Wtorkowa sesja przyniosła spadek notowań eurodolara do poziomu 1,3860. Wzrosty na amerykańskich giełdach pozwoliły notowaniom głównej pary walutowej na podejście we wczorajszych godzinach wieczornych do poziomu 1,3920. Jednak sesja azjatycka przyniosła ponowne osłabienie euro wobec dolara. Przed startem notowań w Europie kurs EUR/USD nieśmiało wzrastał w kierunku 1,3900.
Ważną strefę wsparcia w notowaniach eurodolara stanowi przedział 1,3840-1,3860. Poziomy te powinny hamować dalsze osłabienie euro wobec dolara. Konsolidacja notowań EUR/USD w okolicach tego wsparcia stanowiłaby dobrą bazę do ponownego pojawienia się popytu i podjęcia kolejnej próby trwałego pokonania 1,4000. Z zniżka poniżej strefy wsparcia byłaby silnym sygnałem kontynuacji spadków nawet w okolice 1,3700.
Na rynku widać ewidentny powrót obaw o peryferyjne kraje strefy euro. Rentowności greckich 10-letnich obligacji skarbowych wzrosły wczoraj do poziomu 12,83 proc. Rentowności hiszpańskich papierów skarbowych o tym samym tenorze wzrosły do 5,48 proc. Natomiast koszt 10-letniego długu Portugalii podskoczył do 7,62 proc. Z kolei spread pomiędzy 10-letnimi rentownościami niemieckich oraz portugalskich obligacji wzrósł wczoraj do poziomu 432 pb (rekord z 11 listopada 2010 wyniósł 484 pb). Na dziś zaplanowana jest aukcja 2-letnich obligacji Portugalii. W wyniku tej oferty kraj ten planuje pozyskać 1 mld euro. Ostatni raz Portugalia sprzedawała obligacje o tym tenorze we wrześniu 2010 roku. Wtedy średnia rentowność wyniosła 4,086 proc. podczas, gdy obecnie jest to już 6,37 proc. Kraj ten w dalszym ciągu chce pozyskiwać kapitał z rynku dlatego też portugalskie władze wprowadzają niezbędne reformy tj. podwyżka podatków, cięcia wydatków, aby przekonać inwestorów o możliwości ograniczenia deficytu budżetowego. Dzisiejsza aukcja może być ważna z punktu widzenia dalszego kierunku w notowaniach euro. Jednak wiele wskazuje na to, że zakończy się ona powodzeniem.

W pierwszej części wczorajszej sesji złoty tracił na wartości w relacji do głównych walut. Natomiast w drugiej części dnia wraz ze wzrostami na giełdach amerykańskich, co poprawiło rynkowe nastroje krajowa waluta zaczęła odrabiać wcześniejsze straty. Kurs EUR/PLN zszedł w wczoraj w godzinach wieczornych do poziomu 3,9650 i konsolidował się powyżej tej wartości w trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej. Z kolei notowania USD/PLN w czasie handlu w Azji poruszały się w przedziale 2,8500-2,8600. W trakcie dzisiejszej sesji złoty w dalszym ciągu powinien pozostawać pod dominującym wpływem sytuacji na rynkach zagranicznych. Wpływ na krajową walutę mogą mieć również ewentualne kolejne wypowiedzi ze strony członków RPP na temat dalszego kierunku polityki pieniężnej.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Piątkowa publikacja oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy wskazała na wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 192 tys. etatów podczas, gdy oczekiwano przyrostu o 185 tys. nowych miejsc pracy. Skorygowany w górę został również odczyt za poprzedni miesiąc. Jednak pomimo napływu pozytywnych danych amerykańskie giełdy otworzyły się poniżej poziomów poprzedniego zamknięcia i zakończyły również dzień na umiarkowanych minusach. Reakcja taka