Głównym wydarzeniem dzisiejszej sesji była informacja na temat problemów budżetowych Rumunii. Władze tego kraju, aby otrzymywać pomoc finansową od Międzynarodowego Funduszu Walutowego zobowiązane są utrzymywać relację deficytu budżetowego do PKB poniżej poziomu 6,8%. W tym celu rząd tego kraju uchwalił niezbędne reformy zakładające m.in. obcięcie płac w sektorze publicznym o 25% oraz redukcję emerytur o 15%. Ostatecznie uchwała ta została odrzucona przez rumuński Trybunał Konstytucyjny głównie ze względu na zapis na temat wielkości emerytur. Decyzja ta zrodziła sporo niepokoju, gdyż bez niezbędnych zmian Rumunia nie otrzyma pomocy finansowej od MFW, co istotnie pogorszy jej wypłacalność. W efekcie może to być kolejny kraj spoza Eurolandu zaraz po Węgrzech przeżywający poważny kryzys zadłużenia. Wszystko to przełożyło się na pogorszenie nastrojów wśród inwestorów, co zaowocowało odpływem kapitału z europejskich rynków wschodzących. W efekcie złoty w godzinach porannych istotnie się osłabiał, a kurs EUR/PLN wzrósł w okolice 4,1400. Jednak w dalszej części dnia krajowa waluta zdołała odrobić część strat oscylując pod koniec sesji w Europie w okolicach 4,1200. Z technicznego punktu widzenia sytuacja nie uległa większej zmianie, gdyż notowania EUR/PLN w dalszym ciągu utrzymują się w przedziale 4,0400-4,2000. Pomimo zawirowań w Europie dziś notowania eurodolara zachowywały się stabilnie. Stabilizacja głównej pary walutowej w ostatnim czasie może dziwić, gdyż nie reagowała ona na pogarszającą się sytuację na giełdach. Z drugiej jednak strony po tak silnym spadku kursu EUR/USD większość złych informacji może być już zdyskontowana w cenach i to teraz giełdy muszą nadganiać zaległości. Dzisiejsze dane z USA tj. finalne odczyty dynamiki PKB za I kw. oraz indeksu Uniwersytetu Michigan nie wpłynęły istotnie na kurs amerykańskiej waluty.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Podczas wczorajszej sesji na Wall Street obserwować można było spadki, które przybrały na sile w końcowych godzinach notowań. Indeks Dow Jones zniżkował wczoraj o 1,41%, S&P 500 o 1,68%, a technologiczny Nasdaq stracił 1,63%. Na rynku w dalszym ciągu utrzymują się mało optymistyczne nastroje. Z tego też względu warto zwrócić uwagę na dzisiejszą publikację indeksu zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan. Wynik gorszy od prognoz, czyli poniżej 75,5 pkt mógłby dodatkowo pogorszyć sentyment inwestycyjny. Patrząc na indeks S&P 500 widać, że formacja głowy z ramionami powoli się domyka. Przełamanie linii szyi czyli okolic poziomu 1035 pkt byłoby silnym sygnałem do zajęcia krótkiej pozycji.
Przewagę spadków obserwować można było także na dzisiejszej sesji azjatyckiej. Tokijski indeks Nikkei 225 zniżkował o 1,92%, przełamując tym samym wsparcie wyznaczone przez poziom 9900 pkt. Zniżce przewodziły akcje dużych spółek-eksporterów na czele z walorami firmy Canon (-4,47%). Dość nieciekawie prezentuje się dzisiejsza sesja europejska. Na giełdach Starego Kontynentu przeważają spadki, a liderem zniżek jest giełda w Bukareszcie. Przecena ta dokonuje się pod wpływem odrzucenia przez tamtejszy Trybunał Konstytucyjny reform rządowych, mających ograniczyć deficyt budżetowy. Bez tych zmian Rumunia może nie otrzymać niezbędnej pomocy finansowej od MFW, co z kolei negatywnie wpływa na nastroje w regionie. Póki co przecena na pozostałych rynkach europejskich jest umiarkowana, jednak jeśli problem będzie narastał, można spodziewać się głębszej zniżki w kolejnych dniach.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy niewielką korektę ostatnich wzrostów. Wartość euro względem dolara chwilowo zeszła do poziomu 1,2255. Następnie miał miejsce powrót w okolice 1,2300. Notowaniom europejskiej waluty nieco zaszkodziły spekulacje wokół sytuacji fiskalnej Hiszpanii. Inwestorzy początkowo odporni na pogłoski na temat rzekomego planu pomocowego stworzonego dla tego kraju, w końcu odwrócili się od hiszpańskich aktywów. Obligacje skarbowe tego kraju straciły na wartości. Inwestorzy obawiają się o skuteczność wprowadzenia w życie działań nakierowanych na ograniczenie deficytu budżetowego, z uwagi na planowany na wrzesień, pierwszy od 8 lat strajk generalny w Hiszpanii. Wydaje się jednak, że obawy te są nieco przesadzone. Planowane reformy finansów publicznych w tym kraju nie spotykają się bowiem z takim oporem jak w Grecji. Dzisiaj poznaliśmy odczyt istotnego wskaźnika z USA ? produkcji przemysłowej. Wypadł on lepiej od prognoz ? wzrósł o 1,2% m/m, co jest najlepszym wynikiem od sierpnia ubiegłego roku. Oczekiwano zwyżki o 0,9%. Dane te świadczą o solidnym tempie rozwoju amerykańskiej gospodarki. Mimo to nie przyniosły one trwałej reakcji rynku. Z tego też powodu trudno rozstrzygnąć wcześniejsze wątpliwości, czy kurs EUR/USD stał się barometrem nastrojów rynkowych, czy też w najbliższych miesiącach będzie w dalszym ciągu odzwierciedlał różnicę w ?fundamentach? europejskiej i amerykańskiej gospodarki. Na rynku krajowym obserwowaliśmy dzisiaj osłabienie złotego. Kurs EUR/PLN wybił się górą z kanału spadkowego w którym pozostawał od początku minionego tygodnia, co znacząco zmniejszyło krótkoterminowy potencjał do zniżki kursu tej pary walutowej. Wartość euro względem złotego dotarła dzisiaj w okolice 4,10. Jest to najbliższy istotny opór w notowaniach tej pary walutowej. Dzisiaj odbyła się aukcja 10-letnich polskich obligacji skarbowych. Sprzedano papiery o wartości 2,43 mld zł. Tym razem popyt nie okazał się znacząco wyższy od podaży, co inwestorzy odebrali negatywnie. Większej reakcji natomiast nie przyniosły dane z Polski o kwietniowym saldzie na rachunku obrotów bieżących. Deficyt okazał się mniejszy od prognoz ? wyniósł 424 mln EUR, przy prognozach na poziomie 660 mln EUR. Jutro z naszego kraju napłyną dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Tydzień umocnienia złotego

14 Czerwiec 2010

W bieżącym tygodniu mogliśmy obserwować powolne, ale systematyczne umacnianie się złotego. Notowania EUR/PLN zniżkowały z okolic poziomu 4,2000 do 4,0800. Kurs USD/PLN natomiast odbił od wartości 3,5200, zniżkując o ponad 15 groszy.
