W ostatnich dniach zaognił się kryzys zadłużenia państw peryferyjnych Eurolandu. Tym razem w centrum uwagi znalazła się Grecja. Doniesienia prasowe sugerują, że władze tego kraju rozważają opuszczenie strefy euro i powrót do krajowej waluty, będą ubiegać się o restrukturyzację zadłużenia lub zwiększenie pomocy w ramach Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (jej początkowa wartość to 110 mld euro). W pierwszych godzinach sesji europejskiej eurodolar zyskiwał i odrabiał część strat z ubiegłego tygodnia – w czwartek i piątek kurs EUR/USD runął o łącznie blisko 4 proc. i zniżkował w okolice poziomu 1,43. Dzienne maksimum zostało ustalone na poziomie 1,4440. Kres wzrostom położyła wiadomość, że agencja S&P obniżyła rating długoterminowego długu Grecji z BB- do B. W rezultacie kurs EUR/USD powrócił do spadków, zanurkował pod poziom 1,4300 i zbliżał się do okolic, w których zostały zahamowane zniżki z ubiegłego miesiąca. Rynek jest już wyprzedany o czym świadczą niskie wartości wskaźnika RSI. Rentowności 2- letnich obligacji greckich wzrosły dziś powyżej poziomu 25,5 proc. Bank Gospodarstwa Krajowego po raz kolejny wymienił dziś środki unijne na rynku – przełożyło się to na umocnienie złotego względem euro do poziomu najniższego od 11 tygodni. Kurs zniżkował z poziomu 3,9520 w okolice 3,9200. W drugiej części sesji złoty osłabiał się a kurs powracał w okolice 3,9450. Podobnie przebiegała sesja na parze USD/PLN. W godzinach popołudniowych dolar wyraźnie umacniał się w stosunku do krajowej waluty i przed 17:00 kosztował już 2,7640. Kluczowym wydarzeniem tego tygodnia będzie decyzja RPP w sprawie wysokości stóp procentowych – oczekujemy utrzymania głównej stopy na poziomie 4 proc.- i towarzyszący jej komunikat oraz konferencja Marka Belki.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Środowe popołudnie przyniosło wzrost notowań eurodolara powyżej poziomu 1,4900, jednak wybicie górą z kilkudniowej konsolidacji okazało się przedwczesne i już w godzinach wieczornych kurs powrócił w okolice 1,4800. Trend boczny w notowaniach głównej pary walutowej wynika z oczekiwania inwestorów na dzisiejszą decyzję Europejskiego Banku Centralnego, zaplanowaną na godzinę 13:45 oraz jutrzejszą publikację oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Najprawdopodobniej ECB pozostawi stopy procentowe bez zmian z główną stawką na poziomie 1,25 proc. Istotny będzie komentarz do decyzji, który zostanie zaprezentowany na konferencji prasowej o godzinie 14:30. Komentarz w bardziej jastrzębim tonie zwiększyłby oczekiwania na podwyżkę stóp na czerwcowym posiedzeniu, co stanowiłoby impuls do dalszego umocnienia euro. Wczoraj na rynek napłynęły wypowiedzi członków Fed dotyczące polityki pieniężnej. Stwierdzono, że inflacja w USA pozostaje pod kontrolą, a w sytuacji wzrostu presji inflacyjnej Fed jest gotów do podwyżki stóp procentowych. John Williams, szef Fed z San Francisco stwierdził, że obecny wzrost cen surowców jest jedynie przejściowy. Dodał również, że amerykańska gospodarka stoi w obliczu wielu zagrożeń, jednak galopująca inflacja nie jest jednym z nich. Z kolei Eric Rosengren, szef Fed z Bostonu stwierdził, że utrzymujące się bezrobocie oraz stłumiona presja na wzrost płac ograniczają proinflacyjny wpływ wyższych cen żywności i energii. Wypowiedzi te potwierdzają wciąż, gołębie nastawienie członków Fed do prowadzonej polityki pieniężnej. Z pozostałych danych makro poznamy dziś o godzinie 10:28 odczyt indeks PMI dla usług z Wielkiej Brytanii oraz o godzinie 14:30 liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych z USA.

Dziś ponownie na krajowym rynku nie pojawią się żadne istotne dane makroekonomiczne. Planowane jest jedynie przyjęcie na posiedzeniu rządu projektu budżetu na przyszły rok. Na wczorajszej sesji kurs złotego ustabilizował się w przedziale 3,93-3,94 za euro. Kurs stabilizuje wciąż groźba sprzedaży walut na rynku przez Ministerstwo Finansów. Można się spodziewać, że taka sytuacja utrzyma się do przyszłego tygodnia, czyli do posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej.
Dodatkowym wsparciem dla polskiej waluty może być opublikowany wczoraj raport banku Barclays Capital. Analitycy tego banku zalecają kupno złotego ze względu na zbliżającą się m.in. prywatyzację Polkomtela. Być może krótkoterminowo wpływy z prywatyzacji wzmocnią złotego, jednak w średnim terminie uważamy, iż istnieje niebezpieczeństwo osłabienia polskiej waluty. Patrząc fundamentalnie dziś złoty powinien pozostawać pod wpływem czynników globalnych. Szczególnie istotna może być konferencja po posiedzeniu EBC. Ewentualne sygnały o dalszym zacieśnianiu polityki pieniężnej w strefie euro powinny sprzyjać złotemu. Spodziewamy się dziś handlu w przedziale 3,93-3,95 za euro.

