Kurs EUR/USD poruszał się od początku tygodnia w konsolidacji. Dziś rano przebił jej górne ograniczenie na poziomie 1,4000 i zwyżkował w okolice 1,4050 ustanawiając tym samym nowe tegoroczne maksima. Inwestorzy szybko przystąpili jednak do realizacji zysków, kurs zawrócił pod okrągłą barierę i spadł w okolice 1,3980. Kolejne godziny przyniosły powrót ponad psychologiczny poziom i pod koniec sesji europejskiej kurs ponownie zbliżał się do poziomu 1,4040. Notowaniom euro sprzyjał nastrój na giełdach Starego Kontynentu, przez cały dzień najważniejsze indeksy wzrastały i odrabiały straty z poprzednich dni. W końcówce sesji DAX rósł o 2,2 proc. , CAC 40 o 2,5 proc., a FTSE 100 o 1,7 proc. Na ponad 1- proc. plusach na początku sesji na Wall Street były również główne amerykańskie indeksy. W ostatnich dniach na zachowanie inwestorów rzutują przede wszystkim doniesienia z Japonii, niepokój uczestników rynku miał swoje odzwierciedlenie w rosnących cenach aktywów uznawanych za bezpieczne. Historyczne minima na poziomie odpowiednio 76,36 i 0,8911 ustanowiły wczoraj wieczorem kurs USD/CHF i kurs USD/JPY. Kurs franka do dolara oscylował dziś wokół psychologicznego poziomu 0,90, z kolei kurs jena wahał się wokół poziomu 79,00.Czwartek przyniósł szereg publikacji danych makro z największej światowej gospodarki. W lutym inflacja CPI w ujęciu rocznym przyśpieszyła w porównaniu ze styczniem o 0,5 proc. i wyniosła 2,1 proc. Miesiąc do miesiąca cena koszyka dóbr konsumpcyjnych wyniosła 0,5 proc. Dane przewyższyły w obu przypadkach oczekiwania o 0,1 proc. W lutym zanotowano ujemną dynamikę produkcji przemysłowej. Szacowano, że wyniesie ona 0,6 proc. m/m, a ukształtowała się na poziomie -0,1 proc. m/m. Szczególnie dobrze wypadł natomiast odczyt indeksu FED z Filadelfii, który wyniósł 43,4 pkt. i przybrał wartość znacznie przewyższającą oczekiwania. Zbliżony do prognoz był z kolei odczyt liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (385 tys.). Brak nowych, jednoznacznie negatywnych informacji z Japonii i chwilowa poprawa nastroju na globalnych rynkach akcji pozwoliły odetchnąć krajowej walucie. Notowania EUR/PLN na sesji azjatyckiej przebiły poziom 4,1000 i zwyżkowały w okolice 4,1200. W trakcie dnia złoty systematycznie umacniał się i o 17.00 za jedno euro płacono 4,0690 zł. Z kolei kurs USD/PLN, który w nocy naruszył ważny poziom 2,9400 znalazł się pod koniec sesji na poziomie 2,9000. Umocnienie krajowej waluty szło w parze ze wzrostami na GPW: pod koniec sesji WIG20 zwyżkował o 1,2 proc., a WIG zyskiwał 1 proc. Dynamika produkcji przemysłowej przyśpieszyła w lutym do 10,7 proc. r/r i przewyższyła rynkowe oczekiwania o 0,8 proc.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A

Wczorajsza sesja przyniosła spadek kursu EUR/USD do poziomu 1,3508. Pomimo przełamania kolejnych wsparć usytuowanych na 1,3570 i 1,3540, co wygenerowało sygnały do zajęcia krótkich pozycji, eurodolar odbił w godzinach popołudniowych wzrastając powyżej 1,3600. Dziś w godzinach porannych kurs głównej pary walutowej testował opór 1,3650. Przełamanie tego poziomu otworzyłoby drogę do zwyżki w okolice 1,3700. Spadek oczekiwań na szybką podwyżkę stóp procentowych w strefie euro po ostatnim wystąpieniu szefa ECB ewidentnie ograniczył dalszy potencjał aprecjacyjny euro wobec dolara. Jednak wciąż w przypadku kursu EUR/USD istnieje istotne prawdopodobieństwo podejścia w okolice szczytów z początku lutego. W najbliższych dnia interesująco zapowiada się sytuacja na rynku GBP/USD. Na czwartek zaplanowana jest decyzje Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Ostatnie dane na temat wysokiej inflacji konsumentów w Wielkiej Brytanii zwiększyły oczekiwania na szybsze zacieśnianie polityki pieniężnej, co widoczne jest w szczególności na rynku pieniężnym. Stawka Sterling Overnight Interbank Average (ICAPSONIA) wskazuje na 20 procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp już w czwartek, natomiast w pełni dyskontuje zwyżkę kosztu pieniądza o 25 pb w maju bieżącego roku. Z kolei przed sporym wyzwaniem stoją brytyjskie władze monetarne. Z jednej strony argumentem przemawiającym za wstrzymaniem się z zacieśnianiem polityki pieniężnej są słabsze dane na temat sprzedaży detalicznej za grudzień oraz dynamiki PKB za IV kwartał. Z drugiej strony zaplanowany na 15 lutego odczyt inflacji CPI za styczeń najprawdopodobniej wskaże na kolejny wzrost cen, spowodowany głównie przez wzrost podatku VAT oraz drożejącą ropę naftową. Ignorowanie przez BoE wzrostu inflacji celem wspierania wzrostu gospodarczego może poważnie naruszyć reputację brytyjskich władz monetarnych jako gwarantów stabilności cen. Spowodować to może znaczący wzrost rentowności obligacji skarbowych o dłuższych terminach zapadalności, co z kolei byłoby w skutkach bardziej szkodliwe niż oficjalna podwyżka stóp procentowych.
