Dobiegający końca tydzień na krajowym rynku walutowym przebiegał w atmosferze oczekiwania na posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej i decyzję w sprawie stóp procentowych. Notowania EUR/PLN początkowo zniżkowały aż do poziomu 3,8550. W dalszej części tygodnia jednak odreagowały powyżej 3,9000, osiągając lokalne maksimum na poziomie 3,9150. Odreagowanie to miało miejsce na fali realizacji zysków po grze na podwyżkę stóp, a także w wyniku chwilowego pogorszenia nastrojów na światowych giełdach. Złoty zakończył jednak tydzień na mocniejszym poziomie w okolicach 3,8700 zł za euro. Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami podniosła stopy procentowe o 25 pb ? główna stopa w obecnym momencie wynosi 3,75 proc. Rada argumentowała swoją decyzję rosnącą presją inflacyjną, do której przyczyniają się wyższe ceny żywności oraz paliw, a także podwyżka większości stawek podatku VAT. Ponadto pespektywa wzrostu gospodarczego oraz związanej z tym poprawy na rynku pracy i nasilenia się presji płacowej również powinna oddziaływać pro wzrostowo na dynamikę cen. Prezes Narodowego Banku Polskiego i jednocześnie przewodniczący Rady M. Belka powiedział, iż decyzja RPP nie miała charakteru jednorazowego działania dostosowawczego, a władze monetarne w razie konieczności będą podejmować potrzebne kroki. Dane, jakie w ostatnich dniach napłynęły z krajowej gospodarki potwierdzają przewidywania władz monetarnych odnośnie kształtowania się inflacji. Zarówno indeks inflacji bazowej, jak i inflacji producentów PPI okazały się nie tylko wyższe od prognoz, ale również zdecydowanie wyższe od poprzednich odczytów. Inflacja bazowa za grudzień wyniosła 1,6 proc. r/r w porównaniu z 1,2 proc. w listopadzie. Wzrost cen producentów natomiast kształtował się w XII na poziomie 6,1 proc. r/r, czyli o 1,5 punktu procentowego więcej niż miesiąc wcześniej. Zdecydowanie przyspieszyła również dynamika płac. W grudniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się o 5,4 proc. r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 3,8 proc. W mijającym tygodniu poznaliśmy również dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona w ubiegłym miesiącu o 11,5 proc. r/r, co choć stanowi wartość niższą od oczekiwań (12,2 proc.), jest i tak bardzo optymistycznym wynikiem. Dane, jakie napływają z kraju wskazują zatem nie tylko na wzrost inflacji, ale również na to, iż ożywienie w polskiej gospodarce ma silne fundamenty, w związku z czym niewielkie podwyżki stóp nie powinny stanowić zagrożenia.
W nadchodzącym czasie notowania złotego najprawdopodobniej powrócą do silnej zależności od nastrojów giełdowych. W kolejnych tygodniach jednak czynnikiem dominującym mogą ponownie stać się oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w naszym kraju.
Na przestrzeni mijającego tygodnia dolar amerykański osłabił się względem większości głównych walut. Indeks tej waluty, mierzący jej wartość względem euro, jena, funta brytyjskiego, dolara kanadyjskiego, franka i korony szwedzkiej, wybił się dołem z kilkutygodniowego kanału konsolidacji. Przebijając poziom 79,00 zyskał on przestrzeń do spadku o ok. 3 proc. Jak na razie jednak zniżka nie jest zbyt dynamiczna ? nie przekracza ona 0,7 proc. W ostatnich dniach szczególnie zauważalne było osłabienie dolara amerykańskiego względem euro. Kurs EUR/USD wzrósł o ponad 1 proc. Zwyżka ta wynikała przede wszystkim z poprawy nastrojów wokół strefy euro. Inwestorzy pozytywnie zareagowali m.in. na lepsze od oczekiwań odczyty indeksów ZEW i Ifo (który ustanowił nowy rekord) z Niemiec. Sugerują one, że gospodarka naszych zachodnich sąsiadów w najbliższym czasie powinna w dalszym ciągu rozwijać się w szybkim tempie, wspierając wzrost całej strefy euro. Dynamiczny rozwój Niemiec niesie jednak również pewne ryzyko, bowiem może on doprowadzić do zaostrzenia się różnic pomiędzy tą gospodarką, a mniej rozwiniętymi krajami strefy euro, przeżywającymi problemy fiskalne. Różnice te mogą m.in. utrudnić prowadzenie polityki pieniężnej. Już teraz widoczny jest wzrost inflacji w Niemczech, który sugerowałby rozważenie przez Europejski Bank Centralny podniesienia stóp procentowych. Krok taki mógłby