Przez większą część dzisiejszej sesji kurs eurodolara poruszał się w wąskim przedziale wahań 1,3440 ? 1,3520. Po dzisiejszej porannej zniżce notowań tej pary walutowej dalsza jej deprecjacja została zahamowana przez wsparcie wyznaczone przez dołek z zeszłego tygodnia. Dotychczasowe próby sforsowania tego poziomu okazały się nieudane, jednak biorąc pod uwagę silną presję spadkową w notowaniach EUR/USD poziom ten prawdopodobnie zostanie pokonany w najbliższej przyszłości. Z amerykańskiej gospodarki poznaliśmy dziś m.in. dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku, które wzrosły w styczniu o 3% m/m, wobec prognoz na poziomie 1,5% m/m. Jednak informacja ta nie wpłynęła istotnie na notowania amerykańskiej waluty. Z kolei w dalszym ciągu presję spadkową na euro wywierać mogą narastające problemy greckiej gospodarki. Oprócz fali strajków w tym kraju część agencji ratingowych powiedziała, że nie wyklucza kolejnej obniżki oceny kredytowej Grecji, jednak kluczową kwestią w tej sprawie będzie to czy państwu temu uda się wprowadzić ograniczenia deficytu budżetowego do 16 marca, czyli terminu wyznaczone przez Unię Europejską. Ciekawie przedstawia się sytuacja na parze EUR/JPY. Widać, że inwestorzy sprzedają europejską walutę, uciekając w kierunku bezpiecznego jena. Po tym jak EUR/JPY wybił się z blisko 9-miesięcznej konsolidacji spadł obecnie w okolice psychologicznej bariery 120,00. Pokonanie tego wsparcia, co wydaje się dość prawdopodobne otworzyłoby drogę do niższych poziomów. Dzisiejsza sesja na krajowym rynku walutowym ze względu na brak publikacji danych makro z Polski przebiegała pod dyktando sentymentu na rynkach zagranicznych. Praktycznie od sesji azjatyckiej poprzez całą sesję europejską złoty tracił na wartości. Krajowej walucie nie sprzyjają m.in. spadki na światowych giełdach.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykańska gospodarka,
amerykańska waluta,
eurjpy,
eurodolara,
europejska waluta,
eurusd,
grecka gospodarka,
kurs eurdolara,
notowanania,
ocena kredytowa,
Polska,
polska waluta,
rynek walutowy,
światowe giełdy,
UE,
Unia Europejska |
Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.
Rynek krajowy
Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
akcja kredytowa,
amerykańska gospodarka,
brytyjska gospodarka,
Chiny,
chiński bank centralny,
CPI,
deficyt,
EBC,
euro,
Europa Środkowo - Wschodnia,
europejska waluta,
Europejski Bank Centralny,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
funt,
Główny Urząd Statystyczny,
Grecja,
GUS,
Hiszpania,
indeks PMI,
inflacja bazowa,
instytucje finansowe,
KE,
Komisja Europejska,
koszt pieniądza,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania euro,
notowania funta,
PKB,
podaż,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
popyt,
Portugalia,
ppi,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
rachunek obrotów bieżących,
rynek pracy,
rynki wschodzące,
Rząd,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
USA,
usdjpy,
Wielka Brytania,
wydatki budżetowe |
Kurs EUR/PLN rozpoczął dzisiejszą sesję ponad poziomem 4,0800, co sugeruje, iż w najbliższych dniach raczej nie zobaczymy przebicia wsparcia 4,0000 w notowaniach EUR/PLN. Negatywny wpływ na polską walutę mają przede wszystkim nastroje na światowych giełdach. Pogorszyły się one pod wpływem zapowiedzi wprowadzenia restrykcji w amerykańskim sektorze bankowym. Złoty pozostaje również słaby w wyniku obaw o kondycję fiskalną jednej z najsłabszych gospodarek Eurolandu ? Grecji. Z bardziej istotnych wydarzeń makroekonomicznych w regionie, warto wspomnieć o decyzji banku centralnego Węgier w sprawie stóp procentowych. Poznamy ją dziś o godz. 14.00 ? inwestorzy oczekują obniżki o 25 pb do poziomu 6%. Według prognoz rynkowych w całym 2010 r. koszt pieniądza zostanie tam obniżony do poziomu 5,5%. Władze monetarne Węgier pozostają w trudnej sytuacji ? z jednej strony bowiem poluźnianie polityki pieniężnej jest wciąż potrzebne słabej gospodarce. Z drugiej jednak inwestorzy zagraniczni wymagają odpowiednio wysokiej stopy zwrotu jako premii za ryzyko, związane z lokowaniem kapitału w tej gospodarce. Kapitał zagraniczny jest z kolei Węgrom potrzebny ? zadłużenie tego kraju sięga prawie 80% PKB. Węgry cały czas pozostają silnie uzależnione od popytu zagranicznego. Popyt wewnętrzny jest tam bowiem wciąż bardzo słaby, co potwierdzają opublikowane dziś dane o sprzedaży detalicznej. Podczas gdy w Polsce sprzedaż ani razu w czasie kryzysu nie zanotowała spadku (a w listopadzie wzrosła o 6,3% r/r), ostatnia grudniowa publikacja z Węgier wskazuje na zniżkę na poziomie 7,8% r/r.
