Notowania EUR/PLN już od kilku dni pozostają w wąskiej konsolidacji w pobliżu poziomu 3,8700. Od poniedziałku kurs nie wyszedł poza pasmo 3,8600 – 3,8900, przez większość czasu jednak wartość euro pozostaje w jednogroszowym przedziale 3,8700 – 3,8800. Kontynuacja konsolidacji jest bardzo prawdopodobnym scenariuszem na dzisiejszą sesję – niewykluczone nawet, że niska zmienność utrzyma się do końca bieżącego tygodnia. Złoty w obecnym momencie czeka na silniejszy impuls rynkowy. Czynniki, które dotychczas miały wpływ na polską walutę uległy osłabieniu. Perspektywa podwyżek stóp procentowych, choć w średnim terminie powinna stanowić wsparcie dla złotego, póki co zeszła na drugi plan. Najbliższe posiedzenie, na którym Rada Polityki Pieniężnej może dokonać kolejnej podwyżki odbędzie się w marcu, w związku z czym inwestorzy wstrzymują się chwilowo ze spekulacjami odnośnie decyzji. Sytuacja ta powinna utrzymać się co najmniej do początku przyszłego miesiąca, kiedy to na rynek napłyną dane o aktywności gospodarczej w sektorze przemysłowym (indeks PMI) oraz będzie miała miejsce publikacja prognozy inflacji Ministerstwa Finansów.
Osłabieniu uległy również obawy o kondycję fiskalną (a co za tym idzie finansową) najsłabszych gospodarek strefy euro. Choć ich problemy w dalszym ciągu pozostają nierozwiązane, inwestorzy odnoszą się do nich z większym zaufaniem, co wywołuje pozytywną reakcję zwrotną – wspiera spadek rentowności obligacji i tym samym zmniejsza skalę kłopotów finansowych.

Eurodolar w pierwszych godzinach dzisiejszej sesji zwyżkował i ok. godz. 10.30 mogliśmy obserwować ponowny test poziomu 1,3700 i wzrost kursu w okolice 1,3720 USD za EUR.
W czasie dzisiejszej sesji nie poznamy zbyt wielu publikacji z głównych światowych gospodarek. Jedynie z USA napłyną dane o sprzedaży domów na rynku pierwotnym – w perspektywie wieczornej decyzji Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych nie powinny mieć one jednak większego znaczenia. Rynek oczekuje nie tyle samej decyzji, co oficjalnego komentarza do tej decyzji amerykańskich władz monetarnych. Najprawdopodobniej będzie on utrzymany w łagodnym tonie i to właśnie wspiera w obecnym momencie wartość euro względem dolara amerykańskiego (szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie jastrzębie słowa szefa Europejskiego Banku Centralnego J. C. Tricheta). Biorąc pod uwagę zdecydowaną zwyżkę kursu EUR/USD w oczekiwaniu na komentarz Fed, prawdopodobny jest scenariusz odreagowania po jego publikacji, pod koniec sesji amerykańskiej.
Notowania GBP/USD powróciły dziś ponad poziom 1,5800, odrabiając niewielką część strat, jakie miały miejsce po wczorajszej publikacji zaskakująco słabych danych o PKB. Inwestorzy wprawdzie zdyskontowali już wcześniej, iż restrykcyjne cięcia budżetowe wprowadzone przez brytyjski rząd znajdą swoje odbicie w spowolnieniu wzrostu gospodarczego, jednak nie spodziewano się tak słabego wyniku, jak zaprezentowany wczoraj. Ponadto dane te zdecydowanie osłabiły oczekiwania na powrót Banku Anglii do bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku eurodolara upłynęła pod znakiem konsolidacji kursu w przedziale 1,3420 ? 1,3520. Pod koniec dnia jednak kurs zniżkował aż do 1,3400 USD za EUR. Na rynek napłynęły dziś niepokojące doniesienia w sprawie Grecji. Instytut badań Ifo poinformował, iż według niego Grecja nie będzie w stanie obsłużyć całości swoich zobowiązań. W związku z tym powinna ona rozważyć negocjacje z bankami kredytującymi odnośnie możliwości restrukturyzacji zadłużenia. Na rynku pojawiły się spekulacje, iż niemieckie ministerstwo finansów przygotowuje się na wypadek wystąpienia scenariusza bankructwa Grecji, bądź też restrukturyzacji długów tego kraju. Rzecznik rządu Niemiec jednak stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom. Z USA napłynął dziś szereg danych makro, jednak również one nie miały większego wpływu na parę EUR/USD. Poznaliśmy m.in. cotygodniowy odczyt liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Na przestrzeni ubiegłego tygodnia wyniosła ona 404 tys., czyli mniej niż zanotowane tydzień wcześniej 441 tys. i oczekiwane 420 tys. Lepiej od prognoz wypadła również sprzedaż domów na rynku wtórnym ? wzrosła ona w grudniu o 12,3 proc. m/m do poziomu 5,28 mln, przy przewidywaniach zwyżki o 4,8 proc. m/m, czyli do 4,85 mln. Rozczarowała natomiast nieco publikacja indeksu Fed Filadelfia, który spadł w styczniu do 19,3 pkt z 20,8 pkt, oczekiwano natomiast wyniku na poziomie 20,3 pkt. Kurs EUR/PLN po zwyżce w pierwszej połowie sesji do poziomu 3,9100 Jakkolwiek w dalszej części dnia odreagował część wzrostów, pod koniec notowań w Europie przebił swoje poranne maksima. Do osłabienia złotego mogły przyczynić się spadki na światowych giełdach, a także informacja, iż Komisja Europejska zwróciła się do Polski o przestawienie szczegółowego planu ograniczania deficytu budżetowego. Dziś z kraju poznaliśmy sporo danych. Jakkolwiek dynamika produkcji przemysłowej wypadła poniżej oczekiwań, to dane o inflacji bazowej oraz inflacji producentów wskazały na nasilenie się presji na wzrost cen, co pośrednio może mieć pozytywny wpływ na polską walutę. Produkcja w naszym kraju wzrosła w grudniu o 11,5 proc. r/r, oczekiwano natomiast 12,20 proc. Wskaźnik inflacji bazowej natomiast zwyżkował w ubiegłym miesiącu aż do poziomu 1,6 proc. r/r z 1,2 proc. miesiąc wcześniej (prognozowano 1,4 proc.). Silnie wzrósł również indeks PPI ? do 6,1 proc. r/r z 4,6 proc. w listopadzie (oczekiwania: 5,4 proc.). Dzisiejsze dane o inflacji stanowią kolejny argument za kontynuacją podwyżek stóp procentowych.