Rynki finansowe, w tym rynek walutowy odczuły dziś wyraźnie obchody Dnia Prezydenta w USA, które przełożyły się na zmniejszenie płynności i zmienności. Przedział wahań EUR/USD zawierał się pomiędzy 1,3650 a 1,3710. Najważniejszymi informacjami, które napłynęły na rynki były odczyty indeksów PMI dla sektora usług oraz sektora przemysłowego głównych gospodarek strefy euro (Niemcy, Francja) oraz całego Eurolandu. Pomimo wzrastających oczekiwań dane pobiły konsensus rynkowy. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Indeksu IFO mierzącego zaufanie przedsiębiorców niemieckich do rodzimej gospodarki. Rynek oczekiwał publikacji na poziomie 110,3 punktów, a odczyt przybrał wartość 111,2 punktów. Uczestnicy rynku bardzo pozytywnie odebrali te informacje ? notowania euro zareagowały umocnieniem w stosunku do głównych walut. Eskalacja konfliktów politycznych w kolejnych państwach świata arabskiego przełożyła się dziś na wzrost cen ?czarnego złota?, a w szczególności ropy typu Brent, której cena przekroczyła poziom 105 dolarów za baryłkę i ustanowiła swoje 2 – letnie maksimum. Prezes NBP, Marek Belka, w porannej wypowiedzi zaznaczył, że proces zacieśniania polityki pieniężnej zapoczątkowany styczniową podwyżką stóp procentowych, nie musi skutkować ?kaskadowym? podnoszeniem w stóp na kolejnych posiedzeniach Rady Polityki Pieniężnej. Słowa Belki zostały odebrane jako próba tonowania oczekiwań na podwyżkę stóp już w marcu i zaowocowały porannym osłabieniem złotego. Później, przez większość dnia kurs EUR/PLN oscylował w paśmie 3,9200 ? 3,9300, a kurs USD/PLN konsolidował się wokół poziomu 2,8700. O 16.00 rozpoczęło się gwałtowne osłabienie krajowej waluty obrazujące wzrost awersji do ryzyka na światowych rynkach. O 17:00 za euro płacono 3,9440 zł, dolar kosztował 2,8810 zł, a frank szwajcarski 3,040 zł.

Sporządził:
Paweł Szczeciak
DM TMS Brokers S.A.

Przed południem eurodolar zniżkował w pobliże ważnego wsparcia 1,3480, nie zdołał go jednak sforsować i około południa kurs zawrócił. W drugiej części europejskiej sesji EUR/USD zdołał utrzymać się powyżej 1,35. Trwałe wyjście kursu ponad ten poziom może sugerować dalsze wzrosty na tej parze. Przez cały dzień inwestorzy nie byli jednak w stanie wyznaczyć kierunku i eurodolar poruszał się w przedziale 1,3500 ? 1,3550. Zapędy prowzrostowe z pewnością hamować będą rosnące obawy dotyczące stanu peryferyjnych gospodarek strefy euro. Dzisiejsze zachowanie rynku wskazuje na to, że inwestorzy wstrzymują z zajęciem strategicznych pozycji do ogłoszenia wyników aukcji obligacji Hiszpanii i Portugalii.
Dzisiejsze dane z Europy rozczarowały. Wstępny odczyt dotyczący Produktu Krajowego Brutto Niemiec i Francji okazał się gorszy od oczekiwań. PKB Niemiec w ujęciu kwartalnym wyniósł 0,4 proc. wobec prognozowanych 0,5 proc. We Francji było to odpowiednio 0,3 proc. do prognozowanych 0,6 proc. W konsekwencji wstępny odczyt dotyczący całej gospodarki strefy euro wypadł słabiej. W IV kwartale PKB Eurolandu wzrosło o 0,3 proc., a prognozowano wzrost na poziomie 0,4proc. Przed południem opublikowano także wskaźnik inflacji CPI z Wielkiej Brytanii. Tempo wzrostu cen na Wyspach wyniosło 4 proc. r/r i było zgodne z prognozą. Funt po chwilowej zwiększonej zmienności w dalszym ciągu umacnia się do euro i dolara.
