Inwestorzy na Wall Street postanowili podczas środowej sesji zrealizować część zysków. Najmocniejsza przecena dotknęła technologiczny indeks Nasdaq, który stracił prawie 1,5 proc. S&P 500 zniżkował o 1 proc., ale zdołał utrzymać się powyżej poziomu 1280 punktów. W przypadku obu indeksów były to największe spadki od połowy listopada ubiegłego roku. Dużo lepiej radził sobie indeks blue chipów ? Dow Jones Industrial osunął się ze szczytu ustanowionego we wtorek tylko o 0,11 proc. i kończył dzień na poziomie 11825 punktów. W centrum uwagi inwestorów był legendarny Goldman Sachs, którego kurs po ogłoszeniu kwartalnych wyników o połowę słabszych niż w analogicznym okresie ubiegłego roku zanurkował o 4,7 proc. W indeksie amerykańskich gigantów zaledwie dziewięć spółek zdołało utrzymać się nad kreską, a najdotkliwsza wyprzedaż dotknęła papierów instytucji finansowych. Bank of America stracił najwięcej, ponad 4,2 proc. American Express i J.P. Morgan Chase zanotowały ponad 2- procentowe spadki. Na drugim biegunie znalazł się technologiczny potentat IBM, którego papiery zdrożały o 3,4 proc.
Azjatyckie indeksy podczas czwartkowych sesji zanotowały zniżki, do których sygnałem były odczyty danych makroekonomicznych w Chinach. Gospodarka Państwa Środka nie zwalnia ? PKB wzrosło w czwartym kwartale ubiegłego roku o 9,8 proc., a bankowi centralnemu udało się nieznacznie stłumić inflację, która wyniosła w grudniu 4,6 proc. Pomimo to, przewidywania inwestorów, że zacieśnianie polityki pieniężnej będzie kontynuowane, pociągnęły w dół indeks w Szanghaju, który stracił blisko 3 proc. i zatrzymał się dopiero minimalnie nad barierą 2800 punktów. Główny indeks w Hong Kongu zniżkował o 1,7 proc. i zakończył dzień w pobliżu 24000 punktów. Nieco słabsze przeceny miały miejsce na rynkach w Australii i Japonii, gdzie spadki wyniosły nieco ponad 1 proc. Od kontynuacji wczorajszych spadków rozpoczęły się sesje na najważniejszych parkietach Starego Kontynentu. O 10.00 najsilniej zniżkował londyński FTSE 100 i tracił 1 proc. Niemiecki DAX spadał o 0,4 proc. W rezultacie oba indeksy oddalały się od maksimów ustanowionych we wtorek. Francuski CAC 40 tracił z kolei ok. 0,4 proc. Podobną skale zniżek obserwowaliśmy nad Wisłą, w Warszawie inwestorzy także realizowali zyski . Przed południem najsilniej spadały kursy spółek, które w ostatnim czasie najwyraźniej zwyżkowały. Ponad 1 proc. tracił KGHM, Orlen i Lotos.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję giełdy na Wall Street zakończyły na skromnych plusach. Indeks Dow Jones wzrósł o 0,08%, S&P 500 o 0,18%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,16%. DJIA pozostał nieznacznie powyżej poziomu 11000 pkt, jednak to dzisiejsza sesja powinna okazać się istotnym testem czy barierę tę uda się obronić. Spośród indeksów amerykańskich blue chipów najlepiej radziły sobie akcje American Express, Alcoa oraz Chevron. Po sesji koncern Alcoa zaprezentował swój rezultat kwartalny, rozpoczynając tym samym sezon publikacji ze spółek. W pierwszym kwartale producent aluminium zanotował stratę netto w wysokości 201 mln USD. Z kolei przychody koncernu wzrosły o około 18% do poziomu 4,89 mld USD. W tym tygodniu poznamy również rezultaty m.in. Intel, JP Morgan Chase, Google, Bank of America, a także GE. Przewiduje się, że rozpoczynający się sezon publikacji okaże się zdecydowanie lepszy od analogicznego okresu sprzed roku. Szczególnie dobrych wyników oczekuje się w przypadku banków. Dziś rynki azjatyckie zignorowały pozytywne rozstrzygnięcie na amerykańskiej sesji i w większości zakończyły dzień pod kreską. Obserwowany od kilku dni wzrost wartości jena względem dolara negatywnie wpływa na tokijską giełdę, gdyż skłania część inwestorów do realizowania zysków w sektorze spółek eksporterów. Ostatecznie indeks Nikkei 225 spadł o 0,81%. Z kolei wzrost odnotowała giełda w Szanghaju (+1,02%) wsparta przez akcje banków, po tym jak bank centralny Chin podał, że kwota nowych pożyczek spadła w zeszłym miesiącu znacznie poniżej oczekiwań, co oddaliło perspektywę kolejnych kroków w zakresie ograniczania płynności na rynku. Inwestorzy z Europy zachowują ostrożność przed publikacjami wyników kwartalnych z USA, w wyniku czego indeksy na Starym Kontynencie w większości tracą na wartości. Słabo prezentuje się sektor bankowy, a taniejące surowce ciągną w dół notowania spółek energetycznych oraz wydobywczych.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Pierwsza połowa minionego tygodnia przyniosła silne umocnienie złotego ? kurs EUR/PLN spadł do 4,2700, czyli w okolice swoich kwietniowych minimów, a USD/PLN zniżkował do poziomów nie obserwowanych od stycznia bieżącego roku. Kolejne dni przyniosły jednak odreagowanie wcześniejszych spadków i zwyżkę kursów euro i dolara do poziomów odpowiednio: 4,3400 i 3,0800.
