Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie złotego i wzrost notowań EUR/PLN aż do poziomu 3,9150. Do zwyżki tej przyczyniły się najprawdopodobniej słabsze nastroje na światowych giełdach oraz informacja o tym, iż Komisja Europejska zwróciła się do polskiego rządu z prośba o przedstawienie szczegółowego planu naprawy finansów publicznych w naszym kraju. W czasie sesji azjatyckiej złoty odrobił część strat, a kurs EUR/PLN zszedł poniżej poziomu 3,9000, gdzie utrzymuje się również na początku notowań w Europie.
Po ostatnim wzroście zmienności w związku z oczekiwaniami na podwyżki stóp procentowych w naszym kraju, złoty powrócił do silniejszej korelacji z giełdami – na początku sesji europejskiej obserwujemy odreagowanie wczorajszych spadków na parkietach, w związku z czym odreagowuje również polska waluta. W kolejnych tygodniach jednak oczekiwania na podwyżki stóp znów mogą dojść do głosu jako czynnik dominujący w notowaniach złotego.
Dane, jakie w ostatnich dniach napłynęły na rynek z polskiej gospodarki wskazują, iż rzeczywiście, zgodnie ze słowami prezesa Narodowego Banku Polskiego, ostatnia podwyżka stóp procentowych nie będzie raczej jednorazowym dostosowaniem. Dane o inflacji – konsumentów, producentów oraz inflacji bazowej wskazały na zdecydowane przyspieszenie tempa wzrostu cen w ubiegłym miesiącu. Zarówno Ministerstwo Finansów, jak i Rada Polityki Pieniężnej przewidują nasilenie się presji inflacyjnej w nadchodzących miesiącach. Również ostatnia publikacja dynamiki wynagrodzeń wskazała na większy od oczekiwań wzrost płac. Dane makro, obrazujące bieżącą kondycję gospodarczą naszego kraju wskazują natomiast, iż wzrost gospodarczy ma silne fundamenty, w związku z czym stopniowe podwyżki nie powinny stanowić większego zagrożenia dla przyszłej dynamiki PKB.

W notowaniach amerykańskiej waluty obserwowaliśmy wczoraj próbę odreagowania ostatniego osłabienia. Indeks dolara chwilowo wzrósł nawet ponad kluczową barierę 79,00 i tym samym powrócił do kilkutygodniowego kanału konsolidacji. Dzisiaj jednak ponownie zszedł pod tę wartość, potwierdzając wcześniejsze sygnały do większych spadków. Podobnie jak w przypadku indeksu dolara, również w notowaniach EUR/USD wczorajsza korekta szybko dobiegła końca. Eurodolar powrócił w okolice 1,35, dzisiaj kształtuje się już zdecydowanie ponad tą wartością. Poziom 1,35, stanowiący wcześniej dość istotny opór, w ostatnich dniach nieco stracił na znaczeniu. Obecnie najbliższa istotna bariera, której pokonanie powinno dać impuls do dynamiczniejszych wzrostów to pasmo 1,3540-1,3570 (tworzą je ostatnie lokalne szczyty oraz poziom 50 proc zniesienia spadków, jakie obserwowaliśmy od początku listopada 2010 r. do pierwszych dni stycznia br). Fundamentalna przestrzeń do zwyżki kursu tej pary walutowej nieco się zwiększyła na skutek wczorajszego spadku rentowności obligacji mniej rozwiniętych krajów strefy euro. Z publikowanych dzisiaj danych wpływ na notowania EUR/USD może mieć tylko przedstawiany o godz. 10.00 indeksu Ifo z Niemiec. W ostatnich miesiącach pozytywnie zaskakiwał on uczestników rynku. Również i tym razem istnieje szansa na dobry odczyt. Powinien on dodatkowo wesprzeć notowania euro względem dolara. Wczoraj dość silnie na wartości względem euro i dolara stracił frank szwajcarski. Kurs EUR/CHF wzrósł ponad psychologiczną barierę 1,3000. Ruch ten został wsparty m.in. przez wypowiedź prezesa szwajcarskiego banku centralnego (SNB). Wskazał on, iż wysoka wartość franka znacząco szkodzi eksportowi Szwajcarii i całej tamtejszej gospodarce. Jego zdaniem kraj ten w bieżącym roku czeka znaczące spowolnienie. Słowa te powinny w najbliższym czasie uniemożliwiać powrót franka do umocnienia. Natomiast sygnał do rozpoczęcia trwalszego trendu deprecjacyjnego da dopiero bardziej zdecydowany spadek rentowności obligacji mniej rozwiniętych gospodarek strefy euro.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Poniedziałkowa sesja była trzecią z rzędu, na której główne amerykańskie indeksy odnotowały straty. Dow Jones rozpoczął nowy tydzień minimalnie poniżej poziomu piątkowego zamknięcia. Wkrótce po dzwonku oznajmiającym start notowań indeks zbliżył się wprawdzie do poziomu 11700, jednak inwestorom na Wall Street nie udało się sforsować tej bariery i Dow Jones zakończył dzień w okolicach 11635 pkt., tracąc tym samym 0,32 proc. S&P 500 i Nasdaq również rozpoczęły sesję pod kreską, jednak z czasem rynek ruszył do odrabiania strat. Ostatecznie indeks szerokiego rynku nie zdołał wyjść na plus i zakończył dzień 0,14 proc. poniżej piątkowego poziomu zamknięcia. Z kolei, Nasdaq finiszował, zwyżkując o 0,17 proc. i już czwartą sesję utrzymuje się powyżej poziomu 2700 pkt.
