Giełdy odrabiają straty

30 Kwiecień 2010

Podczas wczorajszej sesji indeksy na Wall Street przez większą część dnia utrzymywały się powyżej poziomów z poprzedniego zamknięcia. W pewnym momencie na giełdach zagościły spadki po tym jak agencja S&P obniżyła rating Hiszpanii. Po krótkotrwałym pobycie giełd po spadkowej stronie rynku, odbiły one do góry, kończąc ostatecznie dzień na plusie. Indeks Dow Jones wzrósł o 0,48%, S&P 500 o 0,65%, natomiast technologiczny Nasdaq pozostał praktycznie bez zmian. Pozytywnie przez inwestorów została odebrana decyzja Fed o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian, a raczej komunikat po niej. Przedstawiciele Rezerwy Federalnej utrzymali także swoje obecne łagodne nastawienie w polityce pieniężnej podkreślając, że pomimo postępującego ożywienia w amerykańskiej gospodarce oraz poprawy na rynku pracy koszt pieniądza w USA zostanie utrzymany na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu. W efekcie straty z poprzedniej sesji odrabiały akcje banków na czele z walorami Morgan Stanley (+1,34%), JP Morgan (+2,48%) oraz Wells Fargo (+2,3%). Wzrost zanotowały także akcje banku Goldman Sachs (+2,59%), co pokazuje, że zeznanie byłych oraz obecnych przedstawicieli władz tej instytucji przed komisją zostało odebrane przez inwestorów pozytywnie. Na dzisiejsze sesji azjatyckiej obserwować można było mieszane nastroje wśród inwestorów. Wolumen obrotów w regionie był mniejszy niż zwykle ze względu na niepracujące rynki w Japonii. Wsparciem dla giełd była wczorajsza decyzja Fed, z kolei negatywnie na nastroje wpłynęła redukcja oceny wiarygodności kredytowej Hiszpanii. Dzień pod kreską zakończyła giełda w Szanghaju, gdzie indeks Shanghai Composite stracił 1,10%, Jednak pomimo zniżki część banków zdołała odrobić fragment strat z początku tygodnia. Dziś na europejskich parkietach od rana obserwować można w większości wzrosty. Pozytywnie na nastroje podziałały wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli Fed. Widać, że póki stopy procentowe są na niskim poziomie ceny akcji powinny wzrastać. Giełdy na kwapią się nawet do wykonania głębszej korekty, a ewentualne złe wieści z różnych gospodarek są wstanie przełożyć się tylko na jedno- maksymalnie kilkudniową przecenę.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W mijającym tygodniu na polskim rynku walutowym mogliśmy obserwować stabilizację notowań EUR/PLN w przedziale 3,8500 ? 3,8900. Złoty bardzo spokojnie zareagował na tragiczne wydarzenia minionej soboty. Inwestorzy zdołali oddzielić skrajnie negatywne emocje związane z tragedią od oceny realnego jej wpływu na funkcjonowanie krajowego rynku oraz polskiej gospodarki.
Kwestią dyskusyjną pozostaje jedynie wybór przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka. W poniedziałek RPP powołała na swojego przewodniczącego P. Wiesiołka dotychczasowego wiceprezesa NBP, a obecnie pełniącego obowiązki prezesa Narodowego Banku Polskiego. Ma on uczestniczyć w posiedzeniach Rady z prawem do decydującego głosu. Konstytucjonaliści nie są jednak zgodni co do zakresu jego kompetencji. Wszyscy członkowie RPP wraz z prezesem NBP składają przed parlamentem ślubowanie o bezstronności, zakładającej kierowanie się w decyzjach jedynie wiedzą i doświadczeniem. Pozostali członkowie zarządu banku centralnego, w tym wiceprezes takiej przysięgi nie składają. Wiesiołek wszedł zatem do Rady bez wcześniejszego ślubowania, co zdaniem części konstytucjonalistów przekreśla jego prawo do głosowania w czasie posiedzeń. Póki co jednak aktualna jest decyzja przyznająca prawo głosu nowemu przewodniczącemu RPP z ryzykiem późniejszego kwestionowania jego decyzji. Złoty nie zareagował na napływające w mijającym tygodniu dane makro z Polski. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących oraz wskaźnik inflacji konsumentów CPI. Bilans obrotów bieżących wykazał w lutym nadwyżkę na poziomie 106 mln euro, podczas gdy prognozy przewidywały deficyt wysokości 203 mln EUR. Inwestorzy nie zareagowali na te dane ponieważ wspomniana nadwyżka wynika w głównej mierze z wysokiego dodatniego salda transferów, co z kolei związane jest z przekazaniem w lutym funduszy przez Unię Europejską. Bilans handlowy (główna składowa rachunku obrotów bieżących) z kolei wykazał deficyt rzędu 248 mln euro. Inflacja natomiast spadła w marcu do poziomu 2,6% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami oraz wcześniejszą prognozą Ministerstwa Finansów. Spadek ten ewidentnie wskazuje na zmniejszenie presji inflacyjnej w Polsce i odsuwa w czasie zaostrzenie polityki pieniężnej. Inwestorzy zdołali już jednak zdyskontować ten fakt, w związku z czym nie obserwowaliśmy większego wpływu danych na rynek.
