Wczoraj złoty, po okresie konsolidacji, zdołał jeszcze nieco zyskać na wartości. Kurs EUR/PLN zszedł pod dotychczasowe minima 3,8900, nowy dołek odnotowując w pobliżu 3,8850. Dzisiaj kształtuje się w pobliżu drugiej z wymienionych wartości. Najbliższe godziny nie powinny przynieść silniejszych zmian w notowaniach polskiej waluty, bowiem inwestorzy będą wstrzymywać się z większymi transakcjami w oczekiwaniu na publikację danych z amerykańskiego rynku pracy. Prezentacja comiesięcznego raportu Departamentu Pracy może istotnie wpłynąć na nastroje inwestycyjne na światowych rynkach, które to w ostatnim czasie decydują o losach złotego. Wydźwięk tych danych dla kursu EUR/PLN będzie jasny ? po lepszym odczycie kurs tej pary walutowej powinien jeszcze nieco pogłębić ostatnie spadki, z kolei po gorszym będziemy prawdopodobnie obserwować silniejsze odreagowanie ostatniej zniżki. Wymowa dla pary USD/PLN nie będzie tak oczywista ? np. lepsze dane to dobra informacja zarówno dla dolara, jak i pośrednio dla złotego. Dlatego w przypadku kursu tej pary walutowej raport Departamentu Pracy może przynieść jedynie chwilowy wzrost zmienności. Waluty naszego regionu wciąż są odporne na negatywny wpływ doniesień o problemach fiskalnych Grecji. Mimo że kraje wschodzące Europy Środkowo-Wschodniej w dalszym ciągu zmagają się z nadmiernymi deficytami, inwestorzy nie dostrzegają analogii z sytuacją panującą w Grecji. Dzieje się tak bowiem wiele państw naszego regionu już wcześniej podjęło zdecydowane działania nakierowane na uzdrowienie finansów publicznych, a obecnie nawet zaczynają już być widoczne pierwsze pozytywne tego efekty. Jako przykład można podać Łotwę, która z uwagi na poważne problemy została wsparta przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. I choć wsparcie to w dalszym ciągu dostaje ? MFW zatwierdził właśnie kolejną transzę pożyczki, to jednak przedstawiciele jej władz otwarcie mówią już, iż plan pomocy należy ograniczyć. Łotwa powoli zaczyna wychodzić na prostą dzięki działaniom porządkującym finanse publiczne, które były warunkiem otrzymania międzynarodowej pomocy. Jest to dobra informacja dla wszystkich walut naszego regionu, w tym złotego, gdyż często wrzucane są one przez inwestorów do jednego koszyka.

Pod koniec czwartkowej sesji europejskiej w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy dość silny spadek ? kurs tej pary walutowej zszedł z poziomu 1,3680 do 1,3550. Do tego ruchu przyczyniło się m.in. wystąpienie J. C. Trichet po zakończeniu posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego, na którym zdecydowano o pozostawieniu stóp w strefie euro na dotychczasowym poziomie. Prezes ECB zachował neutralne nastawienie do polityki pieniężnej, mimo iż zapowiedział wycofanie części programu wspierającego płynność na rynkach finansowych. Z tonu jego wypowiedzi można było wyczytać, iż stopy procentowe w Eurolandzie w najbliższych miesiącach prawdopodobnie nie zostaną podwyższone. Inwestorzy zwrócili uwagę na jego słowa dotyczące Grecji. Otóż stwierdził on, iż kraj ten nie powinien zwracać się z prośbą o wsparcie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jego zdaniem tego typu kwestie powinny być rozwiązywane w ramach Unii Europejskiej. Słowa te były reakcją na wypowiedź premiera Grecji, który stwierdził, iż jeśli jego kraj nie zostanie wsparty przez UE, może zwrócić się z prośbą o pomoc do MFW. Wczoraj polityk ten podkreślał, iż nie chodzi mu o pieniądze położone na tacy, tylko o pożyczkę o niższym koszcie, niż obecny koszt pozyskania finansowania przez Grecję poprzez emisję obligacji. Inwestorzy negatywnie zareagowali na wypowiedź prezesa ECB, gdyż kraje UE, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie są obecnie zbyt chętne do udzielenia wsparcia. Wydaje się jednak, że forma obwarowanej pewnymi warunkami pożyczki jest do zaakceptowania przez unijne państwa i na tego typu krok zostanie wkrótce udzielona zgoda. Przedstawiciele UE będą w ten sposób chcieli pokazać, iż potrafią sami sobie radzić z problemami, nie potrzebując pomocy takich instytucji jak MFW. Z ogłoszeniem wsparcia będą musieli się oni spieszyć, gdyż już w najbliższym czasie premier Grecji ma się spotkać z przedstawicielami Funduszu. Działania pomocowe dla tego kraju powinny zostać pozytywnie przyjęte przez rynek i prawdopodobnie dadzą impuls do umocnienia euro względem dolara. Dzisiaj kurs EUR/USD konsoliduje się w pobliżu poziomu 1,3600. Do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy jego notowania powinny pozostawać stabilne. Dane te poznamy o godz. 14.30. Uczestnicy rynku oczekują, iż w lutym w amerykańskiej gospodarce liczba etatów zmniejszyła się o 50 tys. Do spadku tego mogły przyczynić się m.in. trudne warunki pogodowe, które zmusiły niektóre przedsiębiorstwa do chwilowego zawieszenia działalności. Ewentualny lepszy od prognoz wynik może przynieść dość duże zaskoczenie i prawdopodobnie spowoduje silniejsze umocnienie dolara. Dla kursu EUR/USD wciąż istotnym wsparciem pozostają okolice poziomu 1,3450, natomiast istotne opory to 1,3730 oraz 1,3800. Wartość euro względem dolara obecnie znajduje się w takim punkcie, że nawet silna reakcja po publikacji raportu Departamentu Pracy może nie doprowadzić do przebicia któregoś z tych kluczowych poziomów.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję pod poziomem 4,0000. Póki co polska waluta pozostaje relatywnie odporna na osłabienie sentymentu i spadki na europejskich giełdach.