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza decyzja agencji ratingowej Fitch o obniżce oceny wiarygodności kredytowej Irlandii nie zdołała istotnie wpłynąć na nastroje na krajowym rynku. Złoty pozostawał przez większość sesji stabilny na mocnym poziomie. Kurs EUR/PLN poruszał się w wąskim kanale wahań 4,0200 ? 4,0400, konsolidacja w tym przedziale ma również miejsce na początku dzisiejszych notowań. Wczoraj z regionu poznaliśmy finalne odczyty danych o PKB z Węgier oraz Czech. Gospodarka czeska wzrosła w III kwartale o 2,8 proc. r/r, a węgierski PKB zwiększył się w tym okresie o 1,7 proc. r/r. Dane te były zgodne z prognozami. Oprócz tego poznaliśmy odczyt salda handlowego Węgier, które zanotowało w październiku nadwyżkę 408 mln euro, przy oczekiwanych 500 mln EUR. Dziś z tego kraju napłynęły natomiast dane o inflacji, które potwierdziły, iż tempo wzrostu cen konsumentów utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie ? listopadowy indeks CPI wyniósł 4,2 proc. r/r, co wspiera oczekiwania inwestorów na kolejne podwyżki stóp procentowych. Notowania walut naszego regionu nie zareagowały jednak na wczorajsze i dzisiejsze publikacje. Forint, podobnie jak złoty, po odreagowaniu ostatniej fali osłabienia, konsoliduje się na nieco silniejszym względem euro poziomie (w okolicach 277,50 HUF za EUR). W dalszym ciągu słaba pozostaje korona czeska, a kurs EUR/CZK utrzymuje się w pobliżu poziomów nie obserwowanych od lipca bieżącego roku (25,10 CZK za EUR). W notowaniach eurodolara obserwowaliśmy wczoraj kolejny zwrot. Po zniżce do poziomu 1,3160 miało miejsce odbicie. Dzisiaj kurs tej pary walutowej zdołał dotrzeć do poziomu 1,3280. Od początku tygodnia porusza się on w kanale spadkowym. Dziś dotarł on w okolice jego górnego ograniczenia, znajdującego się nieco poniżej 1,3300. W najbliższych godzinach bariera ta powinna hamować zwyżkę wartości euro względem dolara. Wczoraj presję spadkową w notowaniach EUR/USD stworzyła decyzja agencji Fitch o obniżeniu ratingu Irlandii. Późniejsze odbicie wartości euro oraz brak większej reakcji giełd na wskazaną informację pokazuje, iż temat mniej rozwiniętych krajów strefy euro jest już nieco przebrzmiały. Nie jest on w stanie dłużej decydować o sytuacji rynkowej. W najbliższym czasie uczestnicy rynku będą nieco więcej uwagi poświęcać polityce pieniężnej Chin, bowiem wciąż utrzymują się spekulacje na temat możliwej podwyżki stóp, która miałaby zostać dokonana już w nadchodzący weekend. Do takiego kroku chińskie władze monetarne może zmusić wzrost inflacji, która według pogłosek w listopadzie dotarła tam do poziomu 5,1 proc. r/r. Oficjalne dane na ten temat poznamy właśnie w weekend. Jednak nawet jeśli stopy procentowe zostaną podniesione, reakcja rynku będzie prawdopodobnie jedynie chwilowa. Wskazuje na to brak trwalszej reakcji po październikowej, nieoczekiwanej decyzji o podniesieniu kosztu pieniądza w tym kraju. Dzisiaj z Chin napłynęły już dane na temat handlu zagranicznego. Wypadły one lepiej od oczekiwań ? nadwyżka handlowa okazała się wyższa od prognoz, pozytywnie zaskoczyła również dynamika eksportu i importu. Takie dane pokazują, iż istnieje przestrzeń do podwyżki stóp w tym kraju. Dzisiaj poznamy również publikację na temat handlu zagranicznego Stanów Zjednoczonych. Nie powinna mieć ona jednak wpływu na sytuację rynkową. Większą reakcję natomiast prawdopodobnie przyniesie wstępny odczyt indeksu nastrojów amerykańskich konsumentów Uniwersytetu Michigan, który zostanie przedstawiony przed godziną 16.00.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczął dzisiejszą sesję od lekkiego osłabienia ? notowania EUR/PLN zwyżkowały ponad poziom 3,9800. Kurs USD/PLN natomiast wzrósł ponad wartość 2,8500. Po wczorajszej dyskusji nad kształtem przyszłorocznego budżetu inwestorzy są zaniepokojeni faktem, iż deficyt finansów publicznych zostanie ograniczony do 3,0 proc. PKB nie w 2012, lecz w 2013 roku. Przyszłoroczna dziura w budżecie ma natomiast wynieść 6,5 proc. PKB. Termin ograniczenia deficytu do 3,0 proc. PKB zaproponowany przez rząd nie jest zgodny z wytycznymi Komisji Europejskiej nałożonymi na nasz kraj w ramach procedury nadmiernego deficytu. W przyszłym tygodniu będzie miała miejsce debata budżetowa na Węgrzech. Kraj ten jest zobowiązany już w przyszłym roku ograniczyć deficyt finansów publicznych do 3,0 proc. PKB. Zobowiązanie to zostało nałożone na Węgry jeszcze w 2008 r., jako jeden z warunków otrzymania kryzysowej pomocy finansowej z połączonych środków Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Komisji Europejskiej. W bieżącym roku natomiast deficyt ma wynieść 3,8 proc. PKB. Jak pokazały opublikowane wczoraj dane, dotyczące wykonania budżetu w tym kraju, w obecnym momencie tegoroczny cel budżetowy nie jest spełniony. Złożony na bieżący rok deficyt to 870,3 mld forintów, tymczasem