Na złotego w obecnym momencie działają dwie przeciwstawne i równoważące się siły. Z jednej strony polską walutę wspierają optymistyczne nastroje inwestycyjne, panujące na światowych parkietach. Pozytywny sentyment i zwyżka indeksów giełdowych wpływają na wzrost apetytu na ryzyko. Z drugiej strony jednak inwestorzy wciąż mają w pamięci ostatnią interwencję walutową NBP, co powstrzymuje ich od zwiększonych zakupów złotego.

Początek mijającego tygodnia na rynku eurodolara rozpoczął się silnym wzrostem w okolice poziomu 1,3700. Natomiast indeks dolarowy przebił linię trendu wzrostowego pierwszy raz od grudnia 2009. Sygnały te dość wyraźnie sugerowały możliwość pojawienia się znaczniejszych wzrostów w notowaniach EUR/USD. Kurs głównej pary walutowej nie wykazał jednak chęci do dalszej zwyżki i do końca tygodnia pozostał w przedziale wahań 1,3500-1,3700. Na zakończenie tygodnia notowania eurodolara zbliżyły się w okolice dolnego ograniczenia wspomnianego kanału, jednak dopiero przebicie poziomu 1,3500 byłoby sygnałem do zajęcia konkretnej pozycji. Weekendowe porozumienie państw strefy euro w sprawie mechanizmu udzielenia pomocy finansowej Grecji początkowo poprawiło nastroje wśród inwestorów. Jednak szybko uznano, że nie jest to rozwiązanie, które załatwia wszystkie problemy. W dalszym ciągu pozostaje duża niepewność w kwestii naprawy greckich finansów publicznych i opracowania zasad, ograniczających prawdopodobieństwo wystąpienia podobnych problemów w przyszłości. Sytuacja ta widoczna jest także na rynku greckiego długu, gdzie rentowności obligacji po chwilowym spadku ponownie zaczęły wzrastać.
Z danych, jakie poznaliśmy w tym tygodniu warto wspomnieć o odczycie dynamiki sprzedaży detalicznej w USA, która wyniosła w marcu 1,6% m/m, podczas gdy oczekiwano 1,2% m/m. Zadowalająco wypadła także publikacja danych na temat inflacji konsumentów, która w marcu wyniosła jedynie 0,1% m/m i tym samym wskazała na ciągle stabilny poziom cen w Stanach Zjednoczonych. Rozczarował z kolei odczyt dynamiki produkcji przemysłowej, który wyniósł 0,1% m/m, podczas gdy prognozy plasowały się na poziomie 0,7% m/m. Publikacje te nie wywarły jednak znaczącego wpływu na notowania głównej pary walutowej. Większym zainteresowaniem ze strony inwestorów cieszyło się publiczne wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej. Wcześniej na rynku pojawiły się spekulacje, że prezes Fed może wypowiedzieć się w bardziej jastrzębim tonie, odchodząc od znanego wszystkim sformułowania o konieczności utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu. Tak się jednak nie stało, a B. Bernanke podtrzymał dotychczasowe łagodne nastawienie względem polityki monetarnej. W dobiegającym końca tygodniu sporo istotnych danych napłynęło z chińskiej gospodarki. Dynamika PKB w pierwszym kwartale wyniosła 11,9% r/r, co było rezultatem lepszym od prognoz. Z kolei inflacja w marcu kształtowała się na poziomie 2,4% r/r i wypadła poniżej oczekiwań. Publikacje te wskazują na ciągle stabilny poziom cen w Chinach, co oddala perspektywę podwyżki stóp procentowych. Wysoka dynamika PKB przemawia jednak za zastosowaniem innych kroków, mających na celu schłodzenie gospodarki, co wzmaga i tak już dużą presję na rewaluację chińskiej waluty.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję giełdy na Wall Street rozpoczęły poniżej poziomu poprzedniego zamknięcia, a w końcówce notowania tylko pogłębiły wcześniejsze straty. Indeks Dow Jones stracił 0,66%, S&P 500 0,59%, a technologiczny Nasdaq spadł o 0,23%. Najgorzej radziły sobie wczoraj spółki z sektora energetycznego oraz telekomunikacyjnego. Z kolei dobrze wypadły spółki technologiczne oraz z sektora opieki zdrowotnej. Negatywnie na nastroje wśród inwestorów wpłynęła wczorajsza wypowiedź szefa Rezerwy Federalnej w okręgu Kansas T. Hoenig?a, który w ?jastrzębi? sposób wypowiadał się o dalszym kierunku polityki monetarnej. Uważa on, że utrzymywanie stóp procentowych na dotychczasowym niskim poziomie przez dłuższy okres czasu przełożyć może się na powstanie kolejnej bańki spekulacyjnej na rynku kapitałowym. Wypowiedź