Pierwsza połowa stycznia w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem umiarkowanego odreagowania, w drugiej obserwowaliśmy już powrót do dynamicznych spadków. Wartość euro względem dolara pod koniec minionego miesiąca zeszła pod psychologiczną barierę 1,4000. Presję spadkową w notowaniach tej pary walutowej tworzyły przede wszystkim obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Deficyt tego kraju w ubiegłym roku wyniósł aż ok. 12,7% PKB, podczas gdy według zasad obowiązujących państwa należące do strefy euro nie powinien on przekraczać 3% PKB. Mimo że greckie władze przedstawiły plan redukcji deficytu do wymaganego poziomu do 2012 r. (który z resztą został na początku lutego zaakceptowany przez Komisję Europejską) niepokój inwestorów pozostał duży. Uczestnicy rynku nie są pewnie tego, czy greckim władzom uda się skutecznie wprowadzić w życie planowane cięcia w wydatkach budżetowych. Rodzą one bowiem sprzeciw obywateli. W lutym mają mieć miejsce dwa strajki, w trakcie których greckie związki zawodowe będą protestować przeciwko wspomnianym planom. Tego typu wydarzenia z pewnością nie będą służyć notowaniom euro. W najbliższym czasie może nieco głośniej zrobić się o problemach Hiszpanii i Portugalii, co również prawdopodobnie będzie szkodzić europejskiej walucie.
Presję spadkową w notowaniach EUR/USD pod koniec stycznia wzmocniła seria dobrych danych, jakie napłynęły z amerykańskiej gospodarki. Szczególnie istotny był znacznie wyższy od prognoz odczyt wstępnych szacunków dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. Według zaannualizowanych danych wzrost gospodarczy w USA w IV kw. osiągnął poziom 5,7%, co jest najlepszym wynikiem od 6 lat. Choć w pewnym stopniu wynika on z nietrwałych czynników, to i tak należy go uznać za imponujący. Europejskiej gospodarce z pewnością trudno będzie się do takiego wyniku zbliżyć. Z uwagi na to, że kurs EUR/USD stał się wyznacznikiem tego, jak obie gospodarki są postrzegane przez inwestorów, fakt ten przemawia za dalszym spadkiem wartości euro względem dolara w dłuższym terminie.
Jednym z czynników, który w grudniu dał początek, dynamicznemu ruchowi spadkowemu kursu EUR/USD był wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA w połowie bieżącego roku. Oczekiwania te w styczniu nieco się zmniejszyły. Zadecydowały o tym m.in. przedstawione na początku minionego miesiąca dane z amerykańskiego rynku pracy o zmianie zatrudnienia poza sektorem rolniczym, które okazały się znacznie gorsze od prognoz. W grudniu to właśnie m.in. lepsze doniesienia ze wspomnianego sektora wywołały wzrost oczekiwań na zacieśnienie polityki pieniężnej. Styczniowy spadek tych oczekiwań ograniczył nieco dobry odczyt danych o PKB USA. Obecnie inwestorzy liczą, że koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych zostanie podniesiony nie wcześniej niż we wrześniu. Miesiąc temu obstawiali oni sierpień. Komunikat po styczniowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku nie przyniósł zbyt wielu zaskoczeń. Powtórzono stwierdzenie, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Warto jednak zauważyć, że ze zdaniem tym nie zgodził się jeden z przedstawicieli FOMC, o czym w komunikacie tym wspomniano. Może to być pierwszy sygnał wskazujący, że wkrótce nastawienie Komitetu do polityki pieniężnej przestanie być tak łagodne jak obecnie.
