W ostatnich godzinach zachowanie notowań złotego względem poszczególnych głównych walut ponownie było zróżnicowane. Kurs EUR/PLN konsolidował się na stosunkowo niskich poziomach, a USD/PLN odnotował zniżkę na skutek wzrostu eurodolara. Para CHF/PLN pozostawała dość zmienna, chwilowo zwyżkując ponad poziom 3,19 w momencie, gdy frank bił rekordy siły względem euro i dolara. Pod koniec sesji europejskiej wartość szwajcarskiej waluty zdołała jednak powrócić w okolice poziomu z początku dzisiejszych notowań tj. 3,17. Złoty do końca tygodnia nie powinien już silniej stracić na wartości. Służyć mu wciąż będą bowiem pogłoski na temat dokonywanej na rynku przez Ministerstwo Finansów wymiany euro na złote. Po Nowym Roku czynnik ten przestanie już jednak oddziaływać.
Polska waluta nie zareagowała dzisiaj na przedstawioną przez premiera D. Tuska rządową propozycję zmian w systemie emerytalnym. Zakłada one m.in. zdecydowane obniżenie składki do OFE do 2,3 proc z 7,3 proc. (co jest przede wszystkim negatywną informacją dla Warszawskiej GPW). W styczniu propozycja ta będzie dyskutowana w parlamencie i to dopiero wtedy złoty może nieco silniej zareagować. Z punktu widzenia wizerunku naszego kraju, odbiór tej propozycji przez inwestorów zagranicznych powinien być negatywny, bowiem wskazane zmiany nie prowadzą do uzdrowienia polskich finansów publicznych, a wręcz cofają reformę emerytalną. Z drugiej strony jednak negatywna reakcji nie powinna być zbyt silna i trwała, bowiem nasze władze nie posunęły się do tak zdecydowanych kroków jak np. Węgry, gdzie fundusze emerytalne zostały znacjonalizowane. Niższa płynność na światowym rynku walutowym pozwoliła dzisiaj na stosunkowo duże wahania kursów głównych par. Kurs EUR/USD zdołał chwilowo wzrosnąć ponad 1,33, USD/JPY z nawiązką odrobił straty z sesji azjatyckiej, natomiast EUR/CHF najpierw ustanowił nowe historyczne minimum w pobliżu 1,24, by następnie się odbić w okolice 1,25. Z uwagi na wskazaną obniżoną płynność do zmian tych nie należy przykładać jednak zbyt dużej wagi. Zdecydowanie większe znaczenia będą miały wydarzenia, które rozegrają się w przyszłym tygodniu. Dzisiaj na rynek napłynęły dość dobre z USA. Pozytywnie zaskoczyły odczyty indeksu Chicago PMI oraz indeksu podpisanych umów na kupno domów. Zdecydowanie lepsze od oczekiwań okazały się również cotygodniowe dane z tamtejszego rynku pracy – liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła do najniższego poziomu od lipca 2008 r. Dane te nie zdołały wesprzeć amerykańskich giełd, które wyraźnie oczekują już na koniec roku, nie notując przy tym większych zmian. Warto zwrócić uwagę na zachowanie kursu EUR/USD, który bezpośrednio po publikacji lepszych od prognoz wskaźników z USA notował spadek, szybko jednak powracał do wzrostu. Wobec takiego zachowania trudno obecnie jednoznacznie ocenić, czy w najbliższym czasie będzie się on zachowywał jak barometr nastrojów rynkowych (wrastał w momencie prezentacji dobrych danych ze Stanów Zjednoczonych), czy też jak wyznacznik fundamentów (lepsze odczyty wskaźników z USA=spadek eurodolara). Wciąż jednak bardziej prawdopodobny wydaje się drugi scenariusz. Ostatecznie kwestię tę powinna rozstrzygnąć, zaplanowana na przyszły tydzień, publikacja oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykański rynek pracy,
amerykańskie giełdy,
chfpln,
eurchf,
eurpln,
eurusd,
frank,
fundusze emerytalne,
Giełda Papierów Wartościowych,
główne waluty,
GPW,
indeks Chicago PMI,
MF,
Ministerstwo Finansów,
notowania złotego,
Nowy Rok,
Parlament,
polskie finanse publiczne,
rynek walutowy,
Stany Zjednoczone,
szwajcarska waluta,
usdjpy,
usdpln,
Węgry,
wzrost eurodolara,
złoty |
Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję w okolicach poziomu 4,0000. Po ostatniej fali wzrostu zmienności, na wykresie dziennym tej pary walutowej można zauważyć formację trójkąta. Z góry jest ona ograniczona przez linię powstrzymującą silniejsze wzrosty EUR/PLN jeszcze od października 2009 r. (zatrzymała ona również ostatnią falę wzrostów kursu EUR/PLN), z dołu natomiast przez barierę wyznaczoną przez dołki z kwietnia oraz listopada bieżącego roku.
W krótkim terminie złoty ma szansę konsolidować się w górnej części trójkąta. W jego połowie przebiega bowiem wspominana już 200-sesyjna średnia krocząca, która w obecnym momencie stanowi istotne wsparcie. Notowania EUR/PLN mogą zatem w kolejnych dniach poruszać się w przedziale 3,9800 ? 4,0400. Pokonanie średniej dałoby z kolei impuls do zniżki w okolice 3,9000 zł za euro ? w pobliże dolnego ograniczenia trójkąta. Dziś z regionu napłynęły dane o produkcji przemysłowej na Węgrzech oraz w Czechach w październiku. Obydwie publikacje rozczarowały oczekiwania inwestorów. Węgierski odczyt dynamiki produkcji wyniósł 8,3 proc. r/r, przy prognozach wzrostu o 9,7 proc. W Czechach natomiast wskaźnik ten kształtował się na poziomie 6,9 proc. r/r (oczekiwano zwyżki o 10 proc.). Słabiej od przewidywań wypadła również czeska sprzedaż detaliczna, bardzo pozytywnie zaskoczył natomiast październikowy odczyt salda na rachunku handlu zagranicznego.
Eurodolar zwyżkował dziś w okolice poziomu 1,3400, kontynuując rozpoczęte pod koniec minionego tygodnia odreagowanie. Póki co jego notowania pozostają stabilne, a inwestorzy oczekują na dzisiejsze głosowanie nad przyszłorocznym budżetem Irlandii.
Od tego, czy zostanie on zaakceptowany przez tamtejszy Parlament, będzie zleżała przyszłość obecnej ekipy rządzącej. Ewentualna dymisja rządu wywołałaby kryzys polityczny i uniemożliwiła szybkie przeprowadzanie koniecznych reform strukturalnych. To z kolei mogłoby spowodować ponowny spadek zaufania względem strefy euro. Irlandia w przyszłym roku musi dokonać cięć budżetowych na łączną kwotę 6 mld euro, a najpóźniej do 2015 r. zaoszczędzić 15 mld i sprowadzić deficyt finansów publicznych do 3 proc. PKB. Jest to warunkiem otrzymania pomocy finansowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Unii Europejskiej. Warunki wsparcia Irlandii należą do najbardziej restrykcyjnych wśród krajów, które już otrzymały pomoc. Największe partie kraju zapowiedziały, iż będą negocjować w sprawie ich złagodzenia, jednak szanse na ustępstwa ze strony pożyczkodawców są niewielkie. Wielu ekonomistów podkreśla jednak, iż tak drastyczne ograniczenia budżetowe mogą doprowadzić do pogłębienia się kryzysu gospodarczego w Irlandii, co z kolei przełożyć się może na problemy ze spełnieniem wymogów budżetowych, nawet pomimo restrykcyjnej polityki w tym zakresie.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
Wczorajsza sesja na rynku złotego przyniosła osłabienie polskiej waluty ? notowania EUR/PLN zwyżkowały ponad poziom 4,1700, który jednak zdołał zatrzymać dalszą deprecjację. Dziś rano złoty odrobił już część strat, a wartość euro spadła w okolice 4,1400 zł.