ta pogłębiła wczorajsze spadki na Wall Street. Obawy o szybsze zaostrzenie polityki pieniężnej w USA oraz spadki na tamtejszych giełdach uderzyły dziś także w rynki azjatyckie. Tokijski indeks Nikkei 225 stracił dziś 1,1%. Inwestorzy w dalszym ciągu realizują zyski w sektorze spółek eksporterów. Negatywnie na nastroje wpłynęła także gorsza od oczekiwań publikacja danych na temat wielkości zamówień fabrycznych. Spadły one w lutym o 5,4% m/m, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 3,7% m/m. Spadki obserwować można dziś było także na chińskich giełdach. Ludowy Bank Chin sprzedał dziś trzyletnie papiery dłużne o wartości 2,2 mld USD w ramach operacji otwartego rynku, mających ograniczyć płynność w sektorze. Dziś w Europie od rana obserwować można spadki w ślad za rynkami w USA i Azji. Najsilniej na wartości tracą walory banków, a także spółek energetycznych oraz wydobywczych. W dalszej części sesji uwaga inwestorów skupiona będzie na konferencji po posiedzeniu ECB. Inwestorzy spekulują, że władze monetarne Eurolandu mogą poruszyć kwestię udzielania dodatkowego finansowania dla Grecji.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na polskim rynku walutowym upłynął pod znakiem konsolidacji notowań złotego. Kurs EUR/PLN poruszał się w tym czasie w przedziale wahań 3,8600 ? 3,9000. Złoty pozostaje stabilny pomimo zdecydowanie pozytywnych nastrojów w regionie i sporego zainteresowania ze strony inwestorów lokalnym rynkiem. Waluty takie jak forint węgierski, czy korona czeska podlegały w ostatnich dniach zdecydowanej aprecjacji. Notowania EUR/HUF spadły w okolice 261,00 ? do poziomu najniższego od 15 miesięcy. Kurs korony względem euro osiągnął natomiast 5-miesięczne minimum w pobliżu poziomu 25,20.
W ubiegłym tygodniu w regionie miały miejsce udane aukcje obligacji. Największym zainteresowaniem wśród inwestorów jak zwykle cieszyła się polska oferta. W środę ministerstwo finansów zaoferowało zmiennokuponowe papiery dłużne o terminie zapadalności w 2021 r. Popyt na aukcji wyniósł 15,5 mld zł i tym samym 5-krotnie przekroczył podaż na poziomie 3 mld zł. Nieźle wypadła również aukcja węgierskiego długu ? w czwartek sprzedano roczne obligacje o wartości 400 mld HUF, przy popycie ponad trzykrotnie przekraczającym wartość zaoferowanych papierów. Słabo na tym tle zaprezentował się wynik aukcji 4-letnich obligacji rządu Czech. Tu również łączna wartość złożonych zleceń kupna była wyższa od podaży, jednak różnica była niewielka. Popyt wyniósł nieco ponad 8 mld koron, przy ofercie na poziomie 5,95 mld CZK. Złotego przed dalszym umocnieniem powstrzymuje bardzo silne techniczne wsparcie na poziomie 3,8600 PLN za EUR. Ponadto inwestorzy dyskontują obecnie zmianę nastawienia sporej części członków Rady Polityki Pieniężnej względem przyszłości polityki monetarnej w naszym kraju. Po wcześniejszych jastrzębich wypowiedziach prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz kilku członków RPP, które wsparły oczekiwania na podwyżki stóp procentowych i przyczyniły się do obserwowanej na początku marca dynamicznej aprecjacji złotego, Rada zdecydowanie złagodziła swoje stanowisko. Poniedziałkowe dane o inflacji konsumentów, wskazujące na znaczący spadek tempa wzrostu cen w lutym do 2,9% r/r, dodatkowo odsuwają w czasie moment oficjalnej zmiany nastawienia RPP z ?neutralnego? na ?restrykcyjne?. Przed zbyt szybkimi podwyżkami stóp procentowych przestrzegł również Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zdaniem przedstawicieli MFW oczekiwany silny wzrost gospodarczy w naszym kraju jest wciąż niepewny. Z danych, jakie w minionym tygodniu napłynęły z krajowej gospodarki, oprócz inflacji CPI, warto wspomnieć o produkcji przemysłowej. Wzrosła ona w lutym o 9,2% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 8,9% r/r. Na początku tygodnia poznaliśmy dane o zatrudnieniu i płacach w sektorze przedsiębiorstw. Przeciętne wynagrodzenie w minionym miesiącu wzrosło o 2,9% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 2,6%. Zatrudnienie w tym okresie spadło o 1,1% r/r, przewidywano natomiast spadek o 1% r/r.

