza tym nie poznamy żadnych istotnych danych makroekonomicznych z kraju i z regionu. Wobec tego złoty powinien kolejny już dzień podążać za nastrojami na globalnym rynku. Te z kolei, w obliczu ubogiego kalendarza publikacji makro ze świata, będą w głównej mierze zależały o wyników amerykańskich spółek, które dzisiaj napłyną szerokim strumieniem. Ewentualny powrót dobrych nastrojów na giełdy oraz kolejny test poziomu 1,5000 w notowaniach EUR/USD powinny przyczynić się do umocnienia złotego ? poziom 4,1500 PLN za EUR będzie jednak stanowić silne wsparcie dla dalszego spadku kursu.

Podczas wczorajszej sesji kurs EUR/USD zdołał pokonać psychologiczną barierę 1,5000. Przebicie tego oporu otwiera przed eurodolarem drogę do dalszych wzrostów. Dzisiaj w notowaniach tej pary walutowej obserwujemy jednak korektę wczorajszej zwyżki. Wartość euro względem dolara zeszła w okolice poziomu 1,4970. Pierwsze istotne wsparcie, które może zahamować wspomniane odreagowanie, usytuowane jest na poziomie 1,4950, kolejne – na 1,4930. Za zniżką w notowaniach EUR/USD przemawiały spadki, jakie miały miejsce w ostatniej godzinie wczorajszej sesji na giełdach w USA oraz dzisiejsza zniżka na parkietach w Azji. Impuls do spadku indeksów giełdowych w Stanach Zjednoczonych dało m.in. obniżenie rekomendacji przez jednego z uznanych analityków dla akcji amerykańskiego bank Wells Fargo do ?sprzedaj?. Rekomendacja została obniżona, mimo że podmiot ten przedstawił wczoraj znacznie lepsze od prognoz wyniki, co tym bardziej wstrząsnęło inwestorami. Ruch spadkowy amerykańskich indeksów w ostatniej godzinie notowań był dość silny ? indeks Dow Jones Industrial stracił na zamknięciu 0,92%, podczas gdy przez większą część sesji wzrastał o ok. 0,40%. Tak gwałtowna zmiana może świadczyć o rosnącej nerwowości uczestników rynku. Dzisiaj napłynie kolejna seria raportów kwartalnych z największych amerykańskich spółek. Po sesji w USA wyniki za III kw. przedstawi m.in. American Express.
Wczoraj został opublikowany raport o stanie amerykańskiej gospodarki zwany Beżową Księgą Fed. Wynika z niego, że we wszystkim regionach USA sytuacja gospodarcza ustabilizowała się bądź uległa poprawie. Wydźwięk tego raportu był raczej neutralny dla rynku.
Wśród danych makroekonomicznych, jakie dzisiaj poznamy z największych gospodarek, najsilniejszy wpływ na notowania walut (przede wszystkim funta) będzie mieć prawdopodobnie, prezentowana o godz. 10.30 z Wielkiej Brytanii, wrześniowa dynamika sprzedaży detalicznej. Oprócz tych danych poznamy dzisiaj również m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących ze strefy euro oraz indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę (LEI) ze Stanów Zjednoczonych.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień upłynął pod znakiem konsekwentnej konsolidacji w notowaniach złotego. Po silnym osłabieniu polskiej waluty w poniedziałek, kiedy kurs EUR/PLN zwyżkował o prawie 10 groszy w okolice poziomu 4,5500, notowania euro poruszały się w przedziale 4,5000 ? 4,5600. W podobny sposób kształtowała się wartość dolara względem polskiej waluty. W czasie pierwszej sesji minionego tygodnia kurs EUR/USD wzrósł w pobliże poziomu 3,3000, czyli o prawie 12 groszy, by potem skonsolidować się w kanale 3,2400 ? 3,2800.
W ostatnich dniach dało się zauważyć, że złoty wykazuje mniejszą tendencję aprecjacyjną niż waluty naszych sąsiadów ? Czech i Węgier. Notowania forinta, korony czeskiej oraz złotego od początku maja konsekwentnie pozostają w średnioterminowej konsolidacji. W ostatnim czasie jednak kursy EUR/HUF oraz EUR/CZK zbliżyły się do dolnych ograniczeń swoich przedziałów wahań, podczas gdy notowania euro względem złotego pozostają w pobliżu górnej bariery kanału konsolidacyjnego.
Waluty regionu korzystają bowiem z lepszych nastrojów na globalnym rynku finansowym, oraz poprawy sentymentu względem europejskich emerging markets, podczas gdy złoty pozostaje pod negatywnym wpływem czynników lokalnych. Popyt na polską walutę zmniejszają obawy o kondycję krajowego sektora finansów publicznych. Uczestnicy rynku z niepokojem oczekują na zaplanowaną na 7 lipca nowelizację budżetu ? prawdopodobnie jej skutkiem będzie wzrost deficytu fiskalnego, co w obliczu spadającego tempa wzrostu gospodarczego, może skutkować silnym zwiększeniem udziału deficytu w PKB. W zeszłym roku wyniósł on 3,9% PKB i znacząco przekroczył maksymalny próg dopuszczalny w kryteriach konwergencji.
