Inflacja konsumencka w Chinach minimalnie zwolniła i wyniosła w kwietniu 5,3 proc. rok do roku wobec oczekiwań na poziomie 5,2 proc. Poniżej oczekiwań wypadły odczyty sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej, których dynamika w ujęciu rocznym wyniosła odpowiednio 17,1 i 13,4 proc. Wyzwaniem stojącym przed chińskimi władzami monetarnymi jest ograniczenie inflacji bez uszczerbku dla tempa rozwoju gospodarki Państwa Środka. Na środowej sesji średnie giełdowe w Hong Kongu i Szanghaju balansowały miedzy zyskami a stratami. Indeksy przed spadkami ratowały notowania spółek paliwowych i wydobywczych, których walory drożały wraz ze wzrostami cen surowców na światowych rynkach. S&P ASX 200 – indeks giełdy w Sydney, na której notowane są największe światowe spółki wydobywcze, takie jak BHP Billiton, czy Rio Tinto wzrósł o 1,15 proc. do poziomu 4780 punktów. Wzrosty na światowych giełdach i drożejące surowce świadczą o wzroście apetytu na ryzyko. Za spadkiem awersji do ryzyka przemawia także wyraźna zniżka indeksu VIX, którego wartości powracają do niskich poziomów notowanych chociażby w ubiegłym tygodniu oraz zatrzymanie umocnienia jena względem euro i dolara. Słabszy jen sprzyja japońskim eksporterom, dodatkowo ciągle napływają na rynek pozytywne informacje z firm, które po tragicznym trzęsieniu ziemi przywracają pełne moce produkcyjne szybciej niż początkowo szacowano. Japońskie przedsiębiorstwa przedstawiają pozytywnie odbierane przez uczestników rynku wyniki i optymistyczne prognozy na kolejne kwartały. W środę Nikkei 225 wzrósł drugi raz rzędu, tym razem o niespełna 0,5 proc. i finiszował na poziomie 9864 punktów.
Z kolei we wtorek indeksy na Wall Street zyskiwały już trzeci raz z rzędu. Średnia giełdowa Dowa wzrosła o 0,6 proc. do poziomu 12760 punktów, a indeks S&P 500 o 0,8 proc. do 1357 punktów. Już po zakończeniu notowań napłynęły na rynek słabsze od zeszłorocznych wyniki spółki Walt Disney, dziś czeka nas kolejna porcja sprawozdań finansowych ? wynikami pochwali się m.in. Cisco. Sezon publikacji wyników sprzyjał wzrostom amerykańskich indeksów, a jego rychły koniec może okazać się dobrą okazją do realizacji zysków. Silne wsparcie indeksu S&P 500 zostało uformowane w marcu i kwietniu w okolicach 1340 punktów.
Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
ceny surowców,
Chile,
Chiny,
dolar,
euro,
Hong Kong,
indeks S&P500,
indeks VIX,
inflacja konsumencka,
przedsiębiorstwa jakońskie,
Rio Toronto,
rynek światowy,
sprzedaż detaliczna,
władze monetarne |
Środowe popołudnie przyniosło wzrost notowań eurodolara powyżej poziomu 1,4900, jednak wybicie górą z kilkudniowej konsolidacji okazało się przedwczesne i już w godzinach wieczornych kurs powrócił w okolice 1,4800. Trend boczny w notowaniach głównej pary walutowej wynika z oczekiwania inwestorów na dzisiejszą decyzję Europejskiego Banku Centralnego, zaplanowaną na godzinę 13:45 oraz jutrzejszą publikację oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Najprawdopodobniej ECB pozostawi stopy procentowe bez zmian z główną stawką na poziomie 1,25 proc. Istotny będzie komentarz do decyzji, który zostanie zaprezentowany na konferencji prasowej o godzinie 14:30. Komentarz w bardziej jastrzębim tonie zwiększyłby oczekiwania na podwyżkę stóp na czerwcowym posiedzeniu, co stanowiłoby impuls do dalszego umocnienia euro. Wczoraj na rynek napłynęły wypowiedzi członków Fed dotyczące polityki pieniężnej. Stwierdzono, że inflacja w USA pozostaje pod kontrolą, a w sytuacji wzrostu presji inflacyjnej Fed jest gotów do podwyżki stóp procentowych. John Williams, szef Fed z San Francisco stwierdził, że obecny wzrost cen surowców jest jedynie przejściowy. Dodał również, że amerykańska gospodarka stoi w obliczu wielu zagrożeń, jednak galopująca inflacja nie jest jednym z nich. Z kolei Eric Rosengren, szef Fed z Bostonu stwierdził, że utrzymujące się bezrobocie oraz stłumiona presja na wzrost płac ograniczają proinflacyjny wpływ wyższych cen żywności i energii. Wypowiedzi te potwierdzają wciąż, gołębie nastawienie członków Fed do prowadzonej polityki pieniężnej. Z pozostałych danych makro poznamy dziś o godzinie 10:28 odczyt indeks PMI dla usług z Wielkiej Brytanii oraz o godzinie 14:30 liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych z USA.
Dziś ponownie na krajowym rynku nie pojawią się żadne istotne dane makroekonomiczne. Planowane jest jedynie przyjęcie na posiedzeniu rządu projektu budżetu na przyszły rok. Na wczorajszej sesji kurs złotego ustabilizował się w przedziale 3,93-3,94 za euro. Kurs stabilizuje wciąż groźba sprzedaży walut na rynku przez Ministerstwo Finansów. Można się spodziewać, że taka sytuacja utrzyma się do przyszłego tygodnia, czyli do posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej.