Początek minionego tygodnia na rynku eurodolara dawał jeszcze szansę na zrealizowanie się zapowiadanej od pewnego czasu korekty wzrostowej. Jednak kurs tej pary walutowej po dojściu w okolice poziomu 1,3800 nie zdołał pokonać tego oporu, odbijając się od niego w przeciwnym kierunku. Pierwsza część tygodnia przebiegała pod znakiem oczekiwań na decyzję amerykańskiej Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami amerykańskie władze monetarne utrzymały koszt pieniądza na dotychczasowym niskim poziomie, ponownie zapewniając, że obecne nastawienie względem polityki pieniężnej zostanie utrzymane przez dłuższy okres czasu. Fed dodał, że gospodarka USA cały czas jest w fazie ożywienia, a niskie stopy mają podtrzymywać obecne tempo wzrostu gospodarczego. Komunikat ten zaowocował umiarkowanym osłabieniem amerykańskiej waluty. Z kolei istotnego wpływu na notowania dolara nie wywarła publikacja dynamiki produkcji przemysłowej. Wyniosła ona w lutym 0,1% m/m, podczas gdy spodziewano się wyniku na poziomie -0,1% m/m. Po tym jak eurodolar nie zdołał pokonać poziomu 1,3800, notowania głównej pary walutowej najpierw spadły w okolice poziomu 1,3600, aby następnie przełamać to wsparcie. Zniżka kursu EUR/USD wynika m.in. ze słabości euro. Wspólna waluta traci na wartości pod wpływem ciągle obecnych obaw o sytuację finansową Grecji. Ostatnio premier Grecji stwierdził, że jego kraj nie będzie w stanie zredukować deficytu budżetowego, jeśli w dalszym ciągu zmuszony będzie zaciągać pożyczki po obecnym wysokim koszcie. Z tego też względu na rynku pojawiły się spekulacje, że Grecja przy braku pomocy finansowej ze strony Unii Europejskiej może zwrócić się o pożyczkę to Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Taki ruch z pewnością zostałby przyjęty przez inwestorów negatywnie, jako wyraz słabości greckiej gospodarki, co przełożyłoby się na dalszą deprecjacje euro. Przy obecnej sytuacji technicznej na rynku eurodolara oczekiwać można, że wkrótce kurs tej pary walutowej testować będzie tegoroczne minima z realną szansą na ich pokonanie. W ubiegłym tygodniu oprócz decyzji amerykańskiej Rezerwy Federalnej poznaliśmy także decyzję banku centralnego Japonii w sprawie przyszłości polityki pieniężnej. Władze monetarne z kraju Kwitnącej Wiśni zdecydowały się na dalsze łagodzenie polityki monetarnej w celu wspierania płynności na tamtejszym rynku finansowym. Zwiększeniu o 100% uległ program 3-miesięcznych pożyczek dla banków (opiewa on obecnie na kwotę 222 mld USD), natomiast koszt pieniądza pozostał bez zmian na dotychczasowym poziomie 0,1%. Decyzja ta nie wywarła większego wpływu na notowania jena, gdyż informacje te w dużej mierze zostały już zdyskontowane w kursie japońskiej waluty. W ubiegłym tygodniu obserwować można było istotny spadek notowań EUR/CHF. Szwajcarska waluta zaczęła zyskiwać na wartości po komentarzach ze strony przedstawicieli SNB, którzy stwierdzili, że szwajcarskie firmy i konsumenci powinni przygotować się na wzrost kosztu kredytu, ponieważ stopy w Szwajcarii nie mogą w nieskończoność utrzymywać się na niskim poziomie. Nie jest to dobra wiadomość dla polskich kredytobiorców, którzy zaciągnęli dług we frankach. Podwyżka stóp procentowych nie tylko zwiększy wielkość płaconych odsetek, ale także spowoduje wzrost kursu CHF/PLN, co dodatkowo podniesie koszt całego kredytu.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Rynek międzynarodowy:
Miniony miesiąc przebiegał pod znakiem dalszej zniżki notowań eurodolara, jednak spadek ten nie był tak silny jak miało to miejsce w poprzednich dwóch miesiącach. Kurs EUR/USD na początku lutego kształtował się w okolicach poziomu 1,4000, odnotowując w kolejnych dniach spadek w okolice 1,3440. Dopiero ten poziom wsparcia zatrzymał dalszą zniżkę głównej pary walutowej. Jak zawsze na początku miesiąca poznaliśmy dane z amerykańskiego rynku pracy. Publikacja okazała się dość niejednoznaczna, co było także widoczne po reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. co w bezpośrednim porównaniu miesiąc do miesiąca wskazuje na lekką poprawę sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Pozytywnie zaskoczył także odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorów cieszyć mogły również publikacje wskaźników przedstawiających dynamikę sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej w USA. W styczniu sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,5% m/m, wobec oczekiwań na poziomie 0,3% m/m. Lepiej od prognoz wypadł także odczyt dynamiki produkcji przemysłowej, która wyniosła w styczniu 0,9% m/m, podczas gdy uczestnicy rynku oczekiwali wyniku na poziomie 0,7% m/m. Pod koniec lutego poznaliśmy zrewidowany odczyt dynamiki amerykańskiego PKB za IV kw. w ujęciu zannualizowanym. Wyniosła ona 5,9%, wypadając lepiej od oczekiwań, które kształtowały się na poziomie 5,6%. Widać, że kondycja amerykańskiej gospodarki ulega systematycznej poprawie jednak tempo tego ożywienia nie jest wystarczające, aby zachęcić przedsiębiorstwa do zwiększania zatrudnienia. Dość zaskakującą decyzją dla większości inwestorów była podwyżka stopy dyskontowej przez Fed. Stopa ta określa koszt awaryjnych pożyczek jakie amerykańskie banki mogą zaciągać w Rezerwie Federalnej. Podwyżka tej stawki o 25 pb do poziomu 0,75% w pierwszym momencie zrodziła spekulacje, że jest to sygnał szybszego niż zakładano wzrostu kosztu pieniądza w USA. Ostatecznie jednak po napływie wielu komentarzy ze strony przedstawicieli Rezerwy Federalnej uznano, że jest to jedynie wyraz normalizacji polityki monetarnej w USA. Już od pewnego czasu Fed dość wyraźnie sygnalizował chęć stopniowego wycofywania pakietów stymulujących z rynku oraz stopniowego ograniczania płynności szczególnie w sektorze bankowym. Dodatkowo podczas wystąpienia B. Bernanke przed amerykańskim Kongresem, szef Fed powtórzył znaną wszystkim frazę, że stopy procentowe w USA powinny zostać utrzymane na dotychczasowym niskim poziomie przez dłuższy czas. Dodał on również, że ciężko będzie ograniczyć ryzyko w sektorze bankowym jedynie poprzez wprowadzenie nowych surowszych regulacji. Ponadto stwierdził, że długofalowym skutkiem kryzysu finansowego będzie utrzymujące się w USA bezrobocie.
