Wczorajsza sesja pomimo mało obiecującego początku przyniosła ostatecznie wzrost notowań eurodolara do poziomu 1,3740. Szybko jednak ruch ten został skorygowany. W trakcie sesji azjatyckiej kurs EUR/USD zszedł poniżej 1,3700. Na początku handlu na parkietach europejskich eurodolar kontynuował zniżkę. Wczorajsze zatrzymanie wzrostów przez poziom 1,3740, czyli 61,8 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad 2010 ? styczeń 2011 pokazuje, że w najbliższych dniach eurodolar może nie mieć siły, aby podjąć próbę ataku na poziom 1,3800 z tego też względu coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz konsolidacji w przedziale 1,3570-1,3740. Podczas wczorajszego wystąpienia Ben Bernanke podtrzymał swoje dotychczasowe zdanie ponownie stwierdzając, że pomimo postępującego ożywienia w amerykańskiej gospodarce, wciąż sytuacja na rynku pracy wymaga rządowego wsparcia. Tym samym nic nie wskazuje na wcześniejsze zakończenie trwającego programu skupu aktywów. Wczoraj odbyła się również aukcja 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych, która spotkała się z dużym popyt zagranicznym. Udany przebieg oferty przełożył się na spadek rentowności 10-letnich papierów skarbowych w okolice 3,63 proc., co z kolei najprawdopodobniej było również przyczyną umocnienia amerykańskiej waluty. Kluczowym wydarzeniem dzisiejszej sesji będzie decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Pomimo presji ze strony rynków finansowych na bardziej zdecydowane kroki w zakresie walki z inflacją, najprawdopodobniej koszt pieniądza zostanie utrzymany na dotychczasowym poziomie. Jednak przedstawiciele brytyjskich władz monetarnych w komentarzu do decyzji będą musieli odnieść się do niepokojąco rosnącej inflacji i przedstawić zarys dalszego planu działań tak, aby uspokoić rynki finansowe i pokazać, że wciąż naczelnym zadaniem BoE jest dbanie o stabilność cen, a nie o stymulację wzrostu gospodarczego.

Dość niepokojąco przedstawia się w ostatnim czasie sytuacji na krajowym rynku walutowym. Poprawa sentymentu inwestycyjnego na globalnych rynkach nie przekładała się na znaczące umocnienie złotego. Z kolei dziś nastroje wśród inwestorów są nieco gorsze w efekcie czego złoty traci na wartości i radzi sobie najsłabiej spośród innych walut naszego regionu. W pierwszych godzinach dzisiejszej sesji kurs EUR/PLN wzrósł powyżej istotnego oporu 3,9200, natomiast USD/PLN pokonał poziom 2,8700. Tym samym padły sygnały sugerujące przecenę złotego do poziomów odpowiednio: 3,9500 oraz 2,9000. Ten póki, co umiarkowany odwrót inwestorów od naszego rynku wynikać może ze spadku zaufania do naszej gospodarki. Rosnący dług publiczny oraz brak reform ze strony rządu powoduje, że w ostatnim czasie lepiej oceniane przez rynki finansowe były chociażby Węgry. Patrząc na spread pomiędzy rentownościami 10-letnich obligacji skarbowych Polski oraz Niemiec, sytuacja nie przedstawia się jeszcze niepokojąco (oprocentowanie obu instrumentów rosło). Różnica w rentownościach od początku trzeciego kwartału 2010 roku utrzymuje się w przedziale 3-3,4 pp., wynosząc obecnie 3,05 pp. Z kolei spread pomiędzy rentownościami 10-letnich obligacji skarbowych Węgier i Polski spadł w tym roku z poziomu 2,08 pp do 1,25 pp. W tym przypadku zmiana ta wynika głównie ze spadku rentowności węgierskiego długu podczas, gdy oprocentowanie krajowych obligacji pozostało stabilne. Jednak utrzymujący się brak reform oraz dalsze testowanie cierpliwości rynków finansowych może ostatecznie doprowadzić do silniejsze wyprzedaży krajowych obligacji, co negatywnie wpłynęłoby również na wartość złotego.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Notowania eurodolara kształtowały się dziś do 15.00 w wąskim zakresie 1,3610-1,3660. Inwestorzy najwyraźniej czekali na wystąpienie szefa Fed. Na początku dnia kurs EUR/USD spadał i zatrzymał się na lokalnym wsparciu 1,3610. Po obronie tego poziomu euro ponownie zaczęło zyskiwać i podeszła pod wczorajsze szczyty w okolicy 1,3680. Po wypowiedzi Bena Bernanke, w której szef Fed przybrał umiarkowanie optymistyczny ton, eurodolar przebił poziom 1,3700, ale już po 17.00 zniżkował w okolice 1,3680. Na uwagę zasługuje fakt, iż w momencie wzrostów EUR/USD, dolar zyskiwał do innych walut (jena, dolara australijskiego, funta brytyjskiego). To może sugerować, że dolar może ponownie wrócić do trendu umocnienia względem euro zapoczątkowanego w poprzednim tygodniu. Dodatkowo utworzyła się formacja podwójnego szczytu na wykresie godzinowym, której zasięg to dolne ograniczenie kilkunastodniowej konsolidacji. Z kolei, na wykresie dziennym formuje się głowa z ramionami sugerująca odwrócenie trendu. Zasięg prawego ramienia to 1,3430 z poziomu 1,3750, który jest kluczowym poziomem do odwrócenia trendu na spadkowy. Jeśli ten poziom zostanie w najbliższych dniach obroniony znacznie wzrośnie prawdopodobieństwo spadków na parze eurodolarowej. Wybicie w górę poziomu 1,3750 spowoduje dalszą aprecjację euro. Na rynku złotego cały czas obserwujemy konsolidację. EUR/PLN rozpoczął dzień od wzrostów. W pierwszej części dnia po przebiciu poziomu 3,89 dotarł do ważnego oporu 3,91. Następnie, pod wpływem wzrostów eurodolara złoty umocnił się w stosunku do euro do poziomu 3,89. Na początku dnia złoty wykazywał słabość do dolara, jednak od godziny 12:00 za sprawą wzrostów EUR/USD, popyt na złotego powrócił na rynek i USD/PLN spadł do dołków z poniedziałku i wtorku na poziomie 2,83. Ważnym wsparciem dla EUR/PLN jest 3,89, dla USD/PLN 2,83. Z kolei, od góry oporami są odpowiednio poziomy 3,91 i 2,87.