Nastroje w regionie nieco uspokoiły się, inwestorzy wciąż jednak pozostają ostrożni. Ostatnie tygodnie pokazały, iż sytuacja gospodarcza w Europie Środkowo ? Wschodniej jest daleka od stabilizacji. W obecnym momencie uczestnicy rynku czekają na decyzję Międzynarodowego Funduszu Walutowego o przekazaniu Rumunii kolejnej transzy pomocy finansowej. Wczoraj Parlament w tym kraju zaakceptował 25-procentowe cięcia płac w sektorze budżetowym, zgadzając się jednocześnie z decyzją Trybunału Konstytucyjnego, który odrzucił propozycję obniżki rent i emerytur o 15%. Dodatkowo jednak wprowadzono 5-procentową podwyżkę podatku VAT. Rumunia będzie dyskutować z MFW nad kolejną transzą pakietu pomocowego już w najbliższy piątek. Na rynku pojawiły się również informacje o możliwych negocjacjach Węgier z Funduszem na temat nowego planu wsparcia, w związku z drastycznymi restrykcjami fiskalnymi, do jakich w bieżącym roku został zmuszony ten kraj.
Dziś odbędzie się pierwsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego, Marka Belki. Jest praktycznie pewne, iż RPP pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Inwestorzy czekają jednak na wystąpienie nowego przewodniczącego Rady, jakie odbędzie się po posiedzeniu. Oprócz uzasadnienia decyzji RPP, M. Belka przedstawi wstępne wyniki najnowszej projekcji inflacji.
Wczorajszy, znacznie słabszy od prognoz odczyt indeksu zaufania amerykańskich konsumentów dał impuls do silnych spadków na giełdach w USA. Nie wpłynął jednak trwale na notowania EUR/USD. Kurs tej pary walutowej po publikacji danych ze Stanów Zjednoczonych, wprawdzie odnotował spadek (zachował się tym samym jak barometr nastrojów rynkowych), jednak ruch ten okazał się nietrwały. Bardzo szybko bowiem eurodolar powrócił do konsolidacji wokół 1,2200. Dzisiejszą sesję europejską rozpoczął on ponad wskazanym poziomem. Obecnie trudno dostrzec jego korelację z jakimkolwiek innym rynkiem, dlatego też jest on dość nieprzewidywalny. Być może dopiero publikacja oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy, które poznamy w piątek, sprawi, że zależność pomiędzy notowaniami euro względem dolara a innymi rynkami ponownie się wzmocni. Dzisiaj zostanie przedstawiony raport ADP o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym w amerykańskich przedsiębiorstwach prywatnych w czerwcu, który może dostarczyć pewnych wskazówek na temat tego, jak wypadną piątkowe dane.
Obecnie na rynku utrzymuje się niepewność związana z faktem, iż jutro europejskie banki będą musiały zwrócić ECB roczne pożyczki, opiewające na kwotę 442 mld EUR. Inwestorzy obawiają się, że może to negatywnie wpłynąć na płynność w sektorze bankowym. W trakcie dzisiejszej sesji ECB zaoferuje 3-miesięczne pożyczki. Banki obawiające się pogorszenia swej kondycji po zwrocie rocznego wsparcia, mogą zdecydować się na ich zaciągnięcie. Popyt na te pożyczki pokaże, na ile zdrowy jest europejski sektor bankowy. Niskie zapotrzebowanie będzie świadczyć o tym, że jest on w dobrej kondycji, zdolny do samodzielnego finansowania.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykańskie przedsiębiorstwa,
ecb,
emerytury,
euro,
Europa Środkowo - Wschodnia,
eurpln,
inflacja,
marek belka,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Narodowy Bank Polski,
odczyt indeksu,
Parlament,
popyt,
Rada Polityki Pienieżnej,
renty,
Rumunia,
rynek bankowy,
rynek pracy,
samodzielne finansowanie,
sektor bankowy,
sektor budżetowy,
sektor pozarolniczy,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
Trybunał Konstytucyjny,
Węgry |
Na początku dzisiejszej sesji złoty kontynuuje osłabienie ? kurs EUR/PLN zwyżkował rano w okolice 4,1800, a USD/PLN przebił wartość 3,4000. Szczególnie dynamicznie zwyżkują notowania franka szwajcarskiego ? CHF/PLN przebił dziś poziom 3,1400. Na ruch ten złożyło się z jednej strony presja deprecjacyjna w notowaniach złotego oraz silne umocnienie franka na światowym rynku finansowym.
Źródłem niepewności w regionie pozostaje sprawa Rumunii. Inwestorzy zdają sobie sprawę, iż ostatnia podwyżka podatku VAT to rozwiązanie krótkoterminowe, nie gwarantujące trwałej naprawy finansów publicznych. Ponadto może ona odbić się negatywnie na i tak słabej krajowej gospodarce. Nie wiadomo ponadto, jak to źródło oszczędności oceni Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w najbliższych dniach podejmie decyzję o wypłacie kolejnej transzy pomocy finansowej dla Rumunii. Początkowo decyzja ta miała być dyskutowana 30 czerwca, jednak najprawdopodobniej MFW opóźni ten moment. Lej rumuński od wczoraj bije kolejne rekordy słabości względem euro, a kurs EUR/RON zwyżkuje w okolice poziomu 4,4000.
Negatywnym nastrojom w regionie opiera się jednak korona czeska. Notowania czeskiej waluty znajdują się wprawdzie pod presją deprecjacyjną, nie powoduje ona jednak systematycznego osłabiania się korony, a raczej konsolidację kursu EUR/CZK na wyższym poziomie. Wczoraj prezydent Czech zaakceptował P. Necasa na stanowisku premiera, co zostało bardzo pozytywnie odebrane przez rynki. Zwycięska partia wyborów parlamentarnych – Obywatelscy Demokraci prowadza rozmowy koalicyjne z dwoma mniejszymi centro-prawicowymi partiami. O ile zakończą się one sukcesem, Czechy mogą liczyć na jeden z najsilniejszych rządów w historii, posiadający 118 miejsc w 200- osobowym parlamencie. Daje to inwestorom nadzieję na konieczne kluczowe reformy strukturalne w Czechach, w tym reformę finansów publicznych i służby zdrowia.
Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem stopniowego spadku kursu EUR/USD. Dzisiaj zniżka ta jest kontynuowana ? Wartość euro względem dolara zeszła do minimów z połowy bieżącego miesiąca, usytuowanych pod 1,2200. Tym samym wybił się on dołem z kilkunastodniowego kanału wahań, co daje mu potencjał do większej zniżki. Na rynku panuje obecnie niepewność odnośnie tego, jak wypadną aukcje francuskich i hiszpańskich obligacji, które odbędą się w dalszej części bieżącego tygodnia. Obawy tworzy również fakt, iż europejskie banki muszą spłacić ECB 442 mld EUR do czwartku.
Niepewność wokół strefy euro jeszcze silniej niż w przypadku EUR/USD, widoczna jest w notowaniach EUR/CHF. Kurs drugiej z wymienionych par walutowych ustanowił dzisiaj nowe historyczne minima, tym razem w pobliżu 1,3250. Co prawda po godzinie 9.00 obserwowaliśmy odreagowanie ponad 1,3300, jednak obecnie jeszcze trudno ocenić, czy jest ono efektem interwencji SNB (jest to raczej wątpliwe) oraz na ile będzie trwałe. Umocnieniu franka względem euro służy fakt, iż szwajcarska waluta traktowana jest jak ?bezpieczna przystań? W okresie wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach, inwestorzy chętnie lokują w nią swoje środki. Proces ten spotęgowały ostatnie komunikaty szwajcarskiego banku centralnego. Zabrakło w nim zapewnień, iż władze monetarne uniemożliwiać będą nadmierne umocnienie franka. Podkreślono w nich natomiast, iż zniknęło ryzyko deflacji w Szwajcarii. Ponadto jeden z przedstawicieli SNB stwierdził ostatnio, że umocnienie waluty nie powinno znacząco zaszkodzić szwajcarskiemu eksportowi. Stwierdzenia te znacząco zmniejszyły ryzyko interwencji SNB. Wydaje się jednak, że umocnienie franka w tak szybkim tempie jak obecnie nie będzie trwało zbyt długo. Szwajcarskie władze monetarne dużą wagę przykładają do stabilności notowań własnej waluty, dlatego też nawet przyzwalając na jej umocnienie, nie będą dopuszczać do silnych zmian w dłuższym terminie. Możliwa jest co najwyżej stopniowa aprecjacja. Sygnał do wyhamowania aprecjacji franka da wejście SNB na rynek.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
aprecjacja franka,
chfpln,
Czechy,
deflacja Szwajcarii,
dolar,
eurchf,
eurczk,
euro,
eurpln,
eurron,
eurusd,
finanse publiczne,
francuskie obligacje,
frank,
gospodarka krajowa,
hiszpańskie obligacje,
korona czeska,
krajowa gospodarka,
lej rumuński,
MFW,
Między,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania złotego,
Parlament,
podatek VAT,
pomoc finansowa,
reforma finansów publicznych,
Rumunia,
rynek finansowy,
rynek światowy,
służba zdrowia,
snb,
umocnienie franka,
usdpln,
waluta szwajcarska,
władze szwajcarskie,
złoty |
Rynek krajowy
Wysoka zmienność na rynku złotego
Maj upłynął pod znakiem bardzo wysokiej zmienności na polskim rynku walutowym. Amplituda wahań kursu EUR/PLN wyniosła prawie 35 groszy ? a notowania tej pary poruszały się pomiędzy poziomami 3,9000 i 4,2400. W pierwszych dniach miesiąca EUR/PLN przebił linię trendu spadkowego, jaka rysowała się na wykresie od lutego 2009 r. W notowaniach USD/PLN z kolei od początku miesiąca zaczęła rysować się linia średnioterminowego trendu wzrostowego, który był kontynuowany na początku czerwca. Za ruchami na rynku walutowym stały zmienne nastroje na światowych giełdach, które podlegały wahaniom głównie pod wpływem informacji dotyczących kondycji finansowo ? gospodarczej Eurolandu.
