Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.

Rynek krajowy

Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.

Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Kurs EUR/USD wciąż spada

21 Styczeń 2010

Kurs EUR/USD po porannej konsolidacji powrócił do spadku. W trakcie sesji europejskiej zszedł on w okolice 1,4110. Zniżka ta jest przede wszystkim rezultatem wcześniej zaistniałych zdarzeń ? sygnałów do spadków płynących z analizy technicznej oraz obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Nowe impulsy do przeceny euro względem dolara nie napłynęły dzisiaj. Wypowiadał się co prawda minister finansów Grecji, jednak w jego wystąpieniu nie padły stwierdzenia, które byłyby w stanie istotnie wpłynąć na kurs EUR/USD. Powiedział on, iż jego kraj będzie rozważał różne formy pozyskania środków na finansowanie wysokiego deficytu. Ponadto zapewniał on ponownie, iż grecki urząd statystyczny stanie się całkowicie niezależny, tym samym odpowiadając na zarzuty o fałszowanie danych z gospodarki Grecji.
Opublikowane dzisiaj dane makro ze Stanów Zjednoczonych nie miały jednoznacznej wymowy dla notowań EUR/USD. Liczba wydanych pozwoleń na budowę domu w grudniu okazała się wyższa od prognoz, natomiast liczba rozpoczętych budów niższa. Nieznacznie niższy od oczekiwań rynkowych okazał się również odczyt grudniowej inflacji producentów (PPI).
Podobnie jak dane makro, również wyniki amerykańskich banków nie dostarczyły jednoznacznych sygnałów dla eurodolara. Lepiej od prognoz wypadło sprawozdanie za IV kw. Wells Fargo, natomiast oczekiwania inwestorów zawiodły wyniki Bank of America i banku Morgan Stanley. Jutro na rynek napłyną kolejne raporty kwartalne z największych amerykańskich spółek finansowych ? przedstawią je Goldman Sachs i American Express.
Notowania EUR/USD stają się coraz bardziej wyprzedane. Z tego względu też coraz trudniej będzie o dalsze spadki. Ewentualne, przynajmniej chwilowe wyhamowanie zniżki powinno nastąpić w pobliżu najbliższego istotnego wsparcia 1,4100. Dalszy spadek kursu eurodolara spowodował silny wzrost pary USD/PLN. Przekroczyła ona dzisiaj poziom 2,8600. Kurs EUR/PLN po porannym wzroście, przez większą część dzisiejszej sesji europejskiej konsolidował się poniżej poziomu 4,0300. Po godz. 16.00 zdołał jednak przekroczyć tę wartość. Jednocześnie wybił się z kanału spadkowego, w którym przebywał od ponad tygodnia. Fakt ten oddala perspektywę ponownego przetestowania psychologicznej bariery 4,0000. Dzisiejszą aukcję 10- i 20-letnich obligacji należy zaliczyć do udanych. Popyt na te instrumenty ponad 3-krotnie przekroczył ofertę. Tym razem jednak aukcja polskiego długu nie zdołała wesprzeć notowań złotego. Jutro na rynek napłyną dane z naszego kraju na temat produkcji przemysłowej i inflacji bazowej.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na początku dzisiejszej sesji złoty umacniał się ? notowania EUR/PLN zniżkowały dziś rano pod poziom 4,1500, wartość dolara natomiast spadła w okolice 2,7700 zł. Umocnieniu polskiej waluty towarzyszy również aprecjacja forinta węgierskiego, a wszystko to ma miejsce na fali lepszych nastrojów na globalnym rynku finansowym. Forint umacnia się m.in. po tym, jak węgierski bank centralny zaskoczył rynek komunikatem, iż przestrzeń do dalszego cięcia kosztów pieniądza jest ograniczona. Oznacza to że bank może dokonywać kolejnych obniżek w wolniejszym tempie niż tego wcześniej oczekiwano. Oczekiwania na poluźnianie polityki pieniężnej z kolei stwarzają negatywną presję w notowaniach korony czeskiej, która umacnia się mniej dynamicznie w porównaniu z pozostałymi walutami regionu. Dobry sentyment na światowych rynkach jest szczególnie widoczny w notowaniach rubla. Trend aprecjacyjny w notowaniach rosyjskiej waluty jest na tyle silny, że bank centralny, w celu zmniejszenia jego dynamiki, dokonał wczoraj interwencji, kupując na rynku 1,5 mld dolarów. Dziś na polskim rynku będzie miał miejsce aukcja tzw. obligacji drogowych, w czasie której zostaną zaoferowane papiery o wartości nominalnej 1-1,5 mld zł. Zainteresowanie tymi papierami powinno wspierać złotego w czasie sesji. Bez większego wpływu na notowaniach polskiej waluty natomiast prawdopodobnie pozostaną dane z Polski o inflacji bazowej we wrześniu ? oczekuje się spadku inflacji do 2,8% r/r w porównaniu z 2,9% r/r miesiąc wcześniej. Z pozostałych gospodarek regionu nie napłyną dziś żadne istotne dane makroekonomiczne. Waluty lokalne powinny zatem w głównej mierze podążać za nastrojami na światowym rynku finansowym.