Sporządził:
Tomasz Butkiewicz
DM TMS Brokers

Zmienne losy eurodolara
W nowy rok notowania EUR/USD wkroczyły z poziomu 1,3384, styczeń zakończyły na poziomie 1,3694 (kursy średnie). Na przestrzeni miesiąca euro umocniło się w stosunku do dolara o około 2,3 proc. W przebiegu notowań można z powodzeniem wyróżnić trzy główne fazy. Przez pierwszy tydzień stycznia euro straciło na wartości łącznie ponad 3,5 proc. i zniżkowało w okolice 1,2900. Cezurą zmieniającą losy notowań eurodolara były udane emisje obligacji peryferyjnych państw Eurolandu – Portugalii oraz Hiszpanii, które odbyły się 12 i 13 stycznia. Od tego czasu, przez większą część miesiąca, dominowały wzrosty. Zostały one spowolnione dopiero w ostatnim tygodniu stycznia, kiedy kurs zbliżył się w okolice poziomu 1,3740, czyli 61,8 proc. zniesienia fali spadkowej, która trwała od listopada ubiegłego roku. Eurodolar konsolidował się przez kilka dni w okolicach psychologicznego poziomu 1,3700. Ostatnie dwie sesje stycznia przyniosły gwałtowny spadek do poziomu 1,3570 i błyskawiczny powrót nad poziom 1,3700. Inwestorzy przeceną zareagowali na eskalację konfliktu politycznego w Egipcie. Szybki ruch powrotny był sygnałem, że sytuacja w Kairze nie będzie mieć pierwszoplanowego znaczenia dla wydarzeń na rynkach.
Z Ameryki powiało optymizmem
W tempie 3,2 proc. rozwijała się największa światowa gospodarka w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku (dane kwartalne, zanualizowane). Bezrobocie w grudniu wyniosło 9,4 proc., w styczniu spadło do poziomu 9,0 proc. i było najniższe od kwietnia ubiegłego roku. W grudniu powstało 121 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (dane zrewidowane, oczekiwano), w styczniu nowych etatów przybyło znacznie mniej, bo zaledwie 36 tys. (oczekiwano 145 tys.) Taki stan rzeczy należy jednak przypisać surowej zimie, która paraliżuje Stany Zjednoczone i bardzo negatywnie odbiła się na zatrudnieniu, przede wszystkim w budownictwie. Posiedzenie FOMC zgodnie z oczekiwaniami nie przyniosło podwyżki stóp procentowych, które pozostają na poziomie 0,25 proc. Przyniosło natomiast, oficjalne wystąpienie szefa Fed, Bena Bernake, który ze sporą dozą optymizmu wypowiadał się o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Pozytywne sygnały napływały także z giełdowych spółek. Od 10 stycznia trwa bowiem sezon publikacji kwartalnych wyników. Dotychczas aż 17 na 23 spółki z grona firm tworzących indeks Dow Jones Industrial Average pochwaliły się wypracowaniem lepszych wyników, niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Część z nich, np. General Electric, Intel, czy J.P Morgan Chase, zanotowało około 50- proc. wzrost zysku netto.
