Na początku dzisiejszej sesji złoty pozostawał stosunkowo stabilny względem większości walut. Kurs EUR/PLN odnotował niewielką zwyżkę w okolice poziomu 3,9200. Obecnie kluczowym wsparciem dla kursu tej pary walutowej jest bariera 3,9000. Za brakiem większych zmian przemawiało neutralne otwarcie sesji na giełdach europejskich ? tamtejsze indeksy rozpoczęły dzień w pobliżu poziomów z wczorajszego zamknięcia. Niższa zmienność może panować przynajmniej do czasu, aż na rynek zaczną napływać istotne dane z największych gospodarek. Szczególne znaczenie dla inwestorów mogą mieć odczyty wskaźników z USA. Tradycyjnie już ważne będą również najnowsze doniesienia z przeżywającej problemy fiskalne Grecji.
Ciekawą sytuację obserwujemy obecnie w notowaniach USD/PLN. Z uwagi na ostatnio dość silne wahania kursu EUR/USD, charakteryzują się one wyższą zmiennością niż kurs EUR/PLN. Wczoraj wartość dolara względem złotego zeszła poniżej istotnego wsparcia 2,8800, co można było potraktować jako sygnał do większych spadków. Dzisiaj obserwujemy próbę powrotu ponad ten poziom. Jeśli się ona nie powiedzie, sygnał do silniejszej zniżki zostanie dodatkowo potwierdzony. W najbliższym czasie nie poznamy żadnych istotnych danych z Polski, na rynek będą natomiast napływać doniesienia makroekonomiczne z innych krajów naszego regionu. Dzisiaj poznaliśmy lutowy odczyt indeksu PMI dla rosyjskiego sektora usług. Wypadł on gorzej od oczekiwań ? spadł on do poziomu 51,0 pkt ?najniższego od lipca. Pocieszający może być fakt, iż wskaźnik ten utrzymał się ponad poziomem 50 pkt, oddzielającym ekspansję od recesji w badanym sektorze. Notowania rubla, podobnie jak innych walut naszego regionu, w tym złotego, nie zareagowały na wspomniane dane. Waluty te pozostają obecnie przede wszystkim pod wpływem sytuacji panującej na światowych giełdach.

Podczas wtorkowej sesji w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy podwyższoną zmienność. Kurs tej pary walutowej podjął kolejną próbę trwałego przebicia lutowych minimów usytuowanych w pobliżu 1,3450. Ponownie zakończyła się ona niepowodzeniem. Zgodnie z powtarzającym się ostatnio scenariuszem, następnie obserwowaliśmy odreagowanie ponad poziom 1,3600. Dzisiaj kurs eurodolara konsolidują się ponad tą wartością. Notowania tej pary walutowej wciąż pozostają bez rozstrzygnięcia. Impuls do silniejszego ruchu przyniesie dopiero pokonanie wspomnianych lutowych minimów, bądź też lokalnych szczytów na poziomie 1,3680. Inwestorzy obecnie oczekują na istotne dane, jakie mają dzisiaj napłynąć ze strefy euro i USA. Serię istotnych publikacji rozpocznie odczyt sprzedaży detalicznej z Eurolandu, później na rynek napłynie raport Challengera o planowanych zwolnieniach w Stanach Zjednoczonych, a następnie raport ADP o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym w amerykańskim sektorze prywatnym oraz indeks ISM dla amerykańskiego rynku usług. Poznaliśmy już dzisiaj mniej istotne dane ze strefy euro ? indeks PMI dla tamtejszego sektora usługowego. Osiągnął on poziom zbliżony do prognoz i nie wywołał reakcji kursu EUR/USD. Niezmiennie istotny pozostaje dla inwestorów temat problemów fiskalnych Grecji. Na rynku pojawiła się informacja, że władze tego kraju przedstawią dzisiaj plan dodatkowym działań, nakierowanych na ograniczenie ogromnego deficytu budżetowego. Dodatkowe cięcia mogą osiągnąć wartość nawet 4,8 mld EUR. Wspomniany plan ma zakładać m.in. podniesienie akcyzy na papierosy i alkohol oraz ograniczenie bonusów wypłacanych pracownikom sektora publicznego. Ogłoszenie tego planu może zostać pozytywnie odebrane przez rynek i przynieść umocnienie euro. Zwiększa on bowiem szanse na to, iż pozostałe kraje Unii Europejskiej pozytywnie ocenią starania Grecji, zmierzające do ograniczenia deficytu budżetowego i na wypadek dalszych problemów udzielą jej wsparcia. Pewien element ryzyka wciąż tworzy jednak brak akceptacji obywateli Grecji dla cięć budżetowych. Przeciwko nim zaplanowano na 16 marca kolejny strajk generalny.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty coraz silniejszy

