Inflacja konsumencka w Chinach minimalnie zwolniła i wyniosła w kwietniu 5,3 proc. rok do roku wobec oczekiwań na poziomie 5,2 proc. Poniżej oczekiwań wypadły odczyty sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej, których dynamika w ujęciu rocznym wyniosła odpowiednio 17,1 i 13,4 proc. Wyzwaniem stojącym przed chińskimi władzami monetarnymi jest ograniczenie inflacji bez uszczerbku dla tempa rozwoju gospodarki Państwa Środka. Na środowej sesji średnie giełdowe w Hong Kongu i Szanghaju balansowały miedzy zyskami a stratami. Indeksy przed spadkami ratowały notowania spółek paliwowych i wydobywczych, których walory drożały wraz ze wzrostami cen surowców na światowych rynkach. S&P ASX 200 – indeks giełdy w Sydney, na której notowane są największe światowe spółki wydobywcze, takie jak BHP Billiton, czy Rio Tinto wzrósł o 1,15 proc. do poziomu 4780 punktów. Wzrosty na światowych giełdach i drożejące surowce świadczą o wzroście apetytu na ryzyko. Za spadkiem awersji do ryzyka przemawia także wyraźna zniżka indeksu VIX, którego wartości powracają do niskich poziomów notowanych chociażby w ubiegłym tygodniu oraz zatrzymanie umocnienia jena względem euro i dolara. Słabszy jen sprzyja japońskim eksporterom, dodatkowo ciągle napływają na rynek pozytywne informacje z firm, które po tragicznym trzęsieniu ziemi przywracają pełne moce produkcyjne szybciej niż początkowo szacowano. Japońskie przedsiębiorstwa przedstawiają pozytywnie odbierane przez uczestników rynku wyniki i optymistyczne prognozy na kolejne kwartały. W środę Nikkei 225 wzrósł drugi raz rzędu, tym razem o niespełna 0,5 proc. i finiszował na poziomie 9864 punktów.
Z kolei we wtorek indeksy na Wall Street zyskiwały już trzeci raz z rzędu. Średnia giełdowa Dowa wzrosła o 0,6 proc. do poziomu 12760 punktów, a indeks S&P 500 o 0,8 proc. do 1357 punktów. Już po zakończeniu notowań napłynęły na rynek słabsze od zeszłorocznych wyniki spółki Walt Disney, dziś czeka nas kolejna porcja sprawozdań finansowych ? wynikami pochwali się m.in. Cisco. Sezon publikacji wyników sprzyjał wzrostom amerykańskich indeksów, a jego rychły koniec może okazać się dobrą okazją do realizacji zysków. Silne wsparcie indeksu S&P 500 zostało uformowane w marcu i kwietniu w okolicach 1340 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W zeszłym tygodniu na Wall Street wyłącznie na piątkowej sesji przeważała strona popytowa. Zachętą do zakupów były lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy dotyczące liczby nowych etatów, które w kwietniu powstały w największej światowej gospodarce. W całym tygodniu indeks S&P 500 stracił 1,7 proc., średnia giełdowa Dow?a spadła o 1,3 proc., a indeks Nasdaq 100 o 0,9 proc. W nowy tydzień indeksy te wejdą z poziomu odpowiednio 1340, 12 638 i 2383 punktów. Po drugiej stronie Atlantyku sezon publikacji kwartalnych raportów przez amerykańskie firmy powoli zmierza ku końcowi. Spółki, które tworzą indeks S&P 500 i dotychczas pochwaliły się wynikami zanotowały średnio rzecz biorąc ponad 18 – proc. dynamikę czystego zarobku i 10 ? proc. dynamikę przychodów, a ich wyniki w zdecydowanej większości przewyższały oczekiwania inwestorów.
W ubiegłym tygodniu w centrum uwagi obok decyzji Bank of England i Europejskiego Banku Centralnego były odczyty danych makro z USA. W tym tygodniu należy zwrócić uwagę na publikacje z Chin, które będą miały szczególne znaczenie dla inwestorów na rynkach azjatyckich. Udzielą one bowiem wskazówki, czy zacieśnianie polityki pieniężnej przez chińskie władze monetarne mające na celu przeciwdziałanie przegraniu gospodarki Państwa Środka przynosi zamierzone skutki. Nowy tydzień giełdy w Szanghaju i Hong Kongu rozpoczęły od skromnych wzrostów. Główny indeks chińskiej giełdy zyskał symboliczne 0,04 proc. i broni ważnych wsparć w okolicy 2865 punktów, a Hang Seng pod koniec notowań zwyżkował o około 0,5 proc. i był na drodze by przerwać fatalną serię ośmiu sesji kończonych pod kreską. Nikkei 225 spadł z kolei o 0,7 proc. do poziomu 9794 punktów. Notowaniom na giełdzie w Sydney w najbliższym czasie będzie szkodzić korekta na rynku surowców ? w zeszłym tygodniu runęły ceny srebra, taniało też złoto, a indeks Londyńskiej Giełdy Metali, który jest tworzony w oparciu o ceny sześciu najważniejszych metali przemysłowych zniżkował o blisko 6 proc. Dodatkowo negatywnie na konkurencyjność australijskiego eksportu wpływa wysoki kurs AUD/USD. W poniedziałek S&P ASX 200 wzrósł o 0,3 proc. do poziomu 4757 punktów.