Udane aukcje długu
W centrum uwagi inwestorów na Starym Kontynencie były aukcje długu Portugalii i Hiszpanii oraz presja inflacyjna narastająca w Eurolandzie. Emisje obligacji państw półwyspu iberyjskiego zakończyły się sukcesem. Portugalia pozyskała z rynku 750 mln euro ze sprzedaży obligacji 4 – letnich i 1,25 mld z emisji obligacji 10 – letnich, których rentowność była niższa niż przy okazji poprzedniej aukcji i spadła poniżej 7 proc. Z zadowalającym popytem spotkała się również oferta Hiszpanii, inwestorzy nabyli 5-letnie obligacje warte 3 mld euro, ich rentowność wyniosła nieco ponad 4,5 proc. To o blisko 1 punkt procentowy więcej niż przy listopadowej aukcji długu, ale kapitał pozyskano i tak taniej niż się spodziewano. Obawy odnośnie do powodzenia emisji napędzały spadki notowań EUR/USD i przeceny na giełdach w pierwszej części miesiąca, a ich powodzenie było punktem zwrotnym, który zapoczątkował wzrosty eurodolara. Drugim ważnym czynnikiem wspierającym wzrosty eurodolara była jastrzębia wypowiedź prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który zapowiedział, że ECB będzie bardzo uważnie monitorować inflację. W grudniu poziom cen w strefie euro wzrósł bowiem o 2,2 proc., a według wstępnych danych, opublikowanych już na początku lutego, w styczniu inflacja HICP wyniosła 2,4 proc. To odpowiednio 0,2 i 0,4 proc. powyżej oficjalnego celu inflacyjnego. Słowa Jean – Claude’a Trichet zostały zinterpretowane przez uczestników rynku jako sygnał, że w najbliższych miesiącach nie można wykluczyć konieczności podniesienia stóp procentowych. Podczas konferencji prasowej wieńczącej posiedzenie Rady Prezesów ECB, które odbyło się 3 lutego prezes ECB przybrał nieco bardziej umiarkowany ton. Podtrzymał wprawdzie zapewnienia, że inflacja będzie bacznie obserwowana, ale zaznaczył również, że istotna presja inflacyjna występuje tylko w krótkim i średnim terminie.
Rosnące oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii
Od początku stycznia notowania GBP/USD znajdowały się w trendzie wzrostowym. Kurs tej pary walutowej w ciągu miesiąca zyskał około 6 proc., dochodząc na początku lutego do ważnego poru 1,6300, wyznaczonego przez szczyty z listopada 2010 roku. Początkowo wzrost kursu wynikał w dużej mierze ze słabości amerykańskiej waluty, natomiast druga faza wzrostów GBP/USD dokonała się pod wpływem rosnących oczekiwań na szybsze niż do tej pory zakładano zaostrzanie polityki pieniężnej w Wielkiej Brytanii. Obecnie na rynku funta trwa umiarkowana korekta. Dalsza przecena na parze GBP/USD jest skutecznie ograniczana przez wsparcie na poziomie 1,6070, wyznaczone przez 76,4 procent zniesienia fali spadkowej z okresu listopad – grudzień 2010. W tym tygodniu kluczowa dla notowań funta będzie decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Po tym jak inflacja konsumentów w grudniu osiągnęła poziom 3,7 proc. r/r, przy celu inflacyjnym na poziomie 2 proc., wzrosły oczekiwania na bardziej zdecydowane kroki ze strony BoE. Świadczy o tym również sytuacja na rynku pieniężnym, gdzie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wzrosły od czasu ostatniej publikacji wskaźnika CPI o 5 proc. do poziomu 3,83 proc. Coraz większe naciski na brytyjskie władze monetarne mogą przełożyć się na bardziej jastrzębi komentarz ze strony BoE, jednak na podwyżkę stóp procentowych jest jeszcze zbyt wcześnie. Bardziej jastrzębie nastawienie przedstawicieli Banku Anglii wsparłoby notowania GBP/USD, umożliwiając kolejny atak na poziom 1,6300.
Dywergencje na rynku jena
Kurs USD/JPY rozpoczął styczeń w okolicach poziomu 83,50, natomiast w dalszej części miesiąca odnotowywał zniżkę, która ostatecznie sprowadziła notowania tej pary walutowej w okolice 81,30. Z kolei na początku lutego skala zmian kursu uległa zdecydowanemu ograniczeniu. Tego typu zawężenie przedziału wahań zwiastować może większy ruch w notowaniach tej pary walutowej. Na wykresie dziennym widać formację trójkąta, która kształtuje się już od początku listopada 2011 roku. Według zasad analizy technicznej “trójkąt” należy do formacji kontynuacji trendu, co przy obecnym trendzie spadkowym oznaczałoby dalszą zniżkę. Zupełnie inny obraz wynika z sytuacji fundamentalnej. Od początku roku widoczne są silne dywergencję pomiędzy kursem USD/JPY, a rentownościami zarówno japońskich jak i amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych. Podczas, gdy rentowności wspomnianych obligacji wzrastają powyżej grudniowych szczytów, notowania USD/JPY, wciąż pozostają w okolicy dołków z przełomu roku. Do tej pory obserwować można było silną pozytywną zależność pomiędzy rentownościami, a kursem USD/JPY. W obliczu zaistniałych dywergencji bardziej prawdopodobne jest, że to rynek papierów skarbowych wskazuje prawidłowy kierunek. W efekcie mogłoby to oznaczać zbliżające się odbicie w notowaniach pary USD/JPY. W tym przypadku sygnały fundamentalne ocenić należy jako silniejsze niż wskazania wynikające z analizy technicznej z tego też względu w średnim terminie kurs USD/JPY ma znaczący potencjał do wzrostów.