Złoty podlegał w dalszym ciągu wpływowi nastojów na światowym rynku. Początek tygodnia przyniósł odreagowanie wcześniejszych dynamicznych ruchów w notowaniach walut. W kolejnych dniach natomiast poprawił się również sentyment na giełdach, co dodatkowo wsparło polską walutę. Także nastroje w regionie uległy uspokojeniu po zdecydowanym ich pogorszeniu pod koniec poprzedniego tygodnia, kiedy to na Węgrzech część polityków nowo wybranej rządzącej partii Fidesz porównała sytuację tamtejszej gospodarki do Grecji. W weekend szef Kancelarii Premiera M. Varga powiedział jednak, iż komentarze, porównujące Węgry do borykających się z problemami krajów Eurolandu, są przesadzone. Zapewnił też, iż rząd zrobi wszystko by utrzymać cel deficytu budżetowego na zaplanowanym na bieżący rok poziomie 3,8% PKB (poziom ten jest wymagany przez pożyczkodawców Węgier ? Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską). Następnie premier tego kraju przedstawił szereg reform, mających zapewnić utrzymanie celu deficytowego. Wypowiedzi te zdołały uspokoić nastroje inwestorów w regionie, a determinacja węgierskiego rządu jest pozytywnie odbierana przez uczestników rynku.
Pewien niepokój w regionie wciąż jednak utrzymuje się ? w ciągu tygodnia napłynęła negatywna opinia Komisji Europejskiej odnośnie jakości danych statystycznych Bułgarii. Ponadto, Rumunii zagraża kryzys rządowy. Po tym jak obecny rząd zaproponował drastyczne cięcia budżetowe, lewicowa opozycja domaga się głosowania nad wotum nieufności. Rumunia jest drugim po Węgrzech europejskim państwem, które zostało zmuszone w 2008 r. zgłosić się po pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w związku z czym zobowiązane jest teraz prowadzić bardzo restrykcyjną politykę fiskalną. Wydarzeniem tygodnia na polskim rynku walutowym było głosowanie nad kandydaturą prof. Marka Belki na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego ? sejm przyjął tę propozycję. Informacja ta wsparła złotego, a długoterminowo powinna działać stabilizująco na polski rynek. Prof. Belka w czasie wystąpienia po głosowaniu w Sejmie zapowiedział, iż będzie bronił niezależności banku centralnego i wartości złotego. Opowiedział się on również za współpracą NBP z rządem, o ile nie będzie ona stała w sprzeczności z Konstytucją.
W swoich późniejszych komentarzach pozytywnie wypowiadał się o wartości polskiej waluty. Jego zdaniem złoty wciąż znajduje się w trendzie aprecjacyjnym, który powinien być kontynuowany. Fundamenty polskiej gospodarki bowiem pozytywnie wyróżniają polski rynek. Mijający tydzień na rynku walutowym przebiegał spokojnie, w porównaniu do tego co mogliśmy obserwować w ostatnich tygodniach. Silna przecena w notowaniach głównej pary walutowej skończyła się spadkiem kursu EUR/USD w okolice poziomu 1,1875. Po tym ruchu z początku tygodnia notowania eurodolara ustabilizowały się ,oscylując w przedziale 1,1900-1,2000. W kolejnych dniach euro zdołało odrobić niewielką część strat do amerykańskiej waluty, wzrastając powyżej poziomu 1,2100. Z informacji, jakie poznaliśmy w dobiegającym końca tygodniu warto wspomnieć o publicznym wystąpieniu szefa Fed oraz o publikacji raportu zwanego Beżową Księgą. Prezes amerykańskiej Rezerwy Federalnej stwierdził, że gospodarka USA jest na ścieżce postępującego wzrostu z solidnymi podstawami do dalszego ożywienia. Jednocześnie dodał, że powrót rynku pracy do równowagi potrwać może kilka lat. Podobne informacje przedstawione zostały w raporcie zwanym Beżową Księgą. Dodano w nim, że zagrożeniem dla obecnego tempa ożywienia gospodarczego może być kryzys zadłużenia w Europie. W piątek poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w USA, która nieoczekiwanie spadła w maju o 1,2% m/m, co przełożyło się na lekką zniżkę głównej pary walutowej. W przeciągu całego tygodnia wzrostom kursu eurodolara towarzyszyła zwyżka na światowych giełdach. Sentyment inwestycyjny uległ znacznej poprawie w obliczu braku negatywnych informacji z Eurolandu. Odbicie widać było także na spadającej ostatnio giełdzie w Szanghaju, a zwyżce nie przeszkodziła nawet publikacja gorszych od prognoz danych na temat inflacji konsumentów w Chinach. Ceny w Państwie Środka wzrosły w maju o 3,1% r/r, podczas gdy spodziewano się wyniku na poziomie 3% r/r. Poprawa nastrojów na światowych rynkach widoczna była także na rynku surowców, gdzie po istotnej przecenie obserwować można było odbicie cen ropy naftowej oraz miedzi. Na zwyżkę ceny ?czarnego złota? wpływ miała publikacja danych na temat zapasów tego surowca, które zmniejszyły się w zeszłym tygodniu o 1,8 mln baryłek. Pomimo silnego wykupienia rynku oraz obserwowanego ostatnio odreagowania, eurodolar w dalszym ciągu zachowuje potencjał do dalszych spadków. Wydarzenia z poprzednich tygodni pokazują, że bez względu na sytuację techniczną na parze EUR/USD, w sytuacji napływu niepokojących danych ze strefy euro na temat zadłużenia poszczególnych gospodarek oczekiwać można, że euro powróci do dalszej deprecjacji względem amerykańskiej waluty.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty po trzydniowym umocnieniu, dziś od rana podlega konsolidacji. Notowania EUR/PLN poruszają się wokół poziomu 4,1200, a kurs USD/PLN pozostaje stabilny w pobliżu 3,4200. Giełdy europejskie rozpoczęły dzisiejszą sesję na minusach, co powinno raczej hamować dalsze umocnienie złotego i sprzyjać konsolidacji.