pokazuje, że publikacja Departamentu Pracy nie zdołała spełnić wygórowanych oczekiwań inwestorów. W efekcie również dolar amerykański, który na lepsze dane reagował w ostatni czasie umocnieniem tym razem po początkowym braku zdecydowania osłabił się wobec euro. W piątek w godzinach popołudniowych kurs EUR/USD naruszył ważnym psychologiczny poziom 1,4000. W trakcie sesji azjatyckiej notowania eurodolara pozostawały stabilne, poruszając się w wąskim przedziale 1,3960-1,3980. Przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/USD wzrósł w okolice poziomu 1,4000, po czym lekko się skorygował w okolice 1,3970. Mogła to być reakcja na obniżenie przez agencję Moody’s ratingu Grecji do poziomu B1 z BA1 z perspektywą negatywną. Wciąż jednak widać, utrzymującą się przewagę euro nad dolarem. Wspólną walutę w dalszym ciągu powinny wspierać przede wszystkim oczekiwania na wcześniejsze zacieśnianie polityki pieniężnej w strefie euro. Po ostatnich komentarzach ze strony prezesa ECB prawdopodobna stała się podwyżka stóp procentowych już w kwietniu. Dzisiejsza sesja może przynieść wahanie się kursu EUR/USD w przedziale 1,3940-1,4000, natomiast w szerszym terminie tendencja na eurodolarze pozostaje wzrostowa. Dzisiejszy kalendarz makroekonomicznych jest dość ubogi. O godzinie 10:30 warto zwrócić uwagę na odczyt indeksu Sentix dla strefy euro. Oczekuje się w wyniku na poziomie 16 pkt. Wskaźnik ten obrazuje oczekiwania inwestorów finansowych. Końcówka piątkowej sesji przyniosła lekkie umocnienie złotego wobec głównych walut. Kurs EUR/PLN spadł do 3,9700, natomiast USD/PLN zszedł do poziomu 2,8400. W czasie dzisiejszej sesji azjatyckiej złoty pozostawał stabilny. Natomiast tuż przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/PLN wzrósł powyżej poziomu 3,9800, a USD/PLN kształtował się w okolicy 2,8500. W godzinach porannych na rynek napłynęła wypowiedź prof. Elżbiety Chojny-Duch z Rady Polityki Pieniężnej, która stwierdziła, że jest zbyt wcześnie, aby zastanawiać się nad dalszymi działaniami w zakresie krajowej polityki monetarnej. O godzinie 9:00 opublikowany został raport NBP na temat inflacji. Przedstawiona w nim projekcja inflacji zakłada wzrost tego wskaźnika do poziomu 4,2 proc. w 2011 roku, następnie spadek do 3,6 proc. w 2012 r. oraz 3,1 w 2013 r. Z kolei z raportów z ostatnich posiedzeń Rady wynika, że wniosek o podwyżkę stóp procentowych o 50 pb na posiedzeniach we wrześniu i październiku 2010 roku został zablokowany głosem prezesa NBP M. Belki. Publikacja ta nie wywołała jednak istotnej reakcji na rynku krajowej waluty. Ze względu na brak zaplanowanych na ten tydzień innych publikacji makroekonomicznych złoty powinien pozostawać pod dominującym wpływem wydarzeń na rynkach zagranicznych.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wtorkowe popołudnie potwierdziło silną zależność notowań eurodolara od sytuacji na amerykańskich giełdach. Wraz ze wzrostowym początkiem handlu na Wall Street silny impuls do zwyżki otrzymała główna para walutowa. Kurs EUR/USD w pierwszych godzinach handlu za Oceanem przełamał ważny psychologiczny poziom oporu 1,3800. Najbliższe ograniczenie stanowi poziom 1,3945, wyznaczone przez 76,4 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad 2010 ? styczeń 2011.
Przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/USD zachowywał się stabilnie i oscylował w okolicy poziomu 1,3840. Kolejne dni będą obfitować w istotne wydarzenia oraz publikacje makroekonomiczne, które powinny podsycać i tak sporą zmienność w notowaniach głównej pary walutowej. Już na dziś zaplanowane są pierwsze publikacje styczniowych danych z amerykańskiego rynku pracy. O godzinie 13:30 poznamy raport Challengera, natomiast o 14:15 raportu ADP. Opracowania te są postrzegane przez rynek jako dobry prognostyk oficjalnych danych przygotowywanych przez Departament Pracy USA. Pomimo utrzymujących się zawirowań politycznych w północnej Afryce, problemy tego regionu nie przekładają się na pogorszenie nastrojów na rynkach zagranicznych. Jedynym wyraźnym efektem tych działań jest drożejąca ropa naftowa. Jeśli wzrost ceny surowca miałby być kontynuowany, chociażby pod wpływem obaw o jego transport przez Kanał Sueski, mógłby zrodzić dodatkową presję inflacyjną w krajach rozwiniętych.
Wczorajsza sesja przyniosła istotne umocnienie złotego względem euro oraz dolara. Powrót optymistycznych nastrojów, przejawiający się przede wszystkim wzrostami na giełdach pomógł krajowej walucie odrobić część strat poniesionych w końcówce stycznia. Kurs EUR/PLN przełamał wczoraj ważny poziom wsparcia 3,9000, jednak po zakończeniu handlu w Europie pozostał tuż poniżej tej granicy. Przed dzisiejszym rozpoczęciem notowań na Starym Kontynencie wartość złotego względem euro pozostawała w okolicach poziomu 3,8970. W najbliższym czasie złoty będzie głównie pod wpływem wydarzeń na rynkach zagranicznych. Jeśli utrzyma się pozytywny sentyment na giełdach to powinno to przełożyć się na dalsze umocnienie krajowej waluty. Umocnienie złotego widoczne jest również na parze CHF/PLN, jednak wciąż kurs nie może trwale zejść poniżej wsparcia 3,00.
W tym wypadku, wiele zależeć będzie od rozwoju sytuacji na parze EUR/CHF. W swojej ostatniej wypowiedzi wiceprezes Szwajcarskiego Banku Centralnego ? Thomas Jordan, wyraził zaniepokojenie wysokim kursem franka oraz jego negatywnym wpływem na krajową gospodarkę. Według szacunków SNB tempo wzrostu gospodarczego w Szwajcarii zwolni w 2011 roku do poziomu 1,5 proc. z około 2,5 proc. w 2010 roku. Z kolei, wzrost eksportu jako ważnej składowej całej gospodarki osłabi się do poziomu 2,6 proc. z 7 proc. w 2010 roku. Komentarze te pokazują, że szwajcarskie władze monetarne nie pozostaną obojętne jeśli kurs franka wciąż będzie wykazywał tendencje aprecjacyjne.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Nerwowych oczekiwań ciąg dalszy

28 Październik 2010

Im bliżej posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku tym większą nerwowość obserwować można na amerykańskich giełdach. Umiarkowane spadki na wczorajszej sesji wynikały z niepokoju, że Fed zdecyduje się na udzielenie mniejszego wsparcia dla gospodarki niż zakładają prognozy. Obecne oczekiwania przewidują uruchomienie programu skupu aktywów opiewającego na kwotę 500 mld-1,5 bln USD. Jeśli ostateczna kwota okazałaby się niższa od tych założeń, to byłby to znaczący impuls do pojawienia się solidniejszej korekty na rynku. Obserwowana od kilku tygodni zwyżka amerykańskich giełd odbywała się za sprawą dyskontowania w cenach akcji napływu taniego kapitału na rynek. Decyzja o uruchomieniu mniejszego pakietu stymulacyjnego zachęcić mogłaby inwestorów do realizacji zysków.
