Głównym wydarzeniem dzisiejszej sesji była informacja na temat problemów budżetowych Rumunii. Władze tego kraju, aby otrzymywać pomoc finansową od Międzynarodowego Funduszu Walutowego zobowiązane są utrzymywać relację deficytu budżetowego do PKB poniżej poziomu 6,8%. W tym celu rząd tego kraju uchwalił niezbędne reformy zakładające m.in. obcięcie płac w sektorze publicznym o 25% oraz redukcję emerytur o 15%. Ostatecznie uchwała ta została odrzucona przez rumuński Trybunał Konstytucyjny głównie ze względu na zapis na temat wielkości emerytur. Decyzja ta zrodziła sporo niepokoju, gdyż bez niezbędnych zmian Rumunia nie otrzyma pomocy finansowej od MFW, co istotnie pogorszy jej wypłacalność. W efekcie może to być kolejny kraj spoza Eurolandu zaraz po Węgrzech przeżywający poważny kryzys zadłużenia. Wszystko to przełożyło się na pogorszenie nastrojów wśród inwestorów, co zaowocowało odpływem kapitału z europejskich rynków wschodzących. W efekcie złoty w godzinach porannych istotnie się osłabiał, a kurs EUR/PLN wzrósł w okolice 4,1400. Jednak w dalszej części dnia krajowa waluta zdołała odrobić część strat oscylując pod koniec sesji w Europie w okolicach 4,1200. Z technicznego punktu widzenia sytuacja nie uległa większej zmianie, gdyż notowania EUR/PLN w dalszym ciągu utrzymują się w przedziale 4,0400-4,2000. Pomimo zawirowań w Europie dziś notowania eurodolara zachowywały się stabilnie. Stabilizacja głównej pary walutowej w ostatnim czasie może dziwić, gdyż nie reagowała ona na pogarszającą się sytuację na giełdach. Z drugiej jednak strony po tak silnym spadku kursu EUR/USD większość złych informacji może być już zdyskontowana w cenach i to teraz giełdy muszą nadganiać zaległości. Dzisiejsze dane z USA tj. finalne odczyty dynamiki PKB za I kw. oraz indeksu Uniwersytetu Michigan nie wpłynęły istotnie na kurs amerykańskiej waluty.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
deficyt budżetowy,
Euroland,
Europa,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
PKB,
pomoc finansowa,
problem budżetowy,
redukcja emerytur,
Rumunia,
rynki wschodzące,
Rząd,
sektor publiczny,
TK,
Trybunał Konstytucyjny,
Uniwersytet Michigan,
waluta amerykańska,
Węgry |
Bieżący tydzień na rynku złotego charakteryzowała spora zmienność notowań polskiej waluty. Pierwsze dni przyniosły dynamiczną zniżkę kursu EUR/PLN, na fali której zostało przebite bardzo silne wsparcie na poziomie 4,0000. Po jego pokonaniu notowania tej pary walutowej zeszły aż do poziomu 3,9560. Druga połowa tygodnia przebiegała jednak pod znakiem odreagowania, na fali którego wartość euro względem złotego wzrosła w piątek do poziomu 4,1000. Wartość ta póki co skutecznie hamuje silniejszą zwyżkę kursu EUR/PLN.
Początkowe umocnienie złotego było kontynuacją spadków EUR/PLN zapoczątkowanych jeszcze w poprzednim tygodniu w reakcji na dobre dane o PKB z Polski oraz USA. Nastroje na rynku złotego wpierało również pozytywne przyjęcie przez inwestorów rządowego planu naprawy finansów publicznych. Odreagowanie i ponowny wzrost kursu euro względem złotego był z jednej strony wynikiem realizacji zysków przez inwestorów po wcześniejszym umocnieniu polskiej waluty. Z drugiej strony złotemu zaszkodziło zdecydowane pogorszenie sentymentu na światowych giełdach oraz nasilenie się na rynku europejskim obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Należy jednak zaznaczyć, iż podczas gdy słabsze gospodarki Eurolandu są negatywnie oceniane przez agencje ratingowe, a ich ratingi są obniżane, sytuacja w naszym regionie uległa w tym względzie zdecydowanej poprawie. W ciągu tygodnia agencja Fitch podniosła perspektywy ratingu dla Rumunii oraz Estonii z ?negatywnej? do ?stabilnej?. Analogicznej poprawy dokonała agencja Standard&Poor?s względem perspektyw oceny długu Litwy. Jedynie względem Węgier agencje pozostają pesymistyczne. Jakkolwiek Moody?s w styczniu poinformował, iż jest szansa na pozytywną rewizję perspektyw ratingu tego kraju, zdaniem agencji ratingowej Fitch niepewność dotycząca przyszłości budżetu Węgier oraz słabe prognozy dla tamtejszej gospodarki stanowią główną barierę dla poprawy perspektyw oceny węgierskiego długu.