Po wczorajszym silnym, porannym umocnieniu złoty praktycznie w całości oddał zyski. Dziś notowania krajowej waluty przebiegają w zdecydowanie bardziej stabilny sposób. Kurs EUR/PLN z poziomu 3,8800, notowanego w czasie sesji azjatyckiej na początku handlu w Europie spadł w okolice 3,8700. Z kolei notowania USD/PLN po porannej zniżce poniżej 2,8400, w pierwszych godzinach dzisiejszej sesji powróciły w okolice 2,8500. Poprawiający się sentyment inwestycyjny na globalnych rynkach powinien w najbliższym czasie sprzyjać złotemu. Krajowych kredytobiorców zadłużonych we franku szwajcarskim cieszy z pewnością fakt, że kurs CHF/PLN zszedł poniżej poziomu 3,0000, utrzymując się w pierwszych godzinach dzisiejszej sesji w okolicach 2,9800. W dalszej części dnia warto zwrócić uwagę na zaplanowany na godzinę 12:00 odczyt grudniowej dynamiki produkcji przemysłowej z Niemiec.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Zmienne losy eurodolara
W nowy rok notowania EUR/USD wkroczyły z poziomu 1,3384, styczeń zakończyły na poziomie 1,3694 (kursy średnie). Na przestrzeni miesiąca euro umocniło się w stosunku do dolara o około 2,3 proc. W przebiegu notowań można z powodzeniem wyróżnić trzy główne fazy. Przez pierwszy tydzień stycznia euro straciło na wartości łącznie ponad 3,5 proc. i zniżkowało w okolice 1,2900. Cezurą zmieniającą losy notowań eurodolara były udane emisje obligacji peryferyjnych państw Eurolandu – Portugalii oraz Hiszpanii, które odbyły się 12 i 13 stycznia. Od tego czasu, przez większą część miesiąca, dominowały wzrosty. Zostały one spowolnione dopiero w ostatnim tygodniu stycznia, kiedy kurs zbliżył się w okolice poziomu 1,3740, czyli 61,8 proc. zniesienia fali spadkowej, która trwała od listopada ubiegłego roku. Eurodolar konsolidował się przez kilka dni w okolicach psychologicznego poziomu 1,3700. Ostatnie dwie sesje stycznia przyniosły gwałtowny spadek do poziomu 1,3570 i błyskawiczny powrót nad poziom 1,3700. Inwestorzy przeceną zareagowali na eskalację konfliktu politycznego w Egipcie. Szybki ruch powrotny był sygnałem, że sytuacja w Kairze nie będzie mieć pierwszoplanowego znaczenia dla wydarzeń na rynkach.
Z Ameryki powiało optymizmem
W tempie 3,2 proc. rozwijała się największa światowa gospodarka w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku (dane kwartalne, zanualizowane). Bezrobocie w grudniu wyniosło 9,4 proc., w styczniu spadło do poziomu 9,0 proc. i było najniższe od kwietnia ubiegłego roku. W grudniu powstało 121 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (dane zrewidowane, oczekiwano), w styczniu nowych etatów przybyło znacznie mniej, bo zaledwie 36 tys. (oczekiwano 145 tys.) Taki stan rzeczy należy jednak przypisać surowej zimie, która paraliżuje Stany Zjednoczone i bardzo negatywnie odbiła się na zatrudnieniu, przede wszystkim w budownictwie. Posiedzenie FOMC zgodnie z oczekiwaniami nie przyniosło podwyżki stóp procentowych, które pozostają na poziomie 0,25 proc. Przyniosło natomiast, oficjalne wystąpienie szefa Fed, Bena Bernake, który ze sporą dozą optymizmu wypowiadał się o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Pozytywne sygnały napływały także z giełdowych spółek. Od 10 stycznia trwa bowiem sezon publikacji kwartalnych wyników. Dotychczas aż 17 na 23 spółki z grona firm tworzących indeks Dow Jones Industrial Average pochwaliły się wypracowaniem lepszych wyników, niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Część z nich, np. General Electric, Intel, czy J.P Morgan Chase, zanotowało około 50- proc. wzrost zysku netto.
Udane aukcje długu
W centrum uwagi inwestorów na Starym Kontynencie były aukcje długu Portugalii i Hiszpanii oraz presja inflacyjna narastająca w Eurolandzie. Emisje obligacji państw półwyspu iberyjskiego zakończyły się sukcesem. Portugalia pozyskała z rynku 750 mln euro ze sprzedaży obligacji 4 – letnich i 1,25 mld z emisji obligacji 10 – letnich, których rentowność była niższa niż przy okazji poprzedniej aukcji i spadła poniżej 7 proc. Z zadowalającym popytem spotkała się również oferta Hiszpanii, inwestorzy nabyli 5-letnie obligacje warte 3 mld euro, ich rentowność wyniosła nieco ponad 4,5 proc. To o blisko 1 punkt procentowy więcej niż przy listopadowej aukcji długu, ale kapitał pozyskano i tak taniej niż się spodziewano. Obawy odnośnie do powodzenia emisji napędzały spadki notowań EUR/USD i przeceny na giełdach w pierwszej części miesiąca, a ich powodzenie było punktem zwrotnym, który zapoczątkował wzrosty eurodolara. Drugim ważnym czynnikiem wspierającym wzrosty eurodolara była jastrzębia wypowiedź prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który zapowiedział, że ECB będzie bardzo uważnie monitorować inflację. W grudniu poziom cen w strefie euro wzrósł bowiem o 2,2 proc., a według wstępnych danych, opublikowanych już na początku lutego, w styczniu inflacja HICP wyniosła 2,4 proc. To odpowiednio 0,2 i 0,4 proc. powyżej oficjalnego celu inflacyjnego. Słowa Jean – Claude’a Trichet zostały zinterpretowane przez uczestników rynku jako sygnał, że w najbliższych miesiącach nie można wykluczyć konieczności podniesienia stóp procentowych. Podczas konferencji prasowej wieńczącej posiedzenie Rady Prezesów ECB, które odbyło się 3 lutego prezes ECB przybrał nieco bardziej umiarkowany ton. Podtrzymał wprawdzie zapewnienia, że inflacja będzie bacznie obserwowana, ale zaznaczył również, że istotna presja inflacyjna występuje tylko w krótkim i średnim terminie.
Rosnące oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii
Od początku stycznia notowania GBP/USD znajdowały się w trendzie wzrostowym. Kurs tej pary walutowej w ciągu miesiąca zyskał około 6 proc., dochodząc na początku lutego do ważnego poru 1,6300, wyznaczonego przez szczyty z listopada 2010 roku. Początkowo wzrost kursu wynikał w dużej mierze ze słabości amerykańskiej waluty, natomiast druga faza wzrostów GBP/USD dokonała się pod wpływem rosnących oczekiwań na szybsze niż do tej pory zakładano zaostrzanie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii. Obecnie na rynku funta trwa umiarkowana korekta. Dalsza przecena na parze GBP/USD jest skutecznie ograniczana przez wsparcie na poziomie 1,6070, wyznaczone przez 76,4 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad – grudzień 2010. W tym tygodniu kluczowa dla notowań funta będzie decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Po tym jak inflacja konsumentów w grudniu osiągnęła poziom 3,7 proc. r/r, przy celu inflacyjnym na poziomie 2 proc., wzrosły oczekiwania na bardziej zdecydowane kroki ze strony BoE. Świadczy o tym również sytuacja na rynku pieniężnym, gdzie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wzrosły od czasu ostatniej publikacji wskaźnika CPI o 5 proc. do poziomu 3,83 proc. Coraz większe naciski na brytyjskie władze monetarne mogą przełożyć się na bardziej jastrzębi komentarz ze strony BoE, jednak na podwyżkę stóp procentowych jest jeszcze zbyt wcześnie. Bardziej jastrzębie nastawienie przedstawicieli Banku Anglii wsparłoby notowania GBP/USD, umożliwiając kolejny atak na poziom 1,6300.
