Rynek międzynarodowy:
Miniony miesiąc przebiegał pod znakiem dalszej zniżki notowań eurodolara, jednak spadek ten nie był tak silny jak miało to miejsce w poprzednich dwóch miesiącach. Kurs EUR/USD na początku lutego kształtował się w okolicach poziomu 1,4000, odnotowując w kolejnych dniach spadek w okolice 1,3440. Dopiero ten poziom wsparcia zatrzymał dalszą zniżkę głównej pary walutowej. Jak zawsze na początku miesiąca poznaliśmy dane z amerykańskiego rynku pracy. Publikacja okazała się dość niejednoznaczna, co było także widoczne po reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. co w bezpośrednim porównaniu miesiąc do miesiąca wskazuje na lekką poprawę sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Pozytywnie zaskoczył także odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorów cieszyć mogły również publikacje wskaźników przedstawiających dynamikę sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej w USA. W styczniu sprzedaż detaliczna wzrosła o 0,5% m/m, wobec oczekiwań na poziomie 0,3% m/m. Lepiej od prognoz wypadł także odczyt dynamiki produkcji przemysłowej, która wyniosła w styczniu 0,9% m/m, podczas gdy uczestnicy rynku oczekiwali wyniku na poziomie 0,7% m/m. Pod koniec lutego poznaliśmy zrewidowany odczyt dynamiki amerykańskiego PKB za IV kw. w ujęciu zannualizowanym. Wyniosła ona 5,9%, wypadając lepiej od oczekiwań, które kształtowały się na poziomie 5,6%. Widać, że kondycja amerykańskiej gospodarki ulega systematycznej poprawie jednak tempo tego ożywienia nie jest wystarczające, aby zachęcić przedsiębiorstwa do zwiększania zatrudnienia. Dość zaskakującą decyzją dla większości inwestorów była podwyżka stopy dyskontowej przez Fed. Stopa ta określa koszt awaryjnych pożyczek jakie amerykańskie banki mogą zaciągać w Rezerwie Federalnej. Podwyżka tej stawki o 25 pb do poziomu 0,75% w pierwszym momencie zrodziła spekulacje, że jest to sygnał szybszego niż zakładano wzrostu kosztu pieniądza w USA. Ostatecznie jednak po napływie wielu komentarzy ze strony przedstawicieli Rezerwy Federalnej uznano, że jest to jedynie wyraz normalizacji polityki monetarnej w USA. Już od pewnego czasu Fed dość wyraźnie sygnalizował chęć stopniowego wycofywania pakietów stymulujących z rynku oraz stopniowego ograniczania płynności szczególnie w sektorze bankowym. Dodatkowo podczas wystąpienia B. Bernanke przed amerykańskim Kongresem, szef Fed powtórzył znaną wszystkim frazę, że stopy procentowe w USA powinny zostać utrzymane na dotychczasowym niskim poziomie przez dłuższy czas. Dodał on również, że ciężko będzie ograniczyć ryzyko w sektorze bankowym jedynie poprzez wprowadzenie nowych surowszych regulacji. Ponadto stwierdził, że długofalowym skutkiem kryzysu finansowego będzie utrzymujące się w USA bezrobocie.
W lutym notowania eurodolara zniżkowały w dużym stopniu pod wpływem tracącej na wartości europejskiej waluty. Problemy finansowe Grecji oraz niektórych pozostałych gospodarek strefy euro powodują, że unia walutowa przeżywa niemałe problemy. Rosnące kwotowania CDS dla greckiego długu oraz wzrastający spread pomiędzy rentownościami greckich a niemieckich obligacji świadczą o tym, że inwestorzy z niepokojem patrzą na problemy tego kraju. Pojawiły się także pewne spekulacje, że unia walutowa może nie przetrwać tego kryzysu. Wszystko to wpływało na znaczący spadek wartości euro. W drugiej części lutego kurs głównej pary walutowej skonsolidował się w przedziale wahań 1,3440 ? 1,3700. Po tak silnym ruchu spadkowym istnieje możliwość wystąpienia korekty i wzrostu kursu eurodolara w okolice 1,3800, a nawet 1,4000. Wpływ na to może mieć chwilowa poprawa nastrojów na rynku w związku z problemami Grecji. Do 16 marca kraj ten ma przedstawić konkretny plan redukcji deficytu budżetowego. Dodatkowo ewentualna udana aukcja obligacji jaką Grecja zmuszona będzie przeprowadzić w tym czasie wesprzeć może wartość euro. Jednak po zakończeniu korekty notowania eurodolara powinny powrócić do spadków. W lutym obserwować można było podwyższoną zmienność notowań USD/JPY. W pierwszej części miesiąca dominował wzrost notowań tej pary walutowej, która doszła w okolice poziomu 92,20. Dalszy wzrost kursu USD/JPY zatrzymała linia średnioterminowego trendu spadkowego. Notowania jena względem dolara odbiły się od niej schodząc w okolice 88,80. Umocnienie jena wynikało głównie z rosnącej w drugiej części lutego awersji do ryzyka m.in. pod wpływem narastających obaw o problemy finansowe Grecji. Wielu inwestorów w dalszym ciągu postrzega japońską walutę jako bezpieczną inwestycję oraz dobre miejsce do przeczekania rynkowych zawirowań. W lutym istotne spadki obserwować można było w przypadku notowań GBP/USD. Kurs tej pary walutowej wybił się dołem z kilku miesięcznej konsolidacji spadając w okolice poziomu 1,4800. Funt również przeżywa ostatnio pewne trudności. Gospodarka brytyjska w dalszym ciągu odczuwa skutki kryzysu. Tamtejsze władze monetarne podkreślają konieczność dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, a ostatnio na horyzoncie pojawiły się także problemy na scenie politycznej związane ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Wszystko to negatywnie wpływa na notowania funta.