Silnemu umocnieniu podlega dziś natomiast korona czeska. Notowania EUR/CZK zniżkowały dziś rano z poziomu 25,80 do 25,60. Do spadku tego przyczyniła się jastrzębia wypowiedź wiceprezesa czeskiego banku centralnego M. Hampla. Powiedział on, iż w stopy procentowe w Czechach nie będą już obniżane oraz że nadszedł czas, by postawić pytanie, kiedy należałoby zacząć podnosić koszt pieniądza w kraju. Zdaniem M. Hampla stopy mogłyby zostać zredukowane poniżej obecnego rekordowo niskiego poziomu 1% tylko w przypadku wystąpienia nieprzewidzianych wcześniej silnych turbulencji rynkowych.
Dziś z Polski poznamy dane dotyczące produkcji przemysłowej w styczniu. Oczekuje się, iż wzrosła ona o 6,2% r/r w porównaniu z 7,4% r/r miesiąc wcześniej. Dobre dane potwierdziłyby poprawę kondycji polskiej gospodarki, co nie powinno pozostać bez wpływu na złotego. Chociaż krajowa waluta w ostatnim czasie nie reaguje byt silnie na publikacje makroekonomiczne z Polski, dane o produkcji przemysłowej są jednak jednym z najważniejszych odczytów w miesiącu. Przy sprzyjających nastrojach na światowym rynku finansowym, optymistyczne dane mają szansę wesprzeć umocnienie złotego.

Od wczoraj eurodolar zanotował zdecydowaną zniżkę ? spadł on z poziomu 1,3750 do 1,3540 dziś rano. W obecnym momencie kurs tej pary walutowej konsoliduje się w pobliżu wartości 1,3550. Do spadku tego przyczyniły się lepsze od oczekiwań dane o produkcji przemysłowej, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Pozytywnie zaskoczyła również publikacja liczby nowo rozpoczętych inwestycji budowlanych. Notowania dolara wsparły również opublikowane wczoraj zapiski z ostatniego posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Wskazały one na zmianę stanowiska amerykańskich władz monetarnych względem polityki pieniężnej na bardziej jastrzębie. FOMC poinformował, iż rozważa w najbliższym czasie rozpoczęcie procesu wycofywania nadmiernej płynności z rynku. W ramach walki z negatywnymi skutkami kryzysu Fed skupił z rynku aktywa o wartości ponad 1,5 biliona dolarów w celu podniesienia płynności w sektorze finansowym. W obecnym momencie, kiedy sytuacja w amerykańskiej gospodarce podlega poprawie, a nastroje stabilizują się, pakiet aktywów trzeba będzie ponownie odsprzedać. Odnośnie poziomu stóp procentowych stanowisko FOMC nie zmieniło się jednak ? Komitet utrzymuje, iż pozostaną one na obecnym niskim poziomie jeszcze przed dłuższy okres czasu. Dolara umocniła również pośrednio zniżkująca cena złota. Notowania złota spadły wczoraj o 25 dolarów do poziomu 1100 USD za uncję, po tym jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy poinformował, iż zamierza w najbliższym czasie sprzedać na rynku ponad 190 ton kruszcu. MFW w minionym roku zainicjował sprzedaż tego metalu na otwartym rynku (zazwyczaj wymiana następowała bezpośrednio pomiędzy funduszem a bankami centralnymi). Celem tej akcji jest podniesienie podaży złota i rozszerzenie możliwości zaciągania tańszych pożyczek przez biedniejsze kraje.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty na początku dzisiejszej sesji umocnił się do poziomu 4,0000 PLN za EUR. Impuls do obserwowanej ostatnio silnej zniżki tej pary walutowej dało najprawdopodobniej odbicie od linii trendu spadkowego, jaki obserwowany jest na wykresie EUR/PLN od lutego 2009 r. Linia ta (a konkretnie poziom 4,1000 PLN za EUR) była testowana przed kilkoma dniami. Pozostałe waluty regionu, jak forint węgierski oraz korona czeska podlegały dziś rano lekkiej deprecjacji ze względu na słabe dane, jakie napłynęły z gospodarek Węgier i Czech. Notowania EUR/CZK zwyżkowały do poziomu 26,000, a kurs EUR/HUF wzrósł w okolice 270,50. Dynamika PKB na Węgrzech wyniosła w IV kwartale 2009 r. -4% r/r. Chociaż prognozowano, iż gospodarka ta skurczy się o 5% r/r, a rzeczywiste dane okazały się lepsze od oczekiwań, wynik ten jednak nie zachwyca, w efekcie czego mogliśmy obserwować osłabienie forinta. Całkowicie rozczarowały natomiast dane z Czech ? tamtejszy PKB spadł w ostatnim kwartale minionego roku aż o 4,2% r/r wobec prognoz spadku o 2,8% r/r. O godz. 14.00 z kraju napłyną dane dotyczące salda na rachunku obrotów bieżących w grudniu oraz styczniowej dynamiki podaży pieniądza M3. Pewien wpływ na polską walutę może mieć pierwsza z wymienionych publikacji. Złoty, dzięki silnym fundamentom polskiej gospodarki, wykazuje dużą odporność na ostatnie zawirowania rynkowe. Wczoraj PLN podlegał umocnieniu pomimo spadków na giełdach i konsolidacji w notowaniach walut naszego regionu. Jakkolwiek silne pogorszenie nastrojów nie pozostałoby bez wpływu na krajową walutę, wpływ ten byłby jednak ograniczony. Złoty ostatnio pozostaje bowiem zdecydowanie bardziej wrażliwy na pozytywne sygnały rynkowe niż na informacje pesymistyczne.

Kurs EUR/USD w czasie wczorajszej sesji zniżkował do poziomu 1,3600, po czym nastąpiło odbicie i powrót w okolice 1,3700. Dziś rano jednak notowania eurodolara ponownie spadają w kierunku wspomnianego wyżej wsparcia. Sentyment względem wspólnej waluty osłabia brak szczegółów odnośnie planu pomocy greckiej gospodarce. Na wczorajszym szczycie Rady Europejskiej oficjalnie potwierdzono, iż Grecja nie będzie pozostawiona sama sobie, konkretów jednak nie ujawniono. Przedstawiciel Międzynarodowego Funduszu Walutowego powiedział dziś z kolei, iż MFW jest gotowy udzielić wsparcia tej gospodarce. Dopóki jednak inwestorzy nie ujrzą konkretnego planu, będą pozostawać w niepewności. Pomoc ze strony krajów Unii Europejskiej będzie bezprecedensowym przypadkiem, co pociąga za sobą obawy, że opracowanie planu wsparcia dla Grecji (i prawdopodobnie również dla Portugalii oraz Hiszpanii) może zająć sporo czasu. Spadek kursu EUR/USD wspierają dziś słabsze od oczekiwań dane, jakie napłynęły z niemieckiej gospodarki. PKB Niemiec w IV kwartale minionego roku pozostał na niezmienionym poziomie w porównaniu z kwartałem III, oczekiwano natomiast niewielkiego wzrostu gospodarczego wysokości 0,2% kw/kw. Przed nami jeszcze sporo publikacji makroekonomicznych, które mogą w dalszej części dnia odciągać uwagę inwestorów od problemów fiskalnych Grecji i planu pomocy tej gospodarce. Poznamy dziś jeszcze dynamikę PKB oraz produkcję przemysłową z Eurolandu, a także sprzedaż detaliczną z USA. Pod koniec sesji europejskiej opublikowany zostanie indeks zaufania amerykańskich konsumentów opracowywany przez Uniwersytet Michigan.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejszą sesję na rynku walutowym, podobnie jak poniedziałkową charakteryzowała niewielka zmienność. Notowania EUR/PLN po porannej zniżce w okolice poziomu 4,0800, podlegały konsolidacji wokół tej wartości. Kurs USD/PLN z kolei poruszał się w pobliżu poziomu 3,9700. Złotego wspierały lepsze niż wczoraj nastroje na europejskich giełdach, a także pozytywne komentarze przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego odnośnie rządowego planu konsolidacji finansów publicznych oraz planu konwergencji. Ponadto na horyzoncie pojawiła się perspektywa zacieśniania polityki pieniężnej przez Narodowy Bank Polski. NBP zgodnie z zapowiedziami przeprowadził dziś pierwszą operację repo z limitem. W ramach operacji repo banki komercyjne mogą pożyczać od banku centralnego środki finansowe pod zastaw papierów dłużnych (głównie obligacji skarbowych). Wprowadzone pod koniec 2008 r. operacje repo były nielimitowane i miały na celu poprawę płynności w sektorze finansowym. Ograniczanie skali tych operacji przez NBP oznacza efektywne zacieśnianie polityki pieniężnej. Notowania eurodolara również zachowywały się dziś dość stabilnie z lekką tendencją zwyżkującą. Kurs EUR/USD wzrósł rano ponad poziom 1,3700, a następnie z przerwami kontynuował zwyżkę, osiągając dzienne maksimum w okolicach 1,3770. Notowania euro względem dolara wspierały spekulacje odnośnie pakietu pomocowego dla Grecji ze strony państw Unii Europejskiej. Inwestorzy liczą, iż szczegóły ewentualnego planu mogą zostać ujawnione w czasie czwartkowego szczytu Rady Europejskiej.