Miniony tydzień na rynku surowców był bardzo intensywny głównie za sprawą licznie napływających informacji ze światowych gospodarek. Po silnych spadkach cen ropy naftowej z początku lipca, ubiegły tydzień rozpoczął się od konsolidacji notowań ?czarnego złota? wokół poziomu 60 dolarów za baryłkę. W kolejnych dniach mieliśmy do czynienia z intensywnymi wzrostami cen tego surowca, które były spowodowane znaczącą poprawą nastrojów na globalnych rynkach. Zwyżka na światowych parkietach rozpoczęła się wraz z napływem pozytywnych informacji z amerykańskich spółek. Rozbudziło to nadzieje uczestników rynku na szybsze wyjście z kryzysu i zwiększyło apetyt na ryzyko. Osłabiający się dolar zachęcał inwestorów zagranicznych do zakupu denominowanej w amerykańskiej walucie ropy. Dodatkowo ceny tego surowca były wspierane przez dane American Petroleum Institute, który podał, że w zeszłym tygodniu amerykańskie zapasy ropy naftowej i benzyny spadły. Pod koniec zeszłego tygodnia oraz na początku obecnego na rynkach w dalszym ciągu utrzymywał się pozytywny sentyment inwestycyjny, co wraz z osłabiającym się dolarem, windowało ceny ropy naftowej w górę, które ostatecznie doszły do poziomu 66,50 USD.
Podczas minionego tygodnia na wartości zyskała istotnie również miedź. Cena tego surowca była windowana w górę, podobnie jak cena ropy, przez wiarę w szybsze tempo wyjścia z kryzysu oraz osłabiającego się dolara, który zwiększa popyt zagraniczny na ten metal. Notowania miedzi były również wspierane przez publikacje danych, dotyczących wielkości PKB Chin, który w drugim kwartale wzrósł o 7,9%. Kraj ten jest największym rynkiem zbytu tego surowca. Na rynku jednak dość popularną opinią jest, że obecne wzrosty cen miedzi nie mają silnych podstaw, ponieważ proces wychodzenia gospodarki chińskiej z kryzysu może się przedłużyć, a okres letni tradycyjnie charakteryzuje się mniejszym popytem na metale.
Sytuacja wygląda również interesująco na rynku aluminium. W maju w USA odnotowano znaczny wzrost importu tego surowca w wyniku rosnącego zapotrzebowania przemysłu motoryzacyjnego. Import aluminium w maju wzrósł o 26% w porównaniu z kwietniem. Zapotrzebowanie na ten surowiec wiąże się ze wzrostem popytu na lekkie i tym samym bardziej oszczędne samochody. Jeśli oznaki ożywienia w sektorze samochodowym utrzymałyby się, to można liczyć na dalszy wzrost zakupów tego metalu przez USA. Zwiększone zapotrzebowanie na aluminium szybko powinno znaleźć odbicie w spadających zapasach tego surowca w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali, które osiągnęły ostatnio rekordowo wysoki poziom 4,4 mln ton.
Nadzieje na rychłe ożywienie gospodarcze widoczne były również na rynku bardziej wartościowych metali. Uczestnicy rynku oczekują, że notowania złota posiadają znaczący potencjał wzrostowy, a cena za uncję pod koniec obecnego lub na początku przyszłego roku może dojść do 1000 USD. Przewidywania te podparte są obawami przed wysoką inflacją oraz słabym dolarem, gdyż złoto w sytuacji silnego wzrostu cen stanowi alternatywę dla pieniądza. W zeszłym tygodniu złoto istotnie zyskało na wartości, dochodząc do poziomu 940 USD za uncję.
Wzrost cen prognozuje się również w przypadku pozostałych metali szlachetnych tj. platyny, palladium oraz srebra. Oczekuje się, że cena srebra w przyszłym roku powinna wzrosnąć powyżej 14 dolarów za uncję. Metal ten poza wykorzystaniem w jubilerstwie używany jest również w przemyśle elektronicznym jako przewodnik. Ze względu na to drugie zastosowanie, srebro jest bardziej wrażliwe niż złoto na zmiany aktywności gospodarczej. Warto wspomnieć o relacji ceny złota do ceny srebra, która w pierwszej połowie lipca rosła. Wzrastający wskaźnik złoto/srebro najczęściej sygnalizuje bessę na rynku metali, jednak w tym przypadku tak być nie musi. Po pierwsze przemysł, wykorzystujący w swojej produkcji srebro został silnie dotknięty przez globalną recesję, co zmniejszyło popyt na ten metal, podczas gdy status złota pozostał nietknięty. Po drugie część inwestorów obecne spadki ceny srebra wiąże z odpływem kapitału spekulacyjnego, który wcześniej był chętnie lokowany na tym rynku.