jego skumulowana wartość od stycznia do sierpnia wyniosła 1089 mld HUF. Rząd węgierski liczy, iż dodatkowe wpływy z podatków do końca roku zaowocują miesięcznymi nadwyżkami, co w efekcie pozwoli na osiągnięcie tegorocznego celu. Inwestorzy podchodzą jednak do tego z dość dużą ostrożnością, a forint po danych osłabił się do poziomu ponad 274,00 HUF za EUR. Kurs EUR/USD naruszył wczoraj psychologiczną barierę 1,4000, nie zdołał jednak jej trwale przebić. Dzisiaj wartość euro względem dolara konsoliduje się ponad poziomem 1,3900. Konsolidacja ta powinna być kontynuowana w najbliższych godzinach, bowiem inwestorzy będą prawdopodobnie wstrzymywać się z większymi transakcjami w oczekiwaniu na oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy je o godz. 14.30. Prognozy zakładają, że liczba miejsc pracy poza sektorem rolniczym utrzymała się we wrześniu na poziomie z sierpnia. Właściwy wydźwięk tych danych po raz kolejny zakłócać będą zmiany w zatrudnieniu w sektorze publicznym, związane z przeprowadzanym w USA spisem ludności. Wcześniej amerykańskie władze zatrudniały w tym celu dużą liczbę pracowników tymczasowych, co sprawiało, że wskaźnik payrolls był sztucznie zawyżany (zatrudnienie w sektorze publicznym nie odzwierciedla bowiem zjawisk zachodzących w realnej gospodarce). Obecnie pracownikom tym kończą się umowy co sprawia, że dane są sztucznie zaniżane. Z tego względu warto bliżej przyjrzeć się wskaźnikowi mierzącemu zmianę zatrudnienia w przedsiębiorstwach prywatnych. Oficjalne prognozy zakładają, że wskaże on na wzrost liczby miejsc pracy o 75 tys., poprzednio zwyżka ta wyniosła 67 tys. Środowy odczyt danych sporządzanych przez agencję ADP, dotyczących właśnie sytuacji w sektorze prywatnym, wypadł zdecydowanie poniżej oczekiwań, co wskazuje, iż dzisiaj będzie bardzo trudno o pozytywne zaskoczenie. Z kolei nadzieję na to, że nie będziemy mieli do czynienia z dużym rozczarowaniem dają dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, które w ostatnich tygodniach zaczęły wskazywać na niewielką poprawę sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Ewentualny brak większego odchylenia od prognoz prawdopodobnie sprawi, iż dzisiejsze dane z USA nie przyniosą długoterminowych rozstrzygnięć w notowaniach EUR/USD. Przyhamować trend wzrostowy kursu tej pary walutowej mógłby prawdopodobnie jedynie naprawdę dobry odczyt. Nie można wykluczyć jednak, że przy braku dużego rozczarowania, inwestorzy wykorzystają moment publikacji danych do chwilowej realizacji zysków. Sygnał do większej korekty spadkowej przyniesie dopiero przebicie wsparcia na poziomie 1,3800. Drugim istotnym wydarzeniem dzisiejszej sesji jest rozpoczynające się spotkanie grupy G7 oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Poruszony prawdopodobnie zostanie popularny ostatnio temat ?wojny walutowej?. W obawie przed krytycznymi opiniami uczestników tych spotkań Bank Japonii w ostatnich dniach wstrzymywał się z działaniami zapobiegającymi nadmiernemu umocnieniu jena. Kurs USD/JPY ustanowił 15-letnie minima, schodząc w okolice poziomu 82,00. Dzisiaj minister finansów Japonii powiedział, iż jeśli zajdzie taka potrzeba, zostanie dokonana kolejna interwencja, jednak dodał również, że działania te miałyby na celu niedopuszczenie do zbyt silnych zmian, a nie obronę konkretnego poziomu. Zdanie to można traktować, jako pewne przyzwolenie na powolne umocnienie jena. Konkretne stanowisko być może poznamy po spotkaniu grupy G7.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza sesja w notowaniach złotego nie przyniosła rozstrzygnięć dla polskiej waluty. Notowania EUR/PLN po ostatnim spadku aż do poziomu 3,9200 wyhamowały zniżkę. Z góry natomiast wzrost kursu powstrzymywała wartość 3,9600 PLN za EUR. Jeszcze w minionym tygodniu poziom ten stanowił istotne wsparcie, po jego pokonaniu jednak, w obecnym momencie skutecznie hamuje on wzrost wartości euro względem złotego. Wraz z wejściem eurodolara w przedział konsolidacji, od kilku dni konsolidują się również notowania pary USD/PLN ? kurs od środy porusza się w przedziale 3,0800 ? 3,1200.
Biorąc pod uwagę sporą zmienność na rynku walutowym w ostatnich dniach oraz spore pogorszenie nastrojów na giełdach, należy stwierdzić, iż złoty zachowuje się bardzo stabilnie, wykazując spory potencjał do umocnienia. Polska waluta pozostawała stabilna, pomimo że miała silne podstawy by podążać za rynkiem zagranicznym. Od poniedziałku bowiem nie poznaliśmy żadnych danych z krajowej gospodarki, na lokalnym rynku nie miały również miejsca istotne wydarzenia ekonomiczne. Dziś zostanie przedstawiona jedyna w bieżącym tygodniu publikacja z naszego kraju. O godz. 14.00 poznamy dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących. Oczekuje się, iż w lipcu rachunek bieżący zanotował deficyt na poziomie 794 mln euro. Publikacja ta nie powinna mieć jednak większego wpływu na rynek złotego.

W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej kurs EUR/USD odnotował spadek w okolice poziomu 1,2640. Szybko jednak nastąpiło odreagowanie w okolice 1,2700. Sytuacja w notowaniach tej pary walutowej wciąż pozostaje nierozstrzygnięta. Przełom przyniesie dopiero przebicie jednej z kluczowych barier 1,2600 bądź 1,2920.