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczął dzisiejszą sesję od lekkiego umocnienia względem głównych walut. Notowania EUR/PLN zniżkowały dziś do poziomu 4,0700, a kurs USD/PLN zszedł w okolice 2,9650. Na rynku sentyment nieco poprawił się po tym, jak pojawiły się pogłoski o możliwym konkretnym planie pomocy dla Grecji. Jak widać inwestorzy pozostają do tego stopnia wrażliwi na tym punkcie, że reagują optymizmem już na samą perspektywę ewentualnego planu wsparcia. Złotego wspiera również poprawa nastrojów na europejskich giełdach, w tym również na polskiej GPW. W przeciwieństwie do wczorajszej sesji WIG-20 zyskuje w miarę upływu sesji ? wczoraj natomiast wraz z przebiegiem dnia indeks polskich blue chipów oddał cały zysk z początku sesji i ostatecznie zakończył notowania na minusie. Ponadto dziś rano na rynek napłynęła wypowiedź przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego, M. Allena, który wyraził się pozytywnie o polskim planie konsolidacji finansów publicznych. Jego zdaniem założenia planu są wiarygodne, a cel na 2012 r., czyli deficyt finansów publicznych na poziomie 2,9% PKB jest realny. Dodał on jednak, iż należy wystrzegać się drastycznych cięć wydatków budżetowych ze względu na fakt, iż ożywienie w naszej gospodarce jest wciąż słabe. Allen pochwalił również zachowawcze założenia w ustawie budżetowej na 2010 r. ? według nich wzrost gospodarczy w naszym kraju w bieżącym roku osiągnie 1,2%, a średni poziom inflacji wyniesie 1%. Według prognoz MFW natomiast dynamika PKB powinna kształtować się na poziomie 2-3%, a inflacja spowolni do 2-2,5%.

Na początku dzisiejszej sesji notowania EUR/USD zwyżkowały ponad poziom 1,3700. Powodem umocnienia euro względem dolara są pogłoski o możliwej współpracy Europejskiego Banku Centralnego oraz Unii Europejskiej w celu opracowania planu pomocy dla Grecji. Przebywający na sympozjum banku centralnego Australii, prezes ECB J.C. Trichet zdecydował się skrócić swój pobyt w Sidney po to, by zdążyć na spotkanie Rady Europejskiej. Rada grupuje szefów rządów lub głowy państw członkowskich UE ? najbliższy szczyt rozpocznie się w czwartek. Po ostatnim spotkaniu krajów grupy G7 inwestorzy byli rozczarowani brakiem konkretnych rozstrzygnięć w sprawie ?problemu greckiego?. Jedyne, co było wynikiem szczytu, to deklaracje, iż kraje Eurolandu dołożą wszelkich starań by Grecja wypełniła nowe zobowiązania fiskalne. Uczestnicy rynku w obecnym momencie koncentrują swoją uwagę na konkretnym sposobie rozwiązania problemów tego kraju. To, jak Unia Europejska poradzi sobie z kłopotami Grecji, będzie bowiem najprawdopodobniej stanowiło odpowiedź na pytania inwestorów, dotyczące rozwiązania problemów pozostałych gospodarek ? Portugalii oraz Hiszpanii. W czasie dzisiejszej sesji nie poznamy praktycznie żadnych istotnych danych makroekonomicznych. Od początku dnia na rynek napłynęły jedynie informacje o inflacji CPI w Niemczech oraz saldzie obrotów handlowych w Wielkiej Brytanii. Pierwszy ze wskaźników wypadł zgodnie z oczekiwaniami, dane z Wielkiej Brytanii natomiast rozczarowały. Bilans handlowy wykazał bowiem deficyt na poziomie ponad 7 mld funtów, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 6,6 mld GBP. Publikacja ta wpłynęła na lekkie osłabienie funta i zniżkę kursu GBP/USD do poziomu 1,5580. W dalszej części sesji poznamy jeszcze dane o zapasach hurtowników w USA ? również i ten odczyt nie powinien mieć silniejszego wpływu na rynek.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na początku pierwszej w tym tygodniu sesji złoty pozostaje słaby, a kursy EUR/PLN i USD/PLN konsolidują się nieco poniżej istotnych poziomów oporu odpowiednio: 4,1000 oraz 3,0000. Podobna sytuacja ma miejsce w notowaniach pozostałych walut naszego regionu. Apetyt na ryzyko, a zatem również na inwestycje w aktywa związane z regionem rynków wschodzących, ograniczają problemy fiskalne Grecji i pozostałych mniejszych gospodarek strefy euro.
