W ostatnich godzinach złoty zyskał na wartości. Kurs EUR/PLN chwilowo zszedł nawet pod poziom 3,97, natomiast USD/PLN dotarł w okolice 3,02. Umocnieniu polskiej waluty sprzyjały kolejne pogłoski na temat tego, że Ministerstwo Finansów poprzez BGK wymienia na rynku euro na złote. Możliwość przeprowadzenia takich działań była sygnalizowana już wcześniej. Aprecjacja złotego powoduje zmniejszenie wartości długu zagranicznego naszego kraju. Do końca roku, tj. w ciągu najbliższych dwóch dni działania MF, bądź też jedynie spekulacje na ich temat powinny wspierać na notowania naszej waluty. Z punktu widzenia analizy technicznej osłabienie złotego w trakcie kolejnych sesji powinna uniemożliwiać 200-sesyjna średnia ruchoma w notowaniach EUR/PLN, która obecnie kształtuje się pod 3,99. Jutro NBP przedstawi oczekiwania inflacyjne osób prywatnych w grudniu oraz dane na temat bilansu płatniczego, międzynarodowej pozycji inwestycyjnej Polski oraz zadłużenia zagranicznego w III kwartale. Z uwagi na to, że szacunki PKB za III kw. zostały przedstawione już niespełna miesiąc temu, publikowane jutro kwartalne wskaźniki nie powinny mieć zbyt dużego wpływu na notowania złotego. Warto jednak na te dane zwrócić uwagę, podobnie zresztą jak na decyzję rządu w sprawie składek do OFE, którą nasze władze mogą podjąć już jutro. Notowania EUR/USD, po bardzo zmiennej wczorajszej sesji, dzisiaj pozostają wyjątkowo stabilne. Wartość euro względem dolara w ostatnich godzinach kształtowała się w przedziale 1,3110-1,3150. Na kurs tej pary walutowej nie wpłynął zbyt silnie nieoczekiwany wzrost inflacji konsumentów (HICP) w Niemczech w grudniu z poziomu 1,6 proc. r/r do 1,9 proc. Mimo tej zwyżki wydaje się, że obecnie jest zdecydowanie za wcześnie na dyskusję na temat podwyżek stóp procentowych w strefie euro, stąd też brak reakcji notowań eurodolara na publikację wskazanych danych. Czwartek będzie najbardziej obfitującym w publikacje makro dniem w bieżącym tygodniu. Poznamy m.in. indeks PMI dla chińskiego przemysłu, indeks Chicago PMI oraz cotygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Wskaźniki te mogą nieznacznie podnieść zmienność na rynku, ale przełomowych wydarzeń nie należy się spodziewać. Na te przyjdzie nam prawdopodobnie poczekać do przyszłego tygodnia, kiedy na rynek powróci normalna płynność.

Rynek krajowy
Wysoka zmienność na rynku złotego

Maj upłynął pod znakiem bardzo wysokiej zmienności na polskim rynku walutowym. Amplituda wahań kursu EUR/PLN wyniosła prawie 35 groszy ? a notowania tej pary poruszały się pomiędzy poziomami 3,9000 i 4,2400. W pierwszych dniach miesiąca EUR/PLN przebił linię trendu spadkowego, jaka rysowała się na wykresie od lutego 2009 r. W notowaniach USD/PLN z kolei od początku miesiąca zaczęła rysować się linia średnioterminowego trendu wzrostowego, który był kontynuowany na początku czerwca. Za ruchami na rynku walutowym stały zmienne nastroje na światowych giełdach, które podlegały wahaniom głównie pod wpływem informacji dotyczących kondycji finansowo ? gospodarczej Eurolandu.
Polska waluta pod wpływem nastrojów na światowych giełdach
Złoty przez cały miesiąc podążał za nastrojami na światowych giełdach. Te z kolei z przerwami znajdowały się pod wpływem informacji, napływających ze strefy euro. Inwestorzy ewidentnie szukali pretekstu do odreagowania, trwających od lutego zeszłego roku wzrostów. Kolejne informacje z Eurolandu o planach naprawy finansów publicznych, czy pakietach pomocowych, były interpretowane negatywnie, jako zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. Oliwy do ognia dodawały informacje o restrykcjach rynkowych wprowadzanych przez niektóre kraje, by ukrócić spekulacje, czy też komentarze Europejskiego Banku Centralnego o możliwych problemach sektora finansowego Eurolandu.