Dzisiaj na rynek nie napłyną już dane, które mogłyby mieć istotny wpływ na kurs EUR/USD. Dlatego też na rozstrzygnięcie sytuacji w notowaniach tej pary walutowej przyjdzie na poczekać przynajmniej do przyszłego tygodnia, w którym poznamy m.in. sierpniową sprzedaż detaliczną i produkcję przemysłową z USA.
W trakcie sesji azjatyckiej na rynek napłynął finalny odczyt danych o PKB Japonii. Okazał się on zgodny z prognozami. Produkt Japonii wzrósł o 0,4 proc. kw/kw. W notowaniach USD/JPY obserwowaliśmy w ostatnich godzinach próbę odreagowania ostatnich spadków. Wzrost kursu tej pary walutowej powstrzymała jednak linia ostatniej fali spadkowej, która obecnie kształtuje się w okolicach poziomu 84,30. Dopiero przebicie tej bariery ograniczy presję na zniżkę w notowaniach dolara względem jena.
Z Chin napłynęły dzisiaj dane na temat sierpniowego bilansu handlu zagranicznego. Nadwyżka handlowa okazała się nieco mniejsza od oczekiwań. Dane te mają jednak pozytywny wydźwięk ? dynamika eksportu utrzymała się na wysokim poziomie, a dynamika importu odnotowała zdecydowany wzrost w stosunku do wyniku lipcowego. Kolejna porcja istotnych danych z Chin zostanie przedstawiona jutro. Poznamy m.in. sierpniową inflację konsumentów oraz produkcję przemysłową. Publikację tych danych przyspieszono, bowiem pierwotnie miały one zostać zaprezentowane w poniedziałek. Na rynku pojawiły się pogłoski, że krok ten może oznaczać, iż na początku przyszłego tygodnia chińskie władze monetarne zdecydują się na podwyżkę stóp procentowych, gdyż dane o inflacji wskażą na wysokie tempo dynamiki wzrostu cen. Zapowiedzią takiej decyzji może być również fakt, iż dzisiaj chiński bank centralny ustalił kurs juana na dość wysokim poziomie. Dzisiaj o godz. 13.00 zostanie przedstawiony raport z kanadyjskiego rynku pracy. Prognozy zakładają wzrost zatrudnienia w sierpniu o 30 tys. i utrzymanie się stopy bezrobocia na poziomie 8 proc. W kanadyjskiej gospodarce tempo ożywienia w ostatnim czasie spowolniło m.in. za sprawą niższej dynamiki wzrostu Stanów Zjednoczonych, jednak sytuacja na rynku pracy prezentuje się lepiej. Notowania pary USD/CAD wciąż przebywają w kilkumiesięcznym kanale wahań. Obecnie znajdują się mniej więcej w jego połowie, w związku z tym trudno oczekiwać, by dzisiaj po publikacji wspomnianych danych nastąpiło wybicie.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza sesja przyniosła umiarkowane osłabienie złotego na skutek pogorszenia nastrojów inwestycyjnych na światowych giełdach. Będąca skutkiem tego zwyżka EUR/PLN zatrzymała się jednak ponownie na oporze 4,1700. Można powiedzieć, że pomimo deprecjacji, polska waluta wykazała się wczoraj sporą odpornością na słaby sentyment inwestycyjny na globalnym rynku. Dziś notowania EUR/PLN rozpoczęły dzień w okolicach poziomu 4,1400. Najprawdopodobniej w pierwszej części sesji na rynku walutowym będziemy obserwować konsolidację, o godz. 14.30 na rynek napłyną dane z amerykańskiego rynku pracy ? do momentu tej publikacji inwestorzy mogą wstrzymywać się z większymi transakcjami.
Wczoraj z Polski poznaliśmy dane dotyczące aktywności gospodarczej w sektorze przemysłowym ? wskaźnik PMI wzrósł w czerwcu do poziomu 53,3 pkt ? najwyższego od prawie trzech lat. Oprócz krajowych danych, na rynek napłynęły również indeksy PMI z innych krajów naszego regionu, w tym z Węgier oraz Czech. Węgierski wskaźnik kolejny miesiąc pozostawał pod poziomem 50 pkt ? w czerwcu jego wartość wyniosła 49,5 pkt, co oznacza spadek aktywności gospodarczej. Czeski PMI natomiast zdołał w czerwcu utrzymać wysoki poziom z poprzedniego miesiąca, czyli 57,6 pkt. Najlepiej radzącym sobie sektorem był eksport (silnie wzrosły nowe zamówienia i sprzedaż zagraniczna), co można przypisywać osłabieniu walut naszego regionu w maju oraz czerwcu.

Eurodolar rozpoczął nowy miesiąc od bardzo silnego wzrostu. W czwartek odnotował on zwyżkę z okolic poziomu 1,2200 aż do 1,2540. Na rynek nie napłynął impuls, który mógłby uzasadnić tak silny ruch. Co prawda za pozytywną informację dla euro można potraktować wczorajszą aukcję hiszpańskich 5-letnich obligacji skarbowych, na której udało się uplasować papiery o wartości 3,5 mld EUR, jednak jej waga nie była na tyle duża, by tak silnie wypłynąć na europejską walutę (zwłaszcza, że reakcja giełd Starego Kontynentu była ograniczona). Wczorajszy ruch eurodolara potwierdził fakt, iż jego korelacja z innymi rynkami jest obecnie bardzo słaba. Wczoraj w momencie jego zwyżki ceny surowców spadały, a indeksy giełdowe konsolidowały się bądź również zniżkowały. Takie rozkorelowanie się rynków następuje zwykle przed większymi zmianami. Być może stoimy właśnie u ich progu.