Na dzisiejszej sesji na giełdach azjatyckich obserwować można było mieszane nastroje. Tokijski indeks Nikkei 225 stracił 0,22 proc. W zachowaniu japońskich inwestorów również widać ostrożność przed posiedzeniem Fed. Z kolei ponad 3-procentowe wzrosty zanotowały akcje spółek Canon oraz Fujitsu, po tym jak opublikowały one lepsze od prognoz wyniki kwartalne. Z kolei pierwsze godziny dzisiejszej sesji w Europie przyniosły przewagę umiarkowanych wzrostów. Generalnie w dalszym ciągu na parkietach Starego Kontynenty trwa przeplatanka wzrostów ze spadkami, którą będziemy obserwować najprawdopodobniej do czasu posiedzenia Fed. Dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny jest dość ubogi i warto jedynie zwrócić uwagę na odczyt liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych z USA.

Sporządził;
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Giełdy lekko wyhamowały

20 Październik 2010

Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła lekkie pogorszenie nastrojów za sprawą gorszych danych makroekonomicznych oraz obaw o kondycję amerykańskich banków. W efekcie indeksy w USA odnotowały umiarkowane spadki, które zostały ograniczone w końcówce sesji. Ostatecznie indeks Dow Jones zakończył dzień tuż pod poziomem poprzedniego zamknięcia, tracąc jedynie 0,01 proc., S&P 500 spadł o 0,36 proc., a technologiczny Nasdaq o 0,24 proc. Gorzej od prognoz wypadł odczyt liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, który wyniósł 462 tys., oczekiwano 445 tys. Niepokój wśród inwestorów zrodziły doniesienia, że zostało wszczęte w Stanach Zjednoczonych dochodzenie w sprawie procesu zajmowania hipotek przez banki. Ewentualny powrót problemów z kredytami hipotecznymi pociągnął w dół notowania amerykańskich instytucji finansowych na czele z walorami Bank of America (-5,19 proc.), Citigroup (-4,47 proc.) oraz Wells Fargo (-4,22 proc.). Amerykańskie giełdy znajdują się już bardzo blisko szczytów, co oznaczać może, że w przyszłym tygodniu prawdopodobnie obserwować będziemy pierwsze próby ich pokonania. Dziś na sesji azjatyckiej obserwować można było przewagę spadków. Z układu tego wyłamała się chińska giełda, gdzie indeks Shanghai Composite wzrósł o 3,18 proc. Nastroje na tym rynku poprawione zostały przez oczekiwania, że krajowe banki opublikują dobre wyniki finansowe za trzeci kwartał. Z kolei na japońskim rynku inwestorzy zdecydowali się zrealizować zyski, co zepchnęło tokijski indeks Nikkei 225 w dół o 0,87 proc. Dziś na parkietach europejskich obserwować można mieszane nastroje wśród inwestorów. Niemiecki indeks DAX kontynuuje umiarkowane wzrosty, oddalając się od pokonanych ostatnio oporów. Opublikowany wczoraj zadowalający wynik kwartalny spółki Google wsparł dziś notowania spółek technologicznych. Warto dziś zwrócić uwagę na publikację danych makro z USA oraz wystąpienie publiczne szefa Fed.