jednak negatywnie wpłynąć na i tak już słabe mniejsze gospodarki strefy euro. Dlatego też w najbliższym czasie nie należy spodziewać się zacieśnienia polityki pieniężnej w Eurolandzie. Wydaje się również, iż w związku z tym nie przyszła jeszcze pora na obawy inwestorów związane ze wspomnianą dwutorowością. W najbliższym czasie powinni oni w dalszym ciągu pozytywnie reagować na dobre dane z Niemiec i uważnie przyglądać się działaniom mniejszych krajów w ramach ograniczania deficytu fiskalnego. W drugiej połowie mijającego tygodnia obserwowaliśmy dość wyraźny spadek rentowności obligacji wyemitowanych przez takie kraje jak Hiszpania, czy Portugalia. Dokonał się on, mimo że europejskie władze nie wypracowały konkretnych zmian w programie stabilizacyjnym dla strefy euro. Zaufanie inwestorów do Hiszpanii i Portugalii wzrosło, co tworzy fundamentalne podstawy do umocnienia euro względem dolara. Co prawda najbliższy opór, który może hamować ten ruch usytuowany jest już na 1,3570 (poziom 50 proc. zniesienia spadków obserwowanych od listopada 2010 do stycznia br.), jednak po jego pokonaniu powstanie już przestrzeń do wzrostu EUR/USD nawet do 1,3800. Trwałej zwyżki nie należy się jednak spodziewać, bowiem problemy strefy euro pozostają nierozwiązane i wciąż mogą okresowo powracać na rynek. W przyszłym tygodniu kluczowymi wydarzeniami będą: posiedzenie amerykańskich władz monetarnych oraz publikacje wstępnych szacunków wzrostu PKB w IV kw. Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Ponadto warto zwrócić uwagę na wstępne szacunki styczniowej inflacji z Niemiec.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza, zgodna z oczekiwaniami decyzja Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp nie przyniosła istotnych zmian w notowaniach złotego. Kurs EUR/PLN po jej ogłoszeniu nie wykroczył znacząco poza przedział wahań z ostatnich dni. Początek dzisiejszej sesji przyniósł spadek wartości polskiej waluty. Notowania euro względem złotego dotarły do pasma oporów 3,90-3,91. Pasmo to zatrzymało zwyżkę. W najbliższym czasie powinno ono w dalszym ciągu stanowić trudną do przebicia barierę. Złotemu na początku dzisiejszych notowań mogła nieco zaszkodzić realizacja zysków obserwowana w ostatnich godzinach na giełdach w Azji. W ślad za nimi umiarkowane spadki notują również giełdy w Europie, w związku z czym niewielka negatywna presja na rynku polskiej waluty może się w najbliższych godzinach utrzymywać. Dzisiaj z polskiej gospodarki o godz. 14.00 na rynek napłynie kilka wskaźników makroekonomicznych. Poznamy przede wszystkim grudniowe szacunki produkcji przemysłowej. Prognozy zakładają ponowne przyspieszenie jej wzrostu do 12,2 proc. r/r. W dłuższej perspektywie dobre dane z naszego kraju powinny wspierać złotego, o silniejszą bezpośrednią reakcję notowań polskiej waluty na dzisiejszą publikacją będzie jednak z pewnością trudno. Pozostałe wskaźniki (inflacja bazowa i PPI) będą miały jeszcze mniejszy wpływ na sytuację rynkową. Oprócz nich poznamy dzisiaj jeszcze protokół z grudniowego posiedzenia RPP. Ze względu na to, że wczorajsza decyzja Rady nie przyniosła diametralnych zmian w notowaniach złotego, trudno oczekiwać, by przedstawiany dzisiaj raport miał istotny wpływ na polską walutę. Wczorajsza sesja przyniosła realizację zysków zarówno na rynku eurodolara jak i amerykańskich giełdach. Od dołka z 7 stycznia kurs EUR/USD wzrósł o 5,3 proc., dochodząc wczoraj do poziomu 1,3540. Inwestorzy uznali, że po tak silnym wzroście warto zrealizować część zysków. W efekcie dziś w godzinach porannych eurodolar zszedł w okolice 1,3430. Póki co skala realizacji zysków jest niewielka, od wczorajszego lokalnego maksimum kurs EUR/USD stracił 0,9 proc. Indeks dolarowy, obrazujący wartość amerykańskiej waluty względem koszyka walut, pomimo ruchu powrotnego pozostaje poniżej przebitego wczoraj dolnego ograniczenia kilkutygodniowego kanału konsolidacji. Obecny układ na parze eurodolar przemawia za kontynuacją wzrostów, po zakończeniu obserwowanej korekty i ponownego ataku na ostatnie lokalne szczyty. Dziś na rynek napłynęły istotne dane makro z Chin. W IV kwartale chińska gospodarka wzrosła o 9,8 r/r podczas, gdy