W czasie dzisiejszej sesji na rynku walutowym eurodolar podlegał dynamicznej zwyżce. Europejska waluta zyskiwała początkowo na wartości pod wpływem optymistycznych oczekiwań odnośnie aukcji hiszpańskich oraz włoskich obligacji. Rzeczywiście, zakończyły się one sukcesem, co odsunęło tymczasowo obawy o nasilenie się problemów finansowych najsłabszych gospodarczo krajów Eurolandu i wsparło wzrosty eurodolara. W dalszej części dnia poznaliśmy decyzję Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. Sama decyzja nie zaskoczyła rynku, niespodzianką natomiast była wypowiedź prezesa ECB, który w komentarzu po posiedzeniu ostrzegł, iż krótkoterminowo w Eurolandzie może nasilić się presja inflacyjna. Wypowiedź ta przyczyniła się do kontynuacji dynamicznej zwyżki eurodolara – kurs EUR/USD pod koniec sesji europejskiej wzrósł do poziomu 1,3350. Złoty również rozpoczął sesję na mocnym poziomie (poniżej 3,8300 zł za euro), jednak bliskość zeszłorocznych minimów w notowaniach EUR/PLN powstrzymała dalszy spadek kursu i doprowadziła do odreagowania w okolice 3,8800. Do zwyżki mogły przyczynić się również zaskakująco słabe dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących – wykazało ono deficyt na poziomie prawie 2,3 mld euro, najwyższy od 10 lat; oczekiwano natomiast wyniku na poziomie -1,4 mld euro. Do tak dużego deficytu przyczyniła się nadzwyczajnie wysoka składka unijna oraz dynamiczny wzrost importu. Zwyżka importu jest jednak oznaką przyspieszającego wzrostu gospodarczego i będącego jego efektem wzrostu popytu krajowego. Oprócz danych o obrotach bieżących poznaliśmy jeszcze odczyt inflacji konsumentów za grudzień – tu jednak nie było zaskoczeń – indeks CPI wyniósł 3,1 proc. r/r, czyli tyle, ile przewidywały prognozy.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania EUR/PLN po wzroście w okolice poziomu 3,9900, w czasie wczorajszej sesji zniżkowały. Na początku dzisiejszych notowań wartość złotego podlega dalszemu lekkiemu umocnieniu, a kurs EUR/PLN zszedł nawet chwilowo w okolice 3,9540. W notowaniach franka szwajcarskiego sytuacja nie uległa większej zmianie. Kurs CHF/PLN w dalszym ciągu utrzymuje się w okolicach tegorocznych maksimów, czyli poziomu 3,2000. Zdaniem prezesa Narodowego Banku Polskiego potencjał dla dalszego umocnienia franka jest już niewielki. Rzeczywiście, wiele wskazuje na to, iż szwajcarska waluta w obecnym momencie dyskontuje niepewność w związku z kondycją najsłabszych gospodarek strefy euro i obawy inwestorów przed silniejszą korektą na początku roku. Zatem nawet jeśli pierwsze tygodnie stycznia przyniosłyby pogorszenie nastrojów inwestycyjnych i odreagowanie na szerokim rynku, frank mimo to ma szansę wyhamować umocnienie, lub nawet stabilizować się wokół obserwowanych obecnie poziomów ? scenariusz korekty jest już bowiem w dużym stopniu uwzględniony w notowaniach szwajcarskiej waluty. Zagrożenie może natomiast stanowić możliwe osłabienie złotego (względem głównych walut), podążającego za ewentualnym odreagowaniem na giełdach. Dziś z krajowej gospodarki napłyną kwartalne dane o bilansie na rachunku obrotów bieżących. Ponieważ jednak dotyczą one III kwartału, nie powinny mieć większego wpływu na rynek. Na zagranicznym rynku ponownie możemy obserwować osłabienie dolara względem głównych walut. Notowania EUR/USD już po wczorajszym zamknięciu notowań w Europie dynamicznie zwyżkowały, na początku dzisiejszej sesji natomiast doszły ponownie w okolice poziomu 1,3250. Ruchy te jednak nie mają żadnych podstaw fundamentalnych ? głównych ich powodem jest mała płynność na rynku. W czasie sesji azjatyckiej napłynęły dane o aktywności gospodarczej w sektorze przemysłowym Chin oraz Japonii. Chiński PMI nieco rozczarował ? jego grudniowy odczyt spadł do 54,4 pkt z 55,3 pkt miesiąc wcześniej, głównie za sprawą mniejszej dynamiki produkcji oraz zamówień w przemyśle. Wzrost zanotował japoński PMI ? zwyżkował on w grudniu do 48,3 pkt z 47,3 pkt w listopadzie. W dalszym ciągu jednak jego wartość utrzymuje się poniżej poziomu 50 pkt, co oznacza, iż sektor przemysłowy Japonii wciąż pozostaje w recesji. Dzisiaj na rynek napłynie kilka interesujących publikacji makroekonomicznych. Poznamy m.in. odczyt indeksu Chicago PMI, mierzącego aktywność gospodarczą w sektorze wytwórczym w rejonie Chicago (należy on do największych regionów przemysłowych na świecie). Jak co tydzień zostanie opublikowana liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Poznamy także publikację listopadowego indeksu podpisanych umów kupna domów.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty wczoraj zyskiwał na wartości. Zniżkę kursu EUR/PLN zatrzymało dopiero istotne wsparcie na poziomie 3,8900. Po nieudanej próbie przebicia tej bariery miało miejsce niewielkie odbicie ponad 3,9000. Sytuacja w notowaniach euro względem złotego mimo wczorajszego ruchu nie uległa zmianie, choć wzrosły szanse na wybicie dołem. Jak na razie wciąż aktualny jest jednak płasko nachylony kanał spadkowy, a kluczowym wsparciem pozostaje poziom 3,8900 oraz dolne ograniczenie tego kanału, które znajduje się obecnie w pobliżu 3,8750. Dopóki nie zostanie przebita pierwsza z wymienionych wartości, najbardziej prawdopodobny w krótkim terminie pozostanie scenariusz konsolidacji w notowaniach EUR/PLN. Wybicie z niej, którego prawdopodobieństwo wzrosło, otworzy drogę do stopniowego umocnienia złotego względem europejskiej waluty w średnim okresie.
Wczoraj dość duże zmiany obserwowaliśmy w notowaniach USD/PLN. Kurs tej pary walutowej zszedł najpierw nieco pod 2,8000, a następnie powrócił w okolice 2,8400. Rozstrzygnięcie średnioterminowych losów wartości dolara względem złotego przyniesie dopiero przebicie minimum bądź maksimum z ostatnich tygodni, usytuowanych odpowiednio: pod 2,7300 oraz na 2,9000. Kierunek dla notowań tej pary walutowej powinien wskazać kurs EUR/USD. Wczorajszy udany debiut akcji GPW budował pozytywny obraz polskich aktywów na arenie międzynarodowej (mimo że nie obserwowaliśmy bezpośredniej reakcji notowań złotego). Polskiej walucie sprzyjały dość dobre nastroje panujące na zachodnioeuropejskich giełdach. Dzisiaj złoty będzie prawdopodobnie pozostawał pod wpływem rynków zagranicznych, mimo że z naszego kraju o godz. 14.00 napłyną dane na temat salda na rachunku obrotów bieżących we wrześniu. Tak jak w ostatnich miesiącach szacunki te raczej nie przyniosą bezpośredniej reakcji notowań polskiej waluty, jednak warto zwrócić na nie uwagę, bowiem dopełnią one obrazu tego, jak może wypaść PKB Polski w III kw. Dość duże ujemne saldo może negatywnie wpływać na odczyt tego wskaźnika, jednak i tak powinien być on dość dobry za sprawą innych czynników.