Najsilniejszym parkietem w rejonie Azji i Pacyfiku okazała się giełda w Hong Kongu. Indeks Hang Seng z nawiązką odrobił poniedziałkowe zniżki i zakończył dzień zyskując blisko 1 proc. Rynek w Szanghaju zwyżkował o 0,44 proc. Po przedłużonym weekendzie tokijska giełda zaliczyła sesję spadkową ? Nikkei 225 spadł o 0,3 proc. Klęska powodzi sprawia, że we wtorek australijski rynek po raz kolejny należał do najsłabszych w regionie ? S&P 200 ASX minimalnie stracił, a indeks ciągnęły w dół papiery towarzystw ubezpieczeniowych oraz spółek z branży energetycznej i wydobywczej. We wtorek europejskie indeksy odreagowują poniedziałkową wyprzedaż, a rynki wspiera deklaracja ministra finansów Japonii, który zapowiedział, że jego kraj będzie skupował papiery dłużne gospodarek Eurolandu. Na półwyspie iberyjskim, na którym koncentruje się uwaga inwestorów drżących o kondycję finansów publicznych Portugalii, lizboński PSI 20 zwyżkuje o 1,2 proc., a w Madrycie IBEX 35 rośnie o 0,67 proc. W południe na najważniejszych rynkach kontynentu również dominuje kolor zielony: najsilniej ? o prawie 1 proc. zwyżkuje londyński FTSE 100, paryski CAC 40 zyskuje 0,9 proc., nieco mniej niemiecki DAX ? 0,55 proc. Warszawska giełda także rozpoczęła dzień na lekkim plusie, na otwarciu WIG 20 rósł o 0,18 proc. ,a indeks szerokiego rynku o 0,25 proc.

Sporządzili:
Bartosz Sawicki
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczyna się w spokojnych nastrojach. Wartość euro utrzymuje się poniżej 3,9000 zł, a dolara w okolicach 3,0000 zł. Wczoraj notowania EUR/PLN zwyżkowały ponad poziom 3,9100, a kurs USD/PLN powyżej 3,0350. Złotego osłabił powrót obaw związanych z kondycją najsłabszych gospodarek Eurolandu oraz niepewność odnośnie wysokości krajowego deficytu finansów publicznych za 2010 r. Ostatecznie jednak minister finansów J. Rostowski rozwiał wątpliwości, potwierdzając, iż deficyt za ubiegły rok będzie zgodny z wcześniejszymi przewidywaniami rządu i wyniesie nieco poniżej 45 mld zł, czyli planowane 7,9 proc. PKB. Nastroje wokół strefy euro również uległy chwilowemu uspokojeniu, problem jednak nie zniknął i w dalszym ciągu powinien stanowić czynnik negatywnie działający na sentyment inwestycyjny. W czasie dzisiejszej sesji możliwa jest natomiast mniejsza zmienność. Spadkowi wahań będzie sprzyjać wyjątkowo ubogi kalendarz makro oraz oczekiwania inwestorów na jutrzejszą aukcję obligacji Portugalii. Presję deprecjacyjną w notowaniach złotego, związaną z pogorszeniem nastrojów na szerokim rynku, ogranicza perspektywa podwyżek stóp procentowych w naszym kraju. Jakkolwiek fakt zacieśniania polityki pieniężnej jest już na tyle zdyskontowany, że oczekiwania na podwyżki stóp raczej nie zdołają pokonać słabszego sentymentu i doprowadzić do umocnienia polskiej waluty, jednak mają szansę skutecznie ograniczać dynamikę ewentualnego osłabienia złotego. Dziś rano A. Rzońca z RPP powiedział, iż PLN jest raczej niedowartościowany niż przewartościowany, co sugeruje, iż ewentualna presja aprecjacyjna w notowaniach złotego w związku z podwyżką stóp nie stanowi zdaniem Rady takiego problemu, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście tygodniu temu. Również eurodolar rozpoczął dzisiejszą sesję w spokojnych nastrojach, konsolidując się nieco powyżej poziomu 1,2900. Jak już wcześniej wspomniano dziś na rynek nie napłyną żadne istotne dane makro z głównych światowych gospodarek, a inwestorzy będą oczekiwać na jutrzejszą aukcję obligacji Portugalii. W czwartek natomiast odbędą się aukcje długu Włoch oraz Hiszpanii. Jutrzejszy przetarg na obligacje ukaże, jaki jest stosunek uczestników rynku względem portugalskiej gospodarki oraz jak wyglądają szanse tego kraju na samodzielne pozyskanie niezbędnego finansowania z rynku. Ważna przy tym będzie nie tylko wielkość zgłoszonego przez inwestorów popytu, ale także oprocentowanie, wyrażające koszt pozyskania kapitału. W obecnym momencie rentowności 10-letniego długu Portugalii kształtują się powyżej 7 proc., czyli również powyżej poziomu, po jakim Grecja oraz Irlandia otrzymały pożyczki w ramach pakietu pomocowego. Dziś minister finansów Japonii Yoshihiko Noda poinformował, iż jego kraj będzie dokonywał zakupów obligacji, jakie mają zostać wyemitowane w celu sfinansowania pomocy dla Irlandii. Japonia mogłaby kupić ok. 20 proc. całej emisji. To już drugi kraj po Chinach, który w ostatnim czasie zadeklarował zaufanie względem Eurolandu i chęć pomocy w walce z kryzysem zadłużenia, z jakim boryka się strefa euro (Chiny zapowiedziały gotowość do zakupu obligacji rządu Hiszpanii).