Kalendarz publikacji makroekonomicznych z polskiej gospodarki był w ubiegłym tygodniu wyjątkowo ubogi. Jedynie w poniedziałek poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu ? wskaźnik ten, mierzący aktywność gospodarczą w danym sektorze wypadł poniżej oczekiwań. Spadł on bowiem w styczniu do poziomu 51 pkt z 52,4 pkt, podczas gdy oczekiwano niewielkiej zwyżki do 53 pkt. Najważniejsze jednak, iż wskaźnik zdołał utrzymać się powyżej poziomu 50 pkt, oddzielających ekspansję od recesji.
Miniony tydzień na rynku walutowym przyniósł sporo emocji. Dodatkowo nerwowość wśród inwestorów potęgowana była przez oczekiwania na oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Pierwsza część tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostu notowań eurodolara w okolice poziomu 1,4000. Ruch ten został odebrany przez wielu uczestników rynku jako możliwość odreagowania spadków trwających od grudnia 2009 roku. Jednak po naruszeniu wspomnianego poziomu notowania EUR/USD zawróciły, kontynuując trend spadkowy. W drugiej części tygodnia obserwować można było zdecydowaną zniżkę notowań tej pary walutowej. Presję spadkową na euro wywierają ciągle narastające problemy finansowe Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii oraz obawy, że kraje te nie będą w stanie same poradzić sobie z ich rozwiązaniem. Po gwałtownym spadku w okolice poziomu 1,3700 notowania eurodolara ustabilizowały się, oscylując wokół tej wartości do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Zaprezentowane w piątek o godzinie 14.30 oficjalne dane amerykańskiego Departamentu Pracy okazały się dość niejednoznaczne, co było także widoczne w reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. Pozytywnie zaskoczył odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorzy początkowo mieli problem z ostateczną interpretacja wyników ? przełożyło się to na dużą zmienność notowań eurodolara. Z pozostałych publikacji, jakie poznaliśmy w minionym tygodniu warto wspomnieć o odczycie indeksów ISM dla sektora przemysłu oraz usług, które wyniosły w styczniu odpowiednio: 58,4 pkt oraz 50,5 pkt. Istotny dla rynku był fakt, że obydwa wskaźniki wypadły powyżej poziomu 50 pkt, oddzielającego recesję od ekspansji w danym sektorze. Jednak w przypadku ISM dla usług ciągle nie jest to rezultat, który pozwoliłby na ogłoszenie trwałej poprawy. W minionym tygodniu poznaliśmy także decyzję władz monetarnych Wielkiej Brytanii oraz Eurolandu. Zarówno przedstawiciele Banku Anglii oraz ECB utrzymali koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, co było decyzją jak najbardziej zgodną z oczekiwaniami.
Pogorszenie globalnego sentymentu inwestycyjnego w drugiej części tygodnia przełożyło się także na silniejsze ruchy na niektórych pozostałych parach walutowych. Notowania USD/JPY zniżkowały z okolic poziomu 91,00 do 88,00. Zniżka ta wiązała się głównie z rosnącą awersją do ryzyka. W tendencji spadkowej znajdowały się także notowania GBP/USD. Oprócz presji spadkowej wywieranej przez umacniającego się dolara, widać było również słabość waluty brytyjskiej. W efekcie kurs tej pary walutowej naruszył istotny poziom wsparcia 1,5700, schodząc w okolice 1,5650.
Przyszły tydzień będzie zdecydowanie uboższy w publikacje i wydarzenia ekonomiczne, jednak wiadomo, że pierwsze jego dni w dalszym ciągu będą jeszcze determinowane przez dane, jakie napłynęły na rynek w piątek.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Departament Pracy,
Euroland,
eurpln,
finanse publiczne,
gbpusd,
indeks ISM,
indeks PMI,
Polska,
polska gospodarka,
polska waluta,
polski przemysł,
rynek pracy,
rynek walutowy,
rynek złotego,
rynki wschodzące,
sektor przemysłu,
sektor usług,
USA,
usdjpy,
węgierski dług |
Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.