Wiele prognoz instytucji finansowych przewiduje jednak, iż złoty powinien zyskiwać na wartości. Do stanowiska tego odniósł się dziś rano w wywiadzie minister finansów J. Rostowski. Jego zdaniem w obecnym momencie nie ma podstaw, przemawiających za aprecjacją polskiej waluty. Zasugerował on tym samym, iż ostatnia euforia zagranicznych banków w stosunku do złotego jest przesadzona. Zbyt dynamiczne umocnienie PLN może z jednej strony zaszkodzić krajowym eksporterom, z drugiej natomiast grozi przeszacowaniem kursu i destabilizacją notowań polskiej waluty. Opublikowane dziś dane z Czech wskazały na wzrost bezrobocia w tym kraju do poziomu 9,8% w styczniu z 9,2% miesiąc wcześniej. Saldo obrotów handlowych z kolei wykazało nadwyżkę na poziomie 2,81 mld CZK, czyli mniej niż zakładały prognozy (3,5 mld CZK). W dalszej części dnia na rynek nie napłyną już żadne informacje makroekonomiczne z regionu. Doniesienia makro w ostatnim czasie pełnią dla lokalnych walut rolę drugoplanową ? podlegają one bowiem w głównej mierze działaniu nastrojów na światowym rynku finansowym.

Początek dzisiejszej sesji na rynku eurodolara przyniósł odreagowanie kursu EUR/USD powyżej wartości 1,3700. Pod koniec minionego tygodnia amerykańska waluta umocniła się względem euro aż do poziomu 1,3600 USD za EUR. Główną przyczyną słabego euro pozostają wciąż aktualne problemy fiskalne Grecji i jednoczesny brak konkretnego rozwiązania w tej sprawie. Rozstrzygnięć nie przyniósł również weekendowy szczyt G7, w czasie którego ?problem grecki? był omawiany. Prezes Europejskiego Banku Centralnego J. C. Trichet powiedział, iż wierzy, że kraj ten sprosta nowym bardziej restrykcyjnym warunkom fiskalnym. Minister finansów Francji z kolei zapowiedział, iż kraje Eurolandu dołożą wszelkich starań, by Grecja wypełniła założony plan dyscypliny budżetowej. Kraj ten najprawdopodobniej będzie musiał poradzić sobie bez wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej, pod wątpliwość poddano również możliwość pomocy przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Jen japoński po czwartkowym silnym umocnieniu, konsoliduje się ? kurs USD/JPY porusza się w przedziale 89,00 ? 89,70. Dzisiejsza sesja europejska przyniosła wzrost notowań tej pary walutowej w kierunku górnego ograniczenia przedziału wahań. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku pary EUR/JPY. Notowania głównych walut względem jena wspiera poprawa sytuacji na giełdach na początku sesji europejskiej.
Bieżący tydzień nie będzie obfitował w zbyt wiele publikacji makroekonomicznych. Z bardziej istotnych można wymienić: dynamikę sprzedaży detalicznej w USA oraz dynamikę produkcji przemysłowej w Eurolandzie. W piątek poznamy jeszcze dane o PKB za IV kw. z Niemiec oraz strefy euro.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DMTMS Brokers S.A.

Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.

Rynek krajowy

Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.

Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień przebiegał pod znakiem systematycznej zniżki notowań eurodolara z poziomu 1,4200 w okolice 1,3920. Kurs tej pary walutowej nie wyczerpał jeszcze potencjału do spadków. Za dalszą aprecjacją amerykańskiej waluty przemawia wybicie się indeksu dolarowego ponad poziom ustanowionych w połowie grudnia 2009 roku szczytów. Silnym poziomem wsparcia, który ograniczyć może na pewien czas spadek eurodolara jest wartość 1,3800, wyznaczona przez 50-procentowe zniesienie trwającej od marca fali wzrostowej.
