W czwartek najważniejsze amerykańskie indeksy ostro zanurkowały w reakcji na obawy, że konflikt w Libii może przełożyć się na wybuch zamieszek na Bliskim Wschodzie. Inwestorów szczególnie niepokoi fakt, że narasta napięcie polityczne w Arabii Saudyjskiej ? kraju, który jest największym światowym producentem ropy naftowej. Średnia giełdowa Dowa i S&P 500 spadły o 1,9 proc. Indeksy te zamknęły czwartkową sesję poniżej kluczowych, psychologicznych poziomów 12000 i 1300 punktów. Zaledwie co dwudziesta spółka z grona firm tworzących indeks S&P 500 zakończyła dzień na plusie, a najmocniej przecenione zostały spółki z sektora paliwowego. Indeks Nasdaq 100 zniżkował z kolei o 1,7 proc., znajduje się poniżej dołków z ostatniej korekty, a najbliższym wsparciem są grudniowe dołki w okolicach 2265 punktów. Silne trzęsienie ziemi, które nawiedziło Japonię, nie przerwało pracy giełdy. Nikkei 225 przedłużył w piątek serię spadkowych sesji, zniżkował o 1,7 proc. i znalazł się na najniższym od początku lutego poziomie 10 254 punktów. Po przełamaniu w środę ważnego wsparcia na poziomie 2800 punktów i linii średnioterminowego trendu wzrostowego indeks S&P ASX 200 kontynuował spadki. W piątek stracił 1,2 proc., w tydzień 4,5 proc. Indeks australijskich blue chipów zakończył dzień na poziomie 2645 punktów, najbliższe wsparcie stanowi poziom 4600 punktów. Główny indeks giełdy w Szanghaju zniżkował o 0,7 proc. i znajduje się w pobliżu wsparcia na poziomie 2930 punktów. Hang Seng stracił 1,6 proc. i zamknął tydzień na poziomie 23250 punktów. Na najważniejszych giełdach Europy Zachodniej trwa przecena. W niespełna godzinę po rozpoczęciu notowań DAX tracił 1 proc. i spadał pod poziom 7000 punktów, CAC 40 zniżkował o 0,7 proc. do poziomu 3935 punktów, a FTSE 100 był na 0,3 ? proc. minusie i poziomie 5825 punktów. Przed 10.00 WIG 20 tracił 0,2 proc. i znajdował się w okolicy ważnego wsparcia w pobliżu 2750 punktów. Indeks szerokiego rynku zniżkował o 0,4 proc. do poziomu 47737 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Parkiet w Szanghaju był jedynym rynkiem w regionie Azji i Pacyfiku, na którym w poniedziałek nie doszło do wyprzedaży. Indeks chińskiej wzrósł o 1,8 proc. giełdy i zbliżył się do bariery 3000 punktów. Animuszu kupującym dodało ogłoszenie przez władze Państwa Środka pięcioletniego planu gospodarczego. W 2011 roku chińska gospodarka ma rozwijać się w tempie 8 proc., a inflacja ma wynieść 4 proc. W Hong Kongu spadki również były słabsze niż na większości rynków regionu – Hang Seng stracił na wartości jedynie 0,4 proc. i finiszował na poziomie 23313 punktów. Do wyraźnych przecen doszło w Tokio i Sydney. Średnia giełdowa Nikkei 225 zanurkowała o 1,8 proc. do poziomu 10505 punktów i znalazła się w pobliżu ważnego wsparcia. Zaledwie 12 spółek wchodzących w skład indeksu zamknęło poniedziałkową sesję na plusie. Najważniejszy indeks australijskiej giełdy, S&P ASX 200 spadł o 1,4 proc. i zakończył dzień minimalnie poniżej psychologicznej bariery 4800 punktów. Na Wall Street w piątek dominowali sprzedający, jednak żaden z głównych indeksów nie stracił więcej niż 0,75 proc. S&P 500 kończył tydzień na poziomie 1321 punktów, Dow Jones Industrial Average w okolicach 12170 punktów, a indeks technologicznego rynku Nasdaq na poziomie 2785 punktów. Za niepokojący można uznać fakt, że do zakupów nie zachęciły dobre dane z amerykańskiego rynku pracy. Piątek na GPW przyniósł nieudaną próbę sforsowania górnego ograniczenia konsolidacji na poziomie 2800 punktów. Poniedziałek rozpoczął się od symbolicznych wzrostów. WIG i WIG 20 zyskiwały po około 0,1 proc. i znajdowały się w okolicach odpowiednio 48320 i 2785 punktów. Najważniejsze europejskie indeksy zaczęły tydzień od umiarkowanych spadków. Tuż po pierwszym dzwonku FTSE 100 tracił 0,3 proc, CAC 40 0,5 proc., a DAX 0,6 proc. Płonne okazały się nadzieje na szybkie rozwiązanie konfliktu w Libii. Wybuch wojny domowej przełoży się na jeszcze bardziej nerwowe zachowanie uczestników rynku. Dopóki przyszłość regionu Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu nie stanie się klarowna, będziemy obserwować huśtawkę nastrojów na światowych giełdach, a kluczowe znaczenie będą miały poziomy, przy których została zahamowana zeszłotygodniowa korekta.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Napięta sytuacja polityczna w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie od początku tygodnia determinuje nastroje inwestorów na światowych rynkach akcji. W środę główne amerykańskie indeksy pogłębiały wtorkowe straty. Dow Jones Industrial Average zanurkował o 0,9 proc., S&P 500 spadł o 0,6 proc., a Nasdaq stracił 1,2 proc. Spadki indeksów spółek technologicznych i S&P 500 zostały zatrzymane przy wsparciach na poziomie odpowiednio 2700 i 1300 punktów. Nasdaq Composite i S&P 500 kończył sesję odpowiednio 22 punkty i 7 punktów ponad tymi barierami. Od poważnego poziomu wsparcia indeks amerykańskich blue chipów dzieli z kolei około 100 punktów, a wyznacza go psychologiczna bariera 12000 punktów. W jej pobliżu przebiega również linia trendu wzrostowego. Sprzedającym sprzyja dobiegający końca sezon publikacji kwartalnych raportów będący dobrą okazją do realizacji zysków.