oczekiwano jedynie 9,2 proc. r/r. Z kolei tempo wzrostu cen konsumentów w grudniu osłabiło się w stosunku do poprzedniego odczytu, wypadając zgodnie z oczekiwaniami na poziomie 4,6 proc. r/r. Dane te pokazują, że relatywnie ostrożne działania ze strony chińskich władz w walce z inflacją przynoszą skutek, jednocześnie nie osłabiając tempa wzrostu PKB. Wciąż jednak wskaźnik CPI na poziomie 4,6 proc. jest wysokim wynikiem, co przemawia za dalszą kontynuacją obecnej polityki pieniężnej w Państwie Środka. Z dzisiejszych publikacji makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyt liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych z USA, indeksu Fed z Filadelfii oraz indeksu wskaźników wyprzedzających ? Conference Board.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego miała podobny przebieg jak notowania w ostatnich kilku dniach. Kurs EUR/PLN nie wyszedł poza przedział konsolidacji 4,0500 ? 4,1000, notowania tej pary walutowej dziś jeszcze bardziej zawęziły przedział wahań i praktycznie przez całą sesję oscylowały wokół wartości 4,0700. Dziś z kraju poznaliśmy dane o produkcji przemysłowej oraz inflacji producentów PPI. Produkcja wypadła zaskakująco dobrze ? zwiększyła się ona w maju o 14,0% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 8,1% r/r. Inflacja producentów wyniosła w ubiegłym miesiącu 1,5% r/r, czyli również więcej niż przewidywane 0,5% r/r. Według prognoz Ministerstwa Gospodarki produkcja w czerwcu może wzrosnąć o 11,5% w stosunku rocznym. Zdaniem A. Zielińskiej ? Głębockiej z RPP, solidna zwyżka produkcji jest dowodem tego, iż polska gospodarka wchodzi w fazę ożywienia, a wzrost gospodarczy w bieżącym roku na poziomie 3,5% jest możliwy. Inwestorzy nie zareagowali jednak na dzisiejsze publikacje ? nawet zaskakująco dobre dane o produkcji nie były w stanie pociągnąć notowań EUR/PLN w dół pod poziom 4,0500, w pobliże wartości 4,0000. W notowaniach eurodolara sesja miała również spokojnym przebieg ? kurs EUR/USD po wczorajszej silnej zwyżce skonsolidował się dziś pod poziomem 1,2400. Interesująco wyglądały natomiast notowania na szwajcarskim rynku walutowym ? kurs EUR/CHF ustanowił dziś bowiem nowe historyczne minimum na poziomie 1,3730. Zniżkę tej pary walutowej wsparły ostatnie komentarze członków szwajcarskiego banku centralnego, wskazujące, iż mogą oni nie bronić franka przed dalszym umocnieniem względem euro.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Department Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty w środę kontynuował osłabienie. Kurs EUR/PLN zdołał pokonać opór na poziomie 4,1000. Dzisiaj przez moment kształtował się nawet na 4,1450, szybko jednak zszedł pod 4,1200. Przebity opór powinien przynajmniej chwilowo pozostawać dość istotnym wsparciem. Nieco martwić może stosunkowa słabość złotego wobec wczorajszego odreagowania w notowaniach EUR/USD. Takie zachowanie polskiej waluty wydaje się jednak uzasadnione, gdy spojrzy się na środową, spadkową sesję na światowych giełdach. Wczorajsze wydarzenia potwierdzają, iż korelacja pomiędzy złotym, a indeksami największych parkietów pozostaje bardzo wysoka, natomiast powiązania z kursem EUR/USD uwidaczniają się z oczywistych względów jedynie w przypadku pary USD/PLN. Wczoraj zgodnie z przewidywaniami, rodzima waluta nie zareagowała na dane z polskiego rynku pracy na temat dynamiki wynagrodzeń i zatrudnienia. Odczyty tych wskaźników nigdy nie miały większego wpływu na złotego, a wczoraj dodatkowo reakcję na nie utrudnił fakt, iż ich wydźwięk nie był jednoznaczny (dane o płacach wypadły lepiej, natomiast o zatrudnieniu gorzej od prognoz). Dzisiaj na rynek napłynie kolejna porcja doniesień makroekonomicznych z naszego kraju. Wobec silnego wpływu sytuacji panującej na rynkach zagranicznych na polską walutę, również tym wskaźnikom będzie trudno wywołać większą reakcję PLN, mimo że są one istotne dla oceny stanu polskiej gospodarki. Poznamy dzisiaj m.in. dane na temat produkcji przemysłowej w kwietniu. Prognozy zakładają, iż jej wzrost będzie nieco niższy niż kwietniu, jednak i tak wysoki (ma on wynieść nieco ponad 10% r/r). Ponadto zostaną przedstawione m.in. szacunki inflacji producentów (PPI).