Dzisiaj może mieć miejsce głosowanie w Sejmie nad kandydaturą prof. Marka Belki na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Wczoraj kandydaturę te zaakceptowała Komisja Finansów Publicznych. Objęcie przez M. Belkę funkcji szefa NBP byłoby bardzo dobrą informacją dla rynków. Posiada on bowiem opinię doświadczonego ekonomisty, cieszącego się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne.
Wczoraj opublikowane zostały finalne odczyty dynamiki PKB z Czech oraz Węgier. Nie przyniosły one większego zaskoczenia. Wzrost gospodarczy Węgier w pierwszym kwartale bieżącego roku został utrzymany na poziomie 0,1% r/r. Nieznacznie w dół skorygowano dynamikę PKB Czech w ujęciu rocznym ? z 1,2% r/r do 1,1% r/r. Podniesiono jednak odczyt w relacji kwartał do kwartału (z 0,2% do 0,5%).
Nastroje w regionie uległy pewnemu uspokojeniu, po tym jak Węgry przedstawiły główne punkty planu, nakierowanego na utrzymanie w bieżącym roku deficytu budżetowego na poziomie 3,8% PKB. Niepokój jednak wciąż się utrzymuje ? m.in. za sprawą ostatnich negatywnych komentarzy ze strony Komisji Europejskiej odnośnie jakości statystyk makroekonomicznych w Bułgarii. Niepewność utrzymuje się również przed głosowaniem nad wotum nieufności dla rządu Rumunii, po tym jak sprawująca władzę partia zaproponowała drastyczne cięcia budżetowe, by zachować ciągłość otrzymywanej pomocy ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Kurs EUR/USD zdołał wczoraj przebić lokalny opór na poziomie 1,2000. Na początku sesji amerykańskiej wzrósł do 1,2070. Dzisiaj kształtuje się na 1,2050. Na wykresie dziennym kursu tej pary walutowej rysuje się formacja odwróconej flagi, która jest zwykle zapowiedzią kontynuacji ruchu spadkowego. Sygnał do zrealizowania się tej formacji zostanie wyemitowany po przebiciu dolnego ograniczenia trzydniowego kanału wzrostowego. Obecnie bariera ta kształtuje się na poziomie 1,1960. Formację tę zaneguje wybicie górą ze wspomnianego kanału. Jego górne ograniczenie znajduje się w pobliżu 1,2080.
Kluczowym wydarzeniem dla notowań EUR/USD będzie dzisiaj konferencja prasowa z udziałem prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Na konferencji tej zostanie uzasadniona decyzja w sprawie stóp (które prawdopodobnie pozostaną bez zmian). Poznamy również ocenę obecnej i przyszłej sytuacji gospodarczej w strefie euro. Dla inwestorów istotne będzie to, czy ECB wycofa się z działań wspierających rynek finansowy, czy też zdecyduje się na dalszą pomoc. Ponadto tradycyjnie już wpływ na sytuację rynkową mogą mieć wszelkie informacje związane z mniej rozwiniętymi państwami strefy euro. Decyzję w sprawie stóp poznamy o godz. 13.45, konferencja prasowa rozpocznie się o 14.30.
Dzisiaj o koszcie pieniądza zadecyduje też Bank Anglii (decyzję poda o 13.00). Uczynił to już dzisiaj nowozelandzki bank centralny. Po raz pierwszy w ciągu trzech lat podniósł on koszt pieniądza (o 25 pb). Krok ten wsparł notowania dolara nowozelandzkiego. Kurs NZD/USD wzrósł z poziomu 0,6660 aż do 0,6800. Na większą aprecjację tej waluty może jednak nie pozwalać utrzymująca się na rynku opinia, iż jest ona obecnie przewartościowana.
Zwyżkę obserwowaliśmy dzisiaj również w notowaniach dolara australijskiego. Walutę tę wsparły lepsze od prognoz dane z rynku pracy w Australii. Niższa od oczekiwań okazała się w maju stopa bezrobocia, z kolei wyższy niż prognozowano był przyrost liczby miejsc pracy. Mimo zwyżki kurs AUD/USD wciąż przebywa w przedziale wahań 0,8070-0,8550. Dopiero wybicie z niego wskaże kierunek do dalszych zmian. Obecnie wciąż bardziej prawdopodobny wydaje się ruch spadkowy.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Rynek krajowy
Wysoka zmienność na rynku złotego

Maj upłynął pod znakiem bardzo wysokiej zmienności na polskim rynku walutowym. Amplituda wahań kursu EUR/PLN wyniosła prawie 35 groszy ? a notowania tej pary poruszały się pomiędzy poziomami 3,9000 i 4,2400. W pierwszych dniach miesiąca EUR/PLN przebił linię trendu spadkowego, jaka rysowała się na wykresie od lutego 2009 r. W notowaniach USD/PLN z kolei od początku miesiąca zaczęła rysować się linia średnioterminowego trendu wzrostowego, który był kontynuowany na początku czerwca. Za ruchami na rynku walutowym stały zmienne nastroje na światowych giełdach, które podlegały wahaniom głównie pod wpływem informacji dotyczących kondycji finansowo ? gospodarczej Eurolandu.