Dywergencje na rynku jena
Kurs USD/JPY rozpoczął styczeń w okolicach poziomu 83,50, natomiast w dalszej części miesiąca odnotowywał zniżkę, która ostatecznie sprowadziła notowania tej pary walutowej w okolice 81,30. Z kolei na początku lutego skala zmian kursu uległa zdecydowanemu ograniczeniu. Tego typu zawężenie przedziału wahań zwiastować może większy ruch w notowaniach tej pary walutowej. Na wykresie dziennym widać formację trójkąta, która kształtuje się już od początku listopada 2011 roku. Według zasad analizy technicznej “trójkąt” należy do formacji kontynuacji trendu, co przy obecnym trendzie spadkowym oznaczałoby dalszą zniżkę. Zupełnie inny obraz wynika z sytuacji fundamentalnej. Od początku roku widoczne są silne dywergencję pomiędzy kursem USD/JPY, a rentownościami zarówno japońskich jak i amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych. Podczas, gdy rentowności wspomnianych obligacji wzrastają powyżej grudniowych szczytów, notowania USD/JPY, wciąż pozostają w okolicy dołków z przełomu roku. Do tej pory obserwować można było silną pozytywną zależność pomiędzy rentownościami, a kursem USD/JPY. W obliczu zaistniałych dywergencji bardziej prawdopodobne jest, że to rynek papierów skarbowych wskazuje prawidłowy kierunek. W efekcie mogłoby to oznaczać zbliżające się odbicie w notowaniach pary USD/JPY. W tym przypadku sygnały fundamentalne ocenić należy jako silniejsze niż wskazania wynikające z analizy technicznej z tego też względu w średnim terminie kurs USD/JPY ma znaczący potencjał do wzrostów.
Kurs EUR/CHF w okolicy istotnego oporu
W pierwszej połowie stycznia kurs EUR/CHF ponownie zbliżył się do niedawno ustanowionych historycznych minimów usytuowanych na poziomie 1,2400. Umocnienie franka wobec euro wynikało w pierwszym rzędzie z utrzymujących się obaw o kondycję zadłużonych gospodarek Eurolandu. Jednak udane aukcje hiszpańskiego oraz portugalskiego długu pokazały wyraźnie, że kraje te są w stanie wciąż pozyskiwać niezbędne finansowanie z rynku. Uspokoiło to nastroje wśród inwestorów i w efekcie druga połowa stycznia przebiegała pod znakiem odrabiania części strat przez euro wobec franka. Obecnie kurs EUR/CHF zmaga się z psychologicznym poziomem oporu 1,3000. Jego pokonanie otworzyłoby drogę do silniejszego osłabienia szwajcarskiej waluty. Trend spadkowy w notowaniach EUR/CHF trwa już blisko 3,5 roku i zapoczątkowany został wraz z załamaniem na amerykańskim rynku nieruchomości latem 2007 roku. Frank postrzegany jako “bezpieczna przystań” zyskiwał w momentach rosnącej awersji do ryzyka. Postępująca, bardziej długofalowa poprawa nastrojów na globalnych rynkach finansowych może stać się przyczyną do zakończenia wieloletniej aprecjacji szwajcarskiej waluty.
Konsolidacja w notowaniach AUD/USD
Po ustanowieniu w ostatnich dniach grudnia w okolicach poziomu 1,0250 nowych, ponad 28- letnich maksimów, notowania AUD/USD rozpoczęły nowy rok od nieznacznej korekty podczas której dolar australijski stracił do dolara amerykańskiego ok. 3,5 proc. Źródeł tego ruchu należy upatrywać w katastrofalnej powodzi paraliżującej północno – wschodnią część kraju i mogącej negatywnie odbić się na mającym fundamentalne znaczenie dla gospodarki kraju eksportowi oraz w korekcie na rynkach surowców. Przez większość stycznia kurs dolara australijskiego utrzymywał się w konsolidacji, a kurs poruszał się w bardzo wąskim paśmie 0,98 – 1,01. Dopiero ostatnie sesje przyniosły wzrosty napędzane dobrymi nastrojami na światowych giełdach i zwyżkami na rynkach surowców. Kurs zbliżył się do poziomu 1,02, jednak nie zdołał go pokonać i zawrócił w kierunku 1,01.
Ropa naftowa drożeje pod wpływem wydarzeń w Egipcie
Przez większą część stycznia sytuacja na rynku surowców prezentowała się stabilnie. Kurs ropy naftowej Brent notowanej w trzymiesięcznym kontrakcie na giełdzie ICE Futures Europe w Londynie poruszał się w przedziale 95-99 USD za baryłkę. Dopiero zawirowania polityczne w północnej Afryce spowodowały silny wzrost cen “czarnego złota”. Kurs ropy wzrósł powyżej psychologicznej bariery 100 USD. Zwiększony popyt na surowiec wynikał z obaw o ewentualne problemy z transportem ropy przez, kontrolowany przez Egipt Kanał Sueski. W efekcie na początku lutego cena wzrosła do poziomu 103,50 USD za baryłkę. Zamieszki w Egipcie najprawdopodobniej nie staną się długofalowym czynnikiem napędzającym ceny na rynku ropy i wraz z uspokojeniem nastrojów cena surowca skoryguje ostatnie silne wzrosty.
Sporządził:
Departament Analiz
DM TMS Brokers

Większa część dobiegającego końca tygodnia upłynęła pod znakiem stabilizacji notowań złotego. Kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się wokół poziomu 3,8700. Dopiero w czwartek i piątek notowania tej pary uległy bardziej dynamicznej zwyżce.
Powodem spadku zmienności w pierwszej połowie tygodnia było osłabienie się oddziaływania czynników, które do tej pory kształtowały nastroje na globalnym rynku. Wcześniej złoty umacniał się pod wpływem oczekiwań na rozpoczęcie w styczniu cyklu podwyżek stóp procentowych. Oczekiwania te wspierały wysokie dane o inflacji i jastrzębie komentarze ze strony prezesa NBP oraz członków RPP. Rada ostatecznie dokonała podwyżki kosztu pieniądza o 25 pb. Komentarz do decyzji wskazał na rosnącą presję inflacyjną w naszym kraju, ponadto M. Belka powiedział, iż podwyżka nie miała charakteru jednorazowego działania dostosowawczego, a RPP będzie podejmować konieczne działania, w momencie w którym okaże się to potrzebne.
Kolejne posiedzenie, które może przynieść podwyżkę stóp będzie miało miejsce w marcu ? spekulacje dotyczące decyzji Rady mogą ponownie się nasilić dopiero w drugiej połowie lutego, o ile napływające na rynek dane będą potwierdzać rosnącą presję inflacyjną, a w wypowiedziach członków RPP będzie przeważał jastrzębi ton.
Drugim istotnym dla krajowej waluty czynnikiem były nastroje na szerokim rynku, na które z kolei wpływ miała sytuacja finansowa najsłabszych gospodarek Eurolandu. W obecnym momencie jednak inwestorzy zachowują neutralne nastawienie w stosunku do peryferyjnych gospodarek strefy euro. Po udanych aukcjach obligacji obawy o ich przyszłość finansową osłabiły się, jednak kondycja gospodarcza tych krajów w dalszym ciągu pozostaje zła. W związku z tym inwestorzy bardzo ostrożnie podchodzą do tego tematu.