W trakcie wtorkowej sesji w USA dolar powrócił do umocnienia. Tym razem USD zyskiwał nie tylko względem euro ale również w stosunku do innych głównych walut (m.in. jena i dolara australijskiego). Mimo tej aprecjacji w notowaniach EUR/USD nie padły jeszcze sygnały do trwalszego spadku. Powstaną one dopiero w momencie przebicia wsparcia na poziomie 1,3700. Dzisiaj tuż po godz. 9.00 eurodolar znajdował się w pobliżu 1,3780. Wczoraj nieco zamieszania na rynek wprowadziła decyzja o podniesieniu o 30 proc. wymaganego poziomu depozytu zabezpieczającego w kontraktach na srebro na giełdzie Comex. Skłoniła ona inwestorów do zmniejszenia zaangażowania na rynku metali, co doprowadziło do znacznego spadku wartości tych aktywów. Cena złota spadła o ponad 30 USD. Wspomniana decyzja była również jedną z przyczyn wczorajszego umocnienia dolara, który jest ujemnie skorelowany z rynkiem metali. Dzisiaj na rynek napłynęło kilka ciekawych informacji z Chin. Pojawiły się pogłoski, że chiński bank centralny podniósł niektórym bankom wymagany poziom rezerw obowiązkowych, co jest krokiem zmierzającym w kierunku zaostrzenia polityki pieniężnej. Uczestnicy rynku spekulują również na temat możliwej kolejnej podwyżki stóp procentowych w tym kraju ze względu na oczekiwany znaczny wzrost inflacji w październiku (dane na ten temat poznamy już jutro). Zaostrzanie polityki pieniężnej w Chinach zwykle negatywnie wpływa na notowania większości ryzykownych aktywów. Kolejną interesującą informacją z tego kraju były dane o saldzie w jego handlu zagranicznym. Nadwyżka okazała się wyższa od prognoz, jednak może nieco martwić niższy od oczekiwań odczyt zarówno dynamiki eksportu jak i importu. Serię ciekawych doniesień z Chin wieńczy decyzja tamtejszej agencji ratingowej Dagong o obniżeniu ratingu Stanów Zjednoczonych z poziomu AA do A+ z perspektywą negatywną. Jako powód tej decyzji wskazano malejącą zdolność i chęć amerykańskich władz do spłaty długu po tym, jak Fed zdecydował się na dalsze poluźnianie polityki pieniężnej. Wśród największych światowych agencji Stany Zjednoczone zachowują najwyższy rating. Dwie ostatnie informacje, tj. wysoka nadwyżka w handlu Chin oraz obniżka oceny wiarygodności kredytowej USA mogą tworzyć dodatkowe napięcia na linii Państwo Środka ? Stany Zjednoczone w trakcie weekendowe szczytu G20. Dzisiaj z USA również napłyną dane na temat handlu zagranicznego. Ponadto z istotnych publikacji makro ze świata należy przede wszystkim zwrócić uwagę na raport Banku Anglii na temat inflacji. Jego prezentacja z pewnością znacząco podniesienie zmienność w notowaniach funta. Warto również zwrócić w najbliższych godzinach uwagę na aukcję portugalskiego długu o wartości przekraczającej 1 mld EUR. Portugalia obok Irlandii jest krajem, który notuje największy spadek zaufania wśród mniej rozwiniętych krajów strefy euro.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W bieżącym tygodniu złoty pozostawał wyjątkowo stabilny. Notowania EUR/PLN praktycznie przez cały tydzień poruszały się w przedziale 4,0500 ? 4,1000. Kurs USD/PLN natomiast lekko zniżkował pod wpływem rosnącego eurodolara ? na przestrzeni tygodnia wartość dolara stopniowo spadała z okolic 3,4000 zł poniżej poziomu 3,3000 zł. Inwestorzy po kilku tygodniach sporej zmienności rynkowej, wstrzymywali się w ostatnich dniach z większymi transakcjami, czego efektem były obserwowane niewielkie zmiany w notowaniach walut.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęło sporo danych makroekonomicznych z kraju. Poznaliśmy odczyty inflacji konsumentów i producentów, a także dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących, o płacach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw oraz o produkcji przemysłowej. W większości wypadły one lepiej od prognoz. Najbardziej pozytywnie zaskoczyła produkcja, która zanotowała w maju wzrost aż o 14,0% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 8,1% r/r. Nieźle wypadły również dane z sektora przedsiębiorstw. Zatrudnienie w ubiegłym miesiącu wykazało pierwszą od wielu miesięcy zwyżkę ? o 0,5% w stosunku rocznym (oczekiwano wyniku nieco niższego, 0,4% r/r). Przeciętne wynagrodzenie w tym okresie zwiększyło się natomiast o 4,8% r/r, podczas gdy prognozy przewidywały wynik niższy o 1 punkt procentowy. Inwestorzy nie reagowali jednak na te publikacje ? nawet zaskakująco dobre dane o produkcji przemysłowej nie były w stanie pociągnąć notowań EUR/PLN w dół pod poziom 4,0500, w pobliże wartości 4,0000. Nastroje w regionie nieco ustabilizowały się, po ostatnich turbulencjach na Węgrzech. Również odrzucenie wotum nieufności przez rumuński Sejm wsparło zaufanie inwestorów względem lokalnych rynków. Wniosek o głosowanie nad dymisją rządu złożyła lewicowa opozycja, po tym jak partia rządząca zaproponowała radykalne cięcia budżetowe, jakie były konieczne by utrzymać ciągłość pomocy finansowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Odrzucenie wotum nieufności stanowi obecnie gwarancję reform fiskalnych w Rumunii, będącej drugim po Węgrzech najsłabszym gospodarczo krajem naszego regionu. Dowodem poprawy nastojów była udana aukcja obligacji na Węgrzech. W czwartek tamtejsze Ministerstwo Finansów zdołało uplasować całość pakietu obligacji o wartości 50 mld forintów. Była to pierwsza aukcja od czasu zawirowań na węgierskim rynku. Również Rumunii udało się ulokować na rynku część oferty długu. Wprawdzie została ona zredukowana, jednak fakt, iż rząd rumuński zdecydował się na sprzedaż jakichkolwiek papierów jest już pozytywnym znakiem. W ostatnich tygodniach bowiem kraj ten wycofywał się całkowicie z większości aukcji długu ze względu na zbyt wysokie oprocentowanie wymagane przez inwestorów. Pewne rozczarowanie przyniosła natomiast aukcja polskich 10-letnich obligacji rządowych. Popyt wprawdzie przekroczył podaż ? kształtował się on na poziome 2,97 mld zł przy ofercie o wartości 2,43 mld PLN. Biorąc jednak pod uwagę poprzednie aukcje, kiedy to zainteresowanie co najmniej dwukrotnie przekraczało podaż, można uznać, iż ostatnia oferta nieco rozczarowała.