Kurs EUR/CHF w okolicy istotnego oporu
W pierwszej połowie stycznia kurs EUR/CHF ponownie zbliżył się do niedawno ustanowionych historycznych minimów usytuowanych na poziomie 1,2400. Umocnienie franka wobec euro wynikało w pierwszym rzędzie z utrzymujących się obaw o kondycję zadłużonych gospodarek Eurolandu. Jednak udane aukcje hiszpańskiego oraz portugalskiego długu pokazały wyraźnie, że kraje te są w stanie wciąż pozyskiwać niezbędne finansowanie z rynku. Uspokoiło to nastroje wśród inwestorów i w efekcie druga połowa stycznia przebiegała pod znakiem odrabiania części strat przez euro wobec franka. Obecnie kurs EUR/CHF zmaga się z psychologicznym poziomem oporu 1,3000. Jego pokonanie otworzyłoby drogę do silniejszego osłabienia szwajcarskiej waluty. Trend spadkowy w notowaniach EUR/CHF trwa już blisko 3,5 roku i zapoczątkowany został wraz z załamaniem na amerykańskim rynku nieruchomości latem 2007 roku. Frank postrzegany jako “bezpieczna przystań” zyskiwał w momentach rosnącej awersji do ryzyka. Postępująca, bardziej długofalowa poprawa nastrojów na globalnych rynkach finansowych może stać się przyczyną do zakończenia wieloletniej aprecjacji szwajcarskiej waluty.
Konsolidacja w notowaniach AUD/USD
Po ustanowieniu w ostatnich dniach grudnia w okolicach poziomu 1,0250 nowych, ponad 28- letnich maksimów, notowania AUD/USD rozpoczęły nowy rok od nieznacznej korekty podczas której dolar australijski stracił do dolara amerykańskiego ok. 3,5 proc. Źródeł tego ruchu należy upatrywać w katastrofalnej powodzi paraliżującej północno – wschodnią część kraju i mogącej negatywnie odbić się na mającym fundamentalne znaczenie dla gospodarki kraju eksportowi oraz w korekcie na rynkach surowców. Przez większość stycznia kurs dolara australijskiego utrzymywał się w konsolidacji, a kurs poruszał się w bardzo wąskim paśmie 0,98 – 1,01. Dopiero ostatnie sesje przyniosły wzrosty napędzane dobrymi nastrojami na światowych giełdach i zwyżkami na rynkach surowców. Kurs zbliżył się do poziomu 1,02, jednak nie zdołał go pokonać i zawrócił w kierunku 1,01.
Ropa naftowa drożeje pod wpływem wydarzeń w Egipcie
Przez większą część stycznia sytuacja na rynku surowców prezentowała się stabilnie. Kurs ropy naftowej Brent notowanej w trzymiesięcznym kontrakcie na giełdzie ICE Futures Europe w Londynie poruszał się w przedziale 95-99 USD za baryłkę. Dopiero zawirowania polityczne w północnej Afryce spowodowały silny wzrost cen “czarnego złota”. Kurs ropy wzrósł powyżej psychologicznej bariery 100 USD. Zwiększony popyt na surowiec wynikał z obaw o ewentualne problemy z transportem ropy przez, kontrolowany przez Egipt Kanał Sueski. W efekcie na początku lutego cena wzrosła do poziomu 103,50 USD za baryłkę. Zamieszki w Egipcie najprawdopodobniej nie staną się długofalowym czynnikiem napędzającym ceny na rynku ropy i wraz z uspokojeniem nastrojów cena surowca skoryguje ostatnie silne wzrosty.
Sporządził:
Departament Analiz
DM TMS Brokers

Główne amerykańskie indeksy rozpoczęły czwartkową sesję od umiarkowanych spadków ? wszystkie traciły po zaledwie kilka punktów. Do końca sesji zarówno Dow Jones Industrial Average, S&P 500, jak i Nasdaq wyszły jednak nad kreskę i ostatecznie zyskały po około 0,2 proc. Duża w tym zasługa szefa Fed, Bena Bernanke, który podczas publicznego wystąpienia pozytywnie wypowiadał się o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Indeks amerykańskich blue chipów wszystkie sesje w tym tygodniu kończył na plusie i ustanowił kolejny szczyt hossy na poziomie 12062 punktów. S&P 500 finiszował minimalnie poniżej wtorkowego maksimum wynoszącego 1307 punktów. Indeks rynku spółek technologicznych zamknął notowania na poziomie 2754 punktów. W czwartek traciły na wartości papiery tylko sześciu spółek tworzących średnią giełdową Dowa. Największe spadki zanotowały papiery farmaceutycznego potentata Merck, które po publikacji słabych kwartalnych wyników taniały o 2,7 proc. Najwyraźniej podrożały akcje Bank of America i Cisco, których kursy wzrosły po 1,3 proc. Dziś o 14.30 polskiego czasu zostaną opublikowane wyczekiwane dane z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy stopę bezrobocia i zmianę zatrudnienia w styczniu. Odczyty te będą miały bardzo duży wpływ na rozwój wypadków na światowych rynkach. W Azji, ze względu na obchody Księżycowego Nowego Roku nie handlowano na giełdach w Hong Kongu, Szanghaju, Tajpej i Seulu. Na tokijskim parkiecie w centrum uwagi inwestorów była planowana fuzja między liderem japońskiego rynku stali Nippon Steel , a trzecią co do wielkości spółką w sektorze – Sumitomo Metal Industries. Z połączenia spółek powstanie drugi co do wielkości producent stali