Od zniżek zaczęły nowy tydzień główne amerykańskie indeksy. Średnia giełdowa Dowa spadła o 0,7 proc. do poziomu 12090 punktów. Indeks S&P 500 stracił na wartości 0,8 proc. i zamknął dzień na poziomie 1310 punktów. Najmocniej, o 1,4 proc., zanurkował indeks technologicznego rynku Nasdaq, który zakończył sesję na poziomie 2745 punktów. W rezultacie najważniejsze średnie giełdowe powróciły w okolice ważnych poziomów wsparcia. W przypadku indeksu amerykańskich blue chipów i indeksu S&P 500 barierę stanowią psychologiczne poziomy 12000 i 1300 punktów, wsparcie indeksu Nasdaq znajduje się z kolei w okolicach 2720 punktów. Inwestorów na Wall Street nie wesprą w tym tygodniu dobre wiadomości z amerykańskiej gospodarki – kalendarz publikacji danych makro prezentuje się bardzo skromnie. Kluczowe znaczenie dla inwestorów będzie miał zatem rozwój wydarzeń w Północnej Afryce. Na wtorkowej sesji azjatyckiej prym wiódł indeks giełdy w Hong Kongu. Hang Seng wzrósł 1,3 proc., i zwyżkował w okolice 23710 punktów. Nad kreską dzień zakończyła każda z czterdziestu pięciu tworzących go spółek. Indeks szanghajskiej giełdy, który wyróżniał się na tle pozostałych rynków na poniedziałkowej sesji, we wtorek również zyskał, ale tym razem zaledwie 0,1 proc. Wzrosty powstrzymała bariera 3000 punktów. Jej przebicie będzie miało kluczowe znaczenie dla indeksu, który przez ostatni miesiąc zyskał ponad 8 proc. W Tokio Nikkei 225 zwyżkował o 0,2 proc. i oddalał się ważnego poziomu 10500 punktów. W Sydney, S&P ASX 200 wzrósł o 0,2 proc. i powracał ponad kluczowy poziom 4800 punktów. W poniedziałek, podobnie jak w piątek, rodzimy indeks WIG 20 testował ważny opór na poziomie 2800 punktów. Poziom ten jest górnym ograniczeniem konsolidacji, w której od listopada porusza się warszawski indeks blue chipów. We wtorek notowania rozpoczęły się powyżej tego poziomu. Na otwarciu WIG 20 zyskiwał 0,85 proc. i znajdował się w okolicach 2810 punktów , a indeks szerokiego rynku rósł o 0,5 proc. do poziomu 48611 punktów. W ostatnich tygodniach kupujący na warszawskiej giełdzie bardzo często tracili siłę wraz z upływem sesji, utrzymanie się powyżej kluczowych barier będzie zależeć od nastrojów na giełdach zachodnioeuropejskich i otwarcia notowań na Wall Street. W poniedziałek londyński FTSE 100 i paryski CAC 40 nie zdołały utrzymać się powyżej istotnych poziomów 6000 i 4000 punktów. We wtorek, tuż po pierwszym dzwonku główny indeks francuskiej giełdy zwyżkował o 0,6 proc. i powracał kilkanaście punktów ponad psychologiczną barierę. Z kolei FTSE 100 zyskiwał 0,3 proc. i znajdował się na poziomie 5990 punktów. Frankfurcki DAX wzrastał o 0,7 proc. i powracał ponad poziom 7200 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Rynek zagraniczny

6 Kwiecień 2011

Sytuacja na rynku eurodolara

Notowania eurodolara w lutym zakończyły się mniej więcej na tym samym poziomie, na którym się rozpoczęły. Na przestrzeni całego miesiąca euro umocniło się w stosunku do dolara zaledwie o 0,8 proc. W poprzedni miesiąc kurs EUR/USD wkroczył z poziomu 1,3694. Pierwsza połowa miesiąca upłynęła pod znakiem spadku kursu. W połowie lutego kurs osiągnął miesięczne minimum na poziomie 1,3450. Korekta ta została powstrzymana w okolicach 100-sesyjnej średniej. Od tamtego czasu euro zaczęło zyskiwać na wartości. Eurodolar zakończył miesiąc w okolicach psychologicznego poziomu 1,3800, czyli w pobliżu górnego ramienia trójkąta, w którym poruszał się od kilku miesięcy. Motorem umocnienia europejskiej waluty była narastająca presja inflacyjna w Eurolandzie, która zdaniem uczestników rynku musi przełożyć się na podniesienie stóp procentowych przez ECB. Dolar nie zyskiwał na wartości nawet na fali rosnących obaw o geopolityczną stabilność Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dotychczas amerykańska waluta, podobnie jak jen i frank szwajcarski, uchodziła za tzw. bezpieczne aktywo.

Rosnąca presja inflacyjna w Eurolandzie

W styczniu inflacja CPI w Eurolandzie wyniosła 2,3 proc. r/r , oraz 0,7 proc. m/m. W lutym wg wstępnych danych przyśpieszyła do 2,4 proc. r/r . Komisja Europejska zrewidowała swoją prognozę tempa wzrostu cen konsumpcyjnych w 2011 roku z 1,8 do 2,2 proc. Każda z tych wartości przekracza oficjalny cel inflacyjny, który wyznaczony jest poniżej 2 proc. Źródeł narastającej presji inflacyjnej należy upatrywać w rosnących cenach płodów rolnych, ropy naftowej, ale również w podwyżce podatku VAT. Tempo wzrostu gospodarczego dla całej strefy euro w ostatnich trzech miesiącach 2010 roku wyniosło 2,0 proc. w ujęciu rocznym i 0,3 proc. w perspektywie kwartalnej. PKB Niemiec, czyli najważniejszej gospodarki strefy euro wzrósł w tym samym okresie o 4 proc. r/r. Sprzedaż detaliczna w ostatnim miesiącu 2010 roku spadła o 0,6 proc. m/m i 0,9 proc. r/r. Tym samym w ostatnich pięciu miesiącach poprzedniego roku europejska gospodarka zanotowała dodatnią dynamikę sprzedaży detalicznej w ujęciu miesięcznym tylko raz. W ujęciu miesięcznym minimalnie spadła również produkcja przemysłowa, która w grudniu była mniejsza niż w listopadzie o 0,1 proc. W ujęciu rocznym jej dynamika wyniosła natomiast 8 proc. i w podobnie jak w przypadku danych ze Stanów Zjednoczonych przejściowy spadek dynamiki przemysłu należy tłumaczyć anomaliami pogodowymi.