Inwestorzy rynku towarowego z pewnym niepokojem spoglądają na kraje regionu Azji wschodniej, które stoją obecnie w obliczu zagrożenia ze strony niekorzystnych zjawisk meteorologicznych. Tworząca się w rejonie Pacyfiku anomalia pogodowa zwana El Nino stwarza ogromne zagrożenie wystąpienia suszy w krajach wschodnioazjatyckich. Szczególnie zagrożone są uprawy ryżu, dlatego już teraz część państw zwiększa zapasy oraz ogranicza eksport tego towaru. Przewiduje się, że El Nino będzie miał również negatywny wpływ na uprawy kakao w Indonezji, trzecim największym kraju ? producencie tego towaru. Sytuacja ta znalazła odzwierciedlenie w rosnącej cenie kakao w ubiegłym tygodniu. W przypadku rynku soi inwestorzy oczekują zwyżki cen tego towaru. W ostatnim czasie zaobserwować można było zwiększony popyt na amerykańską soję ze strony Chin, które są jej największym rynkiem zbytu. Dodatkowo presję cenową może zwiększać susza w Argentynie, kraju będącym jednym z największych producentów tego towaru.

Sporządzili:

Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Miniony tydzień na rynku ropy naftowej przebiegał pod znakiem spadków w ślad za rosnącymi obawami inwestorów o stan globalnej gospodarki. Cena ropy naftowej na początku ubiegłego tygodnia kształtowała się w okolicach 65 dolarów za baryłkę, jednak szybko zaczęła zniżkować dochodząc jeszcze tego samego dnia do poziomów najniższych od pięciu tygodni. Wspomniane spadki dopiero zdołała zatrzymać psychologiczna bariera 60,00 USD, która w najbliższym czasie powinna stanowić dość istotne wsparcie.
Zeszłotygodniowa korekta cen ropy naftowej była wynikiem ograniczenia nadziei inwestorów na szybkie wyjście z kryzysu, a tym samym na zwiększony popyt na ten surowiec. Za zniżką przemawiała również publikacja cotygodniowych danych przez American Petroleum Institute, dotyczących poziomu zapasów ropy oraz produktów ropopochodnych. Według API zapasy ?czarnego złota? zmniejszyły się o 1,4 mln baryłek, jednak spadek ten był mniejszy od prognozowanych 2,2 mln baryłek. Również stan zapasów produktów ropopochodnych wypadł na niekorzyść notowań surowca. Wzrosły one w ubiegłym tygodniu o 3,4 mln baryłek, podczas gdy rynek oczekiwał zwyżki o 1,7 mln. Dane te utwierdziły inwestorów w przekonaniu, że popyt na paliwa w USA jest nadal niski. Ceny ropy naftowej zostały dodatkowo pociągnięte w dół przez raport sporządzony przez OPEC, według którego do 2013 roku popyt na ten surowiec nie wróci do średniorocznego poziomu z 2008 roku. Ponadto prognozuje się, że poziom konsumpcji ?czarnego złota? spadnie w tym roku do 84,2 mln baryłek z 85,6 mln rok wcześniej. Pod koniec ubiegłego tygodnia notowania ropy naftowej przebiegały spokojnie, a cena tego surowca oscylowała wokół poziomu 60 dolarów za baryłkę. Warto wspomnieć, że cena ta jest poziomem, który zgodnie z komunikatem OPEC producenci ropy są w stanie zaakceptować. Bez echa przeszła publikacja comiesięcznego raportu Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), która prognozuje wzrost popytu na ropę i paliwa w 2010 roku, jednak według tej instytucji w skali bieżącego roku dynamika konsumpcji surowca pozostanie na minusie. Na początku obecnego tygodnia obserwować można było lekki wzrost ceny ?czarnego złota?, na który największy wpływ miała osłabiająca się amerykańska waluta. Słabnący dolar powodował, że ropa stawała się bardziej atrakcyjna dla inwestorów spoza USA. Po ostatniej intensywnej przecenie można oczekiwać pewnego odbicia w notowaniach tego surowca, jednak kluczowe dla rozwoju dalszej sytuacji rynkowej będą dane na temat kondycji światowej gospodarki oraz prezentacje wyników kwartalnych spółek