W poniedziałek złoty kontynuował umocnienie względem większości walut. Kurs EUR/PLN zszedł w okolice poziomu 3,9200. Dzisiaj kształtuje się on o grosz wyżej. Najbliższe istotne wsparcia w notowaniach tej pary walutowej, które mogą hamować jej zniżkę to 3,9200 oraz 3,9000. Dynamiczny spadek kontynuuje kurs GBP/PLN. Na fali wyprzedaży funta na światowych rynkach spadł on wczoraj do 4,3200 (jeszcze w czwartek kształtowała się powyżej 4,5000). Nieco słabiej, z uwagi na ostatni spadek kursu EUR/USD, prezentują się notowania polskiej waluty w stosunku do dolara amerykańskiego. Kurs USD/PLN nie zdołał wczoraj przebić istotnego wsparcia na poziomie 2,8800, co zaowocowało odreagowaniem ponad 2,9000. Dzisiaj kształtuje się on w pobliżu tej drugiej wartości. Dopiero przebicie poziomu 2,8800 może dać impuls do większego umocnienia złotego względem dolara. Dzisiaj o godz. 10.00 poznaliśmy dane o PKB Polski w IV kw. Wzrost gospodarczy naszego kraju w ostatnim kwartale ubiegłego roku wyniósł 3,1% r/r, podczas gdy oczekiwano zwyżki na poziomie 3%. Dane te w pewnym stopniu zostały już zdyskontowane przez inwestorów, m.in. ze względu na wcześniejszą publikację wstępnych szacunków za cały 2009 r. Z tego względu notowania złotego nie zareagowały na ich odczyt. Wysoki poziom tego wskaźnika stawia Polskę w czołówce państw europejskich, co z pewnością będzie procentować w przyszłości. W najbliższych dniach nie poznamy już żadnych istotnych danych z naszego kraju, złoty pozostawać będzie pod silnym wpływem rynków zagranicznych.

W drugiej połowie wczorajszej sesji europejskiej w notowaniach EUR/USD obserwowaliśmy dość silny spadek. Wartość euro względem dolara zeszła w okolice lutowych minimów usytuowanych w pobliżu 1,3450. Po raz kolejny jednak nie powiodła się próba przebicia tej bariery, co zaowocowało odreagowaniem do poziomu 1,3580. Dzisiaj kurs tej pary walutowej ponownie zszedł pod 1,3500. Wczorajsze zachowanie notowań EUR/USD pokazało, iż bez silnego impulsu fundamentalnego o przebicie lutowych minimów może być dość trudno. Wydaje się jednak, iż kurs tej pary walutowej potrzebować będzie silnego sygnału również do rozpoczęcia korekty wzrostowej. Z pewnością pretekstem do większych zmian mogą się okazać oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy, które napłyną na rynek w piątek. Już jutro jednak poznamy odczyty wskaźników, które dadzą wskazówki na temat tego, jak dane te wypadną. Krótkoterminowe rozstrzygnięcie w notowaniach EUR/USD mogą również przynieść kolejne informacje związane z problemami fiskalnymi Grecji. Wczoraj jeden z unijnych komisarzy wezwał ten kraj do przedstawienia w najbliższym czasie planów dodatkowych działań, które będą miały na celu ograniczenie ogromnego budżetu. Dzisiaj i jutro kwestia ta będzie omawiana przez grecki rząd. W piątek premier tego kraju spotka się z kanclerz Niemiec A. Merkel. Dzisiaj australijski bank centralny podwyższył główną stopę procentową o 25 pb do poziomu 4%. Mimo że taka decyzja nie była do końca pewna (niektórzy uczestnicy rynku oczekiwali, że koszt pieniądza pozostanie bez zmian), w notowaniach dolara australijskiego po jej ogłoszeniu nie obserwowaliśmy trwałego wzrostu. Trudno za taki stan rzeczy obwiniać oficjalny komentarz do tej decyzji, który nie był zbyt ?gołębi?. Takie zachowanie AUD może oznaczać, że przynajmniej chwilowo jego potencjał do umocnienia się wyczerpał.
Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Bieżący tydzień na rynku złotego charakteryzowała spora zmienność notowań polskiej waluty. Pierwsze dni przyniosły dynamiczną zniżkę kursu EUR/PLN, na fali której zostało przebite bardzo silne wsparcie na poziomie 4,0000. Po jego pokonaniu notowania tej pary walutowej zeszły aż do poziomu 3,9560. Druga połowa tygodnia przebiegała jednak pod znakiem odreagowania, na fali którego wartość euro względem złotego wzrosła w piątek do poziomu 4,1000. Wartość ta póki co skutecznie hamuje silniejszą zwyżkę kursu EUR/PLN. Początkowe umocnienie złotego było kontynuacją spadków EUR/PLN zapoczątkowanych jeszcze w poprzednim tygodniu w reakcji na dobre dane o PKB z Polski oraz USA. Nastroje na rynku złotego wpierało również pozytywne przyjęcie przez inwestorów rządowego planu naprawy finansów publicznych. Odreagowanie i ponowny wzrost kursu euro względem złotego był z jednej strony wynikiem realizacji zysków przez inwestorów po wcześniejszym umocnieniu polskiej waluty. Z drugiej strony złotemu zaszkodziło zdecydowane pogorszenie sentymentu na światowych giełdach oraz nasilenie się na rynku europejskim obaw związanych z problemami fiskalnymi Grecji. Pogorszenie sentymentu na parkietach powodowało spadek apetytu inwestycyjnego oraz ogólny wzrost awersji do ryzyka, a to z kolei ograniczało zakupy aktywów związanych z szeroko pojętym regionem rynków wschodzących. Należy jednak zaznaczyć, iż podczas gdy słabsze gospodarki Eurolandu są negatywnie oceniane przez agencje ratingowe, a ich ratingi są obniżane, sytuacja w naszym regionie uległa w tym względzie zdecydowanej poprawie. W ciągu tygodnia agencja Fitch podniosła perspektywy ratingu dla Rumunii oraz Estonii z ?negatywnej? do ?stabilnej?. Analogicznej poprawy dokonała agencja Standard&Poor?s względem perspektyw oceny długu Litwy. Jedynie względem Węgier agencje pozostają pesymistyczne. Jakkolwiek Moody?s w styczniu poinformował, iż jest szansa na pozytywną rewizję perspektyw ratingu tego kraju, zdaniem agencji ratingowej Fitch niepewność dotycząca przyszłości budżetu Węgier oraz słabe prognozy dla tamtejszej gospodarki stanowią główną barierę dla poprawy perspektyw oceny węgierskiego długu. Kalendarz publikacji makroekonomicznych z polskiej gospodarki był w ubiegłym tygodniu wyjątkowo ubogi. Jedynie w poniedziałek poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu ? wskaźnik ten, mierzący aktywność gospodarczą w danym sektorze wypadł poniżej oczekiwań. Spadł on bowiem w styczniu do poziomu 51 pkt z 52,4 pkt, podczas gdy oczekiwano niewielkiej zwyżki do 53 pkt. Najważniejsze jednak, iż wskaźnik zdołał utrzymać się powyżej poziomu 50 pkt, oddzielających ekspansję od recesji.

Miniony tydzień na rynku walutowym przyniósł sporo emocji. Dodatkowo nerwowość wśród inwestorów potęgowana była przez oczekiwania na oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Pierwsza część tygodnia przebiegała pod znakiem wzrostu notowań eurodolara w okolice poziomu 1,4000. Ruch ten został odebrany przez wielu uczestników rynku jako możliwość odreagowania spadków trwających od grudnia 2009 roku. Jednak po naruszeniu wspomnianego poziomu notowania EUR/USD zawróciły, kontynuując trend spadkowy. W drugiej części tygodnia obserwować można było zdecydowaną zniżkę notowań tej pary walutowej. Presję spadkową na euro wywierają ciągle narastające problemy finansowe Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii oraz obawy, że kraje te nie będą w stanie same poradzić sobie z ich rozwiązaniem. Po gwałtownym spadku w okolice poziomu 1,3700 notowania eurodolara ustabilizowały się, oscylując wokół tej wartości do czasu publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Zaprezentowane w piątek o godzinie 14.30 oficjalne dane amerykańskiego Departamentu Pracy okazały się dość niejednoznaczne, co było także widoczne w reakcji rynku. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w grudniu spadło o 20 tys. podczas, gdy oczekiwano wzrostu o 5 tys. Poprzedni odczyt za grudzień został zrewidowany z poziomu -85 tys. do -150 tys. Pozytywnie zaskoczył odczyt stopy bezrobocia, która spadła do poziomu 9,7%. Inwestorzy początkowo mieli problem z ostateczną interpretacja wyników ? przełożyło się to na dużą zmienność notowań eurodolara. Z pozostałych publikacji, jakie poznaliśmy w minionym tygodniu warto wspomnieć o odczycie indeksów ISM dla sektora przemysłu oraz usług, które wyniosły w styczniu odpowiednio: 58,4 pkt oraz 50,5 pkt. Istotny dla rynku był fakt, że obydwa wskaźniki wypadły powyżej poziomu 50 pkt, oddzielającego recesję od ekspansji w danym sektorze. Jednak w przypadku ISM dla usług ciągle nie jest to rezultat, który pozwoliłby na ogłoszenie trwałej poprawy. W minionym tygodniu poznaliśmy także decyzję władz monetarnych Wielkiej Brytanii oraz Eurolandu. Zarówno przedstawiciele Banku Anglii oraz ECB utrzymali koszt pieniądza na