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego osłabienia złotego. Notowania EUR/PLN po zniżce w minionym tygodniu w okolice zeszłorocznych minimów, odbiły w piątek w górę, a dziś kontynuowały odreagowanie, zwyżkując ponad poziom 3,9000. Kurs USD/PLN natomiast rośnie już od początku zeszłego tygodnia, ciągnięty w górę przez umacniającego się względem głównych walut (a przede wszystkim wobec euro) dolara. Polskiej walucie nie sprzyja ponowne nasilenie się obaw związanych z kondycją finansową najsłabszych gospodarek Eurolandu. Dodatkowo sentyment względem złotego mógł pogorszyć się na skutek nieoficjalnych doniesień o wysokości krajowego deficytu finansów publicznych za 2010 r. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji pochodzących z Kancelarii Premiera mógł on wynieść 8,2 ? 8,5 proc. PKB, podczas gdy Ministerstwo Finansów zapowiadało, iż deficyt nie przekroczy 7,9 proc., a wcześniejsze założenia mówiły o dziurze budżetowej wysokości 6,9 proc. PKB. W bieżącym tygodniu z Polski nie poznamy zbyt wielu publikacji makro. Z istotniejszych odczytów w czwartek będzie miała miejsce prezentacja danych o inflacji konsumentów za grudzień. Złoty po zdyskontowaniu w ubiegłym tygodniu zbliżających się podwyżek stóp procentowych, w najbliższym czasie powinien podlegać oddziaływaniu nastrojów inwestycyjnych na globalnym rynku.

Eurodolar na początku wczorajszej sesji azjatyckiej zniżkował do poziomu 1,2850. Dzisiejsze notowania w Europie rozpoczęły się od ponownego zejścia tej pary walutowej pod wartość 1,2900. We wspólną walutę uderzyła nowa fala obaw o kondycję finansową i przyszłość Hiszpanii oraz Portugalii. Nasilają się naciski ze strony Francji i Niemiec, by portugalski rząd zgłosił się po pomoc międzynarodową, co mogłoby zahamować eskalację obaw oraz rozprzestrzenianie się kryzysu i wzrost awersji względem całego Eurolandu. W obecnym momencie oprocentowanie portugalskich 10-letnich obligacji ponownie wzrosło powyżej poziomu 7 proc., w okolice wartości obserwowanych ostatnio w listopadzie, w momencie nasilenia się obaw związanych Irlandią. Koszt finansowania zewnętrznego Portugalii przekracza obecnie oprocentowanie, po jakim Grecja oraz Irlandia otrzymały pożyczki międzynarodowe (czyli 5,8 proc.). Zwiększa to prawdopodobieństwo, iż również ten kraj, pomimo oporów zwróci się po pomoc do MFW i UE. Na granicy oprocentowania pomocy międzynarodowej balansują rentowności 10-letniego długu Hiszpańskiego ? wzrósł on na początku bieżącego tygodnia do poziomu 5,6 proc., podczas gdy zeszłoroczne maksimum z listopada wyniosło 5,75 proc. W bieżącym tygodniu będą miały miejsce aukcje obligacji Portugalii, Hiszpanii oraz Włoch, których wynik odzwierciedli nastawienie inwestorów względem Eurolandu. Aukcje te będą stanowiły najważniejsze wydarzenia rynkowe w rozpoczynającym się tygodniu. Bez większego wpływu na rynek powinny pozostać posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego oraz Banku Anglii. W piątek poznamy dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej z USA.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Kurs EUR/PLN rozpoczynał dzisiejszą sesję w pobliżu istotnego wsparcia na poziomie 3,9800. W okolicach tej wartości przebiega 200-sesyjna średnia krocząca, która od maja do końca lipca skutecznie powstrzymywała spadki EUR/PLN (wówczas kształtowała się ona na poziomie 4,0500). Po jej przebiciu, linia ta hamowała silniejszy wzrost wartości euro, zbiegając się z górnym ograniczeniem czteromiesięcznego kanału spadkowego na wykresie EUR/PLN. Obecnie, po wybiciu z kanału i wzroście ponad średnią, ma ona szansę ponownie średnioterminowo powstrzymywać bardziej zdecydowane spadki w notowaniach EUR/PLN. Dziś na regionalny rynek napłynęły negatywne informacje ? agencja ratingowa Moody?s zdecydowała się na obniżkę oceny zdolności kredytowej Węgier. Rating został zdegradowany z Baa3 do Baa1 z