Dzisiejszą sesję kurs EUR/PLN rozpoczął w pobliżu poziomu 3,8700. Na światowych rynkach panują obecnie dość dobre nastroje inwestycyjne, które powinny służyć notowaniom złotego, jednak o większy spadek wartości euro względem polskiej waluty w najbliższym czasie może być dość trudno. Kurs EUR/PLN znajduje się już bowiem blisko bardzo istotnego wsparcia usytuowanego w okolicach 3,8600, stanowiącego 61,8% zniesienia Fibonacciego wzrostów, jakie dokonały się w jego notowaniach w drugiej połowie 2008 i na początku 2009 r. Poprzednie ważne poziomy zniesień tego ruchu (38,2% i 50,0%) przez pewien czas hamował aprecjację złotego względem euro. Tak też może być i tym razem. W najbliższych dniach, z uwagi na brak istotnych publikacji makroekonomicznych z Polski, rodzima waluta będzie pozostawać pod wpływem sytuacji panującej na globalnych parkietach. Główne światowe indeksy giełdowe, po pokonaniu maksimów z minionego miesiąca, zmierzają obecnie w kierunku styczniowych szczytów. Jeśli szczyty te zostaną przebite powstanie przestrzeń do dalszych wzrostów, które powinny służyć złotemu. Z kolei jeżeli zatrzymają one zwyżkę, wyemitowany zostanie silny sygnał do spadków, co prawdopodobnie wywoła korektę w notowaniach polskiej waluty. Amerykańskie indeksy znajdują się już w niedużej odległości od styczniowych maksimów, dlatego też pewne rozstrzygnięcia mogą dokonać się już w najbliższym czasie. Złoty pozostając pod wpływem sytuacji panującej na światowych giełdach nie reaguje na doniesienia z regionu. Tego stanu rzeczy nie był w stanie zmienić piątkowy komunikat agencji ratingowej Fitch na temat tego, iż może ona obniżyć ocenę wiarygodności kredytowej Bułgarii (do poziomu ?śmieciowego?). Niepokój agencji budzi znaczne zadłużenie zagraniczne tego kraju. Po publikacji wspomnianego komunikatu na wartości straciły bułgarskie obligacje. Tamtejsza waluta nie mogła zareagować na tę informację, gdyż jest ona sztywno powiązana z notowaniami euro.
Kurs EUR/USD rozpoczął nowy tydzień od wzrostu ? w trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej dotarł on w okolice poziomu 1,3700. Ruch ten był reakcją na weekendową wypowiedź prezydenta Francji, który zapewnił, iż jeśli zajdzie taka potrzeba, Grecja otrzyma wsparcie od państw strefy euro i nie będzie musiała zwracać się o pomoc do innych instytucji. Jego zdaniem jak na razie pomoc ta nie jest konieczna. Grecji udało się bowiem w piątek z powodzeniem sprzedać obligacje o wartości 5 mld EUR. N. Sarkozy zdecydowanie sprzeciwił się działaniom spekulacyjnym, które pod pretekstem obaw o kondycję fiskalną Grecji prowadziły do silnego spadku wartości emitowanych przez ten kraj instrumentów dłużnych oraz powodowały dynamiczne osłabienie euro. W najbliższym czasie negatywne nastroje wokół wspomnianego tematu powinny ulec złagodzeniu (procesowi temu mogą zaszkodzić jedynie masowe strajki greckich obywateli). Służyć to powinno umocnieniu wspólnej waluty. Ma ona szansę stopniowo zyskiwać na wartości względem dolara. Najbliższe istotne opory, które mogą nieco hamować ten ruch wzrostowy, to 1,3730 oraz 1,3800.