Na większości rynków rejonu Azji i Pacyfiku również dominowali sprzedający. Indeks Hang Seng stracił 1,3 proc. i zakończył dzień w pobliżu istotnego wsparcia usytuowanego w okolicach 22600 punktów. Nikkei 225 spadł o 1,2 proc. do poziomu 10453 punktów. S&P ASX 200 stracił 0,8 proc. i zakończył dzień niespełna 10 punktów nad ważnym wsparciem 4800 punktów. Indeksy w Hong Kongu, Tokio i Sydney od początku tygodnia straciły odpowiednio: 3,3 proc., 1,1 proc. i 2,6 proc. Shanghai Composite po raz drugi z rzędu wyróżniał się na tle indeksów regionu. W czwartek indeks chińskiej giełdy wzrósł o 0,6 proc. do poziomu 2879 punktów i ponownie zbliża się do górnej bandy kanału spadkowego, w którym porusza się od listopada.
Na rynkach europejskich czwartkowa sesja rozpoczęła się od kontynuacji spadków. Przed południem w gronie najważniejszych indeksów kontynentu najwięcej tracił DAX. Frankfurcki indeks zniżkował o 1,3 proc. do poziomu 7100 punktów. Po wczorajszej, nieudanej próbie obrony wsparcia w okolicach 4040 punktów, dziś paryski CAC 40 nurkował pod kolejną barierę na poziomie 4000 punktów. FTSE 100 tracił 0,8 proc., oscylował w okolicach 5880 punktów i testował poziom wsparcia wyznaczany przez dołki z połowy i końca stycznia. Na rodzimym parkiecie indeksy również znajdowały się pod kreską. O 10.15 WIG i WIG 20 traciły po około 0,8 proc. i zniżkowały do poziomów 46477 i 2652 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Środa upłynęła pod znakiem wzrostów i ustanawiania wielomiesięcznych maksimów po obu stronach Atlantyku. W Europie na nowych szczytach zamknęły sesję frankfurcki DAX, paryski CAC 40, mediolański FTSE MIB i madrycki IBEX 35. Za Oceanem rekordy hossy po raz kolejny ustanowiły wszystkie główne indeksy. Notowania windowały zarówno wieści ze spółek, jak i pozytywny wydźwięk protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC. Średnia giełdowa Dowa wzrosła o 0,5 proc. do poziomu 12288 punktów. Indeks S&P 500 po zwyżce o 0,63 proc. finiszował na poziomie 1336 punktów. Nasdaq Composite zyskał 0,76 proc. i zamknął sesję na poziomie 2826 punktów. Wśród amerykańskich blue chipów tylko siedem spółek zakończyło dzień na minusie, jednak akcje żadnej z nich nie zniżkowały więcej niż o 0,8 proc. Najmocniej, o odpowiednio 2,4 i 2,1 proc. podrożały akcje J.P. Morgan Chase i Hewlett Packard. Podczas czwartkowej sesji nowe maksima ustanowiły też indeksy na giełdach w Tokio i Sydney. Nikkei 225 wzrósł o 0,26 proc. do poziomu 10837 punktów, i na przestrzeni miesiąca zyskał 3,2 proc. W czwartek największe wzrosty zanotowały papiery spółek surowcowych. W gronie spółek tworzących indeks australijskich blue chipów najlepiej radziły sobie z kolei spółki z branży telekomunikacyjnej, a cały indeks wzrósł o 0,17 proc., do najwyższego od kwietnia poziomu 4938 punktów. Dobrą passe kontynuowały również średnie giełdowe Hang Seng i Shanghai Composite. Indeks giełdy w Hong Kongu wzrósł o 0,63 proc. do poziomu 23302 punktów, a indeks chińskiej giełdy zyskał 0,11 proc. i kończył sesję na poziomie 3065 punktów. Na Starym Kontynencie panowała bardzo mała zmienność ? inwestorzy oczekiwali na falę raportów finansowych, która zaleje rynek. W centrum uwagi będzie także rezultat dzisiejszej emisji hiszpańskich obligacji, ale przesłanki wskazują, że uczestnicy rynku nie mają większych obaw o jej powodzenie. W ostatnich dniach aukcje długu Włoch i Portugalii zakończyły się sukcesem, od początku tygodnia wzrastał też indeks IBEX 35. Po kilkunastu sesjach zdołał w środę przełamać ważny opór na poziomie 11 000 punktów i ustanowił wielomiesięczne maksima. Dziś rano IBEX 35 również notował 0,6- proc. zwyżkę i był najsilniejszym zachodnioeuropejskim indeksem. W Paryżu CAC 40 wzrastał o 0,1 proc., minimalnie pod kreską były natomiast frankfurcki DAX i londyński FTSE 100. Około 10.30 na rodzimym parkiecie WIG 20 rósł o 0,5 proc. i oscylował w okolicach 2700 punktów, a indeks szerokiego rynku zyskiwał 0,2 proc. i był na poziomie 47823 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Zmienne losy eurodolara
