Od początku eskalacji konfliktu w Libii nastroje inwestorów zmieniają się jak w kalejdoskopie, byki potrzebują silnego bodźca żeby się uaktywnić. We wtorek pretekst do zakupów napłynął z sektora finansowego. Bank of America będzie regularnie wypłacał dywidendę, planuje programy skupu akcji własnych, a roczny zysk przed opodatkowaniem ma docelowo wynosić nawet 40 mld dolarów. Po takich zapowiedziach członka zarządu bankowego giganta kurs akcji wystrzelił o 4,7 proc. Podrożały również papiery innych instytucji finansowych ? m. in. J.P. Morgan o 2,7 proc., a American Express o 3,5 proc. Pozytywne wiadomości z sektora finansowego zachęciły inwestorów do zakupów. Dow Jones Industrial Average wzrósł o do 12214 punktów, S&P 500 o 0,9 proc. do 1321 punktów, a indeks Nasdaq 100 po zwyżce o 0,4 proc. finiszował w okolicach 2340 punktów. W rezultacie główne amerykańskie indeksy oddaliły się od ważnych poziomów wsparcia. Na parkietach azjatyckich od początku tygodnia przeważają kupujący. Nikkei 225 wzrósł środę o 0,6 proc. do poziomu 10590 punktów. Hang Seng zwyżkował o 0,4 proc. do poziomu 23810 punktów. Główny indeks giełdy w Szanghaju wzrósł o 0,7 proc. i zakończył dzień zaledwie 2 punkty ponad psychologicznym poziomem 3000 punktów. Nastroje na rynkach regionu sprzyjała udana sesja na Wall Street oraz zahamowanie wzrostu cen ropy naftowej. Na 0,8 – proc. minusie i poziomie 4767 punktów zakończył dzień indeks australijskich blue chipów. S&P ASX 200 nie zdołał nie tylko obronić wielokrotnie testowanej psychologicznej bariery 4800 punktów, ale również przełamał średnioterminową linię trendu wzrostowego. WIG 20 zakończył wtorkową sesję na poziomie najwyższym od czerwca 2008, jednak nie zdołał przełamać górnego ograniczenia konsolidacji na poziomie 2800 punktów. W środę na otwarciu warszawski indeks blue chipów zyskiwał 0,19 proc. i znajdował się zaledwie 0,01 punktu poniżej kluczowego oporu. Indeks szerokiego rynku rósł o 0,16 proc. i znajdował się w pobliżu poziomu 48500 punktów. W mieszanych nastrojach rozpoczęły się z kolei notowania na giełdach Europy Zachodniej. Minimalnie, o 0,04 i 0,07 proc., spadały FTSE 100 i CAC 40. Z kolei frankfurcki DAX zyskiwał 0,2 proc.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Amerykańskie indeksy zaczęły czwartkowe notowania od strat. W miarę upływu sesji kupujący odzyskiwali rezon i ostatecznie główne indeksy zakończyły dzień na plusie. Średnia giełdowa Dowa i indeks rynku technologicznego Nasdaq wzrosły o ok. 0,2 proc. Indeks S&P 500 zyskał 0,3 proc., a jedyną branżą, której walory taniały był sektor finansowy. W gronie amerykańskich blue chipów akcje dwóch trzecich spółek zyskały na wartości. O 1,8 proc. podskoczył kurs koncernu Coca- Cola, o 1,7 proc. podrożały Walory chemicznego giganta Du Pont, a Intela o 1,1 proc. Kurs American Express zanurkował o 2,3 proc. Zmienność cen pozostałych papierów nie przekroczyła jednego procenta. Główne indeksy ustanowiły po raz kolejny nowe rekordy hossy ? Dow Jones Industrial Average na poziomie 12318 punktów, S&P 500 1340, a Nasdaq Composite 2832 punktów. Notowaniom wyraźnie pomógł wczoraj odczyt indeksu Fed Filadelfia, który wyniósł w lutym 35,9 punktów i przybrał wartość najwyższą od 2004 roku. Tym samym powtórzył się środowy scenariusz: otwarcie na niewielkim minusie i odrabianie strat po zachęcających publikacjach makroekonomicznych. Najbliższe dni prezentują się ubogo pod względem ilości ważnych odczytów, które mogłyby wesprzeć kupujących i mogą być dobrą okazją do realizacji zysków powstałych podczas sezonu publikacji kwartalnych wyników. Od jego początku, czyli od 10 stycznia, indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł już o ponad 5,8 proc., S&P 500 o 5,7 proc., a Nasdaq Composite o 4,6 proc.