dotychczasowym poziomie, co było decyzją jak najbardziej zgodną z oczekiwaniami. Pogorszenie globalnego sentymentu inwestycyjnego w drugiej części tygodnia przełożyło się także na silniejsze ruchy na niektórych pozostałych parach walutowych. Notowania USD/JPY zniżkowały z okolic poziomu 91,00 do 88,00. Zniżka ta wiązała się głównie z rosnącą awersją do ryzyka. W tendencji spadkowej znajdowały się także notowania GBP/USD. Oprócz presji spadkowej wywieranej przez umacniającego się dolara, widać było również słabość waluty brytyjskiej. W efekcie kurs tej pary walutowej naruszył istotny poziom wsparcia 1,5700, schodząc w okolice 1,5650. Przyszły tydzień będzie zdecydowanie uboższy w publikacje i wydarzenia ekonomiczne, jednak wiadomo, że pierwsze jego dni w dalszym ciągu będą jeszcze determinowane przez dane, jakie napłynęły na rynek w piątek.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejszą sesję kurs eurodolara rozpoczął w okolicach poziomu 1,4870 i przez większą cześć dnia zachowywał się stabilnie, oscylując wokół tej wartości. Zmienność na rynku wzrosła po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. W październiku stopa bezrobocia w USA wzrosła do poziomu 10,2%, podczas gdy rynek oczekiwał wyniku na poziomie 9,9%. Gorzej od oczekiwań wypadła także zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Liczba miejsc pracy zmniejszyła się o 190 tys. podczas gdy inwestorzy oczekiwali spadku jedynie o 175 tys. Pomimo tego, że zaprezentowane dane okazały się gorsze od oczekiwań, to kolejny miesiąc z rzędu odnotowano mniejszy od poprzedniego odczytu spadek liczby miejsc pracy. Pierwsza reakcja rynku była negatywna, a kurs eurodolara zniżkował do poziomu 1,4820. Notowania tej pary walutowej szybko jednak zawróciły, wzrastając w okolice poziomu 1,4900. Widać było, że inwestorzy mieli problemy z jednoznaczną interpretacją zaprezentowanych danych, gdyż rynek nie potrafił obrać konkretnego kierunku. Znacznie bardziej klarownie prezentowała się sytuacja w przypadku notowań jena względem euro oraz dolara. Kursy par walutowych EUR/JPY oraz USD/JPY zaczęły zniżkować, co oznacza, że dane z USA zostały odebrane negatywnie, zwiększając popyt na bezpieczną japońską walutę. Przez większą część dzisiejszej sesji złoty zachowywał się względnie stabilnie. Pewien wzrost zmienności na rynek krajowej waluty wprowadziła publikacja danych z rynku pracy USA. W okolicach zamknięcia sesji w Europie kursy EUR/PLN oraz USD/PLN plasowały się około 2 grosze wyżej od poziomu z dzisiejszego otwarcia, kończąc dzień na poziomach odpowiednio: 4,2520 oraz 2,8590.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajszą sesję giełdy na Wall Street zakończyły na solidnych plusach. Indeks Dow Jones wzrósł o 2,08%, S&P 500 o 1,92%, a technologiczny Nasdaq zyskał 2,42%. Giełdy zostały wsparte przez lepszy od oczekiwań odczyt wydajności pracy, która wyniosła w trzecim kwartale 9,5% k/k, podczas gdy prognozowano wynik na poziomie 5,8% k/k. Spadek odnotowała także liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, co nastroiło inwestorów optymistycznie przed dzisiejszą publikacją pozostałych danych z amerykańskiego rynku pracy. Wśród spółek najsilniej zyskujących na wartości znalazły się także firmy deweloperskie, wsparte przez informację, że osoby kupujące dom po raz pierwszy będą mogły w dalszym ciągu korzystać z kredytu podatkowego. Dobrze na sesji radziły sobie także walory banków, pomimo pogłosek o redukcji oprocentowania kart kredytowych, co uszczupliłoby zyski banków. Na dzisiejszej sesji azjatyckiej dominowały wzrosty. Giełdy tego regionu wsparte zostały przez zwyżkę na amerykańskich parkietach. Tokijski indeks Nikkei 225 wzrósł o 0,74%, ciągnięty w górę przez walory spółek-eksporterów. Koreański indeks KOSPI zakończył dzień na 1,3-procnetowym plusie. Nastroje w regionie poprawiły także wypowiedzi centralnego banku Australii, w których RBA zakłada większy od poprzednich prognoz wzrost PKB w bieżącym oraz przyszłym roku. Dzisiejszą sesję giełdy europejskie w większości rozpoczęły od wzrostów. Od rana zwyżkują spółki wydobywcze, wspierane przez ciągle utrzymującą się w okolicach poziomu 1090 USD cenę złota, jak również rosnące notowania miedzi. Dobrze radzą sobie także walory banków. Dzień na plusie rozpoczęła również giełda w Warszawie, a w centrum uwagi krajowych inwestorów znajduje się długo oczekiwany debiut akcji PGE.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Cena złota bije kolejne rekordy

14 Październik 2009