W zeszłym tygodniu obserwować można było również zniżki na rynku metali. Ceny miedzi spadały w reakcji na umacniającego się dolara oraz wzrost poziomu zapasów tego metalu. Wzrost wartości amerykańskiej waluty obniżał atrakcyjność cenową tego surowca dla inwestorów spoza USA. Negatywnie na cenę miedzi wpłynął również odnotowany wzrost jej zapasów w magazynach, monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali, co świadczy o spadającym popycie na ten surowiec. Największy wpływ na spadkową tendencję na rynku miedzi miały obawy inwestorów o wolniejsze tempo wychodzenia globalnej gospodarki z recesji. Dodatkowy negatywny wpływ na całą sytuację mogła mieć odnotowana w Japonii zniżka zamówień na maszyny, co rodzi obawy o spadek wydatków inwestycyjnych przedsiębiorstw. Z kolei w drugiej połowie ubiegłego tygodnia ceny miedzi odreagowały część wcześniejszych spadków, a w kolejnych dniach notowania tego surowca ustabilizowały się. W kolejnych tygodniach nie przewiduje się znaczących zwyżek cen miedzi ze względu na obecny sezon letni, będący okresem stagnacji na rynku metali oraz zakończenie przez Chiny strategicznych zakupów tego surowca, co eliminuje istotny dla wzrostów czynnik popytowy.

Sporządzili:
Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na początku ubiegłego tygodnia cena ropy naftowej typu Brent osiągnęła najwyższy poziom od ośmiu miesięcy, dochodząc do wartości 73 dolarów za baryłkę. Wzrost ten był spowodowany silnym popytem w Azji oraz działaniami spekulacyjnymi ze strony funduszy inwestycyjnych, chcących poprawić swoje bilanse na koniec roku (tzw.: window dressing). Dodatkowo notowania ropy były wspierane przez osłabiającego się dolara, powodującego, że denominowane w amerykańskiej walucie ?czarne złoto? stało się bardziej atrakcyjne dla nabywców spoza USA. W kolejnym dniu notowań cena ropy spadła jednak do 69 dolarów, a rynek oczekiwał na dane dotyczące zapasów tego surowca. Odbicie kursu od poziomu 69 USD w czasie kolejnej sesji było spowodowane informacjami opublikowanymi przez American Petroleum Institue (API), które pokazały, że amerykańskie zapasy ropy naftowej skurczyły się w ubiegłym tygodniu o 6,8 mln baryłek, podczas gdy rynek prognozował spadek o 2 mln. Zwyżka była również spowodowana przez trudności związane z dostawami tego surowca z Nigerii. W dalszej części tygodnia jednak można było obserwować systematyczne obniżanie się ceny ropy naftowej.. Do silniejszych spadków przyczyniła się publikacja danych Agencji Informacji Energetycznej (EIA), które pokazały większy od prognoz przyrost zapasów benzyny i produktów ropopochodnych w USA. Jest to szczególnie niepokojące w okresie szczytu sezonu letnich podróży, kiedy to  zazwyczaj zapotrzebowanie na ropę naftową i produkty pochodne rośnie.
Kolejną istotną publikacją były dane z rynku pracy w USA. Amerykański Departament Pracy podał, że w czerwcu w USA ubyło 467 tys. miejsc pracy poza rolnictwem wobec ubytku w maju o 322 tys. (po koreckie). Wynik ten jest gorszy od oczekiwań uczestników rynku, którzy przewidywali spadek o 363 tys. Stopa bezrobocia w czerwcu wyniosła 9,5%, co oznacza wzrost się o 0,1 punktu procentowego w porównaniu z majem. Informacje te spowodowały, że na globalnym rynku finansowym zapanował pesymizm, a inwestorzy przestali wierzyć w szybkie ożywienie gospodarcze. Wszystkie te czynniki spowodowały, że spadki cen surowców nasiliły się, a drożejący dolar tylko spotęgował tą przecenę.