perspektywą negatywną, co oznacza, iż przy okazji kolejnej rewizji może on zostać ponownie obniżony (oczywiście, o ile nie nastąpi poprawa w zakresie wdrażania reform strukturalnych). Agencja argumentowała swoją decyzję pogarszającą się kondycją finansową Węgier. Według Moody?s stan ten jest efektem tego, iż reformy przeprowadzane przez tamtejszy rząd mają charakter tymczasowy i nie prowadzą do trwałej konsolidacji finansów publicznych. Biorąc pod uwagę niewielką skalę reakcji złotego na pesymistyczne doniesienia z Węgier, można oczekiwać, iż krajowa waluta nie będzie wykazywać dziś większej zmienności. W krótkim terminie możliwy jest wąski przedział wahań 3,9800 ? 4,0200. Eurodolar zwyżkował silnie po dużo słabszych od oczekiwań danych z amerykańskiego rynku pracy. Notowania EUR/USD wzrosły w okolice 1,3450. Ruch ten dodatkowo wsparły słowa prezesa Fed B. Bernanke. W pierwszym komentarzu do danych z rynku pracy USA powiedział on, iż widzi możliwość rozszerzenia programu skupowania aktywów ponad zaplanowane wcześniej 600 mld dolarów. Notowania eurodolara od początku dzisiejszej sesji odreagowują piątkową zwyżkę. Kurs dotarł dziś w okolice poziomu 1,3300. Dzisiaj rozpoczyna się spotkanie ministrów finansów Unii Europejskiej. W jego trakcie będzie prawdopodobnie dyskutowana kwestia sytuacji w portugalskiej gospodarce. Według jednego z członków ECB C. Noyer?a negatywny sentyment względem strefy euro związany z problemami Irlandii powinien ustępować po tym, jak kraj ten otrzymał międzynarodową pomoc finansową. Jego zdaniem przypadek Irlandii jest szczególny i nie należy go łączyć z sytuacją problematycznych gospodarek południowoeuropejskich. Noyer powiedział, iż bank centralny w celu niedopuszczenia do nadmiernego wzrostu oprocentowania obligacji portugalskich i hiszpańskich dokonywał zakupów tych papierów dłużnych na rynku wtórnym. Nie jest jednak wiadomo, kiedy miały miejsce te operacje, ani też na jaka kwotę opiewały. Noyer przewiduje spowolnienie ożywienia gospodarczego w Eurolandzie w najbliższych miesiącach, jednak nie widzi ryzyka nawrotu recesji i zrealizowania się scenariusza ?podwójnego dna?.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczął nowy tydzień w okolicach poziomu 3,9750. Polska waluta w dalszym ciągu utrzymuje się w kanale wahań, jednak w ostatnim czasie sentyment względem złotego uległ pogorszeniu. Stało się to za sprawą wzrostu obaw o kondycję krajowego budżetu i niezgodność planów polskiego rządu z wytycznymi Komisji Europejskiej w kwestii naprawy finansów publicznych. Również w przypadku innych krajów naszego regionu nastroje nieco pogorszyły się za sprawą rosnących obaw o sektor budżetowy. Na Węgrzech deficyt finansów publicznych w okresie styczeń ? sierpień wyniósł 125 proc. rocznego celu. Węgry są zobowiązane umowami z Międzynarodowym Funduszem Walutowym oraz Komisją Europejską, by ograniczyć tegoroczny deficyt do 3,8 proc. PKB. W przypadku Rumunii natomiast ponownie pojawiła się obawa o kontynuację pomocy ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Rząd rumuński musi w obecnym momencie przeforsować kolejną niepopularna reformę narzuconą przez MFW. Ma ona dotyczyć zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. W związku reformami mniejszościowy rząd może po raz kolejny w tym roku stanąć przed głosowaniem nad wotum nieufności. Na początku dzisiejszej sesji eurodolar utrzymywał się w przedziale 1,3900 ? 1,4000. Piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy miały niejednoznaczny wydźwięk, jednak nie wywołały większej negatywnej reakcji rynku. Inwestorzy spodziewają się, iż Fed będzie poluźniał politykę monetarną w celu wspierania gospodarki. Perspektywa ta wsparła umiarkowane wzrosty na giełdach oraz pomaga eurodolarowi utrzymać wysoki poziom. Bezrobocie w USA we wrześniu utrzymało się na poziomie 9,6 proc., podczas gdy oczekiwano wzrostu do 9,7 proc. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym natomiast spadło aż o 95 tys. przy prognozach braku zmiany w porównaniu z sierpniem. Na głównym wskaźniku raportu Departamentu Pracy USA negatywnie odbijają się jednak zwolnienia w sektorze publicznym po zakończeniu spisu powszechnego. Wcześnie administracja powiększyła się o tymczasowych pracowników przeprowadzających spis, co powodowało sztuczne zawyżanie wskaźnika zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. W obecnym momencie ma miejsce proces odwrotny. Inwestorzy powinni zatem zwracać większa uwagę na wskaźnik zatrudnienia w prywatnym sektorze pozarolniczym. Tu oczekiwano wzrostu o 75 tys., a rzeczywista wartość publikacji wyniosła 63 tys. Wynik ten, pomimo iż słabszy od oczekiwań, wskazuje na nieśmiałą poprawę zatrudnienia. W czasie sesji azjatyckiej silnie względem dolara zyskał jen. Notowania USD/JPY zniżkowały do nowego piętnastoletniego minimum na poziomie 81,40. Obawy inwestorów związane z możliwą interwencją japońskich władz na rynku walutowym okazały się słabsze od ogólno rynkowej tendencji do osłabienia dolara. Amerykańska waluta osłabia się również względem dolara australijskiego. Dziś w nocy kurs AUD/USD po raz kolejny testował poziom 0,9900. Wydaje się, iż wzrost do parytetu 1,0000 jest tylko kwestią czasu.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Frank coraz mocniejszy

5 Lipiec 2010

Na początku dzisiejszej sesji złoty kontynuuje osłabienie ? kurs EUR/PLN zwyżkował rano w okolice 4,1800, a USD/PLN przebił wartość 3,4000. Szczególnie dynamicznie zwyżkują notowania franka szwajcarskiego ? CHF/PLN przebił dziś poziom 3,1400. Na ruch ten złożyło się z jednej strony presja deprecjacyjna w notowaniach złotego oraz silne umocnienie franka na światowym rynku finansowym.
Źródłem niepewności w regionie pozostaje sprawa Rumunii. Inwestorzy zdają sobie sprawę, iż ostatnia podwyżka podatku VAT to rozwiązanie krótkoterminowe, nie gwarantujące trwałej naprawy finansów publicznych. Ponadto może ona odbić się negatywnie na i tak słabej krajowej gospodarce. Nie wiadomo ponadto, jak to źródło oszczędności oceni Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w najbliższych dniach podejmie decyzję o wypłacie kolejnej transzy pomocy finansowej dla Rumunii. Początkowo decyzja ta miała być dyskutowana 30 czerwca, jednak najprawdopodobniej MFW opóźni ten moment. Lej rumuński od wczoraj bije kolejne rekordy słabości względem euro, a kurs EUR/RON zwyżkuje w okolice poziomu 4,4000.
Negatywnym nastrojom w regionie opiera się jednak korona czeska. Notowania czeskiej waluty znajdują się wprawdzie pod presją deprecjacyjną, nie powoduje ona jednak systematycznego osłabiania się korony, a raczej konsolidację kursu EUR/CZK na wyższym poziomie. Wczoraj prezydent Czech zaakceptował P. Necasa na stanowisku premiera, co zostało bardzo pozytywnie odebrane przez rynki. Zwycięska partia wyborów parlamentarnych – Obywatelscy Demokraci prowadza rozmowy koalicyjne z dwoma mniejszymi centro-prawicowymi partiami. O ile zakończą się one sukcesem, Czechy mogą liczyć na jeden z najsilniejszych rządów w historii, posiadający 118 miejsc w 200- osobowym parlamencie. Daje to inwestorom nadzieję na konieczne kluczowe reformy strukturalne w Czechach, w tym reformę finansów publicznych i służby zdrowia.

Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem stopniowego spadku kursu EUR/USD. Dzisiaj zniżka ta jest kontynuowana ? Wartość euro względem dolara zeszła do minimów z połowy bieżącego miesiąca, usytuowanych pod 1,2200. Tym samym wybił się on dołem z kilkunastodniowego kanału wahań, co daje mu potencjał do większej zniżki. Na rynku panuje obecnie niepewność odnośnie tego, jak wypadną aukcje francuskich i hiszpańskich obligacji, które odbędą się w dalszej części bieżącego tygodnia. Obawy tworzy również fakt, iż europejskie banki muszą spłacić ECB 442 mld EUR do czwartku.