Dobre dane makro z amerykańskiej gospodarki

Zannualizowana dynamika amerykańskiego PKB w trzech ostatnich miesiącach 2010 roku według zrewidowanych danych wyniosła 2,8 proc. W największej światowej gospodarce presja inflacyjna utrzymuje się na niskim poziomie. W styczniu inflacja konsumencka CPI ukształtowała się na poziomie 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym i 1,6 proc. w ujęciu rocznym. Inflacja producencka wyniosła z kolei 0,8 proc. m/m i 1,6 proc. r/r. Z rynku pracy, który pozostaje priorytetem dla władz Federalnej Rezerwy, napłynęły mieszane dane. Pozytywnie zaskoczyła stopa bezrobocia w styczniu, która spadła w porównaniu z grudniem o 0,4 proc. i wyniosła 9,0 proc. Rozczarowała natomiast liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, która wzrosła zaledwie o 36 tys. Przyczyn słabszego odczytu należy upatrywać w srogiej zimie, która zahamowała tworzenie nowych miejsc pracy w budownictwie i transporcie. Konsumenci po drugiej stronie Atlantyku są w najlepszych nastrojach od trzech lat – taki wniosek płynie z odczytów indeksów Conference Board i indeksu uniwersytetu Michigan. Pierwszy z nich przybrał wartość 70,4 pkt, a drugi 77,5 pkt. Sprzedaż detaliczna w grudniu wzrosła miesiąc do miesiąca po raz siódmy z rzędu, jej dynamika wyniosła 0,3 proc. i była niższa od prognoz i najniższa od lipca 2010 roku.

Peryferyjne państwa Eurolandu

W ramach aukcji długu, która odbyła się w połowie miesiące Hiszpania pozyskała 2,5 miliarda euro z emisji 10-letnich obligacji, a blisko miliard euro przyniosła sprzedaż obligacji o terminie wykupu przypadającym na 2037 rok. Emisja cieszyła się sporym zainteresowaniem inwestorów, wprawdzie stosunek popytu do podaży ukształtował się na poziomie 1,5 wobec 1,7 na poprzedniej aukcji dziesięcioletnich obligacji. Rentowność obligacji z terminem wykupu w 2020 roku wyniosła przeciętnie 5,2 proc. Podczas poprzedniej aukcji hiszpańskich dziesięciolatek, w grudniu ubiegłego roku, rentowność ukształtowała się na poziomie 5,446. Władze Hiszpanii wykorzystują sprzyjające okoliczności i od początku roku zdążyły uplasować na rynku obligacje stanowiące blisko 20 proc. łącznej wartości długoterminowego długu, który zamierzają zaciągnąć w 2011 roku. Uczestnicy rynku przed lutową emisją zachowali dużo większy spokój niż przed poprzednią, styczniową aukcją długu państw Półwyspu Iberyjskiego. Wyraźnym znakiem wiary w powodzenie emisji były zwyżki na parkiecie w Madrycie zakończone pokonaniem ważnego oporu i ustanowieniem przez indeks IBEX 35 wielomiesięcznych maksimów. Sukcesem zakończyły się również aukcje włoskich obligacji i krótkoterminowych papierów skarbowych Hiszpanii i Portugalii. Niepokoić mogą natomiast spadające ceny portugalskich 10-letnich obligacji skarbowych. Ich rentowność osiągnęła w ostatnich dniach lutego najwyższy poziom od czasu utworzenia strefy euro i wyniosła 7,42 proc.

Kurs USD/JPY z potencjałem do wzrostów

W połowie lutego wzrosty kursu USD/JPY zostały zatrzymane przez poziom 84,00. Wraz z pogorszeniem się nastrojów na rynku i rosnącą wśród inwestorów awersją do ryzyka obserwować można było umocnienie jena. Ostatecznie dalsza zniżka notowań USD/JPY wyhamowała w okolicy 81,60.

Na wykresie dziennym kursu tej pary walutowej widać ukształtowanie się formacji trójkąta. Po odbiciu się notowań USD/JPY od dolnego graniczenia trójkąta kurs powinien wzrastać w kierunku poziomu 83,70, czyli górnego ograniczenia formacji. Wybicie kursu górą z tego układu otworzyłoby drogę do bardzo ważnego oporu 86,00, wyznaczonego przez lokalne szczyty ustanowione po interwencji walutowej przeprowadzonej przez japońskie władze we wrześniu 2010 roku. W dalszym ciągu utrzymuje się dodatnia korelacja pomiędzy kursem USD/JPY a rentownościami 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych. Po spadku rentowności tych papierów w okolice 3,4 proc., spowodowanym zwiększonym popytem na bezpieczne aktywa w okresie rosnącego napięcia w północnej Afryce, obecnie wraz z poprawą nastrojów następuje ich ponowny wzrost. Od początku marca 10-letnie stopy dochodowości wzrosły do poziomu ponad 3,55 proc. Zwyżce tej towarzyszył również wzrost notowań kursu USD/JPY. Wraz z uspokojeniem się sytuacji w północnej Afryce oraz powrotem apetytu na bardziej ryzykowne aktywa, przecena na rynku amerykańskich obligacji (wzrost ich rentowności) powinna być kontynuowana, czemu z kolei powinien towarzyszyć wzrost kursu USD/JPY.

Notowania USD/CHF ustanowiły nowe historyczne minima

W pierwszej połowie lutego kurs USD/CHF zanotował wzrost do poziomu 0,9780 głównie za sprawą umocnienia amerykańskiej waluty. Jednak już w dwóch kolejnych tygodniach minionego miesiąca notowania USD/CHF powróciły do spadków, przebijając minima z początku roku. Tym samym frank szwajcarski osiągnął najwyższy historyczny poziom w relacji do dolara. Kurs USD/CHF ustanowił nowe minimum na poziomie 0,9200. Siła szwajcarskiej waluty wynika przede wszystkim z postrzegania jej jako bezpiecznej przystani w momencie rynkowych zawirowań. Siła franka wobec amerykańskiej waluty wynika również z tego, że kapitał, który dotychczas przepływał pomiędzy rynkiem euro a rynkiem dolara odpływa obecnie od obu tych walut kierując się m.in. na rynek franka. Trudno jednak oczekiwać, aby był to początek nowej roli szwajcarskiej waluty w światowej gospodarce, gdyż jest to w dalszym ciągu relatywnie za mały rynek, aby mógł przejąć chociażby rolę głównej waluty rezerwowej.