Mijający tydzień na rynku eurodolara przebiegał podobnie do tego, co mogliśmy obserwować w zeszłym tygodniu. Euro systematycznie odrabiało straty względem dolara, dochodząc w okolice poziomu 1,2400. Po wcześniejszej, intensywnej zniżce kursu eurodolara, odreagowanie w notowaniach tej pary walutowej nie jest niczym zaskakującym. Kurs EUR/USD od dołka z 7 czerwca wzrósł o blisko 4,5%, jednak w dalszym ciągu mamy do czynienia jedynie z korektą w trendzie spadkowym. Nastroje wśród inwestorów poprawione zostały przez plany jakie przedstawiają władze zadłużonych państw dotyczące naprawy systemu finansów publicznych. Jednak nie należy wpadać w nadmierny optymizm, gdyż wciąż są to dopiero pierwsze kroki, które nie rozwiązują wszystkich problemów. Dużą niewiadomą pozostaje także zadłużenie pozostałych europejskich gospodarek, których kryzys również może nie ominąć. W tym tygodniu oczy inwestorów zwrócone były na Hiszpanię. Trochę niepokoju na rynek wprowadziła zapowiedź na wrzesień strajków generalnych w reakcji na przedstawiony przez rząd plan naprawy finansów publicznych. W efekcie spread pomiędzy hiszpańskimi i niemieckimi obligacjami wzrósł do poziomu najwyższego od momentu wprowadzenia euro. Wyższe oprocentowanie zachęciło z kolei inwestorów do zakupu hiszpańskich 10- oraz 30-letnich obligacji oferowanych na aukcji w tym tygodniu. Sprzedano obligacje warte 3,5 mld euro, a popyt okazał się dwukrotnie wyższy od wielkości oferty. Wkrótce poznamy wyniki stress testów przeprowadzonych przez hiszpański bank centralny w tamtejszych instytucjach finansowych. Pokażą one poziom ryzyka jaki towarzyszy hiszpańskim bankom, a tym samym przekłada się również na pozostałe europejskie instytucje finansowe. Ciekawą sytuację mogliśmy obserwować w tym tygodniu na rynku franka. Szwajcarski bank centralny zgodnie z oczekiwaniami utrzymał koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, jednak inwestorów znacznie bardziej zainteresowała wypowiedź w sprawie dalszego kierunku polityki. Przedstawiciele SNB stwierdzili, że zagrożenie wystąpienia deflacji istotnie spadło, co tym samym powinno wyeliminować konieczność przeprowadzania interwencji walutowych w celu osłabienia franka. W reakcji na te słowa szwajcarska waluta silnie zyskała na wartości, a kurs EUR/CHF zniżkował ustanawiając nowe historyczne minimum na poziomie 1,3730. Oczekiwać można, że w najbliższym czasie presja aprecjacyjna w notowaniach franka utrzyma się. Z publikacji makroekonomicznych, jakie w tym tygodniu poznaliśmy, warto wspomnieć o odczycie dynamiki produkcji przemysłowej w strefie euro, która wyniosła 9,5% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku jedynie na poziomie 8,8% r/r. Z kolei lepszy od prognoz odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii (+2,2% r/r) został bardzo pozytywnie przyjęty przez inwestorów, co widoczne było w istotnym wzroście kursu GBP/USD o ponad 1-procent do poziomu 1,4800. Ruch ten po raz kolejny potwierdził fakt, że wartość funta podatna jest na publikacje makroekonomiczne.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Mijający tydzień na rynku złotego charakteryzował się sporą zmiennością notowań. Pierwsze jego dni upływały w spokojnych nastrojach, a wartość euro konsolidowała się w przedziale 4,0000 ? 4,0500 zł. Koniec tygodnia przyniósł silną zwyżkę notowań EUR/PLN, która wyciągnęła kurs do poziomu 4,2000, czyli w pobliże ostatnich szczytów. W piątek jednak notowania tej pary walutowej powróciły w okolice wartości 4,12 PLN za EUR. W ciągu tygodnia na rynek napłynął cały szereg danych z Polski, nie miały one jednak większego wpływu na notowania polskiej waluty. Choć wypadły one w większości bardzo dobrze, nie odbiegały jednak znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja inwestorów. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Dobrze zaprezentowały się dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona w minionym miesiącu o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Nawet jednak jeśli dane te zdecydowanie różniłyby się od oczekiwań i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki. Odgrywają one wprawdzie pewną rolę, ale zazwyczaj wtedy, gdy kierunek, jaki wskazują rynkowi jest zgodny z nastrojami wśród światowych inwestorów. Wówczas nasilają one wpływ globalnego sentymentu inwestycyjnego. Jeśli natomiast dane są pozytywne, a apetyt inwestycyjny jest słaby przy rosnącej awersji do ryzyka, to nie mają one większego wpływu na polski rynek. Dynamiczne osłabienie złotego zrodziło spekulacje o możliwej interwencji Banku Gospodarstwa Krajowego na rynku walutowym. Nie zostały one jednak oficjalnie potwierdzone. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro pochodzących ze środków unijnych. Prezes banku powiedział natomiast, iż BGK jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu, w momencie dynamicznej zwyżki EUR/PLN nie wykazywał on jednak nadzwyczajnej aktywności.

W notowaniach EUR/USD w mijającym tygodniu obserwowaliśmy bardzo wysoką zmienność. Wartość euro względem dolara zeszła w połowie tygodnia do poziomu najniższego od ponad roku (okolice 1,2140), natomiast już w piątek kształtowała się przez moment nawet na 1,2670. Fundamentalnie w chwili obecnej nie ma podstaw do silniejszej zwyżki kursu tej pary walutowej. Impuls do powrotu do większego spadku da jednak dopiero zejście pod poziom 1,2500.
