Od początku tygodnia kurs eurodolara porusza się w konsolidacji 1,3860-1,4000. Tak stabilne notowania głównej pary walutowej mogą dziwić w obliczu ostatnich wydarzeń oraz rosnącej zmienności na rynku. Wczoraj rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych spadły do poziomu 3,19 proc., czyli najniższej wartości od początku grudnia 2010 roku, co sygnalizuje rosnącą awersję do ryzyka wśród inwestorów. Z kolei początek dzisiejszego handlu w Europie przebiega w lepszych nastrojach w porównaniu do sentymentu z wczorajszej sesji. Giełdy Starego Kontynentu rozpoczęły notowania na umiarkowanych plusach, z kolei kursu EUR/USD odnotowuje wzrosty w kierunku 1,4000. Prawdopodobnie dziś czeka nas kolejny test tego istotnego psychologicznego oporu. Jednak wciąż większe prawdopodobieństwo przypisać należy scenariuszowi realizacji zysków przez inwestorów powyżej poziomu 1,4000. Wczorajsza sesja amerykańska przyniosła dalszy spadek kursu USD/JPY, który ustanowił nowe historyczne minimum na poziomie 76,36. W czasie sesji azjatyckiej dolar zdołał odrobić część strat w relacji do jena, jednak wciąż kurs tej pary walutowej utrzymuje się w okolicach 79,00. Tak silna aprecjacja jena jest bardzo szkodliwa dla japońskiej gospodarki, gdyż uderza w wynik finansowy eksportów, którzy odpowiadają za większą część krajowego PKB. W efekcie umocnienie jena obok zniszczeń oraz ograniczenia produkcji jest kolejnym istotnym czynnikiem mogącym zepchnąć japońską gospodarkę w kolejnych miesiącach ponownie na skraj recesji. Z tego też względu dalszy spadek kursu USD/JPY zwiększać będzie prawdopodobieństwo interwencji walutowej ze strony japońskich władz. Dziś odbędzie się spotkanie państw grupy G7, na którym zostanie poruszona kwestia możliwych działań w celu uspokojenia sytuacji na rynkach.
Z kolei na krajowym rynku walutowym obserwować można coraz dynamiczniejszą wyprzedaż złotego. W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej złoty w relacji do euro osłabił się do poziomu 4,1200, przebijając tym samym ważny oporu 4,1000. Jednak na początku dzisiejszych notowań powrócił poniżej tej granicy, schodząc około godziny 10:00 do poziomu 4,0800. Póki, co wzrosty na parkietach w Europie sprzyjając odreagowaniu złotego. Trudno jednak oczekiwać, aby już teraz nastąpiła trwała poprawa nastrojów. Prawdopodobnie w kolejnych dniach złoty powróci do dalszego osłabienia, ponownie windując kurs EUR/PLN powyżej 4,1000. Ważny opór naruszyły również notowania USD/PLN, które pokonały dziś w nocy poziom 2,9400, dochodząc do 2,9600. Poranne odreagowanie w notowaniach złotego sprowadziło kurs krajowej waluty w relacji do dolara w okolice 2,9200. Zakładając dalszą stabilizacją w notowaniach EUR/USD nawet w przypadku dalszej deprecjacji złotego skala osłabienia do dolara powinna być mniejsza niż do euro. Jednak wciąż prawdopodobny jest wzrost USD/PLN w kierunku 3,0000. W godzinach porannych na rynek napłynęła wypowiedź członka RPP prof. A. Glapińskiego, który stwierdził, że pomimo lepszych danych na temat inflacji w Polsce oraz niższej dynamiki wynagrodzeń podwyżka stóp procentowych w kwietniu, wciąż jest możliwa. Dodał również, że ostatnie dane nie zmieniają istotnie nastawienia Rady, która w swoich decyzjach kieruje się bardziej długoterminowymi projekcjami. Dziś z danych makro poznaliśmy już wielkość zamówień w przemyśle Szwajcarii, która wzrosła w IV kw. 6 proc. r/r oraz decyzję szwajcarskiego banku centralnego ws. stóp procentowych. SNB utrzymał koszt pieniądza bez zmian na poziomie 0,25 proc. W dalszej części dnia poznamy dane na temat inflacji CPI, produkcji przemysłowej oraz liczby wniosków dla bezrobotnych z USA.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
bank centralny,
bezrobotni,
dolar,
Europa,
eurusd,
gospodarka japońska,
inflacja CPI,
koszt pieniądza,
PKB,
produkcja przemysłowa,
Rada Polityki Pienieżnej,
rynek walutowy,
sesja azjatycka,
snb,
stopy procentowe,
Szwajcaria,
USA,
usdjpy,
usdpln,
wyprzedaż złotego |
Wtorkowe popołudnie potwierdziło silną zależność notowań eurodolara od sytuacji na amerykańskich giełdach. Wraz ze wzrostowym początkiem handlu na Wall Street silny impuls do zwyżki otrzymała główna para walutowa. Kurs EUR/USD w pierwszych godzinach handlu za Oceanem przełamał ważny psychologiczny poziom oporu 1,3800. Najbliższe ograniczenie stanowi poziom 1,3945, wyznaczone przez 76,4 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad 2010 ? styczeń 2011.
Przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/USD zachowywał się stabilnie i oscylował w okolicy poziomu 1,3840. Kolejne dni będą obfitować w istotne wydarzenia oraz publikacje makroekonomiczne, które powinny podsycać i tak sporą zmienność w notowaniach głównej pary walutowej. Już na dziś zaplanowane są pierwsze publikacje styczniowych danych z amerykańskiego rynku pracy. O godzinie 13:30 poznamy raport Challengera, natomiast o 14:15 raportu ADP. Opracowania te są postrzegane przez rynek jako dobry prognostyk oficjalnych danych przygotowywanych przez Departament Pracy USA. Pomimo utrzymujących się zawirowań politycznych w północnej Afryce, problemy tego regionu nie przekładają się na pogorszenie nastrojów na rynkach zagranicznych. Jedynym wyraźnym efektem tych działań jest drożejąca ropa naftowa. Jeśli wzrost ceny surowca miałby być kontynuowany, chociażby pod wpływem obaw o jego transport przez Kanał Sueski, mógłby zrodzić dodatkową presję inflacyjną w krajach rozwiniętych.
Wczorajsza sesja przyniosła istotne umocnienie złotego względem euro oraz dolara. Powrót optymistycznych nastrojów, przejawiający się przede wszystkim wzrostami na giełdach pomógł krajowej walucie odrobić część strat poniesionych w końcówce stycznia. Kurs EUR/PLN przełamał wczoraj ważny poziom wsparcia 3,9000, jednak po zakończeniu handlu w Europie pozostał tuż poniżej tej granicy. Przed dzisiejszym rozpoczęciem notowań na Starym Kontynencie wartość złotego względem euro pozostawała w okolicach poziomu 3,8970. W najbliższym czasie złoty będzie głównie pod wpływem wydarzeń na rynkach zagranicznych. Jeśli utrzyma się pozytywny sentyment na giełdach to powinno to przełożyć się na dalsze umocnienie krajowej waluty. Umocnienie złotego widoczne jest również na parze CHF/PLN, jednak wciąż kurs nie może trwale zejść poniżej wsparcia 3,00.
W tym wypadku, wiele zależeć będzie od rozwoju sytuacji na parze EUR/CHF. W swojej ostatniej wypowiedzi wiceprezes Szwajcarskiego Banku Centralnego ? Thomas Jordan, wyraził zaniepokojenie wysokim kursem franka oraz jego negatywnym wpływem na krajową gospodarkę. Według szacunków SNB tempo wzrostu gospodarczego w Szwajcarii zwolni w 2011 roku do poziomu 1,5 proc. z około 2,5 proc. w 2010 roku. Z kolei, wzrost eksportu jako ważnej składowej całej gospodarki osłabi się do poziomu 2,6 proc. z 7 proc. w 2010 roku. Komentarze te pokazują, że szwajcarskie władze monetarne nie pozostaną obojętne jeśli kurs franka wciąż będzie wykazywał tendencje aprecjacyjne.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykański rynek pracy,
chfpln,
Departament Pracy,
Departament Pracy USA,
dolar,
eurchf,
euro,
Europa,
eurpln,
giełdy amerykańskie,
gospodarka krajowa,
handel,
Kanał Sueski,
kurs eurodolara,
kurs eurpln,
kurs eurusd,
kurs franka,
notowania eurodolara,
para walutowa,
presja inflacyjna,
publikacje makroekonomiczne,
raport Challengera,
rynek pracy,
snb,
Stary Kontynent,
Szwajcarii,
szwajcarski bank centralny,
umocnienie waluty krajowej,
umocnienie złotego,
USA,
Wall Street,
waluta krajowa,
wartość złotego,
wzrost eksportu,
wzrost gospodarczy,
zawirowania polityczne |
Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie złotego i wzrost notowań EUR/PLN aż do poziomu 3,9150. Do zwyżki tej przyczyniły się najprawdopodobniej słabsze nastroje na światowych giełdach oraz informacja o tym, iż Komisja Europejska zwróciła się do polskiego rządu z prośba o przedstawienie szczegółowego planu naprawy finansów publicznych w naszym kraju. W czasie sesji azjatyckiej złoty odrobił część strat, a kurs EUR/PLN zszedł poniżej poziomu 3,9000, gdzie utrzymuje się również na początku notowań w Europie.