Niepewność wokół strefy euro jeszcze silniej niż w przypadku EUR/USD, widoczna jest w notowaniach EUR/CHF. Kurs drugiej z wymienionych par walutowych ustanowił dzisiaj nowe historyczne minima, tym razem w pobliżu 1,3250. Co prawda po godzinie 9.00 obserwowaliśmy odreagowanie ponad 1,3300, jednak obecnie jeszcze trudno ocenić, czy jest ono efektem interwencji SNB (jest to raczej wątpliwe) oraz na ile będzie trwałe. Umocnieniu franka względem euro służy fakt, iż szwajcarska waluta traktowana jest jak ?bezpieczna przystań? W okresie wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach, inwestorzy chętnie lokują w nią swoje środki. Proces ten spotęgowały ostatnie komunikaty szwajcarskiego banku centralnego. Zabrakło w nim zapewnień, iż władze monetarne uniemożliwiać będą nadmierne umocnienie franka. Podkreślono w nich natomiast, iż zniknęło ryzyko deflacji w Szwajcarii. Ponadto jeden z przedstawicieli SNB stwierdził ostatnio, że umocnienie waluty nie powinno znacząco zaszkodzić szwajcarskiemu eksportowi. Stwierdzenia te znacząco zmniejszyły ryzyko interwencji SNB. Wydaje się jednak, że umocnienie franka w tak szybkim tempie jak obecnie nie będzie trwało zbyt długo. Szwajcarskie władze monetarne dużą wagę przykładają do stabilności notowań własnej waluty, dlatego też nawet przyzwalając na jej umocnienie, nie będą dopuszczać do silnych zmian w dłuższym terminie. Możliwa jest co najwyżej stopniowa aprecjacja. Sygnał do wyhamowania aprecjacji franka da wejście SNB na rynek.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Pierwsza sesja tygodnia na rynku złotego rozpoczęła się w spokojnych nastrojach. Notowania EUR/PLN zwyżkowały lekko z okolic 4,1000 do 4,1200, a kurs USD/PLN wzrósł do 3,3500. Niewielka zmienność ma szansę się dziś utrzymać ze względu na brak istotnych wydarzeń ekonomicznych w dniu dzisiejszym. Prezes polskiego oddziału agencji ratingowej Fitch nieco złagodził nastroje po swojej ostatniej wypowiedzi, iż w przypadku braku konkretnych reform fiskalnych do 2012 r., rating naszego kraju będzie zagrożony. Jakkolwiek nie zaprzeczył tym słowom, jednak powiedział, iż w obecnym momencie Polska posiada wysoki rating z perspektywą stabilną, co oznacza, iż póki co agencja nie ma zamiaru zmieniać oceny wiarygodności kredytowej naszego kraju. Co więcej, symetrycznie, w momencie przedstawienia wiarygodnego planu naprawy finansów publicznych, perspektywa ratingu może zostać podniesiona.
Nastroje wokół sytuacji budżetowej naszego regionu nieco uspokoiły się. Rumunia, po odrzuceniu przez Trybunał Konstytucyjny cięcia rent i emerytur, zdecydowała się na podwyżkę podatku VAT z 19% do 24%. Ostatniego dnia czerwca Międzynarodowy Fundusz Walutowy zadecyduje o tym, czy przyznać kolejną transzę pożyczki finansowej dla tego kraju (jej wartość to 850 mln euro). Węgry z kolei zapowiedziały, iż wkrótce zaprezentuje MFW nowy plan gospodarczy, który ma na celu przybliżyć ten kraj do planowanego przyjęcia euro.

Początek bieżącego tygodnia nie przyniósł diametralnych zmian na rynku. Rezultaty weekendowego spotkania G20 nie wstrząsnęły inwestorami, jednak również nie przyniosły dużego rozczarowania. Największe gospodarki zobowiązały się do 2013 r. ograniczyć o połowę swoje deficyty fiskalne oraz do 2016 r. zahamować wzrost długu. Nie osiągnęły one porozumienia w sprawie wprowadzenia globalnego podatku od transakcji finansowych, jednak opowiedziały się za zwiększeniem wymogów kapitałowych dla banków. Na wspomnianym szczycie nie doszło do sporu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, opowiadającymi się za wspieraniem wzrostu, a krajami strefy euro, będącymi zwolennikami zwiększenia dyscypliny fiskalnej. Kurs EUR/USD nie zareagował na weekendowe rozstrzygnięcia, podobnie jak azjatyckie giełdy, na których dzisiaj panowało duże niezdecydowanie. Na sytuację w Japonii negatywnie wpływał gorszy od oczekiwań odczyt danych z tego kraju na temat sprzedaży detalicznej w maju.
W dalszej części dzisiejszej sesji nie poznamy już zbyt wiele istotnych danych z największych gospodarek. Warto zwrócić uwagę jedynie na szacunki dochodów i wydatków Amerykanów. W bieżącym tygodniu najistotniejsze będą dane z amerykańskiego rynku pracy, szczególnie te z oficjalnego rządowego raportu, które poznamy w piątek. Szczególnie istotny będzie fakt, iż szacunki zmiany liczby etatów poza sektorem rolniczym po raz pierwszy od kilku miesięcy nie będą zniekształcone przez pracowników tymczasowych, zatrudnianych przez rząd do przeprowadzenia spisu ludności. Reakcja kursu euro względem dolara na publikację tych danych pokaże, czy stał się on barometrem nastrojów rynkowych (wtedy ewentualny lepszy odczyt wskaźnika powinien przynieść wzrost EUR/USD), czy też w dalszym ciągu odzwierciedla fundamenty (w takiej sytuacji lepsze dane spowodują spadek eurodolara).

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dziś rano wartość walut zagranicznych względem złotego znajdowała się na nieco wyższym poziomie niż na początku tygodnia. Kurs EUR/PLN po godzinie 9.00 zwyżkował lekko w okolice poziomu 4,0600, a notowania USD/PLN oscylowały powyżej wartości 3,3000.
Dziś wiceminister finansów L. Kotecki potwierdził, iż w bieżącym roku deficyt budżetowy może być o 23% niższy od zaplanowanego. Wyniósłby on wówczas 40 mld zł w porównaniu z planem 52 mld PLN.