2 Marzec 2010

Złoty zyskuje na wartości. W piątek kurs EUR/PLN zszedł do poziomu 3,9400 ? najniższego od ponad roku. Dzisiaj kształtuje się on nieznacznie niżej. Jeszcze silniejszy ruch spadkowy obserwowaliśmy w notowaniach GBP/PLN. Kurs tej pary walutowej wybił się dołem z kanału konsolidacji w którym przebywał od października 2009 r., po czym odnotował blisko 10-groszowy spadek (dzisiaj ok. godz 10.00 kształtował się on na poziomie 4,3700. Mimo tak dynamicznej zniżki z punktu widzenia analizy technicznej wciąż ma on potencjał do dalszego spadku. Tak zdecydowanych rozstrzygnięć nie obserwujemy jak na razie w notowaniach USD/PLN. Wartość dolara względem złotego zeszła do minimów z drugiej połowy lutego usytuowanych w pobliżu 2,8800. Dopiero przebicie tej bariery będzie sygnałem do większego spadku kursu tej pary walutowej. Dzisiaj o godz. 9.00 został przedstawiony lutowy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu. Wypadł on lepiej od prognoz ? wyniósł 52,4 pkt, podczas gdy oczekiwano 51,9 pkt. Choć nie obserwowaliśmy bezpośredniej reakcji notowań złotego na publikację tych danych, to jednak z pewnością stanowią one dobrą informację dla polskiej waluty. Pozytywny ich skutek może stać się widoczny w nieco dłuższym terminie. Mimo publikacji wspomnianych danych z Polski, w najbliższym czasie złoty będzie pozostawał pod wpływem sytuacji panującej na światowych parkietach. Od początku dzisiejszej sesji indeksy zachodnioeuropejskich giełd notują dość duże wzrosty, co w kolejnych godzinach powinno wspierać rodzimą walutę.

W ostatnich godzinach kurs EUR/USD konsolidował się ponad poziomem 1,3600. Większego wpływu na notowania tej pary walutowej nie miał finalny lutowy odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego strefy euro. Wyniósł on 54,2 pkt, podczas gdy oczekiwano, iż osiągnie poziom 54,1 pkt. Z Eurolandu poznamy dzisiaj jeszcze styczniową stopę bezrobocia. Jej odczyt prawdopodobnie również nie wywoła reakcji kursu EUR/USD. Istotniejsze dla uczestników rynku powinny okazać się dane publikowane dzisiaj z USA. O godz. 14.30 poznamy dochody i wydatki Amerykanów, natomiast półtorej godziny później wydatki na inwestycje budowlane oraz indeks ISM dla amerykańskiego sektora przemysłowego. Najważniejszy będzie odczyt ostatniego z wymienionych wskaźników. Przedstawiony w piątek indeks Chicago PMI, który zwykle daje istotne wskazówki na temat tego, jak może wypaść ISM, okazał się wyższy od prognoz. Kurs EUR/USD nie zareagował jednak na publikację tego wskaźnika. Jeśli jednak również i przedstawiane dzisiaj doniesienia z amerykańskiego sektora przemysłowego okażą się lepsze od prognoz, eurodolarowi może być trudno oprzeć się spadkom. Oprócz wspomnianych danych wciąż istotne dla kursu euro względem dolara mogą być informacje związane z tematem problemów fiskalnych Grecji. Dzisiaj jeden z unijnych komisarzy ma spotkać się z premierem tego kraju. W trakcie spotkania Grecja może zostać kolejny raz wezwana do wzmożenia działań nakierowanych na ograniczenie budżetu. Na rynku wciąż utrzymują się pogłoski na temat tego, iż jeśli wspomniany kraj dostosuje się do wymagań przedstawicieli władz Unii Europejskiej, może otrzymać wsparcie w wysokości 25 mld EUR. Kwestia ta będzie istotna dla notowań eurodolara również w najbliższych dniach. Z pewnością liczne spekulacje tworzone będą przed zaplanowanym na piątek kolejnym spotkaniem premiera Grecji, tym razem z kanclerz Niemiec. Jutro poznamy decyzję australijskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych. Może mieć ona istotny wpływ na notowania dolara australijskiego, gdyż na rynku utrzymuje się duża niepewność odnośnie tego, jaka decyzja zostanie podjęta. Obecnie inwestorzy szansę na podwyżkę głównej stopy o 25 pb do poziomu 4,00% oceniają na 54%.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczyna dzisiejszą sesję w okolicach 4,0000 zł za euro. Notowania EUR/PLN zachowują się dość stabilnie, co świadczy pozytywnie o polskiej walucie, biorąc pod uwagę zdecydowany wzrost zmienności na pozostałych rynkach. Wczorajsze osłabienie złotego względem euro, oprócz czynnika realizacji zysków przez inwestorów, miało również inną dość ciekawą przyczynę. Zwyżce notowań EUR/PLN w okolice poziomu 4,0200 towarzyszyło jednoczesne umacnianie się korony czeskiej. Notowania EUR/CZK zeszły do poziomu 25,60 ? najniższego od około dwóch miesięcy. Ruchy te były wynikiem zamykania tzw. ?transakcji crossowych? na parze CZK/PLN, które wiążą się również z transakcjami na parach EUR/PLN i EUR/CZK. Od pewnego czasu transakcje te cieszą się wśród zagranicznych inwestorów sporą popularnością. Można powiedzieć, że mają one charakter regionalnego carry trade. Stabilna nisko oprocentowana korona czeska jest tu walutą pożyczaną. Za pożyczone środki kupuje się natomiast złotego lub po prostu aktywa związane z polskim rynkiem. W efekcie PLN umacnia się względem CZK. Ponieważ pomiędzy wymianą środków w koronie na złote, mają miejsce operacje eurowe (sprzedaż CZK i kupno EUR oraz sprzedaż EUR i kupno PLN), carry trade na CZK/PLN wpływa na poziomy kursów EUR/PLN i EUR/CZK i powoduje spadek notowań euro względem złotego i wzrost notowań wspólnej waluty w stosunku do korony. Wczoraj natomiast miał miejsce proces odwrotny ? regionalny carry trade był odwracany, co spowodowało wspomniany spadek EUR/CZK i zwyżkę EUR/PLN.
Przyczyną zamykania ?crossów? na CZK/PLN była jastrzębia wypowiedź wiceprezesa Czeskiego Banku Narodowego, który powiedział, iż stopy procentowe w Czechach nie spadną poniżej obecnego poziomu oraz że czas postawić pytanie, kiedy należałoby dokonać pierwszej ich podwyżki. Słowa te zdeterminowały nastroje na rynku, w efekcie czego inwestorzy nie zareagowali nawet na lepsze od oczekiwań dane z polskiego przemysłu.