Dodatkowym wsparciem dla polskiej waluty może być opublikowany wczoraj raport banku Barclays Capital. Analitycy tego banku zalecają kupno złotego ze względu na zbliżającą się m.in. prywatyzację Polkomtela. Być może krótkoterminowo wpływy z prywatyzacji wzmocnią złotego, jednak w średnim terminie uważamy, iż istnieje niebezpieczeństwo osłabienia polskiej waluty. Patrząc fundamentalnie dziś złoty powinien pozostawać pod wpływem czynników globalnych. Szczególnie istotna może być konferencja po posiedzeniu EBC. Ewentualne sygnały o dalszym zacieśnianiu polityki pieniężnej w strefie euro powinny sprzyjać złotemu. Spodziewamy się dziś handlu w przedziale 3,93-3,95 za euro.
Sporządzili:
Krzysztof Wołowicz
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
bezrobocie,
bezrobotni,
ceny energii,
ceny surowców,
ceny żywności,
dane makroekonomiczne,
EBC,
euro,
Europejski Bank Centralny,
indeks PMI,
MF,
Ministerstwo Finansów,
notowania eurodolara,
polityka pieniężna,
polska waluta,
Rada Polityki Pienieżnej,
rynek krajowy,
rynek pracy,
stopy procentowe,
strefa euro,
umocnienie euro,
USA,
Wielka Brytania,
złoty |
Dobiegający końca tydzień na rynku złotego przebiegał pod znakiem licznych wypowiedzi ze strony członków RPP oraz osłabienia krajowej waluty. W pierwszych dniach tygodnia kurs złotego w relacji do euro zachowywał się stabilnie, oscylując w przedziale 3,9600-3,9900. Dopiero w drugiej części tygodnia wraz z pogorszeniem się nastrojów na światowych rynkach złoty zaczął tracić na wartości w relacji do głównych walut. Kurs EUR/PLN wzrósł w piątek do poziomu 4,0435, naruszając tym samym górne ograniczenie kanału spadkowego. Notowania złotego względem euro przebywały we wspomnianym kanale spadkowym od wiosny 2010 roku. Do tej pory górna banda tego przedziału stanowiła skuteczny opór. W godzinach popołudniowych piątkowej sesji kurs EUR/PLN powrócił poniżej poziomu 4,0300. Kluczowy dla dalszych losów złotego będzie rozwój sytuacji na rynkach zagranicznych. Jeśli nastroje wśród zagranicznych inwestorów wciąż będą negatywne to spodziewać się można dalszego osłabienia złotego. Wśród głównych przyczyn wzrostu awersji do ryzyka wymień należy w dalszym ciągu utrzymujące się napięcie w Libii oraz zagrożenie przeniesienia się zamieszek również do innych państw regionu. Ponadto na rynek powróciły niepokoje związane z peryferyjnymi gospodarkami strefy euro. Rośnie również prawdopodobieństwo wystąpienia Portugalii o pomoc finansową do Unii Europejskiej. W takim środowisku rynkowym złoty najczęściej charakteryzował się podwyższoną zmiennością i nasilającymi się tendencjami deprecjacyjnymi. Kluczowe w przypadku notowań EUR/PLN będzie przełamanie strefy oporu 4,03-4,04. Pokonanie tego ograniczenia otworzyłoby drogę do osłabienia złotego względem euro w okolice 4,10-4,15. W tym tygodniu na rynek napłynęło zadziwiająco dużo komunikatów ze strony członków RPP. Wypowiedzi te często stojące w opozycji do siebie nie wywarły istotnego wpływu na rynek złotego. Jastrzębie stanowisko zaprezentował prof. A. Glapiński, który po raz kolejny wyraził obawy o zagrożenie wystąpienia efektu drugiej rundy, dodając, że dwie podwyżki stóp po 25 pb w 2011 byłyby wystarczające, aby zmniejszyć zagrożenie pro inflacyjne ze strony rosnącej presji płacowej. Dodał również, że możliwa jest podwyżka kosztu pieniądza w kwietniu. Również jastrzębie stanowisko przedstawił inny członek Rady prof. A. Bratkowski, który stwierdził, że stopy procentowe powinny wzrosnąć o 50 pb w II kw., aby potem nastąpiła ich stabilizacja. A. Bratkowski dodał również, że w najbliższym czasie kurs złotego będzie ?dryfował? w okolicach obecnych poziomów. Z kolei bardziej gołębie stanowisko przedstawił prof. A Kaźmierczak. Złoty nie zareagował istotnie na te wypowiedzi. Widać, że krajowa waluta zaczyna powoli uodparniać się na liczne w ostatnim czasie wypowiedzi ze strony członków RPP. Ponadto rozkład głosów z ostatnich posiedzeń Rady pokazał, że decydujący głos należy do prezesa M. Belki i z tego też względu rynek prawdopodobnie silniej reagować będzie przede wszystkim na wypowiedzi przewodniczącego Rady. W poniedziałek eurodolar ustanowił tegoroczne maksima na poziomie 1,4030. Kolejne dni przyniosły osłabienie euro. Po raz kolejny końcówka tygodnia obfitowała w wydarzenia mające duży wpływ na notowania na rynku walutowym. W czwartek, jeszcze przed rozpoczęciem sesji europejskiej, agencja Moody?s obniżyła rating Hiszpanii z AA1 do AA2 z perspektywą negatywną. Po publikacji tej informacji euro gwałtownie osłabiło się w stosunku do amerykańskiej waluty. Kurs zniżkował z okolic 1,3880 do 1,3800. Kontynuację tego osłabienia obserwowaliśmy w piątek rano kiedy kurs ustanowił tygodniowe minimum w okolicach 1,3750. Przy tym poziomie kurs zawrócił i w piątkowe popołudnie powracał w