Dzisiejsza sesja przyniosła umocnienie złotego wobec głównych walut. Kurs EUR/PLN jak i USD/PLN znalazł się poniżej szczytów z ubiegłego tygodnia. Impuls aprecjacyjny wywołała informacja dotycząca inflacji w Polsce. Wskaźnik cen w naszym kraju wzrósł w styczniu o 3,8 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym wyniósł 1,2 proc. wobec prognozy na poziomie 0,7 proc. Postępujący wzrost cen może wymusić podwyżkę stóp procentowych w najbliższym czasie, co przynajmniej na jakiś czas wyklucza czynnik deprecjacyjny krajowej waluty.

Sporządził:
Wojciech Pyrgies
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja pomimo braku istotnych publikacji dostarczyła inwestorom wielu emocji. Notowania eurodolara rozpoczęły dzień od zniżki pod poziom 1,2900. Kurs pociągnęło w dół nasilenie się obaw o najsłabsze gospodarki strefy euro ? Portugalię i Hiszpanię. Pierwszy z nich znalazł się pod presją ze strony Niemiec i Francji, które naciskały, by portugalski rząd zgłosił się po pomoc międzynarodową, co mogłoby uchronić przed ponowną eskalacją kryzysu zaufania względem Eurolandu. Komisja Europejska poinformowała jednak, iż obecnie nie są prowadzone żadne rozmowy na temat udzielenia wsparcia dla Portugalii. Nieoficjalnie mówi się jednak, iż kraj ten w ramach pakietu pomocowego może otrzymać 50-100 mld euro. Dziś również na rynku pojawiły się pogłoski o skupowaniu przez Europejski Bank Centralny portugalskich długoterminowych obligacji po to, by nie dopuścić do nadmiernego wzrostu jego oprocentowania. W efekcie rentowności portugalskich obligacji zniżkowały o ponad 20 pb względem dziennych maksimów; podobne ruchy mogliśmy obserwować dla rentowności 10-latek greckich oraz irlandzkich. Jakkolwiek eurodolar do końca sesji zdołał powrócić ponad poziom 1,2900, to jednak w notowaniach tej pary w dalszym ciągu utrzymuje się presja spadkowa. Pogorszenie nastrojów na rynku europejskim i spadki na giełdach stworzyły presję deprecjacyjną w notowaniach złotego, a kurs EUR/PLN zwyżkował ponad wartość 3,9100. W polską walutę dodatkowo uderzyły spekulacje, iż deficyt finansów publicznych za 2010 r. może wynieść nawet 8,5 proc. PKB, podczas gdy Ministerstwo Finansów zapowiadało, iż nie przekroczy on 7,9 proc. Ostatecznie pogłoski te zostały zdementowane w oficjalnym wystąpieniu ministra J. Rostowskiego, który potwierdził, iż deficyt będzie zgodny z wcześniejszymi założeniami MF i wyniesie nieco poniżej 45 mld zł (czyli wspomniane 7,9 proc. PKB). Ministerstwo przewiduje ponadto spadek deficytu w 2011 r. o 1/3 w porównaniu z 2010 r., a w 2012 r. o połowę. Notowania EUR/PLN lekko odreagowały i na zamknięciu notowań w Europie znajdowały się już nieco poniżej poziomu 3,9000.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego osłabienia złotego. Notowania EUR/PLN po zniżce w minionym tygodniu w okolice zeszłorocznych minimów, odbiły w piątek w górę, a dziś kontynuowały odreagowanie, zwyżkując ponad poziom 3,9000. Kurs USD/PLN natomiast rośnie już od początku zeszłego tygodnia, ciągnięty w górę przez umacniającego się względem głównych walut (a przede wszystkim wobec euro) dolara. Polskiej walucie nie sprzyja ponowne nasilenie się obaw związanych z kondycją finansową najsłabszych gospodarek Eurolandu. Dodatkowo sentyment względem złotego mógł pogorszyć się na skutek nieoficjalnych doniesień o wysokości krajowego deficytu finansów publicznych za 2010 r. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji pochodzących z Kancelarii Premiera mógł on wynieść 8,2 ? 8,5 proc. PKB, podczas gdy Ministerstwo Finansów zapowiadało, iż deficyt nie przekroczy 7,9 proc., a wcześniejsze założenia mówiły o dziurze budżetowej wysokości 6,9 proc. PKB. W bieżącym tygodniu z Polski nie poznamy zbyt wielu publikacji makro. Z istotniejszych odczytów w czwartek będzie miała miejsce prezentacja danych o inflacji konsumentów za grudzień. Złoty po zdyskontowaniu w ubiegłym tygodniu zbliżających się podwyżek stóp procentowych, w najbliższym czasie powinien podlegać oddziaływaniu nastrojów inwestycyjnych na globalnym rynku.

