W zeszłym tygodniu na Wall Street wyłącznie na piątkowej sesji przeważała strona popytowa. Zachętą do zakupów były lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy dotyczące liczby nowych etatów, które w kwietniu powstały w największej światowej gospodarce. W całym tygodniu indeks S&P 500 stracił 1,7 proc., średnia giełdowa Dow?a spadła o 1,3 proc., a indeks Nasdaq 100 o 0,9 proc. W nowy tydzień indeksy te wejdą z poziomu odpowiednio 1340, 12 638 i 2383 punktów. Po drugiej stronie Atlantyku sezon publikacji kwartalnych raportów przez amerykańskie firmy powoli zmierza ku końcowi. Spółki, które tworzą indeks S&P 500 i dotychczas pochwaliły się wynikami zanotowały średnio rzecz biorąc ponad 18 – proc. dynamikę czystego zarobku i 10 ? proc. dynamikę przychodów, a ich wyniki w zdecydowanej większości przewyższały oczekiwania inwestorów.
W ubiegłym tygodniu w centrum uwagi obok decyzji Bank of England i Europejskiego Banku Centralnego były odczyty danych makro z USA. W tym tygodniu należy zwrócić uwagę na publikacje z Chin, które będą miały szczególne znaczenie dla inwestorów na rynkach azjatyckich. Udzielą one bowiem wskazówki, czy zacieśnianie polityki pieniężnej przez chińskie władze monetarne mające na celu przeciwdziałanie przegraniu gospodarki Państwa Środka przynosi zamierzone skutki. Nowy tydzień giełdy w Szanghaju i Hong Kongu rozpoczęły od skromnych wzrostów. Główny indeks chińskiej giełdy zyskał symboliczne 0,04 proc. i broni ważnych wsparć w okolicy 2865 punktów, a Hang Seng pod koniec notowań zwyżkował o około 0,5 proc. i był na drodze by przerwać fatalną serię ośmiu sesji kończonych pod kreską. Nikkei 225 spadł z kolei o 0,7 proc. do poziomu 9794 punktów. Notowaniom na giełdzie w Sydney w najbliższym czasie będzie szkodzić korekta na rynku surowców ? w zeszłym tygodniu runęły ceny srebra, taniało też złoto, a indeks Londyńskiej Giełdy Metali, który jest tworzony w oparciu o ceny sześciu najważniejszych metali przemysłowych zniżkował o blisko 6 proc. Dodatkowo negatywnie na konkurencyjność australijskiego eksportu wpływa wysoki kurs AUD/USD. W poniedziałek S&P ASX 200 wzrósł o 0,3 proc. do poziomu 4757 punktów.
Na najważniejszych parkietach Europy na początku poniedziałkowej sesji przeważali sprzedający. Pretekstem do spadków jest kolejna fala obaw o sytuacje w peryferyjnych państwach Eurolandu, którą w piątek wieczorem podsycił artykuł prasowy mówiący o możliwości opuszczenia strefy euro przez Grecję. Zarówno DAX, CAC40, jak i FTSE 100 były około 0,5 proc. pod kreską. W Warszawie WIG 20 i WIG znajdowały się na symbolicznych plusach.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Od początku tygodnia kurs eurodolara porusza się w konsolidacji 1,3860-1,4000. Tak stabilne notowania głównej pary walutowej mogą dziwić w obliczu ostatnich wydarzeń oraz rosnącej zmienności na rynku. Wczoraj rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych spadły do poziomu 3,19 proc., czyli najniższej wartości od początku grudnia 2010 roku, co sygnalizuje rosnącą awersję do ryzyka wśród inwestorów. Z kolei początek dzisiejszego handlu w Europie przebiega w lepszych nastrojach w porównaniu do sentymentu z wczorajszej sesji. Giełdy Starego Kontynentu rozpoczęły notowania na umiarkowanych plusach, z kolei kursu EUR/USD odnotowuje wzrosty w kierunku 1,4000. Prawdopodobnie dziś czeka nas kolejny test tego istotnego psychologicznego oporu. Jednak wciąż większe prawdopodobieństwo przypisać