W trakcie wczorajszej sesji amerykańskiej w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy niewielką korektę. Wartość euro względem dolara spadła do 1,4880. Dzisiaj kształtuje się ona jednak już wyżej ? o godz. 10.30 za europejską walutę płacono ok. 1,4955 USD. Kurs EUR/USD wciąż zachowuje szanse na test poziomu 1,5000. Od tego jak ten test wypadnie, zależeć będą losy eurodolara w najbliższych dniach. Wczorajszej korekcie w notowaniach tej pary walutowej sprzyjała realizacja zysków na giełdach w USA. Jako pretekst do sprzedaży akcji, które w ostatnim czasie silnie drożały, inwestorzy wykorzystali publikację gorszych od oczekiwań danych z amerykańskiego sektora nieruchomości. Po tym jak kurs EUR/USD zbliżył się do psychologicznej bariery 1,5000 pojawia się coraz więcej głosów o dużej szkodliwości aprecjacji euro dla europejskiej gospodarki. Wczoraj wskazał na nią doradca prezydenta Francji. Trudno jednak oczekiwać, by tego typu wystąpienia były w stanie trwale powstrzymać wzrost kursu eurodolara. By jego zwyżka faktycznie wyhamowała, niezbędne wydają się zdecydowane interwencje słowne ze strony Europejskiego Banku Centralnego. Dzisiaj uwagę uczestników rynku eurodolara skupiać będzie zaplanowana na godz. 20.00 prezentacja raportu o stanie amerykańskiej gospodarki zwanego Beżową Księgą. Dzisiaj poznamy również cotygodniowe dane o zmianie zapasów ropy i jej pochodnych w USA. Dane te w ostatnim czasie silnie wpływają na notowania surowca, dlatego warto zwrócić uwagę na ich odczyt, który zaplanowany jest na godz. 16.30.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Obserwowane dziś spadki na europejskich giełdach są wynikiem rosnących obaw inwestorów przed zbyt wolnym tempem ożywienia w światowej gospodarce. Ograniczenie apetytu na ryzyko spowodowało wzrost popytu na amerykańską walutę, w efekcie czego w notowaniach EUR/USD można dziś było obserwować spadki. Pomimo zniżkowej tendencji na eurodolarze, kurs tej pary walutowej w dalszym ciągu utrzymuje się w widocznym od tygodnia przedziale wahań 1,3800-1,4000. W okolicy godziny 16.00 notowania EUR/USD oscylowały wokół 1,3880.
Spadek optymizmu wśród uczestników rynku został dodatkowo pogłębiony przez negatywne prognozy Banku Światowego, które zakładają, iż globalna gospodarka skurczy się w bieżącym roku o 2,9%. Informacje te przełożyły się na spadek cen surowców. Na giełdzie w Londynie na wartości traciła zarówno miedź, jak i ropa naftowa. Dodatkowo do wzrostu niepokoju wśród inwestorów na rynku surowców przyczyniają się m.in. ataki nigeryjskich bojowników na instalacje naftowe należące do Shell Royal Dutch oraz utrzymujące się napięcie w Iranie. Sentymentu nie zdołała dziś poprawić nieco lepsza od oczekiwań publikacja niemieckiego indeksu nastrojów gospodarczych. Wartość wskaźnika konstruowanego przez instytut Ifo wyniosła w czerwcu 85,9 pkt , podczas gdy rynek oczekiwał 85,2 pkt.
Początek dzisiejszej sesji na rynku złotego był w dużej mierze kontynuacją tego, co mogliśmy obserwować w zeszłym tygodniu. Złoty zarówno względem euro jak i dolara poruszał się w przedziale odpowiednio: 4,5000-4,5600 oraz 3,2200-3,2800. Istotnego wpływu na notowania krajowej waluty nie wywarła dzisiejsza publikacja danych na temat inflacji bazowej netto w Polsce. Wartość tego wskaźnika  w maju wyniosła 2,8%, podczas gdy rynek oczekiwał 2,6%. Póki co nie widać również reakcji na informację ze strony Komisji Europejskiej, która zapowiedziała, iż w środę zostanie podjęta decyzja o wszczęciu procedury nadmiernego deficytu wobec Polski.
Intensywna przecena akcji na giełdzie w Warszawie nie znajduje odzwierciedlenia na rynku złotego. Brak porównywalnej reakcji krajowej waluty na wyprzedaż na GPW może świadczyć o tym, że spadki na warszawskim parkiecie są efektem wyprzedaży wśród inwestorów krajowych.

Sporządzili:
Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.