okolice 1,3840. W środę odbyła się aukcja portugalskich obligacji. Portugalia uplasowała na rynku dwuletnie papiery dłużne o wartości szacowanej na nawet miliard euro. Ich średnia rentowność wyniosła niemal 6 proc. Podczas poprzedniej aukcji portugalskich dwulatek wyniosła ona 4,086 proc. Biorąc pod uwagę fakt, że od tamtego czasu kryzys zadłużenia objawił się w kolejnych peryferyjnych gospodarkach Eurolandu, wyniki aukcji należy uznać za satysfakcjonujące. W czwartek Bank Anglii podjął decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych. Główna z nich będzie w dalszym ciągu kształtować się na rekordowo niskim poziomie 0,5 proc., który został ustalony już dwa lata temu. Nie zmieniono także wartości programu ilościowego luzowania polityki pieniężnej, która wynosi 200 mld funtów. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami, ale z ust gubernatora Banku, Mervyna Kinga nie padły ?jastrzębie? deklaracje, a na to liczyli uczestnicy rynku. W rezultacie funt skokowo osłabił się w stosunku do dolara amerykańskiego z poziomu 1,6180 do 1,6040, a w piątek zniżkował nawet tymczasowo pod poziom 1,6000. Gubernator Bank of England źródeł presji inflacyjnej upatruje przede wszystkim we wzroście cen surowców i żywności, oraz podwyżce stawki VAT z 17 do 20 proc. Brytyjskie PKB w ostatnim kwartale ubiegłego roku zanotowało ujemną dynamikę i władze Banku Anglii obawiają się, że ewentualne podniesienie kosztu pieniądza mogłoby negatywnie odbić się na wychodzącej z kryzysu gospodarce. Przez cały ubiegły tydzień tracił na wartości dolar australijski. Apogeum spadków miało miejsce w czwartek, kiedy na rynek napłynęły bardzo rozczarowujące dane z rynku pracy. Kurs z poziomu 1,0180 zanotowanego w poniedziałek, dotarł w piątek nad ranem w okolice 0,9970. Kurs tylko na chwilę pokonał psychologiczny poziom 1,00 i pod koniec piątkowej sesji europejskiej zwyżkował w okolice 1,0060. Niepokojące wiadomości docierały z Afryki Północnej. Rozwiewają się nadzieje na szybkie i pokojowe rozwiązanie konfliktu w Libii. Narastają jednocześnie obawy, że niepokoje mogą wybuchnąć również w Arabii Saudyjskiej ? państwie, które jest największym światowym producentem ropy naftowej. W rezultacie w piątek umacniały się waluty uznawane za bezpieczne. Zyskiwał frank szwajcarski, pomimo katastrofalnego trzęsienia ziemi umocnił się również jen, drożało także złoto.
Sporządzili:
Michał Fronc
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Afryka Północna,
aukcje portugalskie,
Bank Anglii,
ceny surowców,
ceny żywności,
dolar amerykański,
dolar australijski,
euro,
eurodolar,
Euroland,
eurpln,
główne waluty,
Hiszpania,
jen,
kryzys gospodarczy,
kurs złotego,
Libia,
osłabienie euro,
polityka pieniężna,
Portugalia,
Rada Polityki Pienieżnej,
ropa naftowa,
rynek pracy,
rynek zagraniczny,
rynek złotego,
sesja europejska,
strefa euro,
UE,
Unia Europejska,
waluta krajowa,
złoto,
złoty |
Rynki finansowe po weekendzie pełnym informacji płynących z Libii wróciły do pracy. Cena Baryłki ropy po ubiegłotygodniowych rekordach utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie w stosunku do obserwowanej w ostatnim czasie zmienności. Także cena uncji złota, która zazwyczaj jest bardzo czuła na napięcia geopolityczne utrzymuje się w wąskim zakresie wahań. Na rynku walutowym widoczne jest osłabienie dolara, zarówno w stosunku do euro, jak i do funta. Popołudniowe dane zza Oceanu dotyczące dochodów i wydatków Amerykanów, które wzrosły w styczniu odpowiednio o 1,0 proc. i 0,2 proc., pomogły wyraźnie głównym światowym indeksom giełdowym odrobić ubiegłotygodniowe spadki. S&P500 zyskiwał przed 18:00 0,38 proc., a Dow Jones Industrial Average 0,77 proc., W Europie DAX zamknął sesję na 1,2 – proc. plusie, a CAC 40 wrósł o blisko 1 proc. Ceny surowców związanych z koniunkturą na rynkach giełdowych takich jak miedź i pallad wzrosły dziś odpowiednio o 1,2 proc. oraz 1,4 proc. Wartość indeksu PMI Chicago opublikowanego o 15:45 polskiego czasu pozytywnie zaskoczyła. Odczyt osiągnął poziom 71,2 punktów, przybrał wartość powyżej prognoz i był najwyższy od 20 lat. Jest to bardzo pozytywna przesłanka w kontekście zbliżających się publikacji indeksów ISM dla całej gospodarki USA za luty. Negatywny wpływ na nastroje na rynku miała natomiast publikacja indeksu podpisanych umów kupna domów w styczniu, który spadł o 2,8 proc. m/m przy prognozach na poziomie -2,2 proc. m/m.Złoty po porannym umocnieniu do CHF, USD oraz EUR w godzinach popołudniowych stracił na sile oddając cześć porannego ruchu szczególnie w stosunku do dolara. Inwestorzy wyraźnie czekają na środowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej i decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych. Po 17:00 za euro płacono 3,96 zł, za dolara 2,87zł, a franka szwajcarskiego 3,09 zł.