W notowaniach EUR/USD w drugiej połowie wczorajszej sesji obserwowaliśmy odreagowanie wcześniejszego silnego ruchu spadkowego. Wartość euro zdołała powrócić nieco ponad 1,2400 USD. Dzisiaj rano chwilowo kształtował się niżej, na 1,2350, jednak szybko wrócił w okolice wczorajszych szczytów. Z uwagi na to, że środowy ruch wzrostowy był prawdopodobnie jedynie korektą w trendzie spadkowym, dzisiaj może być trudno o silniejszą zwyżkę ponad ostatnie maksima. Spadkową perspektywę w notowaniach EUR/USD w krótkim terminie mógłby zmienić jedynie wzrost ponad istotny opór 1,2500.
Obecnie europejskie władze monetarne i polityczne nie wyrażają zbytniej chęci do obrony euro. Co prawda wczoraj walucie tej służyły pogłoski o możliwej fizycznej interwencji, jednak nie zostały one potwierdzone. Co więcej żaden z przedstawicieli ECB nie pokusił się nawet o interwencję słowną. Wobec słabnących perspektyw europejskiej gospodarki i niepewnej sytuacji fiskalnej, to właśnie ewentualne działania władz monetarnych na rynku należałoby uznać za jedyny czynnik, który mógłby na dłużej zahamować spadek EUR/USD. Dzisiaj do ewentualnych interwencji w notowaniach euro ustosunkował się szef Eurogrupy (w jej skład wchodzą ministrowie finansów z państw strefy euro) J. C. Juncker. Stwierdził on, że działania na rynku walutowym obecnie nie są konieczne. Jego zdaniem bardziej należy się niepokoić tempem osłabienia euro, niż jego obecną wartością. Tym samym wyraził on swe przyzwolenie na stopniową deprecjację europejskiej waluty. Dzisiaj w Grecji odbędzie się kolejny strajk generalny. Jeśli jego przebieg będzie tak burzliwy, jak na początku maja, presja spadkowa w notowaniach EUR/USD prawdopodobnie się zwiększy. Dane publikowane dziś z największych gospodarek nie powinny mieć wpływu na kurs tej pary walutowej.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszy wzrost kursu EUR/PLN zatrzymał poziom 3,9100. Dzisiaj kurs tej pary walutowej kształtuje się już w pobliżu 3,8900. Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie powróci on do obserwowanej w minionym tygodniu konsolidacji. Negatywne nastroje inwestycyjne, które szkodziły wczoraj polskiej walucie, złagodniały. Zadecydowały o tym m.in. dobre wyniki za I kw. amerykańskiego banku Citigroup, wysoki odczyt indeksu wskaźników wyprzedzających (LEI) z USA oraz zmniejszenie się obaw związanych z oskarżeniami o oszustwo banku Goldman Sachs. Amerykańskie indeksy giełdowe zdołały poniedziałkową sesję zakończyć na plusie. Również na początku dzisiejszych notowań na europejskich parkietach obserwujemy niewielkie wzrosty. O sytuacji na światowych giełdach w najbliższych godzinach może decydować odczyt indeksu ZEW z Niemiec oraz wyniki za I kw. kilku dużych amerykańskich spółek (przed sesją w USA raport kwartalny przedstawi m.in. amerykański bank Goldman Sachs oraz Coca-Cola). Inwestorzy oczekują również na doniesienia na temat tego, kiedy zostanie odblokowany ruch lotniczy nad Europą. Z najnowszych informacji wynika, że od dzisiaj będzie on stopniowo wznawiany. Jeśli wiadomość ta się potwierdzi, negatywna presja na giełdach powinna ulec dalszemu złagodzeniu. Ponowne uspokojenie sytuacji na światowych parkietach oddala perspektywę większego osłabienia złotego. Dzisiaj z Polski o godz. 14.00 poznamy dane na temat dynamiki produkcji