W nowy rok notowania EUR/USD wkroczyły z poziomu 1,3384, styczeń zakończyły na poziomie 1,3694 (kursy średnie). Na przestrzeni miesiąca euro umocniło się w stosunku do dolara o około 2,3 proc. W przebiegu notowań można z powodzeniem wyróżnić trzy główne fazy. Przez pierwszy tydzień stycznia euro straciło na wartości łącznie ponad 3,5 proc. i zniżkowało w okolice 1,2900. Cezurą zmieniającą losy notowań eurodolara były udane emisje obligacji peryferyjnych państw Eurolandu – Portugalii oraz Hiszpanii, które odbyły się 12 i 13 stycznia. Od tego czasu, przez większą część miesiąca, dominowały wzrosty. Zostały one spowolnione dopiero w ostatnim tygodniu stycznia, kiedy kurs zbliżył się w okolice poziomu 1,3740, czyli 61,8 proc. zniesienia fali spadkowej, która trwała od listopada ubiegłego roku. Eurodolar konsolidował się przez kilka dni w okolicach psychologicznego poziomu 1,3700. Ostatnie dwie sesje stycznia przyniosły gwałtowny spadek do poziomu 1,3570 i błyskawiczny powrót nad poziom 1,3700. Inwestorzy przeceną zareagowali na eskalację konfliktu politycznego w Egipcie. Szybki ruch powrotny był sygnałem, że sytuacja w Kairze nie będzie mieć pierwszoplanowego znaczenia dla wydarzeń na rynkach.
Z Ameryki powiało optymizmem
W tempie 3,2 proc. rozwijała się największa światowa gospodarka w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku (dane kwartalne, zanualizowane). Bezrobocie w grudniu wyniosło 9,4 proc., w styczniu spadło do poziomu 9,0 proc. i było najniższe od kwietnia ubiegłego roku. W grudniu powstało 121 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (dane zrewidowane, oczekiwano), w styczniu nowych etatów przybyło znacznie mniej, bo zaledwie 36 tys. (oczekiwano 145 tys.) Taki stan rzeczy należy jednak przypisać surowej zimie, która paraliżuje Stany Zjednoczone i bardzo negatywnie odbiła się na zatrudnieniu, przede wszystkim w budownictwie. Posiedzenie FOMC zgodnie z oczekiwaniami nie przyniosło podwyżki stóp procentowych, które pozostają na poziomie 0,25 proc. Przyniosło natomiast, oficjalne wystąpienie szefa Fed, Bena Bernake, który ze sporą dozą optymizmu wypowiadał się o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Pozytywne sygnały napływały także z giełdowych spółek. Od 10 stycznia trwa bowiem sezon publikacji kwartalnych wyników. Dotychczas aż 17 na 23 spółki z grona firm tworzących indeks Dow Jones Industrial Average pochwaliły się wypracowaniem lepszych wyników, niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Część z nich, np. General Electric, Intel, czy J.P Morgan Chase, zanotowało około 50- proc. wzrost zysku netto.
Udane aukcje długu
W centrum uwagi inwestorów na Starym Kontynencie były aukcje długu Portugalii i Hiszpanii oraz presja inflacyjna narastająca w Eurolandzie. Emisje obligacji państw półwyspu iberyjskiego zakończyły się sukcesem. Portugalia pozyskała z rynku 750 mln euro ze sprzedaży obligacji 4 – letnich i 1,25 mld z emisji obligacji 10 – letnich, których rentowność była niższa niż przy okazji poprzedniej aukcji i spadła poniżej 7 proc. Z zadowalającym popytem spotkała się również oferta Hiszpanii, inwestorzy nabyli 5-letnie obligacje warte 3 mld euro, ich rentowność wyniosła nieco ponad 4,5 proc. To o blisko 1 punkt procentowy więcej niż przy listopadowej aukcji długu, ale kapitał pozyskano i tak taniej niż się spodziewano. Obawy odnośnie do powodzenia emisji napędzały spadki notowań EUR/USD i przeceny na giełdach w pierwszej części miesiąca, a ich powodzenie było punktem zwrotnym, który zapoczątkował wzrosty eurodolara. Drugim ważnym czynnikiem wspierającym wzrosty eurodolara była jastrzębia wypowiedź prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który zapowiedział, że ECB będzie bardzo uważnie monitorować inflację. W grudniu poziom cen w strefie euro wzrósł bowiem o 2,2 proc., a według wstępnych danych, opublikowanych już na początku lutego, w styczniu inflacja HICP wyniosła 2,4 proc. To odpowiednio 0,2 i 0,4 proc. powyżej oficjalnego celu inflacyjnego. Słowa Jean – Claude’a Trichet zostały zinterpretowane przez uczestników rynku jako sygnał, że w najbliższych miesiącach nie można wykluczyć konieczności podniesienia stóp procentowych. Podczas konferencji prasowej wieńczącej posiedzenie Rady Prezesów ECB, które odbyło się 3 lutego prezes ECB przybrał nieco bardziej umiarkowany ton. Podtrzymał wprawdzie zapewnienia, że inflacja będzie bacznie obserwowana, ale zaznaczył również, że istotna presja inflacyjna występuje tylko w krótkim i średnim terminie.