Po ostatnim wzroście zmienności w związku z oczekiwaniami na podwyżki stóp procentowych w naszym kraju, złoty powrócił do silniejszej korelacji z giełdami – na początku sesji europejskiej obserwujemy odreagowanie wczorajszych spadków na parkietach, w związku z czym odreagowuje również polska waluta. W kolejnych tygodniach jednak oczekiwania na podwyżki stóp znów mogą dojść do głosu jako czynnik dominujący w notowaniach złotego.
Dane, jakie w ostatnich dniach napłynęły na rynek z polskiej gospodarki wskazują, iż rzeczywiście, zgodnie ze słowami prezesa Narodowego Banku Polskiego, ostatnia podwyżka stóp procentowych nie będzie raczej jednorazowym dostosowaniem. Dane o inflacji – konsumentów, producentów oraz inflacji bazowej wskazały na zdecydowane przyspieszenie tempa wzrostu cen w ubiegłym miesiącu. Zarówno Ministerstwo Finansów, jak i Rada Polityki Pieniężnej przewidują nasilenie się presji inflacyjnej w nadchodzących miesiącach. Również ostatnia publikacja dynamiki wynagrodzeń wskazała na większy od oczekiwań wzrost płac. Dane makro, obrazujące bieżącą kondycję gospodarczą naszego kraju wskazują natomiast, iż wzrost gospodarczy ma silne fundamenty, w związku z czym stopniowe podwyżki nie powinny stanowić większego zagrożenia dla przyszłej dynamiki PKB.
W notowaniach amerykańskiej waluty obserwowaliśmy wczoraj próbę odreagowania ostatniego osłabienia. Indeks dolara chwilowo wzrósł nawet ponad kluczową barierę 79,00 i tym samym powrócił do kilkutygodniowego kanału konsolidacji. Dzisiaj jednak ponownie zszedł pod tę wartość, potwierdzając wcześniejsze sygnały do większych spadków. Podobnie jak w przypadku indeksu dolara, również w notowaniach EUR/USD wczorajsza korekta szybko dobiegła końca. Eurodolar powrócił w okolice 1,35, dzisiaj kształtuje się już zdecydowanie ponad tą wartością. Poziom 1,35, stanowiący wcześniej dość istotny opór, w ostatnich dniach nieco stracił na znaczeniu. Obecnie najbliższa istotna bariera, której pokonanie powinno dać impuls do dynamiczniejszych wzrostów to pasmo 1,3540-1,3570 (tworzą je ostatnie lokalne szczyty oraz poziom 50 proc zniesienia spadków, jakie obserwowaliśmy od początku listopada 2010 r. do pierwszych dni stycznia br). Fundamentalna przestrzeń do zwyżki kursu tej pary walutowej nieco się zwiększyła na skutek wczorajszego spadku rentowności obligacji mniej rozwiniętych krajów strefy euro. Z publikowanych dzisiaj danych wpływ na notowania EUR/USD może mieć tylko przedstawiany o godz. 10.00 indeksu Ifo z Niemiec. W ostatnich miesiącach pozytywnie zaskakiwał on uczestników rynku. Również i tym razem istnieje szansa na dobry odczyt. Powinien on dodatkowo wesprzeć notowania euro względem dolara. Wczoraj dość silnie na wartości względem euro i dolara stracił frank szwajcarski. Kurs EUR/CHF wzrósł ponad psychologiczną barierę 1,3000. Ruch ten został wsparty m.in. przez wypowiedź prezesa szwajcarskiego banku centralnego (SNB). Wskazał on, iż wysoka wartość franka znacząco szkodzi eksportowi Szwajcarii i całej tamtejszej gospodarce. Jego zdaniem kraj ten w bieżącym roku czeka znaczące spowolnienie. Słowa te powinny w najbliższym czasie uniemożliwiać powrót franka do umocnienia. Natomiast sygnał do rozpoczęcia trwalszego trendu deprecjacyjnego da dopiero bardziej zdecydowany spadek rentowności obligacji mniej rozwiniętych gospodarek strefy euro.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykańska waluta,
dane makro,
dane makroekonomiczne,
dolar,
dynamika PKB,
eurchf,
euro,
Europa,
eurusd,
finanse publiczne,
frank,
frank szwajcarski,
indeks dolara,
indeks Ifo,
inflacja bazowa,
inflacja konsumentów,
inflacja producentów,
KE,
Komisja Europejska,
MF,
Ministerstwo Finansów,
Niemcy,
notowania euro,
notowania eurpln,
notowania eurusd,
notowania złotego,
osłabienie złotego,
PKB,
polska gospodarka,
polska waluta,
Rada Polityki Pienieżnej,
sesja azjatycka,
sesja europejska,
snb,
stopy procentowe,
strefa euro,
Szwajcaria,
szwajcarski bank centralny,
wzrost gospodarczy,
złoty |
Zachowanie notowań złotego względem głównych walut było w środę zróżnicowane. Kurs EUR/PLN testował kluczowe wsparcie na poziomie 3,98. Choć bariera ta została kilkukrotnie nieznacznie naruszona, to jednak o jej trwałym przebiciu nie może być jeszcze mowy. 200-sesyjna średnia, która stanowi to ograniczenie w ostatnich miesiącach była wielokrotnie w ten sposób naruszana, jednak do jej trwałego przebicia dochodziło dopiero po dłuższym teście. Choć tym razem okres testowania może być nieco krótszy niż w poprzednich przypadkach, to jednak w najbliższym okresie wskazana bariera powinna w dalszym ciągu hamować umocnienie złotego względem euro. Jej ewentualne późniejsze pokonanie może dać sygnał do dość dużego spadku kursu EUR/PLN. Od końca listopada na wykresie tej pary walutowej rysuje się formacja trójkąta prostokątnego. Jego dolną linię stanowi właśnie poziom 3,98. Formacja ta z kolei sugeruje, iż wybicie powinno nastąpić już w najbliższym czasie. Nie wskazuje jednoznacznie w jakim kierunku miałoby ono nastąpić, jednak obecnie zdecydowanie bardziej prawdopodobne jest wyjście dołem. W przypadku notowań USD/PLN wczoraj dominowały wzrosty. Wartość dolara względem złotego dotarła w okolice 3,02. Za zwyżką tą stała kontynuacja dynamicznego spadku kursu EUR/USD. Wyjście przez parę USD/PLN ponad psychologiczną barierę 3,00 tworzy potencjał do zwyżki w kierunku 3,06. W przypadku kursu CHF/PLN na fali dalszego umocnienia franka szwajcarskiego względem euro obserwowaliśmy wczoraj próbę zwyżki w okolice maksimów z końca listopada. Zakończyła się ona niepowodzeniem, co zaowocowało odreagowaniem. Dzisiejsza sesja będzie bardzo istotna dla notowań tej pary walutowej. Szwajcarski bank centralny (SNB) bowiem o godz. 9.30 opublikuje komunikat po swoim cokwartalnym spotkaniu. Stopy procentowe prawdopodobnie pozostawi bez zmian, jednak może zdecydować się na interwencję słowną zapobiegającą nadmiernemu umocnieniu franka (kurs EUR/CHF ustanowił wczoraj nowe historyczne minimum). W mijającym roku tego typu interwencje były w stanie przynieść chwilowy efekt, dlatego możliwe, że również tym razem po komunikacie SNB frank nieco się osłabi. Dzisiaj z Polski o godz. 14.00 napłyną kolejne już w tym tygodniu dane, tym razem na temat wynagrodzeń i zatrudnienia w listopadzie. Oczekuje się, że dane te wskażą na dalszą poprawę sytuacji na rynku pracy w naszym kraju. Tradycyjnie jednak nie powinny one wpłynąć na notowania polskiej waluty. Ponadto z Polski poznamy dzisiaj również raport z ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Kurs EUR/USD kontynuował wczoraj dynamiczny spadek – dotarł w okolice 1,3200. Dzisiaj skonsolidował się ponad tą wartością. Najbliższe istotne wsparcie, które może hamować osłabienie euro względem dolara to pasmo 1,3170-1,3180. Kolejne istotne ograniczenie usytuowane jest dopiero pod 1,3000. O zniżce kursu EUR/USD decyduje złożenie dwóch czynników ? z jednej strony dobrych danych z USA na temat sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej, z drugiej ponownie narastających obaw związanych z mniej rozwiniętymi gospodarkami strefy euro. Co ciekawe czynniki te