należy scenariuszowi realizacji zysków przez inwestorów powyżej poziomu 1,4000. Wczorajsza sesja amerykańska przyniosła dalszy spadek kursu USD/JPY, który ustanowił nowe historyczne minimum na poziomie 76,36. W czasie sesji azjatyckiej dolar zdołał odrobić część strat w relacji do jena, jednak wciąż kurs tej pary walutowej utrzymuje się w okolicach 79,00. Tak silna aprecjacja jena jest bardzo szkodliwa dla japońskiej gospodarki, gdyż uderza w wynik finansowy eksportów, którzy odpowiadają za większą część krajowego PKB. W efekcie umocnienie jena obok zniszczeń oraz ograniczenia produkcji jest kolejnym istotnym czynnikiem mogącym zepchnąć japońską gospodarkę w kolejnych miesiącach ponownie na skraj recesji. Z tego też względu dalszy spadek kursu USD/JPY zwiększać będzie prawdopodobieństwo interwencji walutowej ze strony japońskich władz. Dziś odbędzie się spotkanie państw grupy G7, na którym zostanie poruszona kwestia możliwych działań w celu uspokojenia sytuacji na rynkach.

Z kolei na krajowym rynku walutowym obserwować można coraz dynamiczniejszą wyprzedaż złotego. W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej złoty w relacji do euro osłabił się do poziomu 4,1200, przebijając tym samym ważny oporu 4,1000. Jednak na początku dzisiejszych notowań powrócił poniżej tej granicy, schodząc około godziny 10:00 do poziomu 4,0800. Póki, co wzrosty na parkietach w Europie sprzyjając odreagowaniu złotego. Trudno jednak oczekiwać, aby już teraz nastąpiła trwała poprawa nastrojów. Prawdopodobnie w kolejnych dniach złoty powróci do dalszego osłabienia, ponownie windując kurs EUR/PLN powyżej 4,1000. Ważny opór naruszyły również notowania USD/PLN, które pokonały dziś w nocy poziom 2,9400, dochodząc do 2,9600. Poranne odreagowanie w notowaniach złotego sprowadziło kurs krajowej waluty w relacji do dolara w okolice 2,9200. Zakładając dalszą stabilizacją w notowaniach EUR/USD nawet w przypadku dalszej deprecjacji złotego skala osłabienia do dolara powinna być mniejsza niż do euro. Jednak wciąż prawdopodobny jest wzrost USD/PLN w kierunku 3,0000. W godzinach porannych na rynek napłynęła wypowiedź członka RPP prof. A. Glapińskiego, który stwierdził, że pomimo lepszych danych na temat inflacji w Polsce oraz niższej dynamiki wynagrodzeń podwyżka stóp procentowych w kwietniu, wciąż jest możliwa. Dodał również, że ostatnie dane nie zmieniają istotnie nastawienia Rady, która w swoich decyzjach kieruje się bardziej długoterminowymi projekcjami. Dziś z danych makro poznaliśmy już wielkość zamówień w przemyśle Szwajcarii, która wzrosła w IV kw. 6 proc. r/r oraz decyzję szwajcarskiego banku centralnego ws. stóp procentowych. SNB utrzymał koszt pieniądza bez zmian na poziomie 0,25 proc. W dalszej części dnia poznamy dane na temat inflacji CPI, produkcji przemysłowej oraz liczby wniosków dla bezrobotnych z USA.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wtorkowa sesja amerykańska przyniosła kontynuację wzrostów notowań eurodolara. Po decyzji FOMS ws. stóp procentowych kurs EUR/USD wzrósł powyżej psychologicznego oporu 1,4000, dochodząc do poziomu 1,4010. Fed pozostawił stopy procentowe bez zmian i nie zmienił również dotychczasowego nastawienia względem polityki pieniężnej. Trudno dopatrywać się bezpośredniego wpływu decyzji FOMC na wartość dolara. Prawdopodobnie inwestorzy tuż przed decyzją wstrzymali się z większymi transakcjami, które zostały zrealizowane po zgodnym z oczekiwaniami komunikacie.