W lutym notowania eurodolara zniżkowały w dużym stopniu pod wpływem tracącej na wartości europejskiej waluty. Problemy finansowe Grecji oraz niektórych pozostałych gospodarek strefy euro powodują, że unia walutowa przeżywa niemałe problemy. Rosnące kwotowania CDS dla greckiego długu oraz wzrastający spread pomiędzy rentownościami greckich a niemieckich obligacji świadczą o tym, że inwestorzy z niepokojem patrzą na problemy tego kraju. Pojawiły się także pewne spekulacje, że unia walutowa może nie przetrwać tego kryzysu. Wszystko to wpływało na znaczący spadek wartości euro. W drugiej części lutego kurs głównej pary walutowej skonsolidował się w przedziale wahań 1,3440 ? 1,3700. Po tak silnym ruchu spadkowym istnieje możliwość wystąpienia korekty i wzrostu kursu eurodolara w okolice 1,3800, a nawet 1,4000. Wpływ na to może mieć chwilowa poprawa nastrojów na rynku w związku z problemami Grecji. Do 16 marca kraj ten ma przedstawić konkretny plan redukcji deficytu budżetowego. Dodatkowo ewentualna udana aukcja obligacji jaką Grecja zmuszona będzie przeprowadzić w tym czasie wesprzeć może wartość euro. Jednak po zakończeniu korekty notowania eurodolara powinny powrócić do spadków. W lutym obserwować można było podwyższoną zmienność notowań USD/JPY. W pierwszej części miesiąca dominował wzrost notowań tej pary walutowej, która doszła w okolice poziomu 92,20. Dalszy wzrost kursu USD/JPY zatrzymała linia średnioterminowego trendu spadkowego. Notowania jena względem dolara odbiły się od niej schodząc w okolice 88,80. Umocnienie jena wynikało głównie z rosnącej w drugiej części lutego awersji do ryzyka m.in. pod wpływem narastających obaw o problemy finansowe Grecji. Wielu inwestorów w dalszym ciągu postrzega japońską walutę jako bezpieczną inwestycję oraz dobre miejsce do przeczekania rynkowych zawirowań. W lutym istotne spadki obserwować można było w przypadku notowań GBP/USD. Kurs tej pary walutowej wybił się dołem z kilku miesięcznej konsolidacji spadając w okolice poziomu 1,4800. Funt również przeżywa ostatnio pewne trudności. Gospodarka brytyjska w dalszym ciągu odczuwa skutki kryzysu. Tamtejsze władze monetarne podkreślają konieczność dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, a ostatnio na horyzoncie pojawiły się także problemy na scenie politycznej związane ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Wszystko to negatywnie wpływa na notowania funta.

Spokojne oczekiwanie

25 Luty 2010

Dzisiejsza sesja na rynku walutowym przebiegała pod znakiem oczekiwań na wystąpienie szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Przez większość dnia kurs eurodolara poruszał się w przedziale wahań 1,3500 ? 1,3550. Zeszłotygodniowa zaskakująca podwyżka stopy dyskontowej zrodziła spekulacje na temat szybszego wzrostu stóp procentowych w USA. Jednak z komentarzy jakie od tamtego czasu napłynęły na rynek wynika, że jest to raczej wyraz normalizacji polityki monetarnej i stopniowego ograniczania płynności na rynku. Z tego też względu spodziewać się należy, że i tym razem B. Bernanke powtórzy znaną już inwestorom kwestię, że stopy procentowe w USA zostaną utrzymane na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu.