Oprócz obaw związanych z pogorszeniem się sytuacji fiskalnej Polski, złotego osłabia również czynnik cykliczny, a mianowicie rozliczanie się transakcji terminowych na rynku walutowym, jakie zwykle ma miejsce pod koniec miesiąca. W szczególności wiele kontraktów wygasa pod koniec oraz w połowie roku, stąd możliwy większy niż zazwyczaj wzrost popytu na walutę zagraniczną w drugiej połowie czerwca.
Z drugiej strony jednak silniejsza deprecjacja złotego jest powstrzymywana przez wspomniane już lepsze nastroje wśród inwestorów na rynku globalnym oraz regionalnym. O ich poprawie w przypadku europejskich rynków wschodzących świadczy najnowszy odczyt indeksu nastrojów inwestorów w Europie Środkowo ? Wschodniej. Jak podał instytut ZEW, wskaźnik ten wyniósł w czerwcu 22,6 pkt. wobec ?6 pkt. w maju. Inwestorzy oczekują bowiem, iż kraje regionu powoli wchodzą już na ścieżkę stabilizacji i powrotu do zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Tę poprawę nastrojów i oczekiwań odczuwają waluty całego regionu, w przypadku złotego jednak, negatywne czynniki wewnętrzne będą raczej powstrzymywać silniejszą aprecjację do końca miesiąca.
O ile w przyszłym tygodniu ze światowych giełd nie napłyną zdecydowane sygnały wzrostu lub spadku, można spodziewać się kontynuacji ruchu konsolidacyjnego w notowaniach polskiej waluty. Nieco większa zmienność może jedynie mieć miejsce w połowie tygodnia, kiedy to poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej dotyczącą  stóp procentowych oraz stanowisko RPP odnośnie dalszego kierunku polityki monetarnej. Na konferencji po posiedzeniu Rady zostaną też najprawdopodobniej ujawnione wstępne wyniki raportu z projekcją inflacji.

Pierwsza sesja mijającego tygodnia przyniosła dynamiczny spadek kursu EUR/USD, który jednak w kolejnych dniach został niemal w całości odrobiony. W rezultacie notowania tej pary walutowej pozostały bez rozstrzygnięcia. Wciąż dość istotnymi poziomami eurodolara są wartości: z dołu okolice 1,3800, natomiast z góry 1,4340.
Zdecydowanych impulsów, podobnie jak w pierwszych dniach czerwca, nie dostarczyły notowaniom EUR/USD światowe giełdy. Co prawda odnotowały one spadki na początku tygodnia, jednak nie były one na tyle silne, by dać impuls do większego i trwalszego spadku eurodolara.
W mijającym tygodniu o losach kursu EUR/USD w pewnym stopniu decydowały wypowiedzi przedstawicieli rosyjskich władz. Były one na tyle istotne, iż miały miejsce przed wtorkowym spotkaniem grupy BRIC, w skład której wchodzą największe państwa wschodzące, w tym Rosja. Członkowie tej grupy (w szczególności Chiny) mają coraz większy wpływ na światowy system finansowy, dlatego też inwestorzy z uwagą śledzą opinie przez nich wygłaszane. W ostatnich dniach najpierw minister finansów Rosji, A. Kudrin stwierdził, że obecnie jest zbyt wcześnie, by szukać alternatywnej waluty rezerwowej, która miałaby zastąpić dolara. Słowa te dały impuls do spadku wartości EUR względem USD. Później jednak, prezydent tego kraju, D. Miedwiediew wyraził pogląd, iż świat potrzebuje nowych rezerw walutowych, co zahamowało spadek kursu EUR/USD a następnie dało impuls do odreagowania wcześniejszej zniżki. Ostatecznie państwa grupy BRIC we wspólnym komunikacie opowiedziały się za ?bardziej zdywersyfikowanym? globalnym systemem monetarnym.
Podobnie jak notowania EUR/USD w mijającym tygodniu zdecydowanego kierunku nie obrał również kurs GBP/USD. Pozostawał on w przedziale wahań 1,6200-1,6500. Kurs tej pary walutowej podjął co prawda próbę przebicia dolnego ograniczenia wspomnianego zakresu, po publikacji znacznie gorszych od oczekiwań danych z Wielkiej Brytanii na temat sprzedaży detalicznej, jednak zakończyła się ona niepowodzeniem Bardziej zdecydowane zmiany w notowaniach GBP/USD dokonają się prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy zostanie pokonana jedna z kluczowych obecnie barier tj. 1,6200, czyli minima z tego tygodnia oraz 1,6600 ? kilkumiesięczne maksima.
Z wydarzeń jakie będą miały miejsce w przyszłym tygodniu, wpływ na rynek walutowy może mieć posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, a w szczególności komunikat, który zostanie przedstawiony przez amerykańskie władze monetarne po tym posiedzeniu. Na rynku w ostatnim czasie pojawiły się pogłoski, że komunikat ten może uciąć spekulacje na temat ewentualnych podwyżek stóp procentowych jeszcze w bieżącym roku w USA. Ostatnio uczestnicy rynku na ponad 50% oceniali szanse podniesienia kosztu pieniądza o 25 pb przed końcem 2009 r.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.