Poranne umocnienie złotego

28 Czerwiec 2010

Dzisiejsza sesja na rynku złotego rozpoczęła się od lekkiego umocnienia polskiej waluty. Notowania EUR/PLN zeszły w okolice poziomu 4,0100, a kurs USD/PLN zniżkował pod wartość 3,2300. Powodem umocnienia polskiej waluty jest zdecydowana poprawa nastrojów inwestycyjnych na światowych giełdach, po tym jak Chiny zdecydowały się na większą elastyczność kursu juana.
Wynik wczorajszych wyborów nie wpłynął znacząco na krajowy rynek walutowy. Wiadomo było bowiem, iż pierwsza tura potwierdzi pozycję dwóch liderów sondaży przedwyborczych. Inwestorzy oczekiwali również, iż o ostatecznym wyniku przesądzi druga tura.
W Czechach w piątek prezydent wyznaczył nowego prezesa banku centralnego. Został nim Miroslav Singer, co było zgodne z oczekiwaniami rynku (oprócz niego typowano również obecnego wiceprezesa banku). Jest on oceniany przez inwestorów jako bardzo kompetentna osoba, która zapewni bankowi wiarygodność i niezależność. Dziś natomiast węgierski bank centralny podejmie decyzję o poziomie stóp procentowych. Oczekuje się, iż pozostaną one na niezmienionym poziomie 5,25%. W obecnym momencie istnieją niewielkie szanse na powrót do obniżek stóp procentowych. W ostatnim czasie bank centralny podniósł prognozę inflacji w bieżącym roku z 4,4% do 4,9%. Ponadto poluźnianie polityki pieniężnej grozi spadkiem wartości forinta, szczególnie biorąc pod uwagę utrzymujący się wśród inwestorów spory niepokój o sytuację budżetową tego kraju.

Notowania EUR/USD otworzyły się dzisiaj luką ponad poziomem 1,2400 (maksimum osiągnęły one w pobliżu 1,2480). Następnie obserwowaliśmy nieudaną próbę powrotu pod 1,2400. Na wykresie kursu tej pary walutowej od tygodnia rysuje się linia krótkoterminowego trendu wzrostowego. Obecnie kształtuje się ona w pobliżu poziomu 1,2400. Dopiero jej trwałe pokonanie ograniczy szansę na kontynuację zwyżki kursu EUR/USD. Impuls do zwyżki eurodolara na otwarciu dzisiejszych notowań dała przedstawiona w weekend decyzja chińskiego banku centralnego o uelastycznieniu kursu juana względem dolara. Został on usztywniony dwa lata temu, przed zaognieniem się kryzysu na światowych rynkach finansowych. Teraz będzie się on mógł dziennie zmieniać o +/-0,5%. Dzisiaj juan umocnił się już względem dolara o 0,38%. Chińskie władze monetarne uległy presji innych krajów, które już od dłuższego czasu domagały się uwolnienia kursu. Nieoficjalnie mówi się, że jako ostateczny termin tej decyzji wskazywano Chinom datę początku szczytu G20, który odbędzie się w najbliższy weekend. Gdyby nie uelastyczniono kursu, juan byłby prawdopodobnie głównym tematem spotkania. Obecnie światowe władze będą przyglądać się temu, na ile faktycznie kurs chińskiej waluty stanie się elastyczny. Rynki pozytywnie odebrały wspomnianą decyzję, gdyż może ona pociągnąć za sobą wzrost popytu Chin na towary importowane, m.in. na surowce (jeśli juan się umocni). Może również ograniczyć wzrost inflacji, dzięki czemu nie będą konieczne zdecydowane podwyżki stóp w Chinach. Niepewność tworzy natomiast fakt, jak ewentualne większe umocnienie juana wpłynie na tamtejszą gospodarkę.
Inwestorzy skupili się dzisiaj na weekendowym komunikacie chińskich władz monetarnych, lekceważąc inne doniesienia makro. Choć tych istotnych nie było zbyt wiele, to warto zwrócić uwagę na ostrzeżenie agencji Fitch w kierunku Japonii. Jeśli Kraj Kwitnącej Wiśni do końca roku nie przedstawi wiarygodnego planu reform fiskalnych, grozi mu obniżka ratingu.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W mijającym tygodniu na polskim rynku walutowym mogliśmy obserwować stabilizację notowań EUR/PLN w przedziale 3,8500 ? 3,8900. Złoty bardzo spokojnie zareagował na tragiczne wydarzenia minionej soboty. Inwestorzy zdołali oddzielić skrajnie negatywne emocje związane z tragedią od oceny realnego jej wpływu na funkcjonowanie krajowego rynku oraz polskiej gospodarki.