Na giełdach Azji i Pacyfiku piątkowa sesja miała bardzo zróżnicowany przebieg. Minimalne zniżki obserwowaliśmy w Australii. Indeks S&P 200 ASX spadł o zaledwie 0,03 proc. i zamknął dzień niecałe dwa punkty od ustanowionych wczoraj maksimów na poziomie 4938 punktów. Z kolei, w Tokio obserwowaliśmy skromną 0,06 proc zwyżkę, która wepchnęła indeks Nikkei 225 na nowy szczyt na poziomie 10843 punktów. Hang Seng zanotował kolejną sesję zakończoną na solidnym, 1,3 proc. plusie i finiszował na poziomie 23595 punktów. Natomiast indeks Shanghai Composite zanurkował o 0,93 proc. do poziomi 3036 punktów. W Europie w piątkowe przedpołudnie notowania charakteryzowała znikoma zmienność. W Londynie, Paryżu i Frankfurcie indeksy znajdowały się w pobliżu czwartkowego zamknięcia. Inwestorzy w Madrycie i Mediolanie realizowali dziś zyski, Ibex 35 i FTSE MIB zniżkowały odpowiednio 0,6 i 0,7 proc. Po wczorajszej, najsilniejszej od sierpnia przecenie o 1,7 proc., dziś o 11.00 WIG 20 był na 0,2 proc. plusie, i znajdował się w okolicach 2650 punktów. Indeks szerokiego rynku tracił 0,03 proc. i oscylował w granicach 46560 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczął dzisiejszą sesję od niewielkiego osłabienia. Kurs EUR/PLN wzrósł w okolice wczorajszych szczytów, usytuowanych na poziomie 3,9500. Wczoraj jego wahania mieściły się w przedziale 3,9300-3,9500. Polskiej walucie obecnie szkodzi pogorszenie nastrojów inwestycyjnych na światowych rynkach na fali obaw o kondycję europejskiego sektora finansowego. Należy jednak zauważyć, że reakcje kursu EUR/PLN na tego typu zmiany sytuacji rynkowej wciąż nie są zbyt duże. Silniejsze wahania złoty notuje w stosunku do walut postrzeganych jako bezpieczna przystań, takich jak dolar amerykański, czy też frank szwajcarski. Kursy USD/PLN oraz CHF/PLN odnotowały wczoraj wzrost o ok. 6 groszy (tj. ok. 2 proc.). Tego typu tendencje na rynku w najbliższym czasie mogą się utrzymać. Para EUR/PLN silniej zareaguje prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy na światowych giełdach obserwować będziemy naprawdę dużą wyprzedaż. Przestrzeń do kilkugroszowego wzrostu w notowaniach euro względem złotego powstanie natomiast dopiero po przebiciu poziomu 3,9600. Kluczowym wsparciem pozostaje wartość 3,9200. Z naszego regionu napłynie na rynek kilka interesujących wskaźników. Poznamy m.in. finalne odczyty danych o PKB Czech i Węgier w II kw. Z pierwszego z wymienionych krajów poznamy ponadto stopę bezrobocia, z kolei z drugiego produkcję przemysłową. Dane te nie powinny mieć jednak decydującego wpływu na notowania walut naszego regionu. Oddziaływać na nie będą przede wszystkim nastroje inwestycyjne panujące na światowych rynkach.

Wczorajsza sesja na światowym rynku walutowym upłynęła pod znakiem spadku kursu EUR/USD. Wartość euro względem dolara zeszła z okolic poziomu 1,2870 aż do 1,2680. Presję spadkową tworzyły obawy inwestorów o kondycję europejskiego sektora finansowego. Dodatkowego pretekstu do zniżki dostarczyły zdecydowanie słabsze od prognoz dane z Niemiec na temat zamówień w przemyśle w lipcu.