Podobnie kształtowały się notowania walut naszych sąsiadów, czyli forinta i czeskiej korony, warto jednak zauważyć, że w momencie umocnienia, złoty najsilniej zyskał na wartości. Późniejsza korekta nie miała konkretnego uzasadnienia fundamentalnego i należy ją raczej traktować jako realizację zysków po silnych wzrostach wartości walut regionu. Biorąc pod uwagę dobre wiadomości, napływające na rynek z amerykańskich giełd, można oczekiwać dalszej poprawy nastrojów na światowym rynku. Lepszy sentyment inwestycyjny z kolei powinien zmniejszać awersję do ryzyka i sprzyjać napływowi kapitałów do naszego regionu.
Dane, jakie w ciągu tygodnia napłynęły z krajowej gospodarki, jakkolwiek wskazują na kontynuację spowolnienia gospodarczego w Polsce, jednak skala tego spowolnienia uległa zdecydowanemu zmniejszeniu. Według opublikowanych w ostatnich dniach danych wciąż spada zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw (o 1,9% r/r w czerwcu), a tempo wzrostu płac obniżyło się w zeszłym miesiącu do 2% w stosunku rocznym (podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu znajdowało się ono na poziomie 10% r/r). Spowolniło również nieco tempo wzrostu cen ? wskaźnik CPI w czerwcu wyniósł 3,5% r/r i znajduje się obecnie na granicy ustalonego przez NBP przedziału wahań inflacji wokół celu. Z drugiej strony jednak ceny producentów wzrosły w czerwcu więcej niż miesiąc wcześniej, bo o 4% rok do roku wobec 3,7% r/r w maju. Bardzo pozytywnie zaskoczyła dynamika produkcji przemysłowej oraz saldo na rachunku obrotów bieżących. W czerwcu produkcja spadła o 4,3% r/r, podczas gdy oczekiwano spadku o 6,2% r/r, a w obrotach bieżących zanotowaliśmy w maju nadwyżkę w wysokości 207 mln euro. W obliczu ponad 20-procentowych spadków produkcji w Czechach czy na Węgrzech, krajowe dane prezentują się wręcz optymistycznie. Znalazło to swoje odzwierciedlenie we wspomnianym już silniejszym umocnieniu złotego w porównaniu z koroną i forintem. Większe zaufanie inwestorów względem naszej gospodarki potwierdziła również ostatnia aukcja 5-letnich obligacji rządowych. Jak zwykle popyt znacząco przekroczył nominalną wartość zaoferowanych papierów dłużnych ? wyniósł on 6,3 mld zł wobec oferty o wartości 2 mld zł.
Koniec tygodnia, pomimo odreagowania w notowaniach PLN, wygląda dość optymistycznie dla złotego. W ostatnich dniach bowiem na rynek napłynęło sporo pozytywnych danych nie tylko z kraju, ale przede wszystkim z giełd oraz z głównych światowych gospodarek. Optymizm na globalnym rynku, jaki towarzyszył inwestorom w piątek, powinien być zatem kontynuowany w czasie kolejnych sesji. Ponieważ notowania polskiej waluty znów zaczęły podlegać wpływowi globalnych nastrojów, przyszły tydzień może przynieść kolejne spadki kursów EUR/PLN oraz USD/PLN.