Nastroje rynkowe pogorszyły się pod koniec tygodnia, kiedy agencja ratingowa Standard&Poor?s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Japonii. Notowania EUR/PLN zwyżkowały w okolice poziomu 3,9100. Piątek przyniósł kontynuację wzrostów ponad wartość 3,9400.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęły dane o stopie bezrobocia oraz sprzedaży detalicznej za grudzień. Bezrobocie w ubiegłym miesiącu wzrosło do 12,3 proc. z 11,7 proc. w listopadzie. Dynamika sprzedaży natomiast wyniosła 12,0 proc. r/r w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie W piątek poznaliśmy dynamikę PKB w IV kwartale 2010 r. ? w ubiegłym roku krajowa gospodarka wzrosła o 3,8 proc., w 2009 r. natomiast wzrost gospodarczy wyniósł 1,7 proc. Dane te nie przyniosły jednak większej reakcji notowań złotego.
Mijający tydzień upłynął pod znakiem stopniowego wzrostu kursu EUR/USD. Zwyżkę tę zatrzymał dopiero poziom 61,8 proc. zniesienia Fibonacciego spadków, jakie miały miejsce pomiędzy listopadem 2010, a styczniem 2011 r., usytuowany na 1,3740. W najbliższym czasie bariera ta powinna pozostać trudnym do przebicia ograniczeniem. Ostatnia, nieudana próba jej przebicia może okazać się dobrym pretekstem do korekty spadkowej w notowaniach EUR/USD.
Najważniejszy w mijającym tygodniu dla notowań EUR/USD wskaźnik ? PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. nie przyniósł istotnych zmian. Wypadł on co prawda poniżej prognoz (wzrósł według zannualizowanych szacunków o 3,2 proc., podczas gdy oczekiwano zwyżki o 3,5 proc.), jednak nie było to na tyle duże odchylenie, by wstrząsnąć rynkiem. Ponadto trudno było o jednoznaczną reakcję z uwagi na wzajemne znoszenie się dwóch sprzecznych ról eurodolara ? wskaźnika nastrojów rynkowych oraz wyznacznika fundamentów europejskiej i amerykańskiej gospodarki. W pierwszym przypadku słabsze dane sugerowały spadek EUR/USD, z kolei w drugim wzrost. Ostatecznie obserwowaliśmy fundamentalną zwyżkę, która jednak szybko została zniesiona. Dopóki eurodolar nie przyjmie jednoznacznej roli przy próbie gry ?na dane? z USA należy zachować bardzo dużą ostrożność. W przyszłym tygodniu rynek walutowy będzie żył publikacją danych z amerykańskiego rynku pracy. W notowaniach funta w ostatnich dniach zmienność podnosiły doniesienia fundamentalne z Wielkiej Brytanii. Najpierw poznaliśmy fatalne dane o PKB, później impuls do odreagowania dały zapiski z ostatniego posiedzenia Banku Anglii z których wynika, iż w szeregach BoE wzrosła liczba zwolenników podwyżki stóp. Kurs GBP/USD kończy tydzień na poziomie niższym niż go zaczynał, oddalając się tym samym od kluczowego oporu 1,60. Mając w pamięci bardzo kiepskie dane o PKB z Wielkiej Brytanii, inwestorom z pewnością trudno będzie się pokusić o próbę przebicia tej bariery. W ostatnich dniach obserwowaliśmy rzadką fundamentalną reakcję notowań jena. Japońska waluta odnotowała chwilowe, ale dynamiczne osłabienie po ogłoszeniu decyzji o obniżce ratingu tego kraju. Ruch ten został jednak szybko zniesiony. Brak trwałej reakcji wynika z faktu, iż ocenę obniżono o jeden stopień, ponadto nadano jej perspektywę stabilną, co oznacza, że nie ma zagrożenia szybką kolejną obniżką. Kurs EUR/JPY kończy tydzień korektą spadkową, po ostatnich dość dynamicznych wzrostach. Ze względu na wcześniejsze dość duże wykupienie notowań, korekta ta jest jak najbardziej uzasadniona. Może się ona jeszcze przedłużyć w czasie.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego osłabienia złotego. Notowania EUR/PLN po zniżce w minionym tygodniu w okolice zeszłorocznych minimów, odbiły w piątek w górę, a dziś kontynuowały odreagowanie, zwyżkując ponad poziom 3,9000. Kurs USD/PLN natomiast rośnie już od początku zeszłego tygodnia, ciągnięty w górę przez umacniającego się względem głównych walut (a przede wszystkim wobec euro) dolara. Polskiej walucie nie sprzyja ponowne nasilenie się obaw związanych z kondycją finansową najsłabszych gospodarek Eurolandu. Dodatkowo sentyment względem złotego mógł pogorszyć się na skutek nieoficjalnych doniesień o wysokości krajowego deficytu finansów publicznych za 2010 r. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji pochodzących z Kancelarii Premiera mógł on wynieść 8,2 ? 8,5 proc. PKB, podczas gdy Ministerstwo Finansów zapowiadało, iż deficyt nie przekroczy 7,9 proc., a wcześniejsze założenia mówiły o dziurze budżetowej wysokości 6,9 proc. PKB. W bieżącym tygodniu z Polski nie poznamy zbyt wielu publikacji makro. Z istotniejszych odczytów w czwartek będzie miała miejsce prezentacja danych o inflacji konsumentów za grudzień. Złoty po zdyskontowaniu w ubiegłym tygodniu zbliżających się podwyżek stóp procentowych, w najbliższym czasie powinien podlegać oddziaływaniu nastrojów inwestycyjnych na globalnym rynku.