Eurodolar na początku wczorajszej sesji azjatyckiej zniżkował do poziomu 1,2850. Dzisiejsze notowania w Europie rozpoczęły się od ponownego zejścia tej pary walutowej pod wartość 1,2900. We wspólną walutę uderzyła nowa fala obaw o kondycję finansową i przyszłość Hiszpanii oraz Portugalii. Nasilają się naciski ze strony Francji i Niemiec, by portugalski rząd zgłosił się po pomoc międzynarodową, co mogłoby zahamować eskalację obaw oraz rozprzestrzenianie się kryzysu i wzrost awersji względem całego Eurolandu. W obecnym momencie oprocentowanie portugalskich 10-letnich obligacji ponownie wzrosło powyżej poziomu 7 proc., w okolice wartości obserwowanych ostatnio w listopadzie, w momencie nasilenia się obaw związanych Irlandią. Koszt finansowania zewnętrznego Portugalii przekracza obecnie oprocentowanie, po jakim Grecja oraz Irlandia otrzymały pożyczki międzynarodowe (czyli 5,8 proc.). Zwiększa to prawdopodobieństwo, iż również ten kraj, pomimo oporów zwróci się po pomoc do MFW i UE. Na granicy oprocentowania pomocy międzynarodowej balansują rentowności 10-letniego długu Hiszpańskiego ? wzrósł on na początku bieżącego tygodnia do poziomu 5,6 proc., podczas gdy zeszłoroczne maksimum z listopada wyniosło 5,75 proc. W bieżącym tygodniu będą miały miejsce aukcje obligacji Portugalii, Hiszpanii oraz Włoch, których wynik odzwierciedli nastawienie inwestorów względem Eurolandu. Aukcje te będą stanowiły najważniejsze wydarzenia rynkowe w rozpoczynającym się tygodniu. Bez większego wpływu na rynek powinny pozostać posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii. W piątek poznamy dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej z USA.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Przez większą część dzisiejszej sesji europejskiej kurs EUR/USD konsolidował się pod poziomem 1,2300. Dopiero pod koniec notowań na Starym Kontynencie obserwowaliśmy silniejszy ruch ? wartość euro względem dolara zeszła w okolice 1,2210. Do deprecjacji europejskiej waluty przyczyniły się m.in. pogłoski o możliwej obniżce o jeden stopień ratingu Francji. Pogłoski te nie zostały potwierdzone. To już nie pierwsze tego typu spekulacje na temat Francji. Wydaje się jednak, iż jeśli wspomniana informacja byłaby prawdziwa, ruch spadkowy eurodolara okazałby się zdecydowanie większy.