Agencje ratingowe jednak dość sceptycznie wyrażają się o kondycji krajowych finansów publicznych. Fitch w swojej ostatniej wypowiedzi, dotyczącej naszego budżetu stwierdził, iż jeśli Polska do 2012 r. nie przeprowadzi reform, realnie poprawiających sytuację finansów publicznych, presja na krajowy rating będzie ogromna. Fitch jest druga agencją, która wystosowała tego typu ostrzeżenie. Do zacieśniania polityki fiskalnej wezwała niedawno również agencja Moody?s. Zdaniem jej analityków póki co ocena wiarygodności kredytowej naszego kraju jest niezagrożona, brak reform fiskalnych w najbliższych dwóch latach może jednak spowodować konieczność rewizji ratingu. Za bardziej konserwatywnym podejściem do polityki fiskalnej opowiada się również obecny prezes Narodowego Banku Polskiego M. Belka. Jego zdaniem ustawa budżetowa na przyszły rok powinna być zdecydowanie bardziej restrykcyjna niż budżet na rok bieżący. Wtorkowy spadek w notowaniach EUR/USD zatrzymało wsparcie na poziomie 1,2250, w pobliżu którego usytuowany jest poziom 38,2% zniesienia czerwcowego ruchu wzrostowego. Dzisiaj również nie powiodły się próby przebicia tej bariery. Dopiero pokonanie jej da impuls do większego spadku. Wczorajszy, nieznacznie lepszy od prognoz odczyt indeksu Ifo z Niemiec nie był w stanie wesprzeć notowań euro. Dzisiaj kluczowym wydarzeniem makro na świecie będzie publikacji komunikatu po posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Stopy procentowe w USA prawdopodobnie pozostaną na dotychczasowym poziomie (inwestorzy oczekują, iż nie ulegną one zmianie do końca bieżącego roku). Istotniejsza od decyzji w sprawie stóp będzie treść komunikatu w którym FOMC oceni obecną i przyszłą sytuację gospodarczą w USA. Pozytywna ocena stanu amerykańskiej gospodarki powinna wesprzeć notowania dolara (mimo że w ostatnim czasie kurs EUR/USD czasami reaguje jak barometr nastrojów, co oznacza, iż zwyżkuje, gdy napływają dane dobre dane z amerykańskiej gospodarki). Wczoraj premier Wielkiej Brytanii przedstawił plan cięć wydatków budżetowych i podwyżek podatków na najbliższe lata. Plan ten jest bardzo radykalny. Zakłada on obniżenie deficytu finansów publicznych z obecny 11,5% PKB do 1,1% PKB w 2015 r. W sumie oszczędności w tym czasie mogą osiągnąć ponad 110 mld GBP. Uczestnicy rynku pozytywnie odebrali ogłoszenie tak radykalnego planu. Funt zyskał na wartości ? wzrósł z okolic poziomu 1,4700 ponad 1,4800. Dzisiaj dotarł on do 1,4870. Zbliżył się tym samym do istotnego oporu w postaci linii ponad półrocznego trendu spadkowego, kształtującej się obecnie w pobliżu 1,4960. W krótkim terminie z pewnością będzie trudno o jej przebicie.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W bieżącym tygodniu złoty pozostawał wyjątkowo stabilny. Notowania EUR/PLN praktycznie przez cały tydzień poruszały się w przedziale 4,0500 ? 4,1000. Kurs USD/PLN natomiast lekko zniżkował pod wpływem rosnącego eurodolara ? na przestrzeni tygodnia wartość dolara stopniowo spadała z okolic 3,4000 zł poniżej poziomu 3,3000 zł. Inwestorzy po kilku tygodniach sporej zmienności rynkowej, wstrzymywali się w ostatnich dniach z większymi transakcjami, czego efektem były obserwowane niewielkie zmiany w notowaniach walut.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęło sporo danych makroekonomicznych z kraju. Poznaliśmy odczyty inflacji konsumentów i producentów, a także dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących, o płacach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw oraz o produkcji przemysłowej. W większości wypadły one lepiej od prognoz. Najbardziej pozytywnie zaskoczyła produkcja, która zanotowała w maju wzrost aż o 14,0% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 8,1% r/r. Nieźle wypadły również dane z sektora przedsiębiorstw. Zatrudnienie w ubiegłym miesiącu wykazało pierwszą od wielu miesięcy zwyżkę ? o 0,5% w stosunku rocznym (oczekiwano wyniku nieco niższego, 0,4% r/r). Przeciętne wynagrodzenie w tym okresie zwiększyło się natomiast o 4,8% r/r, podczas gdy prognozy przewidywały wynik niższy o 1 punkt procentowy. Inwestorzy nie reagowali jednak na te publikacje ? nawet zaskakująco dobre dane o produkcji przemysłowej nie były w stanie pociągnąć notowań EUR/PLN w dół pod poziom 4,0500, w pobliże wartości 4,0000. Nastroje w regionie nieco ustabilizowały się, po ostatnich turbulencjach na Węgrzech. Również odrzucenie wotum nieufności przez rumuński Sejm wsparło zaufanie inwestorów względem lokalnych