Wczoraj wieczorem mogliśmy obserwować kontynuację dynamicznej zniżki eurodolara. Notowania EUR/USD pokonały tegoroczne minimum na poziomie 1,3530 i zeszły w okolice 1,3440. Powodem tego ruchu była nieoczekiwana decyzja Fed o podwyżce jednej ze stóp procentowych. Rezerwa Federalna zadecydowała o podniesieniu o 25 pb (do poziomu 0,75%) stopy dyskontowej, która wyraża koszt pieniądza pożyczanego przez banki komercyjne od Fed w ramach pożyczek interwencyjnych. Informacja ta automatycznie przełożyła się na wzrost oczekiwań na podwyżkę głównej stopy procentowej. Chociaż B. Bernanke zasygnalizował w minionym tygodniu możliwość podniesienia tej stopy w celu zwiększenia różnicy pomiędzy stopą dyskontową a referencyjną, wczorajsza decyzja zaskoczyła rynek. Fed ogłosił ją już po zamknięciu giełd w USA. Szef Banku Rezerwy Federalnej St. Louis, J. Bullard powiedział jednak, iż oczekiwania inwestorów na podniesienie stopy referencyjnej są przesadzone, a wczorajsza decyzja nie świadczy o zmianie nastawienia Fed względem polityki monetarnej. Nawet pomimo uspokajających komentarzy ze strony członków Fed, inwestorzy nie mogą pozostać obojętni w obliczu ostatnich kroków, zmierzających do zacieśnienia polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną. Oprócz bowiem wczorajszej podwyżki stopy dyskontowej, ostatnie zapiski z posiedzenia Fed wskazały na gotowość do wycofywania nadmiernej płynności z rynku.
Dziś rynek powinien pozostawać pod wpływem informacji z zza Oceanu. Lepsze od oczekiwań dane, jakie napłynęły dzisiaj z Eurolandu oraz Niemiec zdołały jedynie w niewielkim stopniu wesprzeć wspólną walutę i wyciągnąć kurs EUR/USD w okolice poziomu 1,3500. Indeksy PMI dla przemysłu tych krajów wzrosły w lutym do poziomów odpowiednio: 54,1 pkt oraz 57,1 pkt, podczas gdy w przypadku całej strefy euro oczekiwano wzrostu do 52,6pkt, a w przypadku Niemiec do 53,9 pkt.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Bieżący tydzień na rynku złotego charakteryzowała spora zmienność notowań polskiej waluty. Pierwsze dni przyniosły dynamiczną zniżkę kursu EUR/PLN, na fali której zostało przebite bardzo silne wsparcie na poziomie 4,0000. Po jego pokonaniu notowania tej pary walutowej zeszły aż do poziomu 3,9560. Druga połowa tygodnia przebiegała jednak pod znakiem odreagowania, na fali którego wartość euro względem złotego wzrosła w piątek do poziomu 4,1000. Wartość ta póki co skutecznie hamuje silniejszą zwyżkę kursu EUR/PLN. Początkowe umocnienie złotego było kontynuacją spadków EUR/PLN zapoczątkowanych jeszcze w poprzednim tygodniu w reakcji na dobre dane o PKB z Polski oraz USA. Nastroje na rynku złotego wpierało również pozytywne przyjęcie przez inwestorów rządowego planu naprawy finansów publicznych. Odreagowanie i ponowny wzrost kursu euro względem złotego był z jednej strony wynikiem realizacji zysków przez inwestorów po wcześniejszym umocnieniu polskiej waluty. Z drugiej strony złotemu zaszkodziło zdecydowane pogorszenie sentymentu na światowych giełdach oraz nasilenie się na rynku europejskim obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Należy jednak zaznaczyć, iż podczas gdy słabsze gospodarki Eurolandu są negatywnie oceniane przez agencje ratingowe, a ich ratingi są obniżane, sytuacja w naszym regionie uległa w tym względzie zdecydowanej poprawie. W ciągu tygodnia agencja Fitch podniosła perspektywy ratingu dla Rumunii oraz Estonii z ?negatywnej? do ?stabilnej?. Analogicznej poprawy dokonała agencja Standard&Poor?s względem perspektyw oceny długu Litwy. Jedynie względem Węgier agencje pozostają pesymistyczne. Jakkolwiek Moody?s w styczniu poinformował, iż jest szansa na pozytywną rewizję perspektyw ratingu tego kraju, zdaniem agencji ratingowej Fitch niepewność dotycząca przyszłości budżetu Węgier oraz słabe prognozy dla tamtejszej gospodarki stanowią główną barierę dla poprawy perspektyw oceny węgierskiego długu. Kalendarz publikacji makroekonomicznych z polskiej gospodarki był w ubiegłym tygodniu wyjątkowo ubogi. Jedynie w poniedziałek poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu ? wskaźnik ten, mierzący aktywność gospodarczą w danym sektorze wypadł poniżej oczekiwań. Spadł on bowiem w styczniu do poziomu 51 pkt z 52,4 pkt, podczas gdy oczekiwano niewielkiej zwyżki do 53 pkt. Najważniejsze jednak, iż wskaźnik zdołał utrzymać się powyżej poziomu 50 pkt, oddzielających ekspansję od recesji.