przemysłowej w marcu. Oczekuje się wysokiego odczytu tego wskaźnika na poziomie 9,6% r/r. Choć o bezpośredni wpływ tych danych na notowania złotego może być dość trudno, to jednak jeśli faktycznie wypadną one dobrze, polska waluta nie powinna tracić na wartości. Oprócz wspomnianego wskaźnika z naszego kraju zostanie dzisiaj również przedstawiona marcowa inflacja producentów (PPI). W trakcie wczorajszej sesji w USA i na początku dzisiejszej w Azji w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy odreagowanie. Zatrzymał je jednak istotny opór 1,3500. Nieudana próba przebicia tej bariery potwierdza potencjał eurodolara do spadku. Pierwszym celem dla jego notowań powinien stać się poziom 1,3400. Dzisiaj o godz. 10.00 wartość euro względem dolara kształtowała się na poziomie 1,3480. Utrzymująca się w notowaniach EUR/USD presja spadkowa jest niezmiennie związana ze ?sprawą grecką?. Dzisiaj przeprowadzona zostanie aukcja greckich 13-tygodniowych bonów o wartości 1,5 mld EUR, Dostarczy ona wskazówek na temat tego, czy Grecja może w najbliższym czasie liczyć na spadek kosztu pozyskiwania finansowania z rynku. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że wysoki poziom tego kosztu zmusi greckie władze do aktywacji pakietu pomocy od Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Kwestia ta może zostać poruszona na spotkaniu władz Grecji z przedstawicielami UE, ECB i MFW, które prawdopodobnie odbędzie się jutro (pierwotnie miało się ono odbyć w poniedziałek, jednak uniemożliwił je paraliż transportu lotniczego). Na rynku pojawiły się pogłoski, że prezesa Bundesbanku A. Weber poinformował niemieckie władze polityczne, iż Grecja może od UE potrzebować większego wsparcia, niż obecnie zakładane 30 mld EUR. Przedstawiciele Niemiec w ostatnim czasie należeli do największych przeciwników udzielania pomocy Grecji, stąd też ewentualne decyzje o zwiększaniu pakietu będą zależały przede wszystkim od nich. Prawdopodobnie dopóki Grecja nie zdecyduje się na aktywację wsparcia od UE i MFW w notowaniach euro będzie utrzymywać się negatywna presja. Z publikowanych dzisiaj danych wpływ na kurs EUR/USD będzie miał prawdopodobnie jedynie indeks ZEW z Niemiec (poznamy go o godz. 11.00). Z kolei na parę GBP/USD dość silnie może oddziaływać przedstawiany o godz. 10.30 marcowy odczyt inflacji konsumentów (CPI) z Wielkiej Brytanii. Dzisiaj rano na rynku pojawiły się pogłoski, że dynamika wzrostu cen towarów i usług w brytyjskiej gospodarce może okazać się wyższa od dotychczasowych prognoz, co wywindowało kurs GBP/USD z poziomu 1,5290 ponad 1,5360. Najbliższy istotny opór w notowaniach tej pary walutowej usytuowany jest w pobliżu 1,5400.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W bieżącym tygodniu kalendarz publikacji ekonomicznych z Polski (ale również i z głównych światowych gospodarek) był wyjątkowo ubogi. W związku z tym przez większość czasu na krajowym rynku mogliśmy obserwować konsolidację. Przez pierwsze dni tygodnia kurs EUR/PLN praktycznie nie wychodził poza wąski przedział 3,8220 ? 3,8400. W czwartek notowania euro zwyżkowały lekko, wzrost EUR/PLN zatrzymał jednak poziom 3,8600, po czym nastąpiło odreagowanie. W ostatnim dniu notowań na rynku miał jednak miejsce wyraźny wzrost zmienności, będący efektem interwencji Narodowego Banku Polskiego.