Rosnące oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii
Od początku stycznia notowania GBP/USD znajdowały się w trendzie wzrostowym. Kurs tej pary walutowej w ciągu miesiąca zyskał około 6 proc., dochodząc na początku lutego do ważnego poru 1,6300, wyznaczonego przez szczyty z listopada 2010 roku. Początkowo wzrost kursu wynikał w dużej mierze ze słabości amerykańskiej waluty, natomiast druga faza wzrostów GBP/USD dokonała się pod wpływem rosnących oczekiwań na szybsze niż do tej pory zakładano zaostrzanie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii. Obecnie na rynku funta trwa umiarkowana korekta. Dalsza przecena na parze GBP/USD jest skutecznie ograniczana przez wsparcie na poziomie 1,6070, wyznaczone przez 76,4 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad – grudzień 2010. W tym tygodniu kluczowa dla notowań funta będzie decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Po tym jak inflacja konsumentów w grudniu osiągnęła poziom 3,7 proc. r/r, przy celu inflacyjnym na poziomie 2 proc., wzrosły oczekiwania na bardziej zdecydowane kroki ze strony BoE. Świadczy o tym również sytuacja na rynku pieniężnym, gdzie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wzrosły od czasu ostatniej publikacji wskaźnika CPI o 5 proc. do poziomu 3,83 proc. Coraz większe naciski na brytyjskie władze monetarne mogą przełożyć się na bardziej jastrzębi komentarz ze strony BoE, jednak na podwyżkę stóp procentowych jest jeszcze zbyt wcześnie. Bardziej jastrzębie nastawienie przedstawicieli Banku Anglii wsparłoby notowania GBP/USD, umożliwiając kolejny atak na poziom 1,6300.
Dywergencje na rynku jena
Kurs USD/JPY rozpoczął styczeń w okolicach poziomu 83,50, natomiast w dalszej części miesiąca odnotowywał zniżkę, która ostatecznie sprowadziła notowania tej pary walutowej w okolice 81,30. Z kolei na początku lutego skala zmian kursu uległa zdecydowanemu ograniczeniu. Tego typu zawężenie przedziału wahań zwiastować może większy ruch w notowaniach tej pary walutowej. Na wykresie dziennym widać formację trójkąta, która kształtuje się już od początku listopada 2011 roku. Według zasad analizy technicznej “trójkąt” należy do formacji kontynuacji trendu, co przy obecnym trendzie spadkowym oznaczałoby dalszą zniżkę. Zupełnie inny obraz wynika z sytuacji fundamentalnej. Od początku roku widoczne są silne dywergencję pomiędzy kursem USD/JPY, a rentownościami zarówno japońskich jak i amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych. Podczas, gdy rentowności wspomnianych obligacji wzrastają powyżej grudniowych szczytów, notowania USD/JPY, wciąż pozostają w okolicy dołków z przełomu roku. Do tej pory obserwować można było silną pozytywną zależność pomiędzy rentownościami, a kursem USD/JPY. W obliczu zaistniałych dywergencji bardziej prawdopodobne jest, że to rynek papierów skarbowych wskazuje prawidłowy kierunek. W efekcie mogłoby to oznaczać zbliżające się odbicie w notowaniach pary USD/JPY. W tym przypadku sygnały fundamentalne ocenić należy jako silniejsze niż wskazania wynikające z analizy technicznej z tego też względu w średnim terminie kurs USD/JPY ma znaczący potencjał do wzrostów.