Kwestią dyskusyjną pozostaje jedynie wybór przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka. W poniedziałek RPP powołała na swojego przewodniczącego P. Wiesiołka dotychczasowego wiceprezesa NBP, a obecnie pełniącego obowiązki prezesa Narodowego Banku Polskiego. Ma on uczestniczyć w posiedzeniach Rady z prawem do decydującego głosu. Konstytucjonaliści nie są jednak zgodni co do zakresu jego kompetencji. Wszyscy członkowie RPP wraz z prezesem NBP składają przed parlamentem ślubowanie o bezstronności, zakładającej kierowanie się w decyzjach jedynie wiedzą i doświadczeniem. Pozostali członkowie zarządu banku centralnego, w tym wiceprezes takiej przysięgi nie składają. Wiesiołek wszedł zatem do Rady bez wcześniejszego ślubowania, co zdaniem części konstytucjonalistów przekreśla jego prawo do głosowania w czasie posiedzeń. Póki co jednak aktualna jest decyzja przyznająca prawo głosu nowemu przewodniczącemu RPP z ryzykiem późniejszego kwestionowania jego decyzji. Złoty nie zareagował na napływające w mijającym tygodniu dane makro z Polski. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących oraz wskaźnik inflacji konsumentów CPI. Bilans obrotów bieżących wykazał w lutym nadwyżkę na poziomie 106 mln euro, podczas gdy prognozy przewidywały deficyt wysokości 203 mln EUR. Inwestorzy nie zareagowali na te dane ponieważ wspomniana nadwyżka wynika w głównej mierze z wysokiego dodatniego salda transferów, co z kolei związane jest z przekazaniem w lutym funduszy przez Unię Europejską. Bilans handlowy (główna składowa rachunku obrotów bieżących) z kolei wykazał deficyt rzędu 248 mln euro. Inflacja natomiast spadła w marcu do poziomu 2,6% r/r, co było zgodne z oczekiwaniami oraz wcześniejszą prognozą Ministerstwa Finansów. Spadek ten ewidentnie wskazuje na zmniejszenie presji inflacyjnej w Polsce i odsuwa w czasie zaostrzenie polityki pieniężnej. Inwestorzy zdołali już jednak zdyskontować ten fakt, w związku z czym nie obserwowaliśmy większego wpływu danych na rynek.
Na złotego w obecnym momencie działają dwie przeciwstawne i równoważące się siły. Z jednej strony polską walutę wspierają optymistyczne nastroje inwestycyjne, panujące na światowych parkietach. Pozytywny sentyment i zwyżka indeksów giełdowych wpływają na wzrost apetytu na ryzyko. Z drugiej strony jednak inwestorzy wciąż mają w pamięci ostatnią interwencję walutową NBP, co powstrzymuje ich od zwiększonych zakupów złotego.

Początek mijającego tygodnia na rynku eurodolara rozpoczął się silnym wzrostem w okolice poziomu 1,3700. Natomiast indeks dolarowy przebił linię trendu wzrostowego pierwszy raz od grudnia 2009. Sygnały te dość wyraźnie sugerowały możliwość pojawienia się znaczniejszych wzrostów w notowaniach EUR/USD. Kurs głównej pary walutowej nie wykazał jednak chęci do dalszej zwyżki i do końca tygodnia pozostał w przedziale wahań 1,3500-1,3700. Na zakończenie tygodnia notowania eurodolara zbliżyły się w okolice dolnego ograniczenia wspomnianego kanału, jednak dopiero przebicie poziomu 1,3500 byłoby sygnałem do zajęcia konkretnej pozycji. Weekendowe porozumienie państw strefy euro w sprawie mechanizmu udzielenia pomocy finansowej Grecji początkowo poprawiło nastroje wśród inwestorów. Jednak szybko uznano, że nie jest to rozwiązanie, które załatwia wszystkie problemy. W dalszym ciągu pozostaje duża niepewność w kwestii naprawy greckich finansów publicznych i opracowania zasad, ograniczających prawdopodobieństwo wystąpienia podobnych problemów w przyszłości. Sytuacja ta widoczna jest także na rynku greckiego długu, gdzie rentowności obligacji po chwilowym spadku ponownie zaczęły wzrastać.