na świecie. Akcje Nippon Steel wystrzeliły o 9,0 proc., a Sumitomo Metal Industries aż o 16 proc. Główny indeks Nikkei 225 zyskał 1,1 proc. i finiszował na poziomie 10543 punktów. Wielomiesięczne maksima ustanowiono na parkiecie w Sydney. Indeks australijskich blue chipów wzrósł w piątek o 0,9 proc. do poziomu 2863 punktów. W Europie, na początku dzisiejszej sesji, przewagę osiągnęli kupujący. Przed południem FTSE 100 zwyżkował o 0,4 proc, DAX i CAC zyskiwały po 0,3 proc. Najsłabiej na kontynencie radził sobie madrycki indeks IBEX 35, który oscylował w okolicach wczorajszego zamknięcia. W Warszawie, około 10.30, WIG zyskiwał 0,5 proc., a WIG 20 0,8 proc. Obok głównego indeksu mediolańskiej giełdy – FTSE MIB, warszawski indeks blue chipów rósł najmocniej na Starym Kontynencie. Na rodzimym parkiecie, w gronie spółek tworzących indeks WIG 20 tylko 3 były pod kreską. Najlepiej radziły sobie walory Telekomunikacji Polskiej, które zyskiwały 2,1 proc.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Przez większą część dzisiejszej sesji na rynku walutowym kurs eurodolara poruszał się w przedziale 1,4000-1,4100. Kluczowym momentem notowań było publiczne wystąpienie szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Ben Bernanke stwierdził, że ryzyko wystąpienia deflacji jest większe niż możliwe do zaakceptowania, a bezrobocie wciąż utrzymuje się na zbyt wysokim poziomie. Ze względu na te czynniki Fed wciąż podkreśla konieczność dalszego wpierania amerykańskiej gospodarki poprzez powrót do programu skupu obligacji z rynku. Ponadto na następnym posiedzeniu FOMC możemy mieć do czynienia ze zmianą retoryki, w celu zasugerowania inwestorom, że stopy procentowe pozostaną na niskim poziomie przez dłuższy okres niż zakładają rynkowe oczekiwania. Kwotowania kontraktów futures na stopę procentową funduszy federalnych wskazują na podwyżkę kosztu pieniądza w drugim kwartale 2012 roku. Pierwszą reakcją rynku po wystąpieniu B. Bernanke było osłabienie dolara i wzrost notowań EUR/USD w okolice poziomu 1,4160. Jednak ruch ten został szybko zniwelowany i w niedługim czasie notowania eurodolara zniżkowały pod poziom 1,4000. Wzrost zmienności EUR/USD po tych wypowiedziach wynikać może z realizacji zysku przez część inwestorów, gdyż informacje o dalszym łagodzeniu polityki pieniężnej są już w dużym stopniu zdyskontowane w kursie amerykańskiej waluty. Z dzisiejszych publikacji danych makro warto wspomnieć o lepszym od prognoz odczycie dynamiki sprzedaży detalicznej, która wyniosła we wrześniu 0,6 proc. m/m, oczekiwano 0,4 proc. m/m. Z kolei gorzej od prognoz wypadł wstępny odczyt indeksu zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan. Dzisiejszą sesję notowania złotego rozpoczęły z potencjałem do dalszego umocnienia względem euro oraz dolara. Na drodze do dalszej aprecjacji stały poziomy wsparcia odpowiednio: 3,8900 oraz 2,7600. Jednak po wystąpieniu szefa Fed i zniżce eurodolara złoty stracił na wartości. Kurs EUR/PLN zbliżył się do istotnego poziomu oporu 3,9200, który stanowił dolne ograniczenie ostatniej konsolidacji. Wczoraj poziom ten skutecznie zahamował wzrost kurs EUR/PLN. Pomimo tego lekkiego osłabienia złoty wciąż zachowuje potencjał do dalszego umocnienia, a wśród czynników go wspierających wymienić należy wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w Polsce, emisję akcji PGE oraz prywatyzację GPW.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Kurs EUR/PLN w pobliżu 3,9000

20 Październik 2010

Na początku dzisiejszej sesji złoty pozostaje mocny, a notowania EUR/PLN utrzymują się nieco ponad wartością 3,9000, jednak poniżej przebitego w środę po południu poziomu 3,9200. Wczorajsza sesja przyniosła próbę powrotu do tej wartości, zakończyła się ona jednak niepowodzeniem. W najbliższym czasie rynek może pokusić się o przetestowanie dołków na poziomie 3,8900. Ich przebicie otworzyłoby drogę do spadku kursu EUR/PLN w okolice 3,8500. Osiągnięcie tego poziomu to jednak najprawdopodobniej kwestia kilku dni ? dziś natomiast możliwa jest konsolidacja wokół poziomu 3,9000. Złotego wspierają dobre nastroje na giełdach oraz nasilenie się oczekiwań inwestorów na podwyżkę stóp procentowych w najbliższym czasie. Z drugiej strony jednak przed silniejszym umocnieniem polskiej waluty rynek powstrzymuje nieciekawa kondycja krajowego sektora finansów publicznych. Z powodu wzrostu obaw o sytuację budżetową, osłabieniu podlegają natomiast notowania forinta węgierskiego. Kurs EUR/HUF po zniżce w zeszłym tygodniu w okolice poziomu 269,00, najniższego od maja bieżącego roku, odbił z powrotem w kierunku 275,00 i od kilku dni utrzymuje się w tych okolicach. Powodem deprecjacji forinta