Sporządził:
Paweł Szczeciak
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
CAC,
cena baryłki ropy,
ceny surowców,
Chicago,
DAX,
euro,
funt,
gospodarka USA,
indeks Dow Jones,
indeks ISM,
indeks PMI,
indeks S&P500,
kupno domów,
Libia,
osłabienie dolara,
Rada Polityki Pienieżnej,
rynek finansowy,
rynek giełdowy,
rynek walutowy,
stopy procentowe |
Piątkowa sesja na rynku walutowym przyniosła odbicie w notowaniach eurodolara. Na fali ponownego wzrostu oczekiwań na szybszą podwyżkę stóp procentowych w Eurolandzie kurs EUR/USD wzrósł w piątek do 1,3725. Kluczowym oporem pozostaje poziom 1,3750, którego przełamanie otworzyłoby drogę do ataku na tegoroczny szczyt.
Najważniejsze publikacje makroekonomiczne dzisiejszej sesji poznaliśmy w pierwszych godzinach handlu w Europie. Chodzi o wstępne odczyty indeksów PMI dla sektora przemysłu i usług gospodarek strefy euro oraz publikację indeksu instytutu Ifo z Niemiec. W dalszej części dnia nie poznamy już żadnych danych, a ze względu na święto w USA i zamknięte tamtejsze giełdy również płynność na rynku walutowym powinna być ograniczona. Indeksy PMI dla przemysłu i usług Niemiec wyniosły w lutym odpowiednio: 62,6 pkt oraz 59,5 pkt, co było wynikiem gorszym od prognoz. Natomiast te same wskaźniki dla całej strefy euro wyniosły odpowiednio: 59 pkt oraz 57,2 pkt, co z kolei było rezultatem lepszym od oczekiwań . O 10:00 opublikowana została wartość indeksu instytutu Ifo, która wyniosła w lutym 111,2 pkt, oczekiwano 110,3 pkt.
Poranna próba wzrostu notowań eurodolara powyżej poziomu 1,3700 okazała się nieskuteczna i dość szybko kurs tej pary walutowej zszedł w okolice 1,3660. Najprawdopodobniej w dalszej części dnia notowania EUR/USD nie będą wykazywały tendencji do większych zmian ze względu na ograniczoną płynność.
Na początku dzisiejszej sesji kluczowym czynnikiem dla rynku złotego była wypowiedź prezesa Narodowego Banku Polskiego. Marek Belka podkreślił, że styczniowa decyzja o podwyżce stóp procentowych była wyraźnym sygnałem, że RPP widzi zagrożenie inflacyjne i nie pozostanie bierna. Dodał jednak, że nie musi to oznaczać ?kaskadowego? podnoszenia stóp w kolejnych miesiącach. Kluczowymi czynnikami, które w kolejnych tygodniach mogą istotniej wpływać na decyzję członków rady będą ceny żywności oraz surowców na międzynarodowych rynkach oraz tempo wzrostu płac w Polsce. Dzisiejsza wypowiedź Marka Belki została odebrana przez rynek jako zmniejszająca szansę na podwyżkę stóp procentowych na najbliższym, marcowym posiedzeniu RPP. W efekcie kurs EUR/PLN wybił się górą z kilkudniowej konsolidacji, pokonując poziom 3,9200. W szybkim tempie przetestowany został najbliższy opór na poziomie 3,9300, który póki, co zatrzymał dalsze osłabienie złotego wobec euro.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
ceny surowców,
ceny żywności,
euro,
Europa,
handel,
indeks Ifo,
indeks PMI,
instytut Ifo,
kurs eurpln,
marek belka,
Narodowy Bank Polski,
NBP,
Niemcy,
notowania eurodolara,
notowania eurusd,
osłabienie złotego,
Polska,
przemysł,
publikacje makroekonomiczne,
rynek walutowy,
sektor przemysłu,
sektor usług,
stopy procentowe,
strefa euro,
Surowce,
usługi,
żywność |
Początek dzisiejszej sesji europejskiej na rynku złotego upływa pod znakiem niewielkiej zmienności w notowaniach EUR/PLN. Zniżka kursu tej pary walutowej zatrzymała się na lokalnym wsparciu w okolicach poziomu 3,9000. Wartość euro wciąż jednak pozostaje w kanale spadkowym, którego dolne ograniczenie w obecnym momencie znajduje się nieco poniżej poziomu 3,8800. Notowania USD/PLN natomiast powróciły ponad 2,8000 pod wpływem zniżkującego eurodolara. W nadchodzących dniach w notowaniach polskiej waluty nie należy spodziewać się większych zmian ? kalendarz wydarzeń makroekonomicznych będzie dość ubogi ? i to zarówno w kontekście publikacji z kraju, jak i z głównych światowych gospodarek. Jedynie w piątek poznamy wstępny odczyt danych o PKB za III kwartał z Eurolandu oraz Niemiec. Dane te są o tyle istotne dla złotego, że stanowią one podsumowanie kondycji gospodarczej naszych największych partnerów handlowych. Z Polski natomiast w środę poznamy odczyt salda na rachunku obrotów bieżących za wrzesień.