Miniony tydzień obfitował w publikacje makroekonomiczne oraz istotne wydarzenia gospodarcze. Kluczowym momentem była decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych. Komitet zgodnie z oczekiwaniami pozostawił koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, jednak dla inwestorów istotniejszy był oficjalny komentarz amerykańskich władz monetarnych do tej decyzji. FOMC ponownie podkreślił w nim, że łagodne nastawienie w polityce monetarnej będzie kontynuowane jeszcze przez dłuższy okres czasu. Ponadto pozytywnie przez inwestorów odebrana została zapowiedź przygotowania rynku do wycofania z obiegu pakietów stymulujących ze względu na sukcesywnie postępujące ożywienie gospodarcze. Prowadzona do tej pory polityka monetarna przez Fed jest zadowalająca dla większości przedstawicieli amerykańskich władz politycznych na co wskazuje fakt, że Senat wybrał Bena Bernanke na drugą kadencja szefa Rezerwy Federalnej stosunkiem głosów 70 do 30. Na zakończenie tygodnia poznaliśmy dynamikę amerykańskiego PKB za czwarty kwartał. Wyniosła ona w skali roku 5,7% , podczas gdy prognozy zakładały rezultat na poziomie 4,6%. Presję spadkową na notowania eurodolara oprócz aprecjacji waluty amerykańskiej wywiera także osłabiające się euro. Główną przyczyną obserwowanego ostatnio osłabienia wspólnej waluty względem dolara amerykańskiego jest eskalacja problemów fiskalnych najsłabszych gospodarek Eurolandu ? m.in. Grecji, Portugalii i Hiszpanii. Za tymi doniesieniami idą negatywne opinie agencji ratingowych, obniżki perspektyw ratingów, a ostatecznie redukcje samych ocen długu. Najprawdopodobniej wszystkie gospodarki będą musiały poradzić sobie same z kłopotami, pomimo iż na rynku wciąż pojawiają się pogłoski o możliwej pomocy finansowej ze strony niektórych członków Unii Europejskiej. Póki co Grecja zdecydowała się na emisję długu w celu pokrycia deficytu budżetowego. Aukcja 5-letnich obligacji zakończyła się sporym sukcesem ? wartość popytu wyniosła 25 mld euro, sprzedano natomiast papiery o wartości 8 mld euro. Było to sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, iż oprocentowanie kontraktów CDS (zabezpieczających przez bankructwem emitenta obligacji) wzrosło w ostatnich dniach do 400 pb. Postępujący spadek notowań eurodolara jest także sygnałem sugerującym możliwość wystąpienia głębszej korekty na rynku akcji. Napływ kapitału do USA wskazywać może na spadek apetytu na bardziej ryzykowne inwestycje w tym wycofywanie się z rynków wschodzących. Warto tutaj także wspomnieć o zamykaniu transakcji carry trade, które w dużej mierze napędzały trwające od marca 2009 roku wzrosty.

Na przestrzeni minionego tygodnia kurs EUR/PLN pozostawał w konsolidacji w przedziale 4,0600 ? 4,1000. Dopiero w piątek mogliśmy obserwować wybicie dołem z tego kanału wahań, w efekcie czego notowania euro względem złotego zniżkowały w okolice 4,0400.
Fakt, iż polska waluta nie osłabiła się powyżej 4,1000 zł za euro, pomimo silnego pogorszenia nastrojów na rynkach zachodnioeuropejskich, pozytywnie świadczy o sentymencie względem krajowej gospodarki, a także pozostałych krajów naszego regionu. Nie można powiedzieć, iż złoty jest niezależny od nastrojów na światowych rynkach, jednak negatywny wpływ wydarzeń w Eurolandzie był ograniczony i spowodował raczej zahamowanie aprecjacji PLN niż jego deprecjację. Inwestorzy w regionie Europy Środkowo ? Wschodniej już kilkukrotnie mieli okazję zdyskontować problemy fiskalne lokalnych gospodarek. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne kraje Europy Środkowo ? Wschodniej ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż gospodarki te mają obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Możliwe, iż właśnie ta relatywnie wyższa stabilność fiskalna zmniejsza presję deprecjacyjną w notowaniach walut regionu, w tym złotego. Ponadto, można powiedzieć, że ostatnie kłopoty budżetowe w Eurolandzie raczej tylko przypomniały inwestorom o problemach w regionie niż je im uświadomiły. Ostatnio bowiem wydawało się, jakby uczestnicy rynku odsunęli na drugi plan słabą kondycję sektora finansów publicznych w regionie, skupiając się na pozytywnych aspektach lokalnych gospodarek. Efektem ożywienia problemów fiskalnych nie było w związku z tym silne osłabienie, a raczej ruch deprecjacyjny w ramach kanału wahań (EUR/PLN, EUR/HUF). Podczas gdy względem krajów takich jak Portugalia, Hiszpania czy Grecja dokonywane są obniżki perspektyw ratingu, czy nawet redukcje samych ocen długu, w przypadku jednego z najsilniej dotkniętych przez kryzys krajów ? Węgier Moody?s zapowiedział na początku stycznia możliwość podniesienia perspektywy ratingu w długim terminie. Kraje Bałtyckie natomiast, które praktycznie doświadczyły ataku spekulacyjnego na krajowe waluty, zapowiadają gotowość do przyjęcia euro w ciągu najbliższych kilku lat. Ponadto wiele instytucji finansowych ocenia, iż gospodarki Europy Środkowo ? Wschodniej będą w bieżącym roku rosły szybciej niż Europa Zachodnia.
W bieżącym tygodniu z Polski napłynęły dane dotyczące dynamiki PKB w 2009 r. Wyniosła ona 1,7%, czyli nieco powyżej oczekiwań na poziomie 1,6%. Biorąc pod uwagę roczny wzrost gospodarczy, szacuje się, iż wzrost PKB w IV kwartale minionego roku kształtował się na poziomie 3% r/r. Oficjalne dane poznamy jednak na początku marca. Złoty nie zareagował zbyt silnie na te doniesienia ? ze względu na niewielkie odchylenie od prognoz nie stanowiły one dużego zaskoczenia dla rynku.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DMTMS Brokers S.A.