Choć wspomniane negatywne nastroje powinny ulec złagodzeniu, to jednak w kolejnych dniach doniesienia z Grecji wciąż będą istotne dla notowań EUR/USD. Zwłaszcza, że bieżący tydzień będzie wyjątkowo ubogi pod względem publikacji makroekonomicznych. Naprawdę istotne dla eurodolara dane napłyną na rynek jedynie w piątek (poznamy wtedy m.in. sprzedaż detaliczną z USA). Wcześniej poznawać będziemy wskaźniki, które co najwyżej mogą spowodować chwilowy wzrost zmienności kursu tej pary walutowej. Do tej grupy należy zaliczyć, zaplanowany na dzisiaj na godz. 12.00, odczyt dynamiki produkcji przemysłowej z Niemiec.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykańskie indeksy,
bułgarskie obligacje,
dolar,
euro,
eurusd,
Niemcy,
notowania euro,
Polska,
polska waluta,
publikacje makroekonomiczne,
Rada Polityki Pienieżnej,
RPP,
sprzedaż detaliczna,
strajki,
strefa euro,
światowe giełdy,
wspólna waluta |
Podczas dzisiejszej sesji na rynku walutowym obserwować można było zwiększoną zmienność notowań eurodolara. Na otwarciu giełd w Europie kurs EUR/USD spadł w okolice poziomu 1,3440, jednak zgodnie z tym co mogliśmy obserwować w ostatnim czasie, przy takim kursie brak jest chętnych do otwierania krótkich pozycji. Między innymi z tego względu eurodolar odbił do góry, dochodząc w okolice 1,3600. Notowania euro względem dolara wsparte zostały przez poprawiające się nastroje w związku z sytuacją Grecji. Wśród inwestorów pojawia się coraz więcej wiary, że kraj ten zdoła jednak pozyskać pomoc od zamożniejszych gospodarek strefy euro. Wyrazem malejących obaw był zawężający się spread pomiędzy rentownościami greckich oraz niemieckich obligacji. Różnica w rentownościach zmalała do 297 pb, czyli najniższej wartości od połowy lutego. Około godziny 15.00 notowania eurodolara powróciły do spadków, zmierzając w kierunku poziomu 1,3500. Podwyższona zmienność w notowaniach głównej pary walutowej nie przekłada się jednak na rozstrzygnięcie sytuacji, którą od pewnego czasu możemy obserwować. Dopiero pokonanie wsparcia 1,3440 lub przebicie oporu 1,3680 dałoby sygnał do otworzenia konkretnej pozycji. Większym zmianom nie uległa sytuacji na parze GBP/USD. Wczorajsze silne spadki zostały zatrzymane przez wsparcie 1,4850. Istotnego wpływu na rynek nie wywarła także dzisiejsza udana aukcja brytyjskich obligacji o wartości 2 mld funtów. Podwyższona zmienność na eurodolarze przełożyła się także na znaczące wahania notowań USD/PLN, jednak kurs tej pary walutowej nie wykroczył poza przedział wahań 2,88 ? 2,92. Z kolei kurs EUR/PLN w dalszym ciągu kontynuuje spadki, schodząc dziś w okolice 3,9080. W dłuższym terminie złoty powinien kontynuować umocnienie względem euro, jednak w krótszej perspektywie aprecjacja krajowej waluty może zostać zatrzymana przez poziom 3,9000.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
dolar,
euro,
eurodolar,
eurpln,
gbpusd,
Grecja,
greckie obligacje,
niemieckie obligacje,
notowania euro,
notowania eurodolara,
rynek walutowy,
strefa euro,
usdpln |
Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.
Rynek krajowy
Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
akcja kredytowa,
amerykańska gospodarka,
brytyjska gospodarka,
Chiny,
chiński bank centralny,
CPI,
deficyt,
EBC,
euro,
Europa Środkowo - Wschodnia,
europejska waluta,
Europejski Bank Centralny,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
funt,
Główny Urząd Statystyczny,
Grecja,
GUS,
Hiszpania,
indeks PMI,
inflacja bazowa,
instytucje finansowe,
KE,
Komisja Europejska,
koszt pieniądza,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania euro,
notowania funta,
PKB,
podaż,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
popyt,
Portugalia,
ppi,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
rachunek obrotów bieżących,
rynek pracy,
rynki wschodzące,
Rząd,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
USA,
usdjpy,
Wielka Brytania,
wydatki budżetowe |
Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję nieco powyżej poziomu 4,0000, co jest efektem wczorajszego odreagowania. Po godz. 9.00 kurs kształtował się już w okolicach 4,0300 zł za euro. Trudno jest wskazać konkretną fundamentalną przyczynę tej korekty, wydaje się, że jest ona efektem zamykania pozycji i realizacji zysków przez inwestorów po ostatnim umocnieniu polskiej waluty. Jakkolwiek pogorszyło to nieco perspektywy dla kontynuacji wzrostu wartości złotego, ruch aprecjacyjny nie został jednak zanegowany. Najważniejsze bowiem, iż kurs EUR/PLN pokonał na początku bieżącego tygodnia wsparcie 4,0000. W momencie nadejścia kolejnej fali umocnienia złotego, nie będzie ono już stanowiło tak silnej bariery dla spadku notowań tej pary walutowej, jak to miało miejsce wcześniej. Dziś poznamy decyzję Narodowego Banku Czech w sprawie stóp procentowych. Bank pozostawi najprawdopodobniej główną stopę na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie 1%. Inwestorzy oczekują jednak na komentarz do decyzji, który najprawdopodobniej rzuci nieco światła na przyszłość polityki pieniężnej w Czechach. Przede wszystkim uczestnicy rynku liczą na wskazówki dotyczące terminu ewentualnego zacieśniania polityki pieniężnej. Ruch wzrostowy w notowaniach EUR/PLN powinien być dziś hamowany przez poziom 4,0500. Większa zmienność jest jednak mało prawdopodobna ? przed jutrzejsza publikacją danych z rynku pracy USA inwestorzy powinni powstrzymywać się z większymi transakcjami również na rynku złotego.