Miniony tydzień na rynku walutowym przyniósł sporo emocji. Dodatkowo nerwowość wśród inwestorów potęgowana była przez oczekiwania na oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Pierwsza część tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostu notowań eurodolara w okolice poziomu 1,4000. Ruch ten został odebrany przez wielu uczestników rynku jako możliwość odreagowania spadków trwających od grudnia 2009 roku. Jednak po naruszeniu wspomnianego poziomu notowania EUR/USD zawróciły, kontynuując trend spadkowy. W drugiej części tygodnia obserwować można było zdecydowaną zniżkę notowań tej pary walutowej. Presję spadkową na euro wywierają ciągle narastające problemy finansowe Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii oraz obawy, że kraje te nie będą w stanie same poradzić sobie z ich rozwiązaniem. Po gwałtownym spadku w okolice poziomu 1,3700 notowania eurodolara ustabilizowały się, oscylując wokół tej wartości do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Zaprezentowane w piątek o godzinie 14.30 oficjalne dane amerykańskiego Departamentu Pracy okazały się dość niejednoznaczne, co było także widoczne w reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. Pozytywnie zaskoczył odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorzy początkowo mieli problem z ostateczną interpretacja wyników ? przełożyło się to na dużą zmienność notowań eurodolara. Z pozostałych publikacji, jakie poznaliśmy w minionym tygodniu warto wspomnieć o odczycie indeksów ISM dla sektora przemysłu oraz usług, które wyniosły w styczniu odpowiednio: 58,4 pkt oraz 50,5 pkt. Istotny dla rynku był fakt, że obydwa wskaźniki wypadły powyżej poziomu 50 pkt, oddzielającego recesję od ekspansji w danym sektorze. Jednak w przypadku ISM dla usług ciągle nie jest to rezultat, który pozwoliłby na ogłoszenie trwałej poprawy. W minionym tygodniu poznaliśmy także decyzję władz monetarnych Wielkiej Brytanii oraz Eurolandu. Zarówno przedstawiciele Banku Anglii oraz ECB utrzymali koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, co było decyzją jak najbardziej zgodną z oczekiwaniami. Pogorszenie globalnego sentymentu inwestycyjnego w drugiej części tygodnia przełożyło się także na silniejsze ruchy na niektórych pozostałych parach walutowych. Notowania USD/JPY zniżkowały z okolic poziomu 91,00 do 88,00. Zniżka ta wiązała się głównie z rosnącą awersją do ryzyka. W tendencji spadkowej znajdowały się także notowania GBP/USD. Oprócz presji spadkowej wywieranej przez umacniającego się dolara, widać było również słabość waluty brytyjskiej. W efekcie kurs tej pary walutowej naruszył istotny poziom wsparcia 1,5700, schodząc w okolice 1,5650. Przyszły tydzień będzie zdecydowanie uboższy w publikacje i wydarzenia ekonomiczne, jednak wiadomo, że pierwsze jego dni w dalszym ciągu będą jeszcze determinowane przez dane, jakie napłynęły na rynek w piątek.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Bieżący tydzień na rynku złotego charakteryzowała spora zmienność notowań polskiej waluty. Pierwsze dni przyniosły dynamiczną zniżkę kursu EUR/PLN, na fali której zostało przebite bardzo silne wsparcie na poziomie 4,0000. Po jego pokonaniu notowania tej pary walutowej zeszły aż do poziomu 3,9560. Druga połowa tygodnia przebiegała jednak pod znakiem odreagowania, na fali którego wartość euro względem złotego wzrosła w piątek do poziomu 4,1000. Wartość ta póki co skutecznie hamuje silniejszą zwyżkę kursu EUR/PLN.
Początkowe umocnienie złotego było kontynuacją spadków EUR/PLN zapoczątkowanych jeszcze w poprzednim tygodniu w reakcji na dobre dane o PKB z Polski oraz USA. Nastroje na rynku złotego wpierało również pozytywne przyjęcie przez inwestorów rządowego planu naprawy finansów publicznych. Odreagowanie i ponowny wzrost kursu euro względem złotego był z jednej strony wynikiem realizacji zysków przez inwestorów po wcześniejszym umocnieniu polskiej waluty. Z drugiej strony złotemu zaszkodziło zdecydowane pogorszenie sentymentu na światowych giełdach oraz nasilenie się na rynku europejskim obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Należy jednak zaznaczyć, iż podczas gdy słabsze gospodarki Eurolandu są negatywnie oceniane przez agencje ratingowe, a ich ratingi są obniżane, sytuacja w naszym regionie uległa w tym względzie zdecydowanej poprawie. W ciągu tygodnia agencja Fitch podniosła perspektywy ratingu dla Rumunii oraz Estonii z ?negatywnej? do ?stabilnej?. Analogicznej poprawy dokonała agencja Standard&Poor?s względem perspektyw oceny długu Litwy. Jedynie względem Węgier agencje pozostają pesymistyczne. Jakkolwiek Moody?s w styczniu poinformował, iż jest szansa na pozytywną rewizję perspektyw ratingu tego kraju, zdaniem agencji ratingowej Fitch niepewność dotycząca przyszłości budżetu Węgier oraz słabe prognozy dla tamtejszej gospodarki stanowią główną barierę dla poprawy perspektyw oceny węgierskiego długu.
Kalendarz publikacji makroekonomicznych z polskiej gospodarki był w ubiegłym tygodniu wyjątkowo ubogi. Jedynie w poniedziałek poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu ? wskaźnik ten, mierzący aktywność gospodarczą w danym sektorze wypadł poniżej oczekiwań. Spadł on bowiem w styczniu do poziomu 51 pkt z 52,4 pkt, podczas gdy oczekiwano niewielkiej zwyżki do 53 pkt. Najważniejsze jednak, iż wskaźnik zdołał utrzymać się powyżej poziomu 50 pkt, oddzielających ekspansję od recesji.