Europejski Bank Centralny pozostaje naturalnie nastawiony do polityki pieniężnej. Z komunikatu po styczniowym posiedzeniu ECB nie można wyczytać żadnych wskazówek na temat tego, kiedy rozpocznie się faza podnoszenia stóp w strefie euro. Wobec problemów fiskalnych mniej rozwiniętych państw Eurolandu trudno oczekiwać, by faza ta rozpoczęła się w najbliższych miesiącach. Nie zmuszają do tego również prognozy ECB odnośnie inflacji. W styczniu wiele mówiło się o pierwszych sygnałach wskazujących na zacieśnienie polityki pieniężnej w Chinach. Chiński bank centralny podniósł poziom wymaganych rezerw w tamtejszych bankach. Niektóre z nich wezwał do ograniczenia akcji kredytowej. Inwestorzy zareagowali na doniesienia o tych działaniach dość nerwowo. W ostatnim czasie wzrost popytu z Chin był istotnym czynnikiem wspierającym światowe rynki finansowe. Dlatego też działania zacieśniające politykę pieniężną, które mogą go ograniczyć, zaniepokoiły inwestorów. Wydaje się, że na bardziej zdecydowane kroki tego typu w Chinach jest jeszcze za wcześnie. Na pojedyncze sygnały, takie jak napływały na rynek ostatnio, inwestorzy powinni się natomiast uodpornić. W notowaniach EUR/GBP w styczniu obserwowaliśmy dość silny spadek. Wynikał on jednak przede wszystkim ze słabości euro, a nie z siły funta. Fundamenty brytyjskiej gospodarki wciąż pozostają słabe. Świadczą o tym chociażby wstępne dane o PKB Wielkiej Brytanii w IV kw. Wzrósł on w ujęciu kwartalnym o zaledwie 0,1%. Dane te potwierdzają, że odbicie w brytyjskiej gospodarce będzie bardzo wolne. Wielka Brytania w ciągu najbliższych kwartałów będzie prawdopodobnie pozostawać w tyle za Stanami Zjednoczonymi i strefą euro. Fakt ten może tworzyć negatywną presję w notowaniach funta. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do USA, brytyjskie władze nie mają nic przeciwko słabości własnej waluty. Styczeń w notowaniach pary USD/JPY upłynął pod znakiem spadków. Chwilową zwyżkę obserwowaliśmy jedynie na początku minionego miesiąca, kiedy to nowy minister finansów Japonii zdecydowanie opowiedział się za osłabieniem jena i wskazał poziom 95,00 w przypadku wspomnianej pary walutowej jako optymalny dla przedsiębiorców. Szybko jednak z tak radykalnego poglądu się wycofał, co zahamowało deprecjację jena względem dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej zatrzymanie się zwyżki kursu USD/JPY i powrót do spadku był spowodowany nieudaną próbą przebicia linii trendu spadkowego, kształtującego się od połowy 2007 r. W najbliższym czasie wyjście ponad tę linię, która obecnie znajduje się pod poziomem 93,00 wydaje się mało prawdopodobne.
Rynek krajowy
Styczeń przyniósł sporą zmienność na rynku złotego. W pierwszej połowie miesiąca polska waluta umacniała się dynamicznie, a notowania EUR/PLN zeszły do poziomu 4,0000. Po tym jednak nastąpiło dynamiczne odbicie, które wywindowało kurs tej pary walutowej do poziomu 4,1000. Po konsolidacji nieco poniżej tej wartości, złoty ponownie zaczął się umacniać, a wartość euro zniżkowała z powrotem w okolice poziomu 4,0000 PLN za EUR.
Styczeń upłynął pod znakiem udanych aukcji polskiego długu. Sukcesem zakończyła się oferta euroobligacji ? początkowo planowano uplasować na rynku papiery o wartości 1 mld euro, zainteresowanie było jednak tak duże, iż ostatecznie wartość oferty wyniosła 3 mld euro. Mimo to popyt i tak dwukrotnie przekroczył podaż. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnych aukcji obligacji denominowanych w krajowej walucie. W ciągu miesiąca miały miejsce oferty m.in. obligacji 2-letnich oraz 10- i 20-letnich. Popyt na papiery 2-letnie okazał się prawie trzy razy wyższy od podaży ? wyniósł on 16,2 mld zł, co stanowi rekord w historii aukcji tego typu obligacji. Również w przypadku papierów o dłuższym terminie zapadalności liczba złożonych zleceń kupna okazała się trzykrotnie wyższa od wartości nominalnej oferty. Tak duże zainteresowanie inwestorów świadczy o sporym zaufaniu względem polskiej gospodarki oraz rządowego planu naprawy finansów publicznych. Plan ten został oficjalnie przedstawiony pod koniec stycznia. Rząd zakłada w nim m.in. osiągnięcie sporych przychodów z tytułu prywatyzacji. Ponadto, Polska powinna wypełnić fiskalne kryterium konwergencji do 2012 r. Pozytywnie o realności założeń planu świadczy fakt, iż zdaniem Komisji Europejskiej możliwe jest obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB we wspomnianym terminie. Pozytywny sentyment inwestycyjny na regionalnym rynku, w tym na rynku złotego ograniczały w styczniu problemy fiskalne Grecji, a także zagrożenie wystąpieniem podobnych turbulencji w Portugalii i Hiszpanii. Przypomniało to inwestorom, iż z analogicznymi kłopotami borykają się kraje Europy Środkowo ? Wschodniej i ograniczyło ich euforię, jaka panowała w regionie w pierwszych dniach nowego roku.