Formacja trójkąta w notowaniach AUD/USD

W ostatnich dniach ubiegłego roku kurs AUD/USD ustanowił historyczne maksima w pobliżu poziomu 1,0250. Od tamtego czasu notowania tej pary walutowej charakteryzuje znikoma zmienność. W lutym średni dzienny kurs wyniósł 1,01. Wąski 2,5 ? proc. przedział, w którym poruszały się notowania wyznaczają poziomy 0,9940 – 1,0200. Na dziennym wykresie AUD/USD od kilku miesięcy rysuje się wyraźna formacja trójkąta. W ubiegłym miesiącu kurs wielokrotnie próbował forsować poziom 1,02, za każdym razem bezskutecznie. W przypadku przebicia górnego ramienia trójkąta zasięg ruchu wzrostowego może sięgnąć poziomu 1,08. Słabość dolara amerykańskiego w stosunku do najważniejszych walut, która objawiła się w drugiej części lutego nie przełożyła się na wzrosty kursu dolara australijskiego. Australijska gospodarka należy do gospodarek typowo surowcowych. Notowania surowców, a w szczególności metali nieżelaznych są kluczowe dla kształtowania się kursu australijskiej waluty. Jeśli ceny miedzi rozpoczną wspinaczkę na nowe szczyty, prawdopodobnie w tym samym kierunku podąży kurs dolara australijskiego. Przeciwko wzrostom przemawia z kolei fakt, że Reserve Bank of Australia utrzymał w pierwszym kwartale 2011 roku główną stopę procentową na poziomie 4,75 proc. Australijskie władze monetarne najprawdopodobniej wstrzymają dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej, co było jednym z głównych motorów wzrostu kursu.

Cena ropy przetestowała poziom 120 USD za baryłkę

W lutym cena ropy Brent notowanej w kontrakcie terminowym na londyńskiej giełdzie ICE Futures Europe wzrosła do poziomu 120 USD za baryłkę. Był to najwyższy poziom od sierpnia 2008 roku. Przyczyną tak silnej zwyżki był zaogniający się konflikt w Libii, będącej trzecim producentem “czarnego złota” w Afryce. Od momentu ustanowienia tegorocznego szczytu, cena ropy wciąż charakteryzowała się podwyższoną zmiennością, jednak jej notowania utrzymywały się w przedziale 110-120 USD za baryłkę. W średnim terminie cena ropy wciąż zależeć będzie od tego jak dalej potoczą się wydarzenia w Libii oraz na Bliskim Wschodzie. Jeśli sytuacja w regionie uległaby uspokojeniu to najprawdopodobniej cena ropy straciłaby silniej na wartości. Obecnie rynek surowca jest mocno wykupiony o czym świadczy wysoka wartość wskaźnika RSI, który wzrósł do poziomu 75,5. Według Międzynarodowej Agencji Energetyki konflikt w Libii spowodował spadek dziennej produkcji ropy w tym kraju o 1 mln baryłek dziennie. Jeśli jednak wydobycie surowca w Libii zostałoby zwiększone w najbliższych tygodniach to prawdopodobieństwo wystąpienia szoku podażowego w globalnej gospodarce zostałoby istotnie zminimalizowane, gdyż nawet ostatnie niedostatki ropy szybko można zrekompensować dzięki, wciąż dużym zapasom.

Podczas, gdy cena ropy naftowej ustanawiała nowe tegoroczne rekordy to kurs miedzi odnotował lokalne minima. Utrzymująca się awersja do ryzyka na światowych rynkach spowodowała przecenę na rynku metali przemysłowych. Drożejąca ropa naftowa zrodziła niebezpieczeństwo spowolnienia globalnego wzrostu gospodarczego, co również negatywnie odbiło się na cenach metali. Jednak wraz z powrotem dobrych nastrojów na rynek dalsze wzrosty m.in. cen miedzi powinny być kontynuowane.