Miniony tydzień na rynku walutowym przyniósł sporo emocji. Dodatkowo nerwowość wśród inwestorów potęgowana była przez oczekiwania na oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Pierwsza część tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostu notowań eurodolara w okolice poziomu 1,4000. Ruch ten został odebrany przez wielu uczestników rynku jako możliwość odreagowania spadków trwających od grudnia 2009 roku. Jednak po naruszeniu wspomnianego poziomu notowania EUR/USD zawróciły, kontynuując trend spadkowy. W drugiej części tygodnia obserwować można było zdecydowaną zniżkę notowań tej pary walutowej. Presję spadkową na euro wywierają ciągle narastające problemy finansowe Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii oraz obawy, że kraje te nie będą w stanie same poradzić sobie z ich rozwiązaniem. Po gwałtownym spadku w okolice poziomu 1,3700 notowania eurodolara ustabilizowały się, oscylując wokół tej wartości do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Zaprezentowane w piątek o godzinie 14.30 oficjalne dane amerykańskiego Departamentu Pracy okazały się dość niejednoznaczne, co było także widoczne w reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. Pozytywnie zaskoczył odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorzy początkowo mieli problem z ostateczną interpretacja wyników ? przełożyło się to na dużą zmienność notowań eurodolara. Z pozostałych publikacji, jakie poznaliśmy w minionym tygodniu warto wspomnieć o odczycie indeksów ISM dla sektora przemysłu oraz usług, które wyniosły w styczniu odpowiednio: 58,4 pkt oraz 50,5 pkt. Istotny dla rynku był fakt, że obydwa wskaźniki wypadły powyżej poziomu 50 pkt, oddzielającego recesję od ekspansji w danym sektorze. Jednak w przypadku ISM dla usług ciągle nie jest to rezultat, który pozwoliłby na ogłoszenie trwałej poprawy. W minionym tygodniu poznaliśmy także decyzję władz monetarnych Wielkiej Brytanii oraz Eurolandu. Zarówno przedstawiciele Banku Anglii oraz ECB utrzymali koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, co było decyzją jak najbardziej zgodną z oczekiwaniami.
Pogorszenie globalnego sentymentu inwestycyjnego w drugiej części tygodnia przełożyło się także na silniejsze ruchy na niektórych pozostałych parach walutowych. Notowania USD/JPY zniżkowały z okolic poziomu 91,00 do 88,00. Zniżka ta wiązała się głównie z rosnącą awersją do ryzyka. W tendencji spadkowej znajdowały się także notowania GBP/USD. Oprócz presji spadkowej wywieranej przez umacniającego się dolara, widać było również słabość waluty brytyjskiej. W efekcie kurs tej pary walutowej naruszył istotny poziom wsparcia 1,5700, schodząc w okolice 1,5650.
Przyszły tydzień będzie zdecydowanie uboższy w publikacje i wydarzenia ekonomiczne, jednak wiadomo, że pierwsze jego dni w dalszym ciągu będą jeszcze determinowane przez dane, jakie napłynęły na rynek w piątek.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.

Rynek krajowy

Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.

Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Przez większość dzisiejszej sesji kurs złotego względem euro testował poziom 4,0000. Przed godz. 17.00 notowania pary EUR/PLN kształtowały się nieco poniżej tej bariery ? kurs zanotował swoje dzienne minimum na poziomie 3,9870. Złoty umacniał się, pomimo słabszego odczytu indeksu PMI dla krajowego przemysłu oraz zniżki na europejskich parkietach. Świadczy to o sporej determinacji uczestników rynku by przebić w końcu poziom 4,0000 PLN za EUR.
Ze Stanów Zjednoczonych napłynął dziś szereg danych makroekonomicznych. Najważniejszą publikacją był indeks ISM dla przemysłu, będący amerykańskim odpowiednikiem wskaźnika PMI. Jego odczyt zaskoczył inwestorów pozytywnie ? wyniósł on w styczniu 58,4 pkt, oczekiwano natomiast wyniku na poziomie 55,5 pkt. Z pozostałych danych poznaliśmy dziś również dynamikę dochodów i wydatków Amerykanów. Dochody zwiększyły się w grudniu o 0,4% m/m, co było wynikiem nieco lepszym od oczekiwań na poziomie 0,3% m/m. Słabiej od prognoz wypadły natomiast dane o wydatkach ? zanotowały one w tym czasie zwyżkę o zaledwie 0,2% m/m, wobec przewidywań 0,3% m/m. Eurodolar zwyżkował dziś przez większość sesji, odreagowując swój wcześniejszy spadek w okolice 1,3850. Notowania EUR/USD doszły dziś do poziomu 1,3930, silniejszą zwyżkę zahamowały jednak wspomniany już dużo lepszy od prognoz odczyt indeksu ISM. Pomimo obserwowanej dziś korekty, eurodolar wciąż posiada potencjał do spadku co najmniej w okolice 1,3800.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Poranne osłabienie złotego

25 Styczeń 2010

XTB Trade brokers

XTB Trade brokers

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od kontynuacji wczorajszego osłabienia polskiej waluty. Notowania EUR/PLN odbiły się od poziomu 4,0000, dochodząc wczoraj do wartości 4,0500. Dziś po godz. 10.00 kurs kształtował się już w okolicach 4,0700. Dzisiaj z Polski poznamy dane dotyczące produkcji przemysłowej. Oczekuje się, iż wzrosła ona w grudniu o 11% r/r. Jeśli nawet dane okazałyby się zgodne z prognozami, będzie to i tak wyjątkowo dobry wynik, który powinien wesprzeć złotego i wyhamować obserwowane obecnie osłabienie polskiej waluty. Ostatnie prognozy wzrostu gospodarczego dla poszczególnych krajów naszego regionu są bardziej optymistyczne w porównaniu z tymi sprzed kilku miesięcy. Zdaniem członka Europejskiego Banku Centralnego E. Nowotnego dynamika PKB w krajach Europy Środkowo ? Wschodniej będzie w tym roku wyższa niż w przypadku gospodarek zachodnioeuropejskich. Rumunia oczekuje w 2010 r. dynamiki PKB na poziomie 1,5% (w porównaniu z -7% w 2009 r.), gospodarka Węgier najprawdopodobniej nie zdoła zanotować wzrostu ? spadek PKB nie powinien być jednak większy niż 0,5%. Optymistyczne prognozy ma Turcja ? tamtejszy bank centralny oczekuje wzrostu gospodarczego na poziomie 5%. Spowolnienie może utrzymywać się w gospodarkach silnie uzależnionych od wciąż słabego popytu ze strony wysoko rozwiniętych krajów Europy Zachodniej ? czyli m.in. na Węgrzech oraz w Czechach. Bank Centralny Czech, chcąc uwzględnić wpływ tego czynnika zdecydował, iż swoje oficjalne prognozy dynamiki PKB opublikuje dopiero za dwa tygodnie. Wyższy od prognoz wzrost gospodarczy jest już sam w sobie pozytywną informacją. Może on jednak również poprawić relacje deficytów finansów publicznych do PKB poszczególnych krajów. Z jednej strony wzrost PKB oznacza automatyczne zmniejszenie tej relacji z drugiej natomiast, wyższy wzrost gospodarczy oznacza większe wpływy z podatków, czyli zmniejszenie deficytu. Dość sceptyczny w swoich prognozach pozostaje jednak Bank Światowy. Według najnowszych szacunków banku nasz region wzrośnie w bieżącym roku o 1,3%. Wzrost gospodarczy będzie jednak hamowany przez słaby popyt wewnętrzny oraz niższy (w porównaniu z okresem przedkryzysowym) poziom inwestycji bezpośrednich i napływu kapitałów zagranicznych.