Miniony tydzień na rynku surowców przebiegał pod znakiem wzrostu cen głównych towarów. Ruch ten w dużej mierze dokonał się pod wpływem zwyżkującego kursu eurodolara, który na zakończenie tygodnia zbliżył się do poziomu 1,4800. Notowania ropy naftowej rozpoczęły tydzień od spadku w okolice poziomu 66 USD za baryłkę, który dokonał się w reakcji na negatywne dane makro z USA. Opublikowane na początku października dane z amerykańskiego rynku pracy ciągle pokazują, że sytuacji nie ulega poprawie. Dodatkowo wielkość zamówień w amerykańskim przemyśle spadła we wrześniu o 0,8% m/m, co podważyło nadzieje na trwałe ożywienie w gospodarce. Nastroje wśród inwestorów szybko uległy odwróceniu po odczycie indeksu ISM dla usług, który wypadł lepiej od oczekiwań i wyniósł 50,9 pkt. Sektor usług odpowiada za 70% PKB Stanów Zjednoczonych, a wartość indeksu powyżej 50 pkt. oznacza, że sektor ten przechodzi z fazy recesji do fazy ekspansji. Informacje te przełożyły się na zwyżkę ceny ropy o ponad 4%. W kolejnych dniach ceny ropy naftowej wsparte zostały przez słabnącego dolara, w którego uderzyły spekulacje, że państwa eksportujące ropę naftową rozważają zastąpienia dolara koszykiem walut w handlu ?czarnym złotem?. Szybko jednak informacje te zostały zdementowane m.in. przez przedstawicieli Arabii Saudyjskiej oraz Rosji. Rządowa agencja EIA podała, że zapasy ropy naftowej rosną, co zwiększyło obawy o poziom popytu ze strony Stanów Zjednoczonych, które są największym konsumentem paliw na świecie. Na te informacje notowania ropy zareagowały spadkiem w okolice 67 USD. Pod koniec tygodnia Międzynarodowa Agencja Energetyki podwyższyła swoją prognozę popytu na ropę na pozostałą część tego roku i rok 2010. Jednak informacja ta została już uwzględniona w obecnych cenach ?czarnego złota?. Na zakończenie tygodnia cena ropy naftowej kształtowała się w okolicach poziomu 70 USD za baryłkę. Na początku zeszłego tygodnia ceny miedzi rosły wspierane przez osłabiającego się dolara oraz informacje o spadku zapasów tego surowca w magazynach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali. Cena miedzi praktycznie przez większość tygodnia odnotowywała wzrosty, radząc sobie nadzwyczaj dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że rynki w Chinach były zamknięte ze względu na trwający tam kilkudniowy okres świąteczny. Cena tego metalu zaczęła lekko zniżkować na zakończenie tygodnia kiedy to na rynek powróciły obawy o faktyczny stan popytu na miedź. Miniony tydzień na rynku złota obfitował w emocje. Cena tego kruszcu od początku tygodnia silnie zyskiwała na wartości, pokonując wpierw poziom historycznego maksimum, poczym ustanowiła nowy rekord na w okolicach 1060 USD za uncję. Końcówka tygodnia przebiegała pod znakiem stabilizacji cen złota w okolicach poziomu 1050 USD. Tak znacznego wzrostu nie można uzasadnić jedynie osłabienie amerykańskiej waluty. Wprawdzie zagrożenie inflacyjne w USA ciągle istniej, jednak biorąc pod uwagę obecne wskaźniki oraz decyzję Fed o stopniowym wycofywaniu pakietów stymulujących z gospodarki, ryzyko pojawienia się nagłego wzrostu cen maleje. Z tego tez względu najbardziej przekonującym wytłumaczeniem ostatnich wzrostu wydaje się być poszukiwanie przez inwestorów alternatywy dla rynku akcji w obawie przed pojawieniem się korekty na światowych giełdach.
Na rynku surowców rolnych sytuacja wygląda interesująco w przypadku soi. Według najnowszych prognoz uprawy soi w Brazylii w przyszłym roku powinny sięgnąć rekordowo wysokich poziomów. Brazylia jest drugim po USA największym producentem tego zboża, a spadające ceny kukurydzy zachęcając farmerów do przejścia na uprawę soi. Ceny kukurydzy spadają, gdyż niższe ceny ropy naftowej zmniejszają popyt na etanol produkowany z jej nasion. Ponadto uprawom soi sprzyjają także korzystne warunki meteorologiczne m.in. utrzymujące się w niektórych obszarach Brazylii opady deszczu, znacznie przekraczające średnią.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Piątkową sesję giełdy na Wall Street zakończyły na minusie. Indeks Dow Jones spadł o 0,23%, S&P 500 o 0,45%, a technologiczny Nasdaq stracił 0,46%. Tym samym amerykańskie giełdy odnotowały drugi z rzędu spadkowy tydzień. Publikowany przez giełdę CBOE indeks VIX wzrósł do poziomu 28,63 pp. Wskaźnik ten, określany często mianem ?indeksu strachu? obrazuje oczekiwania inwestorów co do poziomu zmienności indeksu S&P 500 w ciągu kolejnych 30-dni. Wartość 28,63 pp oznacza, że w opinii uczestników rynku S&P 500 wzrośnie lub spadnie w ciągu kolejnych 30 dni o około 8,26%. Gorzej od oczekiwań wypadła w piątek publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. We wrześniu zatrudnienie poza sektorem rolniczym spadło w USA o 263 tys., podczas gdy rynek oczekiwał wyniku na poziomie -180 tys. Natomiast stopa bezrobocia wyniosła w tym samym miesiącu 9,8%. Negatywne dane z amerykańskiego rynku pracy były już w dużej mierze zdyskontowane w cenach rynkowych, dlatego skala spadków na giełdach nie była duża, a kurs eurodolara po początkowym fałszywym ruchu spadkowym zaczął wzrastać. Na dzisiejszej sesji azjatyckiej większość giełd zniżkowała w ślad za spadkami na rynku amerykańskim. Tokijski indeks Nikkei spadł o 0,59%, osiągając 11-tygodniowe minimum. Giełda w Japonii ciągnięta była w dół przez obawy o tempo ożywienia gospodarczego w USA.