Pierwsze godziny nowego tygodnia w notowaniach EUR/USD przebiegały wyjątkowo spokojnie. Kurs tej pary walutowej konsolidował się w przedziale 1,4135-1,4175. Ze względu na brak większego odreagowania ostatniej zniżki, po okresie stabilizacji prawdopodobnie powróci on do spadków. Celem takiego ruchu powinna stać się psychologiczna bariera 1,4000. W bieżącym tygodniu w centrum uwagi uczestników rynku pozostawać będzie sytuacja fiskalna Grecji. Według tamtejszych mediów greckie władze rozpoczną dzisiaj zbierania zapisów na 5-letnie obligacje. Chcą one pozyskać z emisji długu 3-5 mld EUR. Grecki minister finansów uzależnia termin sprzedaży tych papierów dłużnych od warunków rynków. Emisja greckiego długu z pewnością będzie miała istotny wpływ na wartość euro. Jeśli się do końca nie powiedzie, presja spadkowa w notowaniach europejskiej waluty znacząco wzrośnie. W kolejnych dniach będzie miało miejsce jeszcze kilka innych, istotnych dla kursu EUR/USD, wydarzeń makroekonomicznych. Poznamy m.in. odczyt indeksu Ifo z Niemiec, decyzję FOMC w sprawie stóp procentowych w USA oraz wstępne szacunki PKB Stanów Zjednoczonych w IV kw. Ponadto w środę rozpocznie się w Davos Światowe Forum Ekonomiczne. W bieżącym tygodniu na rynek napłyną również dane istotne dla notowań funta ? już jutro poznamy wstępne szacunki dynamiki PKB Wielkiej Brytanii za IV kw. Prognozy zakładają pierwszy kwartalny wzrost brytyjskiej gospodarki od 2008 r. Obecnie w notowaniach GBP/USD utrzymuje się presja spadkowa. W piątek kurs tej pary walutowej spadł pod poziom 1,6100 i znalazł się najniżej od 10 dni. Dzisiaj kształtuje się nieco wyżej ? na 1,6120 jednak w najbliższym czasie może on zejść w pobliże zeszłotygodniowych dołków (1,6075). Dzisiaj kalendarz makro jest jeszcze dość ubogi. Z ważniejszych wskaźników zostanie przedstawiona jedynie sprzedaż domów na rynku wtórnym w grudniu w USA. Poznaliśmy już dzisiaj indeks zaufania niemieckich konsumentów (GfK). Wypadł on nieco lepiej od prognoz, jednak nie miał wpływu na kurs EUR/USD.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
bank centralny,
Davos Światowe Forum Ekonomiczne,
euro,
Euroland,
europejska waluta,
eurpln,
eurusd,
GfK,
Grecja,
indeks Ifo,
kondycja fiskalna,
Niemcy,
popyt,
rynek wtórny,
sektor bankowy,
USA,
Węgry,
Wielka Brytania,
władze monetarne,
złoty |
Podczas dzisiejszej sesji w notowaniach eurodolara obserwować można było odreagowanie ostatnich wzrostów. Kurs tej pary walutowej zniżkował z poziomu 1,4960 w okolice 1,4850, a umocnieniu amerykańskiej waluty towarzyszyły także spadki na światowych giełdach. Z informacji, jakie napłynęły dziś na rynek warto wspomnieć o odczycie wielkości bilansu handlu zagranicznego dla strefy euro, który wyniósł w sierpniu 1 mld euro, podczas gdy rynek oczekiwał wyniku na poziomie 7,8 mld euro. Dane te odzwierciedlają negatywny wpływ umocnienia się europejskiej waluty względem dolara na eksport państw z Eurolandu. Jeśli sytuacja na rynku walutowym utrzyma się, można spodziewać się wolniejszego tempa wzrostu gospodarek wspólnoty. W dalszej części dnia opublikowana została wielkość produkcji przemysłowej w USA, która wzrosła we wrześniu o 0,7% m/m, podczas gdy prognozowano zwyżkę jedynie o 0,2% m/m. Z kolei gorzej od oczekiwań wypadł Indeks Uniwersytetu Michigan, który uplasował się