Sporządzili:
Bartosz Sawicki
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła umocnienie euro wobec dolara. W efekcie kurs EUR/USD wzrósł powyżej wielokrotnie testowanego w ostatnim czasie oporu 1,3850, ustanawiając nowy tegoroczny szczyt na poziomie 1,3889. Pierwsze w tym roku zamknięcie powyżej oporu 1,3850 pokazuje, że na rynku wciąż utrzymuje się silny popyt na europejską walutę, wspierany głównie przez rosnące oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w strefie euro. Kluczowym wydarzeniem dzisiejszej sesji będzie decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. Najprawdopodobniej w dalszym ciągu ECB utrzyma koszt pieniądza bez zmian z główną stawką na poziomie 1 proc. Decyzja zostanie ogłoszona o godzinie 13:45, natomiast inwestorzy bacznie będą śledzić komunikat do decyzji, który zostanie przedstawiony na konferencji prasowej o godzinie 14:30. Bardzo istotne dla losów euro będzie to jakie stanowisko względem dalszego kierunku polityki pieniężnej zaprezentują przedstawiciele ECB. Pojawienie się bardziej jastrzębich wypowiedzi może stanowić wsparcie dla dalszych wzrostów kursu EUR/USD w średnim terminie. Z kolei jeśli prezes ECB J.C. Trichet podobnie jak miało to miejsce miesiąc temu przedstawiłby wciąż łagodne stanowisko względem polityki monetarnej to mogłoby to stanowić impuls to realizacji ostatnich zysków w notowaniach euro względem dolara. W dalszej części dnia warto zwrócić również uwagę na dane makro z amerykańskiej gospodarki. O godzinie 14:30 poznamy cotygodniowe dane na temat liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Natomiast na godzinę 16:00 zaplanowana jest publikacja indeksu ISM dla sektora usług za luty. Wczorajsza decyzja RPP o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian i komunikat do niej nie spowodowały silnych zmian na krajowym rynku walutowym. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN w drugiej części wczorajszej sesji spadły o około 2 grosze dochodząc do poziomów odpowiednio 3,9700 oraz 2,8600. Pierwsze godziny handlu w Europie przyniosły lekki spadek kursu eurodolara, co z kolei przełożyło się na wzrost USD/ PLN do poziomu 2,8700. Złoty wciąż pozostaje pod dominującym wpływem sytuacji na rynkach międzynarodowych w tym w szczególności na giełdach. Dalszy kierunek w notowaniach krajowej waluty zależny będzie od tego jak dalej potoczą się wydarzenia na Bliskim Wschodzie oraz jaki kierunek wybiorą ostatecznie główne indeksy z Europy oraz Stanów Zjednoczonych. Jutro poznamy oficjalne dane Departamentu Pracy USA, które istotnie mogą wpłynąć zarówno na giełdy jak i rynek walutowy. Z tego też względu również złoty może być pod wpływem informacji jakie napłynął w piątek z amerykańskiej gospodarki.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Zmienne losy eurodolara
W nowy rok notowania EUR/USD wkroczyły z poziomu 1,3384, styczeń zakończyły na poziomie 1,3694 (kursy średnie). Na przestrzeni miesiąca euro umocniło się w stosunku do dolara o około 2,3 proc. W przebiegu notowań można z powodzeniem wyróżnić trzy główne fazy. Przez pierwszy tydzień stycznia euro straciło na wartości łącznie ponad 3,5 proc. i zniżkowało w okolice 1,2900. Cezurą zmieniającą losy notowań eurodolara były udane emisje obligacji peryferyjnych państw Eurolandu – Portugalii oraz Hiszpanii, które odbyły się 12 i 13 stycznia. Od tego czasu, przez większą część miesiąca, dominowały wzrosty. Zostały one spowolnione dopiero w ostatnim tygodniu stycznia, kiedy kurs zbliżył się w okolice poziomu 1,3740, czyli 61,8 proc. zniesienia fali spadkowej, która trwała od listopada ubiegłego roku. Eurodolar konsolidował się przez kilka dni w okolicach psychologicznego poziomu 1,3700. Ostatnie dwie sesje stycznia przyniosły gwałtowny spadek do poziomu 1,3570 i błyskawiczny powrót nad poziom 1,3700. Inwestorzy przeceną zareagowali na eskalację konfliktu politycznego w Egipcie. Szybki ruch powrotny był sygnałem, że sytuacja w Kairze nie będzie mieć pierwszoplanowego znaczenia dla wydarzeń na rynkach.
Z Ameryki powiało optymizmem
W tempie 3,2 proc. rozwijała się największa światowa gospodarka w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku (dane kwartalne, zanualizowane). Bezrobocie w grudniu wyniosło 9,4 proc., w styczniu spadło do poziomu 9,0 proc. i było najniższe od kwietnia ubiegłego roku. W grudniu powstało 121 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (dane zrewidowane, oczekiwano), w styczniu nowych etatów przybyło znacznie mniej, bo zaledwie 36 tys. (oczekiwano 145 tys.) Taki stan rzeczy należy jednak przypisać surowej zimie, która paraliżuje Stany Zjednoczone i bardzo negatywnie odbiła się na zatrudnieniu, przede wszystkim w budownictwie. Posiedzenie FOMC zgodnie z oczekiwaniami nie przyniosło podwyżki stóp procentowych, które pozostają na poziomie 0,25 proc. Przyniosło natomiast, oficjalne wystąpienie szefa Fed, Bena Bernake, który ze sporą dozą optymizmu wypowiadał się o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Pozytywne sygnały napływały także z giełdowych spółek. Od 10 stycznia trwa bowiem sezon publikacji kwartalnych wyników. Dotychczas aż 17 na 23 spółki z grona firm tworzących indeks Dow Jones Industrial Average pochwaliły się wypracowaniem lepszych wyników, niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Część z nich, np. General Electric, Intel, czy J.P Morgan Chase, zanotowało około 50- proc. wzrost zysku netto.
Udane aukcje długu
W centrum uwagi inwestorów na Starym Kontynencie były aukcje długu Portugalii i Hiszpanii oraz presja inflacyjna narastająca w Eurolandzie. Emisje obligacji państw półwyspu iberyjskiego zakończyły się sukcesem. Portugalia pozyskała z rynku 750 mln euro ze sprzedaży obligacji 4 – letnich i 1,25 mld z emisji obligacji 10 – letnich, których rentowność była niższa niż przy okazji poprzedniej aukcji i spadła poniżej 7 proc. Z zadowalającym popytem spotkała się również oferta Hiszpanii, inwestorzy nabyli 5-letnie obligacje warte 3 mld euro, ich rentowność wyniosła nieco ponad 4,5 proc. To o blisko 1 punkt procentowy więcej niż przy listopadowej aukcji długu, ale kapitał pozyskano i tak taniej niż się spodziewano. Obawy odnośnie do powodzenia emisji napędzały spadki notowań EUR/USD i przeceny na giełdach w pierwszej części miesiąca, a ich powodzenie było punktem zwrotnym, który zapoczątkował wzrosty eurodolara. Drugim ważnym czynnikiem wspierającym wzrosty eurodolara była jastrzębia wypowiedź prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który zapowiedział, że ECB będzie bardzo uważnie monitorować inflację. W grudniu poziom cen w strefie euro wzrósł bowiem o 2,2 proc., a według wstępnych danych, opublikowanych już na początku lutego, w styczniu inflacja HICP wyniosła 2,4 proc. To odpowiednio 0,2 i 0,4 proc. powyżej oficjalnego celu inflacyjnego. Słowa Jean – Claude’a Trichet zostały zinterpretowane przez uczestników rynku jako sygnał, że w najbliższych miesiącach nie można wykluczyć konieczności podniesienia stóp procentowych. Podczas konferencji prasowej wieńczącej posiedzenie Rady Prezesów ECB, które odbyło się 3 lutego prezes ECB przybrał nieco bardziej umiarkowany ton. Podtrzymał wprawdzie zapewnienia, że inflacja będzie bacznie obserwowana, ale zaznaczył również, że istotna presja inflacyjna występuje tylko w krótkim i średnim terminie.