Podczas piątkowej sesji na giełdach europejskich dominowały spadki. Do zniżki w największym stopniu przyczyniły się akcje banków. Na wartości istotnie traciły także udziały spółek surowcowych. Dziś od rana nastroje na giełdach Starego Kontynentu są mieszane. W ślad za spadkiem cen ropy naftowej, zniżkują akcje producentów tego surowca. Z kolei zwyżka cen miedzi przekłada się na rosnące ceny spółek wydobywczych. Dzisiejszą sesję indeks WIG 20 rozpoczął na umiarkowanym plusie.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Początek miesiąca na krajowym rynku walutowym nie był korzystny dla notowań złotego. Kursy EUR/PLN oraz USD/PLN zwyżkowały wczoraj o odpowiednio: 1,8% oraz 2,65%, dochodząc do poziomów: 4,2600 oraz 2,9250. W czwartek w centrum uwagi inwestorów znajdowało się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PZU, na którym zapaść miała decyzja co do wypłaty dywidendy, a także oczekiwanie na publikacje prospektu emisyjnego przez PKO BP w związku z emisją nowych akcji. Decyzja Walnego Zgromadzenia PZU była zgodna z oczekiwaniami rynku – polski ubezpieczyciel wypłaci dywidendę w wysokości 12 mld złotych z czego 1/3 tej kwoty trafi do holenderskiej spółki Eureko. Dziś od rana złoty kontynuuje wczorajsze osłabienie. Trwałe przebicie przez kurs EUR/PLN poziomu 4,2500 i dojście w godzinach porannych do poziomu 4,2900 oznaczać może zwyżkę notowań tej pary walutowej nawet w okolice poziomu 4,3400. Pomimo tego, że decyzja Walnego Zgromadzenia PZU była zgodna z oczekiwaniami i już częściowo zdyskontowana to jednak reakcja rynku na nią jest dość silna. Wczorajsze wzrosty kontynuuje także kurs USD/PLN, który dziś rano doszedł do poziomu 2,9400. Notowaniom złotego względem dolara jak i pozostałych walut nie sprzyja rosnąca awersja do ryzyka na globalnych rynkach finansowych po zaprezentowanych wczoraj, negatywnych danych z amerykańskiej gospodarki. Dzisiaj doniesienia z zagranicy będą decydować o losach złotego.

Podczas wczorajszej sesji obserwowaliśmy systematyczne obsuwanie się kursu EUR/USD. Zdołał on dotrzeć w pobliże poziomu 1,4500. Dzisiaj kształtuje się on nieco wyżej. Około godz. 10.00 wynosił on 1,4535. Kurs EUR/USD podążał wczoraj w ślad za amerykańskimi indeksami giełdowymi, które odnotowały najsilniejszą od 3 miesięcy zniżkę. Nastroje na rynku pogorszył m.in. słabszy od prognoz odczyt indeksu ISM dla sektora przemysłowego w USA, który pokazał, że przedstawiona dzień wcześniej, niższa od oczekiwań wartość indeksu Chicago PMI nie była przypadkiem. Sytuacja w amerykańskim sektorze przemysłowym faktycznie jest gorsza, niż życzyliby sobie tego inwestorzy. Jako pocieszający należy uznać fakt, że przedstawiany wczoraj wskaźnik nie spadł, tak jak indeks Chicago PMI, poniżej poziomu 50 pkt, który rozgranicza poprawę stanu danej gałęzi gospodarki od jego pogorszenia.
Warto zauważyć, że na wczorajsze silne spadki na amerykańskich giełdach nie zareagowały notowania ropy naftowej, które w ostatnim czasie dość często podążały w ślad za nastrojami panującymi na światowych rynkach. Brak większych zmian wartości surowca nieco zmniejsza prawdopodobieństwo tego, że obserwowana wczoraj zniżka indeksów oznacza początek większej korekty spadkowej.
Dzisiaj uwaga inwestorów skupiać się będzie na publikacji oficjalnego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Zostanie on przedstawiony o godz. 14.30. Prognozy zakładają, że główny wskaźnik z tego raportu ? zmiana zatrudnienia poza sektorem rolniczym w USA we wrześniu ukształtował się na poziomie -180 tys. W sierpniu wyniósł on -216 tys. W przypadku stopy bezrobocia oczekuje się wzrostu z poziomu 9,7% do 9,8%. Wczoraj prezes Fed, B. Bernanke stwierdził, że w przyszłym roku wskaźnik ten może utrzymywać się ponad poziomem 9%. Do czasu publikacji raportu z amerykańskiego rynku pracy w notowaniach EUR/USD będziemy prawdopodobnie obserwować niewielkie wahania. W momencie, gdy raport napłynie na rynek, zmienność kursu tej pary walutowej z pewnością silnie wzrośnie.