Tak długo, jak kłopoty najsłabszych gospodarek Eurolandu nie wpływały na giełdy, złoty pozostawał silny. W momencie, w którym inwestorzy postanowili wykorzystać, napływające ze strefy euro negatywne informacje do wyprzedaży bardziej ryzykownych aktywów, polska waluta zaczęła dynamicznie tracić na wartości. Deprecjację złotego hamowały okresy chwilowej poprawy nastrojów na parkietach.
Silny spadek notowań EUR/PLN z powrotem do poziomu 3,9500 w drugiej połowie maja, oprócz polepszenia nastrojów na światowych giełdach, wsparła również kolejna bardzo udana aukcja krajowych obligacji oraz zakończony sukcesem debiut polskiego giganta ubezpieczeniowego PZU. Akcje spółki wzrosły na zakończenie pierwszej sesji o ponad 15%. W czasie aukcji obligacji, która odbyła się 12 maja, popyt jak zwykle zdecydowanie przekroczył podaż ? tym razem zainteresowanie było 2,5-krotnie wyższe od oferty.
Pogłoski o interwencjach walutowych na rynku złotego
Kolejne fale osłabienia złotego rodziły spekulacje o możliwych interwencjach walutowych. Żadna z pogłosek nie została jednak oficjalnie potwierdzona. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro, otrzymanych w ramach funduszy unijnych. W drugiej połowie maja prezes Banku Gospodarstwa Krajowego poinformował natomiast, iż bank jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu.
Nie należy jednak oczekiwać, iż polskie władze gospodarcze, czy monetarne będą interweniować każdorazowo w momencie silnego osłabienia krajowej waluty. Złoty znajduje się w systemie kursów płynnych, a to wyklucza częste interwencje. Ingerencja w rynek walutowy może mieć jednak miejsce w momencie na tyle silnego wzrostu zmienności PLN, iż mogłoby to zaszkodzić stabilności polskiej gospodarki.
Dane makro bez wpływu na notowania złotego
Dane, jakie napłynęły w maju na krajowy rynek nie wywarły większego wpływu na zachowanie inwestorów. Nie odbiegały one znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja. Nawet jednak jeśli zdecydowanie różniłyby się one od oczekiwań, i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki.
W ostatnich tygodniach poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Bezrobocie zanotowało w kwietniu ponowny spadek do 12,3%, prognozowano natomiast zniżkę do 12,6%.
Pozytywną wymowę miały dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Rozczarowała natomiast sprzedaż detaliczna, notując w kwietniu spadek o 1,6% r/r, przy oczekiwanym wzroście o 4,5% r/r.
Wybór prof. Marka Belki na kandydata na stanowisko prezesa NBP
Rynek ze spokojem przyjął nominację prof. M. Belki na kandydata na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego. Bez względu na nastawienie polityków do tej kandydatury, dla rynków nominacja ta jest bardzo dobrą informacją. Prof. Belka jest odbierany jako doświadczony ekonomista, cieszący się sporym uznaniem na arenie międzynarodowej. Pełnił on zarówno funkcje ministra finansów i premiera, jak również działał w Banku Światowym oraz Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był również członkiem Tymczasowych Władz Koalicyjnych Iraku, odpowiedzialnym za reformę walutową oraz sektora bankowego w tym kraju. Jego wypowiedzi odbierane są przez uczestników rynku jako wyważone i pragmatyczne. Ponieważ nie jest on związany z żadną z opcji politycznych, przeważających obecnie w parlamencie, jest szansa, iż może on pełnić rolę stabilizującą w sporach pomiędzy osobami z różnych środowisk politycznych, zasiadającymi w instytucjach odpowiedzialnych za politykę monetarną i gospodarczą w naszym kraju.
Rynek zagraniczny
Spadek EUR/USD na fali ciągłych obaw o sytuację fiskalną w strefie euro

Maj upłynął pod znakiem kontynuacji spadku kursu EUR/USD. Euro w tym okresie osłabiło się względem dolara o ponad 8%. Europejska waluta traciła na fali narastających obaw o kondycję fiskalną strefy euro. Negatywnych nastrojów wokół euro nie były w stanie trwale zmniejszyć pakiety pomocowe ? najpierw dla Grecji, a następnie dla całego Eurolandu. Powrotu zaufania nie przyniosły również plany takich państw jak Grecja, Portugalia i Hiszpania nakierowane na zdecydowane ograniczenie deficytu budżetowego. Inwestorzy postrzegali te plany przede wszystkim przez pryzmat tego, iż mogą one negatywnie wpłynąć na tempo ożywienia w europejskiej gospodarce. Pozytywnej reakcji należy oczekiwać dopiero wtedy, gdy zaczną być dostrzegalne efekty wspomnianych działań. Na te przyjdzie nam z pewnością poczekać jeszcze przynajmniej kilka miesięcy.