w październiku na poziomie 69,4 pkt przy oczekiwanym wyniku 73,5 pkt. Na krajowym rynku walutowym obserwować dziś można było spadek wartości złotego względem euro oraz dolara. Kursy par walutowych EUR/PLN oraz USD/PLN na zakończenie sesji europejskiej kształtowały się w okolicach poziomów odpowiednio: 4,2130 oraz 2,8330. Dziś również opublikowane zostały dane dotyczące wielkości wynagrodzeń w Polsce, które wzrosły we wrześniu o 3,3% r/r jednak uwzględniając poziom inflacji, pensje w ujęciu realnym uległy zmniejszeniu. W przeciągu całego tygodnia złoty zachowywał się stosunkowo słabo, uwzględniając skalę wzrostów eurodolara oraz zwyżki zarówno na światowych giełdach jak i krajowym rynku kapitałowym.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Indeksy giełdowe,
Rynek walut,
Surowce | Tagged:
amerykańskie waluty,
Euroland,
europejska waluta,
eurpln,
notowania eurodolara,
Polska,
produkcja premysłowa,
rynek kapitałowy,
rynek walutowy,
sesja europejska,
strefa euro,
Uniwersytet Michigan,
USA,
usdpln,
wartość złotego |
Dzisiejszą sesję kurs eurodolara rozpoczął od spadku z 1,4750 do 1,4650, po czym odbił się od tej wartości dochodząc w okolicach godziny 16.00 z powrotem do poziomu z początku sesji. Poranne osłabienie amerykańskiej waluty wiązało się z powrotem obaw o kondycję światowego sektora finansowego. Impulsem do refleksji na ten temat stała się informacja, że plan brytyjskiego banku Lloyds odnośnie zwiększenia kapitału, nie zyskał akceptacji tamtejszej komisji nadzoru. W efekcie wzrost odnotował kurs EUR/GBP, a funt osłabił się względem europejskiej waluty o blisko 0,6%. Temat restrukturyzacji sektora bankowego zostanie poruszany na zaplanowanym na przyszły tydzień spotkaniu państw G-20. Pomimo dzisiejszego lekkiego ostudzenia nastrojów w przeciągu całego tygodnia kurs eurodolara wzrósł o ponad 1%, natomiast ceny 10-letnie amerykańskich obligacji skarbowych spadły pierwszy raz od sierpnia, do czego w największym stopniu przyczyniły się publikacje wielkości sprzedaży detalicznej oraz danych z amerykańskiego rynku nieruchomości, wskazujące na poprawę sytuacji w amerykańskiej gospodarce. W przyszłym tygodniu spodziewać się można kolejnej próby pokonania poziomu oporu 1,4750, którego przebicie otworzyłoby drogę do 1,5000. Podczas dzisiejszej sesji, ze względu na brak zaplanowanych publikacji danych z krajowej gospodarki, kurs złotego pozostawał pod wpływem globalnych nastrojów. Rano w ślad za umacniającym się względem euro dolarem rosły kursy EUR/PLN oraz USD/PLN, dochodząc do poziomów odpowiednio: 4,1500 oraz 2,8330. Część uczestników rynku wiąże poranne osłabianie krajowej waluty z wypowiedzią członka RPP prof. M. Czekaja, którego zdaniem dalsze umacnianie się złotego będzie niekorzystne dla krajowego eksportu, mającego wpływ na wzrost gospodarczy w Polsce. W dalszej części dnia złoty jednak zdołał odrobić poranne straty, a kursy EUR/PLN oraz USD/PLN zniżkowały do poziomów odpowiednio: 4,1240 i 2,8050.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Indeksy giełdowe,
Rynek walut | Tagged:
amerykańska gospodarka,
amerykańska waluta,
bank Lloyds,
eurgbp,
eurodolar,
europejska waluta,
eurpln,
funt,
G-20,
kurs eurodolara,
Rada Polityki Pienieżnej,
RPP,
rynek nieruchomości,
sektor bankowy,
sektor finansowy,
sprzedaż detaliczna,
usdpln |