Dzisiejsza sesja w pierwszych godzinach przyniosła istotną publikację z krajowej gospodarki. O godzinie 10:00 poznaliśmy odczyt dynamiki polskiego PKB za cały 2010 rok. Krajowa gospodarka w poprzednim roku wzrosła o 3,8 proc. i był to wynik zgodny z oczekiwaniami. W efekcie dane te nie wpłynęły istotnie na notowania złotego, gdyż taki rezultat był już w dużej mierze zdyskontowany w cenach. Tym samym złoty kontynuował osłabienie wobec euro, jakie dokonuje się w ostatnim czasie po dość silnym wcześniejszym umocnieniu. Testowany rano poziom 3,9200 został ostatecznie pokonany w godzinach popołudniowych. Obserwowany wzrostu kursu EUR/PLN traktować należy jedynie jako korektę w trendzie spadkowym, a w długim horyzoncie czasowym złoty wciąż zachowuje potencjał do dalszej aprecjacji. Z kolei kluczowym wydarzeniem na rynkach zagranicznych była dziś publikacja dynamiki amerykańskiego PKB. Gospodarka USA wzrosła w IV kwartale w ujęciu zannualizowanym o 3,2 proc., podczas gdy oczekiwano zwyżki o 3,5 proc. Odczyt ten nie wpłynął istotnie na notowania dolara, a kurs EUR/USD wciąż pozostaje poniżej ważnego oporu 1,3740. Przyszły tydzień może przynieść lekką korektę w notowaniach eurodolara, jednak w średnim terminie wciąż para ta zachowuje potencjał do wzrostu nawet w okolice 1,4000.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejszą sesję europejską eurodolar rozpoczął od wzrostów. Podczas gdy wczoraj giełdy istotnie wzrastały, odrabiając wcześniejsze straty, notowania głównej pary walutowej pozostawały stabilne. Z tego też względu kurs EUR/USD dziś nadrabiał zaległości względem rynków kapitałowych. W okolicy południa notowania eurodolara ustabilizowały się w okolicach poziomu 1,3300, po czym pod koniec sesji zaczęły lekko spadać. Dziś na rynek nie napłynęły żadne istotne informacje w kwestii Grecji, z tego też względu sesja na rynku walutowym także przebiegała bardzie spokojnie w porównaniu z tym, co mogliśmy ostatnio obserwować. O godzinie 14.30 opublikowana została dynamika amerykańskiego PKB w ujęciu zannualizowanym. Wyniosła ona w pierwszym kwartale 2010 roku 3,2%, podczas gdy konsensus rynkowy kształtował się na poziomie 3,4%. Publikacja ta nie wywarła istotnego wpływu na notowania na rynku walutowym. Inwestorzy liczyli się z tym, że odczyt ten może być nieco gorszy od oczekiwań m.in. ze względu na mroźną w tym roku zimę. W dalszej części dnia opublikowany został także indeks Chicago PMI za kwiecień, który wyniósł 63,8 pkt oraz finalny odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan za ten sam okres równy 72,2 pkt. Oba wskaźniki okazały się lepsze od prognoz. Dziś na krajowym rynku walutowym obserwować można było lekkie osłabienie złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł w pewnym momencie o 2,5 grosza do poziomu 3,9250, natomiast notowania USD/PLN kończyły sesję w okolicy poziomu 2,9500. Na dzisiejsze osłabienie polskiej waluty wpływ miała sytuacja na giełdach, gdyż duża część indeksów europejskich, pomimo dobrego początku, w drugiej części sesji przeszła na spadkową stronę rynku.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na krajowym rynku walutowym przebiegał pod dyktando nastrojów na rynku globalnym. Przez pierwsze trzy dni mogliśmy obserwować silne osłabienie złotego, w ślad za spadającym eurodolarem oraz zniżkującymi giełdami. Kursy EUR/PLN i USD/PLN dotarły do poziomów odpowiednio: 4,2800 i 2,9100. Kolejna sesja przyniosła jednak kilkugroszowe odreagowanie, po tym jak na rynek napłynęły lepsze od oczekiwań dane dotyczące amerykańskiego PKB. W efekcie pod koniec piątkowej sesji za euro płacono ok. 4,2400 zł, a za dolara 2,8700 zł. Głównym wydarzeniem na polskim rynku w minionym tygodniu było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Decyzja RPP odnośnie stóp procentowych nie zaskoczyła inwestorów, którzy oczekiwali pozostawienia kosztu pieniądza na niezmienionym poziomie. Uczestnicy rynku z większą uwagą oczekiwali na komunikat po posiedzeniu. Komentarz do decyzji istotnie różnił się od poprzednich. Dotychczas Rada wskazywała na to, że prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji w średnim terminie poniżej celu jest wyższe niż powyżej. Tym razem uznała, że szanse na to, że dynamika wzrostu cen będzie niższa bądź wyższa od celu są sobie równe. Stwierdzeniem tym RPP zasygnalizowała, że faza łagodzenia polityki pieniężnej definitywnie dobiegła końca i że w najbliższych miesiącach nie należy już spodziewać się obniżek stóp procentowych.