Ponadto najważniejszym wydarzeniem rozpoczynającego się tygodnia będzie szczyt państw G20, który odbędzie się 11-12 listopada w Seulu. Tak jak w ostatnim czasie tematem numer jeden dla krajów z grupy G20 były interwencje walutowe na rynkach wschodzących, tak najbliższe posiedzenie zdominuje zapewne kwestia ostatnich agresywnych działań Fed w zakresie luzowania polityki pieniężnej.
Od początku dzisiejszej sesji azjatyckiej eurodolar kontynuuje zapoczątkowane jeszcze w piątek odreagowanie ostatniej silnej zwyżki. Kurs EUR/USD zniżkował dziś w okolice 1,3900. Korektę wsparły piątkowe, dużo lepsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy oraz ponowne nasilenie się obaw inwestorów o kondycję finansową najsłabszych gospodarek Eurolandu. W piątek spread pomiędzy rentownościami irlandzkich i niemieckich obligacji ustanowił kolejny historyczny rekord.
Notowania metali szlachetnych oraz wysokooprocentowanych walut kontynuują zwyżkę względem dolara, sugerując, iż odreagowanie na pozostałych parach dolarowych ma jedynie charakter korekty. Wartość złota w czasie dzisiejszej sesji azjatyckiej ustanowiła kolejne historyczne maksimum na poziomie ponad 1398 dolarów za uncję. Kurs AUD/USD natomiast konsoliduje się praktycznie na poziomie ostatnio wyznaczonego 28-letniego maksimum.
Ostatnie działania Fed wywołały sporo krytyki w szeregach państw G20. Ekonomiści obawiają się, że agresywne luzowanie polityki monetarnej przez Fed będzie sprzyjać powstawaniu baniek spekulacyjnych na rynkach bardziej ryzykownych aktywów.
Prezes Fed B. Bernanke powiedział jednak, że działania Rezerwy Federalnej są nakierowane przede wszystkim na poprawę kondycji amerykańskiej gospodarki, co z kolei jest kluczowe dla globalnego ożywienia gospodarczego. Członek rady decyzyjnej Fed z kolei powiedział, że plany amerykańskich władz monetarnych nie są sztywne. Jeśli ceny surowców w dalszym ciągu będą rosły, a dolar będzie tracił na wartości, w USA wzrośnie presja inflacyjna, co może spowodować ograniczenie skali programu wykupu aktywów lub jego wcześniejsze zakończenie.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
audusd,
ceny surowców,
dolar,
ekonomiści,
Euroland,
eurpln,
eurusd,
gospodarki światowe,
kondycja,
kondycja finansowa,
metale szlachetne,
notowania metali szlachetnych,
notowania złotego,
ożywienie gospodarcze,
polityka monetarna,
Polska,
polska waluta,
Rezerwa Federalna,
rynek pracy,
sesja europejska,
Seul,
USA,
usdpln,
władze monetarne |
Wczorajsza sesja przyniosła umiarkowane osłabienie złotego na skutek pogorszenia nastrojów inwestycyjnych na światowych giełdach. Będąca skutkiem tego zwyżka EUR/PLN zatrzymała się jednak ponownie na oporze 4,1700. Można powiedzieć, że pomimo deprecjacji, polska waluta wykazała się wczoraj sporą odpornością na słaby sentyment inwestycyjny na globalnym rynku. Dziś notowania EUR/PLN rozpoczęły dzień w okolicach poziomu 4,1400. Najprawdopodobniej w pierwszej części sesji na rynku walutowym będziemy obserwować konsolidację, o godz. 14.30 na rynek napłyną dane z amerykańskiego rynku pracy ? do momentu tej publikacji inwestorzy mogą wstrzymywać się z większymi transakcjami.
Wczoraj z Polski poznaliśmy dane dotyczące aktywności gospodarczej w sektorze przemysłowym ? wskaźnik PMI wzrósł w czerwcu do poziomu 53,3 pkt ? najwyższego od prawie trzech lat. Oprócz krajowych danych, na rynek napłynęły również indeksy PMI z innych krajów naszego regionu, w tym z Węgier oraz Czech. Węgierski wskaźnik kolejny miesiąc pozostawał pod poziomem 50 pkt ? w czerwcu jego wartość wyniosła 49,5 pkt, co oznacza spadek aktywności gospodarczej. Czeski PMI natomiast zdołał w czerwcu utrzymać wysoki poziom z poprzedniego miesiąca, czyli 57,6 pkt. Najlepiej radzącym sobie sektorem był eksport (silnie wzrosły nowe zamówienia i sprzedaż zagraniczna), co można przypisywać osłabieniu walut naszego regionu w maju oraz czerwcu.
Eurodolar rozpoczął nowy miesiąc od bardzo silnego wzrostu. W czwartek odnotował on zwyżkę z okolic poziomu 1,2200 aż do 1,2540. Na rynek nie napłynął impuls, który mógłby uzasadnić tak silny ruch. Co prawda za pozytywną informację dla euro można potraktować wczorajszą aukcję hiszpańskich 5-letnich obligacji skarbowych, na której udało się uplasować papiery o wartości 3,5 mld EUR, jednak jej waga nie była na tyle duża, by tak silnie wypłynąć na europejską walutę (zwłaszcza, że reakcja giełd Starego Kontynentu była ograniczona). Wczorajszy ruch eurodolara potwierdził fakt, iż jego korelacja z innymi rynkami jest obecnie bardzo słaba. Wczoraj w momencie jego zwyżki ceny surowców spadały, a indeksy giełdowe konsolidowały się bądź również zniżkowały. Takie rozkorelowanie się rynków następuje zwykle przed większymi zmianami. Być może stoimy właśnie u ich progu.