Mimo że od grudnia ubiegłego roku kurs EUR/USD spadł już o ponad 20% europejskie władze monetarne wciąż nie decydują się na interwencję na rynku walutowym. Przedstawiciele tych władz wielokrotnie podkreślali, że nie martwi ich obecny poziom wartości euro względem dolara, który mieści się w historycznym paśmie wahań, a jedynie tempo w jakim dokonuje się spadek. Tego typu słowa należy traktować jako przyzwolenie na stopniową zniżkę kursu eurodolara w dłuższym terminie, bowiem wciąż znajduje się on daleko od historycznych minimów. W krótszym okresie, jeśli miałby miejsce dalszy gwałtowny spadek, aktywność europejskich władz monetarnych na rynku może wzrosnąć.
Druga fala kryzysu?
W momencie gdy władze największych państw w drugiej połowie 2008 r. ratowały swoje gospodarki przed poważnym kryzysem finansowym, wiele mówiło się o tym, że następny kryzys jaki nastąpi, będzie kryzysem zadłużenia, bowiem działania ratunkowe były wyjątkowo kosztowne. Jako kraj, który miał najsilniej odczuć negatywne skutki tych działań wskazywano Stany Zjednoczone. Tymczasem w maju obserwowaliśmy spadek zaufania wobec krajów europejskich (wywołany obawami o kondycję fiskalną), które w czasie ostatnich zawirowań rynkowych były stosunkowo powściągliwe przy udzielaniu wsparcia. Rodzi to pytanie, czy obecne wydarzenia rynkowe stanowią wstęp do kolejnego światowego kryzysu na miarę ostatniego, czy są to jedynie tymczasowe zawirowania, które dzięki dyscyplinie fiskalnej zostaną w ciągu najbliższych kwartałów zneutralizowane.
Zachowanie notowań wielu aktywów w maju było bardzo zbliżone do tego, co obserwowaliśmy, gdy rozwijał się poprzedni kryzys. By daleko nie szukać, wystarczy spojrzeć na notowania złotego, który ostatni raz tak gwałtownie tracił na wartości właśnie w drugiej połowie 2008 r. i na początku 2009 r. Oznacza to, że zachowanie rynku sugeruje możliwość wystąpienie drugiej fali kryzysu. Z drugiej strony jednak należy pamiętać, że podstawy fundamentalne tamtych wydarzeń i obecnych są zdecydowanie różne. Wtedy mieliśmy do czynienia z wysoko zlewarowanymi instrumentami, stworzonymi na bazie niewiele wartych aktywów, których wartość rosła w czasie kilkuletniej hossy. Obecnie problem tworzy kryzys wiary inwestorów w o wiele bardziej wiarygodne instrumenty – obligacje emitowane przez europejskie państwa. Jeśli tylko nie będziemy mieli do czynienia z samospełniającą się prognozą, tzn. jeśli ucieczka inwestorów od papierów dłużnych tych krajów spowodowana obawami związanymi z problemami fiskalnymi, nie doprowadzi do znaczącego zwiększenia się tych problemów, kryzys na miarę ostatniego prawdopodobnie się nie powtórzy. Będziemy mieli raczej do czynienia z wydłużonym osłabieniem europejskiej gospodarki, która by przywrócić zaufanie inwestorów, będzie musiała przeprowadzić głębokie reformy finansów publicznych. W takiej sytuacji obecne wydarzenia okażą się jedynie gwałtowną korektą w powracającym ożywieniu, która przez pewien czas będzie zniechęcać inwestorów do znacznego eksponowania się na ryzyko. Zagrożenie większym kryzysem wystąpi dopiero wtedy, gdy inwestorzy zaczną odwracać się od papierów dłużnych innych gospodarek z wysokim deficytem, takich jak Wielka Brytania, czy też Stany Zjednoczone. Jak na razie jednak takiego zjawiska nie obserwujemy. Co więcej w momentach wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach inwestorzy nawet decydują się na ucieczkę w amerykańskie obligacje, co oznacza, że wciąż traktują je jako bezpieczne.
Polityka pieniężna w strefie euro i w USA a kurs EUR/USD
Problemy fiskalne takich państw, jak Grecja, Portugalia, czy też Hiszpania zdecydowanie oddaliły perspektywę podwyżek stóp procentowych w strefie euro. W bieżącym roku może być trudno o zacieśnienie polityki pieniężnej w Eurolandzie. Jednak perspektywa podwyżek stóp w USA również nie jest zbyt bliska. Co prawda ostatnio wśród władz monetarnych tego kraju pojawiły się pierwsze głosy, że być może należałoby podnieść koszt pieniądza wcześniej, niż dotychczas sądzono, jednak uczestnicy rynku wciąż zbytnio nie wierzą w tego typu wypowiedzi. Prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej jeszcze w bieżącym roku oceniają oni za niższe niż 50%. Jak na razie amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) powtarza stwierdzenia, iż stopy powinny pozostawać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Niewykluczone jednak, że FOMC wcześniej niż ECB podniesie stopy, na co pozwoli mu lepszy stan gospodarki.