Interwencja NBP na rynku złotego okazała się głównym wydarzeniem mijającego tygodnia. Jej efektem był dynamiczny wzrost kursu EUR/PLN, który w ciągu pół godziny zwyżkował o ponad 4 grosze z poziomu 3,8450. NBP przyznał, iż dokonał zakupu na rynku ?pewnej ilości walut obcych?. Wsparcie dla tych działań natychmiast wyraziło Ministerstwo Finansów. Już w piątek rano na rynku pojawiły się pierwsze sygnały możliwej interwencji. Wiceprezes NBP, W. Koziński powiedział, iż niewykluczone, że bank centralny pojawi się w pewnym momencie na rynku, by wyhamować nadmierną aprecjację złotego. Swoje zaniepokojenie zbyt dynamicznym umocnieniem polskiej waluty wyraził również wiceminister finansów D. Radziwiłł. Stwierdził on, iż Ministerstwo Finansów liczy na współpracę z NBP w zakresie stabilizacji złotego. Ponieważ jednak rzadko kiedy za interwencją słowną szły rzeczywiste działania, inwestorzy byli zaskoczeni piątkowymi transakcjami NBP na rynku. Efekt tej interwencji może w najbliższym czasie powstrzymywać umocnienie złotego i na pewno podniesie skuteczność ewentualnych przyszłych komunikatów NBP czy MF, dotyczących sytuacji na krajowym rynku walutowym. W ciągu tygodnia natomiast złoty nie zareagował na spór pomiędzy NBP i MF w sprawie podziału przychodów banku centralnego pochodzących z dodatnich różnic kursowych. Bez wpływu na rynek pozostały również gołębie komentarze niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej. Fala tego typu wypowiedzi, jaka miała miejsce w drugiej połowie marca pozwoliła inwestorom zrewidować swoje wcześniejsze oczekiwania na rychłe zacieśnianie polityki monetarnej w Polsce. Ponadto, ostatnie dane o inflacji oraz niska prognoza marcowego indeksu CPI opublikowana niedawno przez Ministerstwo Finansów, świadczą o dynamicznie spadającej presji inflacyjnej w Polsce, co również osłabia oczekiwania na podwyżki stóp procentowych. Kurs EUR/USD do czwartku notował stopniowy spadek. Zszedł on w pobliże tegorocznych minimów, usytuowanych w pobliżu 1,3270. Nieudana próba ich przebicia zaowocowała dynamicznym odreagowaniem, które wyniosło wartość euro względem dolara ponad poziom 1,3400. Po drodze została przebita linia krótkoterminowego trendu spadkowego, dzięki czemu powstała przestrzeń do dalszej dynamicznej zwyżki EUR/USD. Najbliższy istotny opór, który może hamować wzrost kursu tej pary walutowej usytuowany jest na poziomie 1,3470. Z fundamentalnego punktu widzenia w mijającym tygodniu o notowaniach eurodolara ponownie decydowała ?sprawa grecka?. Pierwsze dni przyniosły wyprzedaż aktywów związanych z tym krajem. Spread pomiędzy rentownościami greckich i niemieckich obligacji przekroczył 400 wzrósł do najwyższego poziomu od czasu wprowadzenia euro. Inwestorzy negatywnie reagowali na pogłoski o tym, że Grecja chce renegocjować porozumienie w sprawie ewentualnej pomocy, gdyż przewidziany w jej mechanizmie Międzynarodowy Fundusz Walutowy rzekomo postawił zbyt wysokie wymagania. Pogłoski te zostały zdementowane, a koniec tygodnia przyniósł złagodzenie obaw związanych z sytuacją fiskalną wspomnianego kraju. Przyczynił się do tego komunikat ministra finansów Grecji. Poinformował on, że deficyt budżetowy jego kraju spadł w I kw. br. o 40% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, z poziomu 7,1 mld EUR do 4,3 mld EUR. Jest to jeden z pierwszych sygnałów wskazujących na skuteczność działań greckich władz, zmierzających do ograniczenia ogromnej dziury budżetowej. Tego typu doniesienia powinny w najbliższym czasie zmniejszać negatywną presję w notowaniach euro, powstałą z powodu obaw o kondycję fiskalną Grecji. W ostatnich dniach poznaliśmy decyzje kilku