W czasie dzisiejszej sesji azjatyckiej eurodolar skorygował się do poziomu 1,3960. Lekkie osłabnie euro mogła spowodować informacja o obniżeniu przez agencję Moody?s ratingu Portugalii do poziomu A3 z perspektywą negatywną. Swoją decyzję agencja argumentuje wciąż wysokim kosztem pozyskania finansowania, rosnącym deficytem oraz słabszym spodziewanym wzrostem gospodarczym w tym kraju. O godzinie 8:00 eurodolar wzrósł do poziomu 1,4000, po czym wraz z początkiem handlu w Europie ponownie zszedł w okolice 1,3960. Notowania głównej pary walutowej nie wykazują obecnie chęci do spadków, jednak trudno również będzie trwale pokonać poziom 1,4000. Widać, że wciąż powyżej tej istotnej psychologicznej bariery wśród inwestorów przeważa chęć do realizacji zysków.
Wczorajsza sesja przyniosła spadek notowań USD/JPY do poziomu 80,60. Jednak już dziś tokijska giełda odreagowała ostatnie straty, co pozwoliło również na wyhamowanie dalszego umocnienia jena względem dolara. Indeks Nikkei 225 zyskał dziś 5,7 proc. Sytuacja w Japonii wciąż pozostaje dramatyczna jednak już teraz część inwestorów zaczyna wykorzystywać ostatnie spadki jako okazję do zajęcia długich pozycji.

Odbicie na japońskiej giełdzie wsparło notowania walut gospodarek wschodzących w tym złotego. Przed rozpoczęciem handlu w Europie kurs EUR/PLN spadł w okolice poziomu 4,0220, jednak wraz z otwarciem rynków na Starym Kontynencie powrócił powyżej 4,0400. Z kolei zarówno w czasie notowań w Azji jak i pierwszych godzinach handlu w Europie kurs USD/PLN poruszał się w przedziale 2,8800-2,9000. Dzisiejsze odbicie na giełdach europejskich powinno ograniczać dalsze osłabienie złotego względem głównych walut.
Dziś z odczytów makroekonomicznych z Polski poznamy ważne dane na temat wynagrodzeń oraz zatrudnienia w lutym. Szczególnie istotna pozostaje dynamika wzrostu płac, która w obecnej sytuacja jest jednym z głównych czynników obok inflacji wpływających na dalszy kierunek polityki pieniężnej. Część członków RPP obawia się wystąpienia tzw. efektów drugiej rundy, czyli rosnącej presji płacowej, co przekładałoby się na dalszy wzrost cen. Dane wskazujące na wyższa od prognoz dynamikę wzrostu płac mogłyby zwiększyć oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej.