Oceniając z perspektywy czasu, należy jednak dodać, iż problemy Grecji nie miały silniejszego przełożenia na obawy o kondycję fiskalną regionalnych gospodarek i jak już wspomniano jedynie ograniczyły apetyt inwestycyjny. Inwestorzy w poprzednich miesiącach mieli już bowiem wielokrotnie okazję zdyskontować problemy budżetowe krajów Europy Środkowo ? Wschodniej. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne gospodarki ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż mają one obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Ponadto w momencie, w którym ratingi najsłabszych gospodarek Eurolandu są obniżane, agencje ratingowe jednocześnie lepiej oceniają kraje naszego regionu, a międzynarodowe instytucje finansowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego. Problemy Grecji miały silniejszy wpływ na lokalny rynek za pośrednictwem nastrojów na europejskich giełdach. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Dane, jakie napływały z Polskiej gospodarki w styczniu nie były jednoznaczne. Po tym jak na początku miesiąca nastroje poprawiła lepsza od oczekiwań publikacja indeksu PMI (utrzymał on w grudniu poziom 52,4 pkt), rozczarował odczyt produkcji przemysłowej. Po bardzo dobrych danych listopadowych, kiedy to produkcja wzrosła o 9,8 r/r, w grudniu oczekiwano zwyżki o 11% r/r. Tymczasem produkcja zanotowała wzrost o 7,4% r/r, co jakkolwiek było wynikiem bardzo dobrym w porównaniu z innymi gospodarkami europejskimi, jednak odbiegało od prognoz o ponad 3,5 punktu procentowego. Już drugi miesiąc z rzędu słabiej od oczekiwań wypadało również saldo na rachunku obrotów bieżących ? wykazało ono deficyt na poziomie 1272 mln EUR, oczekiwano natomiast deficytu wysokości 975 mln euro. Pozytywnie zaskoczyły natomiast dane o sprzedaży detalicznej ? wzrosła ona w grudniu o 7,3% r/r, czyli więcej niż oczekiwane 6,1% r/r. Najważniejszy jednak był odczyt dynamiki PKB za 2009 r. Według GUS wyniosła ona 1,7%, czyli nieco więcej niż oczekiwano. Dane te pozwalają wnioskować, iż wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniósł w IV kwartale 3% kw/kw. Wskaźniki inflacji (CPI, PPI oraz inflacji bazowej) wypadły nieco niżej niż zakładały prognozy. Najważniejszy z nich ? inflacja konsumentów wykazała wzrost do 3,5% r/r z 3,3% r/r w listopadzie. Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w styczniu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, zaznaczając jednocześnie, iż w krótkim terminie nie należy spodziewać się zmiany kosztu pieniądza.