Zniżka EUR/USD pogłębiła się po znacznie słabszym od prognoz odczycie danych z USA na temat sprzedaży nowych domów w maju. Wyniosła ona 300 tys., podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 420 tys. Jest to kolejny słaby odczyt danych z amerykańskiego rynku nieruchomości, po wczorajszej sprzedaży domów na rynku wtórnym. Niezbyt dobre wieści z tego sektora rodzą obawy o kondycję całej amerykańskiej gospodarki. Warto zauważyć, że po publikacji tych danych eurodolar odnotował spadek, co oznacza, że zachował się on jak barometr nastrojów rynkowych, a nie tak jak jeszcze niedawno, wyznacznik tego, jak inwestorzy postrzegają europejską i amerykańską gospodarkę. Oznacza to, iż obecnie kurs EUR/USD zachowuje się podobnie do głównych światowych indeksów giełdowych. W najbliższych godzinach zmienność w notowaniach EUR/USD może zmaleć z uwagi na oczekiwania inwestorów na komunikat po posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, który zostanie przedstawiony o 20.15. Oczekuje się, iż w komunikacie tym FOMC ogłosi, iż pozostawia stopy na dotychczasowym poziomie. Istotniejsza od tej decyzji będzie ocena sytuacji panującej w amerykańskiej gospodarce, zwłaszcza w kontekście ostatnich słabszych danych z rynku nieruchomości. Złoty, po publikacji kiepskich danych z USA, stracił na wartości. Kurs EUR/PLN odnotował zwyżkę ponad poziom 4,0800, natomiast USD/PLN zwyżkował do 3,3450. Niepokojące doniesienia z amerykańskiego rynku nieruchomości w najbliższym czasie mogą mieć negatywny wpływ na sytuację panującą na światowych giełdach, co z kolei szkodzić będzie notowaniom polskiej waluty. Jutro poznamy dane z naszego kraju na temat sprzedaży detalicznej i stopy bezrobocia, jednak decydujący wpływ na złotego będzie miała sytuacja panująca na światowych rynkach.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania złotego w minionym tygodniu podlegały sporym wahaniom. Jakkolwiek kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się w przedziale 4,0600 ? 4,1300, to dynamika i częstotliwość zmian były wysokie. Bez wpływu na wartość PLN pozostały dane z Polski o wzroście PKB w pierwszym kwartale bieżącego roku ? wyniósł on 3,0% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Złoty przez większość tygodnia podążał za zmiennymi nastrojami na rynku globalnym.
Polska waluta wykazywała sporą zmienność również pod nieobecność krajowych inwestorów. W czwartek notowania EUR/PLN po zniżce w okolice 4,0600, odbiły, rosnąc ponownie w pobliże 4,1300. Osłabienie polskiej waluty miało miejsce, pomimo dobrych danych napływających ze Stanów Zjednoczonych i zwyżki na europejskich giełdach. Tym razem jednak złoty wyjątkowo poddał się działaniu negatywnych nastrojów w regionie.
Nastroje w czwartek popsuło ogłoszenie przez wiceprezesa partii Fidesz, iż nowo powołany rząd ma zamiar wprowadzić dwuletni program antykryzysowy. Członkowie partii rządzącej, po przejęciu władzy, zastali bowiem sektor krajowych finansów publicznych w dużo gorszej kondycji niż wcześniej oczekiwano. L. Kosa posunął się nawet do stwierdzenia, iż Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego?. Słabo wypadły czwartkowe akcje obligacji rumuńskich i węgierskich, co dodatkowo uderzyło w sentyment względem naszego regionu. O negatywnym nastawieniu inwestorów świadczy fakt, iż silniej reagują oni na złe informacje z regionu niż na pozytywne doniesienia. Dobrą wiadomością był wynik wyborów parlamentarnych w Czechach. Przeszła ona jednak bez echa w obliczu narastającego negatywnego sentymentu z powodu Węgier. Inwestorzy obawiali się wcześniej, iż wybory mogą nie przynieść jednoznacznego wyniku, co groziło politycznym i decyzyjnym impasem. W obecnym momencie jest jednak szansa na stworzenie największej od 20 lat koalicji rządowej, złożonej z partii opowiadających się za ograniczaniem deficytu budżetowego.
W piątek na fali pogorszenia nastrojów w regionie i silnego wzrostu zmienności na rynku eurodolara, kurs EUR/PLN wybił się z przedziału 4,0600 ? 4,1200, zwyżkując w okolice poziomu 4,2050. Bezpośrednio do osłabienia polskiej waluty przyczyniła się kolejna porcja negatywnych informacji z Węgier. Rzecznik premiera powiedział, iż słowa wiceprzewodniczącego partii o tym, że Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego? nie były przesadzone. Wywołało burzę w regionie. Oprocentowanie kontraktów CDS na węgierskie obligacje wzrosło od czwartku o prawie 120 pb do poziomu 430 pb.