nie mają większego wpływu na giełdy, gdzie inwestorzy starają się przede wszystkim utrzymać wysokie zyski do końca roku. Dzisiaj będą miały miejsce dwa wydarzenia związane z drugą kwestią decydującą o sytuacji na rynku walutowym ? rozpocznie się dwudniowy szczyt liderów Unii Europejskiej, na którym zostanie poruszona kwestia spadku zaufania do mniej rozwiniętych państw strefy euro, ponadto będzie miała miejsce aukcja 10- i 15 letnich obligacji hiszpańskich o wartości ok. 3 mld EUR. W związku z ostatnim ponownym i silnym wzrostem rentowności długu Hiszpanii, uczestnicy rynku sporo uwagi poświęcają doniesieniom z tego kraju. Wyniki wskazanej aukcji mogą mieć dość duży wpływ na notowania EUR/USD. Słaby rezultat może przyspieszyć ruch w kierunku wsparć usytuowanych pod 1,3000. Wczoraj amerykański Senat zatwierdził przedłużenie programu ulg podatkowych. Decyzja ta była oczekiwana przez inwestorów, dlatego nie wpłynęła zbyt silnie na rynek. Istotne głosowanie miało miejsce wczoraj również w irlandzkim parlamencie. Zdecydowano tam o przyjęciu pomocy od EU i MFW. Warto jednak zauważyć, że przewaga zwolenników nad przeciwnikami była bardzo niewielka. Przy takiej niezgodności polityków, zaplanowane na luty wybory parlamentarne wydają się niezbędne, by w Irlandii mogły zostać wprowadzone kolejne niezbędne reformy. Istnieje jednak ryzyko, że w nowym parlamencie również będzie brakować zgodności, co znacząco zmniejszyłoby szansę Irlandii na szybkie wyjście z problemów. Dzisiaj na rynek napłynie kilka interesujących wskaźników z największych gospodarek. Poznamy m.in. wstępne szacunki indeksów PMI ze strefy euro, sprzedaż detaliczną z Wielkiej Brytanii oraz liczbę rozpoczętych budów domów z USA. Uwagę inwestorów koncentrować jednak będą dwa wskazane wyżej wydarzenia, tj. spotkanie UE oraz aukcja hiszpańskiego długu.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
EU,
eurchf,
eurpln,
eurusd,
hiszpański dług,
indeks PMI,
Irlandia,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania franka,
osłebienie euro,
Polska,
snb,
strefa euro,
szwajcarski bank centralny,
UE,
umocnienie franka,
Unia Europejska,
usdpln,
Wielka Brytania |
Wczorajsza sesja nie przyniosła istotnych zmian w notowaniach złotego. Kurs EUR/PLN nie zdołał przebić kluczowego wsparcia na poziomie 3,9200, w związku z czym powrócił do konsolidacji w przedziale 3,9200-3,9600. Dopiero wybicie z tego kanału wahań przyniesie trwalsze zmiany w notowaniach euro względem polskiej waluty. Na skutek konsolidacji kursu EUR/USD, większych zmian nie obserwowaliśmy również w przypadku pary USD/PLN. Z uwagi na to, że wartość dolara wyrażana w złotym nie zdołała powrócić ponad 3,0400, wciąż posiada ona potencjał do spadku, którego pierwszym celem powinien stać się poziom 2,9800. Złoty nie zareagował wczoraj na bardzo udaną aukcję polskich 10-letnich obligacji skarbowych. Popyt na nie okazał się najwyższy od co najmniej 11 lat. Duże zainteresowanie polskim długiem, mimo braku bezpośredniej reakcji PLN, powinno w dłuższym terminie wspierać naszą walutę. Z uwagi na to, że złoty nie zareagował na wyniki aukcji obligacji, trudno oczekiwać, by większą zmianę jego wartości wywołały publikowane dzisiaj z naszego kraju dane na temat dynamiki zatrudnienia i wynagrodzeń w sierpniu. Warto jednak na nie zwrócić uwagę, gdyż są one pomocne w ocenie kondycji sektora pracy, jak również są jednym z głównych czynników branych pod uwagę przez RPP przy podejmowaniu decyzji w sprawie stóp. Oczekuje się, że zarówno odczyt pierwszego, jak i drugiego wskaźnika będzie lepszy od lipcowego wyniku.
W trakcie wczorajszej sesji kurs EUR/USD konsolidował wokół poziomu 1,3000. Taka chwila wytchnienia po ostatnich dynamicznych wzrostach jest jak najbardziej uzasadniona. Brak większej korekty spadkowej świadczy o tym, że wartość euro względem dolara zachowuje potencjał do wzrostu. Możliwe jest nawet jej zwyżka do sierpniowych szczytów usytuowanych na 1,3340.
Po opublikowanych wczoraj z USA danych na temat sierpniowej produkcji przemysłowej, które okazały się zgodne z prognozami, kurs EUR/USD odnotował chwilowy wzrost. Został on jednak szybko i w całości zniesiony. Dzisiaj z amerykańskiej gospodarki nie napłyną odczyty wskaźników, które mogłyby istotnie wpłynąć na notowania eurodolara. Warto jednak zwrócić uwagę na dane o napływie kapitałów do USA (poznamy je o godz. 15.00) oraz na odczyt indeksu Fed Filadelfia (16.00). Dziś na rynek napłyną dość istotne dane dla funta i franka. O godz. 10.30 z Wielkiej Brytanii poznamy sprzedaż detaliczną, natomiast o 9.15 ze Szwajcarii ? produkcję przemysłową. Jeszcze ważniejsza dla franka od wspomnianych danych prawdopodobnie okaże się publikacja komunikatu po posiedzeniu szwajcarskiego banku centralnego (SNB). Zostanie on przedstawiony o godz. 14.00. Stopy procentowe w Szwajcarii prawdopodobnie pozostaną na dotychczasowym poziomie.
Istotniejsza od decyzji w sprawie kosztu pieniądza będzie treść oficjalnego komunikatu, a przede wszystkim to, czy SNB odniesie się w nim do sytuacji w notowaniach franka. W poprzednim komentarzu, opublikowanym 3 miesiące temu zabrakło stwierdzenia, w którym szwajcarskie władze monetarne wyraziłyby swoje niezadowolenie z powodu nadmiernego umocnienia CHF. Inwestorzy potraktowali to jako przyzwolenie na dalszą aprecjację i kontynuowali zakupy franka. Od czasu prezentacji ostatniego komunikatu CHF umocnił się względem euro o ponad 6 proc., natomiast w stosunku do dolara o ponad 11 proc. SNB pozwalał na wzrost wartości franka, bowiem z gospodarki napływały dość dobre dane. Aprecjacja ta nie może jednak postępować w nieskończoność. W Szwajcarii wciąż utrzymuje się zagrożenie deflacją, ponadto duża siła waluty przy niezbyt pewnych perspektywach światowej gospodarki tworzy dość duże ryzyko. Z tego względu niewykluczone, że SNB zdecyduje się dzisiaj na interwencję słowną, która może przynieść osłabienie franka.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut,
Uncategorized | Tagged:
aukcje,
bank centralny,
chf,
dług,
dolar,
dynamika wynagrodzeń,
dynamika zatrudnienia,
eurhuf,
euro,
eurodolara,
eurpln,
eurusd,
Filadelfia,
gospodarka amerykańska,
gospodarka światowa,
koszt pieniądza,
notowania franka,
obligacje skarbowe,
Rada Polityki Pienieżnej,
RPP,
sektor pracy,
snb,
stopy procentowe,
Szwajcaria,
szwajcarski bank centralny,
USA,
usdpln,
Wielka Brytania,
złoty |
W bieżącym tygodniu złoty zachowywał się bardzo stabilnie. Notowania EUR/PLN po poniedziałkowej zwyżce, poruszały się w przedziale 4,1200 ? 4,1800. Złoty wykazał się sporą odpornością na pogorszenie nastrojów rynkowych, jakie obserwowaliśmy w ciągu tygodnia ? wzrost kursu euro zdołał zahamować bowiem opór na poziomie 4,1800, będący ostatnią istotną barierą przed poziomem 4,2000. Szczególnie dynamiczną zwyżkę mogliśmy jednak obserwować w notowaniach CHF/PLN ? kurs franka szwajcarskiego względem złotego wzrósł w okolice poziomu 3,1800. Ruch ten wynikał z jednej strony ze wspomnianego już osłabienia złotego względem głównych walut. O szczególnej sile zwyżki CHF/PLN zadecydowało jednak dynamiczne umocnienie franka na międzynarodowym rynku walutowym.