W najbliższych godzinach w notowaniach EUR/USD powinniśmy obserwować konsolidację. Inwestorzy będą bowiem oczekiwać na bardzo istotne dane z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy je o godz. 14.30. Po raz kolejny odczyt najważniejszego wskaźnika spośród tych danych ? zmiany zatrudnienia poza sektorem rolniczym ? będzie w pewnym stopniu zakłócony przez sektor publiczny. W ostatnich miesiącach znaczny przyrost liczby miejsc pracy w amerykańskiej gospodarce był efektem m.in. wzrostu zatrudnienia pracowników tymczasowych, którzy przeprowadzali spis ludności. W czerwcu część z nich przestała pracować, co będzie miało negatywny wpływ na odczyt wskaźnika. Dlatego też prognozy zakładają spadek zatrudnienia w USA w czerwcu aż o 110 tys. Warto jednak zwrócić na zmianę liczby etatów w sektorze prywatnym. Tu oczekiwania są już zdecydowanie wyższe ? zakładają one wzrost liczby miejsc pracy o 112 tys. Wobec ostatnich zaskakujących zmian w notowaniach EUR/USD, trudno jednoznacznie stwierdzić, jak kurs tej pary walutowej zareaguje na publikację wspomnianych danych. Dzisiejsze jego zachowanie powinno dać jednak odpowiedź, czy stanie się on barometrem nastrojów rynkowych, czy tez pozostanie wyznacznikiem tego, jak inwestorzy postrzegają amerykańską i europejską gospodarkę.
Wczoraj kurs EUR/USD przebił istotny opór usytuowany nieco pod poziomem 1,2500. Kolejna silna bariera, która może hamować jego zwyżkę to 1,2650 (23,6% zniesienia Fibonacciego spadków, jakie dokonały się w notowaniach tej pary walutowej od grudnia 2009 r. do czerwca br.). Przebicie tego ograniczenia może sprawić wiele problemów.
Wczoraj euro zyskało na wartości nie tylko względem dolara, ale również w stosunku do franka. Dynamiczna zniżka kursu EUR/CHF wyhamowała nieco pod wartością1,3100, po czym obserwowaliśmy silne odreagowanie. Przez moment eurofrank kształtował się nawet w pobliżu poziomu 1,3400. Dzisiaj jednak konsoliduje się on pod 1,3300. W najbliższym czasie stabilizacja notowań tej pary walutowej powinna być kontynuowana, bowiem szwajcarski bank centralny nie może pozwolić na to, by w notowaniach EUR/CHF wciąż panowała wysoka zmienność.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Polska waluta podlegała w bieżącym tygodniu stopniowemu osłabieniu. Jeszcze w poniedziałek złoty zdołał umocnić się do poziomu 4,0200 PLN za EUR, pod wpływem pozytywnych nastrojów inwestycyjnych, jakie na początku tygodnia panowały na światowych giełdach. Kolejne dni jednak przyniosły odreagowanie. Kulminacja deprecjacji miała miejsce w drugiej połowie tygodnia ? notowania EUR/PLN zwyżkowały w piątek do poziomu 4,1400. Złoty praktycznie nie zareagował na wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich. Źródłem niepewności na krajowym rynku jest jednak ostateczny wynik, jaki poznamy 4 lipca. Do tego czasu inwestorzy będą śledzić sondaże popularności. W obecnym momencie rynki wciąż wierzą w zwycięstwo obecnego lidera rankingów, B. Komorowskiego, jednak jego niewielka przewaga po pierwszej turze, rodzi niepewność, co do ostatecznego wyniku wyborów. W momencie, w którym szala zaczęłaby się przechylać na stronę J. Kaczyńskiego, rynki mogą zacząć rewidować swoje oczekiwania, co z kolei może mieć negatywny wpływ na polskie rynek walutowy. Istnieje bowiem obawa, iż J. Kaczyński może, korzystając z przysługującego prezydentowi prawa weta, blokować proponowane przez rząd reformy, w tym również konieczną reformę finansów publicznych.
W ciągu tygodnia na rynek napłynęły istotne dane z Polski ? dotyczyły one m.in. bezrobocia i sprzedaży detalicznej. Obydwie publikacje wypadły lepiej od prognoz ? stopa bezrobocia spadła w maju do 11,9%, a sprzedaż detaliczna zanotowała w tym okresie wzrost o 4,3% r/r , prognozowano natomiast wyniki na poziomie odpowiednio: 12,0% i 3,2% r/r. Odczyty te jednak nie wywarły praktycznie żadnego wpływu na polski rynek walutowy, który jak zwykle podążał za sentymentem ogólnorynkowym. Za osłabieniem złotego pod koniec bieżącego tygodnia stało zdecydowane pogorszenie nastrojów inwestycyjnych w regionie, które z kolei miało miejsce za sprawą poważnych problemów budżetowych w Rumunii. Kraj ten został zmuszony do zacieśniania i zdyscyplinowania polityki fiskalnej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską, po tym jak otrzymał od tych organizacji 20 mld euro pomocy finansowej. Wsparcie to zostało podzielone na transze, których przekazanie uzależniono od wypełnienia szeregu zobowiązań, w tym również warunków budżetowych. Aby spełnić wymogi fiskalne, przewidziane na bieżący rok rząd Rumunii zdecydował się na cały szereg cięć wydatków ? mają one na celu osiągnięcie deficytu budżetowego na poziomie 6,8% PKB. Wśród nich m.in. przewidziana jest obniżka płac sektora budżetowego o 25% oraz redukcja emerytur o 15%. Przeciwko temu pakietowi zaprotestowała tydzień temu opozycyjna lewica, zgłaszając wniosek o głosowanie nad wotum nieufności dla rządu. Ekipa rządząca przetrwała to zawirowanie i wydawało się, iż konieczne reformy fiskalne nie są już zagrożone. W bieżącym tygodniu okazało się jednak, iż zmianom w budżecie przyjrzy się bliżej Trybunał Konstytucyjny, gdyż część z nich może być niezgodna z prawem. Koniec tygodnia upłynął więc na oczekiwaniu na decyzję trybunału ? uznał on, iż cięcia emerytur są niezgodne z Konstytucją, w związku z czym rząd najprawdopodobniej będzie musiał poszukać źródeł oszczędności w innych obszarach. Tymczasem pomoc z MFW może zostać zawieszona ? Rumunia powinna w najbliższej transzy otrzymać 2 mld euro pomocy. Wsparcie to jest szczególnie ważne w ostatnich tygodniach, kiedy to za sprawą ?kryzysu greckiego? zaufanie i nastroje inwestycyjne spadły, a kraje naszego regionu mają problemy z pozyskaniem kapitału na rynku finansowym.