Sporządzili:
Krzysztof Wołowicz
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Od początku tygodnia kurs eurodolara porusza się w konsolidacji 1,3860-1,4000. Tak stabilne notowania głównej pary walutowej mogą dziwić w obliczu ostatnich wydarzeń oraz rosnącej zmienności na rynku. Wczoraj rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych spadły do poziomu 3,19 proc., czyli najniższej wartości od początku grudnia 2010 roku, co sygnalizuje rosnącą awersję do ryzyka wśród inwestorów. Z kolei początek dzisiejszego handlu w Europie przebiega w lepszych nastrojach w porównaniu do sentymentu z wczorajszej sesji. Giełdy Starego Kontynentu rozpoczęły notowania na umiarkowanych plusach, z kolei kursu EUR/USD odnotowuje wzrosty w kierunku 1,4000. Prawdopodobnie dziś czeka nas kolejny test tego istotnego psychologicznego oporu. Jednak wciąż większe prawdopodobieństwo przypisać należy scenariuszowi realizacji zysków przez inwestorów powyżej poziomu 1,4000. Wczorajsza sesja amerykańska przyniosła dalszy spadek kursu USD/JPY, który ustanowił nowe historyczne minimum na poziomie 76,36. W czasie sesji azjatyckiej dolar zdołał odrobić część strat w relacji do jena, jednak wciąż kurs tej pary walutowej utrzymuje się w okolicach 79,00. Tak silna aprecjacja jena jest bardzo szkodliwa dla japońskiej gospodarki, gdyż uderza w wynik finansowy eksportów, którzy odpowiadają za większą część krajowego PKB. W efekcie umocnienie jena obok zniszczeń oraz ograniczenia produkcji jest kolejnym istotnym czynnikiem mogącym zepchnąć japońską gospodarkę w kolejnych miesiącach ponownie na skraj recesji. Z tego też względu dalszy spadek kursu USD/JPY zwiększać będzie prawdopodobieństwo interwencji walutowej ze strony japońskich władz. Dziś odbędzie się spotkanie państw grupy G7, na którym zostanie poruszona kwestia możliwych działań w celu uspokojenia sytuacji na rynkach.