Rosnące oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii
Od początku stycznia notowania GBP/USD znajdowały się w trendzie wzrostowym. Kurs tej pary walutowej w ciągu miesiąca zyskał około 6 proc., dochodząc na początku lutego do ważnego poru 1,6300, wyznaczonego przez szczyty z listopada 2010 roku. Początkowo wzrost kursu wynikał w dużej mierze ze słabości amerykańskiej waluty, natomiast druga faza wzrostów GBP/USD dokonała się pod wpływem rosnących oczekiwań na szybsze niż do tej pory zakładano zaostrzanie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii. Obecnie na rynku funta trwa umiarkowana korekta. Dalsza przecena na parze GBP/USD jest skutecznie ograniczana przez wsparcie na poziomie 1,6070, wyznaczone przez 76,4 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad – grudzień 2010. W tym tygodniu kluczowa dla notowań funta będzie decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Po tym jak inflacja konsumentów w grudniu osiągnęła poziom 3,7 proc. r/r, przy celu inflacyjnym na poziomie 2 proc., wzrosły oczekiwania na bardziej zdecydowane kroki ze strony BoE. Świadczy o tym również sytuacja na rynku pieniężnym, gdzie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wzrosły od czasu ostatniej publikacji wskaźnika CPI o 5 proc. do poziomu 3,83 proc. Coraz większe naciski na brytyjskie władze monetarne mogą przełożyć się na bardziej jastrzębi komentarz ze strony BoE, jednak na podwyżkę stóp procentowych jest jeszcze zbyt wcześnie. Bardziej jastrzębie nastawienie przedstawicieli Banku Anglii wsparłoby notowania GBP/USD, umożliwiając kolejny atak na poziom 1,6300.
Dywergencje na rynku jena
Kurs USD/JPY rozpoczął styczeń w okolicach poziomu 83,50, natomiast w dalszej części miesiąca odnotowywał zniżkę, która ostatecznie sprowadziła notowania tej pary walutowej w okolice 81,30. Z kolei na początku lutego skala zmian kursu uległa zdecydowanemu ograniczeniu. Tego typu zawężenie przedziału wahań zwiastować może większy ruch w notowaniach tej pary walutowej. Na wykresie dziennym widać formację trójkąta, która kształtuje się już od początku listopada 2011 roku. Według zasad analizy technicznej “trójkąt” należy do formacji kontynuacji trendu, co przy obecnym trendzie spadkowym oznaczałoby dalszą zniżkę. Zupełnie inny obraz wynika z sytuacji fundamentalnej. Od początku roku widoczne są silne dywergencję pomiędzy kursem USD/JPY, a rentownościami zarówno japońskich jak i amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych. Podczas, gdy rentowności wspomnianych obligacji wzrastają powyżej grudniowych szczytów, notowania USD/JPY, wciąż pozostają w okolicy dołków z przełomu roku. Do tej pory obserwować można było silną pozytywną zależność pomiędzy rentownościami, a kursem USD/JPY. W obliczu zaistniałych dywergencji bardziej prawdopodobne jest, że to rynek papierów skarbowych wskazuje prawidłowy kierunek. W efekcie mogłoby to oznaczać zbliżające się odbicie w notowaniach pary USD/JPY. W tym przypadku sygnały fundamentalne ocenić należy jako silniejsze niż wskazania wynikające z analizy technicznej z tego też względu w średnim terminie kurs USD/JPY ma znaczący potencjał do wzrostów.
Kurs EUR/CHF w okolicy istotnego oporu
W pierwszej połowie stycznia kurs EUR/CHF ponownie zbliżył się do niedawno ustanowionych historycznych minimów usytuowanych na poziomie 1,2400. Umocnienie franka wobec euro wynikało w pierwszym rzędzie z utrzymujących się obaw o kondycję zadłużonych gospodarek Eurolandu. Jednak udane aukcje hiszpańskiego oraz portugalskiego długu pokazały wyraźnie, że kraje te są w stanie wciąż pozyskiwać niezbędne finansowanie z rynku. Uspokoiło to nastroje wśród inwestorów i w efekcie druga połowa stycznia przebiegała pod znakiem odrabiania części strat przez euro wobec franka. Obecnie kurs EUR/CHF zmaga się z psychologicznym poziomem oporu 1,3000. Jego pokonanie otworzyłoby drogę do silniejszego osłabienia szwajcarskiej waluty. Trend spadkowy w notowaniach EUR/CHF trwa już blisko 3,5 roku i zapoczątkowany został wraz z załamaniem na amerykańskim rynku nieruchomości latem 2007 roku. Frank postrzegany jako “bezpieczna przystań” zyskiwał w momentach rosnącej awersji do ryzyka. Postępująca, bardziej długofalowa poprawa nastrojów na globalnych rynkach finansowych może stać się przyczyną do zakończenia wieloletniej aprecjacji szwajcarskiej waluty.
Konsolidacja w notowaniach AUD/USD
Po ustanowieniu w ostatnich dniach grudnia w okolicach poziomu 1,0250 nowych, ponad 28- letnich maksimów, notowania AUD/USD rozpoczęły nowy rok od nieznacznej korekty podczas której dolar australijski stracił do dolara amerykańskiego ok. 3,5 proc. Źródeł tego ruchu należy upatrywać w katastrofalnej powodzi paraliżującej północno – wschodnią część kraju i mogącej negatywnie odbić się na mającym fundamentalne znaczenie dla gospodarki kraju eksportowi oraz w korekcie na rynkach surowców. Przez większość stycznia kurs dolara australijskiego utrzymywał się w konsolidacji, a kurs poruszał się w bardzo wąskim paśmie 0,98 – 1,01. Dopiero ostatnie sesje przyniosły wzrosty napędzane dobrymi nastrojami na światowych giełdach i zwyżkami na rynkach surowców. Kurs zbliżył się do poziomu 1,02, jednak nie zdołał go pokonać i zawrócił w kierunku 1,01.
Ropa naftowa drożeje pod wpływem wydarzeń w Egipcie
Przez większą część stycznia sytuacja na rynku surowców prezentowała się stabilnie. Kurs ropy naftowej Brent notowanej w trzymiesięcznym kontrakcie na giełdzie ICE Futures Europe w Londynie poruszał się w przedziale 95-99 USD za baryłkę. Dopiero zawirowania polityczne w północnej Afryce spowodowały silny wzrost cen “czarnego złota”. Kurs ropy wzrósł powyżej psychologicznej bariery 100 USD. Zwiększony popyt na surowiec wynikał z obaw o ewentualne problemy z transportem ropy przez, kontrolowany przez Egipt Kanał Sueski. W efekcie na początku lutego cena wzrosła do poziomu 103,50 USD za baryłkę. Zamieszki w Egipcie najprawdopodobniej nie staną się długofalowym czynnikiem napędzającym ceny na rynku ropy i wraz z uspokojeniem nastrojów cena surowca skoryguje ostatnie silne wzrosty.
Sporządził:
Departament Analiz
DM TMS Brokers