Dzisiaj na rynek napłynie odczyt innego wskaźnika z tego kraju ? o godz. 12.00 poznamy dynamikę produkcji przemysłowej. Kolejny słaby wynik prawdopodobnie doprowadzi do pogłębienia zniżki eurodolara. Kurs tej pary walutowej wciąż pozostaje pomiędzy kluczowymi barierami – 1,2920 oraz 1,2600. Po zdecydowanym odpadnięciu od pierwszego ze wskazanych ograniczeń znacznie wzrosło prawdopodobieństwo przetestowania w krótkim terminie drugiej bariery. Dzisiaj w godzinach porannych kurs EUR/USD podejmował jednak próby trwałego powrotu ponad 1,2700. Dolar umocnił się wczoraj względem euro, stracił na wartości jednak względem jena. Kurs USD/JPY ustanowił we wtorek nowe 15-letnie minima, które dzisiaj jeszcze pogłębił schodząc w okolice 83,30. Większego odbicia nie zdołało przynieść zaostrzenie tonu wypowiedzi japońskich władz, wskazujących na możliwość interwencji zapobiegającej umocnieniu JPY. Uczestnicy rynku wątpią w podjęcie tego typu działań, bowiem by okazały się one skuteczne, konieczna byłaby prawdopodobnie wspólna akcja największych państw, która obecnie wydaje się mało prawdopodobna. Bez interwencji możliwe wydaje się zejście kursu USD/JPY nawet do historycznego minimum usytuowanego w pobliżu 80,00. W krótkim terminie potencjał do zniżki ograniczyłoby wyjście ponad linię ostatniej, czteromiesięcznej fali spadkowej, która obecnie kształtuje się w pobliżu 84,50. Dzisiejsza sesja obfitować będzie w dość ważne wydarzenia makro. Oprócz Niemiec dynamikę produkcji przemysłowej przedstawi dzisiaj również Wielka Brytania. Poznamy ponadto decyzję Banku Kanady w sprawie stóp procentowych. Prognozy zakładają, iż BoC trzeci raz z rzędu podniesie koszt pieniądza o 25 pb. Decyzja ta prawdopodobnie jednak nie przyniesie rozstrzygnięcia w notowaniach USD/CAD. Kurs tej pary walutowej od trzech miesięcy pozostaje w przedziale wahań 1,01-1,07. Dzisiaj kształtuje się on w pobliżu środka tego kanału. Dzień istotnych publikacji makro zakończy prezentacja raportu o stanie amerykańskiej gospodarki zwanego Beżową Księgą Fed.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W trakcie dzisiejszej sesji europejskiej w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy kontynuację nocnej zniżki. Wartość euro względem dolara odnotowała swoje minimum nieco ponad poziomem 1,2730. Negatywnie na kurs europejskiej waluty wpływały obawy o kondycję europejskiego sektora finansowego oraz znacznie słabsze od oczekiwań dane na temat zamówień w niemieckim przemyśle. Zamówienia te spadły w lipcu aż o 2,2 proc. m/m, podczas gdy oczekiwano ich wzrostu o 0,5 proc. To kolejna informacja z Niemiec, która psuje nastroje na rynku. Wcześniej inwestorzy negatywnie zareagowali na doniesienia o tym, iż banki z tego kraju będą musiały zwiększyć kapitał łącznie o ok. 105 mld EUR. Kluczowe poziomy w notowaniach EUR/USD to obecnie 1,2920 oraz okolice 1,2600. Przebicie jednego z nich powinno dać impuls do większych i trwalszych zmian.
Oprócz wspomnianych danych z Niemiec, w ostatnich godzinach nie poznaliśmy wartości żadnych istotnych wskaźników. Zdecydowanie więcej ważnych wydarzeń makro rozegra się jutro. Warto zwrócić uwagę na dane z Wielkiej Brytanii i Niemiec na temat produkcji przemysłowej oraz na decyzję Banku Kanady w sprawie stóp procentowych. Oczekuje się, iż kanadyjskie władze monetarne po raz trzeci z rzędu podniosą koszt pieniądza.