Eurodolar na początku wczorajszej sesji azjatyckiej zniżkował do poziomu 1,2850. Dzisiejsze notowania w Europie rozpoczęły się od ponownego zejścia tej pary walutowej pod wartość 1,2900. We wspólną walutę uderzyła nowa fala obaw o kondycję finansową i przyszłość Hiszpanii oraz Portugalii. Nasilają się naciski ze strony Francji i Niemiec, by portugalski rząd zgłosił się po pomoc międzynarodową, co mogłoby zahamować eskalację obaw oraz rozprzestrzenianie się kryzysu i wzrost awersji względem całego Eurolandu. W obecnym momencie oprocentowanie portugalskich 10-letnich obligacji ponownie wzrosło powyżej poziomu 7 proc., w okolice wartości obserwowanych ostatnio w listopadzie, w momencie nasilenia się obaw związanych Irlandią. Koszt finansowania zewnętrznego Portugalii przekracza obecnie oprocentowanie, po jakim Grecja oraz Irlandia otrzymały pożyczki międzynarodowe (czyli 5,8 proc.). Zwiększa to prawdopodobieństwo, iż również ten kraj, pomimo oporów zwróci się po pomoc do MFW i UE. Na granicy oprocentowania pomocy międzynarodowej balansują rentowności 10-letniego długu Hiszpańskiego ? wzrósł on na początku bieżącego tygodnia do poziomu 5,6 proc., podczas gdy zeszłoroczne maksimum z listopada wyniosło 5,75 proc. W bieżącym tygodniu będą miały miejsce aukcje obligacji Portugalii, Hiszpanii oraz Włoch, których wynik odzwierciedli nastawienie inwestorów względem Eurolandu. Aukcje te będą stanowiły najważniejsze wydarzenia rynkowe w rozpoczynającym się tygodniu. Bez większego wpływu na rynek powinny pozostać posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii. W piątek poznamy dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej z USA.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na początku dzisiejszej sesji notowania EUR/PLN kontynuowały zwyżkę ? kurs rozpoczął dzień powyżej poziomu 3,9800. Wygląda na to, że wybicie z przedziału 3,9200 ? 3,9600 może mieć trwały charakter. W obecnym momencie oczekuje się nie tyle dynamicznej deprecjacji polskiej waluty, co raczej rozszerzenia dotychczasowego kanału wahań i podniesienia jego górnego ograniczenia w okolice poziomu 4,0000 ? 4,0200 zł za euro. Złoty do tej pory pozostawał odporny na nastroje panujące na światowym rynku finansowym (i to zarówno pozytywne, jak i negatywne), w obecnym momencie jednak uległ pesymizmowi, jaki zapanował na globalnym rynku. Widoczny jest on nie tylko na giełdach, ale również w notowaniach głównych par walutowych ? już od kilku dni na wartości zyskuje jen oraz frank szwajcarski i to pomimo ryzyka interwencji walutowej ze strony Japonii czy Szwajcarii. Wczoraj opublikowany został komunikat z ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Wynika niego, iż w sierpniu był rozważany wniosek o podwyżkę stóp procentowych o 50 pb, brano również pod uwagę możliwość podniesienia stopy rezerw obowiązkowych również o 50 pb. Obydwa wnioski zostały jednak odrzucone w głosowaniu. Zwolennicy podniesienia kosztu pieniądza wskazywali na możliwość przyspieszenia wzrostu gospodarczego oraz fakt, iż produkt potencjalny pozostaje w dalszym ciągu obniżony ? to z kolei może mieć wpływ na wzrost oczekiwań inflacyjnych. Opowiadający się za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie podkreślali natomiast ryzyka, wynikające z niepewnej sytuacji w zewnętrznym otoczeniu polskiej gospodarki. Wskazywali również, iż podwyżka stóp procentowych może zwiększać ryzyko zbyt dynamicznej aprecjacji złotego oraz spowolnienia ożywienia gospodarczego w kraju. Dziś rano poznaliśmy dane o sprzedaży detalicznej oraz stopie bezrobocia we wrześniu. Sprzedaż wzrosła silniej niż oczekiwano ? o 6,6 proc. r/r, przy prognozach na poziomie 5,2 proc. Bezrobocie natomiast spadło do 11,3 proc., co było zgodne z przewidywaniami rynku. Złoty zareagował na publikacje lekkim umocnieniem. W czwartek kurs EUR/USD po niewielkiej korekcie skonsolidował się wokół poziomu 1,3300. Niezbyt duża skala odreagowania świadczy o wciąż dużym potencjale do dalszych wzrostów. Obecnie zwyżkę wartości euro względem dolara z punktu widzenia analizy fundamentalnej ograniczają nieco obawy inwestorów o sytuację panującą w Irlandii. Choć zmniejszyły się one chwilowo po udanej aukcji długu tego kraju, to jednak wciąż pozostają wysokie. Wczoraj problemy Irlandii przypomniały o sobie na skutek publikacji danych o PKB tego państwa za II kw. Irlandzka gospodarka skurczyła się w tym okresie aż o 1,2 proc. kw/kw, podczas gdy oczekiwano, iż wzrośnie o 0,5 proc. Tego typu dane będą sprawiać, iż obawy o sytuację w Irlandii nie znikną zbyt szybko. Dzisiaj o godz. 10.00 poznaliśmy odczyt indeksu Ifo z Niemiec. Indeks ten wskazuje, jak inwestorzy oceniają warunki panujące obecnie w tamtejszej gospodarce oraz jej perspektywy. Najnowsze szacunki wypadły nieco lepiej od prognoz. Indeks osiągnął poziom 106,8 pkt, oczekiwano 106,2 pkt. Choć martwić nieco może słabszy odczyt składowej, oceniającej perspektywy niemieckiej gospodarce, kurs EUR/USD po publikacji tych danych odnotował dynamiczny wzrost w okolice poziomu 1,3380. Dzisiaj z ważniejszych wskaźników poznamy jeszcze z USA wstępne szacunki zamówień na dobra trwałego użytku oraz sprzedaż nowych domów. Po przedstawionych wczoraj danych z wtórnego rynku nieruchomości w USA, dzisiaj trudno liczyć na duże pozytywne zaskoczenie. W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej obserwowaliśmy skokowy wzrost kursu USD/JPY w okolice poziomu 85,00. Na rynku pojawiły się pogłoski, że mógł być on wynikiem interwencji japońskich władz. Minister finansów tego kraju odmówił jednak komentarza na ten temat. Brak oficjalnego potwierdzenia sprawił, iż kurs USD/JPY powrócił pod 85,00. W najbliższym czasie takie skokowe i niekoniecznie trwałe ruchy w notowaniach dolara względem jena mogą się powtarzać. Japońskie władze będą bowiem prawdopodobnie chciały przekonać inwestorów o swej determinacji do obrony jena przed nadmiernym umocnieniem. Poziomem bronionym przez BoJ mogą okazać się już okolice 84,00.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania złotego w minionym tygodniu podlegały sporym wahaniom. Jakkolwiek kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się w przedziale 4,0600 ? 4,1300, to dynamika i częstotliwość zmian były wysokie. Bez wpływu na wartość PLN pozostały dane z Polski o wzroście PKB w pierwszym kwartale bieżącego roku ? wyniósł on 3,0% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Złoty przez większość tygodnia podążał za zmiennymi nastrojami na rynku globalnym.
Polska waluta wykazywała sporą zmienność również pod nieobecność krajowych inwestorów. W czwartek notowania EUR/PLN po zniżce w okolice 4,0600, odbiły, rosnąc ponownie w pobliże 4,1300. Osłabienie polskiej waluty miało miejsce, pomimo dobrych danych napływających ze Stanów Zjednoczonych i zwyżki na europejskich giełdach. Tym razem jednak złoty wyjątkowo poddał się działaniu negatywnych nastrojów w regionie.