Impuls do osłabienia euro względem dolara w pierwszej połowie tygodnia dał dalszy wzrost obaw o obecną i przyszłą sytuację w strefie euro. Światowi inwestorzy wykorzystywali każdy pretekst do sprzedaży europejskiej waluty. Negatywnie zareagowali m.in. na informację o tym, iż Niemcy wprowadziły zakaz niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży m.in. na obligacje emitowane przez kraje strefy euro. Ponadto uświadomili sobie, że konieczne oszczędności w Eurolandzie będą osłabiać jego gospodarkę w kolejnych kwartałach. Wspólnej walucie z pewnością również nie sprzyjały wypowiedzi przedstawicieli europejskich władz politycznych i monetarnych, w których nie wyrażali oni zbyt dużego zaniepokojenia niską wartością euro. Jedyne co ich martwiło to wysoka zmienność. Można wnioskować, że z ich strony pojawiło się nawet przyzwolenie na osłabienie europejskiej waluty, pod warunkiem, że nie będzie ono przebiegało w zbyt wysokim tempie. Słabsze euro może być wsparciem dla gospodarki, odczuwającej negatywne skutki oszczędności budżetowych. Mimo wspomnianych wypowiedzi europejskich władz, w notowaniach EUR/USD w drugiej połowie tygodnia obserwowaliśmy odbicie na fali spekulacji na temat ewentualnej interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku walutowym. Ruch ten należy traktować raczej jako techniczne odreagowanie, do którego pretekstem były wspomniane pogłoski. Dopóki na rynek nie napłyną informacje wspierające fundamentalnie euro, o trwałą zwyżkę kursu EUR/USD będzie bardzo trudno. W mijającym tygodniu na światowych giełdach obserwowaliśmy silne spadki. Co więcej padły sygnały do dalszej zniżki. Jeśli faktycznie będziemy ją obserwować, na wartości mogą tracić waluty bardziej wrażliwe na zmiany awersji do ryzyka na światowych rynkach, takie jak np. dolar australijski. W przyszłym tygodniu na rynek nie napłynie zbyt wiele istotnych danych makro. Warto jednak zwrócić uwagę na drugi odczyt danych o PKB Stanów Zjednoczonych za I kw. Często drugi odczyt tego wskaźnika w USA istotnie różni się od pierwotnych szacunków, dlatego też uczestnicy rynku śledzą go z dość dużą uwagą. Prawdopodobnie jedynie te dane zdołają chwilowo przerwać dominację doniesień związanych z sytuacją w strefie euro.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego upłynęła w spokojnych nastrojach. Notowania EUR/PLN zniżkowały lekko w kierunku poziomu 4,0000, pod koniec sesji na Starym Kontynencie wciąż jednak znajdowały się powyżej tej wartości. Dziś z kraju napłynęły dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących. Wykazało ono w marcu deficyt wysokości 559 mln euro, co było bliskie oczekiwaniom na poziomie -513 mln euro. Publikacja ta nie miała praktycznie żadnego wpływu na rynek złotego. Kurs EUR/USD po wcześniejszym spadku do poziomu czteroletniego minimum, podlegał odreagowaniu, zwyżkując ponad 1,2400. Póki jednak eurodolar pozostaje pod poziomem 1,2500, para ta wciąż posiada potencjał do kontynuacji zniżki. Dzisiejsze dane napływające z USA, choć istotnie różne od prognoz, nie miały większego wpływu na zagraniczny rynek walutowy. Indeks NY Fed manufacturing, mierzący sentyment w biznesie spadł w maju o ponad 12,5 punktów, do poziomu 19,11 pkt ? oczekiwano natomiast nieznacznej zniżki do 30,00 pkt. Dużo lepiej od oczekiwań wypadły natomiast dane o napływie kapitałów długoterminowych do USA. Wyniosły one w marcu ponad 140 mld dolarów, co stanowi historycznie najwyższy miesięczny wynik. Ostatnio przepływy podobnej wielkości zaobserwowano w maju 2007 r., kiedy to wyniosły one 135,75 mld dolarów. Przyczyną braku reakcji inwestorów na wspomniane publikacje był ich sprzeczny wpływ na eurodolara. Ponadto, uczestnicy rynku po ostatnim silnym ruchu i spadku pod poziom 1,2500 USD za EUR, postanowili prawdopodobnie zmniejszyć nieco aktywność.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W mijającym tygodniu na polskim rynku walutowym mogliśmy obserwować stabilizację notowań EUR/PLN w przedziale 3,8500 ? 3,8900. Złoty bardzo spokojnie zareagował na tragiczne wydarzenia minionej soboty. Inwestorzy zdołali oddzielić skrajnie negatywne emocje związane z tragedią od oceny realnego jej wpływu na funkcjonowanie krajowego rynku oraz polskiej gospodarki.
Kwestią dyskusyjną pozostaje jedynie wybór przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka. W poniedziałek RPP powołała na swojego przewodniczącego P. Wiesiołka dotychczasowego wiceprezesa NBP, a obecnie pełniącego obowiązki prezesa Narodowego Banku Polskiego. Ma on uczestniczyć w posiedzeniach Rady z prawem do decydującego głosu. Konstytucjonaliści nie są jednak zgodni co do zakresu jego kompetencji. Wszyscy członkowie RPP wraz z prezesem NBP składają przed parlamentem ślubowanie o bezstronności, zakładającej kierowanie się w decyzjach jedynie wiedzą i doświadczeniem. Pozostali członkowie zarządu banku centralnego, w tym wiceprezes takiej przysięgi nie składają. Wiesiołek wszedł zatem do Rady bez wcześniejszego ślubowania, co zdaniem części konstytucjonalistów przekreśla jego prawo do głosowania w czasie posiedzeń. Póki co jednak aktualna jest decyzja przyznająca prawo głosu nowemu przewodniczącemu RPP z ryzykiem późniejszego kwestionowania jego decyzji. Złoty nie zareagował na napływające w mijającym tygodniu dane makro z Polski. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących oraz wskaźnik inflacji konsumentów CPI. Bilans obrotów bieżących wykazał w lutym nadwyżkę na poziomie 106 mln euro, podczas gdy prognozy przewidywały deficyt wysokości 203 mln EUR. Inwestorzy nie zareagowali na te dane ponieważ wspomniana nadwyżka wynika w głównej mierze z wysokiego dodatniego salda transferów, co z kolei związane jest z przekazaniem w lutym funduszy przez Unię Europejską. Bilans handlowy (główna składowa rachunku obrotów bieżących) z kolei wykazał deficyt rzędu 248 mln euro. Inflacja natomiast spadła w marcu do poziomu 2,6% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami oraz wcześniejszą prognozą Ministerstwa Finansów. Spadek ten ewidentnie wskazuje na zmniejszenie presji inflacyjnej w Polsce i odsuwa w czasie zaostrzenie polityki pieniężnej. Inwestorzy zdołali już jednak zdyskontować ten fakt, w związku z czym nie obserwowaliśmy większego wpływu danych na rynek.
Na złotego w obecnym momencie działają dwie przeciwstawne i równoważące się siły. Z jednej strony polską walutę wspierają optymistyczne nastroje inwestycyjne, panujące na światowych parkietach. Pozytywny sentyment i zwyżka indeksów giełdowych wpływają na wzrost apetytu na ryzyko. Z drugiej strony jednak inwestorzy wciąż mają w pamięci ostatnią interwencję walutową NBP, co powstrzymuje ich od zwiększonych zakupów złotego.