Z kolei z informacji jakie napłynęły ze strefy euro warto wspomnieć o narastających problemach greckiej gospodarki. Strajki w tym kraju przybierają na sile. Obecnie obserwować można odpływ krajowych oszczędności do zagranicznych instytucji finansowych także pod wpływem ostatniej obniżki ratingów dla greckich banków. Negatywny sentyment wobec tego kraju potwierdzają także w dalszym ciągu rosnące kwotowania kontraktów CDS, zabezpieczających przed ryzykiem niewypłacalności Grecji. Podobnie jak eurodolar także kursy EUR/PLN oraz USD/PLN zachowywały się stabilnie, oscylując wokół poziomów odpowiednio: 3,9950 oraz 2,9500. Z krajowej gospodarki poznaliśmy dziś decyzję RPP, obradującej w nowym składzie ws. stóp procentowych. Koszt pieniądza w Polsce został utrzymany na dotychczasowym poziomie 3,5%. Decyzja ta zgodna z oczekiwaniami nie wywarła istotnego wpływu na notowania złotego.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dolar wciąż silny

24 Luty 2010

Kluczowymi wydarzeniami dzisiejszej sesji na krajowym rynku walutowym były publikacje danych z polskiej gospodarki. Na początku sesji złoty pozostawał silny, a kurs EUR/PLN chwilowo pokonał istotny poziom wsparcia 3,9500, schodząc do najniższego wartości w tym roku. Sytuacja jednak uległa znacznej zmianie po publikacji przez GUS o godzinie 10:00 danych makro. Stopa bezrobocia w styczniu wyniosła 12,7% i pomimo wyniku lepszego od prognoz, rezultat ten nie może cieszyć w kontekście wzrostu z 11,9% w grudniu. Rozczarowała również sprzedaż detaliczna, która wzrosła w styczniu jedynie o 2,5% r/r wobec oczekiwań na poziomie 5,3% r/r. Publikacje te przełożyły się na spadek wartości złotego względem euro oraz dolara. W okolicach godziny 16.00 kursy EUR/PLN oraz USD/PLN wynosiły odpowiednio: 3,9700 oraz 2,9300. Wzrost kursu USD/PLN był dodatkowo spotęgowany przez zyskującego na wartości względem euro dolara.
Na rynku eurodolara obserwować można było dziś zwiększoną zmienność. W pierwszych godzinach sesji kurs EUR/USD zwyżkował w okolice poziomu 1,3690, jednak szybko sytuacja ta uległa odwróceniu, a notowania tej pary walutowej spadły w okolice 1,3540. Zniżka EUR/USD rozpoczęła się tuż po publikacji indeksu instytutu Ifo, jednak trudno przypuszczać, aby odczyt nieznacznie gorszy od prognoz spowodował tak znaczne osłabienie euro względem dolara. Bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem wydaje się być zajmowanie odpowiedniej pozycji na rynku przez część inwestorów w oczekiwaniu na jutrzejsze wystąpienie prezesa Fed przed Kongresem. Jakakolwiek sugestia B. Bernanke na temat podwyżki kosztu pieniądza z całą pewnością przełoży się na aprecjację amerykańskiej waluty, z tego też względu spodziewać się należy wstrzemięźliwości ze strony szefa Rezerwy Federalnej w tym temacie.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku złotego charakteryzował się stabilnością notowań polskiej waluty. Na początku tygodnia złoty po raz kolejny zdołał umocnić się poniżej poziomu 4,0000 PLN za EUR. Tym razem jednak nastroje na rynku nie były tak nerwowe, jak ostatnio, gdy kurs EUR/PLN przebijał tę psychologiczną barierę. W związku z tym inwestorzy nie szukali natychmiast okazji do realizacji zysków, dzięki czemu notowania euro zdołały utrzymać się poniżej poziomu 4,0000 zł jeszcze przez jakiś czas. Złotemu w umocnieniu nie przeszkodziło nawet rozczarowanie inwestorów po szczycie ministrów finansów Unii Europejskiej, którzy nie przedstawili żadnych konkretów odnośnie pomocy Grecji.
W ciągu tygodnia z kraju napłynęło sporo danych makroekonomicznych. W poniedziałek poznaliśmy dane dotyczące inflacji konsumentów CPI. Wypadła ona nieco powyżej oczekiwań ? wskaźnik CPI wzrósł lekko w styczniu do poziomu 3,6% r/r. W dalszej części tygodnia zostały opublikowane dane z polskiego sektora przedsiębiorstw ? dotyczyły one zatrudnienia oraz poziomu płac. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło w ubiegłym miesiącu o 0,5% r/r, czyli mniej niż oczekiwane 2,7% r/r. Zatrudnienie natomiast spadło w tym okresie o 1,4% r/r, co było z kolei wynikiem lepszym od oczekiwań spadku o 2,1% r/r. W czwartek bardzo pozytywnie zaskoczyły dane o produkcji przemysłowej, która wykazała w styczniu wzrost o 8,5% r/r (prognozowano zwyżkę o 6,2% r/r).
Publikacje te nie miały jednak większego wpływu na notowania polskiej waluty. Dotyczy to nawet dobrych danych o produkcji ? w dniu ich publikacji złoty podlegał wręcz lekkiemu osłabieniu, a notowania EUR/PLN zwyżkowały nieco ponad poziom 4,0000. Wzrost ten miał miejsce na fali realizacji zysków, przyczyniło się jednak do tego również inne ciekawe zjawisko. Zwyżce kursu EUR/PLN towarzyszyło bowiem jednoczesne umacnianie się korony czeskiej. Notowania EUR/CZK zeszły w czwartek do poziomu 25,60 ? najniższego od około dwóch miesięcy. Ruchy te były wynikiem zamykania tzw. ?transakcji crossowych? na parze CZK/PLN, które wiążą się również z transakcjami na parach EUR/PLN i EUR/CZK.