Nastroje w regionie pogorszyły się w czerwcu pod wpływem kolejnej fali niepokojów związanych z sytuacją w Rumunii. Po tym jak Trybunał Konstytucyjny odrzucił projekt obniżki rent i emerytur o 15%, tamtejszy rząd zdecydował się na 5-procentową podwyżkę podatku VAT z 19% do 24%. Po początkowej pozytywnej reakcji inwestorów, pojawiły się obawy, czy krok ten będzie wystarczający, by sprostać wymogom Międzynarodowego Funduszu Walutowego, warunkującym otrzymanie kolejnej transzy pomocy finansowej. Ponadto rynek rozważa możliwy negatywny wpływ podwyżki podatku na rumuńska gospodarkę. W efekcie wartość leja względem euro spadła do rekordowo niskiego poziomu. Deprecjacja leja pociągnęła za sobą pozostałe waluty naszego regionu.
W czwartek na polski rynek napłynęły dwie istotne publikacje makro ? poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego oraz prognozę inflacji Ministerstwa Finansów. Wskaźnik PMI, mierzący aktywność gospodarczą w przemyśle wrósł w czerwcu do poziomu 53,3 pkt, będącego najwyższą wartością od prawie trzech lat. MF natomiast prognozuje dalszy spadek inflacji konsumentów w lipcu ? do poziomu 2,1% r/r. W środę pierwsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego, M. Belki. Rada nie zaskoczyła w czerwcu rynku, pozostawiając główną stopę procentową na niezmienionym poziomie 3,5%. Pewnym zaskoczeniem był natomiast komunikat opublikowany po posiedzeniu, w którym nie zamieszczono zdania o prawdopodobieństwie kształtowania się inflacji w średnim terminie wokół celu NBP (wyznaczonym na poziomie 2,5%). Według M. Belki fakt ten należy wiązać z objęciem przez niego funkcji przewodniczącego RPP i nowym sposobem komunikowania swojego stanowiska. Część uczestników rynku odczytała tę zmianę jako sygnał zaostrzenia nastawienia Rady względem polityki monetarnej.
W mijającym tygodniu korelacja pomiędzy notowaniami EUR/USD a innymi rynkami uległa znaczącemu osłabieniu. Mimo że wcześniej kurs tej pary walutowej wykazywał tendencje do zachowywania się jak barometr nastrojów rynkowych, to jednak w ostatnich dniach nie podążał on w ślad za indeksami giełdowymi (które najlepiej odzwierciedlają atmosferę inwestycyjną). W momencie gdy amerykańskie indeksy kształtowały się na najniższych poziomach od października, eurodolar wzrósł do swoich ponad miesięcznych maksimów. Takie rozkorelowanie się rynków poprzedza zwykle większe zmiany. Za taką zmianę można by uznać trwalsze odwrócenie tendencji na giełdach (sygnały techniczne do silniejszej zniżki na niektórych giełdach już padły, jednak z punktu widzenia historycznego na trwalszy spadek jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie), czy też w notowaniach EUR/USD (tutaj o sygnały jest znacznie trudniej, gdyż korekta trwa krócej i jej skala jest stosunkowo mniejsza).
W piątek kurs EUR/USD po publikacji oficjalnych, czerwcowych danych z amerykańskiego rynku pracy odnotował zdecydowany wzrost (z poziomu 1,2540 do 1,2600). Choć trudno o jednoznaczną interpretację tych danych (stopa bezrobocia odnotowała nieoczekiwany spadek, natomiast ubytek liczby etatów okazał się większy od prognoz), to jednak wydaje się, że taka reakcja eurodolara wskazuje na to, że pozostaje on wyznacznikiem tego jak inwestorzy postrzegają amerykańską i europejską gospodarkę. Za istotniejszy wskaźnik należy bowiem uznać zmianę zatrudnienia, która zawiodła inwestorów. Po serii słabych danych z USA (takich jak indeks zaufania konsumentów Conference Board czy też indeks ISM dla sektora przemysłowego) inwestorzy więcej uwagi obecnie zwracają na słabość amerykańskiej gospodarki. Wcześniej zakładali oni, że ożywienie w Stanach Zjednoczonych będzie bardzo dynamiczne. Obecnie okazuje się jednak, iż sytuacja może się tam przedstawiać nieco gorzej, co inwestorzy dyskontują sprzedając dolara. Ruch wzrostowy w notowaniach EUR/USD po nie do końca jednoznacznych danych z amerykańskiego rynku pracy potwierdza ich determinację.
W ostatnich dniach inwestorzy wiele uwagi poświęcali zachowaniu kursu EUR/CHF. Do czwartku notował on dynamiczny spadek. Decydowała o nim m.in. ucieczka inwestorów w bezpieczna aktywa, do których zalicza się szwajcarska waluta. W ostatnich dniach to eurofrank w większym stopniu odzwierciedlał nastroje rynkowe niż para EUR/USD, której zmiany był dość zaskakujące. Inwestorzy chętnie kupowali franka bowiem ostatnie komunikaty szwajcarskiego banku centralnego (SNB) wskazywały, iż prawdopodobieństwo interwencji osłabiającej tę walutę nie jest zbyt wysokie. W czwartek i w piątek w notowaniach EUR/CHF obserwowaliśmy odreagowanie. Trudno jednak jednoznacznie ocenić, czy było to efektem interwencji. W odróżnieniu bowiem od poprzednich intensywniejszych działań SNB na rynku, kurs EUR/CHF nie wzrastał skokowo. Najbliższe dni powinny już przynieść stabilizację w notowaniach tej pary walutowej, bowiem szwajcarski bank centralny, który jest bardzo konserwatywny w swych działaniach, nie może sobie pozwolić na to, by wartość franka przez dłuższy czas pozostawała bardzo zmienna.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
aktywnośc gospodarcza,
chfpln,
doalr,
emerytury,
eurchf,
eurusd,
frank szwajcarski,
gospodarka amerykańska,
gospodarka europejska,
indeks ISM,
indeks PMI,
indeksy amerykańskie,
MF,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Ministerstwo Finansów,
Narodowy Bank Polski,
notowania eurpln,
podatek VAT,
polityka monetarna,
Rada Polityki Pienieżnej,
renty,
Rumunia,
rynek pracy,
rynek walutowy,
sektor przemysłowy,
snb,
Stany Zjednoczone,
stopa procentowa,
TK,
Trybunał Konstytucyjny,
USA,
waluty regionu,
wskaźnik PMI |
Na początku dzisiejszej sesji złoty kontynuuje osłabienie ? kurs EUR/PLN zwyżkował rano w okolice 4,1800, a USD/PLN przebił wartość 3,4000. Szczególnie dynamicznie zwyżkują notowania franka szwajcarskiego ? CHF/PLN przebił dziś poziom 3,1400. Na ruch ten złożyło się z jednej strony presja deprecjacyjna w notowaniach złotego oraz silne umocnienie franka na światowym rynku finansowym.
Źródłem niepewności w regionie pozostaje sprawa Rumunii. Inwestorzy zdają sobie sprawę, iż ostatnia podwyżka podatku VAT to rozwiązanie krótkoterminowe, nie gwarantujące trwałej naprawy finansów publicznych. Ponadto może ona odbić się negatywnie na i tak słabej krajowej gospodarce. Nie wiadomo ponadto, jak to źródło oszczędności oceni Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w najbliższych dniach podejmie decyzję o wypłacie kolejnej transzy pomocy finansowej dla Rumunii. Początkowo decyzja ta miała być dyskutowana 30 czerwca, jednak najprawdopodobniej MFW opóźni ten moment. Lej rumuński od wczoraj bije kolejne rekordy słabości względem euro, a kurs EUR/RON zwyżkuje w okolice poziomu 4,4000.