Początek mijającego tygodnia na rynku eurodolara rozpoczął się silnym wzrostem w okolice poziomu 1,3700. Natomiast indeks dolarowy przebił linię trendu wzrostowego pierwszy raz od grudnia 2009. Sygnały te dość wyraźnie sugerowały możliwość pojawienia się znaczniejszych wzrostów w notowaniach EUR/USD. Kurs głównej pary walutowej nie wykazał jednak chęci do dalszej zwyżki i do końca tygodnia pozostał w przedziale wahań 1,3500-1,3700. Na zakończenie tygodnia notowania eurodolara zbliżyły się w okolice dolnego ograniczenia wspomnianego kanału, jednak dopiero przebicie poziomu 1,3500 byłoby sygnałem do zajęcia konkretnej pozycji. Weekendowe porozumienie państw strefy euro w sprawie mechanizmu udzielenia pomocy finansowej Grecji początkowo poprawiło nastroje wśród inwestorów. Jednak szybko uznano, że nie jest to rozwiązanie, które załatwia wszystkie problemy. W dalszym ciągu pozostaje duża niepewność w kwestii naprawy greckich finansów publicznych i opracowania zasad, ograniczających prawdopodobieństwo wystąpienia podobnych problemów w przyszłości. Sytuacja ta widoczna jest także na rynku greckiego długu, gdzie rentowności obligacji po chwilowym spadku ponownie zaczęły wzrastać.
Z danych, jakie poznaliśmy w tym tygodniu warto wspomnieć o odczycie dynamiki sprzedaży detalicznej w USA, która wyniosła w marcu 1,6% m/m, podczas gdy oczekiwano 1,2% m/m. Zadowalająco wypadła także publikacja danych na temat inflacji konsumentów, która w marcu wyniosła jedynie 0,1% m/m i tym samym wskazała na ciągle stabilny poziom cen w Stanach Zjednoczonych. Rozczarował z kolei odczyt dynamiki produkcji przemysłowej, który wyniósł 0,1% m/m, podczas gdy prognozy plasowały się na poziomie 0,7% m/m. Publikacje te nie wywarły jednak znaczącego wpływu na notowania głównej pary walutowej. Większym zainteresowaniem ze strony inwestorów cieszyło się publiczne wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej. Wcześniej na rynku pojawiły się spekulacje, że prezes Fed może wypowiedzieć się w bardziej jastrzębim tonie, odchodząc od znanego wszystkim sformułowania o konieczności utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu. Tak się jednak nie stało, a B. Bernanke podtrzymał dotychczasowe łagodne nastawienie względem polityki monetarnej. W dobiegającym końca tygodniu sporo istotnych danych napłynęło z chińskiej gospodarki. Dynamika PKB w pierwszym kwartale wyniosła 11,9% r/r, co było rezultatem lepszym od prognoz. Z kolei inflacja w marcu kształtowała się na poziomie 2,4% r/r i wypadła poniżej oczekiwań. Publikacje te wskazują na ciągle stabilny poziom cen w Chinach, co oddala perspektywę podwyżki stóp procentowych. Wysoka dynamika PKB przemawia jednak za zastosowaniem innych kroków, mających na celu schłodzenie gospodarki, co wzmaga i tak już dużą presję na rewaluację chińskiej waluty.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję od lekkiego wzrostu w okolice poziomu 3,8800. Od czasu piątkowej interwencji Narodowego Banku Polskiego, presja na umocnienie złotego osłabła. Inwestorzy przewidują, iż zachowawcza polityka walutowa Banku może być kontynuowana. W związku z tym nie wykluczają oni kolejnych interwencji nakierowanych na osłabienie złotego. Pełniący obecnie obowiązki prezesa NBP P. Wiesiołek został wczoraj również wybrany na przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej. Ostateczna interpretacja przepisów konstytucyjnych pozwala mu na czynny udział w głosowaniach, posiada on również głos decydujący. Dziś z Polski napłyną dane dotyczące salda na rachunku obrotów bieżących w marcu. Dane za styczeń i luty zaniepokoiły nieco inwestorów sporym deficytem na rachunku. Dzisiejsza publikacja może być zawyżona ze względu na transfer środków z Unii Europejskiej. Inwestorzy mogą więc skupić się nie tyle na samym odczycie salda, co na jego częściach składowych ? czyli głównie wielkości importu i eksportu. Brany pod uwagę będzie też zapewne bilans obrotów kapitałowych. Obroty bieżące wraz z kapitałowymi stanowią dwa główne składniki bilansu płatniczego. Publikacja bilansu płatniczego i jego składowych będzie miała miejsce dziś o godz. 14.00. Od połowy wczorajszej sesji kurs EUR/USD konsoliduje się wokół poziomu 1,3600. Wciąż jednak z punktu widzenia analizy technicznej zachowuje on potencjał do wzrostu nawet do 1,3800. Obecna stabilizacja notowań euro względem dolara może wynikać z oczekiwań na kolejne rozstrzygnięcia związane ze ?sprawą grecką? oraz na dane z największych światowych gospodarek. Dzisiaj odbędzie się aukcja greckich 26- i 52-tygodniowych bonów o łącznej wartości 1,2 mld euro. Na rynku utrzymuje się opinia, że może się ona spotkać z niezbyt dużym zainteresowaniem. Pogłoski te są jednym z czynników, które hamują wzrost kursu EUR/USD. Ponadto inwestorzy oczekują odpowiedzi na pytanie, czy Grecja zdecyduje się w najbliższym czasie na aktywację pakietu pomocy stworzonego przez państwa europejskie i MFW. Kalendarz makroekonomiczny jest dzisiaj nieco bogatszy niż wczoraj. Poznamy m.in. bilanse handlu zagranicznego Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Ważniejsze publikacje makro, które mogą mieć wpływ na notowania walut napłyną na rynek jutro ? z USA zostanie przedstawiona wtedy marcowa sprzedaż detaliczna oraz raport o stanie amerykańskiej gospodarki, zwany Beżową Księgą Fed. Dość silne zmiany w trakcie dzisiejszej sesji obserwujemy w notowaniach jena. Kurs USD/JPY po spadku w okolice poziomu 92,60, odnotował zwyżkę do 93,40. Impuls do tego wzrostu dała informacja o tym, że według japońskiej partii rządzącej kurs USD/JPY powinien utrzymywać się w pobliżu poziomu 120,00. Dzisiejszy wzrost zatrzymała dopiero linia krótkoterminowego trendu spadkowego, rysująca się od 2 kwietnia. W najbliższym czasie może ona w dalszym ciągu hamować wzrost wartości dolara względem jena. W długim terminie jednak, za sprawą marcowego przebicia linii długoterminowego trendu spadkowego (obserwowanego od połowy 2007 r.), kurs tej pary walutowej powinien odnotowywać wzrosty.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dobry miesiąc dla złotego

8 Kwiecień 2010

W marcu złoty podlegał umocnieniu względem euro, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 3,8250. Spadek ten nie nastąpił jednak w jednym ruchu ? zniżka pod wartość 3,8300 PLN za EUR miała miejsce po prawie trzytygodniowej konsolidacji. Umocnienie polskiej waluty względem euro zatrzymało na początku miesiąca wsparcie usytuowane na poziomie 3,8600. Zostało ono wyznaczone przez 61,8% zniesienia długoterminowej fali wzrostowej kursu EUR/PLN, obserwowanej na wykresie tej pary walutowej od sierpnia 2008 r. do marca 2009 r. Dopiero ostatnie dni miesiąca przyniosły wystarczającą determinację inwestorów, by pokonać to wsparcie i pociągnąć w dół notowania EUR/PLN. Po przebiciu poziomu 3,8600 złoty ma otwartą drogę, by kontynuować aprecjację względem euro.