Na najważniejszych parkietach Europy na początku poniedziałkowej sesji przeważali sprzedający. Pretekstem do spadków jest kolejna fala obaw o sytuacje w peryferyjnych państwach Eurolandu, którą w piątek wieczorem podsycił artykuł prasowy mówiący o możliwości opuszczenia strefy euro przez Grecję. Zarówno DAX, CAC40, jak i FTSE 100 były około 0,5 proc. pod kreską. W Warszawie WIG 20 i WIG znajdowały się na symbolicznych plusach.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Eurodolar kontynuuje spadki

27 Kwiecień 2011

Przez większość środowej sesji w Stanach Zjednoczonych kurs eurodolara poruszał się w okolicach poziomu 1,3900. Z kolei w trakcie dzisiejszego handlu na rynkach azjatyckich notowania głównej pary walutowej zeszły poniżej 1,3900, po czym ustabilizowały się w okolicach poziomu 1,3870. Z Chin napłynęły dziś dane na temat handlu zagranicznego, które wskazały na największy deficyt handlowy od siedmiu lat. Istotnie gorzej od prognoz wypadła dynamika zarówno importu jak i eksportu tego kraju. W lutym eksport i importy wzrosły o odpowiednio: 2,4 proc. oraz 19,4 proc., oczekiwano 26,2 proc. i 32,2 proc. Inwestorów szczególnie zaniepokoiła mniejsza dynamika importu, co świadczyć może o malejącej sile krajowego popytu. Przed rozpoczęciem handlu w Europie na rynek napłynęła informacja o obniżce przez agencję Moody?s ratingu Hiszpanii do AA2 z AA1 z perspektywą negatywną. Informacja ta zwiększyła już i tak spore obawy o dalsze losy peryferyjnych gospodarek Eurolandu. W efekcie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Hiszpanii wzrosły powyżej poziomu 5,5 proc. zbliżając się do szczytów z listopada 2010 roku. Wciąż kluczowym poziomem rentowności pozostaje 5,8 proc., czyli koszt po jakim Irlandia otrzymuje pomoc finansową od Unii Europejskiej. Dopóki koszt długu Hiszpanii nie wzrośnie istotnie powyżej tego poziomu, bezzasadne byłoby wystąpienie tego kraju o przyznanie pomocy finansowej. Poranne informacje spowodowały spadek kursu euro względem dolara do poziomu 1,3800. O godzinie 13:00 Bank Anglii przedstawi decyzję w sprawie stóp procentowych. Rynek zgodnie oczekuje, że główna stopa procentowa zostanie utrzymana na dotychczasowym poziomie 0,5 proc. Uwaga inwestorów z pewnością skupi się na komunikacie do decyzji w oczekiwaniu na wskazówki, co do dalszego kierunku polityki pieniężnej. Brytyjskie władze monetarne znajdują się w dość ciężkiej sytuacji, gdyż z jednej strony rosnąca inflacja zwiększa presję na zacieśnianie polityki pieniężnej, z kolei z drugiej strony wciąż niskie tempo wzrostu gospodarczego rodzi ryzyko wystąpienia stagflacji.
Informacja o obniżce ratingu Hiszpanii negatywnie wpłynęła na kurs złotego. Krajowa waluta osłabiła się o poranku względem euro oraz dolara do poziomów odpowiednio: 3,9900 oraz 2,8900.
Z kolei po godzinie 9:00 na rynek napłynęła wypowiedź członka RPP prof. A. Bratkowskiego, który stwierdził, że stopy procentowe powinny wzrosnąć o 50 pb w II kw., aby potem nastąpiła ich stabilizacja. A. Bratkowski dodał również, że w najbliższym czasie kurs złotego będzie ?dryfował? w okolicach obecnych poziomów. Złoty nie zareagował istotnie na tą wypowiedź. Widać, że krajowa waluta zaczyna powoli uodparniać się na liczne w ostatnim czasie wypowiedzi ze strony członków RPP, które stoją często w sprzeczności do siebie. Ponadto rozkład głosów z ostatnich posiedzeń Rady pokazał, że decydujący głos należy do prezesa M. Belki i z tego też względu rynek prawdopodobnie silniej reagować będzie przede wszystkim na wypowiedzi przewodniczącego Rady.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dobiegający końca tydzień złoty rozpoczął od istotnego osłabienia względem głównych walut. Kurs EUR/PLN wzrósł do poziomu 3,9540, który pokrywa się ze szczytami z końcówki stycznia. Poziom ten okazał się skutecznym oporem, który zahamował dalsze osłabienie złotego wobec euro. Natomiast w przypadku notowań USD/PLN zwyżka kursu wyhamowała w okolicach poziomu 2,9400, pokrywającego się z linią trendu spadkowego trwającego od końca listopada 2010 roku.