Zmiana nastawienia Rady stanowi dość duże wyróżnienie krajowej gospodarki na tle regionu. Władze monetarne Czech, Węgier czy Rumunii tymczasem wciąż znajdują się w cyklu obniżek stóp procentowych, czego główną motywacją jest utrzymująca się słaba koniunktura w tych krajach. Pomimo, iż w Rumunii i na Węgrzech stopy procentowe pozostają na dużo wyższym poziomie niż w Polsce (odpowiednio: 8,5% i 7%). W ostatnim czasie koszt pieniądza obniżył również rosyjski bank centralny. Krok ten miał jednak zupełnie inne uzasadnienie niż w przypadku pozostałych krajów regionu. Obniżka miała charakter interwencyjny, nakierowany na wyhamowanie umocnienia rubla. Stopy w Rosji zostały obniżone z 10% na 9,5%. Rubel bowiem od kilku miesięcy podlega nieprzerwanemu umocnieniu, w związku z poprawiającymi się perspektywami dla globalnej gospodarki, a co za tym idzie dla rynku surowców. Sektor surowcowy natomiast stanowi jedną trzecią rosyjskiego PKB. Spadek awersji do ryzyka, wysokie stopy procentowe w Rosji oraz lepsze prognozy dla tamtejszej gospodarki przyciągają kapitał zagraniczny, co umacnia rubla. Problemem jest jednak krótkoterminowy, spekulacyjny charakter napływów kapitałowych, które w momencie turbulencji zagrażają destabilizacją rynku wewnętrznego Rosji.
Złoty w bieżącym tygodniu nie zareagował ani na zmianę nastawienia RPP ani też na ofertę publiczną koncernu energetycznego PGE, będącą największą tego typu ofertą na rynku europejskim w tym roku. Potwierdza to siłę oddziaływania czynników globalnych na nasz rynek w ostatnich dniach. Silna korelacja pomiędzy złotym a nastrojami na światowych giełdach i na rynku eurodolara powinna utrzymywać się również w nadchodzącym tygodniu.

W mijającym tygodniu w centrum uwagi inwestorów znajdował się kurs eurodolara, który odreagowywał ostatnie wzrosty. Wcześniej notowania EUR/USD po przebiciu wartości 1,5000 nie miały siły, aby kontynuować dalszą zwyżkę i praktycznie oscylowały w okolicach tego poziomu. Silne sygnały techniczne, sugerujące nadejście korekty (m.in. dywergencja pomiędzy dziennym wykresem eurodolara, a wskaźnikiem RSI) okazały się prawdziwe i na początku obecnego tygodnia obserwować mogliśmy spadki eurodolara. Kurs tej pary walutowej z poziomu 1,5050 rozpoczął ruch zniżkujący, kontynuowany przez większą cześć tygodnia, dochodząc w okolice 1,4700. W początkowej fazie ruch ten wynikał z dużego przegrzania rynków i potrzeby odreagowania ostatnich wzrostów. W kolejnych dniach na rynek napłynęły negatywne dane, które pogłębiły zniżkę. Indeks zaufania konsumentów Conference Board wyniósł w październiku 47,7 pkt, podczas gdy uczestnicy rynku oczekiwali wyniku na poziomie 53,1 pkt. Rozczarowujące informacje napłynęły także z amerykańskiego rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów w USA spadła w październiku o 3,6% w porównaniu do miesiąca poprzedniego. W dalszej części tygodnia uwaga inwestorów skupiona była na odczycie dynamiki amerykańskiego PKB. Wzrost gospodarczy w USA wyniósł w trzecim kwartale 3,5% (wartość zannualizowana), podczas gdy prognozowano wynik na poziomie 3,3%. Informacja ta została bardzo pozytywnie odebrana przez uczestników rynku, co przełożyło się na wzrosty kursu eurodolara do poziomu 1,4850 oraz zwyzkę ceny akcji na światowych giełdach. Po krótkim okresie stabilizacji notowań EUR/USD, kurs tej pary walutowej na zakończenie tygodnia powrócił jednak do spadków. Widać, że rynek prawdopodobnie nie zakończył jeszcze rozpoczętej korekty, a w najbliższych dniach na horyzoncie nie widać na tyle istotnych publikacji, które mogłyby wpłynąć na rynek równie pozytywnie jak odczyt amerykańskiego PKB.
Na zakończenie poprzedniego tygodnia kurs EUR/JPY wzrósł do oporu 138,30, będącego górnym okraczeniem kanału wahań, w którym ta para walutowa porusza się od przełomu marca i kwietnia. Na początku obecnego tygodnia wraz z rosnącą awersją do ryzyka wzrósł popyt na japońską walutę. Kurs EUR/JPY odbił się jednak od poziomu 138,30 i zaczął zmierzać w kierunku dolnego ograniczenia wspomnianego kanału. Z technicznego punktu widzenia interesująco wygląda sytuacja także w przypadku notowań USD/JPY. Kurs tej pary walutowej po dojściu do poziomu wsparcia 88,50, odbił się od tej wartości, zmierzając w kierunku blisko dwuletniej linii trendu spadkowego. W tym tygodniu wsparciem dla japońskiej waluty był lepszy od oczekiwań odczyt produkcji przemysłowej we wrześniu (+1,4% m/m). Lepiej od prognoz wypadła także stopa bezrobocia w tym kraju, spadając we wrześniu do poziomu 5,3%.
Na zakończenie tygodnia na rynek napłynęła informacja na temat wielkości indeksu szwajcarskiego instytutu KOF, będącego wskaźnikiem wyprzedzającym koniunkturę. Jego wielkość jest prognozą dynamiki PKB Szwajcarii na 8 miesięcy do przodu. W październiku indeks KOF wyniósł 1,45 podczas, gdy rynek oczekiwał wyniku na poziomie 1,22. Odczyt lepszy od oczekiwań wsparł notowania szwajcarskiej waluty. Kurs USD/CHF w kilka godzin po publikacji wzrósł do poziomu 1,0226, z kolei notowania EUR/CHF gwałtownie zwyżkowały do poziomu 1,5170.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.