banków centralnych w sprawie stóp procentowych. Nie zaskoczyły one uczestników rynku ? Bank Japonii, Bank Anglii oraz Europejski Bank Centralny zgodnie pozostawiły koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, natomiast australijski bank centralny (RBA) podniósł główną stopę o 25 pb. Jedynie po decyzji ostatniego z wymienionych banków obserwowaliśmy reakcję rynku walutowego. Dolar australijski zyskał na wartości, co było w dużej mierze wynikiem dość jastrzębiego komentarza prezesa RBA. Stwierdził on, że kwietniowa podwyżka jest kolejnym krokiem na drodze ku średnim historycznym poziomom. Po jego wystąpieniu wzrosły oczekiwania inwestorów na kolejne podwyżki stóp. Obecnie oczekują oni, że w ciągu roku, główna stopa procentowa zostanie tam podniesiona o 1 punkt procentowy do poziomu 5,25%. Zacieśnianie polityki pieniężnej powinno powodować dalsze umacnianie dolara australijskiego. Kurs AUD/USD przebił w ostatnich dniach maksima z marca (okolice 0,9250). Obecnie celem dla niego są ponad półtoraroczne szczyty usytuowane w pobliżu 0,9400. Koniec tygodnia przyniósł umocnienie funta względem dolara. Kurs GBP/USD wybił się górą z tygodniowego przedziału wahań. Fakt ten daje mu potencjał do większej zwyżki. Impuls do aprecjacji funta dały przedstawione w czwartek lepsze od prognoz dane z Wielkiej Brytanii na temat dynamiki produkcji przemysłowej w lutym oraz opublikowany w piątek zdecydowanie wyższy od oczekiwań marcowy odczyt inflacji producentów (PPI). W najbliższym czasie wzrost wartości tej waluty może hamować jednak niepewność inwestorów związana z majowym wynikiem wyborów do brytyjskiego parlamentu.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczął bieżącą sesję w okolicach poziomu 3,8900 PLN za EUR oraz 2,8300 PLN za USD. Na rynku walutowym w regionie, w tym również na krajowym rynku obserwujemy stabilizację notowań. W sobotę prezes Narodowego Banku Polskiego S. Skrzypek powiedział, iż złoty po silnym umocnieniu i lekkiej korekcie, powinien obecnie podlegać stabilizacji. Wcześniej w minionym tygodniu prezes NBP wyraził swoje zaniepokojenie zbyt silnym umocnieniem PLN, oceniając iż obecna sytuacja na rynku polskiej waluty odbiega od fundamentów.
Dziś z Polski o godz. 14.00 napłyną dane dotyczące inflacji konsumentów w lutym. Oczekuje się, iż tempo wzrostu cen spowolniło w minionym miesiącu do 3,0% r/r z 3,6% r/r. Według S. Skrzypka inflacja osiągnie swoje minimum w okresie letnim, schodząc do 1,5% r/r. Utrzymałaby się ona zatem w przedziale wahań +/- 1% wokół celu NBP, wyznaczonego na poziomie 2,5%. Z Czech poznaliśmy dziś dane dotyczące inflacji producentów. Wskaźnik PPI w ujęciu rocznym wypadł poniżej oczekiwań ? ceny w sektorze produkcyjnym spadły w lutym o 2% r/r, podczas gdy prognozowano ich spadek o 1,6% r/r. Uwaga inwestorów w regionie skupi się dziś zapewne na spotkaniu ministrów finansów strefy euro, w czasie którego będą dyskutowane możliwości pomocy dla borykającej się z problemami fiskalnymi Grecji. Zdaniem przedstawicieli dwóch największych gospodarek Eurolandu ? Francji i Niemiec ? dzisiejsze spotkanie może nie przynieść żadnych nowych szczegółów czy rozwiązań. Jest bowiem na nie jeszcze za wcześnie. Nowy tydzień kurs EUR/USD rozpoczął od umiarkowanego spadku. Zdołał on zejść pod pierwsze istotne wsparcie 1,3730. Kolejna ważna bariera, która może hamować ruch spadkowy to poziom 1,3700. Dzisiaj o losach eurodolara mogą zadecydować dane z USA na temat produkcji przemysłowej w lutym. Z uwagi na to, że w Stanach Zjednoczonych zmieniono już czas na letni, poznamy je o godzinę wcześniej niż zwykle, tj. o 14.15. Opublikowane w piątek dane z tego kraju