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsze notowania na amerykańskich giełdach charakteryzowały się sporą zmiennością. Główne indeksy wielokrotnie przekraczały poziomy poprzedniego zamknięcia, ostatecznie kończąc dzień na skromnych minusach. Indeks Dow Jones zniżkował o 0,05%, S&P 500 o 0,2%, a technologiczny Nasdaq stracił 0,13%. Brak zdecydowania ze strony inwestorów wynikał po części z konieczności przetrawienia informacji, jakie wczoraj napłynęły na rynek. Warto wspomnieć chociażby o decyzji amerykańskiego Sądu Najwyższego, który orzekł, że część ustawy Sarbanes-Oxley nakazująca ustanowienie publicznego organu nadzorczego kontrolującego standardy księgowe i audytorskie jest niezgodna z konstytucją. Decyzja ta może zrodzić presję na amerykański Kongres, aby bliżej przyjrzeć się całej ustawie, która została stworzona po głośnych skandalach finansowych z udziałem takich spółek jak Enron czy Tyco. Sytuacja techniczna na wykresie indeksu S&P 500 nie wygląda optymistycznie. Kształtująca się praktycznie od początku tego roku formacja głowy z ramionami zapowiadać może głębszą przecenę na amerykańskich giełdach. Pokonanie linii szyi wyznaczonej przez poziom 1035 pkt otwierałoby drogę do zniżkę nawet w kierunku 850 pkt. Dzisiejsza sesja azjatycka przebiegała pod znakiem solidnych spadków. Zniżce w regionie przewodziła giełda w Szanghaju, gdzie indeks Shanghai Composite spadł o 4,27%. Tym samym indeks ten zakończył okres kilkutygodniowej stabilizacji, powracając do rozpoczętych w połowie kwietnia spadków. Na tak silną przecenę wpływ miała m.in. znaczna rewizja w dół ostatniego odczytu indeksu Conference Board dla chińskiej gospodarki, co zrodziło obawy o dalsze tempo wzrostu w tym kraju. Spadki zagościły także na giełdzie w Japonii, gdzie indeks Nikkei 225 stracił 1,27%. Silniejszą przecenę obserwować możemy od rana na giełdach europejskich. Taniejące surowce przekładają się na spadki spółek energetycznych oraz wydobywczych. Akcje spółki BP notowane na giełdzie w Londynie spadają o ponad 2,5% pod wpływem informacji, że huragan Alex może spowolnić proces tamowania wycieku ropy naftowej do Zatoki Meksykańskiej. Z technicznego punktu widzenia sytuacja niemieckiego indeksu DAX również nie wygląda optymistycznie. Zarysowana formacja podwójnego szczytu rodzi zagrożenie wystąpienia głębszej zniżki.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję amerykańskie giełdy rozpoczęły na plusie i przez zdecydowaną większość dnia utrzymywały się po wzrostowej stronie rynku. Dopiero na zakończenie notowań przewagę zdobyła strona podażowa, spychając indeksy poniżej poziomu poprzedniego zamknięcia. Ostatecznie indeks Dow Jones spadł o 0,2%, S&P 500 o 0,18%, a technologiczny Nasdaq zakończył dzień praktycznie bez zmian, zyskując nieznacznie 0,02%. Powodem przeceny w końcówce notowań była informacja, że agencja Moody?s obniżyła rating Grecji do poziomu Ba1 z A3 ? to kolejna obniżka oceny wiarygodności kredytowej tego kraju do poziomu ?śmieciowego?. W opinii przedstawicieli Grecji obniżka ratingu przez agencję Moody?s w żaden sposób nie odzwierciedla postępów poczynionych przez ten kraj w ostatnich miesiącach. Początkowy optymizm na wczorajszej sesji wynikał z lepszego od prognoz odczytu dynamiki produkcji przemysłowej w strefie euro, która wyniosła w kwietniu 9,5% r/r. Dane te w największym stopniu wsparły akcje spółek przemysłowych oraz technologicznych. Z kolei słabo po doniesieniach w sprawie Grecji spisywały się walory