Mijający tydzień obfitował w publikacje makroekonomiczne z kraju. Za najważniejszą z nich uznać należy dane na temat inflacji konsumentów CPI. W styczniu inflacja wzrosła 3,8 proc. r/r podczas, gdy oczekiwano wyniku na poziomie 3,4 proc. r/r. Tak wysoki wskaźnik inflacji zwiększył oczekiwania inwestorów na kolejną podwyżkę stóp procentowych w Polsce. W wyniku tych oczekiwań złoty umocnił się wobec euro do 3,9000. Poziom ten okazał się skutecznym wsparciem, które zahamowało dalszy spadek notowań EUR/PLN. Z kolei spadek kursu USD/PLN wyhamowany został przez poziom 2,8640. W komentarz do danych na temat tempa wzrostu cen przedstawiciele RPP sygnalizowali, że dane te nie są wielkim zaskoczeniem i nie przesądzają one o podwyżce stóp już na marcowym posiedzeniu. Mimo to wciąż istnieje wysokie prawdopodobieństwo podjęcia przez RPP decyzji o podwyższeniu kosztu pieniądza o 25 pb. Ewentualne jastrzębie wypowiedzi ze strony członków RPP mogą w przyszłym tygodniu wpłynąć na umocnienie złotego względem głównych walut. Kluczowym poziomem w notowaniach EUR/PLN pozostaje wsparcie 3,9000, którego przełamanie otworzyłoby drogę do dalszej aprecjacji złotego.
Z pozostałych publikacji makroekonomicznych warto wspomnieć o danych na temat zatrudnienia oraz wynagrodzeń. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło w styczniu o 5 proc. r/r, oczekiwano 5,1 proc. r/r. Wynik taki może cieszyć, gdyż pokazuje, że wciąż zarobki w Polsce rosną szybciej niż ceny. Z kolei przeciętne zatrudnienie w styczniu wzrosło o 3,8 proc. r/r, oczekiwano zwyżki jedynie o 2,5 proc. r/r. Na zakończenie tygodnia opublikowana została dynamika produkcji przemysłowej, która wyniosła w styczniu 10,3 proc. r/r, co było wynikiem zgodnym z oczekiwaniami. W przyszłym tygodniu z krajowej gospodarki poznamy jeszcze dane na temat sprzedaży detalicznej oraz stopy bezrobocia.

W poprzedni piątek kurs EUR/USD przebił ważne wsparcie 1,3500, jednak bariera ta nie została trwale naruszona. Kurs szybko powrócił nad ten poziom i kontynuował rozpoczęty na początku lutego ruch w kanale spadkowym. Dopiero piątkowe popołudnie przyniosło przebicie poziomu 1,3620, czyli górnego ograniczenia kanału i dalsze wzrosty w okolice 1,3680. W tym tygodniu uczestników rynku zalała fala danych makroekonomicznych. Opublikowano m.in. inflację w Chinach, Wielkiej Brytanii i USA. Napłynęły na rynek także odczyty dynamiki PKB państw Eurolandu i Japonii. W centrum uwagi były też aukcje długu borykających się z kryzysem zadłużenia peryferyjnych państw strefy euro. Szczególnie duże znaczenie miała czwartkowa aukcja 10- letnich obligacji Królestwa Hiszpanii. Do 4,9 proc. (r/r) wzrosła w styczniu inflacja konsumencka w Chinach. Wprawdzie ponownie przyspieszyła (w grudniu wyniosła 4,9 proc.), ale obawiano się, że znacznie przekroczy 5 proc. Inflacja CPI w Wielkiej Brytanii także wzrosła, osiągnęła poziom 4,0 proc. r/r i 0,1 proc. m/m i była zgodna z prognozami. Obecnie tempo wzrostu cen dwukrotnie przekracza oficjalny cel inflacyjny Banku Anglii. Na niskim poziomie utrzymuje się natomiast tempo wzrostu cen po drugiej stronie Atlantyku. W styczniu koszyk dóbr konsumenckich podrożał o 1,6 proc. r/r i 0,4 proc. m/m . Poznaliśmy również tempo wzrostu gospodarczego dla całej strefy euro w ostatnich trzech miesiącach 2010 roku. Wyniosło ono 2,0 proc. w ujęciu rocznym i 0,3 proc. w perspektywie kwartalnej. W ostatnim kwartale ubiegłego roku gospodarka Japonii skurczyła się natomiast o 1,1 proc., spodziewano się, że spadnie o 2 proc. (dane zannualizowane). Grudniowa dynamika produkcji przemysłowej w Kraju Kwitnącej Wiśni ukształtowała się na poziomie 4,9 proc. (r/r) i 3,3 proc. (m/m) i była nieznacznie wyższa od prognoz. W USA produkcja przemysłowa skurczyła się z kolei o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca, a sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,3 proc.