Z kolei na krajowym rynku walutowym obserwować można coraz dynamiczniejszą wyprzedaż złotego. W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej złoty w relacji do euro osłabił się do poziomu 4,1200, przebijając tym samym ważny oporu 4,1000. Jednak na początku dzisiejszych notowań powrócił poniżej tej granicy, schodząc około godziny 10:00 do poziomu 4,0800. Póki, co wzrosty na parkietach w Europie sprzyjając odreagowaniu złotego. Trudno jednak oczekiwać, aby już teraz nastąpiła trwała poprawa nastrojów. Prawdopodobnie w kolejnych dniach złoty powróci do dalszego osłabienia, ponownie windując kurs EUR/PLN powyżej 4,1000. Ważny opór naruszyły również notowania USD/PLN, które pokonały dziś w nocy poziom 2,9400, dochodząc do 2,9600. Poranne odreagowanie w notowaniach złotego sprowadziło kurs krajowej waluty w relacji do dolara w okolice 2,9200. Zakładając dalszą stabilizacją w notowaniach EUR/USD nawet w przypadku dalszej deprecjacji złotego skala osłabienia do dolara powinna być mniejsza niż do euro. Jednak wciąż prawdopodobny jest wzrost USD/PLN w kierunku 3,0000. W godzinach porannych na rynek napłynęła wypowiedź członka RPP prof. A. Glapińskiego, który stwierdził, że pomimo lepszych danych na temat inflacji w Polsce oraz niższej dynamiki wynagrodzeń podwyżka stóp procentowych w kwietniu, wciąż jest możliwa. Dodał również, że ostatnie dane nie zmieniają istotnie nastawienia Rady, która w swoich decyzjach kieruje się bardziej długoterminowymi projekcjami. Dziś z danych makro poznaliśmy już wielkość zamówień w przemyśle Szwajcarii, która wzrosła w IV kw. 6 proc. r/r oraz decyzję szwajcarskiego banku centralnego ws. stóp procentowych. SNB utrzymał koszt pieniądza bez zmian na poziomie 0,25 proc. W dalszej części dnia poznamy dane na temat inflacji CPI, produkcji przemysłowej oraz liczby wniosków dla bezrobotnych z USA.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dobiegający końca tydzień na rynku złotego przebiegał pod znakiem licznych wypowiedzi ze strony członków RPP oraz osłabienia krajowej waluty. W pierwszych dniach tygodnia kurs złotego w relacji do euro zachowywał się stabilnie, oscylując w przedziale 3,9600-3,9900. Dopiero w drugiej części tygodnia wraz z pogorszeniem się nastrojów na światowych rynkach złoty zaczął tracić na wartości w relacji do głównych walut. Kurs EUR/PLN wzrósł w piątek do poziomu 4,0435, naruszając tym samym górne ograniczenie kanału spadkowego. Notowania złotego względem euro przebywały we wspomnianym kanale spadkowym od wiosny 2010 roku. Do tej pory górna banda tego przedziału stanowiła skuteczny opór. W godzinach popołudniowych piątkowej sesji kurs EUR/PLN powrócił poniżej poziomu 4,0300. Kluczowy dla dalszych losów złotego będzie rozwój sytuacji na rynkach zagranicznych. Jeśli nastroje wśród zagranicznych inwestorów wciąż będą negatywne to spodziewać się można dalszego osłabienia złotego. Wśród głównych przyczyn wzrostu awersji do ryzyka wymień należy w dalszym ciągu utrzymujące się napięcie w Libii oraz zagrożenie przeniesienia się zamieszek również do innych państw regionu. Ponadto na rynek powróciły niepokoje związane z peryferyjnymi gospodarkami strefy euro. Rośnie również prawdopodobieństwo wystąpienia Portugalii o pomoc finansową do Unii Europejskiej. W takim środowisku rynkowym złoty najczęściej charakteryzował się podwyższoną zmiennością i nasilającymi się tendencjami deprecjacyjnymi. Kluczowe w przypadku notowań EUR/PLN będzie przełamanie strefy oporu 4,03-4,04. Pokonanie tego ograniczenia otworzyłoby drogę do osłabienia złotego względem euro w okolice 4,10-4,15. W tym tygodniu na rynek napłynęło zadziwiająco dużo komunikatów ze strony członków RPP. Wypowiedzi te często stojące w opozycji do siebie nie wywarły istotnego wpływu na rynek złotego. Jastrzębie stanowisko zaprezentował prof. A. Glapiński, który po raz kolejny wyraził obawy o zagrożenie wystąpienia efektu drugiej rundy, dodając, że dwie podwyżki stóp po 25 pb w 2011 byłyby wystarczające, aby zmniejszyć zagrożenie pro inflacyjne ze strony rosnącej presji płacowej. Dodał również, że możliwa jest podwyżka kosztu pieniądza w kwietniu. Również jastrzębie stanowisko przedstawił inny członek Rady prof. A. Bratkowski, który stwierdził, że stopy procentowe powinny wzrosnąć o 50 pb w II kw., aby potem nastąpiła ich stabilizacja. A. Bratkowski dodał również, że w najbliższym czasie kurs złotego będzie ?dryfował? w okolicach obecnych poziomów. Z kolei bardziej gołębie stanowisko przedstawił prof. A Kaźmierczak. Złoty nie zareagował istotnie na te wypowiedzi. Widać, że krajowa waluta zaczyna powoli uodparniać się na liczne w ostatnim czasie wypowiedzi ze strony członków RPP. Ponadto rozkład głosów z ostatnich posiedzeń Rady pokazał, że decydujący głos należy do prezesa M. Belki i z tego też względu rynek prawdopodobnie silniej reagować będzie przede wszystkim na wypowiedzi przewodniczącego Rady. W poniedziałek eurodolar ustanowił tegoroczne maksima na poziomie 1,4030. Kolejne dni przyniosły osłabienie euro. Po raz kolejny końcówka tygodnia obfitowała w wydarzenia mające duży wpływ na notowania na rynku walutowym. W czwartek, jeszcze przed rozpoczęciem sesji europejskiej, agencja Moody?s obniżyła rating Hiszpanii z AA1 do AA2 z perspektywą negatywną. Po publikacji tej informacji euro gwałtownie osłabiło się w stosunku do amerykańskiej waluty. Kurs zniżkował z okolic 1,3880 do 1,3800. Kontynuację tego osłabienia obserwowaliśmy w piątek rano kiedy kurs ustanowił tygodniowe minimum w okolicach 1,3750. Przy tym poziomie kurs zawrócił i w piątkowe popołudnie powracał w okolice 1,3840. W środę odbyła się aukcja portugalskich obligacji. Portugalia uplasowała na rynku dwuletnie papiery dłużne o wartości szacowanej na nawet miliard euro. Ich średnia rentowność wyniosła niemal 6 proc. Podczas poprzedniej aukcji portugalskich dwulatek wyniosła ona 4,086 proc. Biorąc pod uwagę fakt, że od tamtego czasu kryzys zadłużenia objawił się w kolejnych peryferyjnych gospodarkach Eurolandu, wyniki aukcji należy uznać za satysfakcjonujące. W czwartek Bank Anglii podjął decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych. Główna z nich będzie w dalszym ciągu kształtować się na rekordowo niskim poziomie 0,5 proc., który został ustalony już dwa lata temu. Nie zmieniono także wartości programu ilościowego luzowania polityki pieniężnej, która wynosi 200 mld funtów. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami, ale z ust gubernatora Banku, Mervyna Kinga nie padły ?jastrzębie? deklaracje, a na to liczyli uczestnicy rynku. W rezultacie funt skokowo osłabił się w stosunku do dolara amerykańskiego z poziomu 1,6180 do 1,6040, a w piątek zniżkował nawet tymczasowo pod poziom 1,6000. Gubernator Bank of England źródeł presji inflacyjnej upatruje przede wszystkim we wzroście cen surowców i żywności, oraz podwyżce stawki VAT z 17 do 20 proc. Brytyjskie PKB w ostatnim kwartale ubiegłego roku zanotowało ujemną dynamikę i władze Banku Anglii obawiają się, że ewentualne podniesienie kosztu pieniądza mogłoby negatywnie odbić się na wychodzącej z kryzysu gospodarce. Przez cały ubiegły tydzień tracił na wartości dolar australijski. Apogeum spadków miało miejsce w czwartek, kiedy na rynek napłynęły bardzo rozczarowujące dane z rynku pracy. Kurs z poziomu 1,0180 zanotowanego w poniedziałek, dotarł w piątek nad ranem w okolice 0,9970. Kurs tylko na chwilę pokonał psychologiczny poziom 1,00 i pod koniec piątkowej sesji europejskiej zwyżkował w okolice 1,0060. Niepokojące wiadomości docierały z Afryki Północnej. Rozwiewają się nadzieje na szybkie i pokojowe rozwiązanie konfliktu w Libii. Narastają jednocześnie obawy, że niepokoje mogą wybuchnąć również w Arabii Saudyjskiej ? państwie, które jest największym światowym producentem ropy naftowej. W rezultacie w piątek umacniały się waluty uznawane za bezpieczne. Zyskiwał frank szwajcarski, pomimo katastrofalnego trzęsienia ziemi umocnił się również jen, drożało także złoto.