na temat sprzedaży detalicznej okazały się lepsze od prognoz, przez co zahamowały wcześniejszą zwyżkę w notowaniach EUR/USD. Kolejny dobry odczyt wskaźnika z USA znacząco zmniejszyłby szansę na powrót do wzrostu wartości euro względem dolara. W najbliższym czasie pewien wpływ na kurs EUR/USD mogą mieć doniesienia z dzisiejszego spotkania Eurogrupy oraz z jutrzejszego posiedzenia ministrów finansów całej Unii Europejskiej. Inwestorzy będą przede wszystkim oczekiwać na decyzję w sprawie Grecji. Wciąż liczą oni na konkretne informacje w sprawie ewentualnej pomocy dla tego kraju, mimo że przedstawiciele władz Francji i Niemiec wątpią w możliwość osiągnięcia porozumienia w tej sprawie w najbliższych dniach. Spotkanie Eurogrupy rozpocznie się dzisiaj prawdopodobnie o godz. 17.00, natomiast posiedzenie ministrów finansów krajów UE jutro o 9.00. Dzisiaj poznaliśmy opinię agencji Moody?s na temat stanu najbardziej rozwiniętych gospodarek. Wg jej analityków wzrosło prawdopodobieństwo tego, że ocena wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii może zostać obniżona. Stało się to za sprawą problemów z ogromnym deficytem fiskalnym tych krajów. Wciąż jednak w najbardziej realnym scenariuszu agencja Moody?s zakłada, iż ich ratingi pozostaną bez zmian. Dolar nie zareagował na wspomniane doniesienia. Dość silnie na wartości stracił natomiast funt. Kurs GBP/USD odnotował spadek z okolic poziomu 1,5200, aż do 1,5050. Najbliższe istotne wsparcie w notowaniach tej pary walutowej do psychologiczna bariera 1,5000.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.

Rynek krajowy

Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.

Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dolar nadal słaby

21 Październik 2009

Podczas dzisiejszego handlu na międzynarodowym rynku walutowym dolar znajdował się na najniższym od 14-stu miesięcy poziomie, zbliżając się do wartości 1,5000 USD za EUR. W godzinach popołudniowych dolar jednak nieco zyskał, a kurs EUR/USD spadł w okolice poziomu 1,4950. Z dzisiejszych danych makroekonomicznych poznaliśmy dane z USA ? z rynku nieruchomości oraz sektora przemysłowego. We wrześniu odnotowano 590 tys. rozpoczętych budów domów, podczas gdy analitycy spodziewali się wartości rzędu 611 tys. Natomiast ceny producentów (PPI) zniżkowały we wrześniu o 0,6 proc. w ujęciu m/m (w sierpniu był to wzrost o 1,7 proc.). W obliczu podwyższonej zmienności w notowaniach EUR/USD, w ostatnim czasie na rynku pojawiło się wiele komentarzy dotyczących eurodolara ze strony Fed oraz ECB. Ben Bernanke zwracał uwagę na nierównowagę w globalnym handlu, zachęcając Amerykanów do oszczędzania i sugerując oficjelom chińskim, aby bardziej dbali o popyt wewnętrzny i konsumpcję aniżeli eksport. Natomiast Jean-Claude Trichet stwierdził, iż silne euro to duże zagrożenie dla międzynarodowej konkurencyjności europejskiej gospodarki. Pojawiły się nawet głosy, iż poziom 1,5000 byłby niebezpieczny dla gospodarki Starego Kontynentu, co sugeruje iż politycy europejscy są zaniepokojeni obecnym kursem EUR/USD, który dzisiaj znalazł się w pobliżu wspomnianego poziomu. W wypowiedzi tej nie można było odnaleźć sugestii interwencji walutowej, dlatego kurs eurodolara pozostał nań obojętny. Na krajowym rynku walutowym obserwowaliśmy kontynuację umocnienia złotego. Kurs EUR/PLN spadł poniżej poziomu 4,1600, natomiast za jednego dolara płacono ok. 2,7800. Wczoraj po południu oraz podczas dzisiejszej sesji złoty pokonał istotne poziomy wsparcia, zarówno względem dolara, jak i euro, co sugerować może dalsze umocnienie polskiej waluty w najbliższym czasie.

Sporządził:
Adam Mizera
DM TMS Brokers S.A.