W najbliższych godzinach w notowaniach EUR/USD powinniśmy obserwować konsolidację. Inwestorzy będą bowiem oczekiwać na bardzo istotne dane z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy je o godz. 14.30. Po raz kolejny odczyt najważniejszego wskaźnika spośród tych danych ? zmiany zatrudnienia poza sektorem rolniczym ? będzie w pewnym stopniu zakłócony przez sektor publiczny. W ostatnich miesiącach znaczny przyrost liczby miejsc pracy w amerykańskiej gospodarce był efektem m.in. wzrostu zatrudnienia pracowników tymczasowych, którzy przeprowadzali spis ludności. W czerwcu część z nich przestała pracować, co będzie miało negatywny wpływ na odczyt wskaźnika. Dlatego też prognozy zakładają spadek zatrudnienia w USA w czerwcu aż o 110 tys. Warto jednak zwrócić na zmianę liczby etatów w sektorze prywatnym. Tu oczekiwania są już zdecydowanie wyższe ? zakładają one wzrost liczby miejsc pracy o 112 tys. Wobec ostatnich zaskakujących zmian w notowaniach EUR/USD, trudno jednoznacznie stwierdzić, jak kurs tej pary walutowej zareaguje na publikację wspomnianych danych. Dzisiejsze jego zachowanie powinno dać jednak odpowiedź, czy stanie się on barometrem nastrojów rynkowych, czy tez pozostanie wyznacznikiem tego, jak inwestorzy postrzegają amerykańską i europejską gospodarkę.
Wczoraj kurs EUR/USD przebił istotny opór usytuowany nieco pod poziomem 1,2500. Kolejna silna bariera, która może hamować jego zwyżkę to 1,2650 (23,6% zniesienia Fibonacciego spadków, jakie dokonały się w notowaniach tej pary walutowej od grudnia 2009 r. do czerwca br.). Przebicie tego ograniczenia może sprawić wiele problemów.
Wczoraj euro zyskało na wartości nie tylko względem dolara, ale również w stosunku do franka. Dynamiczna zniżka kursu EUR/CHF wyhamowała nieco pod wartością1,3100, po czym obserwowaliśmy silne odreagowanie. Przez moment eurofrank kształtował się nawet w pobliżu poziomu 1,3400. Dzisiaj jednak konsoliduje się on pod 1,3300. W najbliższym czasie stabilizacja notowań tej pary walutowej powinna być kontynuowana, bowiem szwajcarski bank centralny nie może pozwolić na to, by w notowaniach EUR/CHF wciąż panowała wysoka zmienność.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
amerykańska gospodarka,
ceny surowców,
eur,
eurchf,
eurodolar,
europejska gospodarka,
eurusd,
gospodarka amerykańska,
obligacje skarbowe,
rynek pracy,
sektor prywatny,
sektor rolniczy,
USA,
zatrudnienie |
Po okresie intensywnych wzrostów na rynku ropy naftowej, obecnie cena tego surowca wyhamowała dalszą zwyżkę, korygując się w okolice poziomu 84 USD za baryłkę. Ostatnie wzrosty dokonywały się w dużej mierze pod wpływem poprawiającego się sentymentu wśród inwestorów, w związku z postępującym tempem ożywienia gospodarczego. Z technicznego punktu widzenia cena ropy Brent w dalszym ciągu znajduje się w średnioterminowym kanale wzrostowym.
W obecnej chwili ceny surowców w największym stopniu wspierane są przez popyt ze strony Chin. W marcu import ropy naftowej oraz miedzi do Chin szybko rósł pomimo wyższych cen, gdyż fabryki powróciły w ubiegłym miesiącu do pracy po długiej przerwie związanej z Księżycowym Nowym Rokiem. Import ropy do Państwa Środka wzrósł w marcu o 13,8% m/m. Czynnikiem, który może wpłynąć na rynek ropy naftowej z pewnością byłaby zmiana poziomu wydobycia surowca przez kraje ? producentów. Z najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wynika, że producenci niewchodzący w skład OPEC, stanowiący około 60% światowego wydobycia zwiększą w tym roku poziom wydobycia o 600 tys. baryłek dziennie do średniej wielkości 52 mln baryłek na dzień. Jednocześnie agencja nieznacznie podwyższyła swoją prognozę globalnego popytu na ropę naftową. W przedstawionych okolicznościach (wzrost podaży, popyt stabilny) ropa naftowa powinna tanieć. Jednak w przy takim scenariuszu oczekiwać należy kroków ze strony państw OPEC, które poprzez odpowiednie zmiany poziomu wydobycia starałyby się utrzymać cenę ?czarnego złota? na satysfakcjonującym dla siebie poziomie. Sytuacja na rynku miedzi prezentowała się ostatnio podobnie do tego, co mogliśmy obserwować w przypadku notowań ropy naftowej. Po okresie intensywnych wzrostów przyszedł czas na lekkie ochłodzenie nastrojów. Chwilowe odreagowanie po silnej zwyżce nie powinno być