Z kolei z publikacji makro z gospodarek zagranicznych warto zwrócić uwagę na dane z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz odczyt inflacji PPI z tego kraju.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Początek dzisiejszej sesji przyniósł umocnienie dolara w relacji do euro. Kurs EUR/USD około godziny 11:00 spadł do poziomu 1,3855. Jednak w kolejnych godzinach notowań kurs głównej pary walutowej powrócił na wyższe poziomy, wzrastając około 16:00 powyżej 1,3960. Na rynkach finansowych widać utrzymującą się awersję do ryzyka powodowaną przez wydarzenia w Japonii na czele z zagrożeniem jakie niosą awarie w tamtejszych elektrowniach atomowych. W efekcie kapitał odpływa z aktywów, uchodzących za bardziej ryzykowne takich jak surowce, czy też szeroko pojęte rynki wschodzące w tym Polska. Z kolei na wartości zyskują aktywa postrzegane jako tzw. bezpieczna przystań, czyli frank szwajcarski, amerykańskie obligacje oraz dość paradoksalnie jen. Rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych spadły dziś do poziomu 3,29 proc. Przy tak istotnych wzrostach cen na rynku obligacji USA brak umocnienia dolara względem euro sugerować może, że popyt na amerykańskie papiery zgłaszają przede wszystkim inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych. Potwierdzałoby to również tezę, że tani kapitał, pochodzący z program QE II był przede wszystkim lokowany na amerykańskim rynku akcji, a nie jak to miało miejsce wcześniej na rynkach wschodzących. Dziś poznaliśmy odczyty indeksów ZEW z Niemiec oraz NY Empire State z USA, które wyniosły odpowiednio: 14,1 pkt oraz 17,5 pkt. Z kolei o godzinie 19:15 uwaga inwestorów powinna skupić się na decyzji FOMC ws. stóp procentowych. Dzisiejszy poranek przyniósł dalsze osłabienie złotego. Kurs EUR/PLN jeszcze przed startem notowań w Europie wzrósł do poziomu 4,0710. Jednak w trakcie handlu na Starym Kontynencie złoty odreagował część strat w relacji do euro pomimo silnej przeceny na europejskich parkietach. Rynek po raz kolejny zignorował wypowiedź członka RPP tym razem prof. J. Hausnera, który stwierdził, że Rada będzie kontynuowała zacieśnianie polityki pieniężnej. Z kolei o godzinie 14:00 GUS opublikował dane na temat inflacji CPI, która wyniosła w lutym 3,6 proc. r/r, oczekiwano 3,9 proc. r/r. Odczyt ten również nie wpłynął istotnie na kurs złotego, jednak brak reakcji wynikać może z wcześniejszej silnej przeceny krajowej waluty.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

11 proc., czyli ponad tysiąc punktów stracił we wtorek Nikkei 225. Panikę wśród inwestorów wywołały doniesienia o kolejnym pożarze reaktora jądrowego i poziomie skażenia radioaktywnego, które w Tokio dwudziestotrzykrotnie przekraczało dopuszczalne normy. W trakcie sesji indeks pikował nawet o 14 proc. Główny indeks tokijskiej giełdy znalazł się w okolicach 8600 punktów ? na poziomie najniższym od wiosny 2009. Od drugiej połowy lutego, kiedy zostały ustalone wielomiesięczne maksima Nikkei 225 stracił już ponad 20 proc. We wtorek nie było ani jednej spółki, która zakończyła dzień nad kreską. W poniedziałek został uruchomiony rekordowy program wspierania płynności. Jego wartość opiewa na 15 bilionów jenów, czyli równowartość 183 miliardów dolarów. Pomimo, że nie zdołał zahamować fali wyprzedaży na tokijskiej giełdzie został rozszerzony we wtorek o kolejne 8 bilionów jenów. Zniszczenia i kryzys nuklearny w Japonii skupiają na sobie uwagę całego świata spychając na drugi plan konflikty w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Jednak problemy tego regionu nie zostały rozwiązane, mogą w najbliższych dniach powrócić na pierwsze strony gazet i w rezultacie pogłębić złe nastroje inwestycyjne.
Na pozostałych rynkach regionu Azji i Pacyfiku również dominowała podaż, ale skala wyprzedaży była już znacznie mniejsza. Indeks chińskiej giełdy zniżkował o 1,4 proc. pod poziom 2900 punktów, Hang Seng spadł o 2,9 proc. do poziomu 22678 punktów. Już piątą sesję z rzędu tracił na wartości australijski S&P ASX 200. We wtorek nie obronił ważnego wsparcia, spadł o 2,1 proc. i zamknął sesję w okolicach 4530 punktów.
Paniczna reakcja inwestorów w Tokio przełożyła się również na spadki w Europie. Po raz kolejny najwięcej tracił frankfurcki DAX, który pikował o 2,7 proc. Blisko 2 proc. pod kreską był paryski CAC 40. Żadna ze spółek tworzących główne indeksy francuskiej i niemieckiej giełdy nie była na plusie. W gronie spółek tworzących FTSE 100 zyskiwały tylko dwie, a londyński indeks zniżkował o 1,4 proc. DAX znajdował się w pobliżu 6700 punktów, FTSE 100 5700 punktów, a CAC 40 w okolicach 3810 punktów. Na rodzimym parkiecie WIG 20 około 10:00 tracił 1,1 proc. i zniżkował w okolice 2730 punktów.