Negatywnym nastrojom w regionie opiera się jednak korona czeska. Notowania czeskiej waluty znajdują się wprawdzie pod presją deprecjacyjną, nie powoduje ona jednak systematycznego osłabiania się korony, a raczej konsolidację kursu EUR/CZK na wyższym poziomie. Wczoraj prezydent Czech zaakceptował P. Necasa na stanowisku premiera, co zostało bardzo pozytywnie odebrane przez rynki. Zwycięska partia wyborów parlamentarnych – Obywatelscy Demokraci prowadza rozmowy koalicyjne z dwoma mniejszymi centro-prawicowymi partiami. O ile zakończą się one sukcesem, Czechy mogą liczyć na jeden z najsilniejszych rządów w historii, posiadający 118 miejsc w 200- osobowym parlamencie. Daje to inwestorom nadzieję na konieczne kluczowe reformy strukturalne w Czechach, w tym reformę finansów publicznych i służby zdrowia.
Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem stopniowego spadku kursu EUR/USD. Dzisiaj zniżka ta jest kontynuowana ? Wartość euro względem dolara zeszła do minimów z połowy bieżącego miesiąca, usytuowanych pod 1,2200. Tym samym wybił się on dołem z kilkunastodniowego kanału wahań, co daje mu potencjał do większej zniżki. Na rynku panuje obecnie niepewność odnośnie tego, jak wypadną aukcje francuskich i hiszpańskich obligacji, które odbędą się w dalszej części bieżącego tygodnia. Obawy tworzy również fakt, iż europejskie banki muszą spłacić ECB 442 mld EUR do czwartku.
Niepewność wokół strefy euro jeszcze silniej niż w przypadku EUR/USD, widoczna jest w notowaniach EUR/CHF. Kurs drugiej z wymienionych par walutowych ustanowił dzisiaj nowe historyczne minima, tym razem w pobliżu 1,3250. Co prawda po godzinie 9.00 obserwowaliśmy odreagowanie ponad 1,3300, jednak obecnie jeszcze trudno ocenić, czy jest ono efektem interwencji SNB (jest to raczej wątpliwe) oraz na ile będzie trwałe. Umocnieniu franka względem euro służy fakt, iż szwajcarska waluta traktowana jest jak ?bezpieczna przystań? W okresie wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach, inwestorzy chętnie lokują w nią swoje środki. Proces ten spotęgowały ostatnie komunikaty szwajcarskiego banku centralnego. Zabrakło w nim zapewnień, iż władze monetarne uniemożliwiać będą nadmierne umocnienie franka. Podkreślono w nich natomiast, iż zniknęło ryzyko deflacji w Szwajcarii. Ponadto jeden z przedstawicieli SNB stwierdził ostatnio, że umocnienie waluty nie powinno znacząco zaszkodzić szwajcarskiemu eksportowi. Stwierdzenia te znacząco zmniejszyły ryzyko interwencji SNB. Wydaje się jednak, że umocnienie franka w tak szybkim tempie jak obecnie nie będzie trwało zbyt długo. Szwajcarskie władze monetarne dużą wagę przykładają do stabilności notowań własnej waluty, dlatego też nawet przyzwalając na jej umocnienie, nie będą dopuszczać do silnych zmian w dłuższym terminie. Możliwa jest co najwyżej stopniowa aprecjacja. Sygnał do wyhamowania aprecjacji franka da wejście SNB na rynek.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
aprecjacja franka,
chfpln,
Czechy,
deflacja Szwajcarii,
dolar,
eurchf,
eurczk,
euro,
eurpln,
eurron,
eurusd,
finanse publiczne,
francuskie obligacje,
frank,
gospodarka krajowa,
hiszpańskie obligacje,
korona czeska,
krajowa gospodarka,
lej rumuński,
MFW,
Między,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania złotego,
Parlament,
podatek VAT,
pomoc finansowa,
reforma finansów publicznych,
Rumunia,
rynek finansowy,
rynek światowy,
służba zdrowia,
snb,
umocnienie franka,
usdpln,
waluta szwajcarska,
władze szwajcarskie,
złoty |
Polska waluta podlegała w bieżącym tygodniu stopniowemu osłabieniu. Jeszcze w poniedziałek złoty zdołał umocnić się do poziomu 4,0200 PLN za EUR, pod wpływem pozytywnych nastrojów inwestycyjnych, jakie na początku tygodnia panowały na światowych giełdach. Kolejne dni jednak przyniosły odreagowanie. Kulminacja deprecjacji miała miejsce w drugiej połowie tygodnia ? notowania EUR/PLN zwyżkowały w piątek do poziomu 4,1400. Złoty praktycznie nie zareagował na wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich. Źródłem niepewności na krajowym rynku jest jednak ostateczny wynik, jaki poznamy 4 lipca. Do tego czasu inwestorzy będą śledzić sondaże popularności. W obecnym momencie rynki wciąż wierzą w zwycięstwo obecnego lidera rankingów, B. Komorowskiego, jednak jego niewielka przewaga po pierwszej turze, rodzi niepewność, co do ostatecznego wyniku wyborów. W momencie, w którym szala zaczęłaby się przechylać na stronę J. Kaczyńskiego, rynki mogą zacząć rewidować swoje oczekiwania, co z kolei może mieć negatywny wpływ na polskie rynek walutowy. Istnieje bowiem obawa, iż J. Kaczyński może, korzystając z przysługującego prezydentowi prawa weta, blokować proponowane przez rząd reformy, w tym również konieczną reformę finansów publicznych.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęły istotne dane z Polski ? dotyczyły one m.in. bezrobocia i sprzedaży detalicznej. Obydwie publikacje wypadły lepiej od prognoz ? stopa bezrobocia spadła w maju do 11,9%, a sprzedaż detaliczna zanotowała w tym okresie wzrost o 4,3% r/r , prognozowano natomiast wyniki na poziomie odpowiednio: 12,0% i 3,2% r/r. Odczyty te jednak nie wywarły praktycznie żadnego wpływu na polski rynek walutowy, który jak zwykle podążał za sentymentem ogólnorynkowym. Za osłabieniem złotego pod koniec bieżącego tygodnia stało zdecydowane pogorszenie nastrojów inwestycyjnych w regionie, które z kolei miało miejsce za sprawą poważnych problemów budżetowych w Rumunii. Kraj ten został zmuszony do zacieśniania i zdyscyplinowania polityki fiskalnej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską, po tym jak otrzymał od tych organizacji 20 mld euro pomocy finansowej. Wsparcie to zostało podzielone na transze, których przekazanie uzależniono od wypełnienia szeregu zobowiązań, w tym również warunków budżetowych. Aby spełnić wymogi fiskalne, przewidziane na bieżący rok rząd Rumunii zdecydował się na cały szereg cięć wydatków ? mają one na celu osiągnięcie deficytu budżetowego na poziomie 6,8% PKB. Wśród nich m.in. przewidziana jest obniżka płac sektora budżetowego o 25% oraz redukcja emerytur o 15%. Przeciwko temu pakietowi zaprotestowała tydzień temu opozycyjna lewica, zgłaszając wniosek o głosowanie nad wotum nieufności dla rządu. Ekipa rządząca przetrwała to zawirowanie i wydawało się, iż konieczne reformy fiskalne nie są już zagrożone. W bieżącym tygodniu okazało się jednak, iż zmianom w budżecie przyjrzy się bliżej Trybunał Konstytucyjny, gdyż część z nich może być niezgodna z prawem. Koniec tygodnia upłynął więc na oczekiwaniu na decyzję trybunału ? uznał on, iż cięcia emerytur są niezgodne z Konstytucją, w związku z czym rząd najprawdopodobniej będzie musiał poszukać źródeł oszczędności w innych obszarach. Tymczasem pomoc z MFW może zostać zawieszona ? Rumunia powinna w najbliższej transzy otrzymać 2 mld euro pomocy. Wsparcie to jest szczególnie ważne w ostatnich tygodniach, kiedy to za sprawą ?kryzysu greckiego? zaufanie i nastroje inwestycyjne spadły, a kraje naszego regionu mają problemy z pozyskaniem kapitału na rynku finansowym.