Polska waluta pod wpływem nastrojów na światowych giełdach
Złoty przez cały miesiąc podążał za nastrojami na światowych giełdach. Te z kolei z przerwami znajdowały się pod wpływem informacji, napływających ze strefy euro. Inwestorzy ewidentnie szukali pretekstu do odreagowania, trwających od lutego zeszłego roku wzrostów. Kolejne informacje z Eurolandu o planach naprawy finansów publicznych, czy pakietach pomocowych, były interpretowane negatywnie, jako zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. Oliwy do ognia dodawały informacje o restrykcjach rynkowych wprowadzanych przez niektóre kraje, by ukrócić spekulacje, czy też komentarze Europejskiego Banku Centralnego o możliwych problemach sektora finansowego Eurolandu.
Tak długo, jak kłopoty najsłabszych gospodarek Eurolandu nie wpływały na giełdy, złoty pozostawał silny. W momencie, w którym inwestorzy postanowili wykorzystać, napływające ze strefy euro negatywne informacje do wyprzedaży bardziej ryzykownych aktywów, polska waluta zaczęła dynamicznie tracić na wartości. Deprecjację złotego hamowały okresy chwilowej poprawy nastrojów na parkietach.
Silny spadek notowań EUR/PLN z powrotem do poziomu 3,9500 w drugiej połowie maja, oprócz polepszenia nastrojów na światowych giełdach, wsparła również kolejna bardzo udana aukcja krajowych obligacji oraz zakończony sukcesem debiut polskiego giganta ubezpieczeniowego PZU. Akcje spółki wzrosły na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. W czasie aukcji obligacji, która odbyła się 12 maja, popyt jak zwykle zdecydowanie przekroczył podaż ? tym razem zainteresowanie było 2,5-krotnie wyższe od oferty.
Pogłoski o interwencjach walutowych na rynku złotego
Kolejne fale osłabienia złotego rodziły spekulacje o możliwych interwencjach walutowych. Żadna z pogłosek nie została jednak oficjalnie potwierdzona. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro, otrzymanych w ramach funduszy unijnych. W drugiej połowie maja prezes Banku Gospodarstwa Krajowego poinformował natomiast, iż bank jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu.
Nie należy jednak oczekiwać, iż polskie władze gospodarcze, czy monetarne będą interweniować każdorazowo w momencie silnego osłabienia krajowej waluty. Złoty znajduje się w systemie kursów płynnych, a to wyklucza częste interwencje. Ingerencja w rynek walutowy może mieć jednak miejsce w momencie na tyle silnego wzrostu zmienności PLN, iż mogłoby to zaszkodzić stabilności polskiej gospodarki.
Dane makro bez wpływu na notowania złotego
Dane, jakie napłynęły w maju na krajowy rynek nie wywarły większego wpływu na zachowanie inwestorów. Nie odbiegały one znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja. Nawet jednak jeśli zdecydowanie różniłyby się one od oczekiwań, i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki.
W ostatnich tygodniach poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Bezrobocie zanotowało w kwietniu ponowny spadek do 12,3%, prognozowano natomiast zniżkę do 12,6%.
Pozytywną wymowę miały dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Rozczarowała natomiast sprzedaż detaliczna, notując w kwietniu spadek o 1,6% r/r, przy oczekiwanym wzroście o 4,5% r/r.
Wybór prof. Marka Belki na kandydata na stanowisko prezesa NBP
Rynek ze spokojem przyjął nominację prof. M. Belki na kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Bez względu na nastawienie polityków do tej kandydatury, dla rynków nominacja ta jest bardzo dobrą informacją. Prof. Belka jest odbierany jako doświadczony ekonomista, cieszący się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Pełnił on zarówno funkcje ministra finansów i premiera, jak również działał w Banku Światowym oraz Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był również członkiem Tymczasowych Władz Koalicyjnych Iraku, odpowiedzialnym za reformę walutową oraz sektora bankowego w tym kraju. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne. Ponieważ nie jest on związany z żadną z opcji politycznych, przeważających obecnie w parlamencie, jest szansa, iż może on pełnić rolę stabilizującą w sporach pomiędzy osobami z różnych środowisk politycznych, zasiadającymi w instytucjach odpowiedzialnych za politykę monetarną i gospodarczą w naszym kraju.
Rynek zagraniczny
Spadek EUR/USD na fali ciągłych obaw o sytuację fiskalną w strefie euro

Maj upłynął pod znakiem kontynuacji spadku kursu EUR/USD. Euro w tym okresie osłabiło się względem dolara o ponad 8%. Europejska waluta traciła na fali narastających obaw o kondycję fiskalną strefy euro. Negatywnych nastrojów wokół euro nie były w stanie trwale zmniejszyć pakiety pomocowe ? najpierw dla Grecji, a następnie dla całego Eurolandu. Powrotu zaufania nie przyniosły również plany takich państw jak Grecja, Portugalia i Hiszpania nakierowane na zdecydowane ograniczenie deficytu budżetowego. Inwestorzy postrzegali te plany przede wszystkim przez pryzmat tego, iż mogą one negatywnie wpłynąć na tempo ożywienia w europejskiej gospodarce. Pozytywnej reakcji należy oczekiwać dopiero wtedy, gdy zaczną być dostrzegalne efekty wspomnianych działań. Na te przyjdzie nam z pewnością poczekać jeszcze przynajmniej kilka miesięcy.
Mimo że od grudnia ubiegłego roku kurs EUR/USD spadł już o ponad 20% europejskie władze monetarne wciąż nie decydują się na interwencję na rynku walutowym. Przedstawiciele tych władz wielokrotnie podkreślali, że nie martwi ich obecny poziom wartości euro względem dolara, który mieści się w historycznym paśmie wahań, a jedynie tempo w jakim dokonuje się spadek. Tego typu słowa należy traktować jako przyzwolenie na stopniową zniżkę kursu eurodolara w dłuższym terminie, bowiem wciąż znajduje się on daleko od historycznych minimów. W krótszym okresie, jeśli miałby miejsce dalszy gwałtowny spadek, aktywność europejskich władz monetarnych na rynku może wzrosnąć.
Druga fala kryzysu?