Sporządzili:
Michał Fronc
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Rano agencja Moody?s obniżyła rating Hiszpanii z AA1 do AA2 z perspektywą negatywną. Informacja ta zdeterminowała przebieg notowań eurodolara. Rano kurs dynamicznie spadł z poziomu 1,3870 do 1,3810. Potem eurodolar konsolidował się powyżej psychologicznej bariery 1,3800, by pod koniec sesji testować ten psychologiczny poziom. Kurs zbliża się tym samym do linii trendu wzrostowego i poziomu 23,6 proc. zniesienia ostatniej fali wzrostowej, który znajduje się w okolicach 1,3770. Główna stopa procentowa w Wielkiej Brytanii pozostanie na rekordowo niskim poziomie 0,5 proc. Zanim Bank Anglii ogłosił decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych kurs GBP/USD konsolidował w pobliżu 1,6180. Mimo, że rynek spodziewał się pozostawienia stóp na dotychczasowym poziomie, kurs bezpośrednio po ogłoszeniu decyzji gwałtownie spadł w okolice poziomu 1,6060 i znalazł się pod koniec sesji europejskiej na poziomie najniższym od końca lutego. W czwartek dużą aktywnością wykazali się przedstawiciele polskich władz monetarnych. Na początku europejskiej sesji członek Rady Polityki Pieniężnej, Andrzej Bartkowski sugerował , że w drugim kwartale stopy procentowe powinny wzrosnąć dwa razy po 25 pb. Niecałą godzinę później inny przedstawiciel Rady ? Andrzej Kaźmierczak oznajmił, że jego zdaniem podniesienie stóp procentowych w kwietniu ?ma swoją logikę?, ale zaznaczył również, że ?polityka podwyższania stóp musi być bardzo, bardzo ostrożna ?. Z kolei wczesnym popołudniem wiceprezes NBP, Witold Koziński powiedział, że złoty ma potencjał aprecjacyjny, ale zastrzegł, że złoty w 2011 roku ?specjalnie się nie umocni.? Inwestorzy z coraz większą rezerwą podchodzą do słów osób odpowiedzialnych za polską politykę monetarną. Od początku miesiąca kurs EUR/PLN porusza się w przedziale 3,96 ? 4,00. W środę kurs zbliżył się do górnego ograniczenia tego przedziału. Po obniżeniu ratingu Hiszpanii kurs USD/PLN zwyżkował powyżej 2,88, a popołudniu testowany był poziom 2,89.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Eurodolar kontynuuje spadki