Od pewnego czasu w notowaniach eurodolara obserwować można relatywną stabilizację. Po okresie systematycznych wzrostów w mijającym tygodniu kurs EUR/USD poruszał się w trendzie bocznym. Wprawdzie początek tygodnia wyglądał optymistycznie dla notowań eurodolara, które wzrosły w okolice poziomu 1,2450. Jednak opór ten okazał się skutecznym ograniczeniem dalszej aprecjacji wspólnej waluty wobec dolara. Ostatecznie po powrocie kursu głównej pary walutowej w okolice 1,2250 na rynku zapanowała względna stabilizacja. W dalszym ciągu ruch wzrostowy rozpoczęty 8 czerwca nazwać należy jedynie korektą w trendzie spadkowym. Dopiero ewentualne pokonanie okolic poziomu 1,2650 byłoby silnym sygnałem sugerującym możliwość zmiany trendu.
Z ważnych informacji, jakie w tym tygodniu napłynęły na rynek warto wspomnieć o decyzji Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych. FOMC utrzymał koszt pieniądza bez zmian, po raz kolejny podkreślając, że poziom ten zostanie pozostawiony przez dłuższy okres czasu. Jednak komunikat ten miał nieco miej optymistyczny wydźwięk niż ostatnie. Przedstawiciele FOMC podkreślili, że na obecne zadowalające tempo ożywienia gospodarczego negatywny wpływ może mieć pogarszająca się sytuacja na międzynarodowych rynkach finansowych. W efekcie oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w USA uległy zmianie i obecnie kształtują się one w okolicach marca 2011.
Dość interesujący jest fakt, że podczas gdy sytuacja na giełdach w drugiej części tygodnia uległa pogorszeniu, to notowania eurodolara pozostały stabilne. Świadczy to o dość dużym rozkorelowaniu głównej pary walutowej z kondycją światowych giełd. Z drugiej jednak strony po wcześniejszym silnym spadku kursu EUR/USD stwierdzić można, że większość złych informacji została już zdyskontowana przez rynek walutowy, podczas gdy to giełdy w tej chwili nadganiać muszą zaległości. W ostatnim czasie walutą, która wykazywała większą wrażliwość na zmiany sentymentu inwestycyjnego był frank szwajcarski. Pogorszenie się nastrojów wśród inwestorów pod koniec tygodnia w związku z problemami w Rumunii przełożyło się na zwiększony popyt na bezpieczną szwajcarską walutę. Tym samym kurs EUR/CHF kontynuuje ruch spadkowy, ustanawiając kolejne historyczne minima. Tym, co dodatkowo skłania inwestorów do zakupu szwajcarskiej waluty są zapowiedzi przedstawicieli SNB, że ze względu na spadek ryzyka wystąpienia deflacji w Szwajcarii, tamtejsze władze monetarne nie będą zmuszone przeprowadzać interwencji walutowych w celu osłabienia franka.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Mijający tydzień na rynku złotego charakteryzował się sporą zmiennością notowań. Pierwsze jego dni upływały w spokojnych nastrojach, a wartość euro konsolidowała się w przedziale 4,0000 ? 4,0500 zł. Koniec tygodnia przyniósł silną zwyżkę notowań EUR/PLN, która wyciągnęła kurs do poziomu 4,2000, czyli w pobliże ostatnich szczytów. W piątek jednak notowania tej pary walutowej powróciły w okolice wartości 4,12 PLN za EUR. W ciągu tygodnia na rynek napłynął cały szereg danych z Polski, nie miały one jednak większego wpływu na notowania polskiej waluty. Choć wypadły one w większości bardzo dobrze, nie odbiegały jednak znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja inwestorów. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Dobrze zaprezentowały się dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona w minionym miesiącu o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Nawet jednak jeśli dane te zdecydowanie różniłyby się od oczekiwań i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki. Odgrywają one wprawdzie pewną rolę, ale zazwyczaj wtedy, gdy kierunek, jaki wskazują rynkowi jest zgodny z nastrojami wśród światowych inwestorów. Wówczas nasilają one wpływ globalnego sentymentu inwestycyjnego. Jeśli natomiast dane są pozytywne, a apetyt inwestycyjny jest słaby przy rosnącej awersji do ryzyka, to nie mają one większego wpływu na polski rynek. Dynamiczne osłabienie złotego zrodziło spekulacje o możliwej interwencji Banku Gospodarstwa Krajowego na rynku walutowym. Nie zostały one jednak oficjalnie potwierdzone. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro pochodzących ze środków unijnych. Prezes banku powiedział natomiast, iż BGK jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu, w momencie dynamicznej zwyżki EUR/PLN nie wykazywał on jednak nadzwyczajnej aktywności.

W notowaniach EUR/USD w mijającym tygodniu obserwowaliśmy bardzo wysoką zmienność. Wartość euro względem dolara zeszła w połowie tygodnia do poziomu najniższego od ponad roku (okolice 1,2140), natomiast już w piątek kształtowała się przez moment nawet na 1,2670. Fundamentalnie w chwili obecnej nie ma podstaw do silniejszej zwyżki kursu tej pary walutowej. Impuls do powrotu do większego spadku da jednak dopiero zejście pod poziom 1,2500.