rynków. Wniosek o głosowanie nad dymisją rządu złożyła lewicowa opozycja, po tym jak partia rządząca zaproponowała radykalne cięcia budżetowe, jakie były konieczne by utrzymać ciągłość pomocy finansowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Odrzucenie wotum nieufności stanowi obecnie gwarancję reform fiskalnych w Rumunii, będącej drugim po Węgrzech najsłabszym gospodarczo krajem naszego regionu. Dowodem poprawy nastojów była udana aukcja obligacji na Węgrzech. W czwartek tamtejsze Ministerstwo Finansów zdołało uplasować całość pakietu obligacji o wartości 50 mld forintów. Była to pierwsza aukcja od czasu zawirowań na węgierskim rynku. Również Rumunii udało się ulokować na rynku część oferty długu. Wprawdzie została ona zredukowana, jednak fakt, iż rząd rumuński zdecydował się na sprzedaż jakichkolwiek papierów jest już pozytywnym znakiem. W ostatnich tygodniach bowiem kraj ten wycofywał się całkowicie z większości aukcji długu ze względu na zbyt wysokie oprocentowanie wymagane przez inwestorów. Pewne rozczarowanie przyniosła natomiast aukcja polskich 10-letnich obligacji rządowych. Popyt wprawdzie przekroczył podaż ? kształtował się on na poziome 2,97 mld zł przy ofercie o wartości 2,43 mld PLN. Biorąc jednak pod uwagę poprzednie aukcje, kiedy to zainteresowanie co najmniej dwukrotnie przekraczało podaż, można uznać, iż ostatnia oferta nieco rozczarowała.

Mijający tydzień na rynku eurodolara przebiegał podobnie do tego, co mogliśmy obserwować w zeszłym tygodniu. Euro systematycznie odrabiało straty względem dolara, dochodząc w okolice poziomu 1,2400. Po wcześniejszej, intensywnej zniżce kursu eurodolara, odreagowanie w notowaniach tej pary walutowej nie jest niczym zaskakującym. Kurs EUR/USD od dołka z 7 czerwca wzrósł o blisko 4,5%, jednak w dalszym ciągu mamy do czynienia jedynie z korektą w trendzie spadkowym. Nastroje wśród inwestorów poprawione zostały przez plany jakie przedstawiają władze zadłużonych państw dotyczące naprawy systemu finansów publicznych. Jednak nie należy wpadać w nadmierny optymizm, gdyż wciąż są to dopiero pierwsze kroki, które nie rozwiązują wszystkich problemów. Dużą niewiadomą pozostaje także zadłużenie pozostałych europejskich gospodarek, których kryzys również może nie ominąć. W tym tygodniu oczy inwestorów zwrócone były na Hiszpanię. Trochę niepokoju na rynek wprowadziła zapowiedź na wrzesień strajków generalnych w reakcji na przedstawiony przez rząd plan naprawy finansów publicznych. W efekcie spread pomiędzy hiszpańskimi i niemieckimi obligacjami wzrósł do poziomu najwyższego od momentu wprowadzenia euro. Wyższe oprocentowanie zachęciło z kolei inwestorów do zakupu hiszpańskich 10- oraz 30-letnich obligacji oferowanych na aukcji w tym tygodniu. Sprzedano obligacje warte 3,5 mld euro, a popyt okazał się dwukrotnie wyższy od wielkości oferty. Wkrótce poznamy wyniki stress testów przeprowadzonych przez hiszpański bank centralny w tamtejszych instytucjach finansowych. Pokażą one poziom ryzyka jaki towarzyszy hiszpańskim bankom, a tym samym przekłada się również na pozostałe europejskie instytucje finansowe. Ciekawą sytuację mogliśmy obserwować w tym tygodniu na rynku franka. Szwajcarski bank centralny zgodnie z oczekiwaniami utrzymał koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, jednak inwestorów znacznie bardziej zainteresowała wypowiedź w sprawie dalszego kierunku polityki. Przedstawiciele SNB stwierdzili, że zagrożenie wystąpienia deflacji istotnie spadło, co tym samym powinno wyeliminować konieczność przeprowadzania interwencji walutowych w celu osłabienia franka. W reakcji na te słowa szwajcarska waluta silnie zyskała na wartości, a kurs EUR/CHF zniżkował ustanawiając nowe historyczne minimum na poziomie 1,3730. Oczekiwać można, że w najbliższym czasie presja aprecjacyjna w notowaniach franka utrzyma się. Z publikacji makroekonomicznych, jakie w tym tygodniu poznaliśmy, warto wspomnieć o odczycie dynamiki produkcji przemysłowej w strefie euro, która wyniosła 9,5% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku jedynie na poziomie 8,8% r/r. Z kolei lepszy od prognoz odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii (+2,2% r/r) został bardzo pozytywnie przyjęty przez inwestorów, co widoczne było w istotnym wzroście kursu GBP/USD o ponad 1-procent do poziomu 1,4800. Ruch ten po raz kolejny potwierdził fakt, że wartość funta podatna jest na publikacje makroekonomiczne.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.