Rynek krajowy
Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
akcja kredytowa,
amerykańska gospodarka,
brytyjska gospodarka,
Chiny,
chiński bank centralny,
CPI,
deficyt,
EBC,
euro,
Europa Środkowo - Wschodnia,
europejska waluta,
Europejski Bank Centralny,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
funt,
Główny Urząd Statystyczny,
Grecja,
GUS,
Hiszpania,
indeks PMI,
inflacja bazowa,
instytucje finansowe,
KE,
Komisja Europejska,
koszt pieniądza,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania euro,
notowania funta,
PKB,
podaż,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
popyt,
Portugalia,
ppi,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
rachunek obrotów bieżących,
rynek pracy,
rynki wschodzące,
Rząd,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
USA,
usdjpy,
Wielka Brytania,
wydatki budżetowe |
Początek dzisiejszej sesji na rynku złotego przyniósł kontynuację piątkowego umocnienia polskiej waluty. W porównaniu z poziomami obserwowanymi na rozpoczęciu notowań w piątek, PLN zyskał względem EUR prawie 10 groszy, zniżkując do 3,2000 z okolic 3,2950. Pierwsza godzina sesji przyniosła lekkie odreagowanie w pobliże poziomu 4,2200 i stabilizację kursu złotego. W dalszej części dnia możliwa jest konsolidacja EUR/PLN wokół 4,2000 z tendencją do spadku wartości euro poniżej tego poziomu. Wsparciem dla krajowej waluty wciąż pozostaje piątkowe rozstrzygnięcie sporu pomiędzy Eureko i Skarbem Państwa, będącego wcześniej źródłem sporej niepewności wśród inwestorów na rynku złotego. Uczestnicy rynku spekulowali ponadto, iż Eureko po otrzymaniu ewentualnej rekompensaty i dywidendy, będzie wymieniać owe środki na euro, co doprowadzi do znaczącego osłabienia złotego. Holenderski ubezpieczyciel poinformował jednak, iż firma zabezpieczyła kurs wymiany złotych na euro na poziomie 4,2000 PLN za EUR. Złotego wspierają również lepsze nastroje w regionie oraz zwyżka kursu eurodolara.
Dziś rano na rynek napłynęły informacje z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, dotyczące bieżącej sytuacji w naszym regionie i perspektyw na przyszłość. Zdaniem Marka Belki, Dyrektora Europejskiego Departamentu MFW, poprawa sytuacji największych światowych gospodarek oraz stabilizacja nastrojów na rynku finansowym stanowi czynnik wspierający europejskie rynki wschodzące, w dużym stopniu uzależnione od napływu kapitałów zza granicy. Fakt ten nie oznacza jednak automatycznego powrotu do wysokich stóp wzrostu gospodarczego, premia za ryzyko wymagana przez inwestorów wciąż bowiem pozostaje wysoka. W obecnym momencie wiele zależy od działań poszczególnych rządów w ramach uzdrawiania systemu bankowego oraz naprawy finansów publicznych, co mogłoby podnieść zaufanie inwestorów i obniżyłoby koszty finansowania zewnętrznego.
W piątek, po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy, w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy znaczący wzrost zmienności. Po początkowym spadku, kurs tej pary walutowej odnotował zwyżkę ponad 1,4600. Dzisiejsza sesja azjatycka również upłynęła pod znakiem wzrostów – eurodolar dotarł w trakcie niej do poziomu 1,4650. Inwestorzy zwiększali swoje zaangażowanie w euro kosztem amerykańskiej waluty m.in. w reakcji na publikację komunikatu po weekendowym szczycie grupy G-7. W komunikacie tym bowiem przedstawiciele największych gospodarek nie opowiedzieli się wprost przeciwko deprecjacji dolara. Przed spotkaniem grupy na rynku utrzymywały się opinie, że takie stwierdzenie może zostać zamieszczone. Członkowie G-7 wyrazili jednak pogląd, że rynkowi walutowemu niezbędna jest stabilizacja, co można pośrednio interpretować jako sprzeciw wobec dynamicznego osłabienia dolara. Może być to również reakcja na silne w ostatnim czasie umocnienie jena. Uwagę tę wziął sobie do serca Minister Finansów Japonii, który po szczycie G-7 stwierdził, że jego kraj jest otwarty na ewentualne interwencje na rynku walutowym, jeśli notowania jena będą zbyt silnie się zmieniać. W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej jen uległ umiarkowanemu osłabieniu, co może być efektem wystąpienia MF Japonii.