Pierwsza w tym tygodniu sesja na Wall Street upłynęła pod znakiem spadków, a główne indeksy zakończyły dzień poniżej ważnych poziomów. Dow Jones Industrial Average zniżkował o 0,4 proc. do poziomu 11993 punktów, S&P 500 spadł o 0,6 proc. i finiszował kilka punktów pod barierą 1300 punktów. Nasdaq 100 stracił 0,4 proc. i zamknął sesję na poziomie 2291 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Eurodolar wciąż silny

28 Kwiecień 2011

Notowania eurodolara wciąż pozostają silne. W piątek kurs głównej pary walutowej obronił linię trendu wzrostowego, trwającego od stycznia bieżącego roku. Początek nowego tygodnia przyniósł wzrost w do poziomu 1,3985, po czym kurs euro w relacji do dolara lekko się osłabił i na początku handlu w Europie kształtował się w okolicach 1,3900. Jednak kolejne godziny handlu na Starym Kontynencie działały na korzyść europejskiej waluty. Około godziny 17:00 kursu EUR/USD znajdował się na poziomie 1,3975. Dziś opublikowana została dynamika produkcji przemysłowej ze strefy euro, która wyniosła w styczniu 6,6 proc. r/r, oczekiwano 6,4 proc. r/r. Z kolei w ujęciu miesiąc do miesiąca dynamika tego wskaźnika wyniosła 0,3 proc. Na jutro z kolei zaplanowana jest decyzja Federalnego Komitetu Otwartego Rynku na temat stóp procentowych. Od samej decyzji inwestorów znacznie bardziej interesować będzie komunikat do niej. Wydarzenie to może istotnie wpłynąć na notowania głównej pary walutowej. Wprawdzie złoty w relacji do euro zdołał zakończyć piątek na poziomie 3,9700, jednak dzisiejsza sesja przyniosła powrót deprecjacji krajowej waluty. Kurs EUR/PLN ponownie wzrósł w okolice ważnego oporu 4,04. Póki co poziom ten skutecznie ograniczania dalsze osłabienie złotego względem euro. Natomiast jego ewentualne przełamanie otworzyłoby drogę do wzrostu kursu w okolice 4,10. Spokojnie przebiegały dziś notowania złotego w relacji do dolara. Kurs USD/PLN poruszał się w wąskim przedziale wahań 2,8720-2,8960.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Pomimo tragicznego trzęsienia ziemi, nie odwołano sesji na giełdzie w Tokio. Inwestorzy na poniedziałkowej sesji panicznie wyprzedawali akcje, mniej niż 5 proc. spółek zakończyło sesję nad kreską. Nikkei 225 pikował aż o 6,2 proc., poprzednim razem indeks zanurkował tak mocno w 2008. Papiery spółek z branży ubezpieczeniowej zostały dotknięte najmocniejszą wyprzedażą. Dwucyfrowe wzrosty zanotowała natomiast część spółek z sektora budowlanego, który skorzysta na odbudowie infrastruktury zniszczonej przez kataklizm. Główny indeks tokijskiej giełdy znalazł się w okolicach 9620 punktów, czyli na poziomie najniższym od listopada ubiegłego roku. Skala zniszczeń jest prawdopodobnie znacznie większa niż się początkowo spodziewano, a szczególne obawy budzi groźba skażenia nuklearnego. Wiele zakładów przemysłowych zostało zamkniętych, produkcję wstrzymano m.in. w fabrykach producentów aut i sprzętu elektronicznego. Tragiczne trzęsienie ziemi w Japonii nie popsuło nastrojów inwestorów na giełdach w Szanghaju i Hong Kongu. Indeks Shanghai Composite zakończył dzień na skromnym, 0,1 proc. plusie i poziomie 2938 punktów. Drożały przede wszystkim papiery spółek wytwarzających materiały budowlane i konstrukcje stalowe. O 0,4 proc., w okolice