Kurs EUR/USD po dalszym dość silnym spadku, który sprowadził jego notowania w okolice poziomu 1,4070, wszedł w fazę konsolidacji wokół 1,4100. Po godz. 10.00 zaczął się jednak od tej wartości oddalać ? zszedł pod poziom 1,4050. Wartości euro względem dolara należy się już co prawda przynajmniej chwilowa korekta wzrostowa, jednak prawdopodobnie zanim się ona dokona, kurs EUR/USD zejdzie jeszcze w okolice psychologicznej bariery 1,4000. Po ewentualnej chwilowej przerwie zniżka kursu tej pary walutowej powinna być kontynuowana. Obecnie wciąż brak jest silnych argumentów za tym, by euro miało w dłuższym terminie zacząć zyskiwać na wartości w stosunku do amerykańskiej waluty. W centrum uwagi wciąż pozostają problemy Grecji. Dzisiaj miało miejsce kolejne wystąpienie ministra finansów tego kraju. Powiedział on, że Grecja nie zwracała się z prośbą o pomoc do innych państw i nie oczekuje takiego wsparcia. Dzisiaj ok. godz. 10.00 poznaliśmy wstępne styczniowe odczyty indeksów PMI dla sektora przemysłowego i sektora usług strefy euro. Pierwszy z nich wypadł nieco lepiej od prognoz, drugi natomiast słabiej. Notowania EUR/USD z pewnym opóźnieniem zareagowały na te dane niewielkim spadkiem. Publikowane jeszcze dzisiaj z największych gospodarek dane makro nie powinny być na tyle istotne, by silniej wpłynąć na notowania EUR/USD. O godz. 16.00 z USA na rynek napłyną szacunki indeksu Fed Filadelfia oraz indeksu wskaźników wyprzedzających koniunkturę (LEI). Dzisiaj poznamy również wyniki dużych amerykańskich instytucji finansowych ? przed sesją w Stanach Zjednoczonych raport kwartalny przedstawi Goldman Sachs, natomiast po sesji American Express. Odkąd kurs EUR/USD przestał podążać w ślad za indeksami giełdowymi, trudno mówić o bezpośrednim wpływie doniesień z największych spółek na jego notowania. Dzisiaj poznaliśmy już dane o dynamice PKB Chin w IV kw. ubiegłego roku. Dane te wypadły bardzo dobrze. Chińska gospodarka wzrosła aż o 10,7% r/r. Biuro statystyczne tego kraju zwróciło jednak uwagę na zbyt silny wzrost cen nieruchomości, który w najbliższym czasie utrudniać może prowadzenie polityki gospodarczej.
Przed narastaniem baniek spekulacyjnych w azjatyckich państwach wschodzących (w tym w Chinach) ostrzegł w opublikowanym dzisiaj raporcie Bank Światowy. Instytucja ta zaktualizowała również prognozy wzrostu globalnej gospodarki w bieżącego roku. Dotychczasowe szacunki podniesiono z 2,0% do 2,7%.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na krajowym rynku walutowym przebiegała pod znakiem małej zmienności. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN przed zamknięciem notowań w Europie kształtowały się na poziomach odpowiednio: 4,1700 oraz 2,7800. Istotnego wpływu na notowania złotego nie wywarły opublikowane dziś dane na temat sprzedaży detalicznej oraz stopy bezrobocia. Sprzedaż wzrosła we wrześniu o 2,5% r/r, podczas gdy rynek oczekiwał wyniku na poziomie 4% r/r. Wzrost odnotowała także stopa bezrobocia (10,9%), jednak był on mniejszy niż zakładały prognozy. Podczas dzisiejszej sesji również notowania eurodolara nie wykazywały istotnej zmienności ? było to dość zaskakujące w obliczu sporej ilości danych makro, jakie napłynęły dziś na rynek. W pierwszych godzinach sesji europejskiej kurs EUR/USD wzrósł ponad poziom 1,5000, dochodząc w okolicach południa do 1,5050. Widać, że rynek nie ma siły, aby kontynuować ruch wzrostowy. W dalszej części dnia notowania tej pary walutowej powróciły w okolice poziomu z początku sesji. W pierwszej fazie dzisiejszych notowań wsparciem dla kursu eurodolara mogły być publikacje danych makro z Niemiec, Francji oraz Eurolandu, a mianowicie odczyty indeksów PMI dla usług i przemysłu tych gospodarek. Wskaźniki te w większości wypadły lepiej od oczekiwań, plasując się powyżej granicy 50 pkt, oddzielającej recesję od ekspansji w danym sektorze. Znacznie bardziej emocjonująco przebiegała dzisiejsza sesja w przypadku notowań GBP/USD. Przed południem zaprezentowana została wstępna dynamika PKB tego kraju w III kwartale, która wyniosła -0,4% k/k, podczas gdy rynek oczekiwał wyniku na poziomie 0,2% k/k. Na opublikowane dane kurs tej pary walutowej zareagował znaczącym osłabieniem, zniżkując z poziomu 1,6700 w okolice 1,6350. Spadek ten miał miejsce przez praktycznie całą sesję.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W ostatnich dniach notowania złotego względem euro oraz dolara kontynuowały zapoczątkowany w połowie września trend wzrostowy. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN na początku mijającego tygodnia kształtowały się w okolicach poziomu odpowiednio: 4,2000 oraz 2,8600. W kolejnych dniach notowania tych par walutowych systematycznie wzrastały, zaliczając po drodze okresy podwyższonej zmienności, co stało się w ostatnim czasie charakterystyczne dla kursu złotego. Kurs EUR/PLN dochodząc pod koniec tygodnia do poziomu 4,2950 osiągnął najwyższą wartość od lipca br. Natomiast notowania USD/PLN wzrastając do poziomu 2,9540 dotarł do najwyższego poziomu od sierpnia br. Po odnotowaniu przez obie pary walutowe lokalnych maksimów złoty odrobił część strat i ustabilizował się względem euro i dolara w okolicach poziomów odpowiednio: 4,2350 oraz 2,9130.
W tym tygodniu w centrum uwagi inwestorów znalazło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PZU i kwestia wypłaty dywidendy. Przełożone na 1 października NWZA PZU zdecydowało o wypłacie dywidendy o wartości 12 mld złotych z czego 1/3 tej kwoty trafi do spółki Eureko. Kwestia ta w ostatnim czasie wprowadzała wiele niepokoju na rynek i wywierała presję spadkową na złotym. Inwestorzy obawiali się, że Eureko zechce sprzedać na rynku otrzymaną w krajowej walucie dywidendę, co znacząco osłabiłoby złotego. Dodatkowo oczekiwano, że w celu pozyskania środków na wypłatę dywidendy, PZU zmuszone będzie sprzedać znaczny pakiet obligacji skarbowych, co także mogłoby się negatywnie odbić na krajowym rynku walutowym. Jednak ostatecznie Eureko doszło do porozumienia z Ministerstwem Skarbu Państwa, co zakończyło blisko 10-letni spór o kontrolę nad ubezpieczycielem. Według postanowień ugody spółka Eureko otrzyma łącznie ponad 7 mld złotych. Przedstawiciele holenderskiej spółki poinformowali, że są zabezpieczeni przed osłabieniem złotego. Wymiana środków z dywidendy odbędzie się w transzach, aby uniknąć zbytniego osłabienia krajowej waluty. Z zapewnień prezesa PZU wynika także, że polski ubezpieczyciel nie będzie sprzedawał dużych pakietów obligacji skarbowych w celu pozyskania środków na wypłatę dywidendy. Dodał również, że część banków komercyjnych gotowa jest udzielić PZU pożyczki pod zastaw wspomnianych instrumentów dłużnych. Doniesienia te znacząco ograniczyły zagrożenie nadmiernej deprecjacji krajowej waluty, a złoty istotnie umocnił się względem euro oraz dolara.
W tym tygodniu rynek poznał także decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. RPP pozostawiło koszt pieniądza bez zmian z główną stawką procentową na poziomie 3,5%. W ocenie Rady, w najbliższym okresie inflacja może nadal kształtować się na podwyższonym poziomie głównie ze względu na relatywnie wysoki roczny wskaźnik cen żywności oraz cen regulowanych, w tym przede wszystkim cen nośników energii. Jednak w średnim okresie niska presja popytowa i ograniczenia tempa wzrostu kosztów pracy powinny prowadzić do spadku inflacji. Z wypowiedzi części członków RPP wynika, że stopy procentowe do końca roku nie ulegną zmianie, a ewentualnej podwyżki spodziewać się można dopiero w drugim kwartale 2010 roku.