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
akcja kredytowa,
amerykańska gospodarka,
brytyjska gospodarka,
Chiny,
chiński bank centralny,
CPI,
deficyt,
EBC,
euro,
Europa Środkowo - Wschodnia,
europejska waluta,
Europejski Bank Centralny,
eurusd,
Federalny Komitet Otwartego Rynku,
funt,
Główny Urząd Statystyczny,
Grecja,
GUS,
Hiszpania,
indeks PMI,
inflacja bazowa,
instytucje finansowe,
KE,
Komisja Europejska,
koszt pieniądza,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
notowania euro,
notowania funta,
PKB,
podaż,
polityka pieniężna,
polska gospodarka,
popyt,
Portugalia,
ppi,
problemy fiskalne,
produkcja przemysłowa,
rachunek obrotów bieżących,
rynek pracy,
rynki wschodzące,
Rząd,
Stany Zjednoczone,
stopy procentowe,
strefa euro,
USA,
usdjpy,
Wielka Brytania,
wydatki budżetowe |
Ostatnie spadki kursu EUR/PLN wspierane były przez popyt ze strony zagranicznych inwestorów na krajowe obligacje. Póki co jednak poziom 4,0000 nie został pokonany ? do przebicia tej psychologicznej bariery potrzebny jest silny impuls rynkowy. Może go dostarczyć dzisiejsza aukcja polskiego długu. Jeżeli jednak wparcie 4,0000 nie zostałoby przebite, potwierdziłoby to po raz kolejny jego siłę. W takiej sytuacji w następnych dniach powinniśmy oglądać konsolidację nieco powyżej tego poziomu. Dziś Ministerstwo Finansów zaoferuje 10- i 20-letnie obligacje o wartości 1,5-2,5 mld. Ze względu na spore zaufanie inwestorów zagranicznych do polskiej gospodarki w długim terminie, papiery dłużne o dalekich terminach zapadalności powinny cieszyć się dużym zainteresowaniem. Negatywną presję na apetyt inwestycyjny w regionie mogą jednak pośrednio wywołać problemy fiskalne Grecji. W pierwszej kolejności kłopoty budżetowe tego kraju uderzają w sentyment względem euro. Cała sytuacja może mieć jednak negatywny wpływ również na nastroje inwestycyjne w naszym regionie, powiązanym geograficznie oraz gospodarczo z Eurolandem. Ponadto problemy Grecji przypominają inwestorom o słabej kondycji fiskalnej wielu krajów Europy Środkowo ? Wschodniej, w tym Polski. Dziś z kraju ani też z regionu nie poznamy żadnych danych makroekonomicznych. Wczorajszy odczyt dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw zaskoczył pozytywnie. Wynik na poziomie 6,5% r/r jest jednak najprawdopodobniej efektem grudniowej wypłaty bonusów dla pracowników. O tym, czy poprawa tempa wzrostu płac jest trwała przesądzą dane za kolejne miesiące.
W trakcie dzisiejszej sesji azjatyckiej obserwowaliśmy kontynuację wczorajszego dynamicznego spadku kursu EUR/USD. Wartość euro względem dolara zeszła do najniższego poziomu od sierpnia ubiegłego roku, swoje minimum notując na poziomie 1,4168. Z punktu widzenia analizy technicznej tak silna zniżka jest efektem wybicia się kursu eurodolara dołem z płaskiego kanału wzrostowego, w którym przebywał on od miesiąca. Obecnie w notowaniach tej pary walutowej realizuje się formacja odwróconej flagi, dobrze widoczna na wykresie dziennym. Przemawia ona za bardziej dynamiczną zniżką. Najbliższy, niezbyt silny poziom wsparcia usytuowany jest na poziomie 1,4180. Z punktu widzenia analizy fundamentalnej notowaniom euro względem dolara w dalszym ciągu szkodzą obawy inwestorów związane z problemami fiskalnymi Grecji. Dzisiaj dyrektor generalny Międzynarodowego Funduszu Walutowego stwierdził, że problemy tego kraju są poważne, jednak nie doprowadzą one do rozłamu strefy euro. Kurs EUR/USD w dalszym ciągu pozostaje pod presją spadkową, jednak jego notowania są już silnie krótkoterminowo wysprzedane, dlatego nie można wykluczyć w najbliższym czasie chwilowej korekty