Kurs EUR/CHF w okolicy istotnego oporu
W pierwszej połowie stycznia kurs EUR/CHF ponownie zbliżył się do niedawno ustanowionych historycznych minimów usytuowanych na poziomie 1,2400. Umocnienie franka wobec euro wynikało w pierwszym rzędzie z utrzymujących się obaw o kondycję zadłużonych gospodarek Eurolandu. Jednak udane aukcje hiszpańskiego oraz portugalskiego długu pokazały wyraźnie, że kraje te są w stanie wciąż pozyskiwać niezbędne finansowanie z rynku. Uspokoiło to nastroje wśród inwestorów i w efekcie druga połowa stycznia przebiegała pod znakiem odrabiania części strat przez euro wobec franka. Obecnie kurs EUR/CHF zmaga się z psychologicznym poziomem oporu 1,3000. Jego pokonanie otworzyłoby drogę do silniejszego osłabienia szwajcarskiej waluty. Trend spadkowy w notowaniach EUR/CHF trwa już blisko 3,5 roku i zapoczątkowany został wraz z załamaniem na amerykańskim rynku nieruchomości latem 2007 roku. Frank postrzegany jako “bezpieczna przystań” zyskiwał w momentach rosnącej awersji do ryzyka. Postępująca, bardziej długofalowa poprawa nastrojów na globalnych rynkach finansowych może stać się przyczyną do zakończenia wieloletniej aprecjacji szwajcarskiej waluty.
Konsolidacja w notowaniach AUD/USD
Po ustanowieniu w ostatnich dniach grudnia w okolicach poziomu 1,0250 nowych, ponad 28- letnich maksimów, notowania AUD/USD rozpoczęły nowy rok od nieznacznej korekty podczas której dolar australijski stracił do dolara amerykańskiego ok. 3,5 proc. Źródeł tego ruchu należy upatrywać w katastrofalnej powodzi paraliżującej północno – wschodnią część kraju i mogącej negatywnie odbić się na mającym fundamentalne znaczenie dla gospodarki kraju eksportowi oraz w korekcie na rynkach surowców. Przez większość stycznia kurs dolara australijskiego utrzymywał się w konsolidacji, a kurs poruszał się w bardzo wąskim paśmie 0,98 – 1,01. Dopiero ostatnie sesje przyniosły wzrosty napędzane dobrymi nastrojami na światowych giełdach i zwyżkami na rynkach surowców. Kurs zbliżył się do poziomu 1,02, jednak nie zdołał go pokonać i zawrócił w kierunku 1,01.
Ropa naftowa drożeje pod wpływem wydarzeń w Egipcie
Przez większą część stycznia sytuacja na rynku surowców prezentowała się stabilnie. Kurs ropy naftowej Brent notowanej w trzymiesięcznym kontrakcie na giełdzie ICE Futures Europe w Londynie poruszał się w przedziale 95-99 USD za baryłkę. Dopiero zawirowania polityczne w północnej Afryce spowodowały silny wzrost cen “czarnego złota”. Kurs ropy wzrósł powyżej psychologicznej bariery 100 USD. Zwiększony popyt na surowiec wynikał z obaw o ewentualne problemy z transportem ropy przez, kontrolowany przez Egipt Kanał Sueski. W efekcie na początku lutego cena wzrosła do poziomu 103,50 USD za baryłkę. Zamieszki w Egipcie najprawdopodobniej nie staną się długofalowym czynnikiem napędzającym ceny na rynku ropy i wraz z uspokojeniem nastrojów cena surowca skoryguje ostatnie silne wzrosty.
Sporządził:
Departament Analiz
DM TMS Brokers

Piątkowa publikacja danych z rynku pracy USA spowodowała spadek kursu EUR/USD poniżej ważnego wsparcia 1,3570. Ruch ten okazał się jednak nie trwały i ostatecznie eurodolar zdołał zakończyć tydzień tuż nad granicą 1,3570. Na początku dzisiejszej sesji w Europie kurs EUR/USD utrzymywał się w okolicy 1,3600. Obecny układ na rynku eurodolara pokazuje, że kurs tej pary walutowej, pomimo sygnałów technicznych jakie padły nie wykazuje ochoty do dalszych spadków. Jednak dalszy potencjał wzrostowy również pozostaje umiarkowany. W krótkim terminie notowania EUR/USD, wciąż mają szansą wzrosnąć powyżej poziomu 1,3700. Główne wsparcie powinien stanowić rosnący apetyt na ryzyko i wzrosty na światowych giełdach. O rosnącym zainteresowaniu inwestorów bardziej dochodowymi i tym samym ryzykowniejszymi aktywami świadczy przecena na rynku amerykańskich oraz japońskich obligacji. Rosnące rentowności 10- letnich papierów skarbowych USA oraz Japonii przemawiają za kontynuacją osłabienia dolara oraz jena. Dziś na początku notowań na wartości tracił również frank. Kurs EUR/CHF wzrósł powyżej poziomu 1,3000, dochodząc w pierwszej godzinie handlu w Europie do 1,3040. W przypadku tej pary walutowej sygnałem do dalszego osłabienia szwajcarskiej waluty będzie pokonanie styczniowego szczytu, czyli poziomu 1,3070.