Wzrost awersji do ryzyka zaszkodził dolarowi australijskiemu
W maju dolar australijski tracił na wartości na fali znacznego wzrostu awersji do ryzyka na światowych rynkach. Inwestorzy zamykali ryzykowne transakcje oparte o carry trade w ramach których nabywali właśnie m.in. australijską walutę. Doprowadziło to do wybicia się kursu AUD/USD z kilkumiesięcznego kanału wahań. Dotarł on do poziomu najniższego od lipca 2009 r. (0,8065).
Czynnikiem, który również negatywnie wpływał na notowania dolara australijskiego w ostatnich tygodniach było złagodzenie nastawienia do polityki pieniężnej władz monetarnych Australii. Co prawda jeszcze na początku maja zdecydowały się one na podwyżkę stóp, jednak już w pierwszych dniach czerwca pozostawiły je bez zmian. W krótkim terminie o zacieśnienie polityki pieniężnej może być tam dość trudne. Fakt ten przemawia na niekorzyść dolara australijskiego.
Wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF
Maj przyniósł wzrost zmienności w notowaniach EUR/CHF. Wobec znacznego spadku wartości euro względem dolara i innych głównych walut, szwajcarski bank centralny (SNB) nie mógł już dłużej ograniczać wahań kursu EUR/CHF. Pozwolił on na umocnienie franka względem europejskiej waluty, co sprawiło, że eurofrank ustanowił nowe historyczne minima (w pobliżu 1,4000). W drugiej połowie maja, kiedy w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy chwilowe odreagowanie, SNB prawdopodobnie przystąpił do próby osłabienia szwajcarskiej waluty, działań tych jednak zaniechał, gdy eurodolar powrócił do spadków. Początek czerwca przyniósł zniżkę pary EUR/CHF na poziomy niższe niż w maju (okolice 1,3800). Dopóki w notowaniach EUR/USD utrzymywać się będzie silny trend spadkowy, w ślad za nim powinien podążać kurs euro względem franka.
Spadki na światowych giełdach
W maju na światowych giełdach miało miejsce silne odreagowanie ostatnich wzrostów. Ze względu na niepewność odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń w strefie euro inwestorzy pozbywali się ryzykowniejszych aktywów. Główne światowe indeksy giełdowe przebiły 200-sesyjną średnią ruchomą, co można potraktować jako sygnał do większych spadków. Do jego potwierdzenia niezbędne jest jednak jeszcze przebicie dołków z lutowej korekty spadkowej. Dołki te są obecnie testowane.
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Pierwsza sesja bieżącego tygodnia na rynku złotego rozpoczyna się w spokojnych nastrojach. Notowania EUR/PLN oscylują nieco poniżej poziomu 4,1000. Kurs tej pary walutowej znajduje się jednak ponad wybitą przed dwoma tygodniami linią trendu spadkowego, co wciąż daje jej potencjał do ponownej zwyżki. Przed silniejszym ruchem w górę powstrzymuje jednak możliwość interwencji walutowych ? Bank Gospodarstwa Krajowego, jakkolwiek nie potwierdził bezpośrednio ingerencji w rynkową wycenę złotego, poinformował jednak, iż jest aktywny na krajowym rynku walutowym już od dłuższego czasu. Ministerstwo Finansów natomiast potwierdziło, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do sprzedaży euro, pochodzących z unijnych środków funduszowych. Dzisiejsza sesja może przebiegać w spokojnych nastrojach ? spora część rynków bowiem nie pracuje. Ze światowej gospodarki nie poznamy dziś praktycznie żadnych istotnych wskaźników makro. Również krajowy kalendarz makroekonomiczny jest dość ubogi ? dziś rozpoczyna się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, decyzję o stopach procentowych natomiast poznamy jutro. Z istotniejszych danych z kraju, w środę będzie miała miejsce publikacja dynamiki sprzedaży detalicznej za kwiecień oraz stopy bezrobocia.