W pierwszej połowie miesiąca umocnieniu złotego sprzyjały jastrzębie komentarze prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej. Po dobrych danych, jakie napłynęły na rynek na początku roku S. Skrzypek powiedział, iż być może nadszedł czas, by zacząć myśleć o zacieśnianiu polityki pieniężnej. Rynek oczekiwał, iż pierwsze podwyżki stóp procentowych będą miały miejsce jeszcze na początku drugiej połowy bieżącego roku. Oczekiwania te szybko jednak uległy zmianie, w momencie, w którym Rada nieoczekiwanie przyjęła łagodniejsze stanowisko. Wcześniejsze jastrzębie komentarze przyczyniły się bowiem do zbyt dynamicznej aprecjacji polskiej waluty ? jej tempo zaniepokoiło władze monetarne, a także osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą naszego kraju.
Umacniający się złoty z jednej strony wspiera krajowy wzrost gospodarczy, z drugiej jednak zbyt silna aprecjacja PLN może zaszkodzić polskiemu PKB poprzez negatywny wpływ na konkurencyjność cenową eksportu. Pomimo silnego popytu wewnętrznego, wzrost gospodarczy naszego kraju zależy również od popytu zagranicznego. Ten z kolei jest wypadkową m.in. kondycji gospodarczej partnerów handlowych oraz konkurencyjności cenowej polskiego eksportu. Silne osłabienie złotego podczas kryzysu podniosło atrakcyjność naszych towarów eksportowych, co było jednym z czynników wspierających późniejsze ożywienie gospodarcze. W obecnym momencie jednak umocnienie złotego powoduje, iż polskie towary stają się mniej atrakcyjne dla nabywców z zagranicy.
Prezes S. Skrzypek, komentując zdecydowane umocnienie złotego, stwierdził, iż obecna sytuacja na rynku krajowej waluty odbiega od fundamentów. Komentarzowi temu towarzyszyły opinie członków RPP, iż stabilność polskiej waluty może być w najbliższym czasie jednym z głównych czynników branych pod uwagę (oprócz presji inflacyjnej), przy podejmowaniu decyzji o poziomie stóp procentowych. Część członków Rady wyraziła również pogląd, iż nie należy spieszyć się z podwyżkami kosztu pieniądza w Polsce. Przed zbyt szybkim zacieśnianiem polityki pieniężnej przestrzegł również Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Interwencje słowne oraz bliskość istotnego wsparcia na poziomie 3,8600 PLN za EUR przyczyniły się do wyhamowania aprecjacji polskiej waluty względem euro, a nawet doprowadziły do chwilowego odreagowania kursu EUR/PLN ponad poziom 3,9000. Pod koniec miesiąca jednak złoty ponownie powrócił do umocnienia. Paradoksalnie polskiej walucie sprzyjały problemy finansowe Grecji. Wprawdzie miały one negatywny wpływ na globalny sentyment inwestycyjny, z drugiej strony jednak inwestorzy lokalni, wycofując swój kapitał z Grecji oraz innych słabszych gospodarek strefy euro (Portugalia, Hiszpania), lokowali go na relatywnie stabilniejszych rynkach Europy Środkowo ? Wschodniej. Ponadto problemy greckiej gospodarki zostały już w dużym stopniu zdyskontowane przez rynek, w związku z czym nie przeszkadzają one rosnąć ostatnio głównym indeksom giełdowym, a to z kolei wspiera apetyt inwestycyjny w naszym regionie. Dane, jakie napłynęły w marcu z krajowej gospodarki miały raczej pesymistyczną wymowę. Rozczarowała bardzo sprzedaż detaliczna, która zanotowała w lutym wzrost o zaledwie 0,1%. Ostatnio sprzedaż zanotowała tak słaby wynik w marcu ubiegłego roku ? w momencie kulminacyjnym kryzysu. Wydawało się, iż jest to moment przełamania i od tego czasu wzrost sprzedaży będzie coraz silniejszy. Słabe dane za luty, ale także za styczeń (wzrost sprzedaży o 2,5% r/r wobec oczekiwań 5,3% r/r) świadczą o osłabieniu popytu wewnętrznego, stanowiącego główny filar wzrostu gospodarczego w Polsce. Niepokoi również powrót ujemnego wyniku na rachunku obrotów bieżących. Po słabym grudniowym odczycie salda (-1034 mln EUR), w styczniu deficyt obrotów bieżących wyniósł 710 mln euro, czyli więcej niż oczekiwane 636 mln EUR. Popyt zagraniczny obok popytu wewnętrznego stanowi drugi istotny czynnik wzrostu krajowej gospodarki. Ostatnia publikacja stopy bezrobocia, choć zgodna z oczekiwaniami, wskazała jednak na pogorszenie sytuacji na polskim rynku pracy. W lutym udział osób pozostających bez pracy w grupie aktywnych zawodowo wyniósł 13%, co stanowi wzrost o 0,3 punktu procentowego w porównaniu ze styczniem (bezrobocie wyniosło wówczas 12,7%). Inflacja konsumentów z kolei notuje od stycznia systematyczne spadki. W lutym wskaźnik CPI wyniósł 2,9% r/r, w porównaniu z 3,6% miesiąc wcześniej. W marcu natomiast oczekuje się dalszego spadku inflacji ? według prognoz Ministerstwa Finansów może ona wynieść 2,6% r/r.
Słabsze dane makro oraz malejąca presja inflacyjna odsuwają w czasie moment zaostrzenia polityki pieniężną w Polsce. W obecnym momencie do końca bieżącego roku oczekuje się już nie dwóch, a jednej podwyżki stóp procentowych. Ewentualna podwyżka mogłaby mieć miejsce pod koniec IV kwartału 2010 r. (wcześniej natomiast oczekiwano wzrostu stóp na początku III kwartału).