2,5 miliarda euro pozyskała Hiszpania z czwartkowej emisji 10-letnich obligacji, a blisko miliard euro przyniosła sprzedaż obligacji o terminie wykupu przypadającym na 2037 rok. Rentowność obligacji z terminem wykupu w 2020 roku wyniosła przeciętnie 5,2 proc. Podczas poprzedniej aukcji hiszpańskich dziesięciolatek, w grudniu ubiegłego roku, rentowność ukształtowała się na poziomie 5,446. Sukcesem zakończyły się również aukcje włoskich obligacji w poniedziałek i krótkoterminowych papierów skarbowych Hiszpanii we wtorek i Portugalii w środę. Mogą jednak martwić spadające ceny portugalskich 10-letnich obligacji skarbowych. Ich rentowność osiągnęła w piątek historyczne maksimum i wyniosła 7,33 proc.

Sporządzili:
Michał Fronc
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania eurodolara miały w tym tygodniu bardzo niejednorodny przebieg. W poniedziałek kurs EUR/USD kontynuował spadki zainicjowane w ubiegłym tygodniu i dotarł w okolice 1,3500. Kolejne dni upłynęły pod znakiem odrabiania strat, kurs zwyżkował w środę wieczorem w okolice poziomu 1,3700. Czwartek i piątek przyniosły powrót do spadków. Na wykresie utworzyła się w ostatnich kilkunastu dniach formacja głowy z ramionami. W piątek kurs eurodolara testował kluczowy poziom szyi leżący w okolicach wartości 1,3500. Przełamanie go najprawdopodobniej oznaczałoby powrót do średnioterminowych spadków, którymi eurodolar kończył poprzedni rok. Kończący się tydzień nie obfitował w publikacje istotnych danych makroekonomicznych. Ze Stanów Zjednoczonych napłynęły informacje o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych, saldzie bilansu handlowego. Poznaliśmy też wstępny odczyt indeksu nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan. W Eurolandzie miały miejsce odczyty nowych zamówień i produkcji przemysłowej w niemieckiej gospodarce. Żadna z tych publikacji nie wywarła większego wpływu na notowania eurodolara. W centrum uwagi były za to poczynania banków centralnych, szczególnie tych państw, które muszą zmierzyć się z narastającą presją inflacyjną. W czwartek Bank Anglii pozostawił główną stopę na rekordowo niskim poziomie wynoszącym 0,5 proc. W grudniu inflacja CPI w brytyjskiej gospodarce wyniosła 3,7 proc. i była najwyższa od ośmiu miesięcy. Gubernator Banku Anglii, Marvyn King przyznał, że tempo wzrostu cen może przejściowo przekroczyć 4 proc., podczas gdy oficjalny cel inflacyjny Banku Anglii wynosi 2 proc. Czynnikami zwiększającymi presję inflacyjną są rosnące ceny surowców i żywności. Od nowego roku podniesiono również z 17,5 proc. do 20 proc. stawkę podatku VAT. Inflację za styczeń poznamy w najbliższy wtorek. Funt w minionym tygodniu tracił w stosunku do dolara. W piątek przed południem przełamany został ważny opór na poziomie 1,60, a wczesnym wieczorem kurs nieudanie walczył o powrót nad tę barierę. Z kolei Ludowy Bank Chin kontynuuje zacieśnienie polityki pieniężnej, wtorkowa podwyżka była trzecią na przestrzeni czterech miesięcy. Od środy stopa depozytowa banku centralnego Chin wzrosła o 25 punktów bazowych, do 3 proc. Inflacja w grudniu zwolniła do 4,6 proc. z 5,1 proc. w listopadzie. Podwyżka stóp jest jednak sygnałem, że w styczniu tempo wzrostu cen prawdopodobnie znów przyśpieszyło za sprawą zwyżkujących ceny żywności. W ostatnim miesiącu były one dodatkowo napędzane przez wzmożony popyt przed obchodami Chińskiego Nowego Roku oraz anomaliami pogodowymi, które zniszczyły znaczne areały upraw.