O 0,25 proc. wzrósł w piątek indeks Dow Jones Industrial Average i ustanowił rekord hossy na poziomie 12092 punktów. S&P zyskał 0,3 proc. i zakończył tydzień na poziomie 1311 punktów. Najsilniej zwyżkował technologiczny Nasdaq, który zyskał około 0,6 proc. i finiszował w okolicy 2770 punktów. W ubiegłym tygodniu indeks Dow Jones każdą z giełdowych sesji kończył na plusie. Poprzednio taka sytuacja miała miejsce w tygodniu przed Bożym Narodzeniem, ale wtedy odbyły się tylko cztery sesje. Pełny, giełdowy tydzień, w którym średnia Dowa zanotowała tylko zwyżki miał miejsce na początku listopada. Na przestrzeni całego ubiegłego tygodnia indeks amerykańskich blue chipów zyskał 2,3 proc., S&P 500 zwyżkował o 2,7 proc., a indeks technologicznego rynku Nasdaq wzrósł o 3,1 proc. Nowy tydzień nie będzie obfitował w publikacje makro, dlatego też uwaga inwestorów skupi się na wynikach finansowych amerykańskich spółek. Kwartalne raporty zaprezentują m.in. Walt Disney, technologiczny gigant Cisco, Kraft i symbol amerykańskiej gospodarki Coca- Cola.
Nikkei 225 ustanowił nowe wielomiesięczne maksima na poziomie 10592 punktów. Główny indeks tokijskiej giełdy wzrósł w poniedziałek o 0,5 proc., a nastroje na rynku wspierały udana sesja na Wall Street oraz ostatnie osłabienie jena, które sprzyja eksporterom. W Hong Kongu inwestorzy powrócili na parkiet po noworocznej przerwie, ale pierwszej sesji nie mogą zaliczyć do udanych. Hang Seng stracił na wartości 1,5 proc. i kończył poniedziałkową sesję w okolicach 23550 punktów. Nad kreską finiszowały zaledwie 4 z 45 spółek tworzących główny indeks. Ciągle nie pracuje natomiast giełda w Szanghaju. Australijski indeks S&P 200 ASX wzrósł o zaledwie 0,12 proc. i ustanowił nowy szczyt w okolicach 4870 punktów.
Na początku poniedziałkowej sesji, na parkietach europejskich przeważali kupujący. Około 10.30 nad kreską były wszystkie najważniejsze indeksy. FTSE 100 i DAX zyskiwały po 0,8 proc. W Paryżu CAC 40 zwyżkował o 1,1 proc., najlepiej radziły sobie walory banków, a w szczególności akcje Credit Agricole, które drożały o blisko 4 proc. Zaledwie jedna spółka wchodząca w skład głównego indeksu notowała straty. Rodzime indeksy WIG i WIG 20 rozpoczęły notowania około 0,4 proc. nad kreską. O 11.00 indeks szerokiego rynku rósł 0,6 proc., a indeks blue chipów o 0,7 proc. O 2,5 proc. drożały papiery spółki CEZ, a walory BZ WBK zyskiwały 2,4 proc. Jedyną spółką na minusie był Tauron.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Główne amerykańskie indeksy rozpoczęły czwartkową sesję od umiarkowanych spadków ? wszystkie traciły po zaledwie kilka punktów. Do końca sesji zarówno Dow Jones Industrial Average, S&P 500, jak i Nasdaq wyszły jednak nad kreskę i ostatecznie zyskały po około 0,2 proc. Duża w tym zasługa szefa Fed, Bena Bernanke, który podczas publicznego wystąpienia pozytywnie wypowiadał się o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Indeks amerykańskich blue chipów wszystkie sesje w tym tygodniu kończył na plusie i ustanowił kolejny szczyt hossy na poziomie 12062 punktów. S&P 500 finiszował minimalnie poniżej wtorkowego maksimum wynoszącego 1307 punktów. Indeks rynku spółek technologicznych zamknął notowania na poziomie 2754 punktów. W czwartek traciły na wartości papiery tylko sześciu spółek tworzących średnią giełdową Dowa. Największe spadki zanotowały papiery farmaceutycznego potentata Merck, które po publikacji słabych kwartalnych wyników taniały o 2,7 proc. Najwyraźniej podrożały akcje Bank of America i Cisco, których kursy wzrosły po 1,3 proc. Dziś o 14.30 polskiego czasu zostaną opublikowane wyczekiwane dane z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy stopę bezrobocia i zmianę zatrudnienia w styczniu. Odczyty te będą miały bardzo duży wpływ na rozwój wypadków na światowych rynkach. W Azji, ze względu na obchody Księżycowego Nowego Roku nie handlowano na giełdach w Hong Kongu, Szanghaju, Tajpej i Seulu. Na tokijskim parkiecie w centrum uwagi inwestorów była planowana fuzja między liderem japońskiego rynku stali Nippon Steel , a trzecią co do wielkości spółką w sektorze – Sumitomo Metal Industries. Z połączenia spółek powstanie drugi co do wielkości producent stali na świecie. Akcje Nippon Steel wystrzeliły o 9,0 proc., a Sumitomo Metal Industries aż o 16 proc. Główny indeks Nikkei 225 zyskał 1,1 proc. i finiszował na poziomie 10543 punktów. Wielomiesięczne maksima ustanowiono na parkiecie w Sydney. Indeks australijskich blue chipów wzrósł w piątek o 0,9 proc. do poziomu 2863 punktów. W Europie, na początku dzisiejszej sesji, przewagę osiągnęli kupujący. Przed południem FTSE 100 zwyżkował o 0,4 proc, DAX i CAC zyskiwały po 0,3 proc. Najsłabiej na kontynencie radził sobie madrycki indeks IBEX 35, który oscylował w okolicach wczorajszego zamknięcia. W Warszawie, około 10.30, WIG zyskiwał 0,5 proc., a WIG 20 0,8 proc. Obok głównego indeksu mediolańskiej giełdy – FTSE MIB, warszawski indeks blue chipów rósł najmocniej na Starym Kontynencie. Na rodzimym parkiecie, w gronie spółek tworzących indeks WIG 20 tylko 3 były pod kreską. Najlepiej radziły sobie walory Telekomunikacji Polskiej, które zyskiwały 2,1 proc.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Byki z impetem rozpoczęły nowy miesiąc na amerykańskich rynkach. Dow Jones Industrial Average wzrósł o 148 punktów, czyli 1,25 proc. i zakończył dzień 40 punktów powyżej symbolicznej bariery 12000 punktów. Sztuka ta nie udawała się amerykańskim blue chipom w ubiegłym tygodniu – podczas dwóch sesji indeks naruszał okrągłą, psychologiczną barierę, ale finiszował minimalnie pod nią. Wtorkowa zwyżka była najsilniejsza od początku grudnia, a amerykańskie blue chipy nie zakończyły sesji tak wysoko od czerwca 2008 roku. Nowe szczyty hossy ustanowił także S&P 500, który zwyżkował o 1,7 proc., do poziomu 1308 punktów. Indeks technologicznego rynku Nasdaq zyskał na wartości 1,9 proc., skończył sesję w okolicy 2750 punktów i od maksimów z połowy stycznia dzieli go dystans zaledwie kilkunastu punktów. Od kryzysu politycznego w Egipcie, większy pływ na nastroje inwestorów wywarły dane z amerykańskiej gospodarki. Indeks ISM dla sektora przemysłowego wyniósł w styczniu 60,8 punktów i przybrał najwyższą wartość od połowy 2004 roku. W gronie spółek tworzących średnią giełdową Dowa najlepiej radziły sobie akcje spółki Pfizer. Kwartalny zysk farmaceutyczny giganta wyniósł 2,9 miliarda dolarów i w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku wzrósł o ponad 275 proc. Podobnie jak w poniedziałek, na solidnym plusie były także papiery firm Alcoa i Exxon Mobil, które zyskały odpowiednio po 4,5 i 4 proc. O ponad 4 proc. podrożały także papiery Bank of America.
W środę, na giełdach rejonu Azji i Pacyfiku wyraźnie dominowali kupujący. Nikkei 225 zyskał 1,9 proc. i zamknął dzień w okolicach 10500 punktów. W Tokio najlepiej radziły sobie walory deweloperów i producentów aut. Na parkiecie w Hong Kongu, wszystkim 44 spółkom wchodzącym w skład głównego indeksu udało się zakończyć dzień na plusie. Hang Seng podczas ostatniej sesji przed noworoczną przerwą wzrósł o 1,8 proc. i finiszował w okolicach 23910 punktów. W Chinach obchody Nowego Roku już się rozpoczęły, handel na parkiecie w Szanghaju zostanie wznowiony dopiero w połowie przyszłego tygodnia. Australijski indeks największych firm wzrósł o 0,9 proc. i zbliżył się do kluczowego poziomu 4800 punktów.