Na początku dzisiejszej sesji notowania EUR/PLN testują dolne ograniczenie kilkudniowego przedziału wahań 4,0600 ? 4,1000. Fakt, iż złoty nie osłabia się, pomimo eskalacji problemów fiskalnych w Eurolandzie świadczy pozytywnie o nastrojach na polskim rynku, a także w regionie, gdzie notowania walut w większości zachowują się dość stabilnie. Polska waluta wciąż podlega działaniu negatywnych nastrojów na oblanym rynku ? powodują one jednak obecnie wyhamowanie umocnienia złotego, a nie jak bywało wcześniej jej silne osłabienie. Inwestorzy na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy już kilkukrotnie mieli okazję zdyskontować problemy budżetowe gospodarek naszego regionu. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne kraje Europy Środkowo Wschodniej albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (Węgry, Rumunia) lub też Komisję Europejską (Polska), spowodowała, iż gospodarki te mają obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Możliwe, iż właśnie ta relatywnie wyższa stabilność fiskalna zmniejsza presję deprecjacyjną w notowaniach walut regionu, w tym złotego. Dziś o godz. 11.00 będzie miała miejsce konferencja, w czasie której premier D. Tusk przedstawi plan konsolidacji krajowych finansów publicznych.
Sentyment inwestycyjny względem lokalnych gospodarek wspiera również fakt, iż wzrost gospodarczy krajów Europy Środkowo ? Wschodniej będzie w bieżącym roku wyższy niż w Europie Zachodniej. Według oficjalnych prognoz Ministerstwa Finansów Czech PKB tego kraju wzrośnie w 2010 r. o 1,3% po spadku o 4% w minionym roku. Wczoraj również Węgry dokonały oficjalnej rewizji prognozy dynamiki PKB na 2010 r. ? rząd przewiduje, iż krajowa gospodarka, należąca do najsilniej doświadczonych przez kryzys, skurczy się w bieżącym roku o zaledwie 0,3%.

Podczas dzisiejszej sesji azjatyckiej euro w dalszym ciągu traciło na wartości względem dolara. Kurs EUR/USD zszedł do poziomu 1,3913 ? najniższego od lipca. Po trwałym przebiciu psychologicznej bariery 1,4000, kolejnym celem dla kursu tej pary walutowej może stać się 1,3800. Jej notowania są już jednak dość silnie wyprzedane, dlatego też dynamika zniżki w najbliższym czasie może się nieco zmniejszyć. Ewentualne próby chwilowego odreagowania powinna powstrzymywać bariera 1,4000. W ostatnim czasie głównym czynnikiem oddziałującym na kurs EUR/USD była niechęć inwestorów do euro wywołana obawami związanymi z problemami Grecji. Dzisiaj na kurs tej pary walutowej ma szansę dodatkowo wpłynąć inny czynnik ? prezentowane o godz. 14.30 wstępne dane na temat PKB Stanów Zjednoczonych w IV kw. Prognozy odnośnie tego wskaźnika są dość optymistyczne ? inwestorzy oczekują, że wzrósł on o 4,6%. W III kw. natomiast odnotował zwyżkę o 2,2%. Z publikowanych dzisiaj danych, oprócz odczytu dynamiki PKB USA, wpływ na notowania EUR/USD mogą mieć również publikacje indeksu Chicago PMI oraz indeksu Uniwersytetu Michigan.
W najbliższym czasie inwestorzy prawdopodobnie w dalszym ciągu z uwagą będą śledzić doniesienia o kondycji fiskalnej mniej rozwiniętych państw strefy euro. Już dzisiaj będzie miało miejsce dość ważne wydarzenie związane z tą kwestią ? minister finansów Hiszpanii przedstawi plan ograniczenia krajowego deficytu budżetowego. Planowane cięcia w wydatkach mogą do 2013 r. osiągnąć nawet 50 mld EUR. Hiszpania, podobnie jak Grecja również ma duże problemy z deficytem ? w ubiegłym roku według szacunków Komisji Europejskiej mógł on sięgnąć nawet 11,2%. Wczoraj w godzinach popołudniowych w notowaniach GBP/USD obserwowaliśmy dynamiczny spadek. Kurs tej pary walutowej powrócił w okolice 1,6100. Impuls do spadku dała opinia agencji S&P na temat tego, że brytyjskiego sektora bankowego nie można zaliczyć do jednego z najbardziej stabilnych. Mimo tak silnego impulsu fundamentalnego, kurs GBP/USD nie zdołał przebić istotnego wsparcia na poziomie 1,6100. Dzisiaj kształtuje się on na 1,6150. Wydaje się jednak, że w najbliższym czasie bariera 1,6100 zostanie ponownie przetestowana. Jej ewentualne przebicie powinno dać silny impuls do większego spadku.