Od pewnego czasu w notowaniach eurodolara obserwować można relatywną stabilizację. Po okresie systematycznych wzrostów w mijającym tygodniu kurs EUR/USD poruszał się w trendzie bocznym. Wprawdzie początek tygodnia wyglądał optymistycznie dla notowań eurodolara, które wzrosły w okolice poziomu 1,2450. Jednak opór ten okazał się skutecznym ograniczeniem dalszej aprecjacji wspólnej waluty wobec dolara. Ostatecznie po powrocie kursu głównej pary walutowej w okolice 1,2250 na rynku zapanowała względna stabilizacja. W dalszym ciągu ruch wzrostowy rozpoczęty 8 czerwca nazwać należy jedynie korektą w trendzie spadkowym. Dopiero ewentualne pokonanie okolic poziomu 1,2650 byłoby silnym sygnałem sugerującym możliwość zmiany trendu.
Z ważnych informacji, jakie w tym tygodniu napłynęły na rynek warto wspomnieć o decyzji Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych. FOMC utrzymał koszt pieniądza bez zmian, po raz kolejny podkreślając, że poziom ten zostanie pozostawiony przez dłuższy okres czasu. Jednak komunikat ten miał nieco miej optymistyczny wydźwięk niż ostatnie. Przedstawiciele FOMC podkreślili, że na obecne zadowalające tempo ożywienia gospodarczego negatywny wpływ może mieć pogarszająca się sytuacja na międzynarodowych rynkach finansowych. W efekcie oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w USA uległy zmianie i obecnie kształtują się one w okolicach marca 2011.
Dość interesujący jest fakt, że podczas gdy sytuacja na giełdach w drugiej części tygodnia uległa pogorszeniu, to notowania eurodolara pozostały stabilne. Świadczy to o dość dużym rozkorelowaniu głównej pary walutowej z kondycją światowych giełd. Z drugiej jednak strony po wcześniejszym silnym spadku kursu EUR/USD stwierdzić można, że większość złych informacji została już zdyskontowana przez rynek walutowy, podczas gdy to giełdy w tej chwili nadganiać muszą zaległości. W ostatnim czasie walutą, która wykazywała większą wrażliwość na zmiany sentymentu inwestycyjnego był frank szwajcarski. Pogorszenie się nastrojów wśród inwestorów pod koniec tygodnia w związku z problemami w Rumunii przełożyło się na zwiększony popyt na bezpieczną szwajcarską walutę. Tym samym kurs EUR/CHF kontynuuje ruch spadkowy, ustanawiając kolejne historyczne minima. Tym, co dodatkowo skłania inwestorów do zakupu szwajcarskiej waluty są zapowiedzi przedstawicieli SNB, że ze względu na spadek ryzyka wystąpienia deflacji w Szwajcarii, tamtejsze władze monetarne nie będą zmuszone przeprowadzać interwencji walutowych w celu osłabienia franka.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
bezrobocie,
emerytury,
eur,
eurchf,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
FOMC,
frank,
frank szwajcarski,
Kaczyński,
KE,
Komisja Europejska,
Komorowski,
konstytucja,
notowania eurodolara,
osłabienie franka,
osłabienie złotego,
PLN,
polityka fiskalna,
Polska,
polska waluta,
polski rynek walutowy,
problemy budżetowe,
reforma finansów publicznych,
Rumunia,
rynek finansowy,
rynek walutowy,
sektor budżetowy,
snb,
sondaże popularności,
sprzedaż detaliczna,
stopy procentowe,
Szwajcaria,
waluta szwajcarska,
władze monetarne,
wybory prezydenckie |
W bieżącym tygodniu złoty pozostawał wyjątkowo stabilny. Notowania EUR/PLN praktycznie przez cały tydzień poruszały się w przedziale 4,0500 ? 4,1000. Kurs USD/PLN natomiast lekko zniżkował pod wpływem rosnącego eurodolara ? na przestrzeni tygodnia wartość dolara stopniowo spadała z okolic 3,4000 zł poniżej poziomu 3,3000 zł. Inwestorzy po kilku tygodniach sporej zmienności rynkowej, wstrzymywali się w ostatnich dniach z większymi transakcjami, czego efektem były obserwowane niewielkie zmiany w notowaniach walut.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęło sporo danych makroekonomicznych z kraju. Poznaliśmy odczyty inflacji konsumentów i producentów, a także dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących, o płacach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw oraz o produkcji przemysłowej. W większości wypadły one lepiej od prognoz. Najbardziej pozytywnie zaskoczyła produkcja, która zanotowała w maju wzrost aż o 14,0% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 8,1% r/r. Nieźle wypadły również dane z sektora przedsiębiorstw. Zatrudnienie w ubiegłym miesiącu wykazało pierwszą od wielu miesięcy zwyżkę ? o 0,5% w stosunku rocznym (oczekiwano wyniku nieco niższego, 0,4% r/r). Przeciętne wynagrodzenie w tym okresie zwiększyło się natomiast o 4,8% r/r, podczas gdy prognozy przewidywały wynik niższy o 1 punkt procentowy. Inwestorzy nie reagowali jednak na te publikacje ? nawet zaskakująco dobre dane o produkcji przemysłowej nie były w stanie pociągnąć notowań EUR/PLN w dół pod poziom 4,0500, w pobliże wartości 4,0000. Nastroje w regionie nieco ustabilizowały się, po ostatnich turbulencjach na Węgrzech. Również odrzucenie wotum nieufności przez rumuński Sejm wsparło zaufanie inwestorów względem lokalnych rynków. Wniosek o głosowanie nad dymisją rządu złożyła lewicowa opozycja, po tym jak partia rządząca zaproponowała radykalne cięcia budżetowe, jakie były konieczne by utrzymać ciągłość pomocy finansowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Odrzucenie wotum nieufności stanowi obecnie gwarancję reform fiskalnych w Rumunii, będącej drugim po Węgrzech najsłabszym gospodarczo krajem naszego regionu. Dowodem poprawy nastojów była udana aukcja obligacji na Węgrzech. W czwartek tamtejsze Ministerstwo Finansów zdołało uplasować całość pakietu obligacji o wartości 50 mld forintów. Była to pierwsza aukcja od czasu zawirowań na węgierskim rynku. Również Rumunii udało się ulokować na rynku część oferty długu. Wprawdzie została ona zredukowana, jednak fakt, iż rząd rumuński zdecydował się na sprzedaż jakichkolwiek papierów jest już pozytywnym znakiem. W ostatnich tygodniach bowiem kraj ten wycofywał się całkowicie z większości aukcji długu ze względu na zbyt wysokie oprocentowanie wymagane przez inwestorów. Pewne rozczarowanie przyniosła natomiast aukcja polskich 10-letnich obligacji rządowych. Popyt wprawdzie przekroczył podaż ? kształtował się on na poziome 2,97 mld zł przy ofercie o wartości 2,43 mld PLN. Biorąc jednak pod uwagę poprzednie aukcje, kiedy to zainteresowanie co najmniej dwukrotnie przekraczało podaż, można uznać, iż ostatnia oferta nieco rozczarowała.