Sporządzili:
Michał Fronc
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Ubiegły tydzień na rynku złotego przebiegał pod znakiem spadku wartości krajowej waluty względem euro oraz dolara. Piątkową sesję w Europie kursy EUR/PLN oraz USD/PLN zakończyły w okolicach poziomów odpowiednio: 4,2000 oraz 2,8560. Obecny tydzień na globalnym rynku finansowym rozpoczął się od pogorszenia sentymentu inwestycyjnego. O rosnącej awersji do ryzyka świadczą umacniający się względem euro oraz dolara jen oraz zniżkujący kurs EUR/USD. Globalny sentyment przekłada się także na nasz rynek, gdzie od rana obserwować można dalsze osłabianie się złotego. Około godziny 10.00 kursy EUR/PLN oraz USD/PLN kształtowały się w pobliżu poziomów odpowiednio: 4,2350 oraz 2,8950. Oprócz pogorszenia się nastrojów inwestycyjnych na globalnych rynkach na złotym dodatkowo ciąży presja związana z końcem kwartału i rozliczaniem instrumentów pochodnych oraz ewentualną wypłatą dywidendy przez PZU. W tym tygodniu poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. W opinii większości uczestników rynku RPP pozostawi stopy procentowe bez zmian z główną stawką procentową na poziomie 3,5%. Na dalsze poluzowanie polityki pieniężnej nie pozwala obecnie wysoka inflacja. Członkowie RPP na posiedzeniu prawdopodobnie przedyskutują także kwestie wytycznych polityki monetarnej na kolejny rok. Ponadto poruszona może zostać propozycja prezesa NBP S. Skrzypka, aby wesprzeć akcję kredytową banków komercyjnych. Z innych propozycji jakie ostatnio zostały przedstawione warto wspomnieć o dwukrotnym wydłużeniu okresu trwania operacji repo do 12 miesięcy oraz możliwości stosowania przez banki weksli wystawianych przez przedsiębiorstwa jako zabezpieczenia.
W tym tygodniu z naszego kraju zaprezentowana zostanie prognoza inflacji Ministerstwa Finansów, saldo rachunku bieżącego oraz indeks PMI dla polskiego przemysłu.

Nowy tydzień kurs EUR/USD rozpoczął od silnego spadku. W trakcie sesji azjatyckiej zniżkował on z okolic poziom 1,4700 aż do 1,4561. Przed godziną 9.00 obserwowaliśmy częściowe zniesienie tego ruchu ? wartość euro względem dolara wzrosła do 1,4615. W najbliższym czasie nie można wykluczyć jednak powrotu kursu tej pary walutowej do spadków. Korektę silnego trendu wzrostowego w notowaniach EUR/USD ostatecznie zatrzymać powinien dopiero poziom 1,4450.
Kurs EUR/USD zniżkował dzisiaj w ślad za azjatyckimi giełdami. Parkiety te negatywnie zareagowały na piątkowe publikacje gorszych od prognoz danych z USA na temat zamówień na dobra trwałego użytku oraz odnośnie sprzedaży nowych domów w sierpniu. Stany Zjednoczone są głównym partnerem handlowym dla wielu azjatyckich państw, dlatego doniesienia makro z tego kraju są dla nich bardzo istotne. Japoński indeks Nikkei spadł dzisiaj aż o 2,5%. Na wycenę spółek w Kraju Kwitnącej Wiśni dodatkowo negatywnie wpłynęło dalsze umocnienie jena, które zmniejsza na arenie międzynarodowej atrakcyjność cenową produktów wytwarzanych w tym państwie. Kurs USD/JPY przez chwilę znajdował się nawet na najniższym poziomie od stycznia br. (88,26). Jen zyskuje na wartości m.in. za sprawą utrzymującego się na rynku przekonania, iż władze Japonii nie będą interweniować w celu osłabienia swej waluty. Przekonanie to zwiększyło się po tym, jak nowy Minister Finansów Japonii powiedział, iż nie będzie prowadził polityki ?słabego jena?. Dzisiaj, widząc aprecjację tej waluty, stwierdził jednak, że jego słowa zostały źle zrozumiane. Wyraził opinię, iż jest zwolennikiem stabilizacji kursu na rynku walutowym oraz że nie może wypowiadać się na temat ewentualnych interwencji. Po wystąpieniu tym, dzisiejsze umocnienie jena nieco wyhamowało.
W minionym tygodniu uczestnicy rynku wiele uwagi poświęcali szczytowi G-20. Oficjalny komunikat po zakończeniu spotkania przedstawicieli największych państw nie przyniósł zaskoczenia. Zobowiązano się w nim do dalszego wspierania światowej gospodarki. Ponadto Zwrócono uwagę na nierównowagi w światowym handlu ? najwięksi eksporterzy zostali wezwani do zwiększenia popytu wewnętrznego, z kolei najwięksi importerzy ? do zwiększenia oszczędności i zmniejszenia deficytu handlowego. Podczas dzisiejszej sesji nie poznamy żadnych istotnych danych makroekonomicznych z największych gospodarek. W kolejnych dniach kalendarz makro będzie jednak dość obfity. Na rynek napłyną m.in. comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy.
Sporządzili:
Michał Fronc
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W opinii wielu uczestników rynku ostatnie wzrosty cen surowców energetycznych oraz metali przemysłowych nie miały silnych fundamentalnych podstaw, a były głównie napędzane przez wzrosty na światowych giełdach oraz nadzieje na rychłe wyjście globalnej gospodarki z recesji. Sytuacja taka sprzyja powstaniu kolejnej banki spekulacyjnej, jednak sygnał do spadków powinien paść najpierw z rynków kapitałowych.