Mijający tydzień przebiegał pod znakiem publikacji wyników kwartalnych z amerykańskich spółek. Wpłynęły one istotnie na poprawę sentymentu inwestycyjnego oraz wzrost apetytu na ryzyko, co z kolei skutkowało spadkiem wartości dolara oraz jena. Na początku tygodnia kurs EUR/USD był dosyć stabilny i poruszał się w przedziale wahań 1,3900-1,4000. Obraz rynku uległ zmianie po opublikowaniu przez Goldman Sachs wyników finansowych za drugi kwartał. Bank ten odnotował zysk netto w wysokości 3,44 mld USD czyli 4,93 USD na akcję, podczas gdy rynek prognozował 3,54 USD na jedną akcję. Wyniki amerykańskiego giganta nie rozczarowały, co dało silny impuls do dalszych wzrostów na giełdach. W dalszej części tygodnia kurs eurodolara wzrastał, dochodząc do wartości 1,4150. Poziom ten jest górnym ograniczeniem kanału wahań, w którym kurs EUR/USD poruszał się od około miesiąca, a jego trwałe przebicie zapowiadałoby dalsze wzrosty notowań tej pary walutowej. Wzrost kursu eurodolara był wspierany również przez lepsze od oczekiwań wyniki finansowe innych spółek tj. Intel, Johnson&Johnson oraz J.P. Morgan Chase. Wyniki tego ostatniego utwierdziły inwestorów w przekonaniu, że sytuacja w sektorze bankowym ulega poprawie. Nadzieję na rychłe ożywienie potwierdziły również odczyty danych z amerykańskiej gospodarki. Inflacja CPI, indeks NY Empire State, dynamika produkcji przemysłowej oraz liczba wniosków o kredyt hipoteczny, wszystkie wypadły lepiej od oczekiwań. Pod koniec tygodnia poznaliśmy wyniki kwartalne Bank of America oraz Citigroup. Pierwszy z banków odnotował zysk wysokości 3,2 mld USD, co jest wynikiem lepszym od oczekiwań. Citigroup natomiast zarobił 4,3 mld USD, podczas gdy spodziewano się straty netto. Kurs eurodolara nie zareagował istotnie na te dane, w dalszym ciągu oscylując wokół górnego ograniczenia korytarza wahań.
Od początku tygodnia można było również obserwować spadek wartości jena w wyniku zwiększającego się apetytu na ryzyko. Kursy EUR/JPY oraz USD/JPY wzrosły, oddalając się od zanotowanych w zeszłym tygodniu lokalnych minimów. Japońską walutę osłabiła dodatkowo informacja o dymisji tamtejszego rządu.
Z technicznego punktu widzenia kurs EUR/USD znajduje się w okolicy istotnych poziomów, których pokonanie zdeterminowałoby dalszy kierunek ruchu. Dodatkowo na wykresie dziennym EUR/USD zaobserwować można formację trójkąta, a wybicie kursu eurodolara górą z tego układu dałoby silny sygnał do dalszych wzrostów.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Po porannym odbiciu w notowaniach EUR/PLN oraz USD/PLN do poziomów odpowiednio: 4,3100 i 3,0600, złoty znów umacniał się względem głównych walut, a wartość euro oraz dolara zniżkowała o ponad 4 grosze w odniesieniu do dziennych maksimów. Kurs krajowej waluty, wydaje się podlegać wyłącznie światowym nastrojom, gdyż dane, które poznaliśmy dziś z Polski, choć były słabsze od założeń rynkowych, nie wywarły jednak zdecydowanego wpływu na złotego. Dynamika płac w czerwcu wyniosła 2% r/r, wobec prognoz na poziomie 2,6% r/r. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw natomiast spadło w czerwcu o 1,9% r/r, co oznacza pogłębienie zniżki, jaką zanotowano w maju (-1,7% r/r). Jak już wspomniano, publikacje te nie wpłynęły znacząco na sentyment względem polskiej waluty. Jakkolwiek po południu złoty tracił na wartości, jednak było to związane w głównej mierze z odreagowaniem na pozostałych rynkach ? pod koniec sesji europejskiej notowania EUR/PLN oraz USD/PLN znajdowały się w pobliżu swoich dziennych maksimów.
Kurs EUR/USD zwyżkował dziś po porannej korekcie, która chwilowo sprowadziła notowania tej pary walutowej do 1,4050. Około 13.30 eurodolar osiągnął jednak poziom 1,4160, przekraczając techniczny opór na linii 1,4130. Rynek jednak nie uznał tego ataku jako sygnału do dalszej wyprzedaży dolara. Zwyżka EUR/USD miała miejsce po lepszych od oczekiwań informacjach z amerykańskiego rynku pracy. Ilość podań o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 522 tys., czyli o 40 tys. mniej niż oczekiwano. Dobre nastroje wsparł dziś również wynik za II kw. banku JP Morgan Chase. Firma ta wypracowała 2,72 mld dolarów zysku, co oznacza 28 centów na akcję, wobec zakładanych 4 centów na akcję. O godzinie 15.00 poznaliśmy dane na temat przepływów kapitałowych netto pomiędzy USA a rynkiem zagranicznym w maju. Amerykańskiej gospodarce ubyło prawie 66,6 mld dolarów w porównaniu z kwietniem.

Sporządzili:
Jarosław Pękala
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.