są obawy inwestorów związane z dodatkowymi restrykcjami budżetowymi, na jakie zdecydował się węgierski rząd, by spełnić przyszłoroczny cel budżetowy. Zakłada on spadek deficytu finansów publicznych poniżej poziomu 3,0 proc. Zobowiązania fiskalne były jednym z warunków otrzymania pomocy finansowej przez Węgry jesienią 2008 r. Dzisiejszą sesję azjatycką kurs EUR/USD rozpoczął od spadku w okolice 1,4000, w kolejnych godzinach jednak stopniowo odrabiał tę zniżkę. Zdołał dotrzeć do 1,4110. Sygnał do powrotu do dynamicznego wzrostu powstanie po przebiciu wczorajszych szczytów usytuowanych w pobliżu 1,4120. Z kolei impuls do silniejszej korekty dostarczyłby spadek pod 10-dniową wykładniczą średnią ruchomą, która od miesiąca wyznacza tempo wzrostu eurodolara. Obecnie znajduje się ona nieco powyżej 1,3900. Wciąż w centrum uwagi inwestorów pozostaje Fed i jego ewentualna decyzja o podjęciu dodatkowych działań łagodzących politykę pieniężną. Wydaje się, że taki krok został już w dużej mierze zdyskontowany w notowaniach dolara, jednak dopóki nie zostanie ogłoszona ostateczna decyzja, wciąż ciążyć może nad tą walutą negatywna presja. Wczoraj miało miejsce wystąpienie jednego z przedstawicieli Fed. Wątpił on w skuteczność planowanych działań łagodzących politykę pieniężną w USA. W bieżącym roku nie bierze on jednak udziału w głosowaniach FOMC, w związku z czym jego opinia nie ma kluczowego znaczenia. Warto zauważyć, że obecnie w szeregach Komitetu Otwartego Rynku zdecydowanie dominują członkowie o łagodnym, bądź neutralnym nastawieniu do polityki monetarnej (na czele z szefem Fed, B. Bernanke). Bardziej ?jastrzębie? poglądy mają prezesi regionalnych oddziałów Rezerwy Federalnej, którzy w br. nie mają prawa głosu (ze względu na system rotacyjny w ramach którego co roku zmienia się 4 z 12 członków FOMC). Wynika z tego, że do końca 2010 r. nie należy spodziewać się, by FOMC w jakikolwiek sposób zaostrzył ton, takie zmiany są natomiast możliwe w przyszłym roku. Dzisiaj o godz. 14.15 będzie miało miejsce wystąpienie prezesa Fed B. Bernanke. Trudno jednak oczekiwać, by wobec łagodnego nastawienia do polityki pieniężnej, jego słowa mogły dać impuls do silniejszego umocnienia dolara. Łatwiej będzie o taką reakcję amerykańskiej waluty po publikacji danych z USA na temat sprzedaży detalicznej, jeśli okażą się one lepsze od prognoz. Nie należy się jednak spodziewać (bazując na zachowaniu notowań USD na odczyty wskaźników ze Stanów Zjednoczonych w ostatnich tygodniach), by ta ewentualna reakcja miała trwały charakter. Oprócz danych o sprzedaży poznamy dzisiaj również wstępne szacunki indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W czasie dzisiejszej sesji na zagranicznym rynku walutowym obserwowaliśmy kontynuację spadków pary EUR/USD. Zniżka doprowadziła kurs eurodolara pod poziom 1,3350. Euro traciło na wartości względem dolara z powodu ponownego wzrostu obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Inwestorzy odwracali się od papierów dłużnych wyemitowanych przez ten kraj, przez co spread pomiędzy rentownościami greckich i niemieckich obligacji wzrósł do najwyższego poziomu od czasu wprowadzenia euro (przekroczył on 400 pb). Z pewnością do zakupu europejskiej waluty nie zachęcały również finalne dane o PKB Eurolandu w IV kwartale ubiegłego roku (choć nie obserwowaliśmy bezpośredniej reakcji notowań EUR/USD na ich publikację). Dane te zrewidowano w dół z wcześniejszego poziomu 0,4% kw/kw. Według najnowszych szacunków produkt strefy euro w IV kwartale utrzymał się na poziomie z kwartału III. Niewielki wpływ na eurodolara może mieć dzisiejsze wystąpienie szefa Fed B. Beranake ? rozpocznie się ono o godz. 19.30 naszego czasu. Złoty kontynuował rozpoczętą na początku bieżącego tygodnia konsolidację. Notowania EUR/PLN przez większość dnia nie wychodziły poza jednogroszowy przedział 3,8300 ? 3,8400. Konsolidacja jest naturalną reakcją rynku po wcześniejszym silnym spadku kursu EUR/PLN. Może być ona kontynuowana w kolejnych dniach, o ile zmiana sentymentu inwestycyjnego na światowych rynkach nie przyniesie zmiany nastrojów na rynku krajowym.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień przebiegał pod znakiem systematycznej zniżki notowań eurodolara z poziomu 1,4200 w okolice 1,3920. Kurs tej pary walutowej nie wyczerpał jeszcze potencjału do spadków. Za dalszą aprecjacją amerykańskiej waluty przemawia wybicie się indeksu dolarowego ponad poziom ustanowionych w połowie grudnia 2009 roku szczytów. Silnym poziomem wsparcia, który ograniczyć może na pewien czas spadek eurodolara jest wartość 1,3800, wyznaczona przez 50-procentowe zniesienie trwającej od marca fali wzrostowej.