Nastroje w czwartek popsuło ogłoszenie przez wiceprezesa partii Fidesz, iż nowo powołany rząd ma zamiar wprowadzić dwuletni program antykryzysowy. Członkowie partii rządzącej, po przejęciu władzy, zastali bowiem sektor krajowych finansów publicznych w dużo gorszej kondycji niż wcześniej oczekiwano. L. Kosa posunął się nawet do stwierdzenia, iż Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego?. Słabo wypadły czwartkowe akcje obligacji rumuńskich i węgierskich, co dodatkowo uderzyło w sentyment względem naszego regionu. O negatywnym nastawieniu inwestorów świadczy fakt, iż silniej reagują oni na złe informacje z regionu niż na pozytywne doniesienia. Dobrą wiadomością był wynik wyborów parlamentarnych w Czechach. Przeszła ona jednak bez echa w obliczu narastającego negatywnego sentymentu z powodu Węgier. Inwestorzy obawiali się wcześniej, iż wybory mogą nie przynieść jednoznacznego wyniku, co groziło politycznym i decyzyjnym impasem. W obecnym momencie jest jednak szansa na stworzenie największej od 20 lat koalicji rządowej, złożonej z partii opowiadających się za ograniczaniem deficytu budżetowego.
W piątek na fali pogorszenia nastrojów w regionie i silnego wzrostu zmienności na rynku eurodolara, kurs EUR/PLN wybił się z przedziału 4,0600 ? 4,1200, zwyżkując w okolice poziomu 4,2050. Bezpośrednio do osłabienia polskiej waluty przyczyniła się kolejna porcja negatywnych informacji z Węgier. Rzecznik premiera powiedział, iż słowa wiceprzewodniczącego partii o tym, że Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego? nie były przesadzone. Wywołało burzę w regionie. Oprocentowanie kontraktów CDS na węgierskie obligacje wzrosło od czwartku o prawie 120 pb do poziomu 430 pb.

Miniony tydzień na rynku eurodolara upłynął pod znakiem wysokiej zmienności. Notowania EUR/USD na początku tygodnia zniżkowały w okolice 1,2110, równie szybko nastąpiło jednak odreagowanie do 1,2340. Wydawało się, iż następne sesje mogą przebiegać przy nieco mniejszych wahaniach, ze względu na piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy, na które czekała większość inwestorów ? oczekiwano, iż mogą oni wstrzymywać się z większymi transakcjami przed tą publikacją. Kolejne dni nie przyniosły jednak uspokojenia, wysoka zmienność utrzymywała się przez cały tydzień, z kulminacją w piątek. W poniedziałek nie pracowały rynki w USA oraz Wielkiej Brytanii, w związku z czym tego dnia zmienność jeszcze była niewielka. Tamtejsi inwestorzy nie mieli szans zareagować na informację o obniżce ratingu Hiszpanii przez agencję Standard&Poor?s. Agencja zdecydowała się na degradację oceny wiarygodności kredytowej z poziomu AAA do AA+. Zdaniem S&P bardzo restrykcyjny plan cięć budżetowych zapowiedziany przez rząd tego kraju jest mało realny do spełnienia. Po powrocie na rynek we wtorek inwestorzy przystąpili do wyprzedaży euro. Sytuację zaogniły plotki o możliwej obniżce ratingu dla Francji oraz raport Europejskiego Banku Centralnego, pesymistycznie oceniający kondycję europejskiego sektora finansowego. Wynika niego, że europejskie banki mogą do końca 2011 r. dokonać dodatkowych odpisów na kwotę 195 mld EUR. Kolejna fala wzrostu zmienności miała miejsce w czwartek. Wtedy to z USA napłynęły niezłe dane makroekonomiczne, potwierdzające, iż ożywienie w amerykańskiej gospodarce jest kontynuowane. Ponadto trzech prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej opowiedziało się za podwyżkami stóp procentowych w nadchodzącym czasie. W ciągu jednej sesji eurodolar zniżkował z okolic poziomu 1,2320 do 1,2140. W czwartek poznaliśmy m.in. raport o zatrudnieniu w prywatnym sektorze pozarolniczym, publikowany przez agencję ADP. Zmiana zatrudnienia wyniosła 55 tys., przy oczekiwanym wzroście miejsc pracy o 60 tys. Silnie w górę został jednak skorygowany odczyt z poprzedniego miesiąca (z 32 tys. do 65 tys.). W czwartek również na rynek napłynęły jastrzębie komentarze prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej ? Kansas, Atlanty i Dallas. Opowiadają się oni za zacieśnianiem polityki pieniężnej w USA w niedługim terminie. Swoje stanowisko argumentują postępującym ożywieniem gospodarczym. Oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się nieco słabsze od prognoz, jednak wciąż bardzo dobre. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło w maju o 431 tys. przy oczekiwaniach na poziomie 513 tys. Stopa bezrobocia w tym okresie wyniosła 9,7%, co było wynikiem nieco lepszym niż przewidywał rynek (9,8%). Jak zwykle publikacja ta wiązała się ze wzrostem zmienności w notowaniach eurodolara ? zniżkowały one dziś aż do poziomu 1,2020. Spadki jednak rozpoczęły się jeszcze przed publikacją z USA ? o godz. 13.00 napłynęły bowiem dwukrotnie lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy Kanady. Publikacja ta jest często traktowana jako wskaźnik pilotujący dla publikacji Departamentu Pracy USA, co przyczyniło się do spadku eurodolara na półtorej godziny przed danymi z USA. Publikacja ze Stanów Zjednoczonych pogłębiła zniżkę, co dowodzi, iż w pierwszej reakcji inwestorzy bardzo pozytywnie ocenili wynik raportu Departamentu Pracy. Po zejściu do poziomu 1,2020, mogliśmy obserwować odbicie w górę. Ostateczny wpływ piątkowych danych z USA wyklaruje się zapewne na początku przyszłego tygodnia.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego umocnienia polskiej waluty względem euro. Notowania EUR/PLN zniżkowały pod poziom 4,0000. O ile pozytywny sentyment na globalnym rynku utrzyma się, kurs tej pary walutowej ma szansę pozostać poniżej wartości 4,0000 zł za euro. W ostatnich dniach złoty podąża głównie za nastrojami na światowych rynkach ? te, choć wciąż niepewne, dziś podlegają lekkiemu odreagowaniu. Dzisiaj rano na rynek napłynęły dane z Węgier o dynamice płac w marcu. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło tam aż o 9,4% r/r w porównaniu z 0,8% r/r miesiąc wcześniej. Wpływ na ten wzrost miały wypłaty premii w sektorze publicznym. Wielu ekonomistów podkreśla jednak, iż tempo wzrostu płac w sektorze prywatnym także się zwiększa ? w marcu wyniosło ono 6,9% r/r wobec 4% r/r w lutym. Z Polski dane o płacach napłyną jutro ? będą one dotyczyły wyłącznie sektora prywatnego. Oczekuje się, iż w przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach wzrosło w marcu o 4% r/r.

Kurs EUR/USD wszedł wczoraj w fazę konsolidacji w przedziale 1,2300-1,2415. Dzisiaj rano pozostawał on w tym zakresie wahań. Wzrost zmienności wartości euro względem dolara może przynieść zaplanowana na godz. 11.00 publikacja indeksu nastrojów niemieckich inwestorów instytutu ZEW. Wskaże on, jak ostatnie zawirowania wokół sytuacji fiskalnej strefy euro wpływają na atmosferę wśród uczestników rynku z kraju, który będzie musiał wyłożyć najwięcej środków na pomoc dla takich państw jak np. Grecja. Prognozy zakładają spadek tego wskaźnika, co wydaje się oczywiste. Dla notowań EUR/USD istotna będzie skala tej zniżki.