Wczorajszy wzrost kursu EUR/USD ponad barierę 1,4000 okazał się nietrwały. Po powrocie pod tę wartość zanegowany został sygnał do kontynuacji korekcyjnej zwyżki. W drugiej połowie środowej sesji kurs euro względem dolara już dość dynamicznie spadał. Zdołał zejść nawet pod 1,3900. Dzisiaj dotarł do 1,3850. W najbliższym czasie może zmierzać w kierunku 1,3800. Negatywnie na notowania euro wciąż oddziałuje sprawa Grecji. Po stworzeniu przez ten kraj planu ograniczenia deficytu i jego akceptacji przez Komisję Europejską wydawało się, że obawy inwestorów nieco się zmniejszą. Nie pozwalają na to jednak doniesienia o strajkach planowanych przez greckie związki zawodowe. Największy z nich, zrzeszający 2 mln pracowników (co w 11-milionowym kraju stanowi ogromną siłę) zaplanował pierwszy strajk na 10 lutego. Kolejny może mieć miejsce już 24 lutego. Greccy pracownicy chcą się przeciwstawić planowanym cięciom wydatków rządowych, stanowiących podstawę projektu ograniczenia deficytu. Doniesienia o strajkach wskazują na to, że problemy Grecji jeszcze długo nie zejdą z pierwszego planu. W najbliższym czasie mogą w dalszym ciągu tworzyć negatywną presję w notowaniach euro. Dzisiaj będzie miało miejsce kilka istotnych wydarzeń makroekonomicznych. Inwestorzy oczekują na komunikaty po posiedzeniach Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego. W obu przypadkach ogłoszenie decyzji w sprawie wysokości stóp procentowych (które prawdopodobnie pozostaną bez zmian) nie będzie odgrywało kluczowej roli. W przypadku komunikatu Banku Anglii ważniejsza będzie kwestia dalszych losów programu wykupu obligacji skarbowych. Inwestorzy oczekują, że zgodnie z dotychczasowymi założeniami zostanie on zakończony. W przypadku Europejskiego Banku Centralnego istotne będą wskazówki odnośnie przyszłych działań w ramach prowadzonej przez ECB polityki pieniężnej. Decyzję w sprawie stóp Banku Anglii poznamy o godz. 13.00, natomiast ECB o 13.45. Konferencja z udziałem prezesa ECB tradycyjnie rozpocznie się o godz. 14.30.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Bank Anglii,
Czechy,
EBC,
Europejski Bank Centralny,
eurpln,
eurusd,
Grecja,
Narodowy Bank Czech,
notowania euro,
polityka pieniężna,
polska waluta,
rynek złotego |
Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego umocnienia polskiej waluty. Kurs EUR/PLN zniżkował w okolice 4,5000, a USD/PLN spadł do poziomu 3,2200. Cały czas jednak zarówno notowania euro, jak i dolara pozostają w konsolidacji.
