Wczorajsza sesja pomimo mało obiecującego początku przyniosła ostatecznie wzrost notowań eurodolara do poziomu 1,3740. Szybko jednak ruch ten został skorygowany. W trakcie sesji azjatyckiej kurs EUR/USD zszedł poniżej 1,3700. Na początku handlu na parkietach europejskich eurodolar kontynuował zniżkę. Wczorajsze zatrzymanie wzrostów przez poziom 1,3740, czyli 61,8 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad 2010 ? styczeń 2011 pokazuje, że w najbliższych dniach eurodolar może nie mieć siły, aby podjąć próbę ataku na poziom 1,3800 z tego też względu coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz konsolidacji w przedziale 1,3570-1,3740. Podczas wczorajszego wystąpienia Ben Bernanke podtrzymał swoje dotychczasowe zdanie ponownie stwierdzając, że pomimo postępującego ożywienia w amerykańskiej gospodarce, wciąż sytuacja na rynku pracy wymaga rządowego wsparcia. Tym samym nic nie wskazuje na wcześniejsze zakończenie trwającego programu skupu aktywów. Wczoraj odbyła się również aukcja 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych, która spotkała się z dużym popyt zagranicznym. Udany przebieg oferty przełożył się na spadek rentowności 10-letnich papierów skarbowych w okolice 3,63 proc., co z kolei najprawdopodobniej było również przyczyną umocnienia amerykańskiej waluty. Kluczowym wydarzeniem dzisiejszej sesji będzie decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Pomimo presji ze strony rynków finansowych na bardziej zdecydowane kroki w zakresie walki z inflacją, najprawdopodobniej koszt pieniądza zostanie utrzymany na dotychczasowym poziomie. Jednak przedstawiciele brytyjskich władz monetarnych w komentarzu do decyzji będą musieli odnieść się do niepokojąco rosnącej inflacji i przedstawić zarys dalszego planu działań tak, aby uspokoić rynki finansowe i pokazać, że wciąż naczelnym zadaniem BoE jest dbanie o stabilność cen, a nie o stymulację wzrostu gospodarczego.

Dość niepokojąco przedstawia się w ostatnim czasie sytuacji na krajowym rynku walutowym. Poprawa sentymentu inwestycyjnego na globalnych rynkach nie przekładała się na znaczące umocnienie złotego. Z kolei dziś nastroje wśród inwestorów są nieco gorsze w efekcie czego złoty traci na wartości i radzi sobie najsłabiej spośród innych walut naszego regionu. W pierwszych godzinach dzisiejszej sesji kurs EUR/PLN wzrósł powyżej istotnego oporu 3,9200, natomiast USD/PLN pokonał poziom 2,8700. Tym samym padły sygnały sugerujące przecenę złotego do poziomów odpowiednio: 3,9500 oraz 2,9000. Ten póki, co umiarkowany odwrót inwestorów od naszego rynku wynikać może ze spadku zaufania do naszej gospodarki. Rosnący dług publiczny oraz brak reform ze strony rządu powoduje, że w ostatnim czasie lepiej oceniane przez rynki finansowe były chociażby Węgry. Patrząc na spread pomiędzy rentownościami 10-letnich obligacji skarbowych Polski oraz Niemiec, sytuacja nie przedstawia się jeszcze niepokojąco (oprocentowanie obu instrumentów rosło). Różnica w rentownościach od początku trzeciego kwartału 2010 roku utrzymuje się w przedziale 3-3,4 pp., wynosząc obecnie 3,05 pp. Z kolei spread pomiędzy rentownościami 10-letnich obligacji skarbowych Węgier i Polski spadł w tym roku z poziomu 2,08 pp do 1,25 pp. W tym przypadku zmiana ta wynika głównie ze spadku rentowności węgierskiego długu podczas, gdy oprocentowanie krajowych obligacji pozostało stabilne. Jednak utrzymujący się brak reform oraz dalsze testowanie cierpliwości rynków finansowych może ostatecznie doprowadzić do silniejsze wyprzedaży krajowych obligacji, co negatywnie wpłynęłoby również na wartość złotego.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku złotego upływał pod znakiem umocnienia polskiej waluty. Złoty kontynuował rozpoczęte jeszcze w poprzedni piątek odrabianie strat, jakie poniósł tydzień wcześniej na fali gwałtownego osłabienia, które miało miejsce pod wpływem skrajnego pogorszenia nastrojów na światowym rynku finansowym. Notowania EUR/PLN na przestrzeni ostatnich dni zniżkowały z 4,0800 do 3,9500. Po spadku tym miała miejsce konsolidacja wokół niższego z poziomów, w końcówce tygodnia kurs jednak zwyżkował, dochodząc w okolice 4,0000 PLN za EUR. Na początku tygodnia złoty umacniał się pod wpływem poprawy sentymentu inwestycyjnego na giełdach, jaka miała miejsce po informacji, iż Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaakceptowały pakiet pomocowy dla zagrożonych gospodarek Eurolandu, opiewający na 750 mld euro. Polską walutę wspierało jednak również wiele czynników lokalnych, wśród nich m.in. dobre dane o PKB za I kwartał, jakie napłynęły z Czech oraz Węgier. Wzrost gospodarczy w Czechach wyniósł 1,2% r/r i okazał się nieznacznie niższy od prognoz. Bardzo pozytywnie natomiast zaskoczył odczyt dynamiki PKB z Węgier. Wprawdzie nie był on zbyt wysoki ? w minionym kwartale wzrost PKB kształtował się na poziomie 0,1% r/r ? jednak, biorąc pod uwagę oczekiwania na poziomie -2,1% r/r, wynik ten należy uznać za bardzo pozytywny. Dane te potwierdzają systematyczną poprawę kondycji gospodarek naszego regionu, jaka ma miejsce pod wpływem ożywienia w eksporcie oraz wzrostu popytu wewnętrznego. Głównym wsparciem dla złotego były jednak wydarzenia na krajowym rynku ? bardzo udany debiut PZU oraz zakończona z sukcesem aukcja krajowych obligacji. Akcje polskiego giganta ubezpieczeniowego zwyżkowały na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. Jeśli chodzi natomiast o aukcję długu, to była ona kolejną, w czasie której popyt zdecydowanie przekroczył podaż. Łączna wartość złożonych zleceń kupna okazała się prawie 2,5-krotnie wyższa od oferty na poziomie 3 mld zł. W kolejnych dniach złoty będzie jednak w dalszym ciągu zależał od nastrojów na światowych rynkach. Pośrednie zagrożenie dla krajowej waluty, oprócz nasilających się problemów fiskalnych w Eurolandzie, mogą również stanowić obawy o sytuację budżetową w naszym regionie. Mogą one powrócić na rynek za sprawą Węgier. Istnieje bowiem ryzyko, iż tamtejszy nowo wybrany rząd podniesie zaplanowany na bieżący rok deficyt budżetowy z 3,8% PKB do 6% PKB. Jeszcze w czasie kampanii zwycięska partia Fidesz twierdziła, iż dziura budżetowa na poziomie 3,8% jest nierealna. Budżet z tej wielkości deficytem to cel na 2010 r. wyznaczony przez Unię Europejską oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy po tym, jak organizacje te przyznały Węgrom pod koniec 2008 r. interwencyjne środki pomocowe. Partia Fidesz zapowiedziała już renegocjację wysokości deficytu UE i MFW. W obliczu ostatniej fali problemów fiskalnych w strefie euro, inwestorzy są bardziej wrażliwi na kwestie budżetowe również w przypadku innych gospodarek, a w szczególności krajów naszego regionu, które z problemem podwyższonych deficytów borykają się nie od dziś.

Mijający tydzień na rynku walutowym rozpoczął się od odreagowania kursu eurodolara po wcześniejszej silnej przecenie związanej z zadłużeniem Grecji oraz strajkami w tym kraju. Wzrost wartości euro względem amerykańskiej waluty w okolice poziomu 1,3100 dokonał się dzięki zaakceptowaniu przez europejskie władze pakietu pomocowego, opiewającego na kwotę 750 mld EUR, w tym 440 mld EUR w postaci pożyczek od państw Eurolandu, 60 mld w postaci pożyczek z budżetu UE i 250 mld EUR z MFW. Ponadto Europejski Bank Centralny zobowiązał się do skupywania z rynku wtórnego obligacji emitowanych przez zadłużone kraje. Ta bezprecedensowa decyzja ze strony władz Eurolandu w pierwszym momencie poprawiła nastroje na rynku. Jednak szybko inwestorzy zdali sobie sprawę, że udzielanie kolejnych wsparć finansowych nie rozwiązuje problemu, a jedynie odkłada go w czasie. Z tego też względu kurs EUR/USD odbił się od poziomu 1,3100, ponownie zniżkując w kierunku istotnego wsparcia 1,2450, wyznaczonego przez dołek z marca 2009 roku. Wprawdzie Hiszpania oraz Portugalia ogłosiły podjęcie kroków, mających ograniczyć deficyt budżetowy i zapewniały, że są gotowe przeprowadzić niezbędne reformy pomimo strajków i sprzeciwów społecznych. Informacja ta wsparła nastroje na europejskich giełdach, jednak kurs euro kontynuował osłabienie. Inwestorów zaczęło niepokoić zaangażowanie ECB w proces skupywania obligacji. Angażowanie się tej instytucji w ryzykowne obecnie obligacje zadłużonych krajów rodzi obawy o spadek wiarygodności ECB, gdyż naraża go na dotkliwe straty w sytuacji restrukturyzacji długu przez emitentów. W efekcie przyjmowanie na siebie większego ryzyka przez ECB, będącego gwarantem wartości euro, negatywnie uderza w wartość wspólnej waluty. Ponadto druga część tygodnia pokazała, że inwestorów zaczęła również niepokoić perspektywa dalszego tempa wzrostu gospodarczego w Eurolandzie. Obawiają się oni, że cięcia w wydatkach publicznych w Hiszpanii oraz Portugalii przełożyć mogą się na spowolnienie wzrostu w tych gospodarkach, co uderzyć może również w dynamikę PKB całej strefy euro. O obawach tych świadczy ciągły spadek wartości EUR, pomimo niższych rentowności długu zaciągniętego przez problematyczne kraje. Pod koniec tygodnia kurs EUR/USD testował poziom 1,2450, krótkotrwale go przebijając. Naruszenie tej granicy oznaczać może, że już wkrótce kurs głównej pary walutowej spadnie trwale poniżej tego wsparcia, w efekcie czego tempo deprecjacji euro względem dolara może przybrać na sile. Na zakończenie tygodnia poznaliśmy istotne dane z amerykańskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna w USA wzrosła w kwietniu o 0,4% m/m co jest wynikiem lepszym od prognoz. Lepiej od oczekiwań wypadła także produkcja przemysłowa, która w wzrosła w kwietniu o 0,8% m/m. Jednak dane te nie wywarły istotnego wpływu na notowania eurodolara, gdyż oczy inwestorów zwrócone są przede wszystkim na strefę euro.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Broker S.A.