Dzisiaj ministrowie finansów UE w trakcie spotkania w Brukseli będą głosować nad nowymi regulacjami dla instytucji alternatywnego inwestowania. Nowe zasady mogą zakładać m.in. obowiązek rejestracji funduszy spoza UE w każdym kraju, w którym planują działalność. Ponadto nadzór finansowy prawdopodobnie zyska prawo do uniemożliwienia działania na europejskich rynkach funduszom z krajów, gdzie zasady opodatkowania nie odpowiadają międzynarodowym standardom. Wprowadzenie tego typu zasad może chwilowo pogorszyć nastroje na rynkach, co prawdopodobnie wpłynie na notowania walut bardziej podatnych na wahania rynkowej atmosfery. Dzisiaj został opublikowany raport z ostatniego posiedzenia australijskiego banku centralnego. Padło w nim stwierdzenie, iż RBA powinno być ostrożne przy podejmowaniu kolejnych kroków zmierzających do zaostrzenia polityki pieniężnej. Oczekiwaniu na kolejne podwyżki stóp w Australii nie są obecnie tak wysokie, jak jeszcze miesiąc temu. W opinii uczestników rynku koszt pieniądza pozostanie tam bez zmian przynajmniej w czerwcu i w lipcu. W kolejnych miesiącach nie spodziewają się oni już powrotu do fazy szybkich podwyżek. Kurs AUD/USD znajduje się obecnie w dość istotnym punkcie. Zszedł on bowiem w pobliże minimum z pierwszego tygodnia maja usytuowanego na 0,8700. Jeśli poziom ten zostałby przebity, od większej zniżki kurs dolara australijskiego względem amerykańskiej waluty mógłby jedynie powstrzymać poziom 0,8600 (dołek z lutego br.). Dopóki wspomniane poziomy hamują spadek AUD/USD wciąż najbardziej prawdopodobna w dłuższym terminie wydaje się konsolidacja pomiędzy tymi wartościami, a ponad 1,5-rocznymi szczytami usytuowanymi w pobliżu 0,9400.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku złotego upłynął pod znakiem lekkiej korekty notowań polskiej waluty. Notowania EUR/PLN po fali systematycznych spadków zatrzymały się w okolicach poziomu 3,8700, stanowiącego bardzo silne wsparcie. Zostało ono wyznaczone przez 61,8% zniesienia długoterminowej fali wzrostowej kursu EUR/PLN, obserwowanej od sierpnia 2008 r. do marca 2009 r. Na początku tygodnia notowania tej pary walutowej konsolidowały się wokół wspomnianego wsparcia, a konsolidację wspierał ubogi kalendarz makroekonomiczny oraz niezdecydowanie inwestorów na rynku globalnym. Ostatecznie jednak kurs EUR/PLN poddał się ruchowi korekcyjnemu, który doprowadził wartość euro w pobliże poziomu 3,9100 zł. Korekta miała miejsce po bardzo udanej aukcji polskich 2-letnich obligacji rządowych. Popyt zgłoszony przez inwestorów w czasie aukcji pierwotnej wyniósł prawie 14 mld zł, przy podaży na poziomie 4,55 mld. Jest to drugi najlepszy wynik w historii tego typu papierów dłużnych. Rekord padł w czasie aukcji w styczniu bieżącego roku, kiedy to łączna wartość zgłoszonych zleceń kupna wyniosła 16,6 mld zł. Środowa aukcja mogła być dobrym pretekstem by sprowadzić kurs EUR/PLN poniżej poziomu 3,8700. Fakt, iż inwestorzy nie wykorzystali tej szansy i nie pokonali wspomnianego wsparcia, wskazuje iż rynek miał ochotę na odreagowanie. Korektę wsparły również gołębie komentarze ze strony niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej oraz słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego S. Skrzypka, zdaniem którego obecne zachowanie rynku złotego odbiega od fundamentów. Dynamiczna aprecjacja polskiej waluty zaczyna niepokoić władze monetarne, a także osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą naszego kraju. Umacniający się złoty z jednej strony wspiera krajowy wzrost gospodarczy, z drugiej jednak zbyt silna aprecjacja PLN może zaszkodzić polskiemu PKB poprzez negatywny wpływ na konkurencyjność cenową eksportu. Pomimo silnego popytu wewnętrznego, wzrost gospodarczy naszego kraju zależy również od popytu zagranicznego. Ten z kolei jest wypadkową m.in. kondycji gospodarczej partnerów handlowych oraz konkurencyjności cenowej polskiego eksportu. Silne osłabienie złotego podczas kryzysu podniosło atrakcyjność naszych towarów eksportowych, co było jednym z czynników wspierających późniejsze ożywienie gospodarcze. W obecnym momencie jednak umocnienie złotego powoduje, iż polskie towary stają się mniej atrakcyjne dla nabywców zza granicy. Niepokoi powrót ujemnego wyniku na rachunku obrotów bieżących ? po słabym grudniowym odczycie salda (-1034 mln EUR), w styczniu deficyt obrotów bieżących wyniósł 710 mln euro, czyli więcej niż oczekiwane 636 mln EUR. W związku z tym nie dziwi wspomniana interwencja słowna prezesa S. Skrzypka. Zagrożenie dla gospodarki ze strony zbyt silnego złotego podkreślają również członkowie Rady Polityki Pieniężnej ? A. Bratkowski oraz A. Rzońca. Zdaniem pierwszego z nich RPP powinna w bieżącym roku kierować się nie tylko celem inflacyjnym, ale również stabilizacją złotego. Nie jest on w związku z tym zwolennikiem zbyt szybkich podwyżek stóp procentowych ? mogłyby one bowiem doprowadzić do jeszcze bardziej dynamicznej aprecjacji polskiej waluty.

Przez pierwsze cztery sesje mijającego tygodnia w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy konsolidację. Kurs tej pary walutowej pozostawał w niespełna miesięcznym przedziale wahań 1,3450-1,3730. Konsolidacji eurodolara sprzyjał brak publikacji istotnych danych makroekonomicznych ze strefy euro i Stanów Zjednoczonych. Odczyty ważniejszych wskaźników z tych gospodarek napłynęły na rynek dopiero w piątek. Wtedy też kurs EUR/USD wybił się górą ze wspomnianego pasma wahań i dotarł do kolejnego istotnego oporu 1,3800. Nie zdołał jednak go pokonać. Jeśli kolejne próby trwałego przebicia tej bariery powiodą się, wartość euro względem dolara zyska potencjał do dalszej dynamicznej zwyżki.