Złoty w ostatnich godzinach zdołał odrobić część porannych strat. Kurs EUR/PLN powrócił pod poziom 3,9400, natomiast para USD/PLN zeszła w pobliże 3,0800. W notowaniach euro względem polskiej waluty kluczowym wsparciem pozostają okolice poziomu 3,9200. Bez poprawy nastrojów inwestycyjnych na światowych rynkach z pewnością trudno będzie o jego przebicie.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Podczas piątkowej sesji na Wall Street nastroje na giełdach były zmienne, a główne indeksy wielokrotnie przekraczały poziomy poprzedniego zamknięcia. Wprawdzie w drugiej połowie sesji na rynku przewagę zdobyła strona popytowa, jednak nie wszystkim indeksom udało się zakończyć dzień na plusie. Ostatecznie indeks Dow Jones spadł o 0,09%, natomiast S&P 500 wzrósł o 0,29%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,27%. Bardzo dobrze zaprezentował się w piątek sektor bankowy po tym, jak amerykański Kongres zdołał dojść do porozumienia w sprawie głośnej reformy sektora finansowego. Zanim opracowane zmiany wejdą w życie konieczne jest jeszcze uchwalenie ich przez obie Izby Kongresu oraz zatwierdzenie przez prezydenta Obamę. Opracowana reforma ogranicza m.in. aktywność banków na rynku instrumentów pochodnych oraz w zakresie dokonywania transakcji na własny rachunek. Jednak banki w dalszym ciągu będą mogły dokonywać niewielkich inwestycji w fundusze hedgingowe oraz fundusze private equity. To z kolei zrodziło nadzieje, że wpływ tej reformy na rentowność amerykańskich banków nie będzie tak duży, jak się z początku wydawało. W efekcie akcje tych instytucji finansowych zanotowały solidne wzrosty tj. Bank of America (+2,66%), JP Morgan (+3,71%), Goldman Sachs (+3,47%).
Na dzisiejszej sesji azjatyckiej obserwować można było mieszane nastroje wśród inwestorów. Brak zdecydowania wśród uczestników rynku wynikać może z oczekiwania na bardzo istotne publikacje danych makro zaplanowane na ten tydzień m.in. z amerykańskiego rynku pracy. Widać to było także na giełdzie w Japonii, gdzie indeks Nikkei 225 spadł o 0,45%. Wśród tokijskich inwestorów brak jest impulsów do dalszych zakupów m.in. w oczekiwaniu na publikację indeksu Tankan, obrazującego kondycję tamtejszej gospodarki.
Dziś od rana na giełdach europejskich obserwować można umiarkowane wzrosty. Podczas weekendowego szczytu G20 nie podjęto żadnych istotnych decyzji, padło natomiast wiele deklaracji. Z tego też względu trudno oczekiwać silniejszej reakcji ze strony inwestorów.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Chiny wspierają giełdy

29 Czerwiec 2010

Podczas piątkowej sesji giełdy na Wall Street charakteryzowały się podwyższoną zmiennością, a główne indeksy często powracały w okolice poziomu poprzedniego zamknięcia. Ostatecznie sesja zakończyła się pod znakiem skromnych wzrostów. Indeks Dow Jones spadł o 0,16%, S&P 500 o 0,13%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,11%. Liderami podczas piątkowej sesji były spółki z sektora energetycznego, finansowego oraz przemysłowego. Dobrze poradziły sobie także duże spółki technologiczne na czele z walorami Cisco (+1,39%) oraz Apple (+0,81%). Najbliższym oporem w przypadku indeksu S&P 500 jest poziom 1150 pkt, w kierunku, którego ceny akcji sukcesywnie zmierzają. W tym tygodniu jednym z ważniejszych wydarzeń będzie decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych oraz komunikat do niej.
Informacją, która zdeterminowała losy dzisiejszej sesji azjatyckiej była decyzja o rozszerzeniu dziennego przedziału wahań kursu juana o +/- 0,5%. Ruch ten ze strony chińskich władz odebrany został jako potwierdzenie siły tamtejszej gospodarki. Inwestorzy optymistycznie przyjęli tą informację, uznając, że rola chińskiej gospodarki w globalnym ożywieniu gospodarczym przeważy nad negatywnym wpływem ze strony Eurolandu. W efekcie indeks Shanghai Composite wzrósł o 2,9%. Zwyżkę o 2,43-procent odnotował tokijski indeks Nikkei 225. Na japońskiej giełdzie najlepiej zaprezentowali się producenci maszyn Hitachi Construction (+6,7%) oraz Komatsu (+4,6%) pod wpływem oczekiwań, że silniejszy juan zwiększy popyt na japoński sprzęt.