Od pewnego czasu transakcje te cieszą się wśród zagranicznych inwestorów sporą popularnością. Można powiedzieć, że mają one charakter regionalnego carry trade. Stabilna niskooprocentowana korona czeska jest tu walutą pożyczaną. Za pożyczone środki kupuje się natomiast złotego lub po prostu aktywa związane z polskim rynkiem. W efekcie PLN umacnia się względem CZK. Ponieważ pomiędzy wymianą środków w koronie na złote, mają miejsce operacje eurowe (sprzedaż CZK i kupno EUR oraz sprzedaż EUR i kupno PLN), carry trade na CZK/PLN wpływa na poziomy kursów EUR/PLN i EUR/CZK i powoduje spadek notowań euro względem złotego i wzrost notowań wspólnej waluty w stosunku do korony. W czwartek natomiast miał miejsce proces odwrotny ? regionalny carry trade był odwracany, co spowodowało wspomniany spadek EUR/CZK i zwyżkę EUR/PLN. Do zmiany nastawienia inwestorów i zamykania transakcji ?crossowych? na CZK/PLN przyczynił się jastrzębi komunikat wiceprezesa Czeskiego Banku Narodowego, który zasugerował, iż koszt pieniądza w Czechach może w nadchodzącym czasie ulec podwyższeniu. Powiedział on, że stopy procentowe nie będą już na pewno obniżane, a wręcz należy zacząć zastanawiać się nad terminem ewentualnej ich podwyżki.
W piątek jednak złoty konsolidował się już na poziomie 4,0000 PLN za EUR. Biorąc pod uwagę silny wzrost zmienności na wszystkich pozostałych rynkach pod koniec tygodnia, niewielkie wahania kursu EUR/PLN pozytywnie świadczą o nastrojach na rynku polskiej waluty.

Na przestrzeni ostatnich dni euro pozostawało słabe względem dolara. Co prawda miała miejsce chwilowa korekta ostatnich silnych spadków kursu EUR/USD, jednak podobnie jak w drugim tygodniu lutego zatrzymała się ona już w pobliżu poziomu 1,3800. Wartość ta stała się dość istotnym oporem, który w najbliższym czasie powinien hamować próby większego odreagowania.
Notowaniom euro względem dolara nie pomogło spotkanie ministrów finansów Unii Europejskiej, które odbyło się na początku mijającego tygodnia. Inwestorzy liczyli, że na spotkaniu tym zostaną przedstawione szczegóły sugerowanych wcześniej działań, jakie państwa UE miałyby podjąć, by wesprzeć zmagającą się z poważnymi problemami fiskalnymi Grecję. Szczegółów tych nie poznaliśmy, przedstawiciele Unii wezwali tylko ponownie wspomniany kraj do podejmowania zdecydowanych kroków w celu ograniczenia deficytu budżetowego. W ostatnich dniach wspólnotowej walucie z pewnością nie służyły również pogłoski na temat tego, że amerykański bank Goldman Sachs w ubiegłych latach pomagał Grecji za pomocą swapów walutowych zaniżyć rzeczywistą wartość deficytu. Obecnie kwestia ta jest wyjaśniana. Naruszyła ona i tak już niską wiarygodność Grecji na arenie międzynarodowej, co negatywnie wpływa również na postrzeganie przez inwestorów całej strefy euro.