Kurs EUR/USD rozpoczął nowy tydzień od umiarkowanego spadku. Zszedł on z okolic poziomu 1,2600 pod 1,2500. Na początku sesji europejskiej konsolidował się wokół drugiej z wymienionych wartości. Trwałe przebicie poziomu 1,2500 będzie pierwszym sygnałem do powrotu do większych spadków. Potwierdzenie tego sygnału przyniesie pokonanie 1,2440. Na rynek przez weekend nie napłynęły żadne istotne informacje, które mogłyby wesprzeć fundamentalnie notowania euro. Pojawiły się natomiast doniesienia szkodzące tej walucie. W sobotę hiszpański bank centralny zdecydował się na wsparcie jednego z banków regionalnych, przeżywającego duże kłopoty. Uczestnicy rynku, którzy wciąż są negatywnie nastawieni do sytuacji panującej w strefie euro, odebrali to jako sygnał świadczący o narastaniu problemów sektora finansowego w Hiszpanii. Wszelkie tego typu informacje w najbliższym czasie będą interpretowane zdecydowanie na niekorzyść euro. Bieżący tydzień nie będzie obfitował w publikacje istotnych danych makroekonomicznych. Warto jednak zwrócić uwagę m.in. na drugie odczyty PKB Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych za I kw. Dzisiaj z ważniejszych wskaźników poznamy jedynie sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA. Nieduża liczba istotnych publikacji makro prawdopodobnie sprawi, iż w dalszym ciągu kluczowe dla notowań EUR/USD będą doniesienia związane z problemami strefy euro.
Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Mijający tydzień na rynku złotego charakteryzował się sporą zmiennością notowań. Pierwsze jego dni upływały w spokojnych nastrojach, a wartość euro konsolidowała się w przedziale 4,0000 ? 4,0500 zł. Koniec tygodnia przyniósł silną zwyżkę notowań EUR/PLN, która wyciągnęła kurs do poziomu 4,2000, czyli w pobliże ostatnich szczytów. W piątek jednak notowania tej pary walutowej powróciły w okolice wartości 4,12 PLN za EUR. W ciągu tygodnia na rynek napłynął cały szereg danych z Polski, nie miały one jednak większego wpływu na notowania polskiej waluty. Choć wypadły one w większości bardzo dobrze, nie odbiegały jednak znacząco od prognoz, czego efektem była słaba reakcja inwestorów. Poznaliśmy m.in. saldo na rachunku obrotów bieżących za marzec. Wykazało ono deficyt wielkości 559 mln euro, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie -513 mln euro. Mieszaną wymowę miały dane z krajowego sektora przedsiębiorstw. Przeciętna płaca w kwietniu wzrosła o 3,2% r/r, w porównaniu z oczekiwaniami na poziomie 4,0% r/r. Lepiej od prognoz zaprezentowały się natomiast dane o zatrudnieniu ? nie zmieniło się ono w porównaniu z kwietniem 2009r., przewidywano natomiast niewielki spadek na poziomie 0,2% r/r. Dobrze zaprezentowały się dane o produkcji przemysłowej ? wzrosła ona w minionym miesiącu o 9,9% r/r, podczas gdy oczekiwano wyniku na poziomie 10,1% r/r. Nawet jednak jeśli dane te zdecydowanie różniłyby się od oczekiwań i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki. Odgrywają one wprawdzie pewną rolę, ale zazwyczaj wtedy, gdy kierunek, jaki wskazują rynkowi jest zgodny z nastrojami wśród światowych inwestorów. Wówczas nasilają one wpływ globalnego sentymentu inwestycyjnego. Jeśli natomiast dane są pozytywne, a apetyt inwestycyjny jest słaby przy rosnącej awersji do ryzyka, to nie mają one większego wpływu na polski rynek. Dynamiczne osłabienie złotego zrodziło spekulacje o możliwej interwencji Banku Gospodarstwa Krajowego na rynku walutowym. Nie zostały one jednak oficjalnie potwierdzone. Ministerstwo Finansów przyznało jedynie, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN są wykorzystywane do wymiany euro pochodzących ze środków unijnych. Prezes banku powiedział natomiast, iż BGK jest aktywny na rynku złotego już od dłuższego czasu, w momencie dynamicznej zwyżki EUR/PLN nie wykazywał on jednak nadzwyczajnej aktywności.

W notowaniach EUR/USD w mijającym tygodniu obserwowaliśmy bardzo wysoką zmienność. Wartość euro względem dolara zeszła w połowie tygodnia do poziomu najniższego od ponad roku (okolice 1,2140), natomiast już w piątek kształtowała się przez moment nawet na 1,2670. Fundamentalnie w chwili obecnej nie ma podstaw do silniejszej zwyżki kursu tej pary walutowej. Impuls do powrotu do większego spadku da jednak dopiero zejście pod poziom 1,2500.