Pozytywna sytuacja na sesji azjatyckiej przełożyła się także na dzisiejsze notowania w Europie. Giełdy Starego Kontynentu zyskują na wartości, a najlepsze z nich rosną o blisko 3-procent. Drożejące metale wspierają notowania spółek wydobywczych m.in. Anglo American oraz BHP Billiton.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Początek dzisiejszej sesji na rynku złotego przypomina pierwsze godziny wczorajszych notowań. Kurs EUR/PLN odbił od wsparcia na poziomie 4,0500 i zwyżkuje w okolice 4,1000. O tym, czy poziom ten zostanie dziś przebity zadecydują nastroje inwestycyjne na światowym rynku. Przy braku silnych negatywnych emocji, możliwa jest konsolidacja tuz pod tą wartością lub wokół niej. W momencie zdecydowanego pogorszenia nastrojów, notowania EUR/PLN mogą powrócić do zwyżki w okolice poziomu 4,2000. Inwestorzy czekają na dzisiejszą ofertę obligacji hiszpańskich oraz węgierskich ? popyt w czasie aukcji wskaże, jaki obecnie wpływ na sentyment mają problemy finansowe gospodarek Unii Europejskiej. Dziś z kraju poznamy dane o zatrudnieniu i płacach w sektorze przedsiębiorstw w maju. Oczekuje się niewielkiego wzrostu liczby miejsc pracy ? o 0,4% r/r. Wzrost wynagrodzeń natomiast powinien zwiększyć dynamikę do 3,8% r/r z 3,2% r/r miesiąc wcześniej. Publikacje te mogą stanowić pośrednią wskazówkę odnośnie perspektyw dla krajowego popytu wewnętrznego, który jak wiadomo jest filarem wzrostu gospodarczego naszej gospodarki. Bardzo pozytywnie zaskoczyły dziś dane dotyczące salda na rachunku obrotów bieżących w Czechach. Oczekiwano bowiem, iż wykaże on deficyt na poziomie 8,0 mld korona, tymczasem na rachunku w kwietniu pojawiła się nadwyżka wysokości aż 12,4 mld CZK. W środę w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy konsolidację wokół poziomu 1,2300. Dzisiaj kurs euro względem dolara kształtuje się pod tą wartością. Kontynuację wcześniejszej zwyżki uniemożliwił wzrost niepewności o sytuację fiskalną i stan sektora finansowego w Hiszpanii. Wczoraj w tym kraju zatwierdzono plan reform, zmierzających do ograniczenia deficytu budżetowego. W odpowiedzi na to związki zawodowe zapowiedziały na wrzesień strajk generalny ? pierwszy od 8 lat. Ponadto hiszpański bank centralny ogłosił, iż przedstawi ?w krótkim terminie? wyniki stress-testów przeprowadzonych wśród tamtejszych instytucji finansowych. Inwestorzy obawiając się tych wyników, pozbywali się hiszpańskich obligacji skarbowych. Spread pomiędzy 10-letnimi papierami dłużnymi tego kraju, a takimi samymi niemieckimi instrumentami wzrósł wczoraj do najwyższego poziomu od czasu wprowadzenia euro. Warto jednak zauważyć, że nie przełożyło się to na większy spadek wartości europejskiej waluty, co oznacza, że inwestorzy na rynku eurodolara są obecnie zdecydowanie mniej wrażliwi na niepokojące doniesienia ze strefy euro, niż jeszcze kilka tygodni temu. Mimo to powinni zwrócić uwagę na dzisiejszą aukcję hiszpańskich 10- i 30-letnich obligacji o wartości 3,5 mld EUR. Ponadto wpływ na rynek mogą mieć doniesienia z dzisiejszego szczytu przywódców Unii Europejskiej poświęconego walce z kryzysem i planom wzmocnienia zarządzania finansowego. Dzisiaj szwajcarski bank centralny (SNB) podjął decyzję o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym, wyjątkowo niskim poziomie. Jednocześnie podwyższył prognozę wzrostu gospodarczego na bieżący rok (do 2,0% z 1,5%) oraz inflacji na 2010 i 2011 r. Ponadto nie przeciwstawił się zdecydowanie umocnieniu franka. Fakt ten sprawił, że szwajcarska waluta silnie zyskała na wartości. Kurs EUR/CHF zszedł z okolic poziomu 1,3880 w pobliże 1,3780. W najbliższym czasie może pokusić się nawet o test historycznych minimów na 1,3730. Przy obecnym poziomie pary EUR/USD o ich przebicie może być jednak dość trudno.