Od grudnia kiedy to ropa naftowa osiągnęła poziom 32,40 dolarów za baryłkę, cena tego surowca wzrosła ponad dwukrotnie na fali oczekiwań uczestników rynku na rychłe ożywienie w gospodarce. Dużo gorsza od prognoz sytuacja na amerykańskim rynku pracy nie zapowiada jednak szybkiego wyjścia z kryzysu, dlatego oczekuje się, że cena ?czarnego złota? będzie kontynuowała spadki. Kurs ropy naftowej po przebiciu wsparcia 66 USD wyznaczonego prze formacje podwójnego szczytu, kontynuował spadki. Oczekuje się, że spadki powinny zatrzymać się na poziomie 60 dolarów za baryłkę, poziom ten jest również akceptowalny przez producentów tego surowca z Bliskiego Wschodu.
Wzrosty cen miedzi z początku ubiegłego tygodnia w ślad za rosnącymi cenami ropy naftowej oraz osłabiającym się dolarem zostały zahamowane przez obawy o wolniejsze tempo wyjścia z kryzysu oraz spadek popytu na ten surowiec w Chinach. Jednak podobnie jak w notowaniach ropy, tak i na rynku miedzi nastąpiło odbicie, spowodowane w tym przypadku pozytywnymi informacji na temat kondycji chińskiego przemysłu. Indeks PMI dla tego kraju wzrósł kolejny miesiąc z rzędu. Ceny miedzi były również wspierane przez dane o malejącej ilości metalu w magazynach. Końcówka zeszłego oraz początek obecnego tygodnia przebiegały pod znakiem spadków na rynku miedzi. Do zniżki cen tego surowca przyczynił się umacniający się dolar oraz gorsze od prognozowanych dane o kondycji rynku pracy w USA. Obawy przed kolejnymi pesymistycznymi informacjami, malejący popyt ze strony Chin oraz sezon letni, będący okresem zastoju na rynku metali, tworzą grunt pod dalsze spadki cen miedzi. 
Sporządzili:

Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wahania cen surowców

8 Lipiec 2009

Na początku ubiegłego tygodnia cena ropy Brent spadła do poziomu 66 dolarów za baryłkę, osiągając minimum z początku czerwca. W kolejnych dniach jednak obserwować  można było odbicie cen surowca od tego poziomu wsparcia i próbę przekroczenia psychologicznej granicy 70 dolarów.
W pierwszej połowie tygodnia istotny wpływ na notowania ropy wywarły obawy inwestorów o kondycję globalnej gospodarki i wolniejsze tempo wzrostu. Wzrost pesymizmu wśród uczestników rynku przełożył się na spadki na Wall Street, co wzmocniło przekonanie, że popyt na surowce będzie mniejszy niż zakładano. Niepokój na został dodatkowo spotęgowany publikacją raportu Banku Światowego, w którym instytucja ta obniża prognozy wzrostu dla większości krajów, co potwierdziło obawy, dotyczące wolniejszego tempa poprawy sytuacji gospodarczej.