Z danych, jakie poznaliśmy w tym tygodniu warto wspomnieć o odczycie dynamiki sprzedaży detalicznej w USA, która wyniosła w marcu 1,6% m/m, podczas gdy oczekiwano 1,2% m/m. Zadowalająco wypadła także publikacja danych na temat inflacji konsumentów, która w marcu wyniosła jedynie 0,1% m/m i tym samym wskazała na ciągle stabilny poziom cen w Stanach Zjednoczonych. Rozczarował z kolei odczyt dynamiki produkcji przemysłowej, który wyniósł 0,1% m/m, podczas gdy prognozy plasowały się na poziomie 0,7% m/m. Publikacje te nie wywarły jednak znaczącego wpływu na notowania głównej pary walutowej. Większym zainteresowaniem ze strony inwestorów cieszyło się publiczne wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej. Wcześniej na rynku pojawiły się spekulacje, że prezes Fed może wypowiedzieć się w bardziej jastrzębim tonie, odchodząc od znanego wszystkim sformułowania o konieczności utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu. Tak się jednak nie stało, a B. Bernanke podtrzymał dotychczasowe łagodne nastawienie względem polityki monetarnej. W dobiegającym końca tygodniu sporo istotnych danych napłynęło z chińskiej gospodarki. Dynamika PKB w pierwszym kwartale wyniosła 11,9% r/r, co było rezultatem lepszym od prognoz. Z kolei inflacja w marcu kształtowała się na poziomie 2,4% r/r i wypadła poniżej oczekiwań. Publikacje te wskazują na ciągle stabilny poziom cen w Chinach, co oddala perspektywę podwyżki stóp procentowych. Wysoka dynamika PKB przemawia jednak za zastosowaniem innych kroków, mających na celu schłodzenie gospodarki, co wzmaga i tak już dużą presję na rewaluację chińskiej waluty.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Po okresie intensywnych wzrostów na rynku ropy naftowej, obecnie cena tego surowca wyhamowała dalszą zwyżkę, korygując się w okolice poziomu 84 USD za baryłkę. Ostatnie wzrosty dokonywały się w dużej mierze pod wpływem poprawiającego się sentymentu wśród inwestorów, w związku z postępującym tempem ożywienia gospodarczego. Z technicznego punktu widzenia cena ropy Brent w dalszym ciągu znajduje się w średnioterminowym kanale wzrostowym.
W obecnej chwili ceny surowców w największym stopniu wspierane są przez popyt ze strony Chin. W marcu import ropy naftowej oraz miedzi do Chin szybko rósł pomimo wyższych cen, gdyż fabryki powróciły w ubiegłym miesiącu do pracy po długiej przerwie związanej z Księżycowym Nowym Rokiem. Import ropy do Państwa Środka wzrósł w marcu o 13,8% m/m. Czynnikiem, który może wpłynąć na rynek ropy naftowej z pewnością byłaby zmiana poziomu wydobycia surowca przez kraje ? producentów. Z najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wynika, że producenci niewchodzący w skład OPEC, stanowiący około 60% światowego wydobycia zwiększą w tym roku poziom wydobycia o 600 tys. baryłek dziennie do średniej wielkości 52 mln baryłek na dzień. Jednocześnie agencja nieznacznie podwyższyła swoją prognozę globalnego popytu na ropę naftową. W przedstawionych okolicznościach (wzrost podaży, popyt stabilny) ropa naftowa powinna tanieć. Jednak w przy takim scenariuszu oczekiwać należy kroków ze strony państw OPEC, które poprzez odpowiednie zmiany poziomu wydobycia starałyby się utrzymać cenę ?czarnego złota? na satysfakcjonującym dla siebie poziomie. Sytuacja na rynku miedzi prezentowała się ostatnio podobnie do tego, co mogliśmy obserwować w przypadku notowań ropy naftowej. Po okresie intensywnych wzrostów przyszedł czas na lekkie ochłodzenie nastrojów. Chwilowe odreagowanie po silnej zwyżce nie powinno być niczym zaskakującym, jednak trudno jest w chwili obecnej oczekiwać głębszej korekty. W ostatnim czasie sporo mówiono o ewentualnej rewaluacji chińskiej waluty, jednak opinie w tej kwestii pozostają mieszane. Z jednej strony wzrost wartości juana uatrakcyjniłby ceny denominowanych w dolarze surowców, w tym miedzi. Z drugiej jednak strony przyczyniłby się do spadku atrakcyjności chińskiego eksportu. Wspomniane dwa efekty ostatecznie mogą się znieść nawzajem, pozostając bez istotniejszego wpływu na zapotrzebowanie na surowcowe. Sporym zainteresowaniem ze strony inwestorów cieszy się w ostatnim czasie platyna oraz pallad. Tempo wzrostu cen tych metali w przyszłości może okazać się większe niż złota lub srebra. Platyna oraz pallad jako metale szlachetne mają tą przewagę nad złotem, że są także intensywnie wykorzystywane w przemyśle. Jest to bardzo istotny czynnik wspierający ich ceny. Duże zapotrzebowanie na platynę oraz pallad w dalszym ciągu zgłaszane będzie przez Chiny największego producenta aut, gdyż metale te wykorzystywane są w produkcji katalizatorów. Od początku roku platyna zdrożała o 17%, pallad o 25%, natomiast złoto jedynie o 4,7%.