W momencie gdy władze największych państw w drugiej połowie 2008 r. ratowały swoje gospodarki przed poważnym kryzysem finansowym, wiele mówiło się o tym, że następny kryzys jaki nastąpi, będzie kryzysem zadłużenia, bowiem działania ratunkowe były wyjątkowo kosztowne. Jako kraj, który miał najsilniej odczuć negatywne skutki tych działań wskazywano Stany Zjednoczone. Tymczasem w maju obserwowaliśmy spadek zaufania wobec krajów europejskich (wywołany obawami o kondycję fiskalną), które w czasie ostatnich zawirowań rynkowych były stosunkowo powściągliwe przy udzielaniu wsparcia. Rodzi to pytanie, czy obecne wydarzenia rynkowe stanowią wstęp do kolejnego światowego kryzysu na miarę ostatniego, czy są to jedynie tymczasowe zawirowania, które dzięki dyscyplinie fiskalnej zostaną w ciągu najbliższych kwartałów zneutralizowane.
Zachowanie notowań wielu aktywów w maju było bardzo zbliżone do tego, co obserwowaliśmy, gdy rozwijał się poprzedni kryzys. By daleko nie szukać, wystarczy spojrzeć na notowania złotego, który ostatni raz tak gwałtownie tracił na wartości właśnie w drugiej połowie 2008 r. i na początku 2009 r. Oznacza to, że zachowanie rynku sugeruje możliwość wystąpienie drugiej fali kryzysu. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że podstawy fundamentalne tamtych wydarzeń i obecnych są zdecydowanie różne. Wtedy mieliśmy do czynienia z wysoko zlewarowanymi instrumentami, stworzonymi na bazie niewiele wartych aktywów, których wartość rosła w czasie kilkuletniej hossy. Obecnie problem tworzy kryzys wiary inwestorów w o wiele bardziej wiarygodne instrumenty – obligacje emitowane przez europejskie państwa. Jeśli tylko nie będziemy mieli do czynienia z samospełniającą się prognozą, tzn. jeśli ucieczka inwestorów od papierów dłużnych tych krajów spowodowana obawami związanymi z problemami fiskalnymi, nie doprowadzi do znaczącego zwiększenia się tych problemów, kryzys na miarę ostatniego prawdopodobnie się nie powtórzy. Będziemy mieli raczej do czynienia z wydłużonym osłabieniem europejskiej gospodarki, która by przywrócić zaufanie inwestorów, będzie musiała przeprowadzić głębokie reformy finansów publicznych. W takiej sytuacji obecne wydarzenia okażą się jedynie gwałtowną korektą w powracającym ożywieniu, która przez pewien czas będzie zniechęcać inwestorów do znacznego eksponowania się na ryzyko. Zagrożenie większym kryzysem wystąpi dopiero wtedy, gdy inwestorzy zaczną odwracać się od papierów dłużnych innych gospodarek z wysokim deficytem, takich jak Wielka Brytania, czy też Stany Zjednoczone. Jak na razie jednak takiego zjawiska nie obserwujemy. Co więcej w momentach wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach inwestorzy nawet decydują się na ucieczkę w amerykańskie obligacje, co oznacza, że wciąż traktują je jako bezpieczne.
Polityka pieniężna w strefie euro i w USA a kurs EUR/USD
Problemy fiskalne takich państw, jak Grecja, Portugalia, czy też Hiszpania zdecydowanie oddaliły perspektywę podwyżek stóp procentowych w strefie euro. W bieżącym roku może być trudno o zacieśnienie polityki pieniężnej w Eurolandzie. Jednak perspektywa podwyżek stóp w USA również nie jest zbyt bliska. Co prawda ostatnio wśród władz monetarnych tego kraju pojawiły się pierwsze głosy, że być może należałoby podnieść koszt pieniądza wcześniej, niż dotychczas sądzono, jednak uczestnicy rynku wciąż zbytnio nie wierzą w tego typu wypowiedzi. Prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej jeszcze w bieżącym roku oceniają oni za niższe niż 50%. Jak na razie amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) powtarza stwierdzenia, iż stopy powinny pozostawać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Niewykluczone jednak, że FOMC wcześniej niż ECB podniesie stopy, na co pozwoli mu lepszy stan gospodarki.
Wzrost awersji do ryzyka zaszkodził dolarowi australijskiemu
W maju dolar australijski tracił na wartości na fali znacznego wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach. Inwestorzy zamykali ryzykowne transakcje oparte o carry trade w ramach których nabywali właśnie m.in. australijską walutę. Doprowadziło to do wybicia się kursu AUD/USD z kilkumiesięcznego kanału wahań. Dotarł on do poziomu najniższego od lipca 2009 r. (0,8065).
Czynnikiem, który również negatywnie wpływał na notowania dolara australijskiego w ostatnich tygodniach było złagodzenie nastawienia do polityki pieniężnej władz monetarnych Australii. Co prawda jeszcze na początku maja zdecydowały się one na podwyżkę stóp, jednak już w pierwszych dniach czerwca pozostawiły je bez zmian. W krótkim terminie o zacieśnienie polityki pieniężnej może być tam dość trudne. Fakt ten przemawia na niekorzyść dolara australijskiego.
Wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF
Maj przyniósł wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF. Wobec znacznego spadku wartości euro względem dolara i innych głównych walut, szwajcarski bank centralny (SNB) nie mógł już dłużej ograniczać wahań kursu EUR/CHF. Pozwolił on na umocnienie franka względem europejskiej waluty, co sprawiło, że eurofrank ustanowił nowe historyczne minima (w pobliżu 1,4000). W drugiej połowie maja, kiedy w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy chwilowe odreagowanie, SNB prawdopodobnie przystąpił do próby osłabienia szwajcarskiej waluty, działań tych jednak zaniechał, gdy eurodolar powrócił do spadków. Początek czerwca przyniósł zniżkę pary EUR/CHF na poziomy niższe niż w maju (okolice 1,3800). Dopóki w notowaniach EUR/USD utrzymywać się będzie silny trend spadkowy, w ślad za nim powinien podążać kurs euro względem franka.
Spadki na światowych giełdach
W maju na światowych giełdach miało miejsce silne odreagowanie ostatnich wzrostów. Ze względu na niepewność odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń w strefie euro inwestorzy pozbywali się ryzykowniejszych aktywów. Główne światowe indeksy giełdowe przebiły 200-sesyjną średnią ruchomą, co można potraktować jako sygnał do większych spadków. Do jego potwierdzenia niezbędne jest jednak jeszcze przebicie dołków z lutowej korekty spadkowej. Dołki te są obecnie testowane.