Poprawę nastrojów inwestycyjnych na światowych rynkach widać również po zachowaniu złotego. Nowy tydzień krajowa waluta rozpoczęła od znacznego umocnienia wobec euro, dolara oraz franka. Kurs EUR/PLN w pierwszych godzinach handlu zniżkował do poziomu 3,8470, USD/PLN spadł do 2,8257, a notowania CHF/PLN już w piątek pokonały barierę 3,00, schodząc dziś w okolice 2,9500. Dzisiejsze zachowanie złotego pokazuje, że kurs EUR/PLN w najbliższym czasie może pokusić się o atak na styczniowy dołek, czyli poziom 3,8270. Z kolei przełamanie przez kurs EUR/CHF poziomu 1,3070 otworzyłoby drogę do dalszego spadku notowań CHF/PLN, co z pewnością ucieszyłoby krajowych kredytobiorców zadłużonych w szwajcarskiej walucie. O godzinie 10:30 opublikowany został indeks Sentix, obrazujący nastroje wśród inwestorów finansowych ze strefy euro. Odczyt za luty wypadł istotnie lepiej od prognoz i wyniósł 16,7, podczas gdy oczekiwano 12,5. Tym samym jest to najwyższy odczyt od września 2007 roku. Publikacja ta nie wpłynęła jednak istotnie na notowania na rynku walutowym. W dalszej części dnia poznamy jeszcze wielkość zamówień w niemieckim przemyśle.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszy komentarz ze strony prezesa ECB do decyzji w sprawie stóp procentowych stał się przyczyną do realizacji zysków na rynku eurodolara. ECB zgodnie z oczekiwaniami utrzymał stopy procentowe na dotychczasowym poziomie z główną stawką, wynoszącą 1 proc. Jednak inwestorzy oczekiwali m.in. za sprawą ostatnich danych na temat rosnącej inflacji w Eurolandzie zdecydowanie bardziej jastrzębiego komentarza ze strony J.C. Trichet. Prezes stwierdził, że oczekiwania inflacyjne pozostają ?silnie zakotwiczone?, co było zdecydowanie mniej jastrzębim komentarze niż wypowiedź podczas ostatniego posiedzenia. W efekcie euro osłabiło się względem dolara do poziomu 1,3600. Ważnym wsparciem pozostaje poziom 1,3570, wyznaczony przez dołki z początku tygodnia. Przełamanie tego ograniczenia wygenerowałyby silny sygnał sugerujący zakończenie średnioterminowego trendu wzrostowego. Jednak w dalszym ciągu wsparcie to jest skutecznie bronione, co świadczy o tym, że póki co mamy do czynienia z korektą w trendzie wzrostowym. Trwające od połowy stycznia umocnienie euro wobec dolara dokonywało, się głównie za sprawą dyskontowania przez rynek bardziej jastrzębiego nastawienia ze strony władz ECB. Wczorajsze wystąpienie w znaczący sposób ograniczyło dalszy potencjał wzrostowy wspólnej waluty. Wciąż jednak prawdopodobieństwo ataku eurodolara na okolice poziomu 1,4000 pozostaje istotne, jednak tym razem główne wsparcie powinny stanowić wzrosty na światowych giełdach.
Dziś do godziny 14:30 oczekiwań można konsolidacji na rynku walutowym. Najprawdopodobniej wzrost zmienności nastąpi po publikacji oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Oczekuje się wzrostu zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 145 tys. etatów. Jeśli wynik okazałby się zgodny lub lepszy od prognoz, to początkowo dolar może zareagować fundamentalnie, umacniając się wobec euro, natomiast w kolejnych godzinach ewentualne wzrosty indeksów giełdowych powinny pociągnąć w górę również kurs EUR/USD.

Z kolei na krajowy rynku walutowym, wciąż brak rozstrzygnięć. Kurs EUR/PLN pozostaje w konsolidacji wokół poziomu 3,9000. Natomiast wczorajsze umocnienie amerykańskiej waluty spowodowało wzrost notowań USD/PLN powyżej 2,8600. Do godziny 14:30 rynek złotego podobnie jak główna para walutowa powinien pozostać stabilny. Złoty przede wszystkim pozostaje pod wpływem sytuacji na giełdach, tak więc ewentualne dobre dane z rynku pracy USA, poprzez poprawę nastrojów na światowych parkietach powinny również wesprzeć notowania krajowej waluty. Około godziny 10:30 Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podało, że stopa bezrobocia w Polsce wyniosła w styczniu 13,1 proc., podczas gdy w grudniu kształtowała się jeszcze na poziomie 12,3 proc. Dane te nie wywarły jednak istotnego wpływu na notowania złotego.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wtorkowe popołudnie po zamknięciu giełd w Europie przyniosło osłabienie eurodolara poniżej poziomu 1,3800. Szybko jednak w okolicach 1,3770 ponownie pojawił się popyt, co pozwoliło powróć notowaniom głównej pary walutowej powyżej 1,3800. Rynek jest już dość mocno wykupiony o czym świadczy wysoki wskaźnik RSI z tego też względu eurodolar będzie potrzebował fundamentalnego impulsu, aby bez dłuższej przerwy kontynuować zwyżkę. Wciąż jednak EUR/USD zachowuje potencjał, aby dojść nawet w okolice 1,4000. Z kolei od dołu przed głębszymi spadkami bronić powinno wsparcie w okolicach 1,3800.