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję amerykańskie giełdy rozpoczęły na plusie i przez zdecydowaną większość dnia utrzymywały się po wzrostowej stronie rynku. Dopiero na zakończenie notowań przewagę zdobyła strona podażowa, spychając indeksy poniżej poziomu poprzedniego zamknięcia. Ostatecznie indeks Dow Jones spadł o 0,2%, S&P 500 o 0,18%, a technologiczny Nasdaq zakończył dzień praktycznie bez zmian, zyskując nieznacznie 0,02%. Powodem przeceny w końcówce notowań była informacja, że agencja Moody?s obniżyła rating Grecji do poziomu Ba1 z A3 ? to kolejna obniżka oceny wiarygodności kredytowej tego kraju do poziomu ?śmieciowego?. W opinii przedstawicieli Grecji obniżka ratingu przez agencję Moody?s w żaden sposób nie odzwierciedla postępów poczynionych przez ten kraj w ostatnich miesiącach. Początkowy optymizm na wczorajszej sesji wynikał z lepszego od prognoz odczytu dynamiki produkcji przemysłowej w strefie euro, która wyniosła w kwietniu 9,5% r/r. Dane te w największym stopniu wsparły akcje spółek przemysłowych oraz technologicznych. Z kolei słabo po doniesieniach w sprawie Grecji spisywały się walory banków m.in. JP Morgan (-2%), Bank of America (-1,22%). Indeks S&P 500 w dalszym ciągu pozostaje w przedziale wahań z dołu ograniczonym przez poziom 1045 pkt, a z góry przez 200-dniową średnią kroczącą. Dziś giełdy azjatyckie odnotowały skromne wzrosty, a inwestorzy w swoich decyzjach pozostawali ostrożni po wczorajszym kroku ze strony agencji Moody?s. Tokijski indeks Nikkei 225 wzrósł nieznacznie o 0,08%, utrzymując się w okolicach istotnego poziomu oporu 9900 pkt. Wsparciem dla japońskiej giełdy był sektor finansowy, z kolei słabiej wypadły akcje lokalnych blue-chipów. Dziś na giełdach europejskich obserwować można przewagę spadków. Na lekkie pogorszenie nastrojów wśród inwestorów wpływ ma przede wszystkim wczorajsza decyzja agencji Moody?s. Zniżka na parkietach europejskich zakończyła także serię wzrostów akcji banków. Negatywnie na indeksy wpłynęła też dzisiejsza gorsza od prognoz publikacja indeksu instytutu ZEW, który wyniósł w czerwcu 28,7 pkt, podczas gdy spodziewano się wyniku w okolicach 42 pkt.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Inwestorzy łapią oddech

8 Czerwiec 2010

Wczorajszą sesję amerykańskie indeksy rozpoczęły na plusach, oscylując przez większą część dnia wokół poziomu poprzedniego zamknięcia. Jednak pod koniec notowań na rynku przewagę zdobyła strona podażowa, spychając ostatecznie giełdy na ponad jednoprocentowe minusy. Ostatecznie indeks Dow Jones spadł o 1,16%, S&P 500 o 1,35%, a technologiczny Nasdaq stracił 2,04%. Najsłabiej poradziły sobie spółki z sektora przemysłowego, finansowego oraz technologicznego. Silnie na wartości straciły akcje Bank of America (-3,39%) po tym jak jeden ze znanych analityków zredukował ceną docelową dla walorów tej instytucji. Zniżkowały także akcje spółki Apple (-1,96%), pomimo debiutu nowego modelu iPhona. Z technicznego punktu widzenia indeks S&P 500 znajduje się w okolicy istotnego wsparcia 1045 pkt, wyznaczonego przez dołek z początku lutego. Pokonanie tego poziomu otwierałoby drogę do dalszych spadków. Dziś na sesji azjatyckiej w większości obserwować można było skromne wzrosty. Widać, że inwestorzy wstrzymali wyprzedaż bardziej ryzykownych aktywów w oczekiwaniu na dane makro z Chin, które poznamy w dalszej części tygodnia. Tokijski indeks Nikkei 225 wzrósł o 0,18%, jednak akcje producenta stali ? spółki Nippon Steel spadły o 1,3% pod wpływem informacji, że spółki BHP Billiton oraz Rio Tinto planują podnieść ceny rudy żelaza w okresie lipiec ? sierpień o 23% w porównaniu do poprzedniego kwartału.