Mijający tydzień na rynku eurodolara przebiegał podobnie do tego, co mogliśmy obserwować w zeszłym tygodniu. Euro systematycznie odrabiało straty względem dolara, dochodząc w okolice poziomu 1,2400. Po wcześniejszej, intensywnej zniżce kursu eurodolara, odreagowanie w notowaniach tej pary walutowej nie jest niczym zaskakującym. Kurs EUR/USD od dołka z 7 czerwca wzrósł o blisko 4,5%, jednak w dalszym ciągu mamy do czynienia jedynie z korektą w trendzie spadkowym. Nastroje wśród inwestorów poprawione zostały przez plany jakie przedstawiają władze zadłużonych państw dotyczące naprawy systemu finansów publicznych. Jednak nie należy wpadać w nadmierny optymizm, gdyż wciąż są to dopiero pierwsze kroki, które nie rozwiązują wszystkich problemów. Dużą niewiadomą pozostaje także zadłużenie pozostałych europejskich gospodarek, których kryzys również może nie ominąć. W tym tygodniu oczy inwestorów zwrócone były na Hiszpanię. Trochę niepokoju na rynek wprowadziła zapowiedź na wrzesień strajków generalnych w reakcji na przedstawiony przez rząd plan naprawy finansów publicznych. W efekcie spread pomiędzy hiszpańskimi i niemieckimi obligacjami wzrósł do poziomu najwyższego od momentu wprowadzenia euro. Wyższe oprocentowanie zachęciło z kolei inwestorów do zakupu hiszpańskich 10- oraz 30-letnich obligacji oferowanych na aukcji w tym tygodniu. Sprzedano obligacje warte 3,5 mld euro, a popyt okazał się dwukrotnie wyższy od wielkości oferty. Wkrótce poznamy wyniki stress testów przeprowadzonych przez hiszpański bank centralny w tamtejszych instytucjach finansowych. Pokażą one poziom ryzyka jaki towarzyszy hiszpańskim bankom, a tym samym przekłada się również na pozostałe europejskie instytucje finansowe. Ciekawą sytuację mogliśmy obserwować w tym tygodniu na rynku franka. Szwajcarski bank centralny zgodnie z oczekiwaniami utrzymał koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, jednak inwestorów znacznie bardziej zainteresowała wypowiedź w sprawie dalszego kierunku polityki. Przedstawiciele SNB stwierdzili, że zagrożenie wystąpienia deflacji istotnie spadło, co tym samym powinno wyeliminować konieczność przeprowadzania interwencji walutowych w celu osłabienia franka. W reakcji na te słowa szwajcarska waluta silnie zyskała na wartości, a kurs EUR/CHF zniżkował ustanawiając nowe historyczne minimum na poziomie 1,3730. Oczekiwać można, że w najbliższym czasie presja aprecjacyjna w notowaniach franka utrzyma się. Z publikacji makroekonomicznych, jakie w tym tygodniu poznaliśmy, warto wspomnieć o odczycie dynamiki produkcji przemysłowej w strefie euro, która wyniosła 9,5% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku jedynie na poziomie 8,8% r/r. Z kolei lepszy od prognoz odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii (+2,2% r/r) został bardzo pozytywnie przyjęty przez inwestorów, co widoczne było w istotnym wzroście kursu GBP/USD o ponad 1-procent do poziomu 1,4800. Ruch ten po raz kolejny potwierdził fakt, że wartość funta podatna jest na publikacje makroekonomiczne.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
bank centralny,
dolar,
eurpln,
eurusd,
finanse publiczne,
gbpusd,
gospodarki europejskie,
Hiszpania,
infl,
inflacja,
inflacja konsumentów,
inflacja producentów,
instytucje finansowe,
MF,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Ministerstwo Finansów,
notowania walut,
podaż,
pomoc fiansowa,
publikacje makroekonomiczne,
rachunek,
rachunek obrotów bieżących,
reformy fiskalne,
Rumunia,
rynek eurodolara,
rynek franka,
sektor przedsiębiorstw,
snb,
sprzedaż detaliczna,
usdpln,
Węgry,
Wielka Brytania,
wysokie oprocentowanie |
Rynek krajowy
Wysoka zmienność na rynku złotego
Maj upłynął pod znakiem bardzo wysokiej zmienności na polskim rynku walutowym. Amplituda wahań kursu EUR/PLN wyniosła prawie 35 groszy ? a notowania tej pary poruszały się pomiędzy poziomami 3,9000 i 4,2400. W pierwszych dniach miesiąca EUR/PLN przebił linię trendu spadkowego, jaka rysowała się na wykresie od lutego 2009 r. W notowaniach USD/PLN z kolei od początku miesiąca zaczęła rysować się linia średnioterminowego trendu wzrostowego, który był kontynuowany na początku czerwca. Za ruchami na rynku walutowym stały zmienne nastroje na światowych giełdach, które podlegały wahaniom głównie pod wpływem informacji dotyczących kondycji finansowo ? gospodarczej Eurolandu.
Polska waluta pod wpływem nastrojów na światowych giełdach
Złoty przez cały miesiąc podążał za nastrojami na światowych giełdach. Te z kolei z przerwami znajdowały się pod wpływem informacji, napływających ze strefy euro. Inwestorzy ewidentnie szukali pretekstu do odreagowania, trwających od lutego zeszłego roku wzrostów. Kolejne informacje z Eurolandu o planach naprawy finansów publicznych, czy pakietach pomocowych, były interpretowane negatywnie, jako zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. Oliwy do ognia dodawały informacje o restrykcjach rynkowych wprowadzanych przez niektóre kraje, by ukrócić spekulacje, czy też komentarze Europejskiego Banku Centralnego o możliwych problemach sektora finansowego Eurolandu.
Tak długo, jak kłopoty najsłabszych gospodarek Eurolandu nie wpływały na giełdy, złoty pozostawał silny. W momencie, w którym inwestorzy postanowili wykorzystać, napływające ze strefy euro negatywne informacje do wyprzedaży bardziej ryzykownych aktywów, polska waluta zaczęła dynamicznie tracić na wartości. Deprecjację złotego hamowały okresy chwilowej poprawy nastrojów na parkietach.
Silny spadek notowań EUR/PLN z powrotem do poziomu 3,9500 w drugiej połowie maja, oprócz polepszenia nastrojów na światowych giełdach, wsparła również kolejna bardzo udana aukcja krajowych obligacji oraz zakończony sukcesem debiut polskiego giganta ubezpieczeniowego PZU. Akcje spółki wzrosły na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. W czasie aukcji obligacji, która odbyła się 12 maja, popyt jak zwykle zdecydowanie przekroczył podaż ? tym razem zainteresowanie było 2,5-krotnie wyższe od oferty.
Pogłoski o interwencjach walutowych na rynku złotego
Kolejne fale osłabienia złotego rodziły spekulacje o możliwych interwencjach walutowych. Żadna z pogłosek nie została jednak oficjalnie potwierdzona. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro, otrzymanych w ramach funduszy unijnych. W drugiej połowie maja prezes Banku Gospodarstwa Krajowego poinformował natomiast, iż bank jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu.
Nie należy jednak oczekiwać, iż polskie władze gospodarcze, czy monetarne będą interweniować każdorazowo w momencie silnego osłabienia krajowej waluty. Złoty znajduje się w systemie kursów płynnych, a to wyklucza częste interwencje. Ingerencja w rynek walutowy może mieć jednak miejsce w momencie na tyle silnego wzrostu zmienności PLN, iż mogłoby to zaszkodzić stabilności polskiej gospodarki.
Dane makro bez wpływu na notowania złotego
Dane, jakie napłynęły w maju na krajowy rynek nie wywarły większego wpływu na zachowanie inwestorów. Nie odbiegały one znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja. Nawet jednak jeśli zdecydowanie różniłyby się one od oczekiwań, i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki.
W ostatnich tygodniach poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Bezrobocie zanotowało w kwietniu ponowny spadek do 12,3%, prognozowano natomiast zniżkę do 12,6%.
Pozytywną wymowę miały dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Rozczarowała natomiast sprzedaż detaliczna, notując w kwietniu spadek o 1,6% r/r, przy oczekiwanym wzroście o 4,5% r/r.
Wybór prof. Marka Belki na kandydata na stanowisko prezesa NBP
Rynek ze spokojem przyjął nominację prof. M. Belki na kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Bez względu na nastawienie polityków do tej kandydatury, dla rynków nominacja ta jest bardzo dobrą informacją. Prof. Belka jest odbierany jako doświadczony ekonomista, cieszący się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Pełnił on zarówno funkcje ministra finansów i premiera, jak również działał w Banku Światowym oraz Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był również członkiem Tymczasowych Władz Koalicyjnych Iraku, odpowiedzialnym za reformę walutową oraz sektora bankowego w tym kraju. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne. Ponieważ nie jest on związany z żadną z opcji politycznych, przeważających obecnie w parlamencie, jest szansa, iż może on pełnić rolę stabilizującą w sporach pomiędzy osobami z różnych środowisk politycznych, zasiadającymi w instytucjach odpowiedzialnych za politykę monetarną i gospodarczą w naszym kraju.
Rynek zagraniczny
Spadek EUR/USD na fali ciągłych obaw o sytuację fiskalną w strefie euro
Maj upłynął pod znakiem kontynuacji spadku kursu EUR/USD. Euro w tym okresie osłabiło się względem dolara o ponad 8%. Europejska waluta traciła na fali narastających obaw o kondycję fiskalną strefy euro. Negatywnych nastrojów wokół euro nie były w stanie trwale zmniejszyć pakiety pomocowe ? najpierw dla Grecji, a następnie dla całego Eurolandu. Powrotu zaufania nie przyniosły również plany takich państw jak Grecja, Portugalia i Hiszpania nakierowane na zdecydowane ograniczenie deficytu budżetowego. Inwestorzy postrzegali te plany przede wszystkim przez pryzmat tego, iż mogą one negatywnie wpłynąć na tempo ożywienia w europejskiej gospodarce. Pozytywnej reakcji należy oczekiwać dopiero wtedy, gdy zaczną być dostrzegalne efekty wspomnianych działań. Na te przyjdzie nam z pewnością poczekać jeszcze przynajmniej kilka miesięcy.