Dziś do godziny 14:30 notowania na głównej parze walutowej powinny przebiegać spokojnie. O godzinie 13:45 poznamy decyzję ECB ws. stóp procentowych, jednak inwestorów znacznie bardziej interesuje zaplanowany właśnie na godzinę 14:30 komentarz ze strony prezesa ECB. Oczekiwania względem tego wystąpienia są wygórowane. Ostatnie dane na temat wysokiej inflacji konsumentów – wzrost w styczniu do 2,4 proc. r/r oraz ostatnia bardziej jastrzębia wypowiedź ze strony J.C. Trichet powodują, że rynek oczekuje kolejnych zapowiedzi szybszego zacieśniania polityki pieniężnej. Wprawdzie ostatnie wzrosty kursu euro jak również trzymiesięcznej stawki EURIBOR sugerują, że bardziej jastrzębie nastawienie szefa ECB może być już w dużej mierze zdyskontowane przez rynek, jednak pomimo tego eurodolar zachowuje przestrzeń do ewentualnej wzrostowej reakcji po komunikacie.
W cieniu dzisiejszej decyzji ECB najprawdopodobniej pozostaną finalne odczyty indeksów PMI dla sektora usług gospodarek Eurolandu.

Notowania złotego wciąż pozostają pod dominującym wpływem sytuacji na światowych giełdach. Brak ochoty do głębszej przeceny na rynku akcji pozytywnie wpływa na wartość krajowej waluty. Jednak kurs EUR/PLN wciąż pozostaje w okolicy istotnego poziomu 3,9000. Ograniczenie to zostało naruszone na wtorkowej sesji, jednak póki co notowania EUR/PLN nie są w stanie trwale sforsować tego wsparcia. Wiele wskazuje na to, że zarówno giełdy jak i złoty pozostaną stabilne do czasu jutrzejszej oficjalnej publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Najprawdopodobniej dopiero po odczycie zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym USA nastąpi wzrost zmienność na rynku w tym także krajowej waluty.
Kurs złotego wobec franka wciąż nie może sforsować poziomu 3,00. W tym przypadku kluczowa pozostaje sytuacja na parze EUR/CHF. Już od pewnego czasu kurs euro wobec franka zmaga się z poziomem 1,3000, co świadczy o istotności tego oporu. Jednak najprawdopodobniej wkrótce bariera ta zostanie pokonana, co otworzy drogę do trwałego zejścia notowań CHF/PLN poniżej 3,00.
W dalszej części sesji warto zwrócić uwagę również na dane z USA w szczególności na odczyt indeksu ISM dla usług.

Sporządził :
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Sytuacja w notowaniach złotego nie uległa wczoraj większej zmianie. Od początku tygodnia dzienny zakres wahań kursu EUR/PLN nie przekracza 2-3 groszy. Dzisiaj przedział zmian kursu tej pary walutowej może się nieco przesunąć w górę (jednak nie wyżej niż 3,89-3,90). Niewielką presję wzrostową będą prawdopodobnie tworzyć nieco słabsze nastroje inwestycyjne na światowych giełdach po tym, jak agencja S&P zdecydowała się na obniżkę ratingu Japonii. Dzisiaj będzie brakować innych silnych impulsów fundamentalnych do większych zmian na rynku walutowym. Lepiej pod tym względem przedstawiać się będzie jutrzejsza sesja, kiedy na rynek napłyną m.in. dane z Polski i USA na temat PKB. Nieco większe wahania, niż w przypadku pary EUR/PLN obserwowaliśmy ostatnio w notowaniach USD/PLN oraz GBP/PLN. Wczoraj zmienność wartości dolara względem złotego chwilowo podniosła publikacja komunikatu po posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Perspektywy dla pary USD/PLN nie uległy jednak zmianie, wciąż zachowuje ona potencjał do spadku. W przypadku pary GBP/PLN w ostatnich dniach zmienność podnosiły informacje makroekonomiczne z Wielkiej Brytanii. Najpierw funt silnie tracił na wartości po publikacji bardzo słabych danych o PKB, później zdołał odrobić część strat za sprawą zapisków z ostatniego posiedzenia Banku Anglii z których wynika, że za podwyżką stóp procentowych opowiada się już dwóch członków. Ta druga informacja powinna w najbliższym czasie ograniczać negatywną presję w notowaniach funta, jednak trudno oczekiwać, by przyniosła jego większe umocnienie, zwłaszcza, że nowy zwolennik zacieśnienia polityki pieniężnej w szeregach BoE pojawił się jeszcze przed publikacją fatalnych danych o PKB. Rozpoczęte w pierwszej połowie stycznia wzrosty w notowaniach eurodolara straciły ostatnio na dynamice. Oporem, który w najbliższym czasie ograniczać będzie dalszą zwyżkę jest poziom 1,3740, wyznaczony przez 61,8-procentowe zniesienie fali spadkowej trwającej w okresie listopad-styczeń. Po wzroście kursu EUR/USD o blisko 7 proc. w ciągu około dwóch tygodni wystąpienie lekkiego odreagowania jest reakcją naturalną. Notowania euro wobec innych walut również sugerują, że tak silne i gwałtowne umocnienie wspólnej waluty wymaga obecnie lekkiej korekty. Kurs EUR/CHF skorygował się już względem lokalnych szczytów sprzed paru dniu o około 1,5 proc. Również kurs EUR/JPY od początku tygodnia nie był wstanie sforsować oporu na poziomie 113,00. Granica ta została naruszona dopiero dziś w godzinach porannych, jednak nie była to zasługa siły euro tylko słabości jena po informacji o obniżce ratingu Japonii przez agencję S&P do poziomu AA minus z AA z perspektywą stabilną. Decyzja ta spowodowała gwałtowną zwyżkę kursu USD/JPY, który w ciągu pół godziny zyskał blisko 1,3 proc. Obniżka ratingu choć zaskakująca, nie powinna jednak pogorszyć nastrojów na rynku w dłuższym terminie. W bardzo krótkim okresie może ona stanowić impuls do lekkiego skorygowania się notowań EUR/USD. Wciąż jednak w szerszej perspektywie eurodolar zachowuje potencjał do zwyżki powyżej poziomu 1,3800.