27 Kwiecień 2011

Przez większość środowej sesji w Stanach Zjednoczonych kurs eurodolara poruszał się w okolicach poziomu 1,3900. Z kolei w trakcie dzisiejszego handlu na rynkach azjatyckich notowania głównej pary walutowej zeszły poniżej 1,3900, po czym ustabilizowały się w okolicach poziomu 1,3870. Z Chin napłynęły dziś dane na temat handlu zagranicznego, które wskazały na największy deficyt handlowy od siedmiu lat. Istotnie gorzej od prognoz wypadła dynamika zarówno importu jak i eksportu tego kraju. W lutym eksport i importy wzrosły o odpowiednio: 2,4 proc. oraz 19,4 proc., oczekiwano 26,2 proc. i 32,2 proc. Inwestorów szczególnie zaniepokoiła mniejsza dynamika importu, co świadczyć może o malejącej sile krajowego popytu. Przed rozpoczęciem handlu w Europie na rynek napłynęła informacja o obniżce przez agencję Moody?s ratingu Hiszpanii do AA2 z AA1 z perspektywą negatywną. Informacja ta zwiększyła już i tak spore obawy o dalsze losy peryferyjnych gospodarek Eurolandu. W efekcie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Hiszpanii wzrosły powyżej poziomu 5,5 proc. zbliżając się do szczytów z listopada 2010 roku. Wciąż kluczowym poziomem rentowności pozostaje 5,8 proc., czyli koszt po jakim Irlandia otrzymuje pomoc finansową od Unii Europejskiej. Dopóki koszt długu Hiszpanii nie wzrośnie istotnie powyżej tego poziomu, bezzasadne byłoby wystąpienie tego kraju o przyznanie pomocy finansowej. Poranne informacje spowodowały spadek kursu euro względem dolara do poziomu 1,3800. O godzinie 13:00 Bank Anglii przedstawi decyzję w sprawie stóp procentowych. Rynek zgodnie oczekuje, że główna stopa procentowa zostanie utrzymana na dotychczasowym poziomie 0,5 proc. Uwaga inwestorów z pewnością skupi się na komunikacie do decyzji w oczekiwaniu na wskazówki, co do dalszego kierunku polityki pieniężnej. Brytyjskie władze monetarne znajdują się w dość ciężkiej sytuacji, gdyż z jednej strony rosnąca inflacja zwiększa presję na zacieśnianie polityki pieniężnej, z kolei z drugiej strony wciąż niskie tempo wzrostu gospodarczego rodzi ryzyko wystąpienia stagflacji.
Informacja o obniżce ratingu Hiszpanii negatywnie wpłynęła na kurs złotego. Krajowa waluta osłabiła się o poranku względem euro oraz dolara do poziomów odpowiednio: 3,9900 oraz 2,8900.
Z kolei po godzinie 9:00 na rynek napłynęła wypowiedź członka RPP prof. A. Bratkowskiego, który stwierdził, że stopy procentowe powinny wzrosnąć o 50 pb w II kw., aby potem nastąpiła ich stabilizacja. A. Bratkowski dodał również, że w najbliższym czasie kurs złotego będzie ?dryfował? w okolicach obecnych poziomów. Złoty nie zareagował istotnie na tą wypowiedź. Widać, że krajowa waluta zaczyna powoli uodparniać się na liczne w ostatnim czasie wypowiedzi ze strony członków RPP, które stoją często w sprzeczności do siebie. Ponadto rozkład głosów z ostatnich posiedzeń Rady pokazał, że decydujący głos należy do prezesa M. Belki i z tego też względu rynek prawdopodobnie silniej reagować będzie przede wszystkim na wypowiedzi przewodniczącego Rady.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Euro traci do dolara