Mimo że od grudnia ubiegłego roku kurs EUR/USD spadł już o ponad 20% europejskie władze monetarne wciąż nie decydują się na interwencję na rynku walutowym. Przedstawiciele tych władz wielokrotnie podkreślali, że nie martwi ich obecny poziom wartości euro względem dolara, który mieści się w historycznym paśmie wahań, a jedynie tempo w jakim dokonuje się spadek. Tego typu słowa należy traktować jako przyzwolenie na stopniową zniżkę kursu eurodolara w dłuższym terminie, bowiem wciąż znajduje się on daleko od historycznych minimów. W krótszym okresie, jeśli miałby miejsce dalszy gwałtowny spadek, aktywność europejskich władz monetarnych na rynku może wzrosnąć.
Druga fala kryzysu?
W momencie gdy władze największych państw w drugiej połowie 2008 r. ratowały swoje gospodarki przed poważnym kryzysem finansowym, wiele mówiło się o tym, że następny kryzys jaki nastąpi, będzie kryzysem zadłużenia, bowiem działania ratunkowe były wyjątkowo kosztowne. Jako kraj, który miał najsilniej odczuć negatywne skutki tych działań wskazywano Stany Zjednoczone. Tymczasem w maju obserwowaliśmy spadek zaufania wobec krajów europejskich (wywołany obawami o kondycję fiskalną), które w czasie ostatnich zawirowań rynkowych były stosunkowo powściągliwe przy udzielaniu wsparcia. Rodzi to pytanie, czy obecne wydarzenia rynkowe stanowią wstęp do kolejnego światowego kryzysu na miarę ostatniego, czy są to jedynie tymczasowe zawirowania, które dzięki dyscyplinie fiskalnej zostaną w ciągu najbliższych kwartałów zneutralizowane.
Zachowanie notowań wielu aktywów w maju było bardzo zbliżone do tego, co obserwowaliśmy, gdy rozwijał się poprzedni kryzys. By daleko nie szukać, wystarczy spojrzeć na notowania złotego, który ostatni raz tak gwałtownie tracił na wartości właśnie w drugiej połowie 2008 r. i na początku 2009 r. Oznacza to, że zachowanie rynku sugeruje możliwość wystąpienie drugiej fali kryzysu. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że podstawy fundamentalne tamtych wydarzeń i obecnych są zdecydowanie różne. Wtedy mieliśmy do czynienia z wysoko zlewarowanymi instrumentami, stworzonymi na bazie niewiele wartych aktywów, których wartość rosła w czasie kilkuletniej hossy. Obecnie problem tworzy kryzys wiary inwestorów w o wiele bardziej wiarygodne instrumenty – obligacje emitowane przez europejskie państwa. Jeśli tylko nie będziemy mieli do czynienia z samospełniającą się prognozą, tzn. jeśli ucieczka inwestorów od papierów dłużnych tych krajów spowodowana obawami związanymi z problemami fiskalnymi, nie doprowadzi do znaczącego zwiększenia się tych problemów, kryzys na miarę ostatniego prawdopodobnie się nie powtórzy. Będziemy mieli raczej do czynienia z wydłużonym osłabieniem europejskiej gospodarki, która by przywrócić zaufanie inwestorów, będzie musiała przeprowadzić głębokie reformy finansów publicznych. W takiej sytuacji obecne wydarzenia okażą się jedynie gwałtowną korektą w powracającym ożywieniu, która przez pewien czas będzie zniechęcać inwestorów do znacznego eksponowania się na ryzyko. Zagrożenie większym kryzysem wystąpi dopiero wtedy, gdy inwestorzy zaczną odwracać się od papierów dłużnych innych gospodarek z wysokim deficytem, takich jak Wielka Brytania, czy też Stany Zjednoczone. Jak na razie jednak takiego zjawiska nie obserwujemy. Co więcej w momentach wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach inwestorzy nawet decydują się na ucieczkę w amerykańskie obligacje, co oznacza, że wciąż traktują je jako bezpieczne.
Polityka pieniężna w strefie euro i w USA a kurs EUR/USD
Problemy fiskalne takich państw, jak Grecja, Portugalia, czy też Hiszpania zdecydowanie oddaliły perspektywę podwyżek stóp procentowych w strefie euro. W bieżącym roku może być trudno o zacieśnienie polityki pieniężnej w Eurolandzie. Jednak perspektywa podwyżek stóp w USA również nie jest zbyt bliska. Co prawda ostatnio wśród władz monetarnych tego kraju pojawiły się pierwsze głosy, że być może należałoby podnieść koszt pieniądza wcześniej, niż dotychczas sądzono, jednak uczestnicy rynku wciąż zbytnio nie wierzą w tego typu wypowiedzi. Prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej jeszcze w bieżącym roku oceniają oni za niższe niż 50%. Jak na razie amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) powtarza stwierdzenia, iż stopy powinny pozostawać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Niewykluczone jednak, że FOMC wcześniej niż ECB podniesie stopy, na co pozwoli mu lepszy stan gospodarki.
Wzrost awersji do ryzyka zaszkodził dolarowi australijskiemu
W maju dolar australijski tracił na wartości na fali znacznego wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach. Inwestorzy zamykali ryzykowne transakcje oparte o carry trade w ramach których nabywali właśnie m.in. australijską walutę. Doprowadziło to do wybicia się kursu AUD/USD z kilkumiesięcznego kanału wahań. Dotarł on do poziomu najniższego od lipca 2009 r. (0,8065).
Czynnikiem, który również negatywnie wpływał na notowania dolara australijskiego w ostatnich tygodniach było złagodzenie nastawienia do polityki pieniężnej władz monetarnych Australii. Co prawda jeszcze na początku maja zdecydowały się one na podwyżkę stóp, jednak już w pierwszych dniach czerwca pozostawiły je bez zmian. W krótkim terminie o zacieśnienie polityki pieniężnej może być tam dość trudne. Fakt ten przemawia na niekorzyść dolara australijskiego.
Wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF
Maj przyniósł wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF. Wobec znacznego spadku wartości euro względem dolara i innych głównych walut, szwajcarski bank centralny (SNB) nie mógł już dłużej ograniczać wahań kursu EUR/CHF. Pozwolił on na umocnienie franka względem europejskiej waluty, co sprawiło, że eurofrank ustanowił nowe historyczne minima (w pobliżu 1,4000). W drugiej połowie maja, kiedy w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy chwilowe odreagowanie, SNB prawdopodobnie przystąpił do próby osłabienia szwajcarskiej waluty, działań tych jednak zaniechał, gdy eurodolar powrócił do spadków. Początek czerwca przyniósł zniżkę pary EUR/CHF na poziomy niższe niż w maju (okolice 1,3800). Dopóki w notowaniach EUR/USD utrzymywać się będzie silny trend spadkowy, w ślad za nim powinien podążać kurs euro względem franka.
Spadki na światowych giełdach
W maju na światowych giełdach miało miejsce silne odreagowanie ostatnich wzrostów. Ze względu na niepewność odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń w strefie euro inwestorzy pozbywali się ryzykowniejszych aktywów. Główne światowe indeksy giełdowe przebiły 200-sesyjną średnią ruchomą, co można potraktować jako sygnał do większych spadków. Do jego potwierdzenia niezbędne jest jednak jeszcze przebicie dołków z lutowej korekty spadkowej. Dołki te są obecnie testowane.
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
akcje spółki,
audusd,
australia,
Bank Gospodarstwa Krajowego,
Bank Światowy,
BGK,
deficyt budżetowy,
doalr australijski,
dolar,
dolar australijski,
ecb,
eurchf,
euro,
eurofrank,
Euroland,
Europejski Bank Centralny,
eurpln,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
finanse publiczne,
FOMC,
frank,
fundusze unijne,
gospodarka europejska,
Grecja,
Hiszpania,
hossa,
kondycja finansowa,
kondycja fiskalna,
kraje europejskie,
kryzys finansowy,
kurs euro,
kurs eurusd,
MF,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
minister finansów,
Ministerstwo Finansów,
notowania dolara,
notowania złotego,
obligacje,
Parlament,
polityka gospodarcza,
polityka monetarna,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
polska waluta,
Portugalia,
Prezes NBP,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
PZU,
rynek światowy,
rynek zagraniczny,
rynek złotego,
sektor przedsiębiorstw,
snb,
sprzedaż detaliczna,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
sytuacja fiskalna,
światowe giełdy,
Tymczasowe Władze Koalicyjne Iraku,
USA,
usdpln,
waluta australijska,
waluta krajowa,
Wielka Brytania,
władze monetarne,
władze monetrane |