Od początku ubiegłego tygodnia cena ropy naftowej sukcesywnie wzrastała, dochodząc do poziomu blisko 76 dolarów za baryłkę. Początkowo zwyżka ta dokonywała się w reakcji na pozytywne dane makroekonomiczne z Chin oraz wzrosty na parkietach w Europie. Z opublikowanych danych z chińskiej gospodarki wynika, że indeks PMI wzrósł w lipcu do 52,9 pkt z 51,8 pkt w czerwcu, notując piątą z rzędu miesięczną zwyżkę. W kolejnych dniach obawy o wzrost zapasów ropy przeważyły nad dobrymi danymi makro, a wzrosty cen tego surowca lekko wyhamowały. Ostrożność inwestorów okazała się uzasadniona, gdyż według danych podanych przez rządową Agencję Informacji Energetycznej (EIA), zapasy ropy naftowej wzrosły w ubiegłym tygodniu o 1,7 mln baryłek, wobec oczekiwanej zwyżki o 800 tys. baryłek. Końcówka minionego tygodnia przebiegała pod znakiem oczekiwań na raport z amerykańskiego rynku pracy, któremu towarzyszył lekki spadek cen ropy. Po publikacji lepszych od prognoz danych m.in.: stopy bezrobocia (9,4%) oraz zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym (-247 tys.) reakcja rynku była odmienna od tego, co mogliśmy obserwować do tej pory. Dolar amerykański zaczął istotnie się umacniać względem głównych walut, a wyceniane w nim surowce w tym ropa naftowa zaczęły tracić na wartości ? notowania ?czarnego złota? zniżkowały do poziomu około 73 USD za baryłkę.
Pozytywne dane makro z Chin spowodowały, że na początku ubiegłego tygodnia również na rynku miedzi obserwować można było wzrosty. Ponadto optymizm został wsparty przez dane o liczbie zawartych w USA w czerwcu przedwstępnych umów sprzedaży domów, która wzrosła o 3,6% m/m. W drugiej części tygodnia tendencja wzrostowa cen miedzi została lekko wyhamowana przez nasilenie się obaw wśród inwestorów w związku z brakiem fundamentalnego potwierdzenia ostatniej zwyżki oraz z ewentualnym spadkiem w przyszłości popytu ze strony Chin. Na zakończenie tygodnia ceny miedzi spadały na fali nerwowych oczekiwań na dane z amerykańskiego rynku pracy oraz w wyniku wzrostu zapasów tego metalu w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali. Do spadków przyczyniła się również zaprezentowana prognoza chińskiego banku centralnego, mówiąca, że w drugiej połowie roku dostęp do kredytów będzie trudniejszy niż obecnie, a to wpłynie na spadek popytu, również inwestycyjnego.
W ubiegłym tygodniu cena złota zanotowała lokalne maksimum, dochodząc do poziomu 970 USD za uncję. Głównymi czynnikami wzrostu były dobre dane i zwyżki na światowych giełdach, zwiększające nadzieje na szybsze wyjście z kryzysu. Poprawa sytuacji w globalnej gospodarce stwarza zagrożenie wystąpienia inflacji, a to z kolei zwiększa zainteresowanie inwestorów złotem jako alternatywą dla pieniądza. Pod koniec minionego tygodnia ceny złota zaczęły spadać w reakcji na umacniającego się dolara. Wzrost wartości amerykańskiej waluty był dość nietypową w ostatnich czasach reakcją na lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy Stanów Zjednoczonych. Do zniżki notowań tego kruszcu przyczynił się także mniejszy popyt ze strony funduszy inwestycyjnych, bazujących na złocie (exchange-traded fund). Z technicznego punktu widzenia zaobserwować można na wykresie dziennym tego kruszcu formację trójkąta, rysującą się od połowy lutego bieżącego roku. Kierunek wybicia kursu z tego układu w znaczący sposób zdeterminuje dalszy ruch notowań złota.
Na rynku pozostałych metali szlachetnych również można było obserwować wzrosty. Cena srebra podobnie jak złota w drugiej części ubiegłego tygodnia zanotowała lokalne maksimum, dochodząc w okolice poziomu 15,000 USD za uncję. Cena tego kruszcu, który ze względu na swoje zastosowanie kwalifikuje się jako metal przemysłowy, rosła na fali nadziei na szybszy powrót globalnej gospodarki na ścieżkę wzrostu. Zwyżkę zanotowały również ceny platyny oraz palladu, które są wykorzystywane w produkcji katalizatorów do samochodów. Większemu popytowi na te metale sprzyja rosnąca sprzedaż aut w USA, wspierana przez rządowy program dopłat ?Cash for Clunkers?.
W ubiegłym tygodniu na rynku towarów rolnych cena kukurydzy zanotowała 5-procentowy spadek, zbliżając się do tegorocznego minimum. Presja spadkowa wynika ze sprzyjającej uprawom pogody, a według szacunków Amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa tegoroczne zbiory kukurydzy osiągną rekordowo wysoki poziom. W minionym tygodniu cena pszenicy zanotowała największy od blisko dwóch miesięcy jednodniowy spadek tj. -5,4%, który dokonał się w wyniku wysokiej podaży tego zboża oraz niskiego popytu. Ceny soi natomiast zwyżkowały w minionym tygodniu o 4%, a głównymi czynnikami wzrostu były: ograniczona podaż, silny popyt głównie ze strony jej największego importera ? Chin oraz prognozowana wysoka temperatura, która może zniszczyć część upraw. W tym tygodniu rynek produktów rolnych czeka na publikację raportu Amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa, w którym to przedstawione zostaną m.in. prognoza popytu na soję oraz wielkość jej importu przez Chiny.

Sporządzili:

Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.