wzrostowej. Z publikowanych dzisiaj danych wpływ na kurs euro względem dolara mogą mieć jedynie doniesienia z USA w tym przede wszystkim odczyt liczby wydanych pozwoleń na budowę domu oraz liczby rozpoczętych budów w grudniu. Poznamy je o godz. 14.30. W tym samym czasie ze Stanów Zjednoczonych napłyną dane o inflacji producentów (PPI) w minionym miesiącu. Będą one prawdopodobnie mniejszy wpływ na rynek niż doniesienia z amerykańskiego rynku nieruchomości. Dość silne zmiany obserwowaliśmy wczoraj w notowaniach GBP/USD. Po publikacji danych z Wielkiej Brytanii o inflacji konsumentów (CPI), która okazała się znacznie wyższa od oczekiwań, wartość funta względem dolara wzrosła do najwyższego poziomu od pierwszych dni grudnia (w okolice 1,6450). Wpływ odczytu tego wskaźnika na rynek okazał się jednak jedynie chwilowy. Zaraz po wspomnianym wzroście kurs GBP/USD podążył w ślad za eurodolarem i odnotował dynamiczny spadek. Zniżka ta kontynuowana jest również dzisiaj. O godz. 9.55 za GBP płacono ok. 1,6280 USD. Najbliższe istotne wsparcie w notowaniach tej pary walutowej usytuowane jest na 1,6230. Dzisiaj chwilowy wpływ na wartość funta mogą mieć publikowane o godz. 10.30 zapiski z ostatniego posiedzenia Banku Anglii oraz przedstawiane w tym samym czasie dane z brytyjskiej gospodarki o stopie bezrobocia w listopadzie.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMA Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
Bank Anglii,
brytyjska gospodarka,
CPI,
dane makroekonomiczne,
dolar,
euro,
eurodolar,
Euroland,
Europa Środkowo - Wschodnia,
eurpln,
funt,
gbpusd,
Grecja,
inflacja konsumentów,
inwestorzy zagraniczni,
kondycja fiskalna,
krajowe obligacje,
kurs euro,
MFW,
Międzynarodowy,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Ministerstwo Finansów,
Polska,
polska zagraniczna,
sesja azjatycka,
Stany Zjednoczone,
stopa bezrobocia |
Złoty umacniał się wczoraj, a notowania EUR/PLN zeszły w okolice 4,0150. Początek dzisiejszej sesji przyniósł zniżkę o kolejny grosz aż do poziomu 4,0055. Kurs euro względem złotego nieuchronnie zbliża się w kierunku psychologicznej bariery 4,0000. Za nami kolejna udana aukcja polskiego długu ? w poniedziałek Ministerstwo Finansów zaoferowało 52-tygodniowe bony skarbowe o łącznej wartości nominalnej 638 mln zł, popyt natomiast wyniósł niemal 4 mld zł. Dużym zainteresowaniem cieszyły się również roczne papiery dłużne sprzedane wczoraj przez rząd Rumunii. Popyt wyniósł 6 mld RON przy ofercie o łącznej wartości 2,4 mld RON. Popyt na polskie papiery wydaje się jednak bardziej stabilny. Euforia wokół Rumunii wynika bowiem z ustabilizowania się sytuacji politycznej w tym kraju, co z kolei odblokowało reformy konieczne do przeprowadzenia w celu otrzymywania na bieżąco pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi jest natomiast efektem dobrej kondycji gospodarczej naszej gospodarki. Zdaniem banku Goldman Sachs Polska będzie pierwszym krajem w Europie Środkowo ? Wschodniej, który zacznie podnosić w tym roku stopy procentowe. Podejście do polityki pieniężnej władz monetarnych poszczególnych krajów wskazuje na zróżnicowanie gospodarcze naszego regionu. Tak jak w przypadku Polski zaczyna się już wspominać o podwyżkach kosztu pieniądza, w przypadku Węgier czy Rosji oczekuje się dalszego cięcia stóp. Zdaniem banku łagodną politykę pieniężną, chociaż już raczej bez obniżek kosztu pieniądza, będzie prowadził Narodowy Bank Czech. Dziś na rynek napłyną dane z krajowej gospodarki dotyczące zatrudnienia oraz wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Nie powinny mieć one jednak większego wpływu na złotego.