Polska waluta pod wpływem nastrojów na światowych giełdach
Złoty przez cały miesiąc podążał za nastrojami na światowych giełdach. Te z kolei z przerwami znajdowały się pod wpływem informacji, napływających ze strefy euro. Inwestorzy ewidentnie szukali pretekstu do odreagowania, trwających od lutego zeszłego roku wzrostów. Kolejne informacje z Eurolandu o planach naprawy finansów publicznych, czy pakietach pomocowych, były interpretowane negatywnie, jako zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. Oliwy do ognia dodawały informacje o restrykcjach rynkowych wprowadzanych przez niektóre kraje, by ukrócić spekulacje, czy też komentarze Europejskiego Banku Centralnego o możliwych problemach sektora finansowego Eurolandu.
Tak długo, jak kłopoty najsłabszych gospodarek Eurolandu nie wpływały na giełdy, złoty pozostawał silny. W momencie, w którym inwestorzy postanowili wykorzystać, napływające ze strefy euro negatywne informacje do wyprzedaży bardziej ryzykownych aktywów, polska waluta zaczęła dynamicznie tracić na wartości. Deprecjację złotego hamowały okresy chwilowej poprawy nastrojów na parkietach.
Silny spadek notowań EUR/PLN z powrotem do poziomu 3,9500 w drugiej połowie maja, oprócz polepszenia nastrojów na światowych giełdach, wsparła również kolejna bardzo udana aukcja krajowych obligacji oraz zakończony sukcesem debiut polskiego giganta ubezpieczeniowego PZU. Akcje spółki wzrosły na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. W czasie aukcji obligacji, która odbyła się 12 maja, popyt jak zwykle zdecydowanie przekroczył podaż ? tym razem zainteresowanie było 2,5-krotnie wyższe od oferty.
Pogłoski o interwencjach walutowych na rynku złotego
Kolejne fale osłabienia złotego rodziły spekulacje o możliwych interwencjach walutowych. Żadna z pogłosek nie została jednak oficjalnie potwierdzona. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro, otrzymanych w ramach funduszy unijnych. W drugiej połowie maja prezes Banku Gospodarstwa Krajowego poinformował natomiast, iż bank jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu.
Nie należy jednak oczekiwać, iż polskie władze gospodarcze, czy monetarne będą interweniować każdorazowo w momencie silnego osłabienia krajowej waluty. Złoty znajduje się w systemie kursów płynnych, a to wyklucza częste interwencje. Ingerencja w rynek walutowy może mieć jednak miejsce w momencie na tyle silnego wzrostu zmienności PLN, iż mogłoby to zaszkodzić stabilności polskiej gospodarki.
Dane makro bez wpływu na notowania złotego
Dane, jakie napłynęły w maju na krajowy rynek nie wywarły większego wpływu na zachowanie inwestorów. Nie odbiegały one znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja. Nawet jednak jeśli zdecydowanie różniłyby się one od oczekiwań, i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki.
W ostatnich tygodniach poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Bezrobocie zanotowało w kwietniu ponowny spadek do 12,3%, prognozowano natomiast zniżkę do 12,6%.
Pozytywną wymowę miały dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Rozczarowała natomiast sprzedaż detaliczna, notując w kwietniu spadek o 1,6% r/r, przy oczekiwanym wzroście o 4,5% r/r.
Wybór prof. Marka Belki na kandydata na stanowisko prezesa NBP
Rynek ze spokojem przyjął nominację prof. M. Belki na kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Bez względu na nastawienie polityków do tej kandydatury, dla rynków nominacja ta jest bardzo dobrą informacją. Prof. Belka jest odbierany jako doświadczony ekonomista, cieszący się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Pełnił on zarówno funkcje ministra finansów i premiera, jak również działał w Banku Światowym oraz Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był również członkiem Tymczasowych Władz Koalicyjnych Iraku, odpowiedzialnym za reformę walutową oraz sektora bankowego w tym kraju. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne. Ponieważ nie jest on związany z żadną z opcji politycznych, przeważających obecnie w parlamencie, jest szansa, iż może on pełnić rolę stabilizującą w sporach pomiędzy osobami z różnych środowisk politycznych, zasiadającymi w instytucjach odpowiedzialnych za politykę monetarną i gospodarczą w naszym kraju.
Rynek zagraniczny
Spadek EUR/USD na fali ciągłych obaw o sytuację fiskalną w strefie euro
Maj upłynął pod znakiem kontynuacji spadku kursu EUR/USD. Euro w tym okresie osłabiło się względem dolara o ponad 8%. Europejska waluta traciła na fali narastających obaw o kondycję fiskalną strefy euro. Negatywnych nastrojów wokół euro nie były w stanie trwale zmniejszyć pakiety pomocowe ? najpierw dla Grecji, a następnie dla całego Eurolandu. Powrotu zaufania nie przyniosły również plany takich państw jak Grecja, Portugalia i Hiszpania nakierowane na zdecydowane ograniczenie deficytu budżetowego. Inwestorzy postrzegali te plany przede wszystkim przez pryzmat tego, iż mogą one negatywnie wpłynąć na tempo ożywienia w europejskiej gospodarce. Pozytywnej reakcji należy oczekiwać dopiero wtedy, gdy zaczną być dostrzegalne efekty wspomnianych działań. Na te przyjdzie nam z pewnością poczekać jeszcze przynajmniej kilka miesięcy.
Mimo że od grudnia ubiegłego roku kurs EUR/USD spadł już o ponad 20% europejskie władze monetarne wciąż nie decydują się na interwencję na rynku walutowym. Przedstawiciele tych władz wielokrotnie podkreślali, że nie martwi ich obecny poziom wartości euro względem dolara, który mieści się w historycznym paśmie wahań, a jedynie tempo w jakim dokonuje się spadek. Tego typu słowa należy traktować jako przyzwolenie na stopniową zniżkę kursu eurodolara w dłuższym terminie, bowiem wciąż znajduje się on daleko od historycznych minimów. W krótszym okresie, jeśli miałby miejsce dalszy gwałtowny spadek, aktywność europejskich władz monetarnych na rynku może wzrosnąć.
Druga fala kryzysu?
W momencie gdy władze największych państw w drugiej połowie 2008 r. ratowały swoje gospodarki przed poważnym kryzysem finansowym, wiele mówiło się o tym, że następny kryzys jaki nastąpi, będzie kryzysem zadłużenia, bowiem działania ratunkowe były wyjątkowo kosztowne. Jako kraj, który miał najsilniej odczuć negatywne skutki tych działań wskazywano Stany Zjednoczone. Tymczasem w maju obserwowaliśmy spadek zaufania wobec krajów europejskich (wywołany obawami o kondycję fiskalną), które w czasie ostatnich zawirowań rynkowych były stosunkowo powściągliwe przy udzielaniu wsparcia. Rodzi to pytanie, czy obecne wydarzenia rynkowe stanowią wstęp do kolejnego światowego kryzysu na miarę ostatniego, czy są to jedynie tymczasowe zawirowania, które dzięki dyscyplinie fiskalnej zostaną w ciągu najbliższych kwartałów zneutralizowane.