W dalszej części tygodnia inwestorzy oczekiwali na dane dotyczące zapasów ropy w USA, które miały dostarczyć wskazówek na temat faktycznego popytu. Opublikowane w pierwszej kolejności informacje American Petroleum Institute pokazały, że zapasy benzyny zwiększyły się znacznie powyżej oczekiwań, co wskazuje, że popyt nie jest zbyt duży, a sezon letnich wyjazdów nie wspiera go tak, jak oczekiwano. Z drugiej strony dane Agencji Informacji Energetycznej wykazały, że zapasy ropy naftowej w USA spadły o 3,8  milionów baryłek, podczas gdy rynek oczekiwał obniżki o 1,1 miliona baryłek. Publikacja ta przyczyniła się do wzrostów  cen ?czarnego złota?. Osłabiający się w tym okresie dolar powodował, że ropa stawała się bardziej atrakcyjna dla podmiotów zagranicznych, co dodatkowo przyczyniło się do zwiększonego popytu. Pod koniec zeszłego tygodnia kluczowy wpływ na notowania ropy miały wydarzenia w Nigerii, będącej największym afrykańskim producentem tego surowca. Doszło tam do ataków nigeryjskich bojówek na platformę naftową Royal Dutch Shell. Ataki te doprowadziły do zamknięcia jednego z węzłów rurociągów tej spółki. Wydarzenia te doprowadził do wzrostów ceny ?czarnego złota?, windując jego kurs ponad poziom 70 dolarów za baryłkę. Jednak rynek szybko zdołał ochłonąć i zracjonalizować realny wpływ sytuacji w Afryce na popyt na ten surowiec, w efekcie czego na zamknięciu piątkowej sesji za baryłkę ropy na rynku w Londynie trzeba było zapłacić około 69 dolarów. Na początku obecnego tygodnia ceny ropy wzrastały na fali niesłabnących doniesień z Nigerii na temat ataków na platformę. Informacje z Afryki przeważyły nad doniesieniami Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która przewiduje słabnący popyt na ten surowiec i doradza 28 uprzemysłowionym krajom świata, znaczne obniżenie swoich średnioterminowych prognoz. We wtorek ceny ropy osiągnęły najwyższy od ośmiu miesięcy poziom dzięki silnemu popytowi na rynkach azjatyckich. Przyczyną tych wzrostów mogła być również spekulacja ze strony wielkich funduszy inwestycyjnych, chcących poprawić swoje bilanse na koniec kwartału (tzw. window dressing).
Na początku zeszłego tygodnia ceny miedzi spadły do najniższego poziomu od trzech tygodni w reakcji na umacnianie się dolara oraz obawy inwestorów przed spadającym popytem na metale. W kolejnych dniach jednak notowania miedzi rosły, na co wpływ mogła mieć prognoza szybszego wzrostu gospodarki Chin, będących największym na świecie konsumentem tego metalu. W dalszej części tygodnia jednak cena surowca zaczęła znów delikatnie się osłabiać ponieważ rynek uznał, że ostanie wzrosty były spowodowane chińskimi zakupami strategicznymi, które obecnie dobiegają końca. Na pogorszenie nastrojów na rynku metali wpływ miały doniesienia o słabym popycie w USA oraz nasilenie się niepokojów o kondycję światowej gospodarki i związanych z wolniejszym tempem wychodzenia z recesji. W najbliższych miesiącach oczekuję się spadku zapotrzebowania na miedź, jako że lato jest tradycyjnym okresem zastoju na rynku metali. Póki co jednak na zmniejszenie popytu nie wskazuje spadający się poziom zapasów tego surowca. W tym tygodniu istotny wpływ na rynek surowcowy będą miały publikacje danych dotyczących kondycji rynku pracy w USA oraz chińskiego indeksu aktywności przemysłowej PMI.   

Sporządzili:
Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W minionym tygodniu notowania ropy Brent na giełdzie w Londynie konsolidowały się w przedziale 69,00-72,00 USD. Z jednej strony silne wykupienie rynku nie pozwalało na wzrost ponad poziom 72,00 USD, z drugiej strony dane o znacznym spadku zapasów surowca (o 3,87 mln baryłek) oraz o wzroście zużycia paliw (o 1,3% w ujęciu tygodniowym) w USA powstrzymywały wartość ?czarnego złota? od silniejszej zniżki. Impulsów do większych zmian nie dostarczały również światowe giełdy papierów wartościowych, które kontynuowały konsolidację.
Sytuacja zmieniła się na początku bieżącego tygodnia. Wtedy to Bank Światowy opublikował dość pesymistyczne prognozy odnośnie stanu globalnej gospodarki w bieżącym i przyszłym roku. Oczekiwania odnośnie PKB zostały zrewidowane w dół. Według najnowszych szacunków, światowa gospodarka w bieżącym roku skurczy się o niemal 3% (wcześniej zakładano spadek PKB na poziomie 1,7%), natomiast w 2010 r. wzrośnie o 2% (dotychczasowe oczekiwania wskazywały na 2,3%). Gorsza sytuacja gospodarcza oznacza niższe zapotrzebowania na surowce, w związku z czym wspomniane prognozy dały impuls do spadku wartości ?czarnego złota?. Notowania ceny baryłki ropy Brent wybiły się dołem ze wspomnianego wcześniej przedziału wahań i zeszły do poziomu 66,00 USD.