Impuls do osłabienia euro względem dolara w pierwszej połowie tygodnia dał dalszy wzrost obaw o obecną i przyszłą sytuację w strefie euro. Światowi inwestorzy wykorzystywali każdy pretekst do sprzedaży europejskiej waluty. Negatywnie zareagowali m.in. na informację o tym, iż Niemcy wprowadziły zakaz niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży m.in. na obligacje emitowane przez kraje strefy euro. Ponadto uświadomili sobie, że konieczne oszczędności w Eurolandzie będą osłabiać jego gospodarkę w kolejnych kwartałach. Wspólnej walucie z pewnością również nie sprzyjały wypowiedzi przedstawicieli europejskich władz politycznych i monetarnych, w których nie wyrażali oni zbyt dużego zaniepokojenia niską wartością euro. Jedyne co ich martwiło to wysoka zmienność. Można wnioskować, że z ich strony pojawiło się nawet przyzwolenie na osłabienie europejskiej waluty, pod warunkiem, że nie będzie ono przebiegało w zbyt wysokim tempie. Słabsze euro może być wsparciem dla gospodarki, odczuwającej negatywne skutki oszczędności budżetowych. Mimo wspomnianych wypowiedzi europejskich władz, w notowaniach EUR/USD w drugiej połowie tygodnia obserwowaliśmy odbicie na fali spekulacji na temat ewentualnej interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku walutowym. Ruch ten należy traktować raczej jako techniczne odreagowanie, do którego pretekstem były wspomniane pogłoski. Dopóki na rynek nie napłyną informacje wspierające fundamentalnie euro, o trwałą zwyżkę kursu EUR/USD będzie bardzo trudno. W mijającym tygodniu na światowych giełdach obserwowaliśmy silne spadki. Co więcej padły sygnały do dalszej zniżki. Jeśli faktycznie będziemy ją obserwować, na wartości mogą tracić waluty bardziej wrażliwe na zmiany awersji do ryzyka na światowych rynkach, takie jak np. dolar australijski. W przyszłym tygodniu na rynek nie napłynie zbyt wiele istotnych danych makro. Warto jednak zwrócić uwagę na drugi odczyt danych o PKB Stanów Zjednoczonych za I kw. Często drugi odczyt tego wskaźnika w USA istotnie różni się od pierwotnych szacunków, dlatego też uczestnicy rynku śledzą go z dość dużą uwagą. Prawdopodobnie jedynie te dane zdołają chwilowo przerwać dominację doniesień związanych z sytuacją w strefie euro.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczyna się w spokojnych nastrojach. Kurs EUR/PLN konsoliduje się w okolicach poziomu 4,0200, niewykluczona jest jednak kontynuacja wzrostów. Na początku miesiąca w notowaniach EUR/PLN doszło do przebicia linii średnioterminowego trendu spadkowego, jaki można było obserwować od przełomu października i listopada 2009 r. Próba powrotu pod tę linię miała miejsce pod koniec minionego tygodnia, zakończyła się ona jednak niepowodzeniem. Sytuacja ta sugeruje możliwą kontynuację osłabienia polskiej waluty względem euro z pierwszym bardziej istotnym oporem w okolicach poziomu 4,2400 PLN za EUR, stanowiącym szczyt ostatniej zwyżki kursu. Bieżący tydzień upłynie pod znakiem sporej liczby publikacji makro z Polski. Dziś poznamy saldo bilansu obrotów bieżących. W kolejnych dniach natomiast napłyną dane m.in. o zatrudnieniu oraz wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw, a także o produkcji przemysłowej. Choć publikacje te mają szansę potwierdzić, iż polska gospodarka znajduje się w niezłej kondycji, to jednak ich oddziaływanie na krajowy rynek walutowy nie będzie znaczące. W ostatnich dniach bowiem wpływ negatywnych nastrojów na światowych rynkach na polską walutę jest na tyle silny, że nawet pozytywne czynniki lokalne odgrywają drugorzędną rolę.

Kurs EUR/USD w trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej zszedł do najniższego poziomu od kwietnia 2006 r. Za euro przez moment płacono tylko 1,2240 USD. Na początku notowań w Europie kurs tej pary walutowej kształtował się nieco wyżej ? w pobliżu 1,2300. Inwestorzy wciąż obawiają się o przyszłość gospodarczą strefy euro. Cięcia wydatków budżetowych spowolnią tempo rozwoju Eurolandu, z drugiej strony jednak są one niezbędne do przywrócenia zaufania uczestników rynku do obligacji mniej rozwiniętych państw, takich jak Grecja, czy też Portugalia i do ustabilizowania finansów publicznych tych krajów. W minionym tygodniu plany ograniczenia deficytu przedstawiły m.in. Hiszpania i Portugalia. W weekend dodatkowe cięcia zapowiedziały Włochy, natomiast Francja ma przedstawić projekt tego typu działań w najbliższych dniach. Obecnie trudno wskazać czynnik, który mógłby zatrzymać wyprzedaż euro. Być może spadek kursu EUR/USD zdołałaby powstrzymać werbalna bądź fizyczna interwencja Europejskiego Banku Centralnego. Niepewność odnośnie tego, czy zostanie ona dzisiaj dokonana może ograniczać tempo spadku wartości euro względem dolara. Wypowiedzi przedstawicieli ECB z minionego tygodnia nie wskazują jednak na to, że bank będzie chciał szybko podjąć się obrony europejskiej waluty. Z punktu widzenia analizy technicznej najbliższe istotne wsparcie usytuowane jest nieco powyżej 1,2100, gdzie znajduje się poziom 50% zniesienia ruchu wzrostowego, jaki obserwowaliśmy w notowaniach EUR/USD od 2000 do 2008 r. Kurs GBP/USD podobnie jak eurodolar również notuje silny spadek. Dzisiaj przez moment znalazł się on nawet pod 1,4300. Najbliższe, naprawdę silne wsparcie, usytuowane jest w notowaniach tej pary walutowej na poziomie 1,4000. Dzisiaj negatywnie na funta wpłynęły dane z brytyjskiego rynku nieruchomości, które wskazały na pierwszy w bieżącym roku spadek cen domów.