Piątkowemu wzrostowi eurodolara sprzyjała m.in. publikacja danych ze strefy euro na temat produkcji przemysłowej w styczniu. Wzrost tego wskaźnika okazał się znacznie większy od prognoz – wyniósł 1,7% m/m, podczas gdy oczekiwano, iż osiągnie 0,8%. Ponadto dokonano znacznej rewizji danych za grudzień, co dodatkowo zwiększyło pozytywny wydźwięk najnowszego odczytu. Wspomniane dane były o tyle zaskakujące, że przedstawiony w poniedziałek wskaźnik dotyczący Niemiec ? największej gospodarki Eurolandu wypadł gorzej od prognoz.
Przebicie bariery 1,3800 w notowaniach EUR/USD uniemożliwił w piątek m.in. lepszy od prognoz odczyt danych z USA na temat sprzedaży detalicznej. Wskaźnik ten wzrósł w minionym miesiącu o 0,3% m/m, przy prognozowanym spadku o 0,2%. Dane te dały do impuls do umocnienia dolara. W najbliższym czasie to właśnie odczyty wskaźników makroekonomicznych ze strefy euro i USA mogą decydować o losach eurodolara.
W przyszłym tygodniu poznamy kilka istotnych wskaźników ze Stanów Zjednoczonych (m.in. dynamikę produkcji przemysłowej). Uwagę inwestorów skupiać będzie również publikacja komunikatu po posiedzeniu amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Warto pamiętać, że z uwagi na zmianę czasu w USA na letni, która nastąpi w weekend, dane z tego kraju będziemy poznawać o godzinę wcześniej niż zwykle. Sesja na amerykańskich giełdach będzie rozpoczynać się o godz. 14.30. Taki stan rzeczy utrzyma się przez dwa tygodnie, do momentu aż w Polsce i w innych państwach europejskich przesuniemy wskazówki o godzinę do przodu.
W ostatnich dniach na rynek napłynęły kolejne pogłoski na temat tego, iż Grecja otrzyma wsparcie od Unii Europejskiej. Według najnowszych nieoficjalnych doniesień pomoc mogłaby opiewać na kwotę nawet 55 mld EUR. Dopóki na rynek nie napłyną oficjalne informacje na ten temat, do wspomnianych spekulacji nie należy przykładać zbyt dużej wagi. Ostatnie dni pokazały, że władzom Grecji może być dość trudno wprowadzić dodatkowe cięcia budżetowe wymagane przez UE. Sprzeciwiają się im zdecydowanie greccy obywatele. W ostatnich dniach został przez nich zorganizowany kolejny strajk generalny. Protesty te sprawiają, iż negatywne nastroje wokół Grecji, które w ostatnim czasie powodowały osłabienie euro, nie mogą ulec całkowitemu złagodzeniu. Jest to jeden z czynników, który w ostatnim czasie uniemożliwiał rozpoczęcie się większej korekty wzrostowej w notowaniach eurodolara. Piątkowa zwyżka kursu tej pary walutowej pokazuje, że być może kwestia ta schodzi obecnie na drugi plan. Ponownie większy wpływ na wartość euro względem dolara temat Grecji będzie miał prawdopodobnie wtedy, gdy zostaną przedstawione ostateczne decyzje władz EU w sprawie pomocy dla tego kraju oraz gdy jego rząd uczyni pierwsze kroki na drodze wprowadzania w życie dodatkowych cięć budżetowych.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na początku dzisiejszych notowań złoty kontynuuje zapoczątkowane w drugiej połowie wczorajszej sesji odreagowanie. Kurs EUR/PLN zwyżkował rano ponad poziom 3,9000, po chwili jednak powrócił w pobliże tej wartości. Notowania EUR/PLN nie zdołały wczoraj pokonać wsparcia na poziomie 3,8700, pomimo bardzo udanej aukcji polskich 2-letnich obligacji. Było to ewidentnym sygnałem, iż inwestorzy nie mają nic przeciwko odreagowaniu. Obserwowana korekta jest naturalną reakcją rynku na kilkudniowe silne umocnienie złotego i nie stanowi zagrożenia dla dalszej aprecjacji PLN. Dziś został opublikowany raport szwajcarskiego banku UBS, dotyczący polskiego zadłużenia oraz deficytu finansów publicznych. Zdaniem banku nasz kraj ma lepsze perspektywy jeśli chodzi ograniczenie długu publicznego niż pozostałe gospodarki wschodzące. W zmniejszeniu zadłużenia pomogą przychody z prywatyzacji, dynamiczne tempo wzrostu gospodarczego oraz umocnienie złotego. Polska zamierza pozyskać w tym roku z prywatyzacji wpływy wysokości 1,8% PKB. Do początku marca rządowi udało się uzyskać 20% przychodów zaplanowanych na 2010 r. Ograniczeniu deficytu budżetowego oraz długu publicznego ma sprzyjać również szybsze tempo wzrostu gospodarczego ? zgodnie z założeniami zaktualizowanego planu konwergencji wzrost PKB w bieżącym roku wyniesie 3,0%. Ponadto korzystnie na zmniejszenia zadłużenia powinno oddziaływać umocnienie złotego ? z 2009 r. ponad 26% długu publicznego denominowane było bowiem w walutach zagranicznych.
Zdaniem banku zagrożeniem dla realizacji planów naprawy finansów publicznych mogłoby być wolniejsze od oczekiwań tempo wzrostu globalnej gospodarki oraz wzrost awersji do ryzyka. Może to bezpośrednio zaszkodzić planom prywatyzacji oraz umocnieniu polskiej waluty.

Eurodolar wciąż pozostaje w konsolidacji ? na początku dzisiejszej sesji europejskiej notowania EUR/USD kształtują się w okolicach poziomu 1,3650. Sesja nie przyniesie raczej żadnych rozstrzygnięć ? dziś bowiem kalendarz ekonomiczny pozostaje równie ubogi, jak w poprzednich dniach. Jedynie o 14.30 zostaną opublikowane cotygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy, poznamy także bilans handlu zagranicznego USA za styczeń. Dane te nie powinny jednak wywołać wzrostu zmienności w notowaniach pary EUR/USD. Dopiero jutro na rynek napłyną istotniejsze publikacje, dotyczące m.in. sprzedaży detalicznej w USA oraz produkcji przemysłowej w Eurolandzie. Inwestorzy na rynku eurodolara nie zareagowali na komunikat agencji ratingowej Standard & Poor?s. Zdaniem agencji dolar wciąż pozostaje najważniejszą walutą na globalnym rynku finansowym. Dominującą rolę dolarowi zapewnia rozmiar gospodarki USA oraz poziom rozwoju amerykańskiego rynku finansowego. Zagrożeniem dla USD jest jednak wysokie zadłużenie Stanów Zjednoczonych oraz uzależnienie od finansowania zagranicznego. Również brak planu naprawy finansów publicznych, zmierzającego do zmniejszenia deficytu fiskalnego (obecnie stanowi on 11% PKB) może spowodować spadek zaufania inwestorów względem amerykańskiej gospodarki. Co więcej, utrzymujący się na wysokim poziomie deficyt może nawet stanowić zagrożenie dla obecnego ratingu Stanów Zjednoczonych.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.