Na dzisiejszej sesji europejskiej obserwować można pewne uspokojenie się nastrojów wśród inwestorów, jednak ciągle nie można mówić o znaczącej poprawie, gdyż spora część indeksów utrzymuje się poniżej poziomu poprzedniego zamknięcia. Pozytywnie odebrane zostały wczorajsze słowa prezesa Fed, który stwierdził, że europejscy przywódcy są zdeterminowani, aby zapewnić przetrwanie strefy euro oraz, że dysponują odpowiednimi środkami, by zagwarantować wywiązanie się ze zobowiązań przez silnie zadłużone państwa Eurolandu. Wypowiedź ta wsparła dziś notowania banków na Starym Kontynecie.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania złotego w minionym tygodniu podlegały sporym wahaniom. Jakkolwiek kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się w przedziale 4,0600 ? 4,1300, to dynamika i częstotliwość zmian były wysokie. Bez wpływu na wartość PLN pozostały dane z Polski o wzroście PKB w pierwszym kwartale bieżącego roku ? wyniósł on 3,0% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Złoty przez większość tygodnia podążał za zmiennymi nastrojami na rynku globalnym.
Polska waluta wykazywała sporą zmienność również pod nieobecność krajowych inwestorów. W czwartek notowania EUR/PLN po zniżce w okolice 4,0600, odbiły, rosnąc ponownie w pobliże 4,1300. Osłabienie polskiej waluty miało miejsce, pomimo dobrych danych napływających ze Stanów Zjednoczonych i zwyżki na europejskich giełdach. Tym razem jednak złoty wyjątkowo poddał się działaniu negatywnych nastrojów w regionie.
Nastroje w czwartek popsuło ogłoszenie przez wiceprezesa partii Fidesz, iż nowo powołany rząd ma zamiar wprowadzić dwuletni program antykryzysowy. Członkowie partii rządzącej, po przejęciu władzy, zastali bowiem sektor krajowych finansów publicznych w dużo gorszej kondycji niż wcześniej oczekiwano. L. Kosa posunął się nawet do stwierdzenia, iż Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego?. Słabo wypadły czwartkowe akcje obligacji rumuńskich i węgierskich, co dodatkowo uderzyło w sentyment względem naszego regionu. O negatywnym nastawieniu inwestorów świadczy fakt, iż silniej reagują oni na złe informacje z regionu niż na pozytywne doniesienia. Dobrą wiadomością był wynik wyborów parlamentarnych w Czechach. Przeszła ona jednak bez echa w obliczu narastającego negatywnego sentymentu z powodu Węgier. Inwestorzy obawiali się wcześniej, iż wybory mogą nie przynieść jednoznacznego wyniku, co groziło politycznym i decyzyjnym impasem. W obecnym momencie jest jednak szansa na stworzenie największej od 20 lat koalicji rządowej, złożonej z partii opowiadających się za ograniczaniem deficytu budżetowego.
W piątek na fali pogorszenia nastrojów w regionie i silnego wzrostu zmienności na rynku eurodolara, kurs EUR/PLN wybił się z przedziału 4,0600 ? 4,1200, zwyżkując w okolice poziomu 4,2050. Bezpośrednio do osłabienia polskiej waluty przyczyniła się kolejna porcja negatywnych informacji z Węgier. Rzecznik premiera powiedział, iż słowa wiceprzewodniczącego partii o tym, że Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego? nie były przesadzone. Wywołało burzę w regionie. Oprocentowanie kontraktów CDS na węgierskie obligacje wzrosło od czwartku o prawie 120 pb do poziomu 430 pb.