Wczoraj pod nieobecność inwestorów z USA w notowaniach EUR/USD panowała bardzo niska zmienność. Kurs tej pary walutowej konsolidował się pod poziomem 1,4400. Eurodolar nie zareagował na doniesienia z odbywającego się wczoraj spotkania europejskich ministrów finansów. Na spotkaniu tym nie powiedziano nic nowego. Powtórzono, iż Grecja musi sama sobie radzić z problemami i być może będzie musiała zwiększyć swe wysiłki w walce z deficytem. Dzisiaj kurs EUR/USD nieznacznie wzrósł ponad 1,4400. Najbliższy istotny opór, który może hamować ewentualną dalszą zwyżkę wartości euro względem dolara, usytuowany jest w pobliżu 1,4420. Kurs tej pary walutowej wciąż zachowuje potencjał do spadków. Celem dla niego w najbliższym czasie może stać się dolne ograniczenie płaskiego kanału wzrostowego, w którym przebywa od miesiąca, usytuowane obecnie nieco ponad 1,4340. Z publikowanych dzisiaj danych wpływ na notowania EUR/USD może mieć jedynie odczyt indeksu instytutu ZEW z Niemiec. Poznamy go o godz. 11.00. Oprócz tego wskaźnika poznamy dzisiaj jeszcze napływ kapitałów do USA oraz indeks amerykańskiego rynku nieruchomości (NAHB). Dane te zwykle nie wywołują reakcji eurodolara, tak też powinno być i tym razem. Wczoraj kurs GBP/USD pokonał dość istotny opór usytuowany w pobliżu 1,6350 (50% zniesienia spadku, jaki dokonał się w notowaniach tej pary walutowej pod koniec minionego roku). Tym samym zyskał potencjał do większej zwyżki, co nieco kłóci się z oczekiwanymi spadkami w notowaniach EUR/USD. Sprzeczność tych sygnałów niweluje jednak dynamiczna zniżka kursu EUR/GBP, który zszedł do najniższego poziomu od września 2008 r. Dzisiaj o godz. 10.30 z Wielkiej Brytanii napłyną dane na temat inflacji konsumentów (CPI) w grudniu. Odczyt tego indeksu, podobnie jak i innych wskaźników z brytyjskiej gospodarki powinien mieć dość duży wpływ na notowania funta.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Gospodarka,
Rynek walut | Tagged:
brytyjska gospodarka,
CPI,
deficyt,
Euforia,
eurgbp,
eurodolar,
Europa Środkowo - Wschodnia,
eurpln,
eurusd,
Goldman Sachs,
MFW,
Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
Ministerstwo Finansów,
NAHB,
Narodowy Bank Czech,
Niemcy,
notowania funta,
ron,
Rosja,
rynek nieruchomości,
stopy procentowe,
Węgry,
Wielka Brytania,
ZEW |
Bieżący tydzień upłynął pod znakiem umocnienia złotego ? notowania EUR/PLN zeszły do 12-miesięcznego minimum na poziomie 4,0275.
Wsparciem dla krajowej waluty było spore zainteresowanie inwestorów zagranicznych polskimi obligacjami. W poniedziałek odbyła się aukcja 15-letnich euroobligacji o łącznej nominalnej wartości 3 mld euro, wcześniej oczekiwano natomiast, iż wyniesie ona 1 mld EUR. Popyt, pomimo większej od oczekiwań podaży, dwukrotnie przewyższył ofertę. Świadczy to o sporym zaufaniu uczestników rynku względem polskiego systemu finansów publicznych i dobrej ocenie rządowego planu naprawy budżetu. Udany tegoroczny debiut krajowych euroobligacji zachęcił pozostałe gospodarki regionu do podobnych emisji. Rumunia zapowiedziała aukcję długu denominowanego w euro o wartości 1 mld EUR. Przedstawiciele Ministerstwa Finansów Węgier wybierają się z kolei na spotkania z inwestorami USA oraz Europy aby zorientować się, jakie byłoby zainteresowanie węgierskimi euroobligacjami denominowanymi w dolarze. Obecnie kraje naszego regionu w obliczu wyższych deficytów budżetowych oraz zwiększonych potrzeb finansowania zewnętrznego, kładą szczególny nacisk na pozyskanie kapitału zagranicznego. Zainteresowanie polskimi papierami dłużnymi zostało potwierdzone w czasie kolejnej w tym tygodniu aukcji ? w środę zaoferowano 2-letnie obligacje denominowane w PLN o wartości 5,5 mld zł. Popyt wyniósł 16,2 mld zł i był rekordowo wysoki w historii emisji dwulatek oraz drugi najwyższy, biorąc pod uwagę wszystkie dotychczasowe aukcje długu. Słabo pod względem zainteresowania inwestorów wypadają natomiast obligacje czeskie. W bieżącym tygodniu odbyła się bowiem również aukcja papierów dłużnych w Czechach, w czasie której tamtejsze Ministerstwo Finansów nie zdołało uplasować całej oferty o wartości 5,95 mld koron (nieco ponad 330 mln dolarów) ? popyt wyniósł natomiast 5,347 mld CZK.