W pierwszej połowie marca w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy płaską korektę dynamicznych spadków, jakie miały miejsce w styczniu i w lutym. Druga połowa minionego miesiąca upłynęła pod znakiem powrotu do silnej zniżki. Kurs eurodolara zszedł do najniższego poziomu od 10 miesięcy (1,3270). O wahaniach tej pary walutowej w dużej mierze decydowały doniesienia związane ze ?sprawą grecką?. Początkowe odreagowanie EUR/USD wynikało ze złagodzenia obaw o sytuację w Grecji z powodu zapewnień przedstawicieli Unii Europejskiej, iż w razie potrzeby kraj ten otrzyma pomoc. Na początku drugiej połowy marca pomoc ta przestała być tak pewna. Sprzeciwiali się jej przede wszystkim przedstawiciele Niemiec. Pojawiły się opinie, że Grecja powinna zwrócić się z prośbą o wsparcie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co inwestorzy mogliby potraktować, jako świadectwo tego, że strefa euro nie potrafi sobie sama poradzić ze swoimi problemami. Ostatecznie pod koniec miesiąca stworzono mechanizm ewentualnej pomocy, zakładający udzielenie w razie potrzeby przez państwa strefy euro i przy udziale MFW pożyczek o rynkowym oprocentowaniu. Inwestorzy pozytywnie przyjęli decyzję o utworzeniu tego mechanizmu, jednak rynkowego entuzjazmu ona nie przyniosła, o czym świadczy niewielka reakcja na nią notowań greckich obligacji i CDSów. Fakt ten może potwierdzić również niezbyt udana aukcja 7-letnich greckich papierów dłużnych. Jak doniosły nieoficjalne źródła, by je sprzedać władze Grecji musiały zaoferować bardzo wysokie oprocentowanie. Trwale sentyment wobec tego kraju poprawiłyby prawdopodobnie dopiero sygnały, wskazujące na skuteczność działań, zmierzających do ograniczenia jego ogromnego deficytu fiskalnego. Na te jednak przyjdzie nam jeszcze poczekać. W najbliższym czasie inwestorzy pozostaną nieufni wobec greckich aktywów, przez co w notowaniach EUR/USD powinna utrzymywać się presja spadkowa. Impuls do zniżki kursu EUR/USD w drugiej połowie marca dało również umocnienie dolara względem głównych walut. Indeks dolara pokonał lutowe maksima i dotarł do najwyższego poziomu od maja 2009 r. (81.30). W ostatnich dniach minionego miesiąca powrócił on w pobliże uprzednio pokonanych szczytów. Jego zniżkę zatrzymała jednak linia trendu wzrostowego, rysująca się od niespełna pół roku. Fakt ten przemawia za powrotem do większej zwyżki. Ostatnie posiedzenia władz monetarnych strefy euro i Stanów Zjednoczonych nie przyniosły wskazówek na temat tego, kiedy w krajach tych rozpocznie się faza zacieśniania polityki pieniężnej. Perspektywa podwyżek stóp w tych gospodarkach jednak stopniowo i w jednakowym tempie się oddala. Właśnie z uwagi na to jednakowe tempo obecnie oczekiwania odnośnie kształtowania się stóp w mniejszym stopniu oddziałują na notowania EUR/USD. Większy wpływ polityka pieniężna wywiera na kurs jena oraz dolara australijskiego. Bank Japonii, z uwagi na problemy z deflacją i wciąż niezbyt dobrą sytuację w gospodarce, utrzymuje stopy na wyjątkowo niskim poziomie. Podejmuje również dodatkowe działania, wspierające płynność na rynku finansowym. Takie zachowanie japońskich władz monetarnych powoduje osłabienie jena, którego skalę zwiększa fakt, iż waluta ta wykorzystywana jest w transakcjach opartych o carry trade jako aktywo pożyczane. W najbliższym czasie działania BoJ nie powinny ulec większej zmianie, w związku z czym w dalszym ciągu tworzyć będą one presję deprecjacyjną w notowaniach jena.
Australijski bank centralny w zupełnie inny sposób niż władze monetarne większości państw rozwiniętych prowadzi politykę pieniężną. W marcu po raz czwarty w ciągu pięciu ostatnich miesięcy podwyższył on główną stopę procentową o 25 pb (na początku kwietnia została dokonana kolejna taka podwyżka). Podnoszenie kosztu pieniądza jest tam możliwe, gdyż całkiem dobrze radzi sobie tamtejsza gospodarka, wspierana przez ożywienie w eksporcie. Przedstawiciele RBA zachowuje restrykcyjne podejście do polityki monetarnej, w związku z czym w najbliższych miesiącach podwyżki stóp w Australii będą prawdopodobnie kontynuowane. Powinno to pozytywnie oddziaływać na notowania dolara australijskiego. W marcu waluta ta zyskiwała na wartości. Perspektywa dalszego wzrostu kosztu pieniądza w Australii zachęca inwestorów do kupowania dolara australijskiego w ramach transakcji opartych o carry trade. Dopóki na światowych rynkach awersja do ryzyka będzie utrzymywać się na niskim poziomie, taka strategia inwestycyjna powinna cieszyć się dużym zainteresowaniem, co przemawia za dalszym umocnieniem AUD.
Wyrazem niskiego poziomu awersji do ryzyka na światowych rynkach są marcowe wzrosty indeksów największych giełd. Indeksy te pokonały w minionym miesiącu styczniowe maksima, co otworzyło im drogę do dalszych większych wzrostów. Choć notowania głównych indeksów są stosunkowo silnie wykupione, jak na razie na rynek nie napływają sygnały do ich większych spadków. Marzec w notowaniach franka upłynął pod znakiem dynamicznego umocnienia. Kurs EUR/CHF zszedł do poziomu 1,4200 ? najniższego w historii. Inwestorzy testowali cierpliwość szwajcarskiego banku centralnego, który w ostatnich miesiącach interweniował, by nie dopuścić do nadmiernego wzrostu wartości franka. Tym razem jednak bardzo długo pozostawał bierny. Na interwencję zdecydował się dopiero na początku kwietnia, kiedy po publikacji znacznie lepszego od prognoz odczytu indeksu PMI dla szwajcarskiego przemysłu kurs EUR/CHF zanurkował pod poziom 1,4200. Interwencja przyniosła dynamiczny wzrost kursu tej pary walutowej (ponad 1,4300), a następnie znaczący spadek jego zmienności. Działania szwajcarskiego banku centralnego powinny na jakiś czas zniechęcić inwestorów do spekulacyjnego umacniania franka. Wartość tej waluty w najbliższych tygodniach prawdopodobnie będzie charakteryzować się niską zmiennością.
Wartość funta po lutowych dynamicznych spadkach, w marcu weszła w fazę szerokiej konsolidacji. Konsolidacja ta wydawała się konieczna, gdyż notowania brytyjskiej waluty były już dość silnie wyprzedane. Z punktu widzenia analizy technicznej w dłuższej perspektywie funt w dalszym ciągu może się osłabiać względem głównych walut. W krótszym terminie brytyjska waluta powinna pozostawać nieco silniejsza z uwagi na ostatnią serię lepszych od prognoz danych z gospodarki Wielkiej Brytanii.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers s.A.