poziomu 23350 punktów wzrósł indeks Hang Seng. Kolejną, już czwartą spadkową sesję obserwowaliśmy na giełdzie w Sydney. Indeks S&P ASX 200 tym razem stracił 0,4 proc. i od bariery 4600 punktów dzieli go dystans niespełna 30 punktów. Najważniejsze indeksy giełdowe Starego Kontynentu rozpoczęły poniedziałkową sesję od spadków. Kilka minut po pierwszym dzwonku najmocniej, 1,3 proc. tracił frankfurcki DAX, który zniżkował pod poziom 7000 punktów. Gwałtownie wyprzedawane są papiery Munich Re, największego na świecie towarzystwa reasekuracyjnego. Od czwartku ich kurs zanurkował łącznie o ponad 9 proc. FTSE 100 i CAC 40traciły po 0,2 proc. i znajdowały się na poziomie odpowiednio 5816 i 3920 punktów. Na otwarciu sesji WIG 20 również tracił 0,2 proc. i był w okolicach poziomu 2745 punktów. Indeks szerokiego rynku zniżkował o 0,3 proc. do poziomu 47567 punktów. W piątek amerykańskich inwestorów nie przestraszyło katastrofalne trzęsienie ziemi w Japonii ? najważniejsze indeksy kończyły tydzień umiarkowanymi wzrostami. Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,5 proc., a indeks S&P 500 zyskał na wartości 0,7 proc.. W rezultacie główne średnie giełdowe powróciły nad kluczowe poziomy ? Dow Jones finiszował na poziomie 12044 punktów, a S&P 500 zamknął tydzień na poziomie 1304 punktów. Indeks Nasdaq 100 również zwyżkował o 0,7 proc. i zakończył sesję w okolicach 2300 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Tragiczne wydarzenia w Japonii stały się jednym z głównych czynników determinujących sytuację na rynkach finansowych. Na poniedziałkowej sesji japońska giełda zanotowała solidną przecenę. Tokijski indeks Nikkei 225 spadł o 6,18 proc. Z kolei japońska waluta umocniła się względem dolara do najwyższego poziomu od blisko pięciu miesięcy. Kurs USD/JPY spadł na początku sesji azjatyckiej do poziomu 80,60. Jen postrzegany jest przez inwestorów jako bezpieczna waluta i w sytuacji rosnącej niepewności na rynku najczęściej zyskuje na wartości. Dodatkowo czynnikami, które sprzyjają aprecjacji japońskiej waluty są oczekiwania, że firmy ubezpieczeniowe będą sprzedawać swoje zagraniczne aktywa, aby w ten sposób pozyskać środki na wypłaty odszkodowań. Prawdopodobnie również bank centralny może zdecydować się na sprzedaż części zagranicznych aktywów wchodzących w skład rezerw. Najprawdopodobniej największej wyprzedaży podlegać będą amerykańskie obligacje skarbowe. Japonia jest drugim pod względem zaangażowania, największym posiadaczem papierów skarbowych USA. Wyprzedaż zagranicznych aktywów oraz napływ kapitału do Japonii stanowić będzie silny czynnik umacniający jena. Z tego też względu już dziś japońskie władze podjęły niezbędne kroki mające na celu ograniczenia dalszej aprecjacji jena oraz utrzymanie rynkowych stóp procentowych na dotychczasowym niskim poziomie. W tym celu bank centralny Japonii zdecydował się wpompować w rynek kwotę 15 bilionów jenów (183 mld USD) w celu wsparcia płynności. Decyzja ta spowodowała odbicie w notowaniach USD/JPY i wzrost w okolice 82,45. Podjęte kroki przez japońskie władze pokazały, że są one zdeterminowane, aby zapewnić stabilność na rynku finansowych. W przypadku ewentualnego dalszego umocnienia jena nie wykluczone są również interwencje walutowe.