Na początku sesji najważniejsze europejskie indeksy były na plusie. FTSE 100 zyskiwał 0,4 proc., a CAC 40 0,1 proc. Najsilniej – o 1,5 proc. -zwyżkował frankfurcki DAX. W Warszawie, kilka minut po 9.00, WIG 20 znajdował się 0,8 proc. nad kreską, w okolicy poziomu 2750 punktów. Indeks szerokiego rynku zyskiwał 0,6 proc. i wzrastał do poziomu 47880 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Eskalacja konfliktu politycznego w Egipcie wyraźnie popsuła nastroje inwestorów. Podczas piątkowej sesji za Oceanem Dow Jones Industrial Average spadł o 1,4 proc., Standard&Poor’s 500 stracił 1,8 proc., a Nasdaq zanurkował o 2,5 proc. Była to najsilniejsza przecena na Wall Street od wielu tygodni. Poprzednio indeks największych amerykańskich firm zniżkował równie mocno w połowie listopada. Indeksy rynku spółek technologicznych i S&P 500 zanotowały w piątek największą dzienną stratę od sierpnia. Dow Jones Industrial Average zakończył tydzień na poziomie 11824 punktów i nie zdołał przedłużyć passy ośmiu tygodniowych zwyżek z rzędu. S&P 500 i Nasdaq finiszowały w piątek odpowiednio na poziomie 1276 punktów i 2687 punktów. Rynkom nie pomogły dane makroekonomiczne – zannualizowana dynamika PKB wyniosła w ostatnim kwartale ubiegłego roku 3,2 proc., a amerykańska gospodarka rozwijała się wolniej od prognoz, które zakładały 3,5 – proc wzrost PKB. Tydzień rozpoczął się od spadków na giełdach azjatyckich: Nikkei 225 stracił 1,2 proc. i zniżkował do poziomu 10 238 punktów. Hang Seng stracił 0,7 proc. i kończył poniedziałkową sesję w okolicach 23450 punktów. Indeks Australijskich blue chipów, po spadku o 0,4 proc. zbliżył się do poziomu 4750 punktów. Giełda w Szanghaju była jedynym rynkiem regionu, na którym zakończono notowania nad kreską. Indeks chińskiej giełdy zyskał 1,4 proc. i finiszował na poziomie 2,922 punktów. Obroty były jednak znikome. Zbliża się bowiem noworoczna przerwa, która potrwa od środy do przyszłego czwartku. Świąteczne wakacje czekają również rynek w Hong Kongu, ale inwestorzy wrócą na ten parkiet już w piątek. Nowy tydzień od spadkami przywitały rynki europejskie. Przed południem FTSE 100 tracił 0,7 proc, DAX zniżkował o 0,6 proc., a CAC 40 o 0,8 proc. W Londynie, gdzie drożały akcje zaledwie 8 spółek wchodzących w skład głównego indeksu, i Paryżu zdecydowanie traciły papiery instytucji finansowych. Nad Tamizą akcje Barclays i HSBC traciły odpowiednio po 2,4 i 1,8 proc, nad Sekwaną walory Societe Generale pikowały o 2,7 proc, a akcje Credit Agricole i BNP Paribas taniały po 1,1 proc. Z kolei we Frankfurcie spadkom przewodziły papiery spółek z branży motoryzacyjnej. W Warszawie zarówno indeks szerokiego rynku, jak i WIG 20 traciły po 1,3 proc. Indeks blue chipów znajdował się w okolicach 26760 punktów, a WIG 46650 punktów. WIG 20 ciągnęły w dół przede wszystkim walory Lotosu, Orlenu i Getin Banku.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Większa część dobiegającego końca tygodnia upłynęła pod znakiem stabilizacji notowań złotego. Kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się wokół poziomu 3,8700. Dopiero w czwartek i piątek notowania tej pary uległy bardziej dynamicznej zwyżce.
Powodem spadku zmienności w pierwszej połowie tygodnia było osłabienie się oddziaływania czynników, które do tej pory kształtowały nastroje na globalnym rynku. Wcześniej złoty umacniał się pod wpływem oczekiwań na rozpoczęcie w styczniu cyklu podwyżek stóp procentowych. Oczekiwania te wspierały wysokie dane o inflacji i jastrzębie komentarze ze strony prezesa NBP oraz członków RPP. Rada ostatecznie dokonała podwyżki kosztu pieniądza o 25 pb. Komentarz do decyzji wskazał na rosnącą presję inflacyjną w naszym kraju, ponadto M. Belka powiedział, iż podwyżka nie miała charakteru jednorazowego działania dostosowawczego, a RPP będzie podejmować konieczne działania, w momencie w którym okaże się to potrzebne.
Kolejne posiedzenie, które może przynieść podwyżkę stóp będzie miało miejsce w marcu ? spekulacje dotyczące decyzji Rady mogą ponownie się nasilić dopiero w drugiej połowie lutego, o ile napływające na rynek dane będą potwierdzać rosnącą presję inflacyjną, a w wypowiedziach członków RPP będzie przeważał jastrzębi ton.
Drugim istotnym dla krajowej waluty czynnikiem były nastroje na szerokim rynku, na które z kolei wpływ miała sytuacja finansowa najsłabszych gospodarek Eurolandu. W obecnym momencie jednak inwestorzy zachowują neutralne nastawienie w stosunku do peryferyjnych gospodarek strefy euro. Po udanych aukcjach obligacji obawy o ich przyszłość finansową osłabiły się, jednak kondycja gospodarcza tych krajów w dalszym ciągu pozostaje zła. W związku z tym inwestorzy bardzo ostrożnie podchodzą do tego tematu.
Nastroje rynkowe pogorszyły się pod koniec tygodnia, kiedy agencja ratingowa Standard&Poor?s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Japonii. Notowania EUR/PLN zwyżkowały w okolice poziomu 3,9100. Piątek przyniósł kontynuację wzrostów ponad wartość 3,9400.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęły dane o stopie bezrobocia oraz sprzedaży detalicznej za grudzień. Bezrobocie w ubiegłym miesiącu wzrosło do 12,3 proc. z 11,7 proc. w listopadzie. Dynamika sprzedaży natomiast wyniosła 12,0 proc. r/r w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie W piątek poznaliśmy dynamikę PKB w IV kwartale 2010 r. ? w ubiegłym roku krajowa gospodarka wzrosła o 3,8 proc., w 2009 r. natomiast wzrost gospodarczy wyniósł 1,7 proc. Dane te nie przyniosły jednak większej reakcji notowań złotego.
Mijający tydzień upłynął pod znakiem stopniowego wzrostu kursu EUR/USD. Zwyżkę tę zatrzymał dopiero poziom 61,8 proc. zniesienia Fibonacciego spadków, jakie miały miejsce pomiędzy listopadem 2010, a styczniem 2011 r., usytuowany na 1,3740. W najbliższym czasie bariera ta powinna pozostać trudnym do przebicia ograniczeniem. Ostatnia, nieudana próba jej przebicia może okazać się dobrym pretekstem do korekty spadkowej w notowaniach EUR/USD.
Najważniejszy w mijającym tygodniu dla notowań EUR/USD wskaźnik ? PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. nie przyniósł istotnych zmian. Wypadł on co prawda poniżej prognoz (wzrósł według zannualizowanych szacunków o 3,2 proc., podczas gdy oczekiwano zwyżki o 3,5 proc.), jednak nie było to na tyle duże odchylenie, by wstrząsnąć rynkiem. Ponadto trudno było o jednoznaczną reakcję z uwagi na wzajemne znoszenie się dwóch sprzecznych ról eurodolara ? wskaźnika nastrojów rynkowych oraz wyznacznika fundamentów europejskiej i amerykańskiej gospodarki. W pierwszym przypadku słabsze dane sugerowały spadek EUR/USD, z kolei w drugim wzrost. Ostatecznie obserwowaliśmy fundamentalną zwyżkę, która jednak szybko została zniesiona. Dopóki eurodolar nie przyjmie jednoznacznej roli przy próbie gry ?na dane? z USA należy zachować bardzo dużą ostrożność. W przyszłym tygodniu rynek walutowy będzie żył publikacją danych z amerykańskiego rynku pracy. W notowaniach funta w ostatnich dniach zmienność podnosiły doniesienia fundamentalne z Wielkiej Brytanii. Najpierw poznaliśmy fatalne dane o PKB, później impuls do odreagowania dały zapiski z ostatniego posiedzenia Banku Anglii z których wynika, iż w szeregach BoE wzrosła liczba zwolenników podwyżki stóp. Kurs GBP/USD kończy tydzień na poziomie niższym niż go zaczynał, oddalając się tym samym od kluczowego oporu 1,60. Mając w pamięci bardzo kiepskie dane o PKB z Wielkiej Brytanii, inwestorom z pewnością trudno będzie się pokusić o próbę przebicia tej bariery. W ostatnich dniach obserwowaliśmy rzadką fundamentalną reakcję notowań jena. Japońska waluta odnotowała chwilowe, ale dynamiczne osłabienie po ogłoszeniu decyzji o obniżce ratingu tego kraju. Ruch ten został jednak szybko zniesiony. Brak trwałej reakcji wynika z faktu, iż ocenę obniżono o jeden stopień, ponadto nadano jej perspektywę stabilną, co oznacza, że nie ma zagrożenia szybką kolejną obniżką. Kurs EUR/JPY kończy tydzień korektą spadkową, po ostatnich dość dynamicznych wzrostach. Ze względu na wcześniejsze dość duże wykupienie notowań, korekta ta jest jak najbardziej uzasadniona. Może się ona jeszcze przedłużyć w czasie.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W czasie wczorajszej sesji na rynku złotego mogliśmy obserwować lekkie osłabienie krajowej waluty. Notowania EUR/PLN zwyżkowały w okolice poziomu 3,9100 pod wpływem wzrostu awersji do ryzyka, po tym jak agencja ratingowa Standard&Poor?s dokonała obniżki ratingu Japonii. Dziś rano kurs zbliżył się do wartości 3,9200, po chwili jednak odbił z powrotem pod 3,9100. O godz. 10.00 z Polski poznaliśmy dane o dynamice PKB za 2010 r. Okazały się one zgodne z oczekiwaniami. Wzrost gospodarczy w tym okresie wyniósł 3,8 proc. w porównaniu z 1,7 proc. w 2009 r. Dynamika w IV kwartale również przyspieszyła prawdopodobnie do 4,3 proc. r/r ? motorem wzrostu w dalszym ciągu pozostaje konsumpcja prywatna, której tempo wzrostu wyniosło ok. 4,0 proc. r/r. W związku z tym, iż dane te były zgodne z oczekiwaniami, nie wywołały one jednak silniejszej reakcji rynku złotego.
Dziś również opublikowany został raport Narodowego Banku Polskiego na temat sytuacji gospodarczej w regionie Europy Środkowo ? Wschodniej. Stwierdzono w nim m.in., iż inflacja bazowa w naszym kraju będzie przyspieszać ze względu na oczekiwany wzrost presji płacowej, podwyżkę podatku VAT oraz wzrost cen importu. Według A. Zielińskiej ? Głębockiej z RPP, należy spodziewać się dalszego zacieśniania polityki monetarnej przez Radę. Z kolei zdaniem E. Chojny ? Duch nie ma obecnie merytorycznych przesłanek za dalszymi podwyżkami stóp.