banków m.in. JP Morgan (-2%), Bank of America (-1,22%). Indeks S&P 500 w dalszym ciągu pozostaje w przedziale wahań z dołu ograniczonym przez poziom 1045 pkt, a z góry przez 200-dniową średnią kroczącą. Dziś giełdy azjatyckie odnotowały skromne wzrosty, a inwestorzy w swoich decyzjach pozostawali ostrożni po wczorajszym kroku ze strony agencji Moody?s. Tokijski indeks Nikkei 225 wzrósł nieznacznie o 0,08%, utrzymując się w okolicach istotnego poziomu oporu 9900 pkt. Wsparciem dla japońskiej giełdy był sektor finansowy, z kolei słabiej wypadły akcje lokalnych blue-chipów. Dziś na giełdach europejskich obserwować można przewagę spadków. Na lekkie pogorszenie nastrojów wśród inwestorów wpływ ma przede wszystkim wczorajsza decyzja agencji Moody?s. Zniżka na parkietach europejskich zakończyła także serię wzrostów akcji banków. Negatywnie na indeksy wpłynęła też dzisiejsza gorsza od prognoz publikacja indeksu instytutu ZEW, który wyniósł w czerwcu 28,7 pkt, podczas gdy spodziewano się wyniku w okolicach 42 pkt.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Ostatnią sesję minionego tygodnia giełdy amerykańskie zakończyły na minusach. Dow Jones stracił 1,19%, a S&P 500 zniżkował o 1,24%. Nastroje pogorszyły się po obniżce ratingu Hiszpanii przez agencję Standard&Poor?s. Ocena wiarygodności tego kraju została zrewidowana w dół z poziomu AAA do AA+, perspektywa ratingu jest jednak stabilna. Zdaniem agencji scenariusz wprowadzenia w Hiszpanii najsilniejszych cięć budżetowych od 30 lat jest mało realny, w związku z czym kraj ten nie zasługuje ona na najwyższą ocenę ratingową. Dane, jakie w piątek napłynęły z USA (m.in. o dochodach i wydatkach Amerykanów oraz indeks Chicago PMI) były słabsze od oczekiwań, co dodatkowo wspierało zniżki na amerykańskich parkietach. W Azji panowały dziś mieszane nastroje. Niektóre indeksy (m.in. koreański KOSPI) zdołały zanotować ponad 1-procentowe zyski, japoński Nikkei 225 natomiast zamknął się praktycznie bez zmian w porównaniu z piątkowym zakończeniem sesji. Chiński Shanghai Composite z kolei zanotował stratę na poziomie 2,25%. Indeks zniżkował po tym, jak rząd ogłosił, iż rozpocznie wkrótce systematyczną reformę sposobu opodatkowania nieruchomości.
Brak zdecydowania obserwujemy również na parkietach europejskich ? zarówno spadki, jak i wzrosty nie przekraczają jednak jednego procenta. Po spadkowej stronie znajduje się polski WIG-20 ? przed południem tracił on około 0,40%. Dziś aktywność inwestorów może być ograniczona ze względu na święto rynkowe w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dalsza część tygodnia powinna jednak przynieść wyższą zmienność ? na rynek napłynie bowiem sporo istotnych publikacji makro, w tym m.in. dane z amerykańskiego rynku pracy i wskaźniki aktywności gospodarczej z USA i Eurolandu.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W czwartek na światowych giełdach dominowały pozytywne nastroje. Poddały się im również giełdy amerykańskie. Dow Jones zwyżkował na wczorajszym zamknięciu o 2,85%, a S&P zyskał 3,29%. Sentyment poprawiły doniesienia z Chin ? tamtejszy rząd zdementował pogłoski mówiące, iż będzie sprzedawał papiery wartościowe Eurolandu.