Miniony tydzień na rynku eurodolara upłynął pod znakiem wysokiej zmienności. Notowania EUR/USD na początku tygodnia zniżkowały w okolice 1,2110, równie szybko nastąpiło jednak odreagowanie do 1,2340. Wydawało się, iż następne sesje mogą przebiegać przy nieco mniejszych wahaniach, ze względu na piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy, na które czekała większość inwestorów ? oczekiwano, iż mogą oni wstrzymywać się z większymi transakcjami przed tą publikacją. Kolejne dni nie przyniosły jednak uspokojenia, wysoka zmienność utrzymywała się przez cały tydzień, z kulminacją w piątek. W poniedziałek nie pracowały rynki w USA oraz Wielkiej Brytanii, w związku z czym tego dnia zmienność jeszcze była niewielka. Tamtejsi inwestorzy nie mieli szans zareagować na informację o obniżce ratingu Hiszpanii przez agencję Standard&Poor?s. Agencja zdecydowała się na degradację oceny wiarygodności kredytowej z poziomu AAA do AA+. Zdaniem S&P bardzo restrykcyjny plan cięć budżetowych zapowiedziany przez rząd tego kraju jest mało realny do spełnienia. Po powrocie na rynek we wtorek inwestorzy przystąpili do wyprzedaży euro. Sytuację zaogniły plotki o możliwej obniżce ratingu dla Francji oraz raport Europejskiego Banku Centralnego, pesymistycznie oceniający kondycję europejskiego sektora finansowego. Wynika niego, że europejskie banki mogą do końca 2011 r. dokonać dodatkowych odpisów na kwotę 195 mld EUR. Kolejna fala wzrostu zmienności miała miejsce w czwartek. Wtedy to z USA napłynęły niezłe dane makroekonomiczne, potwierdzające, iż ożywienie w amerykańskiej gospodarce jest kontynuowane. Ponadto trzech prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej opowiedziało się za podwyżkami stóp procentowych w nadchodzącym czasie. W ciągu jednej sesji eurodolar zniżkował z okolic poziomu 1,2320 do 1,2140. W czwartek poznaliśmy m.in. raport o zatrudnieniu w prywatnym sektorze pozarolniczym, publikowany przez agencję ADP. Zmiana zatrudnienia wyniosła 55 tys., przy oczekiwanym wzroście miejsc pracy o 60 tys. Silnie w górę został jednak skorygowany odczyt z poprzedniego miesiąca (z 32 tys. do 65 tys.). W czwartek również na rynek napłynęły jastrzębie komentarze prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej ? Kansas, Atlanty i Dallas. Opowiadają się oni za zacieśnianiem polityki pieniężnej w USA w niedługim terminie. Swoje stanowisko argumentują postępującym ożywieniem gospodarczym. Oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się nieco słabsze od prognoz, jednak wciąż bardzo dobre. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło w maju o 431 tys. przy oczekiwaniach na poziomie 513 tys. Stopa bezrobocia w tym okresie wyniosła 9,7%, co było wynikiem nieco lepszym niż przewidywał rynek (9,8%). Jak zwykle publikacja ta wiązała się ze wzrostem zmienności w notowaniach eurodolara ? zniżkowały one dziś aż do poziomu 1,2020. Spadki jednak rozpoczęły się jeszcze przed publikacją z USA ? o godz. 13.00 napłynęły bowiem dwukrotnie lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy Kanady. Publikacja ta jest często traktowana jako wskaźnik pilotujący dla publikacji Departamentu Pracy USA, co przyczyniło się do spadku eurodolara na półtorej godziny przed danymi z USA. Publikacja ze Stanów Zjednoczonych pogłębiła zniżkę, co dowodzi, iż w pierwszej reakcji inwestorzy bardzo pozytywnie ocenili wynik raportu Departamentu Pracy. Po zejściu do poziomu 1,2020, mogliśmy obserwować odbicie w górę. Ostateczny wpływ piątkowych danych z USA wyklaruje się zapewne na początku przyszłego tygodnia.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.