Mijający tydzień kurs eurodolara rozpoczął od gwałtownego spadku, który miał miejsce w wyniku pogorszenia nastrojów wśród globalnych inwestorów. Jednak w wyniku deficytu istotnych danych makroekonomicznych, które mogłyby stać sie impulsem do dalszych zmian, kurs EUR/USD po wspomnianym spadku wszedł w fazę konsolidacji w okolicach poziomu 1,4620 i nie wykazywał tendencji do gwałtowniejszych ruchów. Lekki spadek notowań tej pary walutowej nastąpił dopiero podczas wtorkowej sesji, jednak trudno jest wskazać wyraźny powód takiego zachowania. Napływające dane bowiem były niejednoznaczne ? lepszy od oczekiwań (-14,5% r/r) okazał się indeks S&P/Case-Shiller kształtując się na poziomie -13,3% r/r, słabiej natomiast wypadł indeks zaufania konsumentów (spadł z poziomu 54,5 pkt do 53,1 pkt, wobec oczekiwań 57 pkt). W dalszej części tygodnia na światowych rynkach panowały dość kiepskie nastroje inwestycyjne, co ciągnęło w dół notowania eurodolara. Pesymizm widać było chociażby w zniżkach indeksów na Wall Street ? podczas środowej sesji miały tam miejsce najsilniejsze dzienne spadki od blisko 3 miesięcy. Nastrojom szkodziły gorsze od prognoz dane makroekonomiczne. Słabo wypadł raport ADP z amerykańskiego rynku pracy, bowiem wskazał on, że w sektorze prywatnym ubyło 254 tys. miejsc pracy, a oczekiwano ubytku 210 tys. Dane te niezbyt optymistycznie nastrajały przed piątkową publikacją oficjalnego raportu amerykańskiego Departamentu Pracy. Jak się okazało – słusznie. Wskaźnik payrolls mierzący zmianę zatrudnienia poza sektorem rolniczym w USA osiągnął wartość -263 tys., podczas gdy oczekiwano odczytu na poziomie -180 tys. Stopa bezrobocia największej gospodarki świata wyniosła zaś zgodnie z oczekiwaniami 9,8%. Rynkowym nastrojom zaszkodził ponadto indeks Chicago PMI, który we wrześniu spadł z poziomu 50 pkt do 46,1 pkt (oczekiwano 50 pkt). Wszystkie te dane pogarszały sentyment inwestycyjny uczestników rynku, a tym samym ciągnęły w dół światowe indeksy giełdowe i notowania eurodolara. Pod koniec piątkowej sesji kurs tej pary walutowej kształtował się nieco powyżej poziomu 1,4500.
Sporządził:

Michał Fronc
Jarosław Fronczak
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.