Eurodolar dzisiaj w godzinach porannych skonsolidował się w pobliżu poziomu 1,37. Wzrost kursu tej pary walutowej zatrzymał się wczoraj na poziomie 61,8 proc. zniesienia fali spadkowej, obserwowanej od listopada 2010 r. do stycznia br. Jest to dość istotna bariera, którą z pewnością trudno będzie przebić ?z marszu?. W najbliższych godzinach powinniśmy obserwować kontynuację konsolidacji, której sprzyjać będą oczekiwania inwestorów na publikację wstępnych danych o PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Poznamy je o godz. 14.30.
Tradycyjnie już przy okazji odczytów ważnych wskaźników z USA, oprócz samego wyniku, rynkową niepewność tworzy to, w jaki sposób zachowa się eurodolar ? czy jak wyznacznik fundamentów, czy też wskaźnik nastrojów rynkowych. Biorąc pod uwagę ostatnie reakcje, pierwszy ruch powinien być fundamentalny, tj. np. lepszy odczyt danych o PKB spowoduje spadek wartości euro względem dolara. Później zachowanie EUR/USD może być bardziej ?emocjonalne?, tj. zgodne z reakcją giełd, w związku z czym będziemy prawdopodobnie obserwować dość duże odreagowanie. Z tego względu ryzyko zajmowania pozycji pod wskazane dane, dodatkowo wzrasta. Prognozy zakładają, iż według zannualizowanych danych amerykańska gospodarka w IV kw. ubiegłego roku wzrosła o 3,5 proc., podczas gdy w III kw. rozwijała się w tempie 2,6 proc. Pozytywnie na ten wskaźnik powinny przede wszystkim oddziaływać wydatki konsumentów.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.