Miniony tydzień na rynku złotego upłynął pod znakiem lekkiej korekty notowań polskiej waluty. Notowania EUR/PLN po fali systematycznych spadków zatrzymały się w okolicach poziomu 3,8700, stanowiącego bardzo silne wsparcie. Zostało ono wyznaczone przez 61,8% zniesienia długoterminowej fali wzrostowej kursu EUR/PLN, obserwowanej od sierpnia 2008 r. do marca 2009 r. Na początku tygodnia notowania tej pary walutowej konsolidowały się wokół wspomnianego wsparcia, a konsolidację wspierał ubogi kalendarz makroekonomiczny oraz niezdecydowanie inwestorów na rynku globalnym. Ostatecznie jednak kurs EUR/PLN poddał się ruchowi korekcyjnemu, który doprowadził wartość euro w pobliże poziomu 3,9100 zł. Korekta miała miejsce po bardzo udanej aukcji polskich 2-letnich obligacji rządowych. Popyt zgłoszony przez inwestorów w czasie aukcji pierwotnej wyniósł prawie 14 mld zł, przy podaży na poziomie 4,55 mld. Jest to drugi najlepszy wynik w historii tego typu papierów dłużnych. Rekord padł w czasie aukcji w styczniu bieżącego roku, kiedy to łączna wartość zgłoszonych zleceń kupna wyniosła 16,6 mld zł. Środowa aukcja mogła być dobrym pretekstem by sprowadzić kurs EUR/PLN poniżej poziomu 3,8700. Fakt, iż inwestorzy nie wykorzystali tej szansy i nie pokonali wspomnianego wsparcia, wskazuje iż rynek miał ochotę na odreagowanie. Korektę wsparły również gołębie komentarze ze strony niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej oraz słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego S. Skrzypka, zdaniem którego obecne zachowanie rynku złotego odbiega od fundamentów. Dynamiczna aprecjacja polskiej waluty zaczyna niepokoić władze monetarne, a także osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą naszego kraju. Umacniający się złoty z jednej strony wspiera krajowy wzrost gospodarczy, z drugiej jednak zbyt silna aprecjacja PLN może zaszkodzić polskiemu PKB poprzez negatywny wpływ na konkurencyjność cenową eksportu. Pomimo silnego popytu wewnętrznego, wzrost gospodarczy naszego kraju zależy również od popytu zagranicznego. Ten z kolei jest wypadkową m.in. kondycji gospodarczej partnerów handlowych oraz konkurencyjności cenowej polskiego eksportu. Silne osłabienie złotego podczas kryzysu podniosło atrakcyjność naszych towarów eksportowych, co było jednym z czynników wspierających późniejsze ożywienie gospodarcze. W obecnym momencie jednak umocnienie złotego powoduje, iż polskie towary stają się mniej atrakcyjne dla nabywców zza granicy. Niepokoi powrót ujemnego wyniku na rachunku obrotów bieżących ? po słabym grudniowym odczycie salda (-1034 mln EUR), w styczniu deficyt obrotów bieżących wyniósł 710 mln euro, czyli więcej niż oczekiwane 636 mln EUR. W związku z tym nie dziwi wspomniana interwencja słowna prezesa S. Skrzypka. Zagrożenie dla gospodarki ze strony zbyt silnego złotego podkreślają również członkowie Rady Polityki Pieniężnej ? A. Bratkowski oraz A. Rzońca. Zdaniem pierwszego z nich RPP powinna w bieżącym roku kierować się nie tylko celem inflacyjnym, ale również stabilizacją złotego. Nie jest on w związku z tym zwolennikiem zbyt szybkich podwyżek stóp procentowych ? mogłyby one bowiem doprowadzić do jeszcze bardziej dynamicznej aprecjacji polskiej waluty.

Przez pierwsze cztery sesje mijającego tygodnia w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy konsolidację. Kurs tej pary walutowej pozostawał w niespełna miesięcznym przedziale wahań 1,3450-1,3730. Konsolidacji eurodolara sprzyjał brak publikacji istotnych danych makroekonomicznych ze strefy euro i Stanów Zjednoczonych. Odczyty ważniejszych wskaźników z tych gospodarek napłynęły na rynek dopiero w piątek. Wtedy też kurs EUR/USD wybił się górą ze wspomnianego pasma wahań i dotarł do kolejnego istotnego oporu 1,3800. Nie zdołał jednak go pokonać. Jeśli kolejne próby trwałego przebicia tej bariery powiodą się, wartość euro względem dolara zyska potencjał do dalszej dynamicznej zwyżki.
Piątkowemu wzrostowi eurodolara sprzyjała m.in. publikacja danych ze strefy euro na temat produkcji przemysłowej w styczniu. Wzrost tego wskaźnika okazał się znacznie większy od prognoz – wyniósł 1,7% m/m, podczas gdy oczekiwano, iż osiągnie 0,8%. Ponadto dokonano znacznej rewizji danych za grudzień, co dodatkowo zwiększyło pozytywny wydźwięk najnowszego odczytu. Wspomniane dane były o tyle zaskakujące, że przedstawiony w poniedziałek wskaźnik dotyczący Niemiec ? największej gospodarki Eurolandu wypadł gorzej od prognoz.
Przebicie bariery 1,3800 w notowaniach EUR/USD uniemożliwił w piątek m.in. lepszy od prognoz odczyt danych z USA na temat sprzedaży detalicznej. Wskaźnik ten wzrósł w minionym miesiącu o 0,3% m/m, przy prognozowanym spadku o 0,2%. Dane te dały do impuls do umocnienia dolara. W najbliższym czasie to właśnie odczyty wskaźników makroekonomicznych ze strefy euro i USA mogą decydować o losach eurodolara.
W przyszłym tygodniu poznamy kilka istotnych wskaźników ze Stanów Zjednoczonych (m.in. dynamikę produkcji przemysłowej). Uwagę inwestorów skupiać będzie również publikacja komunikatu po posiedzeniu amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Warto pamiętać, że z uwagi na zmianę czasu w USA na letni, która nastąpi w weekend, dane z tego kraju będziemy poznawać o godzinę wcześniej niż zwykle. Sesja na amerykańskich giełdach będzie rozpoczynać się o godz. 14.30. Taki stan rzeczy utrzyma się przez dwa tygodnie, do momentu aż w Polsce i w innych państwach europejskich przesuniemy wskazówki o godzinę do przodu.
W ostatnich dniach na rynek napłynęły kolejne pogłoski na temat tego, iż Grecja otrzyma wsparcie od Unii Europejskiej. Według najnowszych nieoficjalnych doniesień pomoc mogłaby opiewać na kwotę nawet 55 mld EUR. Dopóki na rynek nie napłyną oficjalne informacje na ten temat, do wspomnianych spekulacji nie należy przykładać zbyt dużej wagi. Ostatnie dni pokazały, że władzom Grecji może być dość trudno wprowadzić dodatkowe cięcia budżetowe wymagane przez UE. Sprzeciwiają się im zdecydowanie greccy obywatele. W ostatnich dniach został przez nich zorganizowany kolejny strajk generalny. Protesty te sprawiają, iż negatywne nastroje wokół Grecji, które w ostatnim czasie powodowały osłabienie euro, nie mogą ulec całkowitemu złagodzeniu. Jest to jeden z czynników, który w ostatnim czasie uniemożliwiał rozpoczęcie się większej korekty wzrostowej w notowaniach eurodolara. Piątkowa zwyżka kursu tej pary walutowej pokazuje, że być może kwestia ta schodzi obecnie na drugi plan. Ponownie większy wpływ na wartość euro względem dolara temat Grecji będzie miał prawdopodobnie wtedy, gdy zostaną przedstawione ostateczne decyzje władz EU w sprawie pomocy dla tego kraju oraz gdy jego rząd uczyni pierwsze kroki na drodze wprowadzania w życie dodatkowych cięć budżetowych.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.