Zachowanie notowań wielu aktywów w maju było bardzo zbliżone do tego, co obserwowaliśmy, gdy rozwijał się poprzedni kryzys. By daleko nie szukać, wystarczy spojrzeć na notowania złotego, który ostatni raz tak gwałtownie tracił na wartości właśnie w drugiej połowie 2008 r. i na początku 2009 r. Oznacza to, że zachowanie rynku sugeruje możliwość wystąpienie drugiej fali kryzysu. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że podstawy fundamentalne tamtych wydarzeń i obecnych są zdecydowanie różne. Wtedy mieliśmy do czynienia z wysoko zlewarowanymi instrumentami, stworzonymi na bazie niewiele wartych aktywów, których wartość rosła w czasie kilkuletniej hossy. Obecnie problem tworzy kryzys wiary inwestorów w o wiele bardziej wiarygodne instrumenty – obligacje emitowane przez europejskie państwa. Jeśli tylko nie będziemy mieli do czynienia z samospełniającą się prognozą, tzn. jeśli ucieczka inwestorów od papierów dłużnych tych krajów spowodowana obawami związanymi z problemami fiskalnymi, nie doprowadzi do znaczącego zwiększenia się tych problemów, kryzys na miarę ostatniego prawdopodobnie się nie powtórzy. Będziemy mieli raczej do czynienia z wydłużonym osłabieniem europejskiej gospodarki, która by przywrócić zaufanie inwestorów, będzie musiała przeprowadzić głębokie reformy finansów publicznych. W takiej sytuacji obecne wydarzenia okażą się jedynie gwałtowną korektą w powracającym ożywieniu, która przez pewien czas będzie zniechęcać inwestorów do znacznego eksponowania się na ryzyko. Zagrożenie większym kryzysem wystąpi dopiero wtedy, gdy inwestorzy zaczną odwracać się od papierów dłużnych innych gospodarek z wysokim deficytem, takich jak Wielka Brytania, czy też Stany Zjednoczone. Jak na razie jednak takiego zjawiska nie obserwujemy. Co więcej w momentach wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach inwestorzy nawet decydują się na ucieczkę w amerykańskie obligacje, co oznacza, że wciąż traktują je jako bezpieczne.
Polityka pieniężna w strefie euro i w USA a kurs EUR/USD
Problemy fiskalne takich państw, jak Grecja, Portugalia, czy też Hiszpania zdecydowanie oddaliły perspektywę podwyżek stóp procentowych w strefie euro. W bieżącym roku może być trudno o zacieśnienie polityki pieniężnej w Eurolandzie. Jednak perspektywa podwyżek stóp w USA również nie jest zbyt bliska. Co prawda ostatnio wśród władz monetarnych tego kraju pojawiły się pierwsze głosy, że być może należałoby podnieść koszt pieniądza wcześniej, niż dotychczas sądzono, jednak uczestnicy rynku wciąż zbytnio nie wierzą w tego typu wypowiedzi. Prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej jeszcze w bieżącym roku oceniają oni za niższe niż 50%. Jak na razie amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) powtarza stwierdzenia, iż stopy powinny pozostawać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Niewykluczone jednak, że FOMC wcześniej niż ECB podniesie stopy, na co pozwoli mu lepszy stan gospodarki.
Wzrost awersji do ryzyka zaszkodził dolarowi australijskiemu
W maju dolar australijski tracił na wartości na fali znacznego wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach. Inwestorzy zamykali ryzykowne transakcje oparte o carry trade w ramach których nabywali właśnie m.in. australijską walutę. Doprowadziło to do wybicia się kursu AUD/USD z kilkumiesięcznego kanału wahań. Dotarł on do poziomu najniższego od lipca 2009 r. (0,8065).
Czynnikiem, który również negatywnie wpływał na notowania dolara australijskiego w ostatnich tygodniach było złagodzenie nastawienia do polityki pieniężnej władz monetarnych Australii. Co prawda jeszcze na początku maja zdecydowały się one na podwyżkę stóp, jednak już w pierwszych dniach czerwca pozostawiły je bez zmian. W krótkim terminie o zacieśnienie polityki pieniężnej może być tam dość trudne. Fakt ten przemawia na niekorzyść dolara australijskiego.
Wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF
Maj przyniósł wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF. Wobec znacznego spadku wartości euro względem dolara i innych głównych walut, szwajcarski bank centralny (SNB) nie mógł już dłużej ograniczać wahań kursu EUR/CHF. Pozwolił on na umocnienie franka względem europejskiej waluty, co sprawiło, że eurofrank ustanowił nowe historyczne minima (w pobliżu 1,4000). W drugiej połowie maja, kiedy w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy chwilowe odreagowanie, SNB prawdopodobnie przystąpił do próby osłabienia szwajcarskiej waluty, działań tych jednak zaniechał, gdy eurodolar powrócił do spadków. Początek czerwca przyniósł zniżkę pary EUR/CHF na poziomy niższe niż w maju (okolice 1,3800). Dopóki w notowaniach EUR/USD utrzymywać się będzie silny trend spadkowy, w ślad za nim powinien podążać kurs euro względem franka.
Spadki na światowych giełdach
W maju na światowych giełdach miało miejsce silne odreagowanie ostatnich wzrostów. Ze względu na niepewność odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń w strefie euro inwestorzy pozbywali się ryzykowniejszych aktywów. Główne światowe indeksy giełdowe przebiły 200-sesyjną średnią ruchomą, co można potraktować jako sygnał do większych spadków. Do jego potwierdzenia niezbędne jest jednak jeszcze przebicie dołków z lutowej korekty spadkowej. Dołki te są obecnie testowane.
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
akcje spółki,
audusd,
australia,
Bank Gospodarstwa Krajowego,
Bank Światowy,
BGK,
deficyt budżetowy,
doalr australijski,
dolar,
dolar australijski,
ecb,
eurchf,
euro,
eurofrank,
Euroland,
Europejski Bank Centralny,
eurpln,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
finanse publiczne,
FOMC,
frank,
fundusze unijne,
gospodarka europejska,
Grecja,
Hiszpania,
hossa,
kondycja finansowa,
kondycja fiskalna,
kraje europejskie,
kryzys finansowy,
kurs euro,
kurs eurusd,
MF,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
minister finansów,
Ministerstwo Finansów,
notowania dolara,
notowania złotego,
obligacje,
Parlament,
polityka gospodarcza,
polityka monetarna,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
polska waluta,
Portugalia,
Prezes NBP,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
PZU,
rynek światowy,
rynek zagraniczny,
rynek złotego,
sektor przedsiębiorstw,
snb,
sprzedaż detaliczna,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
sytuacja fiskalna,
światowe giełdy,
Tymczasowe Władze Koalicyjne Iraku,
USA,
usdpln,
waluta australijska,
waluta krajowa,
Wielka Brytania,
władze monetarne,
władze monetrane |
Początek mijającego tygodnia na rynku złotego przyniósł silne osłabienie polskiej waluty. Notowania EUR/PLN wzrosły w okolice poziomu 4,2000, a kurs USD/PLN pokonał ostatnie szczyty, zwyżkując ponad 3,4200. Wkrótce jednak miało miejsce odreagowanie, które sprowadziło wartość euro i dolara do poziomów odpowiednio: 4,0450 zł oraz 3,2500 zł. Do deprecjacji złotego na początku tygodnia przyczyniły się zdecydowanie gorsze nastroje na światowych giełdach. Osłabienie sentymentu miało miejsce po tym, jak na rynek napłynęły informacje o problemach hiszpańskiego sektora finansowego oraz doniesienia o możliwym zaostrzeniu restrykcji dla krajowych rynków kapitałowych przez Niemcy oraz Austrię. Kolejne dni przyniosły jednak odreagowanie na parkietach, co odwróciło początkową tendencję deprecjacyjną na złotym. W obliczu silnego wpływu nastrojów na światowych rynkach na notowania PLN, praktycznie bez echa przeszły dane, jakie w ciągu tygodnia napłynęły z polskiej gospodarki. Poznaliśmy kwietniowe odczyty sprzedaży detalicznej oraz stopy bezrobocia. Sprzedaż wypadła gorzej od oczekiwań ? spadła bowiem o 1,6% r/r w porównaniu z prognozami wzrostu o 4,5% r/r. Na odczyt ten negatywnie mogła wpłynąć tragedia pod Smoleńskiem oraz inny niż przed rokiem układ Świąt Wielkanocnych (z uwagi na to, że tym razem były one na początku kwietnia, wzmożone zakupy mogły mieć miejsce pod koniec marca). Lepiej niż przewidywano natomiast zaprezentowała się stopa bezrobocia ? spadła ona do 12,3% z 12,9% w marcu, podczas gdy oczekiwano wyniku 12,6%. Poprawiająca się sytuacja na rynku pracy jest dobrym prognostykiem na następne miesiące. Polską walutę wsparła również decyzja o nominowaniu prof. M. Belki na kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Bez względu na nastawienie polityków do tej kandydatury, dla rynków nominacja ta jest bardzo dobrą informacją. Prof. Belka jest odbierany jako doświadczony ekonomista, cieszący się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Pełnił on zarówno funkcje ministra finansów i premiera, jak również działał w Banku Światowym oraz Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był również członkiem Tymczasowych Władz Koalicyjnych Iraku, odpowiedzialnym za reformę walutową oraz sektora bankowego w tym kraju. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne. Ponieważ nie jest on związany z żadną z opcji politycznych, przeważających obecnie w parlamencie, jest szansa, iż może on pełnić rolę stabilizującą w sporach pomiędzy osobami z różnych środowisk politycznych, zasiadającymi w instytucjach odpowiedzialnych za politykę monetarną i gospodarczą w naszym kraju.