Miniony tydzień obfitował w publikacje makroekonomiczne oraz istotne wydarzenia gospodarcze. Kluczowym momentem była decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych. Komitet zgodnie z oczekiwaniami pozostawił koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, jednak dla inwestorów istotniejszy był oficjalny komentarz amerykańskich władz monetarnych do tej decyzji. FOMC ponownie podkreślił w nim, że łagodne nastawienie w polityce monetarnej będzie kontynuowane jeszcze przez dłuższy okres czasu. Ponadto pozytywnie przez inwestorów odebrana została zapowiedź przygotowania rynku do wycofania z obiegu pakietów stymulujących ze względu na sukcesywnie postępujące ożywienie gospodarcze. Prowadzona do tej pory polityka monetarna przez Fed jest zadowalająca dla większości przedstawicieli amerykańskich władz politycznych na co wskazuje fakt, że Senat wybrał Bena Bernanke na drugą kadencja szefa Rezerwy Federalnej stosunkiem głosów 70 do 30. Na zakończenie tygodnia poznaliśmy dynamikę amerykańskiego PKB za czwarty kwartał. Wyniosła ona w skali roku 5,7% , podczas gdy prognozy zakładały rezultat na poziomie 4,6%. Presję spadkową na notowania eurodolara oprócz aprecjacji waluty amerykańskiej wywiera także osłabiające się euro. Główną przyczyną obserwowanego ostatnio osłabienia wspólnej waluty względem dolara amerykańskiego jest eskalacja problemów fiskalnych najsłabszych gospodarek Eurolandu ? m.in. Grecji, Portugalii i Hiszpanii. Za tymi doniesieniami idą negatywne opinie agencji ratingowych, obniżki perspektyw ratingów, a ostatecznie redukcje samych ocen długu. Najprawdopodobniej wszystkie gospodarki będą musiały poradzić sobie same z kłopotami, pomimo iż na rynku wciąż pojawiają się pogłoski o możliwej pomocy finansowej ze strony niektórych członków Unii Europejskiej. Póki co Grecja zdecydowała się na emisję długu w celu pokrycia deficytu budżetowego. Aukcja 5-letnich obligacji zakończyła się sporym sukcesem ? wartość popytu wyniosła 25 mld euro, sprzedano natomiast papiery o wartości 8 mld euro. Było to sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, iż oprocentowanie kontraktów CDS (zabezpieczających przez bankructwem emitenta obligacji) wzrosło w ostatnich dniach do 400 pb. Postępujący spadek notowań eurodolara jest także sygnałem sugerującym możliwość wystąpienia głębszej korekty na rynku akcji. Napływ kapitału do USA wskazywać może na spadek apetytu na bardziej ryzykowne inwestycje w tym wycofywanie się z rynków wschodzących. Warto tutaj także wspomnieć o zamykaniu transakcji carry trade, które w dużej mierze napędzały trwające od marca 2009 roku wzrosty.

Na przestrzeni minionego tygodnia kurs EUR/PLN pozostawał w konsolidacji w przedziale 4,0600 ? 4,1000. Dopiero w piątek mogliśmy obserwować wybicie dołem z tego kanału wahań, w efekcie czego notowania euro względem złotego zniżkowały w okolice 4,0400.
Fakt, iż polska waluta nie osłabiła się powyżej 4,1000 zł za euro, pomimo silnego pogorszenia nastrojów na rynkach zachodnioeuropejskich, pozytywnie świadczy o sentymencie względem krajowej gospodarki, a także pozostałych krajów naszego regionu. Nie można powiedzieć, iż złoty jest niezależny od nastrojów na światowych rynkach, jednak negatywny wpływ wydarzeń w Eurolandzie był ograniczony i spowodował raczej zahamowanie aprecjacji PLN niż jego deprecjację. Inwestorzy w regionie Europy Środkowo ? Wschodniej już kilkukrotnie mieli okazję zdyskontować problemy fiskalne lokalnych gospodarek. Dyscyplina, do jakiej zostały zmuszone poszczególne kraje Europy Środkowo ? Wschodniej ? albo w wyniku zobowiązań nałożonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub też Komisję Europejską, spowodowała, iż gospodarki te mają obecnie lepsze perspektywy fiskalne niż wspomniane kraje Eurolandu. Możliwe, iż właśnie ta relatywnie wyższa stabilność fiskalna zmniejsza presję deprecjacyjną w notowaniach walut regionu, w tym złotego. Ponadto, można powiedzieć, że ostatnie kłopoty budżetowe w Eurolandzie raczej tylko przypomniały inwestorom o problemach w regionie niż je im uświadomiły. Ostatnio bowiem wydawało się, jakby uczestnicy rynku odsunęli na drugi plan słabą kondycję sektora finansów publicznych w regionie, skupiając się na pozytywnych aspektach lokalnych gospodarek. Efektem ożywienia problemów fiskalnych nie było w związku z tym silne osłabienie, a raczej ruch deprecjacyjny w ramach kanału wahań (EUR/PLN, EUR/HUF). Podczas gdy względem krajów takich jak Portugalia, Hiszpania czy Grecja dokonywane są obniżki perspektyw ratingu, czy nawet redukcje samych ocen długu, w przypadku jednego z najsilniej dotkniętych przez kryzys krajów ? Węgier Moody?s zapowiedział na początku stycznia możliwość podniesienia perspektywy ratingu w długim terminie. Kraje Bałtyckie natomiast, które praktycznie doświadczyły ataku spekulacyjnego na krajowe waluty, zapowiadają gotowość do przyjęcia euro w ciągu najbliższych kilku lat. Ponadto wiele instytucji finansowych ocenia, iż gospodarki Europy Środkowo ? Wschodniej będą w bieżącym roku rosły szybciej niż Europa Zachodnia.