Na początku dzisiejszych notowań w Europie kurs EUR/USD kształtował się w pobliżu poziomu 1,4620. W piątek zniżka kursu tej pary walutowej zatrzymała się w dość istotnym punkcie ? na poziomie 50% zniesienia wzrostów obserwowanych od początku września. Nieudana próba przebicia tej bariery może dać impuls do powrotu do trwalszej zwyżki.
Z danych jakie dzisiaj poznamy, reakcję notowań EUR/USD może dzisiaj przede wszystkim wywołać odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego sektora usług. Oprócz tego wskaźnika przedstawiona również zostanie dynamika sprzedaży detalicznej ze strefy euro.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Indeksy giełdowe,
Rynek walut,
Surowce | Tagged:
dywidenda,
eur,
Eureko,
euro,
eurpln,
finanse publiczne,
holenderski ubezpieczyciel,
krajowa waluta,
kurs eurodolara,
marek belka,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
PLN,
polska waluta,
rekompensata,
rynek finansowy,
rynek pracy,
rynek złotego,
rynki wschodzące,
Skarb Państwa,
strefa euro,
złoty |
Złoty rozpoczął pierwszą sesję w tygodniu od umocnienia względem euro i dolara ? kursy EUR/PLN oraz USD/PLN zniżkowały na dzisiejszym otwarciu w okolice poziomów odpowiednio: 4,3000 i 3,0300. Złoty korzysta na poprawie nastrojów na globalnym rynku finansowym po zeszłotygodniowej serii dobrych danych ze spółek giełdowych oraz głównych gospodarek światowych.
Lepszy sentyment inwestycyjny znalazł swoje odzwierciedlenie nie tylko w umocnieniu walut w regionie rynków wschodzących, ale również we wzroście cen obligacji emitowanych przez kraje z grupy emerging markets. Sporządzany przez JP Morgan indeks EMBI+, obrazujący stopę zwrotu z papierów dłużnych emitowanych przez gospodarki wschodzące (denominowanych w walucie innej niż waluta kraju ? emitenta), zyskał 43% od minimum z 2008 r. i wzrósł do poziomu najwyższego od 1993 r. Panika związana z obawami o możliwe bankructwa gospodarek wschodzących uległa uspokojeniu po kolejnych pakietach pomocowych dla tych państw, udzielanych przez MFW oraz inne międzynarodowe instytucje finansowe. W ostatnim czasie natomiast coraz bardziej widoczne staje się, że światowa gospodarka najprawdopodobniej najgorsze ma już za sobą, a to z kolei podnosi apetyt inwestycyjny i zmniejsza awersję do ryzyka wśród inwestorów.
W tym tygodniu z Polski napłyną dane o inflacji bazowej, sprzedaży detalicznej oraz stopie bezrobocia. Według prognoz inflacja z wyłączeniem cen żywności oraz energii może spaść do poziomu 2,7% r/r, ciągnięta w dół przez pogarszające się warunki na rynku pracy i będący ich efektem spadek konsumpcji. Niewykluczone, że zniżka inflacji, spadek tempa wzrostu płac do 2%, czy zwiększenie się ujemnej dynamiki zatrudnienia w ostatnim miesiącu, wpłyną na decyzję Rady Polityki Pieniężnej na posiedzeniu pod koniec lipca. Zgodnie z komunikatem ze strony prezesa NBP i przewodniczącego Rady S. Skrzypka, RPP wciąż znajduje się w fazie łagodzenia polityki monetarnej. Kolejna obniżka stóp wciąż jest możliwa, według naszej oceny jednak Rada prawdopodobnie wstrzyma się z tą decyzją do następnego, sierpniowego posiedzenia.
Kurs EUR/USD, po piątkowej korekcie, która sprowadziła go poniżej poziomu 1,4100, w trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej powrócił do wzrostów. Zdołał on pokonać opór na poziomie 1,4200. Po przebiciu tej bariery otworzyła się droga do wzrostów w okolice szczytów z początku czerwca, tj. 1,4340. Wobec wciąż stosunkowo wysokiej skłonności inwestorów do ryzyka, ruch taki w najbliższym czasie należy uznać za bardzo prawdopodobny.
Bieżący tydzień nie będzie obfitował w odczyty istotnych danych makroekonomicznych. Z tego względu inwestorzy skupiać się będą na publikacjach raportów kwartalnych. Od tego jak one wypadną, prawdopodobnie zależeć będzie, czy kluczowe światowe indeksy giełdowe zdołają pokonać swoje czerwcowe maksima. Dane jakie napłynęły w minionym tygodniu na rynek, zarówno z największych gospodarek, jak i dużych spółek, przemawiają za dalszymi wzrostami na globalnych parkietach. Jeśli raportu kwartalne publikowane w najbliższych dniach kierunek ten potwierdzą, z przebiciem szczytów z minionego miesiąca nie powinno być problemów. Dalsza zwyżka na giełdach powinna pociągnąć w górę notowania EUR/USD.