27 Kwiecień 2011

Dzisiejszą sesje kurs eurodolara rozpoczął od spadków, które były kontynuowane przez dalszą część dniach. Na początku handlu w Europie kurs EUR/USD przełamał wsparcie 1,3950, aby w godzinach popołudniowych zejść poniżej kolejne istotnego poziomu, czyli 1,3900. Realizacja zysków na eurodolarze przybrała już solidny rozmiar. Od wczorajszego szczytu dolar umocnił się do euro o około 1,2 proc.
Dzisiejsze zachowanie kursu EUR/USD świadczy o tym, że paliwo, które do tej pory napędzało wzrosty euro jest już na wykończeniu. Ostatnie jastrzębie wypowiedzi ze strony prezesa ECB o możliwej podwyżce stóp w Eurolandzie już w kwietniu, prawdopodobnie zostały już całkowicie zdyskontowane przez rynek. Trudno również oczekiwać, aby jakieś inne komentarze ze strony członków ECB mogły mieć silniejszy wpływ na rynek, z tego też względu do czasu następnego posiedzenia ECB zaplanowanego na 7 kwietnia rynek powinien w mniejszy stopniu reagować na inne jastrzębie wypowiedzi.
Obecnie inwestorzy zaczynają ponownie skupiać się na peryferyjnych gospodarkach strefy euro. Podwyżka stóp procentowych w Eurolandzie będzie niezbędna w walce z inflacyjną, jednak negatywnie wpłynęłaby na kondycje zadłużonych gospodarek wspólnoty monetarnej. Kraje z grupy PIIGS już teraz borykają się z wysokimi rentownościami emitowanych obligacji, a podwyżka kosztu pieniądza dodatkowo przyczyniłaby się do wzrostu kosztu zadłużenia. Obawy te negatywnie wpływają na wartość euro.
Dzisiejsza sesja przyniosła osłabienie złotego względem euro oraz dolara. Kurs EUR/PLN wzrósł dziś do poziomu 3,9870, a USD/PLN do 2,8720. Natomiast pod koniec handlu w Europie złoty zdołał odrobić część wcześniejszych strat do czego przyczynić mógł się komentarz członka RPP prof. A. Glapińskiego.
Poranna gołębia wypowiedź członka RPP prof. A. Kaźmierczaka nie wpłynęła istotnie na rynek. Z kolei popołudniowa jastrzębia wypowiedź prof. Glapińskiego spowodowała lekkie umocnienie złotego. Prof. Glapiński po raz kolejny wyraził obawy o zagrożenie wystąpienia efektu drugiej rundy, dodając, że dwie podwyżki stóp po 25 pb w 2011 byłyby wystarczające, aby zmniejszyć zagrożenie pro inflacyjne ze strony rosnącej presji płacowej. Dodał również, że możliwa jest podwyżka kosztu pieniądza w kwietniu.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Poniedziałkowa sesja przyniosła wzrost kursu eurodolar do poziomu 1,4035. Była to najwyższa wartość euro względem amerykańskiej waluty od 8 listopada 2010 roku. Jednak eurodolar nie zdołał zakończyć dnia powyżej kluczowego oporu 1,4000, gdyż na rynku pojawiła się chęć do realizacji zysków. W efekcie wczorajszy dzień kurs EUR/USD zakończył na poziomie 1,3968. Przed rozpoczęciem dzisiejszych notowań w Europie eurodolar naruszył istotne wsparcie na poziomie 1,3950. Kolejnym ważnym ograniczeniem pozostaje psychologiczny poziom 1,3900. Zachowanie kursu EUR/USD zaczyna świadczyć o znacznym wykupieniu rynku. Sugeruje to również wielkość wskaźnika RSI, który w godzinach porannych wynosił 67,5 i systematycznie zbliża się do granicy 70. Kolejne próby wzrostu powyżej poziomu 1,4000 coraz częściej mogą kończyć się realizacją zysków. Tym bardziej, że rynek kończy już dyskontować ostatnie jastrzębie wypowiedzi ze strony szefa ECB, a do następnego posiedzenia europejskich władz monetarnych jest jeszcze trochę czasu. Z kolei na rynek powracać zaczyna kwestia zadłużonych gospodarek Eurolandu, która nie będzie sprzyjać wspólnej walucie. Na dziś nie zaplanowano wielu istotnych publikacji makroekonomicznych. W czasie sesji azjatyckiej miał miejsce odczyt salda bilansu płatniczego Japonii, które wyniosło w styczniu 461,9 mld JPY, oczekiwano 500 JPY. Z kolei w godzinach porannych poznaliśmy stopę bezrobocia ze Szwajcarii, która wyniosła w lutym 3,6 proc., oczekiwano 3,7 proc. W dalszej części dnia poznamy jeszcze odczyt dynamiki zamówień w niemieckim przemyśle w styczniu. Na dziś z kolei nie zaplanowano żadnych publikacji makro ze Stanów Zjednoczonych. Ze względu na uboższy kalendarz wydarzeń gospodarczych kurs eurodolara może cechować się dziś mniejszą zmiennością.

Wczorajsza sesja przyniosła umocnienie złotego wobec głównych walut. Najbardziej było to widoczne w notowaniach względem euro. Kurs EUR/PLN zniżkował o 0,6 proc. do poziomu 3,9635. Złoty zyskał również względem dolara dochodząc do poziomu 2,8300, jednak popołudniowe umocnienie amerykańskie waluty wobec euro spowodowało, że również złoty oddał część wcześniejszych zysków. Krajowej walucie sprzyjały wczoraj, szczególnie w pierwszej części dnia wzrosty na europejskich parkietach w tym na GPW. Zarówno dziś jak i w pozostałej części tygodnia nie poznamy już żadnych publikacji makroekonomicznych z Polski. Z tego też względu złoty powinien pozostawać pod dominującym wpływem rynków zagranicznych. Ważnym czynnikiem dla notowań krajowej waluty pozostają również ewentualne wypowiedzi ze strony członków RPP na temat dalszego kierunku polityki pieniężnej. Również dziś na krajowym rynku walutowym spodziewać można się mniejszej zmienności.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Rynek krajowy