Presja wzrostowa na rynku ropy naftowej osłabła w ostatnim czasie również za sprawą wypowiedzi prezydenta Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC), który stwierdził, że cena baryłki ?czarnego złota? na poziomie 70,00 USD jest satysfakcjonująca zarówno dla producentów jak i konsumentów. Do niedawno jako odpowiednią wartość wskazywano co najmniej 75,00 USD. Ze względu na to, że cena surowca dotarła w pobliże satysfakcjonującego OPEC poziomu, w najbliższym czasie działania kartelu będą miały na nią prawdopodobnie ograniczony wpływ. Podobnie jak niezbyt silnie oddziałują obecnie zamieszki w Iranie – drugim pod względem wielkości producentem ?czarnego złota? w szeregach OPEC.
Dalszy rozwój wydarzeń na rynku ropy naftowej zależeć będzie od sytuacji na światowych giełdach. Jeśli obserwowana na początku tygodnia na globalnych parkietach zniżka stanowi początek większej korekty spadkowej (nie padły jeszcze ostateczne sygnały potwierdzające ten scenariusz) to przecena w notowaniach ropy naftowej może być kontynuowana nawet do poziomu 60,00 USD. Przeszkodę w tym ruchu stanowić może zachowanie kursu EUR/USD, z którym wartość ?czarnego złota? jest dodatnio skorelowana. Jego spadek wywołany zniżką na giełdach był bardzo ograniczony i został bardzo szybko i z nawiązką odreagowany. Bez większego umocnienia dolara o silniejszy spadek notowań ropy naftowej może być dość trudno.
Podobnie jak na rynku ropy, również w notowaniach miedzi na początku bieżącego tygodnia mogliśmy obserwować spadki, które nastąpiły po kilku sesjach pod znakiem konsolidacji. Po ostatnich wzrostach, napędzanych głównie oczekiwaniami na szybką poprawę sytuacji w globalnej gospodarce, trend boczny, jaki zaczął się zarysowywać na początku minionego tygodnia, stanowił zapowiedź realizacji zysków. Inwestorzy czekali jedynie na dobry moment ? sygnałem do zamykania długich pozycji okazały się, podobnie jak przypadku ropy naftowej, pesymistyczne prognozy Banku Światowego. Wcześniejsze wzrosty cen na rynku surowców, w tym miedzi, były efektem szybszej od prognoz poprawy sytuacji w globalnej gospodarce. Lepsze perspektywy nasiliły spekulacyjne zakupy surowców, w efekcie czego w pewnym momencie dynamika wzrostu ich cen przestała odzwierciedlać fundamenty, stojące za wcześniejszym popytem na nie. Wartość miedzi dodatkowo wspierały spekulacje o zakupach interwencyjnych metalu, jakich dokonywał rząd chiński. Szczególnie silne były one na początku roku, kiedy cena surowca kształtowała się w okolicach 3000 dolarów za tonę. Obecnie, gdy wartość miedzi wzrosła o ok. 60%, popyt ze strony Państwa Środka uległ zdecydowanemu zmniejszeniu, co w obecnych warunkach powinno sprzyjać korekcie spadkowej w notowaniach surowca.
Jeśli dłuższe odreagowanie rzeczywiście będzie miało miejsce, przecena miedzi najprawdopodobniej będzie większa niż w przypadku ropy naftowej. Zazwyczaj bowiem popyt na metale notuje w okresie wakacyjnym sezonowe spadki, podczas gdy zapotrzebowanie na paliwa, będące pochodną ropy, rośnie.
Zniżka na rynku złota trwa natomiast już od ponad dwóch tygodni, po tym jak na początku czerwca inwestorom nie udało się nawet zaatakować poziomu 1000 dolarów za uncję, a notowania kruszcu odbiły się od oporu 990 USD. W minionym tygodniu cena metalu kształtowała się w kanale pomiędzy 920 ? 940 USD za uncję, początek bieżącego natomiast przyniósł spadek poniżej dolnego ograniczenia tego przedziału. 

Sporządzili:
Tomasz Regulski
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.