Notowania eurodolara miały w tym tygodniu bardzo niejednorodny przebieg. W poniedziałek kurs EUR/USD kontynuował spadki zainicjowane w ubiegłym tygodniu i dotarł w okolice 1,3500. Kolejne dni upłynęły pod znakiem odrabiania strat, kurs zwyżkował w środę wieczorem w okolice poziomu 1,3700. Czwartek i piątek przyniosły powrót do spadków. Na wykresie utworzyła się w ostatnich kilkunastu dniach formacja głowy z ramionami. W piątek kurs eurodolara testował kluczowy poziom szyi leżący w okolicach wartości 1,3500. Przełamanie go najprawdopodobniej oznaczałoby powrót do średnioterminowych spadków, którymi eurodolar kończył poprzedni rok. Kończący się tydzień nie obfitował w publikacje istotnych danych makroekonomicznych. Ze Stanów Zjednoczonych napłynęły informacje o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych, saldzie bilansu handlowego. Poznaliśmy też wstępny odczyt indeksu nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan. W Eurolandzie miały miejsce odczyty nowych zamówień i produkcji przemysłowej w niemieckiej gospodarce. Żadna z tych publikacji nie wywarła większego wpływu na notowania eurodolara. W centrum uwagi były za to poczynania banków centralnych, szczególnie tych państw, które muszą zmierzyć się z narastającą presją inflacyjną. W czwartek Bank Anglii pozostawił główną stopę na rekordowo niskim poziomie wynoszącym 0,5 proc. W grudniu inflacja CPI w brytyjskiej gospodarce wyniosła 3,7 proc. i była najwyższa od ośmiu miesięcy. Gubernator Banku Anglii, Marvyn King przyznał, że tempo wzrostu cen może przejściowo przekroczyć 4 proc., podczas gdy oficjalny cel inflacyjny Banku Anglii wynosi 2 proc. Czynnikami zwiększającymi presję inflacyjną są rosnące ceny surowców i żywności. Od nowego roku podniesiono również z 17,5 proc. do 20 proc. stawkę podatku VAT. Inflację za styczeń poznamy w najbliższy wtorek. Funt w minionym tygodniu tracił w stosunku do dolara. W piątek przed południem przełamany został ważny opór na poziomie 1,60, a wczesnym wieczorem kurs nieudanie walczył o powrót nad tę barierę. Z kolei Ludowy Bank Chin kontynuuje zacieśnienie polityki pieniężnej, wtorkowa podwyżka była trzecią na przestrzeni czterech miesięcy. Od środy stopa depozytowa banku centralnego Chin wzrosła o 25 punktów bazowych, do 3 proc. Inflacja w grudniu zwolniła do 4,6 proc. z 5,1 proc. w listopadzie. Podwyżka stóp jest jednak sygnałem, że w styczniu tempo wzrostu cen prawdopodobnie znów przyśpieszyło za sprawą zwyżkujących ceny żywności. W ostatnim miesiącu były one dodatkowo napędzane przez wzmożony popyt przed obchodami Chińskiego Nowego Roku oraz anomaliami pogodowymi, które zniszczyły znaczne areały upraw.

Sporządzili:
Michał Fronc
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers

Głównym wydarzeniem na rynkach finansowych była podwyżka stóp procentowych w Chinach. Jednoroczna stopa depozytowa wzrosła o 25 punktów bazowych do 3 proc., natomiast stopa pożyczkowa do 6,06 proc. Ludowy Bank Chin zaostrzył po raz trzeci politykę pieniężną w ostatnich miesiącach w odpowiedzi na wzrost inflacji. Po tej decyzji mogliśmy obserwować umocnienie dolara oraz spadek walut surowcowych (dolar australijski, dolar nowozelandzki i dolar kanadyjski) oraz przejściowe osłabienie na giełdach. Kurs EUR/USD po decyzji PBOC spadł w okolice poziomu 1,3610. Widać wyraźnie niechęć do spadków na tej parze. Jest to głównie wynik dzisiejszego umacniania się indeksu syntetycznego euro. Wsparcie stanowią poziomy 1,3480-1,3500, natomiast oporem jest strefa 1,3680-1,3700. Wyraźne pokonanie któregoś z tych poziomów powinno dać odpowiedź na pytanie w którym kierunku podąży kurs w perspektywie średnioterminowej. Dzisiejszy kalendarz publikacji makroekonomicznych był bardzo ubogi. Warto wspomnieć o publikacji dynamiki produkcji przemysłowej w Niemczech. Wyniosła ona 1,5 proc. w ujęciu miesięcznym wobec oczekiwań na poziomie 0,2proc. W ujęciu rocznym produkcja wzrosła o 10 proc. co jest również wynikiem gorszym od oczekiwań (11,5 proc.). Dane wywołały jedynie chwilowe osłabienie euro wobec dolara co potwierdza dzisiejsze pro wzrostowe zachowanie euro. Kurs EUR/PLN poruszał się dzisiaj w wąskim zakresie pomiędzy poziomami 3,8700-3,8850. Decyzja Banku Chin wywołała lekkie osłabienie złotego wobec euro i wzrost tej pary w okolice górnego ograniczenia dzisiejszej konsolidacji. Najbliższym oporem pozostaje poziom 3,8900 . Większą zmiennością wykazywały się dziś notowania USD/PLN co jest pochodną zmian EUR/USD. Wczorajszy nieudany test oporu na poziomie 2,8700 wywołał spadek w okolice 2,8350. Obecnie najbliższe wsparcie stanowi poziom 2,8250.