Choć Stany Zjednoczone także zmagają się z bardzo dużym deficytem budżetowym, to jednak gospodarka ta jest obecnie dla inwestorów bardziej wiarygodna niż strefa euro. Uczestnicy rynku skupiają swą uwagę przede wszystkim na dość dobrych danych makro, jakie napływają ostatnio z USA. W mijającym tygodniu lepszy od prognoz okazał się m.in. odczyt styczniowej dynamiki produkcji przemysłowej oraz indeksu NY Fed manufacturing. Za pozytywną dla Stanów Zjednoczonych i tamtejszej waluty informację należy uznać również większy od oczekiwań napływ kapitałów długoterminowych do tego kraju w grudniu. W najbliższym czasie lepsze na tle danych ze strefy euro odczyty wskaźników z USA mogą w dalszym ciągu tworzyć presję spadkową w notowaniach EUR/USD. Pod koniec tygodnia kurs EUR/USD powrócił do spadków. Zszedł nawet pod poziom 1,3500 i tym samym znalazł się najniżej od maja 2009 r. Impuls do tej zniżki dostarczyła m.in. zaskakująca decyzja Fed o podwyższeniu stopy dyskontowej o 25 pb do poziomu 0,75%. Choć przedstawiciele Rezerwy Federalnej zapewniali, iż decyzja ta nie oznacza zmiany ich nastawienia do polityki pieniężnej (powtórzyli pogląd, że stopa funduszy federalnych powinna pozostać na niskim poziomie przez ?dłuższy czas?), to jednak inwestorzy odebrali ją jako sygnał świadczący o zaostrzeniu stanowiska. Wzrosły oczekiwania na podwyżkę głównej stopy, obecnie uczestnicy rynku szacują, iż o 25 pb może ona zostać podniesiona w październiku br. Wspomniana decyzja z pewnością sprawi, że inwestorzy w najbliższym czasie więcej uwagi poświęcą sygnałom dostarczającym wskazówek na temat tego, w jaki sposób Fed w bieżącym roku będzie prowadził politykę pieniężną.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza decyzja Fed o podniesieniu stopy dyskontowej do poziomu 0,75% przełożyła się na istotne umocnienie amerykańskiej waluty, w efekcie czego kurs eurodolara zniżkował wczoraj w okolice poziomu 1,3440. Decyzja ta przełożyła się również na znaczące spadki na giełdach azjatyckich. Na minusach otworzyły się także rynki europejskie, jednak reakcja inwestorów nie była tak silna jak oczekiwano i ostatecznie część rynków zdołała wzrosnąć ponad poziom poprzedniego zamknięcia. Ta dość umiarkowana reakcja uczestników europejskich rynków świadczy o tym, że nie wszyscy oni uznali decyzję Fed jako zapowiedź rychłego podwyższenia głównej stopy procentowej. Praktycznie przez całą dzisiejszą sesję eurodolar poruszał się w przedziale wahań 1,3440 ? 1,3540. Jednak w dłuższym horyzoncie czasowym dolar ma w dalszym ciągu pole do dalszej aprecjacji względem głównych walut. Działania Fed potwierdzają tylko fakt, że pomimo chęci utrzymania kosztu pieniądza w USA na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu, Rezerwa Federalna konsekwentnie zmierza w kierunku ograniczenia płynności na rynku, co umacnia amerykańską walutę. Z kolei bank centralny Japonii prawdopodobnie sięgnie po kolejne środki łagodzenia polityki monetarnej w celu walki z deflacją. Również ECB nie przymierza się do zmiany swojego nastawienia. Z tych też względów oczekiwać można dalszego spadku EUR/USD oraz wzrostu USD/JPY. Zniżkę kontynuuje także kurs GBP/USD, który oprócz umacniającego się dolara, spychany był dziś w dół przez słabsze dane na temat sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii w styczniu.
Dzisiejsza sesja na krajowym rynku walutowym przebiegała również w bardzo stabilnych nastrojach. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN oscylowały w wokół poziomów odpowiednio: 4,0000 oraz 2,9650.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Przez większość dnia w notowaniach eurodolara mogliśmy obserwować konsolidację w przedziale 1,4900 ? 1,4950. Dopiero popołudniu, kiedy na rynek napłynęły lepsze od oczekiwań wyniki amerykańskich spółek, kurs wybił się górą, dochodząc aż do psychologicznego poziomu 1,5000 USD za EUR. Główną fundamentalną przyczyną obserwowanego osłabienia dolara (i to nie tylko względem euro, ale również w stosunku do pozostałych walut) są oczekiwania inwestorów, iż Rezerwa Federalna jeszcze długo nie powróci do zacieśniania polityki pieniężnej. Bardzo silnie na zmianę stanowiska BoE w sprawie polityki monetarnej zareagował funt brytyjski. Waluta ta bardzo dynamicznie umocniła się nie tylko względem dolara, ale również do euro po tym jak opublikowano raport z posiedzenia Banku Anglii, w którym władze monetarne po raz pierwszy od początku kryzysu rozważają odstąpienie od programu skupowania aktywów (quantitative easing). Umocnienie to było tym silniejsze, gdyż wcześniej funt tracił na wartości właśnie z powodu oczekiwań na dalsze luzowanie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii. Waluty regionu, w tym złoty, rozpoczęły dzisiejszą sesję od kontynuacji umocnienia. W ciągu dnia jednak mogliśmy obserwować odreagowanie, które wyciągnęło kurs EUR/PLN do poziomu 4,1850. Końcówka sesji przyniosła ok. dwugroszowe spadki w notowaniach USD/PLN oraz EUR/PLN, w efekcie czego około godz. 16.30. wspomniane kursy kształtowały się na poziomach odpowiednio: 2,7750 i 4,1630. Silniejsze umocnienie krajowej waluty może hamować dzisiejsza wypowiedź ministra skarbu Aleksandra Grada. Jego zdaniem nie ma szans by 2009 r. osiągnąć przychody z prywatyzacji o wartości 12 mld zł. Według planów rządowych, przychody ze sprzedaży państwowych spółek powinny zasilić tegoroczny i przyszłoroczny budżet łączną kwotą 37 mld zł, z czego jak już wspomniano, 12 mld miało wpłynąć jeszcze w tym roku. W obliczu fiaska sprzedaży spółki Enea, plan ten prawdopodobnie nie zostanie zrealizowany w terminie. Minister zapowiedział, iż przygotowania do sprzedaży Enei rozpoczną się jeszcze w tym roku, jednak nie oznacza do, że zostanie ona sfinalizowana do końca 2009 r.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.