Perspektywa wyprzedaży obligacji skarbowych USA istotnie osłabiła amerykańską walutę. Notowania eurodolara rozpoczęły nowy tydzień luką popytową., wzrastając w czasie sesji azjatyckiej do poziomu 1,3985. Dopiero na początku handlu w Europie kurs EUR/USD lekko się skorygował, schodząc w okolice 1,3900. W czasie dzisiejszej sesji kurs głównej pary walutowej podlegać może podwyższonej zmienności ze względu na dużą niepewność na rynku. Z danych makro zaplanowanych na dziś warto zwrócić uwagę na odczyt dynamiki produkcji przemysłowej za styczeń z Eurolandu.

Negatywny sentyment inwestycyjny na rynkach finansowych nie sprzyja notowaniom złotego. Kurs EUR/PLN przetestował w piątek poziom oporu 4,04. Póki, co zatrzymał on dalsze osłabienie krajowej waluty. W notowaniach złotego względem euro widać zdecydowany wzrost zmienności. Kurs EUR/PLN w czasie piątkowej sesji w USA spadł do poziomu 3,9700. Z kolei na początku dzisiejszego handlu w Europie ponownie wzrósł w okolice 4,03. Wciąż kluczowa pozostaje strefa oporu 4,03-4,04. Trwałe przełamiecie tego ograniczenia otworzyłoby drogę do osłabienia złotego względem euro do poziomu 4,10. Sporym wahaniom podlegają również notowania USD/PLN oraz CHF/PLN, które w piątek spadły do poziomów odpowiednio: 2,8400 oraz 3,0650, aby dziś wzrosnąć w okolice: 2,8940 oraz 3,1160. Dziś z krajowej gospodarki poznamy odczyt salda obrotów bieżących za styczeń.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejszą sesję europejską kurs eurodolara kończył w okolicach poziomu z otwarcia handlu na parkietach Starego Kontynentu pomimo początku notowań zwiastującego dalszą, dynamiczna przecenę euro. Kurs EUR/USD odnotował dzienne minimum na poziomie 1,3750. Szybko jednak euro zdołało lekko odreagować ostatnie straty wzrastając około godziny 17:00 do poziomu 1,3840. W godzinach porannych eurodolar naruszył linię trendu wzrostowego trwającego w okresie styczeń ? marzec 2011 roku. Tuż poniżej linii usytuowane jest kolejne wsparcie 1,3760, wyznaczone przez 23,6 procent zniesienia wspomnianej fali wzrostowej. Przełamanie tych poziomów prawdopodobnie oznaczałoby spadek kursu eurodolara w okolice poziomu 1,3600. Obserwowany wzrost awersji do ryzyka na światowych rynkach dokonuje się na bazie powrotu obaw o peryferyjne gospodarki strefy euro. Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Grecji oraz Portugalii wzrosły do najwyższych poziomów od momentu wprowadzenia euro. Przy obecnym wzrośnie kosztów obsługi zadłużenia rośnie również prawdopodobieństwo wystąpienia Portugalii jako kolejnej gospodarki Eurolandu o pomoc finansową do Unii Europejskiej. Z dzisiejszych publikacji makroekonomicznych warto wspomnieć o odczycie dynamiki sprzedaży detalicznej z USA, która wyniosła w lutym 1 proc. m/m i była zgodna z oczekiwaniami. Z kolei indeks Uniwersytetu Michigan, obrazujący nastroje wśród amerykańskich konsumentów spadł do 68,2 pkt, przy poprzednim odczycie na poziomie 77,5 pkt. Publikacja ta wpłynęła na lekkie osłabienie amerykańskiej waluty.