Miniony tydzień na rynku eurodolara upłynął pod znakiem wysokiej zmienności. Notowania EUR/USD na początku tygodnia zniżkowały w okolice 1,2110, równie szybko nastąpiło jednak odreagowanie do 1,2340. Wydawało się, iż następne sesje mogą przebiegać przy nieco mniejszych wahaniach, ze względu na piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy, na które czekała większość inwestorów ? oczekiwano, iż mogą oni wstrzymywać się z większymi transakcjami przed tą publikacją. Kolejne dni nie przyniosły jednak uspokojenia, wysoka zmienność utrzymywała się przez cały tydzień, z kulminacją w piątek. W poniedziałek nie pracowały rynki w USA oraz Wielkiej Brytanii, w związku z czym tego dnia zmienność jeszcze była niewielka. Tamtejsi inwestorzy nie mieli szans zareagować na informację o obniżce ratingu Hiszpanii przez agencję Standard&Poor?s. Agencja zdecydowała się na degradację oceny wiarygodności kredytowej z poziomu AAA do AA+. Zdaniem S&P bardzo restrykcyjny plan cięć budżetowych zapowiedziany przez rząd tego kraju jest mało realny do spełnienia. Po powrocie na rynek we wtorek inwestorzy przystąpili do wyprzedaży euro. Sytuację zaogniły plotki o możliwej obniżce ratingu dla Francji oraz raport Europejskiego Banku Centralnego, pesymistycznie oceniający kondycję europejskiego sektora finansowego. Wynika niego, że europejskie banki mogą do końca 2011 r. dokonać dodatkowych odpisów na kwotę 195 mld EUR. Kolejna fala wzrostu zmienności miała miejsce w czwartek. Wtedy to z USA napłynęły niezłe dane makroekonomiczne, potwierdzające, iż ożywienie w amerykańskiej gospodarce jest kontynuowane. Ponadto trzech prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej opowiedziało się za podwyżkami stóp procentowych w nadchodzącym czasie. W ciągu jednej sesji eurodolar zniżkował z okolic poziomu 1,2320 do 1,2140. W czwartek poznaliśmy m.in. raport o zatrudnieniu w prywatnym sektorze pozarolniczym, publikowany przez agencję ADP. Zmiana zatrudnienia wyniosła 55 tys., przy oczekiwanym wzroście miejsc pracy o 60 tys. Silnie w górę został jednak skorygowany odczyt z poprzedniego miesiąca (z 32 tys. do 65 tys.). W czwartek również na rynek napłynęły jastrzębie komentarze prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej ? Kansas, Atlanty i Dallas. Opowiadają się oni za zacieśnianiem polityki pieniężnej w USA w niedługim terminie. Swoje stanowisko argumentują postępującym ożywieniem gospodarczym. Oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się nieco słabsze od prognoz, jednak wciąż bardzo dobre. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło w maju o 431 tys. przy oczekiwaniach na poziomie 513 tys. Stopa bezrobocia w tym okresie wyniosła 9,7%, co było wynikiem nieco lepszym niż przewidywał rynek (9,8%). Jak zwykle publikacja ta wiązała się ze wzrostem zmienności w notowaniach eurodolara ? zniżkowały one dziś aż do poziomu 1,2020. Spadki jednak rozpoczęły się jeszcze przed publikacją z USA ? o godz. 13.00 napłynęły bowiem dwukrotnie lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy Kanady. Publikacja ta jest często traktowana jako wskaźnik pilotujący dla publikacji Departamentu Pracy USA, co przyczyniło się do spadku eurodolara na półtorej godziny przed danymi z USA. Publikacja ze Stanów Zjednoczonych pogłębiła zniżkę, co dowodzi, iż w pierwszej reakcji inwestorzy bardzo pozytywnie ocenili wynik raportu Departamentu Pracy. Po zejściu do poziomu 1,2020, mogliśmy obserwować odbicie w górę. Ostateczny wpływ piątkowych danych z USA wyklaruje się zapewne na początku przyszłego tygodnia.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Za nami sesja pod znakiem sporej zmienności w notowaniach eurodolara. Kurs EUR/USD zszedł dziś do poziomu najniższego od 4 lat, czyli w okolice wartości 1,2110. Pod koniec sesji europejskiej kształtował się już jednak ponad poziomem 1,2200. W pierwszej części dnia notowania euro względem dolara pogrążyły obawy o kondycję europejskich instytucji finansowych. Nasiliły się one zdecydowanie po wczorajszej publikacji raportu Europejskiego Banku Centralnego, który krytycznie wyraża się o sytuacji sektora bankowego w Eurolandzie. Impulsem dla dzisiejszej zniżki pary EUR/USD były pogłoski o możliwej obniżce ratingu dla Francji. Sytuacja o tyle zaniepokoiła inwestorów, iż dotychczas spekulacje takie miały miejsce jedynie w odniesieniu do najsłabszych gospodarek strefy euro, a nie najsilniejszych, do których zaliczyć można Francję. W ciągu dnia na rynek napłynęło sporo danych makro ? najważniejsza publikacja miała miejsce o godz. 16.00 ? był to indeks ISM, mierzący aktywność gospodarczą amerykańskiego przemysłu. Wyniósł on w maju 59,7 pkt, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 59,0 pkt.