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego przyniosła lekkie odreagowanie. Notowania EUR/PLN zniżkowały w ciągu dnia pod poziom 4,1400, a kurs USD/PLN zszedł w okolice 3,4550. Odreagowane można było zaobserwować na całym rynku walutowym, w tym w notowaniach eurodolara.
Nastroje w naszym regionie uspokoiły się m.in. po komentarzach ze strony węgierskiego rządu, który zapowiedział walkę z nadmiernym deficytem budżetowym oraz obiecał działania, mające na celu utrzymanie deficytu na poziomie 3,8% PKB. Zdementowano ponadto komentarze niektórych członków partii rządzącej, sugerujące, iż Węgry znajdują się na skraju “kryzysu greckiego”. Jakkolwiek dzisiejsze wypowiedzi uspokoiły nieco rynek, jednak sprzeczność komunikatów pozostawia inwestorów w niepewności.
Jak już wspomniano, głównym czynnikiem stojącym za odreagowaniem na krajowym rynku walutowym stała korekta w notowaniach głównych walut. Eurodolar po wcześniejszym spadku do poziomu 1,1880, odbił dziś w okolice 1,1990. Parze tej nie udało się jednak powrócić ponad poziom 1,2000. Notowania EUR/USD wciąż zachowują potencjał do spadków. Ponieważ jednak ostatnia silna zniżka tej pary doprowadziła do wyprzedania rynku eurodolara, w kolejnych dniach możliwa jest konsolidacja.
Dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny był dość ubogi w istotne publikacje. Poznaliśmy jedynie odczyt indeksu Sentix z Eurolandu oraz dynamikę zamówień w przemyśle z Niemiec. Czerwcowy indeks nastojów inwestorów wypadł nieco lepiej od oczekiwań ? wyniósł on -4,1 pkt w porównaniu z -6,4 pkt miesiąc wcześniej i prognozami na poziomie -7,0 pkt. Lepiej od prognoz zaprezentowały się również zamówienia w przemyśle – wzrosły one o 2,8% m/m, podczas gdy oczekiwano, iż zwiększą się jedynie o 0,2% m/m.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Początek dzisiejszej sesji na rynku złotego upływa pod znakiem nieznacznego odreagowania w notowaniach polskiej waluty. Około godziny 10.00 kursy EUR/PLN oraz USD/PLN znajdowały się na poziomach odpowiednio: 4,1710 i 3,4970, czyli około 3 grosze poniżej piątkowych szczytów. Nastroje wokół regionu europejskich rynków wschodzących pogorszyły się pod koniec minionego tygodnia po tym, jak z Węgier napłynęły pesymistyczne komentarze, dotyczące kondycji krajowego budżetu. Oceny niektórych polityków nowo wybranej rządzącej partii Fidesz porównały sytuację rodzimej gospodarki do Grecji. W weekend szef Kancelarii Premiera M. Varga powiedział jednak, iż komentarze, porównujące Węgry do borykających się z problemami krajów Eurolandu, są przesadzone. Zapewnił też, iż rząd zrobi wszystko by utrzymać cel deficytu budżetowego na zaplanowanym na bieżący rok poziomie 3,8% PKB (poziom ten jest wymagany przez pożyczkodawców Węgier ? Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską). Komentarze te nieco uspokoiły rynek, niepewność jednak wciąż się utrzymuje. Dziś rano minister finansów Węgier powiedział, iż rząd będzie musiał dokonać cięć budżetowych na 1-1,5% PKB, by osiągnąć cel narzucony przez MFW oraz KE.
Dziś z Czech napłynęły mieszane dane makroekonomiczne. Produkcja przemysłowa zanotowała w kwietniu wzrost silniejszy od oczekiwań ? prognozowano, iż zwiększy się ona o 10,0% r/r, dynamika natomiast wyniosła 10,9 r/r. Pozytywnie zaskoczyły również dane o bilansie handlowym ? nadwyżka na rachunku kształtowała się na poziomie 15,39 mld koron czeskich, oczekiwano wyniku wysokości 13,0 mld CZK. Słabo natomiast wypadła sprzedaż detaliczna ? spadła ona w kwietniu o 4,5% r/r w porównaniu ze wzrostem miesiąc wcześniej na poziomie 3,8% r/r i prognozami zniżki o 1,8% r/r. Z Polski poznaliśmy dziś szacunki Ministerstwa Pracy, dotyczące stopy bezrobocia ? według MP spadła ona w maju do 12,0%. W bieżącym tygodniu z kraju nie napłyną już żadne istotne dane makroekonomiczne.
Kurs EUR/USD rozpoczął tydzień od spadku pod 1,1900. Na początku notowań w Europie kształtował się już jednak ponad tą wartością, swoje maksimum notując na 1,1955. Najbliższe istotne wsparcie usytuowane jest dopiero w pobliżu 1,1800. Euro wciąż szkodzą obawy inwestorów o kondycję fiskalną europejskich państw. Prawdopodobnie dopiero sygnały wskazujące na skuteczność działań, nakierowanych na ograniczenie deficytów budżetowych w takich krajach, jak Grecja, czy też Portugalia będą w stanie na dłużej powstrzymać osłabienie wspólnej waluty. Z publikowanych w bieżącym tygodniu danych warto zwrócić uwagę przede wszystkim na sprzedaż detaliczną z USA (poznamy ją w piątek). Z uwagi na brak jednoznacznej i trwałej reakcji kursu EUR/USD na ostatni raport z amerykańskiego rynku pracy, prezentacja wspomnianego wskaźnika prawdopodobnie jednak nie przyniesie żadnych rozstrzygnięć w notowaniach eurodolara. Kurs tej pary walutowej może zareagować na publikację komunikatu po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego, które odbędzie się w czwartek, szczególnie jeśli komunikat ten będzie się szerzej odnosił do kwestii problemów mniej rozwiniętych państw strefy euro. Weekendowe spotkanie ministrów finansów państw należących do G20 nie przyniosło żadnych nowych, istotnych dla rynków informacji. Jego uczestnicy byli zgodni odnośnie tego, iż należy wprowadzić nowe regulacje dla instytucji finansowych, nie przedstawiono jednak żadnych konkretów. Być może więcej szczegółów poznamy po spotkaniu przywódców państw G20, które odbędzie się jeszcze w bieżącym miesiącu (weekendowe posiedzenie było przygotowaniem do tego szczytu). W Japonii wybrano nowego premiera. Został nim wcześniejszy minister finansów Naoto Kan. Inwestorzy pozytywnie przyjęli ten wybór, jednak z uwagi na znaczny wzrost awersji do ryzyka na światowych rynkach, nie przełożyło się to na sytuację na japońskiej giełdzie (dzisiaj indeks Nikkei spadł aż o 3,84%). Kilka miesięcy temu, gdy N. Kan obejmował stanowisko ministra finansów, opowiadał się za osłabieniem jena. Fakt ten może w najbliższym czasie ograniczać presję aprecjacyjną w notowaniach tej waluty, wynikającą ze spadków na światowych parkietach.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania złotego w minionym tygodniu podlegały sporym wahaniom. Jakkolwiek kurs EUR/PLN przez większość czasu poruszał się w przedziale 4,0600 ? 4,1300, to dynamika i częstotliwość zmian były wysokie. Bez wpływu na wartość PLN pozostały dane z Polski o wzroście PKB w pierwszym kwartale bieżącego roku ? wyniósł on 3,0% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Złoty przez większość tygodnia podążał za zmiennymi nastrojami na rynku globalnym.