Obrazu rynku nie odmieniła wczorajsza decyzja FOMC ws. stóp procentowych oraz komunikat do niej. Koszt pieniądza oraz program wykupu aktywów pozostały bez zmian. Dodano również, że pomimo przyśpieszającego wzrostu amerykańskiej gospodarki skala ożywienie jest wciąż zbyt mała, aby zagwarantować trwałą poprawą na rynku pracy. Zdanie to gwarantuje, iż w najbliższych miesiącach polityka pieniężna w USA pozostanie łagodna.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz

Notowania EUR/PLN po odreagowaniu w piątek pod poziom 3,8700, kontynuowały dziś zniżkę, dochodząc w godzinach porannych w okolice 3,8600 zł za euro, gdzie nastąpiło lekkie odbicie. Notowania USD/PLN natomiast utrzymują się w pobliżu wartości 2,8500. Złoty po zdyskontowaniu rozpoczęcia cyklu zacieśniania krajowej polityki pieniężnej, powrócił do silnej korelacji ze światowymi giełdami. Wartość polskiej waluty jest ujemnie skorelowana z notowaniami głównych indeksów. Dziś na rynek napłynęły prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla krajowej gospodarki. MFW przewiduje, iż w bieżącym roku wzrost gospodarczy wyniesie 3,8 proc. , a w kolejnych latach powinien ustabilizować się w pobliżu 4,0 proc. Dynamikę PKB wspierać będzie popyt krajowy, oraz wzrost inwestycji publicznych finansowanych z Unii Europejskiej i inwestycji prywatnych ze strony przedsiębiorstw. Za główne ryzyko wzrostu gospodarczego ekonomiści Funduszu uznają niepewność co do warunków finansowania zewnętrznego. MFW zatwierdził również przedłużenie elastycznej linii kredytowej (FCL) dla Polski o kolejne dwa lata. Zwiększono także sumę środków dostępnych w ramach FCL z 20 do 30 mld dolarów. Linia ma pełnić rolę wspierającą stabilizację zewnętrzną naszej gospodarki oraz wiarygodność kraju na arenie międzynarodowej i tym samym ma pomagać chronić wartość złotego. Dziś z kraju nie poznamy żadnych istotnych danych makro. O godz. 14.00 zostanie natomiast opublikowana decyzja węgierskiego banku centralnego w sprawie stóp procentowych. Oczekuje się, iż władze monetarne Węgier podniosą koszt pieniądza o 25 pb ? główna stopa wyniosłaby wówczas 6,0 proc. W dalszej części tygodnia z Polski poznamy odczyt sprzedaży detalicznej oraz stopy bezrobocia dla grudnia. Przedstawione zostaną również wstępne szacunki dynamiki PKB za 2010 r.

Notowania eurodolara podlegały w piątek dynamicznej zwyżce, dochodząc aż pod poziom 1,3650, gdzie nastąpiło odreagowanie. W efekcie dziś rano kurs EUR/USD znajdował się już nieco niżej, w okolicach poziomu 1,3570. Od dwóch tygodni euro zyskiwało na wartości względem dolara za sprawą osłabienia się obaw związanych z kondycją finansową najsłabszych gospodarek Eurolandu, wspierane dodatkowo przez jastrzębi komentarz prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy najwidoczniej uznali, iż nadszedł czas na realizację zysków po dwutygodniowym ruchu wzrostowym pary EUR/USD. Dziś w godzinach porannych na rynek napłynęły publikacje styczniowych indeksów PMI dla usług oraz przemysłu głównych gospodarek strefy euro i całego Eurolandu. Wskaźniki aktywności gospodarczej z Niemiec wypadły niejednoznacznie ? PMI dla usług wzrósł lekko do 60,0 pkt i był lepszy od oczekiwań, a indeks dla przemysłu zanotował nieznaczną zniżkę do 60,2 pkt, co jednak okazało się wynikiem słabszym od prognoz. Wskaźniki PMI dla przemysłu i usług całej strefy euro wyniosły odpowiednio: 56,9 pkt oraz 55,2 pkt. W dalszej części dnia poznamy jeszcze odczyt danych o zamówieniach w przemyśle dla Eurolandu za listopad.
W ciągu tygodnia uwaga inwestorów skupi się zapewne na publikacji dynamiki PKB z Wielkiej Brytanii oraz USA, a także na decyzji FOMC o stopach procentowych.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.