Notowania złotego po zdecydowanym porannym wzroście lekko odreagowały. Kurs EUR/PLN pod koniec sesji w Europie kształtował się na poziomie 4,1000, czyli niecałe 3 grosze poniżej dziennych minimów. Kurs USD/PLN zniżkował natomiast o 5 groszy do poziomu 3,5000. Dane, jakie napłynęły dziś z krajowej gospodarki, dotyczące aktywności gospodarczej w sektorze przemysłowym były słabsze od oczekiwań. Czynnik ten w połączeniu ze słabymi nastrojami panującymi na giełdach, nie pozwolił na silniejsze odreagowanie w notowaniach polskiej waluty.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od osłabienia polskiej waluty. Notowania EUR/PLN zwyżkowały ponad poziom 4,1200, a kurs USD/PLN wzrósł w okolice 3,3900. W wartość krajowej waluty uderzyły słabsze nastroje rynkowe, jakie zapanowały po gorszych od oczekiwań danych makro z Chin oraz pogłoskach o możliwej obniżce ratingu Francji. Złotemu nie pomógł również słabszy od prognoz odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego ? wyniósł on w maju 52,5 pkt, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 53 pkt. O godzinie 10.00 poznaliśmy natomiast prognozę inflacji Ministerstwa Finansów, która wskazała na możliwy spadek tempa wzrostu cen w maju do 2,1% r/r z 2,4% r/r miesiąc wcześniej. Wczoraj bank centralny Węgier powstrzymał się od 11 z kolei obniżki stóp procentowych, pozostawiając koszt pieniądza na niezmienionym poziomie. Zmniejszyły się również oczekiwania na kolejne cięcia stóp. Władze monetarne mogą zaniechać dalszego poluźniania polityki pieniężnej ze względu na możliwe negatywne reakcje inwestorów na tego typu kroki ? sentyment rynkowy od maja pozostaje słaby, a awersja do ryzyka wysoka. Ponadto łagodzenie polityki monetarnej wyklucza mniej restrykcyjna polityka fiskalna, zapowiedziana przez powołany przed kilkoma dniami nowy rząd. Zdaniem premiera V. Orbana deficyt budżetowy w kraju może wynieść nawet 7,5% PKB, czyli ponad dwukrotnie więcej niż wynoszą dotychczasowe założenia, będące jednocześnie celem wyznaczonym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską. Według nowo powołanej ekipy poprzedni rząd ustalił deficyt na podstawie fikcyjnych przesłanek. Poprawie uległ sentyment względem czeskiego rynku ? wybory parlamentarne wygrała bowiem partia prawicowa, opowiadająca się za zwiększeniem restrykcji fiskalnych i ograniczaniem deficytu. Ponadto istnieje szansa na sformowanie silnej koalicji, co z kolei rozwiało obawy inwestorów związane z zagrożeniem impasem politycznym.