Polska waluta wykazywała sporą zmienność również pod nieobecność krajowych inwestorów. W czwartek notowania EUR/PLN po zniżce w okolice 4,0600, odbiły, rosnąc ponownie w pobliże 4,1300. Osłabienie polskiej waluty miało miejsce, pomimo dobrych danych napływających ze Stanów Zjednoczonych i zwyżki na europejskich giełdach. Tym razem jednak złoty wyjątkowo poddał się działaniu negatywnych nastrojów w regionie.
Nastroje w czwartek popsuło ogłoszenie przez wiceprezesa partii Fidesz, iż nowo powołany rząd ma zamiar wprowadzić dwuletni program antykryzysowy. Członkowie partii rządzącej, po przejęciu władzy, zastali bowiem sektor krajowych finansów publicznych w dużo gorszej kondycji niż wcześniej oczekiwano. L. Kosa posunął się nawet do stwierdzenia, iż Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego?. Słabo wypadły czwartkowe akcje obligacji rumuńskich i węgierskich, co dodatkowo uderzyło w sentyment względem naszego regionu. O negatywnym nastawieniu inwestorów świadczy fakt, iż silniej reagują oni na złe informacje z regionu niż na pozytywne doniesienia. Dobrą wiadomością był wynik wyborów parlamentarnych w Czechach. Przeszła ona jednak bez echa w obliczu narastającego negatywnego sentymentu z powodu Węgier. Inwestorzy obawiali się wcześniej, iż wybory mogą nie przynieść jednoznacznego wyniku, co groziło politycznym i decyzyjnym impasem. W obecnym momencie jest jednak szansa na stworzenie największej od 20 lat koalicji rządowej, złożonej z partii opowiadających się za ograniczaniem deficytu budżetowego.
W piątek na fali pogorszenia nastrojów w regionie i silnego wzrostu zmienności na rynku eurodolara, kurs EUR/PLN wybił się z przedziału 4,0600 ? 4,1200, zwyżkując w okolice poziomu 4,2050. Bezpośrednio do osłabienia polskiej waluty przyczyniła się kolejna porcja negatywnych informacji z Węgier. Rzecznik premiera powiedział, iż słowa wiceprzewodniczącego partii o tym, że Węgry mają niewielkie szanse, by uniknąć ?kryzysu greckiego? nie były przesadzone. Wywołało burzę w regionie. Oprocentowanie kontraktów CDS na węgierskie obligacje wzrosło od czwartku o prawie 120 pb do poziomu 430 pb.

Miniony tydzień na rynku eurodolara upłynął pod znakiem wysokiej zmienności. Notowania EUR/USD na początku tygodnia zniżkowały w okolice 1,2110, równie szybko nastąpiło jednak odreagowanie do 1,2340. Wydawało się, iż następne sesje mogą przebiegać przy nieco mniejszych wahaniach, ze względu na piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy, na które czekała większość inwestorów ? oczekiwano, iż mogą oni wstrzymywać się z większymi transakcjami przed tą publikacją. Kolejne dni nie przyniosły jednak uspokojenia, wysoka zmienność utrzymywała się przez cały tydzień, z kulminacją w piątek. W poniedziałek nie pracowały rynki w USA oraz Wielkiej Brytanii, w związku z czym tego dnia zmienność jeszcze była niewielka. Tamtejsi inwestorzy nie mieli szans zareagować na informację o obniżce ratingu Hiszpanii przez agencję Standard&Poor?s. Agencja zdecydowała się na degradację oceny wiarygodności kredytowej z poziomu AAA do AA+. Zdaniem S&P bardzo restrykcyjny plan cięć budżetowych zapowiedziany przez rząd tego kraju jest mało realny do spełnienia. Po powrocie na rynek we wtorek inwestorzy przystąpili do wyprzedaży euro. Sytuację zaogniły plotki o możliwej obniżce ratingu dla Francji oraz raport Europejskiego Banku Centralnego, pesymistycznie oceniający kondycję europejskiego sektora finansowego. Wynika niego, że europejskie banki mogą do końca 2011 r. dokonać dodatkowych odpisów na kwotę 195 mld EUR. Kolejna fala wzrostu zmienności miała miejsce w czwartek. Wtedy to z USA napłynęły niezłe dane makroekonomiczne, potwierdzające, iż ożywienie w amerykańskiej gospodarce jest kontynuowane. Ponadto trzech prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej opowiedziało się za podwyżkami stóp procentowych w nadchodzącym czasie. W ciągu jednej sesji eurodolar zniżkował z okolic poziomu 1,2320 do 1,2140. W czwartek poznaliśmy m.in. raport o zatrudnieniu w prywatnym sektorze pozarolniczym, publikowany przez agencję ADP. Zmiana zatrudnienia wyniosła 55 tys., przy oczekiwanym wzroście miejsc pracy o 60 tys. Silnie w górę został jednak skorygowany odczyt z poprzedniego miesiąca (z 32 tys. do 65 tys.). W czwartek również na rynek napłynęły jastrzębie komentarze prezesów regionalnych Banków Rezerwy Federalnej ? Kansas, Atlanty i Dallas. Opowiadają się oni za zacieśnianiem polityki pieniężnej w USA w niedługim terminie. Swoje stanowisko argumentują postępującym ożywieniem gospodarczym. Oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy okazały się nieco słabsze od prognoz, jednak wciąż bardzo dobre. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrosło w maju o 431 tys. przy oczekiwaniach na poziomie 513 tys. Stopa bezrobocia w tym okresie wyniosła 9,7%, co było wynikiem nieco lepszym niż przewidywał rynek (9,8%). Jak zwykle publikacja ta wiązała się ze wzrostem zmienności w notowaniach eurodolara ? zniżkowały one dziś aż do poziomu 1,2020. Spadki jednak rozpoczęły się jeszcze przed publikacją z USA ? o godz. 13.00 napłynęły bowiem dwukrotnie lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy Kanady. Publikacja ta jest często traktowana jako wskaźnik pilotujący dla publikacji Departamentu Pracy USA, co przyczyniło się do spadku eurodolara na półtorej godziny przed danymi z USA. Publikacja ze Stanów Zjednoczonych pogłębiła zniżkę, co dowodzi, iż w pierwszej reakcji inwestorzy bardzo pozytywnie ocenili wynik raportu Departamentu Pracy. Po zejściu do poziomu 1,2020, mogliśmy obserwować odbicie w górę. Ostateczny wpływ piątkowych danych z USA wyklaruje się zapewne na początku przyszłego tygodnia.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od osłabienia polskiej waluty. Notowania EUR/PLN zwyżkowały ponad poziom 4,1200, a kurs USD/PLN wzrósł w okolice 3,3900. W wartość krajowej waluty uderzyły słabsze nastroje rynkowe, jakie zapanowały po gorszych od oczekiwań danych makro z Chin oraz pogłoskach o możliwej obniżce ratingu Francji. Złotemu nie pomógł również słabszy od prognoz odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego ? wyniósł on w maju 52,5 pkt, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 53 pkt. O godzinie 10.00 poznaliśmy natomiast prognozę inflacji Ministerstwa Finansów, która wskazała na możliwy spadek tempa wzrostu cen w maju do 2,1% r/r z 2,4% r/r miesiąc wcześniej. Wczoraj bank centralny Węgier powstrzymał się od 11 z kolei obniżki stóp procentowych, pozostawiając koszt pieniądza na niezmienionym poziomie. Zmniejszyły się również oczekiwania na kolejne cięcia stóp. Władze monetarne mogą zaniechać dalszego poluźniania polityki pieniężnej ze względu na możliwe negatywne reakcje inwestorów na tego typu kroki ? sentyment rynkowy od maja pozostaje słaby, a awersja do ryzyka wysoka. Ponadto łagodzenie polityki monetarnej wyklucza mniej restrykcyjna polityka fiskalna, zapowiedziana przez powołany przed kilkoma dniami nowy rząd. Zdaniem premiera V. Orbana deficyt budżetowy w kraju może wynieść nawet 7,5% PKB, czyli ponad dwukrotnie więcej niż wynoszą dotychczasowe założenia, będące jednocześnie celem wyznaczonym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską. Według nowo powołanej ekipy poprzedni rząd ustalił deficyt na podstawie fikcyjnych przesłanek. Poprawie uległ sentyment względem czeskiego rynku ? wybory parlamentarne wygrała bowiem partia prawicowa, opowiadająca się za zwiększeniem restrykcji fiskalnych i ograniczaniem deficytu. Ponadto istnieje szansa na sformowanie silnej koalicji, co z kolei rozwiało obawy inwestorów związane z zagrożeniem impasem politycznym.

Wczorajsza sesja w notowaniach EUR/USD pod nieobecność inwestorów z Wielkiej Brytanii i USA miała wyjątkowo łagodny przebieg. Wartość euro względem dolara oscylowała wokół poziomu 1,2300. Dopiero początek dzisiejszej sesji przyniósł większe zmiany. Kurs EUR/USD odnotował dość silny spadek. Swoje minimum ustanowił on na poziomie 1,2175. Impuls do zniżki dały m.in. niepotwierdzone pogłoski o możliwej obniżce ratingu Francji. Ponadto euro zaszkodził przedstawiony wczoraj raport ECB z którego wynika, że europejskie banki mogą do końca 2011 r. dokonać dodatkowych odpisów na kwotę 195 mld EUR. Od kilku dni kurs EUR/USD pozostaje w przedziale 1,2150-1,2450. W najbliższym czasie może zostać przetestowane dolne ograniczenie tego zakresu. Dopiero jednak pokonanie jednej z tych barier może w krótkim terminie rozstrzygnąć losy eurodolara. Z takimi rozstrzygnięciami uczestnicy rynku prawdopodobnie wstrzymają się do publikacji oficjalnych danych z amerykańskiego sektora pracy, które poznamy w piątek. Wcześniej wzrost zmienności w notowaniach EUR/USD mogą wywoływać liczne dane przedstawiane z największych gospodarek. Dzisiaj do najważniejszych z nich należy zaliczyć finalny odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu. Dzisiaj poznaliśmy już majowy indeks PMI dla chińskiego sektora przemysłowego. Wypadł on gorzej od prognoz, co negatywnie wpłynęło na nastroje inwestycyjne na azjatyckich giełdach. Na wzrost awersji do ryzyka zareagował kurs AUD/USD. Spadł on do poziomu 0,8310, co oznacza, że powrócił do przedziału wahań, z którego wybił się w czwartek. Tym samym zyskał przestrzeń do zniżki nawet w okolice 0,8100. Dzisiaj australijski bank centralny zadecydował o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Z jego komunikatu wynika, że koszt pieniądza w Australii prawdopodobnie nie zostanie zmieniony również w najbliższych miesiącach. Fakt ten osłabia presję aprecjacyjną w notowaniach AUD.
Decyzję w sprawie stóp przedstawi dzisiaj również Bank Kanady. Będzie ona o tyle interesująca, że BoC może podnieść koszt pieniądza po raz pierwszy od niemal 3 lat. Zdania wśród uczestników rynku odnośnie tego, jaka będzie ostateczna decyzja są podzielone, dlatego też powinna ona przynieść wzrost zmienności w notowaniach dolara kanadyjskiego.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.