6 Kwiecień 2011

Sytuacja techniczna w notowaniach złotego

Luty przyniósł kontynuację wzrostów kursu EUR/PLN. Wprawdzie na początku minionego miesiąca złoty umocnił się wobec euro do poziomu 3,8445, jednak szybko nastąpiło odwrócenie tej tendencji. W efekcie czego notowania EUR/PLN wzrosły o ponad 4 proc., naruszając ważny psychologiczny poziom 4,0000, jednak opór ten nie został ostatecznie pokonany. Powyżej poziomu 4,0000 usytuowana jest ważna strefa oporu na poziomie 4,0200-4,0300. W okolicach tych przebiega linia wyznaczająca górne ograniczenie kanału spadkowego, w którym kurs EUR/PLN znajduje się od wiosny ubiegłego roku. Wskaźnik RSI w okolicach poziomu 60 pokazuje, że notowania EUR/PLN mają jeszcze przestrzeń do wzrostu. Jednak wzrost wskaźnika RSI do poziomu 70, wskazującego na wykupienie rynku oraz podejście kursu EUR/PLN w okolice oporu 4,0200-4,0300 powinno zatrzymać dalsze osłabienie złotego.

Z kolei lutowa korekta w trendzie wzrostowym na rynku eurodolara przełożyła się na atak kursu USD/PLN na poziom 2,9360. Opór ten zatrzymał dalsze osłabienie kursu złotego względem dolara. Z kolei wraz z powrotem amerykańskiej waluty do osłabienia w relacji do euro również złoty zaczął zyskiwać do dolara. W efekcie kurs USD/PLN na początku marca zszedł poniżej poziomu 2,8400.

Polityka pieniężna w Polsce

Na luty nie zostało zaplanowane posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Decyzja w sprawie stóp procentowych miała miejsce dopiero w marcu. Jednak w minionym miesiącu na rynek napłynęły dane makroekonomiczne oraz komentarze ze strony członków RPP ważne z punktu widzenia dalszego kierunku polityki pieniężnej. Spekulacje na temat terminu kolejnej podwyżki kosztu pieniądza przełożyły się w lutym na zwiększoną zmienność w notowaniach złotego. Dane na temat inflacji CPI, która wzrosła w styczniu do poziomu 3,8 proc. r/r, wypadając powyżej oczekiwań, zwiększyły prawdopodobieństwo podwyżki stóp już na najbliższym marcowym posiedzeniu. Jednak szybko wypowiedzi członków RPP ostudziły tego typu spekulacje. Zarówno prezes NBP prof. M. Belka jak również prof. A. Glapiński przedstawili bardziej gołębie nastawienie do dalszego kierunku polityki pieniężnej. Podkreślone zostało, że rozpoczęcie cyklu zacieśniania polityki monetarnej nie oznacza ?kaskadowych? podwyżek stóp w kolejnych miesiącach. Bardzo ważnym czynnikiem, który istotnie wpłynąć może na decyzje rady oprócz inflacji będzie również dynamika wzrostu płac w Polsce. Widać, że rada obawia się obecnie zagrożenia w postaci wystąpienia efektów drugiej rundy, czyli podwyżek płac spowodowanych wzrostem cen. Pojawienie się tego typu zjawiska z pewnością zmusiłoby radę do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków. Na marcowym posiedzeniu RPP zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian z główną stawką na poziomie 3,75 proc. W komentarzu do decyzji stanowisko Rady zostało przedstawione dość zachowawczo. Z jednej strony podkreślono, że w krótkim terminie inflacja może wzrosnąć powyżej poziomu 4 proc. r/r, a styczniowa podwyżka stóp nie była ?decyzją epizodyczną?. Z drugiej strony obserwowany wzrost cen przypisywano głównie drożejącym surowcom oraz podwyżce podatku VAT. RPP najprawdopodobniej wciąż pozostanie ostrożna w dalszym zacieśnianiu polityki pieniężnej widząc na horyzoncie możliwe spowolnienie polskiego PKB w wyniku spadku konsumpcji oraz konieczności zaciskania polityki fiskalnej. Brak podwyżki stóp w marcu zwiększa prawdopodobieństwo podniesienia kosztu pieniądza o 25 pb na kwietniowym posiedzeniu. Napływ na rynek bardziej jastrzębich komentarzy ze strony członków RPP w kolejnych tygodniach marca stanowić powinien wsparcie dla notowań złotego.