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję w pobliżu poziomu 4,1000. Kurs USD/PLN natomiast, pod wpływem spadków eurodolara, zwyżkował aż w okolice 2,9000. O godz. 10.00 z Polski na rynek napłynęły grudniowe dane o sprzedaży detalicznej oraz stopie bezrobocia. Sprzedaż wzrosła w grudniu o 7,2% r/r, oczekiwano natomiast zwyżki o 6,1% r/r. Publikacja ta świadczy o silnym popycie wewnętrznym w Polsce. Stopa bezrobocia okazała się nieco wyższa od prognoz ? udział osób pozostających bez pracy w grupie aktywnych zawodowo wzrósł w minionym miesiącu do 11,9% z 11,4% w listopadzie (prognoza 11,8%). Około południa poznamy jeszcze decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych, a o godz. 14.30 odbędzie się konferencja po posiedzeniu. Jakkolwiek nie oczekuje się zmiany kosztu pieniądza w styczniu, możliwe, iż Rada zaostrzy nieco swoje stanowisko względem polityki monetarnej w kraju. Według najnowszych doniesień rynkowych w piątek prawdopodobnie odbędzie się konferencja, w czasie której premier ogłosi nowy termin przyjęcia euro. D. Tusk chce, aby Polska przystąpiła do Eurolandu w 2015 r. Rząd będzie w związku z tym pracował nad obniżeniem deficytu finansów publicznych do poziomu 3% PKB do 2013/2014 r. Rząd Czech zapowiedział natomiast wprowadzenie restrykcji fiskalnych w celu ograniczenia deficytu, tak by kraj mógł przyjąć euro w 2016 lub w 2017 r. Wprowadzone zostaną cięcia wydatków, w szczególności związanych z administracją publiczną, a podatek dochodowy zostanie podniesiony do 31%. Działania te są zgodne z ostatnimi sugestiami Międzynarodowego Funduszu Walutowego ? wczoraj jego przedstawiciele stwierdzili, iż brak odpowiednich kroków fiskalnych może zagrażać utrzymaniem się deficytu budżetowego na poziomie 5% PKB w ciągu najbliższych 5-ciu lat.

Po wczorajszej konsolidacji wokół poziomu 1,4150, kurs EUR/USD zszedł dzisiaj pod 1,4100. Posiada on potencjał do dalszego spadku. Świadczy o tym m.in. fakt, że w poniedziałek nie odnotował on trwalszego wzrostu, mimo iż z uwagą śledzona przez inwestorów sprzedaż 5-letnich greckich obligacji skarbowych zakończyła się sukcesem. Sprzedano papiery dłużne o wartości 8 mld EUR, podczas gdy popyt wyniósł aż 25 mld EUR. W najbliższym czasie kurs EUR/USD może zmierzać w kierunku psychologicznej bariery 1,4000. Dzisiaj o godz. 10.00 z Niemiec został przedstawiony odczyt indeksu Ifo. Okazał się on nieco lepszy od prognoz. Wzrósł do 95,8 pkt, podczas gdy prognozy zakładały, iż osiągnie poziom 95,1 pkt. Za dobrym odczytem tego indeksu stała przede wszystkim silna zwyżka składowej odzwierciedlającej oczekiwania odnośnie przyszłej sytuacji w niemieckim biznesie. Po publikacji tego wskaźnika kurs EUR/USD odnotował zwyżkę o 20 pipsów do poziomu 1,4110. Szybko jednak część tego niezbyt dużego ruchu została zniesiona, co potwierdza potencjał do spadków kursu tej pary walutowej. Oprócz indeksu Ifo wpływ na notowania eurodolara może mieć dziś jeszcze publikacja indeksu zaufania amerykańskich konsumentów, sporządzanego przez Conference Board (godz. 16.00). Jeszcze ważniejsze dane napłyną dzisiaj z Wielkiej Brytanii. O godz. 10.30 zostanie opublikowany wstępny odczyt i PKB tego kraju w IV kw. Prognozy zakładają pierwszy od 2008 r. wzrost tego wskaźnika. Funt jest bardzo wrażliwy na publikacje danych z Wielkiej Brytanii, dlatego też tuż po 10.30 w jego notowaniach z pewnością znacząco wzrośnie zmienność. Na dzisiejszej sesji azjatyckiej na tamtejszych giełdach panowały kiepskie nastroje inwestycyjne. Powodowały one umocnienie jena. Wzrost wartości tej waluty zatrzymała jednak wiadomość o tym, iż agencja S&P obniżyła perspektywę ratingu Japonii ze stabilnej do negatywnej. Po ogłoszeniu tej informacji kurs USD/JPY wzrósł z poziomu 89,60 aż na 90,50. Ruch ten był jednak tylko chwilowy. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej wciąż tworzy nie najlepsza atmosfera na giełdach. Dzisiaj poznaliśmy decyzję Banku Japonii w sprawie stóp. Zgodnie z prognozami pozostawiono je na dotychczasowym poziomie. Decyzja ta nie miała wpływu na wartość jena. Bank Japonii powtórzył, iż prowadzona przez niego polityka pieniężna pozostanie łagodna.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.