Wczorajsza sesja w notowaniach EUR/USD pod nieobecność inwestorów z Wielkiej Brytanii i USA miała wyjątkowo łagodny przebieg. Wartość euro względem dolara oscylowała wokół poziomu 1,2300. Dopiero początek dzisiejszej sesji przyniósł większe zmiany. Kurs EUR/USD odnotował dość silny spadek. Swoje minimum ustanowił on na poziomie 1,2175. Impuls do zniżki dały m.in. niepotwierdzone pogłoski o możliwej obniżce ratingu Francji. Ponadto euro zaszkodził przedstawiony wczoraj raport ECB z którego wynika, że europejskie banki mogą do końca 2011 r. dokonać dodatkowych odpisów na kwotę 195 mld EUR. Od kilku dni kurs EUR/USD pozostaje w przedziale 1,2150-1,2450. W najbliższym czasie może zostać przetestowane dolne ograniczenie tego zakresu. Dopiero jednak pokonanie jednej z tych barier może w krótkim terminie rozstrzygnąć losy eurodolara. Z takimi rozstrzygnięciami uczestnicy rynku prawdopodobnie wstrzymają się do publikacji oficjalnych danych z amerykańskiego sektora pracy, które poznamy w piątek. Wcześniej wzrost zmienności w notowaniach EUR/USD mogą wywoływać liczne dane przedstawiane z największych gospodarek. Dzisiaj do najważniejszych z nich należy zaliczyć finalny odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu. Dzisiaj poznaliśmy już majowy indeks PMI dla chińskiego sektora przemysłowego. Wypadł on gorzej od prognoz, co negatywnie wpłynęło na nastroje inwestycyjne na azjatyckich giełdach. Na wzrost awersji do ryzyka zareagował kurs AUD/USD. Spadł on do poziomu 0,8310, co oznacza, że powrócił do przedziału wahań, z którego wybił się w czwartek. Tym samym zyskał przestrzeń do zniżki nawet w okolice 0,8100. Dzisiaj australijski bank centralny zadecydował o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Z jego komunikatu wynika, że koszt pieniądza w Australii prawdopodobnie nie zostanie zmieniony również w najbliższych miesiącach. Fakt ten osłabia presję aprecjacyjną w notowaniach AUD.
Decyzję w sprawie stóp przedstawi dzisiaj również Bank Kanady. Będzie ona o tyle interesująca, że BoC może podnieść koszt pieniądza po raz pierwszy od niemal 3 lat. Zdania wśród uczestników rynku odnośnie tego, jaka będzie ostateczna decyzja są podzielone, dlatego też powinna ona przynieść wzrost zmienności w notowaniach dolara kanadyjskiego.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczoraj giełdy w USA oraz Londynie nie pracowały, w związku z czym na parkietach europejskich mogliśmy obserwować mniejszą aktywność inwestorów. Niższym obrotom towarzyszyło również niezdecydowanie pozostających na rynku graczy, czego efektem były niejednoznaczne wyniki na koniec sesji ? część indeksów zakończyła dzień na plusie, część straciła, wyniki jednak w większości nie przekraczały +/- 1%.
Dziś nastroje są zdecydowanie negatywne, o czym świadczyła cała sesja azjatycka oraz początek notowań w Europie. Motorem spadków w Azji były gorsze od oczekiwań dane z Chin ? tamtejszy wskaźnik PMI dla przemysłu wyniósł w maju 53,9 pkt, podczas gdy prognozowano wynik na poziomie 54,5 pkt (w kwietniu natomiast indeks kształtował się na poziomie 55,7 pkt. Na samej giełdzie w Szanghaju zniżkę dodatkowo wspierały zniżkujące akcje spółek z nieruchomościowych ? ich walory traciły w obliczu przyszłego zacieśniania regulacji w tym sektorze. W efekcie Shanghai Composite zniżkował o 0,925, japoński Nikkei 225 zaś stracił 0,58%.