W bieżącym tygodniu z Polski napłynęły dane dotyczące dynamiki PKB w 2009 r. Wyniosła ona 1,7%, czyli nieco powyżej oczekiwań na poziomie 1,6%. Biorąc pod uwagę roczny wzrost gospodarczy, szacuje się, iż wzrost PKB w IV kwartale minionego roku kształtował się na poziomie 3% r/r. Oficjalne dane poznamy jednak na początku marca. Złoty nie zareagował zbyt silnie na te doniesienia ? ze względu na niewielkie odchylenie od prognoz nie stanowiły one dużego zaskoczenia dla rynku.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DMTMS Brokers S.A.

W czasie dzisiejszej sesji obserwować mogliśmy lekkie osłabienie złotego, jakie miało miejsce pod wpływem spadków w notowaniach EUR/USD. Eurodolar zniżkował pod poziom 1,4900, ciągnięty w dół przez słabe dane z USA oraz niejednoznaczną interpretację wczorajszego wystapienia szefa Fed B. Bernanke. Impuls do spadków EUR/USD dało wczorajsze wystąpienie B. Bernanke. Z jednej strony zaznaczył on, iż stopy procentowe w USA pozostaną na obecnym niskim poziomie jeszcze przez jakiś czas ? słowa te zazwyczaj działały osłabiająco na dolara. Tym razem Bernanke dodał jednak, iż Fed będzie zwracał uwagę na to, jak niskie stopy procentowe wpływają na amerykańską walutę. To z kolei może stanowić zapowiedź zacieśnienia polityki pieniężnej w momencie, w którym słaby dolar będzie stwarzał zagrożenie inflacją w USA. Dodatkowo notowania USD wsparły słowa prezesa ECB J. C. Trichet?a, który kolejny już raz powtórzył, iż silny dolar powinien działać na korzyść amerykańskiej gospodarki oraz, że nigdy nie było planów ustanowienia euro światową waluta rezerwową.
O godz. 15.15 poznaliśmy dane dotyczące produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych w październiku. Wzrosła on o 0,1% m/m, czyli mniej niż oczekiwane 0,4% m/m. Dane te w połączeniu z wczorajszym słabym odczytem dynamiki sprzedaży detalicznej bez samochodów wsparły presję spadkową w notowaniach EUR/USD. W efekcie kurs tej pary walutowej zniżkował dziś silnie z okolic poziomu 1,5000 do 1,4830.
Jak już wspomniano notowania złotego podążały dziś za eurodolarem. Zdecydowany spadek EUR/USD wyciągnął w górę kursy EUR/PLN i USD/PLN, które na zakończenie sesji europejskiej wzrosły w okolice poziomów odpowiednio: 4,1000 i 2,7600.

Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dolar nadal słaby

21 Październik 2009

Podczas dzisiejszego handlu na międzynarodowym rynku walutowym dolar znajdował się na najniższym od 14-stu miesięcy poziomie, zbliżając się do wartości 1,5000 USD za EUR. W godzinach popołudniowych dolar jednak nieco zyskał, a kurs EUR/USD spadł w okolice poziomu 1,4950. Z dzisiejszych danych makroekonomicznych poznaliśmy dane z USA ? z rynku nieruchomości oraz sektora przemysłowego. We wrześniu odnotowano 590 tys. rozpoczętych budów domów, podczas gdy analitycy spodziewali się wartości rzędu 611 tys. Natomiast ceny producentów (PPI) zniżkowały we wrześniu o 0,6 proc. w ujęciu m/m (w sierpniu był to wzrost o 1,7 proc.). W obliczu podwyższonej zmienności w notowaniach EUR/USD, w ostatnim czasie na rynku pojawiło się wiele komentarzy dotyczących eurodolara ze strony Fed oraz ECB. Ben Bernanke zwracał uwagę na nierównowagę w globalnym handlu, zachęcając Amerykanów do oszczędzania i sugerując oficjelom chińskim, aby bardziej dbali o popyt wewnętrzny i konsumpcję aniżeli eksport. Natomiast Jean-Claude Trichet stwierdził, iż silne euro to duże zagrożenie dla międzynarodowej konkurencyjności europejskiej gospodarki. Pojawiły się nawet głosy, iż poziom 1,5000 byłby niebezpieczny dla gospodarki Starego Kontynentu, co sugeruje iż politycy europejscy są zaniepokojeni obecnym kursem EUR/USD, który dzisiaj znalazł się w pobliżu wspomnianego poziomu. W wypowiedzi tej nie można było odnaleźć sugestii interwencji walutowej, dlatego kurs eurodolara pozostał nań obojętny. Na krajowym rynku walutowym obserwowaliśmy kontynuację umocnienia złotego. Kurs EUR/PLN spadł poniżej poziomu 4,1600, natomiast za jednego dolara płacono ok. 2,7800. Wczoraj po południu oraz podczas dzisiejszej sesji złoty pokonał istotne poziomy wsparcia, zarówno względem dolara, jak i euro, co sugerować może dalsze umocnienie polskiej waluty w najbliższym czasie.

Sporządził:
Adam Mizera
DM TMS Brokers S.A.