Sporządził:
Radosław Marczyński
DM TMS Brokers S.A.

Byki z impetem rozpoczęły nowy miesiąc na amerykańskich rynkach. Dow Jones Industrial Average wzrósł o 148 punktów, czyli 1,25 proc. i zakończył dzień 40 punktów powyżej symbolicznej bariery 12000 punktów. Sztuka ta nie udawała się amerykańskim blue chipom w ubiegłym tygodniu – podczas dwóch sesji indeks naruszał okrągłą, psychologiczną barierę, ale finiszował minimalnie pod nią. Wtorkowa zwyżka była najsilniejsza od początku grudnia, a amerykańskie blue chipy nie zakończyły sesji tak wysoko od czerwca 2008 roku. Nowe szczyty hossy ustanowił także S&P 500, który zwyżkował o 1,7 proc., do poziomu 1308 punktów. Indeks technologicznego rynku Nasdaq zyskał na wartości 1,9 proc., skończył sesję w okolicy 2750 punktów i od maksimów z połowy stycznia dzieli go dystans zaledwie kilkunastu punktów. Od kryzysu politycznego w Egipcie, większy pływ na nastroje inwestorów wywarły dane z amerykańskiej gospodarki. Indeks ISM dla sektora przemysłowego wyniósł w styczniu 60,8 punktów i przybrał najwyższą wartość od połowy 2004 roku. W gronie spółek tworzących średnią giełdową Dowa najlepiej radziły sobie akcje spółki Pfizer. Kwartalny zysk farmaceutyczny giganta wyniósł 2,9 miliarda dolarów i w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku wzrósł o ponad 275 proc. Podobnie jak w poniedziałek, na solidnym plusie były także papiery firm Alcoa i Exxon Mobil, które zyskały odpowiednio po 4,5 i 4 proc. O ponad 4 proc. podrożały także papiery Bank of America.
W środę, na giełdach rejonu Azji i Pacyfiku wyraźnie dominowali kupujący. Nikkei 225 zyskał 1,9 proc. i zamknął dzień w okolicach 10500 punktów. W Tokio najlepiej radziły sobie walory deweloperów i producentów aut. Na parkiecie w Hong Kongu, wszystkim 44 spółkom wchodzącym w skład głównego indeksu udało się zakończyć dzień na plusie. Hang Seng podczas ostatniej sesji przed noworoczną przerwą wzrósł o 1,8 proc. i finiszował w okolicach 23910 punktów. W Chinach obchody Nowego Roku już się rozpoczęły, handel na parkiecie w Szanghaju zostanie wznowiony dopiero w połowie przyszłego tygodnia. Australijski indeks największych firm wzrósł o 0,9 proc. i zbliżył się do kluczowego poziomu 4800 punktów.
Na początku sesji najważniejsze europejskie indeksy były na plusie. FTSE 100 zyskiwał 0,4 proc., a CAC 40 0,1 proc. Najsilniej – o 1,5 proc. -zwyżkował frankfurcki DAX. W Warszawie, kilka minut po 9.00, WIG 20 znajdował się 0,8 proc. nad kreską, w okolicy poziomu 2750 punktów. Indeks szerokiego rynku zyskiwał 0,6 proc. i wzrastał do poziomu 47880 punktów.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Czwartkowa sesja za Oceanem była drugą z rzędu zakończoną pod kreską. Pretekstem do realizacji zysków w dalszym ciągu były obawy, że szybki wzrost gospodarczy w Chinach zmusi tamtejsze władze monetarne do kontynuacji zacieśniania polityki pieniężnej. W rezultacie Dow Jones Industrial po minimalnym spadku zakończył dzień na poziomie 11823 punktów, S&P 500 zniżkował o 0,13 proc. do poziomu 1280 punktów. Po raz kolejny najmocniejsza przecena dotknęła spółki technologiczne notowane na rynku Nasdaq. Indeks Nasdaq Composite stracił blisko 0,8 proc. i finiszował minimalnie powyżej bariery 2700 punktów. Tym samym najprawdopodobniej zostanie przerwana świetna passa najważniejszych amerykańskich indeksów, które zgodnie siedem razy z rzędu kończyły tydzień wyżej niż go rozpoczynały. Przed ostatnią sesją tego tygodnia jedynie indeks blue chipów pozostaje nieznacznie powyżej poziomu ubiegłotygodniowego zamknięcia. S&P 500 traci kilkanaście, a Nasdaq kilkadziesiąt punktów. By wszystkie trzy główne indeksy zdołały przedłużyć serię tygodniowych wzrostów, Nasdaq musiałby w piątek wzrosnąć o 1,9 proc, S&P 500 o ok. 1 proc., a indeks największych amerykańskich firm nie mógłby zniżkować silniej niż o 0,3 proc.