Nastroje wokół krajowej waluty poprawiła nieco opinia Międzynarodowego Funduszu Walutowego, dotycząca sytuacji w polskim budżecie oraz perspektyw dla złotego. Mark Allen, przedstawiciel MFW odpowiadający za region Europy Środkowo ? Wschodniej powiedział wczoraj, iż rewizja budżetu, zwiększająca deficyt do 27 mld zł jest rozsądna i zgodna z ostatnimi zaleceniami Funduszu. Zdaniem MFW Polska powinna była zwiększyć deficyt tak, by nie pogłębić spowolnienia gospodarczego, z drugiej jednak strony nie powinien on przekroczyć 5,5% PKB. Według Allena jeśli kryzys w Europie nie pogłębi się, dziura w polskim budżecie może zmniejszyć się w przyszłym roku poniżej poziomu 5,5% PKB. Fundusz podniósł nieco prognozy PKB w Polsce w bieżącym i przyszłym roku ? według najnowszych prognoz krajowa gospodarka skurczy się w 2009 r. o 0,5% wobec wcześniejszych przewidywań spadku PKB o 0,7%. W 2010 roku wzrost gospodarczy powinien kształtować się na poziomie 1%. Zdaniem MFW kurs złotego znajduje się obecnie w pobliżu poziomu równowagi, jest jednak nieco niedowartościowany.
Wypowiedzi M. Allena poprawiły również sentyment względem całego regionu europejskich rynków wschodzących ? pochwalił on bowiem ostatnie wysiłki Łotwy nakierowane na stabilizację sytuacji w krajowej gospodarce i determinację w ograniczaniu deficytu budżetowego.
Dziś rano z krajowej gospodarki napłynęły dane dotyczące stopy bezrobocia oraz sprzedaży detalicznej w maju. Pierwsza z publikacji okazała się zgodna z oczekiwaniami rynku ? udział liczby osób pozostających bez pracy w grupie aktywnych zawodowo wyniósł w minionym miesiącu 10,8%. Lepiej od prognoz wypadł natomiast odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej, która wzrosła w maju o 1,1% r/r wobec oczekiwań na poziomie 0,8%. Dane te jednak najprawdopodobniej nie będą miały większego wpływu na przebieg dzisiejszej sesji na rynku złotego.
Podczas wczorajszej sesji kurs EUR/USD oddał dużą część wtorkowych wzrostów ? zszedł nawet chwilowo poniżej poziomu 1,3900. W trakcie dzisiejszych notowań w Azji obserwowaliśmy umiarkowane odreagowanie tego ruchu. Wartość euro względem dolara wzrosła w okolice 1,3980. W najbliższych godzinach kluczowymi istotnymi poziomami dla tej pary walutowej mogą być: z góry 1,4000, a z dołu 1,3900 oraz 1,3880.
Wczorajsze spadki kursu EUR/USD przyspieszyły po tym, jak Federalny Komitet Otwartego Rynku ogłosił, iż nie zmienia stóp procentowych w USA oraz przedstawił oficjalny komentarz do tej decyzji. Dla inwestorów szczególnie istotny był komunikat, gdyż pozostawienie kosztu pieniądza na dotychczasowym poziomie wydawało się niemal pewne już od dłuższego czasu. W komunikacie tym nie padło bezpośrednie stwierdzenie, że stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych nie zostaną podniesione do końca roku. Spekulacje na temat tego, że sformułowanie to może zostać zamieszczone, utrzymywały się na rynku od kilku dni. Być może właśnie jego brak wywołał wspomnianą reakcję kursu EUR/USD. Zamiast niego, FOMC powtórzył, że koszt pieniądza pozostanie na niskim poziomie przez ?dłuższy czas?. Zniżkę notowań eurodolara mógł również wywołać fakt, iż amerykańskie władze monetarne nie zasygnalizowały możliwości rozszerzenia programu wykupu aktywów, na co liczyli niektórzy inwestorzy. W oficjalnym komunikacie, przedstawiciele FOMC zaznaczyli, że sytuacja na rynkach finansowych uległa poprawie, spowalnia tempo pogorszania się stanu amerykańskiej gospodarki, jednak z drugiej strony negatywną presję na gospodarstwa domowe wywiera rosnące bezrobocie oraz ciągle utrudniony dostęp do kredytów.
Dzisiaj ze Stanów Zjednoczonych zostanie przedstawiony trzeci odczyt dynamiki PKB w I kw. bieżącego roku. Zwykle w odczycie tym rewizja wcześniejszych szacunków jest już niewielka, w związku z czym jego publikacja nie powoduje reakcji rynku. Wpływ na notowania walut mogą mieć natomiast dane ze strefy euro na temat zamówień w przemyśle w kwietniu, które poznamy o godz. 11.00.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Rynek walut | Tagged:
Europa Środkowo - Wschodnia,
eurpln,
krajowa waluta,
Mark Allen,
MFW Polska,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania euro,
PKB,
polska waluta,
rynek złotego,
usdpln,
złoty |