Wzrost miały miejsce pomimo gorszych od oczekiwań danych makro z amerykańskiej gospodarki. Drugi odczyt dynamiki PKB za I kwartał bieżącego roku zrewidował w dół poprzednią publikację (z 3,2% do 3,0%), podczas gdy prognozowano poprawę pierwszego odczytu do 3,4%. Słabiej niż przewidywano wypadły również cotygodniowe dane o liczbie nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Na parkietach azjatyckich mogliśmy dziś obserwować zwyżkę. Nikkei 225 wzrósł na zakończenie notowań o 1,28%, pomimo słabszych od oczekiwań danych napływających z Japonii. Na pozostałych parkietach wzrosty były bardziej ograniczone. Najsłabszym indeksem dzisiejszej sesji azjatyckiej był Shanghai Composite, który zamknął się na praktycznie niezmienionym poziomie w porównaniu z wczorajszym zakończeniem notowań (stracił 0,01%). Na europejskich parkietach trzeci dzień z rzędu obserwujemy zwyżkę ? inwestorzy na Starym Kontynencie odrabiają straty. W okolicach południa WIG20 zyskiwał około 0,70%. Z istotnych danych poznamy dziś publikacje m.in. indeksu Chicago PMI, a także dynamiki dochodów i wydatków Amerykanów.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza sesja upływała pod znakiem zdecydowanego osłabienia złotego. Notowania EUR/PLN zwyżkowały ponad poziom 4,1750, a kurs USD/PLN wzrósł do 3,4250, przebijając majowe maksima. Polska waluta jako najpłynniejsza w regionie, najsilniej zareagowała na kolejną falę pogorszenia światowych nastrojów inwestycyjnych i spadki na giełdach. Dziś ma miejsce konsolidacja na nieco niższych poziomach ? około godziny 9.00 wartość euro i dolara kształtowała się o kilka groszy niżej niż wczoraj, na poziomach odpowiednio: 4,1320 zł i 3,3650 zł. Dziś o godz. 10.00 z Polski napłyną dane dotyczące sprzedaży detalicznej oraz stopy bezrobocia w kwietniu. Oczekuje się spowolnienia tempa wzrostu sprzedaży do 4,5% r/r z 8,7% r/r w poprzednim miesiącu. Prognozy przewidują również niewielką poprawę na rynku pracy, gdzie bezrobocie powinno spaść do 12,6%. Nawet jeśli dane te okazałyby się lepsze od oczekiwań, nie należy spodziewać się zbyt entuzjastycznej reakcji inwestorów ? polska waluta podąża bowiem głównie za wydarzeniami na światowym rynku. Ponieważ ostatnia fala problemów finansowo ? gospodarczych strefy euro dominuje nad nastrojami rynkowymi, ma ona również dominujący wpływ na sentyment na rynku krajowym. W związku z tym nawet lepsze dane makro mogą przejść bez echa.

W drugiej połowie wczorajszej sesji w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy próbę odreagowania ostatniej dynamicznej zniżki. Wartość euro wzrosła względem dolara z okolic poziomu 1,2200 do 1,2385. Dzisiaj jednak kształtuje się już ponownie pod 1,2300. Na wszystkich rynkach utrzymuje się bardzo wysoka zmienność, co świadczy o dużej niepewności inwestorów. Wczoraj główne indeksy amerykańskich giełd w pierwszej połowie sesji przebiły tegoroczne dołki tracąc ponad 2%, by na koniec notowań powrócić pod te minima i istotnie zbliżyć się do poziomu poniedziałkowego zamknięcia. Trudno wskazać czynnik, który by tę zmienność ograniczył, zwłaszcza, że tak silne wahania mają miejsce, mimo iż żadne nowe istotne informacje nie napływają na rynek. Wobec dużej niepewności odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń w strefie euro, inwestorzy dużym zaufaniem darzą obecnie gospodarkę USA. Świadczy o tym m.in. wczorajsza, bardzo udana aukcja amerykańskich 2-letnich obligacji skarbowych. Ich oprocentowanie osiągnęło najniższy poziom w historii, a popyt niemal 3-krotnie przekroczył podaż. W sumie sprzedano papiery dłużne o wartości 42 mld USD. Duże zainteresowanie amerykańskimi obligacjami przemawia za dalszym umocnieniem dolara. Publikowane dzisiaj z największych gospodarek dane będą miały raczej niewielki wpływ na notowania EUR/USD. Przedstawiane o godz. 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku oraz o godz. 16.00 sprzedaż nowych domów mogą jednak w niewielkim stopniu wpłynąć na światowe giełdy.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.