Impuls do osłabienia euro względem dolara w pierwszej połowie tygodnia dał dalszy wzrost obaw o obecną i przyszłą sytuację w strefie euro. Światowi inwestorzy wykorzystywali każdy pretekst do sprzedaży europejskiej waluty. Negatywnie zareagowali m.in. na informację o tym, iż Niemcy wprowadziły zakaz niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży m.in. na obligacje emitowane przez kraje strefy euro. Ponadto uświadomili sobie, że konieczne oszczędności w Eurolandzie będą osłabiać jego gospodarkę w kolejnych kwartałach. Wspólnej walucie z pewnością również nie sprzyjały wypowiedzi przedstawicieli europejskich władz politycznych i monetarnych, w których nie wyrażali oni zbyt dużego zaniepokojenia niską wartością euro. Jedyne co ich martwiło to wysoka zmienność. Można wnioskować, że z ich strony pojawiło się nawet przyzwolenie na osłabienie europejskiej waluty, pod warunkiem, że nie będzie ono przebiegało w zbyt wysokim tempie. Słabsze euro może być wsparciem dla gospodarki, odczuwającej negatywne skutki oszczędności budżetowych. Mimo wspomnianych wypowiedzi europejskich władz, w notowaniach EUR/USD w drugiej połowie tygodnia obserwowaliśmy odbicie na fali spekulacji na temat ewentualnej interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku walutowym. Ruch ten należy traktować raczej jako techniczne odreagowanie, do którego pretekstem były wspomniane pogłoski. Dopóki na rynek nie napłyną informacje wspierające fundamentalnie euro, o trwałą zwyżkę kursu EUR/USD będzie bardzo trudno. W mijającym tygodniu na światowych giełdach obserwowaliśmy silne spadki. Co więcej padły sygnały do dalszej zniżki. Jeśli faktycznie będziemy ją obserwować, na wartości mogą tracić waluty bardziej wrażliwe na zmiany awersji do ryzyka na światowych rynkach, takie jak np. dolar australijski. W przyszłym tygodniu na rynek nie napłynie zbyt wiele istotnych danych makro. Warto jednak zwrócić uwagę na drugi odczyt danych o PKB Stanów Zjednoczonych za I kw. Często drugi odczyt tego wskaźnika w USA istotnie różni się od pierwotnych szacunków, dlatego też uczestnicy rynku śledzą go z dość dużą uwagą. Prawdopodobnie jedynie te dane zdołają chwilowo przerwać dominację doniesień związanych z sytuacją w strefie euro.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na początku dzisiejszej sesji notowania złotego podlegają umocnieniu. Kurs EUR/PLN zszedł poniżej poziomu 4,1300. Po siedmiogroszowym spadku z wczorajszych szczytów, notowania tej pary walutowej podlegają konsolidacji. Wciąż niepotwierdzone pozostają pogłoski o wczorajszej możliwej interwencji Banku Gospodarstwa Krajowego na polskim rynku walutowym. Ministerstwo Finansów przyznało jednak, iż wysokie poziomy notowań EUR/PLN wykorzystywane są do sprzedaży euro, pochodzących z funduszy unijnych. Dziś rano prezes BGK powiedział, iż bank jest już od dłuższego czasu aktywny na rynku.
Złoty nie zareagował na wczorajsze dane o produkcji przemysłowej ? wypadły one jednak praktycznie zgodnie z oczekiwaniami. Produkcja wzrosła w kwietniu o 9,9% r/r, podczas gdy prognozowano, iż wzrośnie ona o 10,1% r/r. Nawet jeśli dane te zdecydowanie różniłyby się od oczekiwań, i tak najprawdopodobniej nie wywarłyby większego wpływu na notowania polskiej waluty ? złoty zazwyczaj silniej reaguje na wydarzenia na światowych rynkach, niż na lokalne czynniki. Odgrywają one wprawdzie pewną rolę, ale zazwyczaj wtedy, gdy kierunek, jaki wskazują rynkowi jest zgodny z nastrojami wśród światowych inwestorów. Wówczas nasilają one wpływ globalnego sentymentu inwestycyjnego. Jeśli natomiast dane są pozytywne, tak jak teraz, a apetyt inwestycyjny jest słaby przy rosnącej awersji do ryzyka, to nie mają one większego wpływu na polski rynek.