Dane makro z Polski

W lutym do najważniejszych publikacji makroekonomicznych zaliczyć należy dane na temat inflacji CPI oraz dynamiki wzrostu płac. To właśnie te wskaźnik makro w kolejnych miesiącach będą bardzo istotne z punktu widzenia dalszego kierunku polityki pieniężnej. W styczniu inflacja konsumentów CPI wyniosła 3,8 proc. r/r, oczekiwano 3,4 proc. r/r. Jest to znaczący wzrost w stosunku do grudniowego odczytu, który wyniósł 3,1 proc. r/r. Z kolei zdecydowanie bardziej stabilnie prezentuje się póki co, dynamika wzrostu płac. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło w styczniu o 5 proc. r/r, oczekiwano 5,1 proc. r/r. Jest to rezultat niższy od odczytu za grudzień, który wyniósł 5,4 proc. r/r. Ewentualne przyśpieszenie dynamiki wzrostu płac w kolejnych miesiącach byłoby wyraźnym sygnałem dla RPP do dalszego zacieśniania polityki pieniężnej z tego też względy taka informacja najprawdopodobniej przełożyłaby się również na umocnienie złotego. W styczniu słabiej wypadła również dynamika sprzedaży detalicznej, która wyniosła 5,8 proc. r/r, oczekiwano 8,7 proc. r/r. Słabszy popyt konsumpcyjny jest kolejnym argumentem przemawiającym za wstrzymaniem się przez RPP z podwyżką stóp. Gorzej od prognoz wypadły również dane za styczeń z sektora produkcyjnego. Indeks PMI dla polskiego przemysłu wyniósł 55,6 pkt, oczekiwano 56,2 pkt. Z kolei dynamika produkcji przemysłowej spadła do poziomu 10 proc. r/r z grudniowego poziomu 11,5 proc. r/r. Jednak dalsze perspektywy sektora przemysłowego przedstawiają się optymistycznie. Indeks instytutu Ifo z Niemiec, obrazujący nastroje wśród niemieckich przedsiębiorców osiągnął najwyższy poziom w historii. Wysokie odczyty tego wskaźnika historycznie zwiastowały również zwiększenie aktywności w krajowym sektorze wytwórczym.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Piątkowa publikacja oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy wskazała na wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 192 tys. etatów podczas, gdy oczekiwano przyrostu o 185 tys. nowych miejsc pracy. Skorygowany w górę został również odczyt za poprzedni miesiąc. Jednak pomimo napływu pozytywnych danych amerykańskie giełdy otworzyły się poniżej poziomów poprzedniego zamknięcia i zakończyły również dzień na umiarkowanych minusach. Reakcja taka pokazuje, że publikacja Departamentu Pracy nie zdołała spełnić wygórowanych oczekiwań inwestorów. W efekcie również dolar amerykański, który na lepsze dane reagował w ostatni czasie umocnieniem tym razem po początkowym braku zdecydowania osłabił się wobec euro. W piątek w godzinach popołudniowych kurs EUR/USD naruszył ważnym psychologiczny poziom 1,4000. W trakcie sesji azjatyckiej notowania eurodolara pozostawały stabilne, poruszając się w wąskim przedziale 1,3960-1,3980. Przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/USD wzrósł w okolice poziomu 1,4000, po czym lekko się skorygował w okolice 1,3970. Mogła to być reakcja na obniżenie przez agencję Moody’s ratingu Grecji do poziomu B1 z BA1 z perspektywą negatywną. Wciąż jednak widać, utrzymującą się przewagę euro nad dolarem. Wspólną walutę w dalszym ciągu powinny wspierać przede wszystkim oczekiwania na wcześniejsze zacieśnianie polityki pieniężnej w strefie euro. Po ostatnich komentarzach ze strony prezesa ECB prawdopodobna stała się podwyżka stóp procentowych już w kwietniu. Dzisiejsza sesja może przynieść wahanie się kursu EUR/USD w przedziale 1,3940-1,4000, natomiast w szerszym terminie tendencja na eurodolarze pozostaje wzrostowa. Dzisiejszy kalendarz makroekonomicznych jest dość ubogi. O godzinie 10:30 warto zwrócić uwagę na odczyt indeksu Sentix dla strefy euro. Oczekuje się w wyniku na poziomie 16 pkt. Wskaźnik ten obrazuje oczekiwania inwestorów finansowych. Końcówka piątkowej sesji przyniosła lekkie umocnienie złotego wobec głównych walut. Kurs EUR/PLN spadł do 3,9700, natomiast USD/PLN zszedł do poziomu 2,8400. W czasie dzisiejszej sesji azjatyckiej złoty pozostawał stabilny. Natomiast tuż przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/PLN wzrósł powyżej poziomu 3,9800, a USD/PLN kształtował się w okolicy 2,8500. W godzinach porannych na rynek napłynęła wypowiedź prof. Elżbiety Chojny-Duch z Rady Polityki Pieniężnej, która stwierdziła, że jest zbyt wcześnie, aby zastanawiać się nad dalszymi działaniami w zakresie krajowej polityki monetarnej. O godzinie 9:00 opublikowany został raport NBP na temat inflacji. Przedstawiona w nim projekcja inflacji zakłada wzrost tego wskaźnika do poziomu 4,2 proc. w 2011 roku, następnie spadek do 3,6 proc. w 2012 r. oraz 3,1 w 2013 r. Z kolei z raportów z ostatnich posiedzeń Rady wynika, że wniosek o podwyżkę stóp procentowych o 50 pb na posiedzeniach we wrześniu i październiku 2010 roku został zablokowany głosem prezesa NBP M. Belki. Publikacja ta nie wywołała jednak istotnej reakcji na rynku krajowej waluty. Ze względu na brak zaplanowanych na ten tydzień innych publikacji makroekonomicznych złoty powinien pozostawać pod dominującym wpływem wydarzeń na rynkach zagranicznych.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.