W mijającym tygodniu notowania EUR/USD pozostawały bardzo zmienne. Kurs EUR/USD co prawda poruszał się w przedziale 1,2140-1,2450, jednak obserwowaliśmy częste zwroty akcji. Wynikały one z wciąż dużej niepewności inwestorów odnośnie przyszłości strefy euro. Uczestnicy rynku mają wątpliwości, czy europejskim krajom uda się wdrożyć w życie działania mające na celu ograniczenie wysokich deficytów budżetowych. Starają się również ocenić, jaki wpływ te działania będą miały na gospodarkę Eurolandu. W ostatnich dniach co prawda władze europejskie zapewniały, iż negatywne oddziaływanie na tempo rozwoju nie powinno być zbyt duże, jednak słowa te nie przekonały uczestników rynku walutowego. Lepiej sytuacja przedstawiała się na światowych giełdach, które kończyły tydzień na poziomach wyższych niż go zaczynały. Nieco zamieszania na rynek wprowadziły pogłoski o tym, że Chiny rozważają ograniczenie zaangażowania w europejskie aktywa. W reakcji na tę informację kurs EUR/USD silnie zniżkował, a wraz z nim światowe indeksy giełdowe. Spadki te zostały jednak z nawiązką odrobione po tym, jak chińskie władze oficjalnie zaprzeczyły tym doniesieniom. Poinformowały one, iż inwestycje w euro traktują one długoterminowo. Nerwowe zachowanie rynków potwierdza, jak dużą rolę w światowej gospodarce odgrywają obecnie Chiny. Mijający tydzień nie obfitował w publikacje istotnych danych makro. Poznaliśmy jedynie kilka interesujących wskaźników z USA. Miały one mieszany wydźwięk w związku z czym nie zdołały nadać kierunku notowaniom EUR/USD. Najważniejsza z publikacji ? drugi odczyt danych o PKB USA w I kw. wypadła słabiej od prognoz. Według najnowszych szacunków gospodarka amerykańska w pierwszych trzech miesiącach br. wzrosła o 3% kw/kw (dane zannulizowane), podczas gdy oczekiwano odczytu na poziomie 3,4%. Inwestorzy żyją już jednak tym, co się dzieje w drugim kwartale, w związku z czym dane te nie miały zbyt dużego wpływu na rynek. W przyszłym tygodniu, w odróżnieniu do dzisiejszego, kalendarz makroekonomiczny będzie bardzo bogaty. Inwestorzy będą skupiać swą uwagę na doniesieniach z amerykańskiego rynku pracy, w tym przede wszystkim na odczycie danych o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym w USA. Prognozy odnośnie tego wskaźnika są bardzo optymistyczne ? zakładają wzrost liczby etatów w maju aż o ponad 400 tys. Jeśli rzeczywisty wynik faktycznie okaże się tak dobry, będzie to silny argument do wzrostów na światowych giełdach. Dane takie będą również przemawiać za umocnieniem dolara względem euro.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Austria,
Bank Światowy,
Chiny,
deficyty budżetowe,
dolar,
euro,
eurpln,
eurusd,
giełdy światowe,
gospodarka eurolandu,
gospodarka światowa,
hiszpański sektor finansowy,
Indeksy giełdowe,
kalendarz makroekonomiczny,
kraje europejskie,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
minister finansów,
Narodowy Bank Polski,
NBP,
Niemcy,
notowania eurodolara,
Parlament,
PKB,
polityka gospodarcza,
polityka monetarna,
polska gospodarka,
polska waluta,
premier,
rynek pracy,
rynek światowy,
rynek walutowy,
rynek złotego,
sektor bankowy,
sektor rolniczy,
Smoleńsk,
stopa bezrobocia,
strefa euro,
środowiska polityczne,
światowe giełdy,
Święta Wielkanocne,
tragedia,
Tymczasowe Władze Koalicyjne Iraku,
umocnienie dolara,
USA,
usdpln,
władze europejskie,
złoty |
Początek dzisiejszej sesji przyniósł zniżkę notowań EUR/PLN w okolice poziomu 4,0500. Kurs USD/PLN natomiast spadł pod poziom 3,3000, naruszając linię obserwowanego od miesiąca trendu wzrostowego.
Wsparciem dla polskiej waluty okazała się poprawa nastrojów na giełdach. Parkiety europejskie rosły wczoraj już drugi dzień z rzędu, po tym jak Chiny zdementowały plotki o sprzedaży aktywów denominowanych w euro. Wraz ze złotym umacniała się większość walut naszego regionu, polska waluta zyskiwała jednak najsilniej. Notowania EUR/PLN zniżkowały wczoraj o 1,9%, podczas gdy kurs EUR/HUF spadł o niecały 1%. Na poprawę nastojów nie zareagowały jedynie notowania EUR/CZK ? korona czeska znajduje się jednak pod presją w związku z rozpoznającymi się dziś wyborami parlamentarnymi. Polską walutę wsparła decyzja o nominowaniu prof. M. Belki na kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Bez względu na nastawienie polityków do tej kandydatury, dla rynków nominacja ta jest bardzo dobrą informacją. Prof. Belka jest odbierany jako doświadczony ekonomista, cieszący się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Pełnił on zarówno funkcje ministra finansów i premiera, jak również działał w Banku Światowym oraz Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był również członkiem Tymczasowych Władz Koalicyjnych Iraku, odpowiedzialnym za reformę walutową oraz sektora bankowego w tym kraju. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne. Ponieważ nie jest on związany z żadną z opcji politycznych, przeważających obecnie w parlamencie, jest szansa, iż może on pełnić rolę stabilizującą w sporach pomiędzy osobami z różnych środowisk politycznych, zasiadającymi w instytucjach odpowiedzialnych za politykę monetarną i gospodarczą w naszym kraju.