W notowaniach EUR/USD wciąż panuje wysoka zmienność. W trakcie wczorajszej sesji amerykańskiej kurs tej pary walutowej silnie wzrósł i dotarł do poziomu 1,2600. Dzisiaj podczas notowań w Azji znalazł się jeszcze wyżej, bo aż na 1,2670. Nie obyło się jednak bez większego odreagowania, bowiem już po godz. 10.00 wartość euro względem dolara kształtowała się poniżej istotnego wsparcia 1,2500. Czwartkowy wzrost kursu EUR/USD nie miał zbyt silnych podstaw fundamentalnych, bowiem dokonał się on przede wszystkim na fali kolejnych niepotwierdzonych pogłosek o interwencji Europejskiego Banku Centralnego. Wcześniej co prawda napłynęła seria słabszych od prognoz danych z USA, jednak była ona w stanie jedynie zatrzymać osłabienie euro względem dolara. Wobec wspomnianego braku silnych podstaw fundamentalnych do umocnienia europejskiej waluty, o kontynuację dynamicznej zwyżki kursu EUR/USD w najbliższym czasie będzie bardzo trudno. Inwestorzy mogą natomiast pokusić się o próbę trwałego powrotu pod barierę 1,2500. Od tego, czy powrót ten się powiedzie, będą prawdopodobnie zależeć krótkoterminowe losy kursu EUR/USD. Jeśli wsparcie to nie zostanie trwale przebite, najbardziej prawdopodobna stanie się konsolidacja ponad jej poziomem, natomiast jego pokonanie może być zapowiedzią ponownego spadku w kierunku dołków z ostatnich dni. Dzisiaj o godz. 10.00 z Niemiec poznaliśmy majowy odczyt indeksu Ifo, mierzącego nastroje wśród tamtejszych inwestorów. Co prawda wypadł on gorzej od prognoz, jednak osiągnął wynik zbliżony do poziomu kwietniowego. Brak silniejszego pogorszenia nastrojów wobec poważnych problemów fiskalnych strefy euro należy uznać za pozytywny sygnał. Uczestnicy rynku jednak obecnie lekceważą pozytywne sygnały, dlatego też również ten może przejść bez echa.
Istotnymi wydarzeniami makro będą dzisiaj: spotkanie europejskich ministrów finansów oraz głosowanie w niemieckim parlamencie nad zatwierdzeniem pakietu pomocowego dla strefy euro. Na szczycie ministrów przedstawiciel Niemiec ma przedstawić propozycję działań, jakie należy podjąć, by obecnie obserwowane problemy fiskalne w strefie euro więcej się nie powtórzyły.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja europejska upłynęła pod znakiem kontynuacji osłabienia złotego. Kurs EUR/PLN dotarł w okolice 4,2000, natomiast USD/PLN przebił maksima z pierwszego tygodnia maja, przekroczył 3,4000 i osiągnął tym samym najwyższy poziom od kwietnia 2009 r. Spadek wartości złotego wyhamował dopiero po tym, gdy pojawiły się pogłoski o sprzedaży euro na rynku przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Informacja ta nie została oficjalnie potwierdzona, jednak Ministerstwo Finansów przyznało, że generalnie wykorzystuje momenty osłabienia złotego do wymiany walut. Oznaczać to może, iż uaktywniło się dzisiaj na rynku za pośrednictwem BGK. Świadomość ewentualnych kolejnych tego typu działań może nieco zniechęcać inwestorów do zajmowania długich pozycji w EUR/PLN. Dzisiejszy szczyt na poziomie 4,2000 powinien być w najbliższym czasie dość silnym oporem. Kolejne istotne ograniczenia to 4,2400 i 4,2550.
Złoty niezmiennie pozostaje pod negatywnym wpływem rosnącej na światowych rynkach awersji do ryzyka. Giełdy na całym świecie kontynuowały dzisiaj dynamiczne spadki. Amerykański indeks S&P500 przebił 200-sesyjną średnią ruchomą, co jest silnym sygnałem do dalszych zniżek. Przy takiej sytuacji na największych parkietach, złotemu z pewnością trudno będzie odrobić poniesione ostatnio straty.