Z danych makroekonomicznych, jakie dzisiaj poznamy, warto zwrócić uwagę jedynie na indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę (LEI), który zostanie przedstawiony ze Stanów Zjednoczonych o godz. 16.00. Zwykle jego odczyt nie wywołuje większej reakcji inwestorów, jednak dzisiaj wobec braku innych istotnych publikacji, może on mieć pewien wpływ na rynkowe wydarzenia.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Indeksy giełdowe | Tagged:
emerging markets,
eurpln,
gospodarki światowe,
indeks EMBI+,
instytucje finansowe,
JP Morgan,
Narodowy Bank Polski,
NBP,
Polska,
Rada Polityki Pienieżnej,
RPP,
rynek finansowy,
rynki wschodzące,
Stany Zjednoczone,
usdpln |
Utrzymujący się na rynkach finansowych negatywny sentyment inwestycyjny owocuje spadkami na światowych giełdach oraz ponownym wzrostem awersji do ryzyka. Podczas dzisiejszej sesji notowania eurodolara nie wykazywały istotnej zmienności. Około godziny 16.00 kurs EUR/USD kształtował się na poziomie 1,3900. Znaczącego wpływu na notowania tej pary walutowej nie wywarły opublikowane dziś dane z Europy. Finalny odczyt PKB dla strefy euro, wykazał, iż gospodarka Eurolandu skurczyła się w pierwszym kwartale o 2,5% k/k oraz 4,9 r/r, podczas gdy rynek oczekiwał spadku PKB odpowiednio o: 2,5% i 4,8%. Dziś również poznaliśmy wielkość produkcji przemysłowej w Niemczech, która wzrosła w maju o 3,7% m/m, podczas gdy prognozowano zwyżkę o 0,5%. Dużym zainteresowaniem ze strony uczestników rynku cieszy się od pewnego czasu jen, który doszedł do sześciotygodniowych maksimów względem dolara i euro. Inwestorzy w obliczu narastających obaw o kondycję światowej gospodarki decydują się na zakup japońskiej waluty, gdyż ciągle pozostają ostrożni przed publikacją oficjalnego komunikatu ze szczytu państw G-8, w czasie którego wciąż może być dyskutowana rola amerykańskiej waluty w światowych rezerwach. Jena wspiera dodatkowo nadwyżka salda obrotów bieżących Japonii, która zmniejsza potrzeby finansowania zewnętrznego i tym samym eliminuje potencjalny czynnik deprecjacyjny. Podczas dzisiejszych notowań kurs USD/JPY pozostawał jednak stabilny, oscylując wokół poziomu 94,20.
Dzisiejszą sesję złoty rozpoczął od osłabienia względem euro i dolara. Na wartości traciły również inne waluty naszego regionu m.in. korona i forint. Ministerstwo Finansów ucięło spekulacje, dotyczące kolejnej wymiany środków unijnych na rynku walutowych. Wiceminister finansów podkreślił, że MF nie chce być aktywnym uczestnikiem rynku, a środki w innej walucie z założenia powinny być wymieniane w banku centralnym. Pod koniec sesji w Europie złoty uległ jednak umocnieniu, odrabiając poranne straty. Kurs EUR/PLN oraz USD/PLN spadły do poziomów odpowiednio: 4,4000 oraz 3,1650.
Dziś początek publikacji wyników kwartalnych ze spółek, które jak zwykle rozpoczyna aluminiowy koncern Alcoa. Strata większa od oczekiwań w przypadku tej firmy może pogłębić spadki na giełdach,a tym samym spowodować wzrost awersji względem walut rynków wschodzących.
Sporządzili:
Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Rynek walut | Tagged:
Alcoa,
aluminiowy koncern Alcoa,
bank centralny,
czynnik deprecjacyjny,
eurodolar,
Euroland,
Europa,
eurpln,
eurusd,
Japonia,
japońska waluta,
Ministerstwo Finansów,
Niemcy,
obroty bieżące,
PKB,
rynki finansowe,
rynki wschodzące,
strefa euro,
szczyt G8,
światowa gospodarka,
światowe giełdy,
usdpln |