Kurs EUR/USD pozostaje bardzo zmienny. Wczoraj po zejściu w okolice 1,2200 nastąpił jego silny wzrost do 1,2400. Dzisiaj zdążył on już spaść do 1,2300 i odnotować zwyżkę ponad 1,2400. Tak częste zwroty akcji wynikają z ciągłej niepewności inwestorów związanej z dalszym rozwojem sytuacji w strefie euro. Trudno obecnie ocenić, czy poszczególnych europejskim krajom uda się ograniczyć deficyty budżetowe oraz jak wysoki tego koszt poniesie gospodarka Eurolandu. Wczoraj krok na drodze do naprawy finansów publicznych uczyniła Hiszpania ? tamtejszy parlament zatwierdził plan najsurowszych od 30 lat cięć budżetowych. Dla inwestorów kluczowe jest jednak to, czy plan ten będzie skutecznie wdrażany w życie. Od wtorku, mimo silnych wahań, kurs EUR/USD pozostawał w przedziale 1,2150-1,2400. Dzisiaj rano wartość euro względem dolara zdołała wzrosnąć ponad górne ograniczenie tego zakresu. Jeśli okaże się ono trwałe, kurs EUR/USD zyska potencjał do zwyżki nawet w okolice 1,2600. O godz. 15.45 poznamy interesujący wskaźnik z USA ? indeks Chicago PMI, jednak jego odczyt będzie miał prawdopodobnie większy wpływ na giełdy niż na notowania eurodolara. Wczoraj z 10-dniowego kanału wahań wybił się górą kurs GBP/USD. Po przebiciu oporu na poziomie 1,4500 dotarł on do 1,4600. Na tej wartości zwyżka wyhamowała. Kontynuację wzrostu uniemożliwił m.in. nieoczekiwany spadek indeksu zaufania brytyjskich konsumentów. Dzisiaj rano obserwowaliśmy zakończony niepowodzeniem test poziomu 1,4500. Nieudana próba jego przebicia przemawia za większą zwyżką kursu GBP/USD.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Bank Światowy,
deficyty budżetowe,
eurczk,
eurhuf,
euro,
eurpln,
eurusd,
finanse publiczne,
gbpusd,
indeks Chicago PMI,
korona czeska,
minister finansów,
Narodowy Bank Polski,
NBP,
notowania eurodoalra,
parkiety europejskie,
Parlament,
polska waluta,
premier,
strefa euro,
środowiska polityczne,
Tymczasowe Władze Koalicyjne Iraku,
usdpln |
W ostatnich godzinach na rynku walutowym obserwowaliśmy dość częste zwroty akcji. Dzisiejsze notowania na Starym Kontynencie kurs EUR/USD rozpoczął od próby częściowego odreagowania ostatnich spadków. Zakończyły się one jednak nieco ponad poziomem 1,2800. Zatrzymała je 20-godzinna średnia ruchoma, która od kilku dni wyznacza tempo spadku wartości euro względem dolara. Następnie obserwowaliśmy powrót do zniżki, która doprowadziła EUR/USD nieco pod poziom 1,2700. Sesja europejska kończyła się jednak ponowną próbą odbicia. W najbliższym czasie dla notowań eurodolara kluczowa będzie wspomniana średnia. Dopóki hamuje ona wszelkie próby odreagowania, istnieje szansa na spadek do najbliższego istotnego wsparcia 1,2600. Nie mniej zmienne, niż kurs EUR/USD były dzisiaj notowania złotego. Wartość euro względem polskiej waluty m.in. testowała dotychczasowe tegoroczne maksima usytuowane w pobliżu 4,1200. Choć chwilowo zdołała wzrosnąć ponad ich poziom, to jednak o trwałym przebiciu nie może być mowy, gdyż zaraz po tym obserwowaliśmy spadek pod 4,1000. W najbliższym czasie poziom 4,1200 powinien pozostać istotnym oporem. Dzisiaj Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Wystąpienie prezesa tej instytucji nie przyniosło zbyt wielu zaskoczeń. Uwagę inwestorów skupiło jedynie stwierdzenie na temat tego, że ECB nie rozważał wykupu europejskich obligacji rządowych w celu ułatwienia niektórym krajom pozyskiwania finansowania z rynku. Uczestnicy rynku liczyli, że właśnie w ten sposób bank centralny wesprze mniej rozwinięte państwa strefy euro. Wspomniana wypowiedź chwilowo zwiększyła presję spadkową w notowaniach EUR/USD. Jutro kluczowym wydarzeniem dla światowych rynków będzie publikacja oficjalnych, kwietniowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Inwestorzy spodziewają się dobrego odczytu. Oprócz tych danych pewien wpływ na notowania EUR/USD może mieć głosowanie w niemieckim parlamencie dotyczące udzielenia pomocy dla Grecji. Choć decyzja ta wydaje się już przesądzona (wsparcie dla Grecji powinno zostać zatwierdzone), to jednak chwilowego wzrostu zmienności eurodolara na skutek doniesień z Niemiec nie można wykluczyć.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Europejski Bank Centralny,
europejskie obligacje rządowe,
eurusd,
notowania eurodolara,
notowania złotego,
Parlament,
rynek walutowy,
Stary Kontynent,
strefa euro,
zwroty akcji |
Dziś rano w notowaniach złotego oraz pozostałych walut naszego regionu mogliśmy obserwować osłabienie ? wartość euro względem krajowej waluty wzrosła z powrotem ponad psychologiczny poziom 4,2000 zł, kurs dolara natomiast zwyżkował w okolice 2,8300 zł. Dzisiaj 14.00 z Polski napłyną dane o dynamice wynagrodzeń we wrześniu ? oczekuje się ich wzrostu o 2,9% r/r po zwyżce o 3% r/r w sierpniu. Odczyt ten nie powinien mieć jednak większego wpływu na kurs złotego. Słaba reakcja walut naszego regionu na ostatnie wzrosty eurodolara i zwyżkę indeksów giełdowych, wskazuje na siłę oddziaływania negatywnych czynników lokalnych ? wspominanych już kilkakrotnie problemów finansowych Łotwy oraz destabilizacji politycznej w Rumunii. O wciąż aktualnych obawach o sytuację na Łotwie świadczy dzisiejsza dynamiczna zwyżka notowań EUR/SEK. Korona jest bardzo wrażliwa na zmianę sentymentu względem Krajów Bałtyckich, szwedzkie banki bowiem są silnie zaangażowane w sektorach bankowych Litwy, Łotwy i Estonii. Ostatnie problemy na Łotwie, zagrażające dewaluacją łata powodują okresowe osłabienie SEK względem EUR. W efekcie korona szwedzka w ostatnich miesiącach stanowi barometr nastrojów w Krajach Bałtyckich, a co za tym idzie wskazuje na zmiany awersji do ryzyka w całym regionie.
Sytuacja polityczna w Rumunii powoli stabilizuje się, wczoraj bowiem prezydent, po rozpadzie poprzedniego rządu, wyznaczył nowego premiera, który ma obecnie 10 dni by wybrać ministrów i stworzyć nową ekipę rządzącą. Premierem zostanie uznany doradca banku centralnego T. Basescu, inwestorzy jednak wątpią, czy zdoła on uzyskać poparcie większości Parlamentu. Turbulencje polityczne w Rumunii niepokoją uczestników rynku, ponieważ najprawdopodobniej opóźnią one proces wprowadzania reform koniecznych dla ciągłości otrzymywania kolejnych transz pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego o całkowitej wartości 20 mld euro. Jakkolwiek MFW powiedział, iż nie planuje wstrzymać pomocy finansowej dla Rumunii, jednak przedstawiciele Funduszu pojawią się w Bukareszcie, kiedy tylko zostanie sformowany nowy rząd.