Do wzrostu negatywnych nastrojów na rynku przyczyniła się dzisiaj seria gorszych od prognoz danych z amerykańskiej gospodarki (oczywiście nie licząc wciąż kiepskich nastrojów wokół strefy euro). Zawiodły m.in. cotygodniowe dane z tamtejszego sektora pracy jak i indeksy: Fed Filadelfia oraz LEI (indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę). Kiepskie odczyty wskaźników z USA hamowały powrót kursu EUR/USD do spadków. Zmagał się on dzisiaj ze wsparciem na poziomie 1,2300. Jutro o jego losach w pewnym stopniu może decydować odczyt indeksu Ifo z Niemiec, który poznamy o godz. 10.00. Indeks ZEW, który został przedstawiony w ostatnich dniach, nie nastraja zbyt optymistycznie przed publikacją tego wskaźnika. Z interesujących jutrzejszych wydarzeń warto również wspomnieć o głosowaniu w niemieckim parlamencie nad pakietem pomocowym dla strefy euro (prawdopodobnie zostanie ono przeprowadzone około południa) oraz o kolejnym spotkaniu europejskich ministrów finansów.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Silny wzrost kursu EUR/USD

23 Wrzesień 2009

Podczas wczorajszej sesji obserwowaliśmy spadek wartości złotego do czego w największym stopniu przyczynił się zniżkujący kurs eurodolara oraz negatywny komunikat agencji ratingowej Fitch na temat stanu polskiego deficytu budżetowego. Agencja ta prognozuje, że dług publiczny w naszym kraju wyniesie w 2010 roku 56,3% PKB i tym samym przekroczy drugi próg ostrzegawczy. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN pod koniec wczorajszej sesji europejskiej doszły do poziomów odpowiednio: 4,1600 oraz 2,8450. Dziś od rana obserwować można lekkie umacnianie się krajowej waluty względem euro oraz dolara. Notowania EUR/PLN oraz USD/PLN w czasie otwarcia sesji na Starym Kontynencie zbliżyły się do poziomów odpowiednio: 4,1550 oraz 2,8200. Ministerstwo Finansów podało ostatnio, że jeśli obecna sytuacja rynkowa utrzyma się, to w celu sfinansowania przyszłorocznego deficytu budżetowego rozważane będzie przeprowadzenie w październiku emisji obligacji skarbowych denominowanych w euro. Ministerstwo poinformowało również, że rozważa wypuszczenie w listopadzie na rynek obligacji denominowanych w jenie. Jednocześnie sprzedaż długoterminowych obligacji skarbowych zostanie prawdopodobnie ograniczona w czwartym kwartale, aby zrobić miejsce na rynku dla obligacji infrastrukturalnych, których emisję przeprowadzi BGK. Dochód z tych instrumentów zostanie przeznaczony na sfinansowanie budowy dróg i autostrad.
W przyszłym tygodniu decyzję w sprawie stóp procentowych podejmie Rada Polityki Pieniężnej. Dziś jej członek, prof. M. Noga stwierdził, że koszt pieniądza w naszym kraju do końca roku prawdopodobnie nie zostanie już zmieniony. Jego zdaniem powrót inflacji do celu inflacyjnego na poziomie 2,5% oddala się i może nastąpić dopiero w lipcu lub sierpniu 2010 roku.

Korekta spadkowa, jaka miała miejsce wczoraj na rynku eurodolara w trakcie sesji azjatyckiej oraz przez większą część notowań w Europie, zatrzymała się nieco powyżej poziomu 1,4600. Po wejściu na rynek inwestorów ze Stanów Zjednoczonych kurs EUR/USD bardzo szybko odrobił straty i powrócił w okolice 1,4700. Dzisiaj w jego notowaniach obserwujemy dynamiczny wzrost. Przed godz. 9.30 zdołał on pokonać szczyt z minionego tygodnia (usytuowany nieco powyżej 1,4760) i tym samym ustanowił nowe tegoroczne maksimum. O godz. 9.35 kształtował się on już na poziomie 1,4790. Niezbyt duża skala wczorajszej korekty i jej krótkotrwałość świadczy o wciąż dużej sile trendu wzrostowego kursu EUR/USD. W najbliższym czasie może on zmierzać nawet w kierunku 1,5000. Scenariuszowi takiemu zaszkodzić może komunikat amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (zostanie on przedstawiony jutro o godz. 20.15), jeśli zostanie w nim zapowiedziany początek procesu wycofywania wsparcia udzielonego wcześniej rynkowi finansowemu i całej realnej gospodarce przez władze USA. Jeżeli jednak zapowiedzi takie nie padną, ruch kursu EUR/USD do poziomu 1,5000 pozostanie niezagrożony.
Dla notowań EUR/USD w najbliższym czasie w pewnym stopniu istotne mogą okazać się również doniesienia z rozpoczynającego się w czwartek, dwudniowego szczytu grupy państw G-20. Wczoraj przedstawiciel władz jednego z państw należących do tej grupy ? Rosji, stwierdził, że kraj ten nie jest przeciwny dolarowi, jednak nie chce być zależny tylko od jednej waluty rezerwowej. Tego typu wypowiedzi z pewnością nie służą amerykańskiej walucie.
Dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny, podobnie jak wczorajszy, jest bardzo ubogi. Istotniejsze dane z największych gospodarek zaczną napływać na rynek dopiero jutro.
Sporządzili:
Michał Fronc
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.