Na rynkach azjatyckich piątkowa sesja upłynęła pod znakiem przeceny, traciły na wartości przede wszystkim spółki surowcowe. Jedynie rynek w Szanghaju zakończył dzień na plusie, w pobliżu poziomu 2840 punktów. Indeks chińskiej giełdy wzrósł o 1,4 proc. i wymazał część czwartkowej przeceny, podczas której stracił blisko 3 proc. Pozostałe indeksy kończyły dzień pod kreską: japoński Nikkei 225 zanurkował o 1,6 proc. w okolice 10275 punktów, a australijski S&P ASX stracił ponad 0,6 proc. i finiszował na poziomie 4861 . Z kolei Hang Seng w Hong Kongu po 0,5-proc. zniżce zakończył dzień na poziomie 23877 punktów. Europejskie parkiety rozpoczęły dzień od zwyżek. Drugą sesję z rzędu najlepiej radziły sobie giełdy w Madrycie i Mediolanie, gdzie główne indeksy były o 10.00 blisko 1 proc. powyżej poziomu czwartkowego zamknięcia. Najważniejsze indeksy kontynentu: FTSE 100, CAC 40 i DAX notowały nieco słabsze wzrosty. Indeksy w Londynie i Paryżu zyskiwały po ok. 0,5 proc, a indeks frankfurckiej giełdy zwyżkował o 0,25 proc. Rodzime indeksy radziły sobie słabiej i przed południem oscylowały w okolicach czwartkowego zamknięcia. Tym samym indeks WIG20 od kluczowej bariery 2800 punktów wciąż dzieliło ponad 2,5 proc.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Inwestorzy na Wall Street postanowili podczas środowej sesji zrealizować część zysków. Najmocniejsza przecena dotknęła technologiczny indeks Nasdaq, który stracił prawie 1,5 proc. S&P 500 zniżkował o 1 proc., ale zdołał utrzymać się powyżej poziomu 1280 punktów. W przypadku obu indeksów były to największe spadki od połowy listopada ubiegłego roku. Dużo lepiej radził sobie indeks blue chipów ? Dow Jones Industrial osunął się ze szczytu ustanowionego we wtorek tylko o 0,11 proc. i kończył dzień na poziomie 11825 punktów. W centrum uwagi inwestorów był legendarny Goldman Sachs, którego kurs po ogłoszeniu kwartalnych wyników o połowę słabszych niż w analogicznym okresie ubiegłego roku zanurkował o 4,7 proc. W indeksie amerykańskich gigantów zaledwie dziewięć spółek zdołało utrzymać się nad kreską, a najdotkliwsza wyprzedaż dotknęła papierów instytucji finansowych. Bank of America stracił najwięcej, ponad 4,2 proc. American Express i J.P. Morgan Chase zanotowały ponad 2- procentowe spadki. Na drugim biegunie znalazł się technologiczny potentat IBM, którego papiery zdrożały o 3,4 proc.