Wśród inwestorów na Starym Kontynencie natomiast przeważają obawy o kondycję gospodarczą i finansową Eurolandu. Sporo niepokoju wniosły na rynek plotki o możliwej obniżce ratingu Francji. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że dotychczas mówiło się o problemach najsłabszych gospodarek strefy euro, podczas gdy Francja należy do najsilniejszych gospodarczo krajów tego regionu. Sentyment inwestycyjny dodatkowo pogorszyły negatywne komentarze Europejskiego Banku Centralnego odnośnie kondycji sektora bankowego w Eurolandzie. Około południa straty głównych indeksów wynosiły 1-2%.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczyna się w spokojnych nastrojach. Kurs EUR/PLN konsoliduje się w okolicach poziomu 4,0200, niewykluczona jest jednak kontynuacja wzrostów. Na początku miesiąca w notowaniach EUR/PLN doszło do przebicia linii średnioterminowego trendu spadkowego, jaki można było obserwować od przełomu października i listopada 2009 r. Próba powrotu pod tę linię miała miejsce pod koniec minionego tygodnia, zakończyła się ona jednak niepowodzeniem. Sytuacja ta sugeruje możliwą kontynuację osłabienia polskiej waluty względem euro z pierwszym bardziej istotnym oporem w okolicach poziomu 4,2400 PLN za EUR, stanowiącym szczyt ostatniej zwyżki kursu. Bieżący tydzień upłynie pod znakiem sporej liczby publikacji makro z Polski. Dziś poznamy saldo bilansu obrotów bieżących. W kolejnych dniach natomiast napłyną dane m.in. o zatrudnieniu oraz wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw, a także o produkcji przemysłowej. Choć publikacje te mają szansę potwierdzić, iż polska gospodarka znajduje się w niezłej kondycji, to jednak ich oddziaływanie na krajowy rynek walutowy nie będzie znaczące. W ostatnich dniach bowiem wpływ negatywnych nastrojów na światowych rynkach na polską walutę jest na tyle silny, że nawet pozytywne czynniki lokalne odgrywają drugorzędną rolę.

Kurs EUR/USD w trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej zszedł do najniższego poziomu od kwietnia 2006 r. Za euro przez moment płacono tylko 1,2240 USD. Na początku notowań w Europie kurs tej pary walutowej kształtował się nieco wyżej ? w pobliżu 1,2300. Inwestorzy wciąż obawiają się o przyszłość gospodarczą strefy euro. Cięcia wydatków budżetowych spowolnią tempo rozwoju Eurolandu, z drugiej strony jednak są one niezbędne do przywrócenia zaufania uczestników rynku do obligacji mniej rozwiniętych państw, takich jak Grecja, czy też Portugalia i do ustabilizowania finansów publicznych tych krajów. W minionym tygodniu plany ograniczenia deficytu przedstawiły m.in. Hiszpania i Portugalia. W weekend dodatkowe cięcia zapowiedziały Włochy, natomiast Francja ma przedstawić projekt tego typu działań w najbliższych dniach. Obecnie trudno wskazać czynnik, który mógłby zatrzymać wyprzedaż euro. Być może spadek kursu EUR/USD zdołałaby powstrzymać werbalna bądź fizyczna interwencja Europejskiego Banku Centralnego. Niepewność odnośnie tego, czy zostanie ona dzisiaj dokonana może ograniczać tempo spadku wartości euro względem dolara. Wypowiedzi przedstawicieli ECB z minionego tygodnia nie wskazują jednak na to, że bank będzie chciał szybko podjąć się obrony europejskiej waluty. Z punktu widzenia analizy technicznej najbliższe istotne wsparcie usytuowane jest nieco powyżej 1,2100, gdzie znajduje się poziom 50% zniesienia ruchu wzrostowego, jaki obserwowaliśmy w notowaniach EUR/USD od 2000 do 2008 r. Kurs GBP/USD podobnie jak eurodolar również notuje silny spadek. Dzisiaj przez moment znalazł się on nawet pod 1,4300. Najbliższe, naprawdę silne wsparcie, usytuowane jest w notowaniach tej pary walutowej na poziomie 1,4000. Dzisiaj negatywnie na funta wpłynęły dane z brytyjskiego rynku nieruchomości, które wskazały na pierwszy w bieżącym roku spadek cen domów.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.