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W minionym tygodniu dynamiczne wzrosty wartości ropy Brent zdołały dopiero zatrzymać ponad roczne maksima usytuowane na poziomie 82,00 USD. Po nieudanej próbie przebicia tej bariery nastąpiło dynamiczne odreagowanie pod poziom 80,00 USD. Na początku bieżącego tygodnia za baryłkę surowca ponownie płacono ponad 80,00 USD. O notowaniach ropy w dalszym ciągu decyduje przede wszystkim sytuacja panująca na światowych giełdach, zdecydowanie mniejszy wpływ mają natomiast czynniki fundamentalne. Wspomniane odreagowanie w notowaniach surowca było reakcją na chwilową korektę spadkową na światowych giełdach. Jak na razie jednak nie ma sygnałów wskazujących na to, by trend wzrostowy głównych indeksów giełdowych miał ulec odwróceniu, dlatego też w notowaniach na rynku ropy naftowej może utrzymywać się presja wzrostowa. Czynniki fundamentalne zaczynają oddziaływać na wartość surowca dopiero na wyższych poziomach. Okolice 80,00 USD są bowiem wskazywane przez producentów, jak i odbiorców jako górne ograniczenie optymalnego obecnie pasma wahań cen ?czarnego złota?. Rynek ropy jest w dalszym ciągu na tyle dobrze zaopatrzony, że nie ma fundamentalnych podstaw do silniejszej zwyżki ponad poziom 80,00 USD. Istnieje szansa na to, że popyt na surowiec ulegnie ożywieniu w drugiej połowie bieżącego roku. Według ministra ds. ropy Arabii Saudyjskiej zapotrzebowanie w miesiącach lipiec-grudzień może wzrosnąć o 1 mln baryłek dziennie. Podaż powinna jednak bez problemu powinna sprostać tej zwyżce. Wg prezydenta OPEC, kartel może wytwarzać nawet o ponad 6 mln baryłek ropy dziennie więcej niż obecnie. Tak duże zapasowe moce przerobowe powinny sprostać ewentualnemu wzrostowi popytu w najbliższych latach. W minionym tygodniu Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), która ma 40% udział w światowym rynku surowca, zgodnie z oczekiwaniami zadecydowała o pozostawieniu limitów wydobycia na dotychczasowym poziomie. W oficjalnym komunikacie nie zamieszczono zdecydowanego wezwania do przestrzegania tych ograniczeń. Wspomniane limity nałożone na członków kartelu były wypełniane w lutym w zaledwie 53%. Mimo że oficjalny poziom produkcji nie został podniesiony, kraje kartelu wydobywają więcej niż powinny, korzystając z atrakcyjnych cen. Jest to wygodne rozwiązanie dla OPEC, bowiem oficjalne zwiększenie produkcji mogłoby zadziałać jak czynnik psychologiczny, przemawiający za zniżką cen surowca. W najbliższym czasie w notowaniach ropy naftowej możemy obserwować konsolidację. Z jednej strony presję wzrostową w jej notowaniach będą prawdopodobnie tworzyć światowe giełdy, z drugiej na większa zwyżkę mogą nie pozwalać czynniki fundamentalne.
Na przestrzeni tygodnia ceny miedzi praktycznie nie zmieniły się. W miniony wtorek na zamknięciu sesji w Londynie wartość 3-miesięcznego kontraktu na tonę metalu kształtowała się na poziomie 7400 dolarów, dziś w okolicach południa cena wynosiła 7420 USD. W ciągu tygodnia jednak notowania tego surowca wykazywały pewną zmienność ? maksimum zostało osiągnięte w środę na poziomie 7534 dolary za tonę metalu.Cena miedzi podlegała wahaniom w zależności od poziomu eurodolara oraz ogólnorynkowego sentymentu inwestycyjnego. Te czynniki znajdowały się z kolei pod wpływem doniesień i spekulacji związanych z sytuacją w Grecji oraz możliwymi sposobami rozwiązania ?greckiego problemu?. Zwyżce cen miedzi nie sprzyjają oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Chinach oraz ostatnie komentarze tamtejszych władz, o tym, iż nie zamierzają przeprowadzić rewaluacji juana względem dolara amerykańskiego. Sterowane umocnienie chińskiej waluty wobec dolara spowodowałoby, że denominowana w USD miedź stałaby się automatycznie tańsza dla nabywców z Chin. Wciąż słaby juan i bardziej restrykcyjna polityka pieniężna w Chinach powodują zmniejszenie się szans na wzrost popytu ze strony tego kraju, będącego największym konsumentem miedzi na świecie. Ostatnie dane o zapasach surowca, monitorowanych przez Giełdę Metali w Londynie wskazały na ich spadek na przestrzeni tygodnia o 1400 ton do poziomu 520,675 ton. Inwestorzy mają nadzieję, że słabnący popyt na miedź ze strony Chin zostanie zniwelowany przez wzrost zapotrzebowania poza tym krajem.
Sporządzili:
Tomasz Regulski
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.