Azjatyckie indeksy podczas czwartkowych sesji zanotowały zniżki, do których sygnałem były odczyty danych makroekonomicznych w Chinach. Gospodarka Państwa Środka nie zwalnia ? PKB wzrosło w czwartym kwartale ubiegłego roku o 9,8 proc., a bankowi centralnemu udało się nieznacznie stłumić inflację, która wyniosła w grudniu 4,6 proc. Pomimo to, przewidywania inwestorów, że zacieśnianie polityki pieniężnej będzie kontynuowane, pociągnęły w dół indeks w Szanghaju, który stracił blisko 3 proc. i zatrzymał się dopiero minimalnie nad barierą 2800 punktów. Główny indeks w Hong Kongu zniżkował o 1,7 proc. i zakończył dzień w pobliżu 24000 punktów. Nieco słabsze przeceny miały miejsce na rynkach w Australii i Japonii, gdzie spadki wyniosły nieco ponad 1 proc. Od kontynuacji wczorajszych spadków rozpoczęły się sesje na najważniejszych parkietach Starego Kontynentu. O 10.00 najsilniej zniżkował londyński FTSE 100 i tracił 1 proc. Niemiecki DAX spadał o 0,4 proc. W rezultacie oba indeksy oddalały się od maksimów ustanowionych we wtorek. Francuski CAC 40 tracił z kolei ok. 0,4 proc. Podobną skale zniżek obserwowaliśmy nad Wisłą, w Warszawie inwestorzy także realizowali zyski . Przed południem najsilniej spadały kursy spółek, które w ostatnim czasie najwyraźniej zwyżkowały. Ponad 1 proc. tracił KGHM, Orlen i Lotos.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza, zgodna z oczekiwaniami decyzja Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp nie przyniosła istotnych zmian w notowaniach złotego. Kurs EUR/PLN po jej ogłoszeniu nie wykroczył znacząco poza przedział wahań z ostatnich dni. Początek dzisiejszej sesji przyniósł spadek wartości polskiej waluty. Notowania euro względem złotego dotarły do pasma oporów 3,90-3,91. Pasmo to zatrzymało zwyżkę. W najbliższym czasie powinno ono w dalszym ciągu stanowić trudną do przebicia barierę. Złotemu na początku dzisiejszych notowań mogła nieco zaszkodzić realizacja zysków obserwowana w ostatnich godzinach na giełdach w Azji. W ślad za nimi umiarkowane spadki notują również giełdy w Europie, w związku z czym niewielka negatywna presja na rynku polskiej waluty może się w najbliższych godzinach utrzymywać. Dzisiaj z polskiej gospodarki o godz. 14.00 na rynek napłynie kilka wskaźników makroekonomicznych. Poznamy przede wszystkim grudniowe szacunki produkcji przemysłowej. Prognozy zakładają ponowne przyspieszenie jej wzrostu do 12,2 proc. r/r. W dłuższej perspektywie dobre dane z naszego kraju powinny wspierać złotego, o silniejszą bezpośrednią reakcję notowań polskiej waluty na dzisiejszą publikacją będzie jednak z pewnością trudno. Pozostałe wskaźniki (inflacja bazowa i PPI) będą miały jeszcze mniejszy wpływ na sytuację rynkową. Oprócz nich poznamy dzisiaj jeszcze protokół z grudniowego posiedzenia RPP. Ze względu na to, że wczorajsza decyzja Rady nie przyniosła diametralnych zmian w notowaniach złotego, trudno oczekiwać, by przedstawiany dzisiaj raport miał istotny wpływ na polską walutę. Wczorajsza sesja przyniosła realizację zysków zarówno na rynku eurodolara jak i amerykańskich giełdach. Od dołka z 7 stycznia kurs EUR/USD wzrósł o 5,3 proc., dochodząc wczoraj do poziomu 1,3540. Inwestorzy uznali, że po tak silnym wzroście warto zrealizować część zysków. W efekcie dziś w godzinach porannych eurodolar zszedł w okolice 1,3430. Póki co skala realizacji zysków jest niewielka, od wczorajszego lokalnego maksimum kurs EUR/USD stracił 0,9 proc. Indeks dolarowy, obrazujący wartość amerykańskiej waluty względem koszyka walut, pomimo ruchu powrotnego pozostaje poniżej przebitego wczoraj dolnego ograniczenia kilkutygodniowego kanału konsolidacji. Obecny układ na parze eurodolar przemawia za kontynuacją wzrostów, po zakończeniu obserwowanej korekty i ponownego ataku na ostatnie lokalne szczyty. Dziś na rynek napłynęły istotne dane makro z Chin. W IV kwartale chińska gospodarka wzrosła o 9,8 r/r podczas, gdy oczekiwano jedynie 9,2 proc. r/r. Z kolei tempo wzrostu cen konsumentów w grudniu osłabiło się w stosunku do poprzedniego odczytu, wypadając zgodnie z oczekiwaniami na poziomie 4,6 proc. r/r. Dane te pokazują, że relatywnie ostrożne działania ze strony chińskich władz w walce z inflacją przynoszą skutek, jednocześnie nie osłabiając tempa wzrostu PKB. Wciąż jednak wskaźnik CPI na poziomie 4,6 proc. jest wysokim wynikiem, co przemawia za dalszą kontynuacją obecnej polityki pieniężnej w Państwie Środka. Z dzisiejszych publikacji makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyt liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych z USA, indeksu Fed z Filadelfii oraz indeksu wskaźników wyprzedzających ? Conference Board.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.