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku złotego upływał pod znakiem umocnienia polskiej waluty. Złoty kontynuował rozpoczęte jeszcze w poprzedni piątek odrabianie strat, jakie poniósł tydzień wcześniej na fali gwałtownego osłabienia, które miało miejsce pod wpływem skrajnego pogorszenia nastrojów na światowym rynku finansowym. Notowania EUR/PLN na przestrzeni ostatnich dni zniżkowały z 4,0800 do 3,9500. Po spadku tym miała miejsce konsolidacja wokół niższego z poziomów, w końcówce tygodnia kurs jednak zwyżkował, dochodząc w okolice 4,0000 PLN za EUR. Na początku tygodnia złoty umacniał się pod wpływem poprawy sentymentu inwestycyjnego na giełdach, jaka miała miejsce po informacji, iż Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zaakceptowały pakiet pomocowy dla zagrożonych gospodarek Eurolandu, opiewający na 750 mld euro. Polską walutę wspierało jednak również wiele czynników lokalnych, wśród nich m.in. dobre dane o PKB za I kwartał, jakie napłynęły z Czech oraz Węgier. Wzrost gospodarczy w Czechach wyniósł 1,2% r/r i okazał się nieznacznie niższy od prognoz. Bardzo pozytywnie natomiast zaskoczył odczyt dynamiki PKB z Węgier. Wprawdzie nie był on zbyt wysoki ? w minionym kwartale wzrost PKB kształtował się na poziomie 0,1% r/r ? jednak, biorąc pod uwagę oczekiwania na poziomie -2,1% r/r, wynik ten należy uznać za bardzo pozytywny. Dane te potwierdzają systematyczną poprawę kondycji gospodarek naszego regionu, jaka ma miejsce pod wpływem ożywienia w eksporcie oraz wzrostu popytu wewnętrznego. Głównym wsparciem dla złotego były jednak wydarzenia na krajowym rynku ? bardzo udany debiut PZU oraz zakończona z sukcesem aukcja krajowych obligacji. Akcje polskiego giganta ubezpieczeniowego zwyżkowały na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. Jeśli chodzi natomiast o aukcję długu, to była ona kolejną, w czasie której popyt zdecydowanie przekroczył podaż. Łączna wartość złożonych zleceń kupna okazała się prawie 2,5-krotnie wyższa od oferty na poziomie 3 mld zł. W kolejnych dniach złoty będzie jednak w dalszym ciągu zależał od nastrojów na światowych rynkach. Pośrednie zagrożenie dla krajowej waluty, oprócz nasilających się problemów fiskalnych w Eurolandzie, mogą również stanowić obawy o sytuację budżetową w naszym regionie. Mogą one powrócić na rynek za sprawą Węgier. Istnieje bowiem ryzyko, iż tamtejszy nowo wybrany rząd podniesie zaplanowany na bieżący rok deficyt budżetowy z 3,8% PKB do 6% PKB. Jeszcze w czasie kampanii zwycięska partia Fidesz twierdziła, iż dziura budżetowa na poziomie 3,8% jest nierealna. Budżet z tej wielkości deficytem to cel na 2010 r. wyznaczony przez Unię Europejską oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy po tym, jak organizacje te przyznały Węgrom pod koniec 2008 r. interwencyjne środki pomocowe. Partia Fidesz zapowiedziała już renegocjację wysokości deficytu UE i MFW. W obliczu ostatniej fali problemów fiskalnych w strefie euro, inwestorzy są bardziej wrażliwi na kwestie budżetowe również w przypadku innych gospodarek, a w szczególności krajów naszego regionu, które z problemem podwyższonych deficytów borykają się nie od dziś.

Mijający tydzień na rynku walutowym rozpoczął się od odreagowania kursu eurodolara po wcześniejszej silnej przecenie związanej z zadłużeniem Grecji oraz strajkami w tym kraju. Wzrost wartości euro względem amerykańskiej waluty w okolice poziomu 1,3100 dokonał się dzięki zaakceptowaniu przez europejskie władze pakietu pomocowego, opiewającego na kwotę 750 mld EUR, w tym 440 mld EUR w postaci pożyczek od państw Eurolandu, 60 mld w postaci pożyczek z budżetu UE i 250 mld EUR z MFW. Ponadto Europejski Bank Centralny zobowiązał się do skupywania z rynku wtórnego obligacji emitowanych przez zadłużone kraje. Ta bezprecedensowa decyzja ze strony władz Eurolandu w pierwszym momencie poprawiła nastroje na rynku. Jednak szybko inwestorzy zdali sobie sprawę, że udzielanie kolejnych wsparć finansowych nie rozwiązuje problemu, a jedynie odkłada go w czasie. Z tego też względu kurs EUR/USD odbił się od poziomu 1,3100, ponownie zniżkując w kierunku istotnego wsparcia 1,2450, wyznaczonego przez dołek z marca 2009 roku. Wprawdzie Hiszpania oraz Portugalia ogłosiły podjęcie kroków, mających ograniczyć deficyt budżetowy i zapewniały, że są gotowe przeprowadzić niezbędne reformy pomimo strajków i sprzeciwów społecznych. Informacja ta wsparła nastroje na europejskich giełdach, jednak kurs euro kontynuował osłabienie. Inwestorów zaczęło niepokoić zaangażowanie ECB w proces skupywania obligacji. Angażowanie się tej instytucji w ryzykowne obecnie obligacje zadłużonych krajów rodzi obawy o spadek wiarygodności ECB, gdyż naraża go na dotkliwe straty w sytuacji restrukturyzacji długu przez emitentów. W efekcie przyjmowanie na siebie większego ryzyka przez ECB, będącego gwarantem wartości euro, negatywnie uderza w wartość wspólnej waluty. Ponadto druga część tygodnia pokazała, że inwestorów zaczęła również niepokoić perspektywa dalszego tempa wzrostu gospodarczego w Eurolandzie. Obawiają się oni, że cięcia w wydatkach publicznych w Hiszpanii oraz Portugalii przełożyć mogą się na spowolnienie wzrostu w tych gospodarkach, co uderzyć może również w dynamikę PKB całej strefy euro. O obawach tych świadczy ciągły spadek wartości EUR, pomimo niższych rentowności długu zaciągniętego przez problematyczne kraje. Pod koniec tygodnia kurs EUR/USD testował poziom 1,2450, krótkotrwale go przebijając. Naruszenie tej granicy oznaczać może, że już wkrótce kurs głównej pary walutowej spadnie trwale poniżej tego wsparcia, w efekcie czego tempo deprecjacji euro względem dolara może przybrać na sile. Na zakończenie tygodnia poznaliśmy istotne dane z amerykańskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna w USA wzrosła w kwietniu o 0,4% m/m co jest wynikiem lepszym od prognoz. Lepiej od oczekiwań wypadła także produkcja przemysłowa, która w wzrosła w kwietniu o 0,8% m/m. Jednak dane te nie wywarły istotnego wpływu na notowania eurodolara, gdyż oczy inwestorów zwrócone są przede wszystkim na strefę euro.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Broker S.A.