Na początku dzisiejszej sesji azjatyckiej kurs EUR/USD dotarł dokładnie do tego samego poziomu, co podczas wczorajszych notowań w Azji (1,4967). Zarówno po czwartkowej zwyżce do tej wartości, jak i po dzisiejszej miało miejsce odreagowanie. Wczoraj dno tej korekty zostało wyznaczone w pobliżu 1,4840, dzisiaj natomiast kurs EUR/USD zdołał dotrzeć do 1,4890. Na wykresie godzinowym kursu tej pary walutowej można zauważyć rysującą się właśnie formację podwójnego szczytu. Zrealizowanie się tej formacji oznaczałoby spadek w okolice poziomu 1,4700. Wydaje się jednak, że obecny trend wzrostowy w notowaniach EUR/USD jest na tyle silny, iż zniżka taka nie będzie mieć miejsca. Inwestorzy powinni pokusić się w najbliższym czasie o przetestowanie psychologicznej bariery 1,5000. Podczas wczorajszej sesji obserwowaliśmy dynamiczny wzrost cen ropy naftowej. Wartość surowca dotarła do najwyższego poziomu od roku (za baryłkę ropy Brent płacono ponad 76,00USD). Impuls do zwyżki notowań ?czarnego złota? dały cotygodniowe dane z USA o zapasach surowca i jego pochodnych. Wskazały one na znaczący spadek zapasów benzyny (o 5,23 mln baryłek, prognozy zakładały, iż skurczą się one o nieco ponad 1 mln) oraz silne ograniczenie mocy przerobowych przez amerykańskie rafinerie. Notowania ropy Brent, po pokonaniu dotychczasowych, tegorocznych szczytów, usytuowanych w pobliżu 76,00 USD, zyskały potencjał do wzrostu nawet w okolice poziomu 80,00 USD. Dzisiaj uczestnicy rynku oczekiwać będą przede wszystkim na publikację danych z USA na temat produkcji przemysłowej we wrześniu oraz na wstępne październikowe szacunki indeksu nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan. Istotny dla rynkowej sytuacji może okazać się również raport kwartalny kolejnego dużego amerykańskiego banku ? Bank of America. Przedstawiane wczoraj przez Goldman Sachs oraz Citigroup wyniki okazały się lepsze od oficjalnych prognoz, nie sprostały jednak oczekiwaniom inwestorów, które znacząco wzrosły po publikacji raportu za III kw. przez JP Morgan.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Indeksy giełdowe,
Rynek walut | Tagged:
bank centralny,
destabilizacja polityczna,
Estonia,
euro,
eurodolar,
eursek,
Indeksy giełdowe,
korona szwedzka,
Kraje Bałtyckie,
krajowa waluta,
kurs złotego,
Litwa,
Łotwa,
Parlament,
problemy finansowe,
reakcja walut,
Rumunia,
szwedzkie banki |
W czerwcu w notowaniach pary EUR/USD obserwowaliśmy konsolidację w przedziale 1,3750-1,4340. Rynek potrzebował chwili wytchnienia po dynamicznych majowych wzrostach. Spokój był jednak jedynie pozorny, gdyż w ramach wspomnianego zakresu wahań panowała dość wysoka zmienność. Trudno oczekiwać, by przy tak wysokiej zmienności, wartość euro względem dolara zdołała się przez dłuższy okres utrzymać w dotychczasowym przedziale. Ewentualne wybicie powinno wskazać kierunek dla notowań EUR/USD na przynajmniej kilka tygodni.
Wyhamowanie dynamicznych wzrostów wartości euro względem dolara, obserwowanych w maju wynikało przede wszystkim ze zmniejszenia się obaw inwestorów przed ewentualną obniżką ratingu kredytowego Stanów Zjednoczonych. Agencje ratingowe wyraźnie zaznaczyły, że obecnie rozwiązanie takie nie jest brane pod uwagę. Chwilowo presję wzrostową w notowaniach EUR/USD zwiększyła jedynie opinia agencji Moody?s na temat tego, że w przyszłości ocena wiarygodności kredytowej USA może zostać obniżona, jeśli amerykańskie władze nie poradzą sobie z ogromną dziurą budżetową, bądź też jeżeli zmniejszeniu ulegnie rola dolara w światowych rezerwach walutowych. Zrealizowania się takich scenariuszy nie można w obecnej sytuacji całkowicie wykluczyć.
Przez pewien czas zauważalny wpływ na notowania EUR/USD miały spekulacje na temat polityki monetarnej w USA w najbliższych miesiącach. Jeszcze w połowie miesiąca uczestnicy rynku dość wysoko, bo na niemal 70% oceniali szanse na podwyżkę stóp procentowych w tym kraju o 25 pb, która miałaby mieć miejsce jeszcze w bieżącym roku. Oczekiwania te tworzyły presję spadkową w notowaniach EUR/USD. Z czasem pojawiły się jednak pogłoski na temat tego, że Rezerwa Federalna, za pośrednictwem komunikatu po czerwcowym posiedzeniu Komitetu Otwartego Rynku będzie chciała uciąć spekulacje na temat zacieśnienia polityki pieniężnej w 2009 r. Pogłoski te sprawiły, że wspomniane szanse zaczęto oceniać już tylko na 50%. W związku z taką zmianą oczekiwań, przed posiedzeniem FOMC obserwowaliśmy dość silny wzrost kursu EUR/USD. Wiązał się on również z tym, że niektórzy inwestorzy liczyli, iż amerykańskie władze monetarne wskażą na możliwość rozszerzenia planu skupu aktywów. Takie sugestie jednak nie padły. Podobnie z resztą jak słowa na temat braku podwyżek stóp w roku bieżącym. Zamiast nich ponownie użyto stwierdzenia, że koszt pieniądza pozostanie na niskim poziomie przez ?dłuższy czas?. Po posiedzeniu FOMC kurs EUR/USD odnotował silniejszy spadek, mieszczący się jednak w dotychczasowym paśmie wahań.
Nieco mniej emocji u inwestorów wywołało ostatnie posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, które odbyło się na początku czerwca. Na posiedzeniu tym, zgodnie z oczekiwaniami koszt pieniądza pozostawiono na dotychczasowym poziomie ? główna stopa procentowa wciąż wynosi tam 1%. Podobnie jak w przypadku posiedzenia FOMC, dla uczestników rynku kluczową kwestią nie była jednak decyzja w sprawie stóp, tylko wskazówki odnośnie przyszłych działań w ramach prowadzenia polityki pieniężnej. Z oficjalnego komunikatu ECB wynika, że w najbliższym czasie nie będzie on rozszerzał planu wykupu obligacji, mało prawdopodobne wydają się również obecnie kolejne obniżki kosztu pieniądza. Fakt ten zmniejszył presję spadkową w notowaniach EUR/USD.
Dane jakie napływały w minionym miesiącu na rynek, nie dostarczyły jednoznacznych sygnałów dla kursu euro względem dolara. Wśród danych z USA pozytywne zaskoczenie przyniósł m.in. odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej w maju, zawiodła jednak produkcja przemysłowa. Jeżeli chodzi o wskaźniki ze strefy euro, lepszy od prognoz okazał się niemiecki indeks Ifo, natomiast poniżej oczekiwań wypadła dynamika zamówień w przemyśle. Rynek zdyskontował już pojedyncze pozytywne sygnały płynące z największych gospodarek, w związku z czym do dalszego spadku awersji do ryzyka niezbędna wydaje się dłuższa seria pozytywnych doniesień.
Miniony miesiąc w notowaniach pary GBP/USD również upłynął pod znakiem konsolidacji. Przez większą część czerwca kurs tej pary walutowej nie wykraczał poza zakres 1,6200-1,6600. Z jednej strony negatywnie na wartość funta wpływała niezbyt stabilna sytuacja polityczna w Wielkiej Brytanii. Zaczęły pojawiać się coraz częstsze głosy, by premier G. Brown podał się do dymisji. Ewentualna zmiana władz w okresie wciąż niepewnej sytuacji w gospodarce z pewnością nie byłaby dobrą informacją dla rynku. Brytyjskiej walucie pewnością nie pomogła również rewizja w dół danych na temat PKB w I kw. (według najnowszych szacunków spadek tego wskaźnika wyniósł w ujęciu kwartalnym 2,4%, poprzednio szacowano 2,0%). Z drugiej strony jednak pozytywnie na funta oddziaływał m.in. wyższy od prognoz odczyt inflacji konsumentów (CPI) w maju oraz mniejszy od oczekiwań wzrost stopy bezrobocia. Koniec miesiąca pokazał, że w najbliższym czasie w notowaniach GBP/USD przeważyć mogą argumenty przemawiające za wzrostem kursu. Zwłaszcza, że górne ograniczenie wspomnianego przedziału wahań zostało naruszone. Jeśli przebicie tej wartości okaże się trwałe, wartość funta względem dolara zyska potencjał do wzrostu przynajmniej w okolice 1,7000. Na możliwość zrealizowania się takiego scenariusza wskazują notowania EUR/GBP w których od marca rysuje się trend spadkowy.