W ciągu tygodnia nie poznaliśmy zbyt wielu danych makro z naszego kraju, a te które napłynęły na rynek, nie wywarły praktycznie żadnego wpływu na notowania polskiej waluty. Indeks inflacji konsumentów CPI wskazał na zwiększenie tempa wzrostu cen w grudniu do 3,5% r/r z 3,3% r/r, oczekiwano natomiast odczytu na nieco wyższym poziomie 3,6%. Negatywnie zaskoczyły dane o saldzie na rachunku obrotów bieżących z Polski. Wykazało ono w listopadzie deficyt wysokości 1272 mln euro, podczas gdy prognozowano wynik -975 mln eur. Słaby odczyt z listopada (podobnie jak ten z października) nie był jednak efektem deficytu w handlu zagranicznym (bilans handlowy stanowi główną część obrotów bieżących) i wynikał z wysokiej ujemnej pozycji transferów bieżących. W związku z tym inwestorzy praktycznie nie zareagowali na te dane.
Przez zdecydowaną większość mijającego tygodnia kurs EUR/USD poruszał się w konsolidacji oscylując wokół poziomu 1,4500. Rozstrzygnięcie tej sytuacji nastąpiło w trakcie piątkowej sesji azjatyckiej, kiedy to kurs tej pary walutowej wybił się dołem z wspomnianego ruchu bocznego, pokonując poziom wsparcia 1,4450. Eurodolar w dalszym ciągu ma przed sobą pole do dalszego spadku i prawdopodobnie zmierzać będzie w okolice poziomu 1,4200, będącego lokalnym minimum z początku grudnia 2009 roku. Obecnie napływ dobrych informacji z amerykańskiej gospodarki przekłada się na umocnienie dolara, a biorąc pod uwagę wolną, aczkolwiek sukcesywną poprawę jej kondycji oczekiwać można, że w najbliższym czasie poznamy więcej pozytywnych danych, które przełożą się na pogłębienie spadku kursu EUR/USD. Z danych przedstawionych w ostatnich dniach warto wspomnieć o odczycie dynamiki sprzedaży detalicznej, która spadła w grudniu o 0,3% m/m, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0,5% m/m. Z przedstawionego w środę comiesięcznego raportu zwanego Beżową Księgą wynika, że sytuacja gospodarcza uległa lekkiej poprawie w 10 z 12 regionów USA. W dalszej części tygodnia poznaliśmy decyzję Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. ECB utrzymał koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie. Dla inwestorów ważniejszy był komunikat europejskich władz monetarnych przedstawiony na konferencji po ogłoszeniu decyzji. J.C. Trichet stwierdził, że mocny dolar leży w interesie gospodarki światowej, a ponadto dodał, że Grecja będzie musiała poradzić sobie sama z problem nadmiernego zadłużenia. W minionym tygodniu obserwować można było wzrost kursu GBP/USD do poziomu 1,6350. Wsparciem dla funta były publikacje pozytywnych danych z brytyjskiej gospodarki. Produkcja przemysłowa wzrosła o 0,4% m/m i był to wynik lepszy od prognoz kształtujących się na poziomie 0,3%. Ponadto poznaliśmy także saldo handlu zagranicznego za listopad, które wyniosło -6,784 mld GBP. Oczekiwano, iż deficyt handlowy osiągnie większe rozmiary. Kurs USD/JPY po dojściu do linii trendu spadkowego rozpoczętego w marcu 2009 roku odbił się od tego silnego poziomu oporu, spadając blisko 3,5%. Jednak dalsza zniżka tego kursu walutowego jest mało prawdopodobna, gdyż umacniający się względem dolara jen szkodzi notowaniom japońskich spółek-eksporterów, a w takiej sytuacji oczekiwać można kolejnych sygnałów ze strony tamtejszego rządu oraz władz monetarnych, sugerujących możliwość interwencji.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.
|
Posted by
NBPkursywalut.com |
Categories:
Uncategorized | Tagged:
akcje długu,
amerykańska gospodarka,
brytyjska gospodarka,
deficyt budżetowy,
ecb,
eur,
euro,
Europa,
Europejski Bank Centralny,
eurusd,
finanse publiczne,
funt,
gbpusd,
J.C. Trichet,
MF,
Ministerstwa Finansów,
obligacje czeskie,
podaż,
popyt,
produkcja przemysłowa,
rachunek obrotów bieżących,
Rumunia,
umocnienie dolara,
USA,
usdjpy,
węgierskie euroobligacje,
władze monetarne,
złoty |