niczym zaskakującym, jednak trudno jest w chwili obecnej oczekiwać głębszej korekty. W ostatnim czasie sporo mówiono o ewentualnej rewaluacji chińskiej waluty, jednak opinie w tej kwestii pozostają mieszane. Z jednej strony wzrost wartości juana uatrakcyjniłby ceny denominowanych w dolarze surowców, w tym miedzi. Z drugiej jednak strony przyczyniłby się do spadku atrakcyjności chińskiego eksportu. Wspomniane dwa efekty ostatecznie mogą się znieść nawzajem, pozostając bez istotniejszego wpływu na zapotrzebowanie na surowcowe. Sporym zainteresowaniem ze strony inwestorów cieszy się w ostatnim czasie platyna oraz pallad. Tempo wzrostu cen tych metali w przyszłości może okazać się większe niż złota lub srebra. Platyna oraz pallad jako metale szlachetne mają tą przewagę nad złotem, że są także intensywnie wykorzystywane w przemyśle. Jest to bardzo istotny czynnik wspierający ich ceny. Duże zapotrzebowanie na platynę oraz pallad w dalszym ciągu zgłaszane będzie przez Chiny największego producenta aut, gdyż metale te wykorzystywane są w produkcji katalizatorów. Od początku roku platyna zdrożała o 17%, pallad o 25%, natomiast złoto jedynie o 4,7%.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
"czarne złoto",
baryłki,
ceny surowców,
Chiny,
chińska waluta,
chiński eksport,
IEA,
import ropy,
juan,
Księżycowy Nowy Rok,
metale szlachetne,
miedź,
Międzynarodowa Agencja Energetyczna,
notowania ropy naftowej,
OPEC,
ożywienie gosodarcze,
pallad,
państwo środka,
platyna,
podaż,
popyt,
popyt globalny,
przemysł,
ropa Brent,
ropa naftowa,
rynek miedzi,
rynek ropy naftowej,
srebro,
złoto |
W minionym tygodniu dynamiczne wzrosty wartości ropy Brent zdołały dopiero zatrzymać ponad roczne maksima usytuowane na poziomie 82,00 USD. Po nieudanej próbie przebicia tej bariery nastąpiło dynamiczne odreagowanie pod poziom 80,00 USD. Na początku bieżącego tygodnia za baryłkę surowca ponownie płacono ponad 80,00 USD. O notowaniach ropy w dalszym ciągu decyduje przede wszystkim sytuacja panująca na światowych giełdach, zdecydowanie mniejszy wpływ mają natomiast czynniki fundamentalne. Wspomniane odreagowanie w notowaniach surowca było reakcją na chwilową korektę spadkową na światowych giełdach. Jak na razie jednak nie ma sygnałów wskazujących na to, by trend wzrostowy głównych indeksów giełdowych miał ulec odwróceniu, dlatego też w notowaniach na rynku ropy naftowej może utrzymywać się presja wzrostowa. Czynniki fundamentalne zaczynają oddziaływać na wartość surowca dopiero na wyższych poziomach. Okolice 80,00 USD są bowiem wskazywane przez producentów, jak i odbiorców jako górne ograniczenie optymalnego obecnie pasma wahań cen ?czarnego złota?. Rynek ropy jest w dalszym ciągu na tyle dobrze zaopatrzony, że nie ma fundamentalnych podstaw do silniejszej zwyżki ponad poziom 80,00 USD. Istnieje szansa na to, że popyt na surowiec ulegnie ożywieniu w drugiej połowie bieżącego roku. Według ministra ds. ropy Arabii Saudyjskiej zapotrzebowanie w miesiącach lipiec-grudzień może wzrosnąć o 1 mln baryłek dziennie. Podaż powinna jednak bez problemu powinna sprostać tej zwyżce. Wg prezydenta OPEC, kartel może wytwarzać nawet o ponad 6 mln baryłek ropy dziennie więcej niż obecnie. Tak duże zapasowe moce przerobowe powinny sprostać ewentualnemu wzrostowi popytu w najbliższych latach. W minionym tygodniu Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC), która ma 40% udział w światowym rynku surowca, zgodnie z oczekiwaniami zadecydowała o pozostawieniu limitów wydobycia na dotychczasowym poziomie. W oficjalnym komunikacie nie zamieszczono zdecydowanego wezwania do przestrzegania tych ograniczeń. Wspomniane limity nałożone na członków kartelu były wypełniane w lutym w zaledwie 53%. Mimo że oficjalny poziom produkcji nie został podniesiony, kraje kartelu wydobywają więcej niż powinny, korzystając z atrakcyjnych cen. Jest to wygodne rozwiązanie dla OPEC, bowiem oficjalne zwiększenie produkcji mogłoby zadziałać jak czynnik psychologiczny, przemawiający za zniżką cen surowca. W najbliższym czasie w notowaniach ropy naftowej możemy obserwować konsolidację. Z jednej strony presję wzrostową w jej notowaniach będą prawdopodobnie tworzyć światowe giełdy, z drugiej na większa zwyżkę mogą nie pozwalać czynniki fundamentalne.