Miniony miesiąc na polskim rynku walutowym upłynął pod znakiem konsolidacji w notowaniach złotego. Kurs EUR/PLN poruszał się w przedziale 4,4500 ? 4,5800, a USD/PLN oscylował pomiędzy 3,1500 a 3,3000. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta znajdowała się pod wpływem negatywnych nastrojów w regionie związanych z oczekiwaną dewaluacją łotewskiego łata. Druga połowa czerwca przyniosła jednak poprawę sentymentu i spadek presji deprecjacyjnej w notowaniach walut takich jak forint czy korona czeska. Złoty jednak wciąż pozostawał słaby, a notowania EUR/PLN oraz USD/PLN oscylowały w pobliżu górnych ograniczeń swoich przedziałów wahań. Na ponowną aprecjację PLN nie pozwoliły jednak czynniki lokalne ? obawy związane z kondycją polskiego sektora finansów publicznych oraz oczekiwanie na obniżkę stóp procentowych przez RPP.
Jak już wspomniano, w czerwcu negatywnie na notowania złotego oddziaływały obawy inwestorów zagranicznych związane z możliwą dewaluacją łotewskiego łata, a w następnej kolejności walut Litwy oraz Estonii. Waluty te powiązane są sztywno z wartością euro, przy czym kursy parytetowe zostały ustalone kilka lat temu, w okresie dynamicznego wzrostu gospodarczego w tym regionie. W obecnym momencie gospodarki Krajów Bałtyckich znajdują się w najgorszej sytuacji w całej Unii Europejskiej, co jednak nie zostało uwzględnione w wycenach ich walut. W efekcie kurs łata, lita oraz korony estońskiej pozostają silnie przewartościowane.
Nieudana aukcja obligacji na Łotwie na początku czerwca oraz niepewność co do otrzymania kolejnej transzy pożyczki ze wspólnych środków Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Komisji Europejskiej nasiliły obawy, że rząd łotewski będzie zmuszony zdewaluować łata. W przypadku realizacji takiego scenariusza, zagrożone byłyby również pozostałe waluty Krajów Bałtyckich. Jak zwykle w przypadku turbulencji w regionie, wśród inwestorów rośnie awersja do wszystkich krajów do niego należących ? stąd deprecjacja walut takich jak złoty, forint czy korona czeska.
W okolicach połowy miesiąca jednak zdecydowanie zmalało zagrożenie dewaluacją łata. Jak już wcześniej wspomniano, czynnikiem bezpośrednio zagrażającym łotewskiej walucie była niepewność co do otrzymania kolejnej transzy pożyczki udzielonej przez MFW oraz KE. Warunkiem przekazania środków było dokonanie radykalnych cięć w budżecie, obawy natomiast dotyczyły możliwości osiągnięcia konsensusu rządowego oraz akceptacji poprawek przez łotewski Parlament. Rząd dokonał jednak redukcji wydatków budżetowych, wystarczającej z punktu widzenia instytucji udzielających Łotwie pomocy finansowej, które zostały również zaakceptowane przez tamtejszy Parlament. Spowodowało to zdecydowaną poprawę nastrojów w regionie i umocnienie forinta czy korony czeskiej. Notowania EUR/HUF oraz EUR/CZK zniżkowały w okolice dolnych ograniczeń swoich średnioterminowych kanałów wahań. Złoty jednak wciąż pozostawał słaby, a kurs EUR/PLN utrzymywał się w pobliżu górnego ograniczenia przedziału konsolidacji.
Presja deprecjacyjna w notowaniach złotego związana była głównie z niepewnością odnośnie kondycji polskiego sektora finansów publicznych. Awersja względem polskiej waluty nasiliła się po publikacji danych Eurostatu, potwierdzonych następnie przez GUS, z których wynikało, iż deficyt budżetowy w 2008 r. wyniósł 3,9% PKB, przekraczając tym samym graniczny próg 3% PKB dopuszczalny w kryteriach konwergencji. Prognozy Komisji Europejskiej przewidują ponadto wzrost deficytu w bieżącym oraz przyszłym roku do poziomów odpowiednio: 6,6% PKB oraz 7,3% PKB.
Kiepski bieżący stan krajowych finansów publicznych oraz pesymistyczne perspektywy na przyszłość zadecydowały o objęciu Polski przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu. Komisja ponadto uznała, iż obecne problemy sektora finansów publicznych nie są jedynie wynikiem kryzysu, ale przede wszystkim nadmiernej ekspansji fiskalnej we wcześniejszym okresie, kiedy jeszcze wzrost gospodarczy był silny. KE zadecydowała, iż nasz kraj, pod groźbą kar finansowych, powinien ograniczyć deficyt do wymagalnego poziomu 3% PKB do 2012 r.
Dla uczestników rynku stało się jasne, iż wzrost deficytu budżetowego uniemożliwi przystąpienie Polski do strefy euro w planowanym terminie. Ponadto Ministerstwo Finansów zapowiedziało, iż na początku lipca przeprowadzona zostanie nowelizacja budżetu. Ze względu na kryzys i spadek aktywności gospodarczej, zdecydowanemu zmniejszeniu uległy wpływy do budżetu ? inwestorzy zaczęli się więc obawiać, iż nowelizacja przyniesie zwiększenie deficytu fiskalnego do co najmniej 30 mld zł z planowanych w ustawie budżetowej 18,2 mld. Czynnik niepewności związany z nowelizacją skutecznie powstrzymywał umocnienie złotego w drugiej połowie czerwca, podczas gdy waluty naszych sąsiadów ? min. forint i korona czeska korzystały z poprawy nastrojów w regionie i na globalnym rynku finansowym.
Uczestników rynku pozytywnie zaskoczyła jednak oraz uspokoiła informacja podana pod koniec miesiąca przez Ministerstwo Finansów o tym, iż deficyt budżetowy zostanie zwiększony do 27 mld, czyli nieco mniej niż oczekiwano. W efekcie osłabiły się obawy związane z nowelizacją, w szczególności po tym, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy wyraził się z aprobatą o działaniach polskiego MF. Spowodowało to umocnienie złotego pod koniec czerwca i wybicie dołem z miesięcznego kanału wahań.
W ciągu miesiąca presję deprecjacyjną w notowaniach złotego wspierało oczekiwanie na obniżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Biorąc pod uwagę ostatni spadek inflacji konsumentów, zmniejszenie się dynamiki płac i spadek zatrudnienia, a także wyniki najnowszej projekcji inflacji, Rada zadecydowała o obniżce kosztu o 25 pb. W obecnym momencie główna stopa procentowa kształtuje się na poziomie 3,5%. Prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek w komunikacie na konferencji po posiedzeniu powiedział, iż Rada wciąż znajduje się w cyklu poluźniania polityki pieniężnej, toteż kolejne obniżki są możliwe. Nie można również wykluczyć cięcia stopy rezerwy obowiązkowej. Decyzja RPP nie zaskoczyła jednak rynku, który w ciągu miesiąca zdyskontował obniżkę stóp procentowych w Polsce, w efekcie czego pod koniec czerwca w notowaniach złotego mogliśmy obserwować umocnienie związane z pozytywną reakcją na wcześniejsze ogłoszenie poziomu deficytu i mniejszy od oczekiwań rozmiar dziury budżetowej.
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka | Tagged:
agencja Moody's,
CPI,
decyzja RPP,
deficyt budżetowy,
dolar,
dziura budżetowa,
EBC,
ekspansja fiskalna,
eurczk,
eurgbp,
eurhuf,
euro,
Europejski Bank Centralny,
eurpln,
eurusd,
forint,
gbpusd,
Główny Urząd Statystyczny,
Gordon Brown,
GUS,
indeks Ifo,
inflacja konsumentów,
KE,
Komisja Europejska,
Komitet Otwartego Rynku,
konsolidacja,
korona czeska,
Kraje Bałtyckie,
Łotwa,
MF,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Ministerstwo Finansów,
MKF,
Narodowy Bank Polski,
Parlament,
PKB,
polityka pieniężna,
Polska,
pomoc finansowa,
posiedzeie FOMC,
Prezes Narodowego Banku Polskiego,
Prezes NBP,
prezes RPP,
Rada Polityki Pienieżnej,
Rezerwa Federalna,
Rząd,
sektor fiansów publicznych,
Stany Zjednoczone,
Unia Eurpejska,
USA,
usdpln,
waluta brytyjska,
Wielka Brytania,
złoty |