Z kolei na krajowym rynku walutowym dzisiejsza sesja przyniosła istotne osłabienie złotego. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN zanotowały dzienne maksima na poziomach odpowiednio: 4,0435 oraz 2,9390. Notowania złotego w relacji do euro naruszyły górne ograniczenie kanału spadkowego, w którym znajdowały się od wiosny 2010 roku. Jednak pod koniec notowań w Europie powróciły poniżej naruszonego wcześniej ograniczenia. Kluczowe w przypadku notowań EUR/PLN będzie przełamanie strefy oporu 4,03-4,04. Pokonanie tego ograniczenia otworzyłoby drogę do osłabienia złotego względem euro w okolice 4,10-4,15.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Eurodolar kontynuuje spadki

27 Kwiecień 2011

Przez większość środowej sesji w Stanach Zjednoczonych kurs eurodolara poruszał się w okolicach poziomu 1,3900. Z kolei w trakcie dzisiejszego handlu na rynkach azjatyckich notowania głównej pary walutowej zeszły poniżej 1,3900, po czym ustabilizowały się w okolicach poziomu 1,3870. Z Chin napłynęły dziś dane na temat handlu zagranicznego, które wskazały na największy deficyt handlowy od siedmiu lat. Istotnie gorzej od prognoz wypadła dynamika zarówno importu jak i eksportu tego kraju. W lutym eksport i importy wzrosły o odpowiednio: 2,4 proc. oraz 19,4 proc., oczekiwano 26,2 proc. i 32,2 proc. Inwestorów szczególnie zaniepokoiła mniejsza dynamika importu, co świadczyć może o malejącej sile krajowego popytu. Przed rozpoczęciem handlu w Europie na rynek napłynęła informacja o obniżce przez agencję Moody?s ratingu Hiszpanii do AA2 z AA1 z perspektywą negatywną. Informacja ta zwiększyła już i tak spore obawy o dalsze losy peryferyjnych gospodarek Eurolandu. W efekcie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Hiszpanii wzrosły powyżej poziomu 5,5 proc. zbliżając się do szczytów z listopada 2010 roku. Wciąż kluczowym poziomem rentowności pozostaje 5,8 proc., czyli koszt po jakim Irlandia otrzymuje pomoc finansową od Unii Europejskiej. Dopóki koszt długu Hiszpanii nie wzrośnie istotnie powyżej tego poziomu, bezzasadne byłoby wystąpienie tego kraju o przyznanie pomocy finansowej. Poranne informacje spowodowały spadek kursu euro względem dolara do poziomu 1,3800. O godzinie 13:00 Bank Anglii przedstawi decyzję w sprawie stóp procentowych. Rynek zgodnie oczekuje, że główna stopa procentowa zostanie utrzymana na dotychczasowym poziomie 0,5 proc. Uwaga inwestorów z pewnością skupi się na komunikacie do decyzji w oczekiwaniu na wskazówki, co do dalszego kierunku polityki pieniężnej. Brytyjskie władze monetarne znajdują się w dość ciężkiej sytuacji, gdyż z jednej strony rosnąca inflacja zwiększa presję na zacieśnianie polityki pieniężnej, z kolei z drugiej strony wciąż niskie tempo wzrostu gospodarczego rodzi ryzyko wystąpienia stagflacji.
Informacja o obniżce ratingu Hiszpanii negatywnie wpłynęła na kurs złotego. Krajowa waluta osłabiła się o poranku względem euro oraz dolara do poziomów odpowiednio: 3,9900 oraz 2,8900.
Z kolei po godzinie 9:00 na rynek napłynęła wypowiedź członka RPP prof. A. Bratkowskiego, który stwierdził, że stopy procentowe powinny wzrosnąć o 50 pb w II kw., aby potem nastąpiła ich stabilizacja. A. Bratkowski dodał również, że w najbliższym czasie kurs złotego będzie ?dryfował? w okolicach obecnych poziomów. Złoty nie zareagował istotnie na tą wypowiedź. Widać, że krajowa waluta zaczyna powoli uodparniać się na liczne w ostatnim czasie wypowiedzi ze strony członków RPP, które stoją często w sprzeczności do siebie. Ponadto rozkład głosów z ostatnich posiedzeń Rady pokazał, że decydujący głos należy do prezesa M. Belki i z tego też względu rynek prawdopodobnie silniej reagować będzie przede wszystkim na wypowiedzi przewodniczącego Rady.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.