Na przestrzeni tygodnia ceny miedzi praktycznie nie zmieniły się. W miniony wtorek na zamknięciu sesji w Londynie wartość 3-miesięcznego kontraktu na tonę metalu kształtowała się na poziomie 7400 dolarów, dziś w okolicach południa cena wynosiła 7420 USD. W ciągu tygodnia jednak notowania tego surowca wykazywały pewną zmienność ? maksimum zostało osiągnięte w środę na poziomie 7534 dolary za tonę metalu.Cena miedzi podlegała wahaniom w zależności od poziomu eurodolara oraz ogólnorynkowego sentymentu inwestycyjnego. Te czynniki znajdowały się z kolei pod wpływem doniesień i spekulacji związanych z sytuacją w Grecji oraz możliwymi sposobami rozwiązania ?greckiego problemu?. Zwyżce cen miedzi nie sprzyjają oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Chinach oraz ostatnie komentarze tamtejszych władz, o tym, iż nie zamierzają przeprowadzić rewaluacji juana względem dolara amerykańskiego. Sterowane umocnienie chińskiej waluty wobec dolara spowodowałoby, że denominowana w USD miedź stałaby się automatycznie tańsza dla nabywców z Chin. Wciąż słaby juan i bardziej restrykcyjna polityka pieniężna w Chinach powodują zmniejszenie się szans na wzrost popytu ze strony tego kraju, będącego największym konsumentem miedzi na świecie. Ostatnie dane o zapasach surowca, monitorowanych przez Giełdę Metali w Londynie wskazały na ich spadek na przestrzeni tygodnia o 1400 ton do poziomu 520,675 ton. Inwestorzy mają nadzieję, że słabnący popyt na miedź ze strony Chin zostanie zniwelowany przez wzrost zapotrzebowania poza tym krajem.
Sporządzili:
Tomasz Regulski
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Indeksy giełdowe,
Rynek walut,
Surowce | Tagged:
"czarne złoto",
arabia saudyjska,
baryłka,
ceny surowca,
ceny surowców,
Chiny,
chińska waluta,
dolar amerykański,
Giełda Metali,
główne indeksy giełdowe,
Indeksy giełdowe,
juan,
Londyn,
miedź,
moce przerobowe,
notowania surowca,
OPEC,
Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową,
polityka pieniężna,
popyt,
producenci,
ropa Brent,
ropa naftowa,
rynek ropy,
rynek ropy nafrowej,
rynek surowca,
segment inwestycyjny,
surowiec,
światowe giełdy,
usd,
wartość surowca |
W ubiegłym tygodniu ceny surowców zachowywały się raczej stabilnie. Po okresie dynamicznych wzrostów inwestorzy na rynku towarowym dali sobie chwilę na złapanie oddechu. Cena ropy naftowej Brent przez większą część minionego tygodnia oscylowała wokół poziomu 80 USD za baryłkę. Widać, że poziom ten jest istotnym oporem ograniczającym dalszy wzrost notowań ?czarnego złota?. Wprawdzie granica ta została pokonana, jednak trudno jest cenie ropy kontynuować dalszą zwyżkę i po okresie utrzymywania się powyżej 80 USD, spadła ona na koniec tygodnia ponownie poniżej tego poziomu. Z technicznego punktu widzenia cena ropy naftowej w dalszym ciągu znajduje się w kanale wzrostowym. Biorąc pod uwagę to, że w przeszłości zwyżka notowań tego surowca w okolice 80 USD kończyła się odbiciem od tego poziomu i zejściem ceny w kierunku dolnego ograniczenia wspomnianego kanału, także i teraz oczekiwać można korekty w okolice 76 USD za baryłkę. Z cotygodniowych publikacji danych Agencji Informacji Energetycznej (EIA) wynika, że zapasy ropy wzrosły o 1,4 mln baryłek, podczas gdy oczekiwano zwyżki o 1,9 mln baryłek. Podano również, że zapasy benzyny nieoczekiwanie zmalały o 2,9 mln baryłek, a zapasy produktów ropopochodnych zmniejszyły się o 2,2 mln brk. Uwagę części inwestorów mogło również skupiać zaplanowane na 17 marca spotkanie przedstawicieli OPEC w Wiedniu. Przedmiotem spotkania mają być limity wydobycia surowca, jednak póki co ze strony przedstawicieli kartelu na rynek napłynęły jedynie sygnały sugerujące, że dotychczasowe wydobycie zostanie utrzymane bez zmian, gdyż ceny ropy pozostają na zadowalającym poziomie. W minionym tygodniu ceny miedzi odnotowywały umiarkowane spadki, które stopniowo przybierały na sile. Presję spadkową na notowania tego metalu w największym stopniu wywierały obawy o kontynuację zaostrzania polityki monetarnej w Chinach. Ostatni odczyt inflacji w tym kraju wskazał, że tempo wzrostu cen jest większe niż się spodziewano, co automatycznie zrodziło spekulacje, że wkrótce Ludowy Bank Chin zdecyduje się na kolejną podwyżkę stopy rezerw obowiązkowych. Obawy o spadek popytu i tempo wzrostu gospodarczego w Chinach w wyniku ograniczanego dostępu do kapitału pociągnęły ceny metali w tym miedzi w dół. W ostatnim czasie chińskie władze przedstawiły swoje stanowisko odnośnie cen żelaza. Obecnie cena tego metalu ustalana jest w ujęciu rocznym jako efekt negocjacji pomiędzy koncernami wydobywczymi, a producentami stali. Chiny opowiadają się za ograniczaniem wahań długoterminowych cen żelaza, do czego wzywają zarówno koncerny wydobywcze jak i producentów stali z Japonii oraz Korei Południowej.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
"czarne złoto",
Agencja Informacji Energetycznej,
cena ropy naftowej,
ceny surowców,
ceny żelaza,
Chiny,
EIA,
Japonia,
Korea Południowa,
Ludowy Bank Chin,
metal,
OPEC,
ropa Brent,
Wiedeń,
wzrost gospodarczy |