Dzisiejsza sesja europejska zgodnie z oczekiwaniami miała wyjątkowo spokojny przebieg. Inwestorzy ze Starego Kontynentu wstrzymywali się z większymi transakcjami w oczekiwaniu na jutrzejszy powrót na rynek swych kolegów ze Stanów Zjednoczonych. Kurs EUR/USD przez ostatnie godziny konsolidował się ponad 1,2500, notując przy tym niewielkie zmiany. Wzrostu jego zmienności nie były w stanie wywołać mieszane dane ze strefy euro na temat sprzedaż detalicznej, które poznaliśmy o godz. 11.00. Sprzedaż w Eurolandzie w ujęciu rocznym co prawda odnotowała w maju niewielki wzrost (przy zakładanych spadku), jednak już w ujęciu miesięcznym wypadła gorzej od prognoz. Ten słabszy od oczekiwań wynik mógł być efektem rewizji w górę danych za kwiecień. Doniesienia na temat sprzedaży detalicznej nie kłócą się z oczekiwaniami, według których gospodarka Eurolandu odnotowała w II kw. umiarkowany wzrost. W dalszej części tygodnia wskazówek na temat sytuacji gospodarczej w strefie euro dostarczą dane z sektora przemysłowego Niemiec.
Jedną z nielicznych walut, której wartość uległa dzisiaj stosunkowo silnej zmianie był funt brytyjski. Kurs GBP/USD zszedł dzisiaj z okolic poziomu 1,5200 do 1,5100. Impuls do osłabienia funta dał gorszy od oczekiwań odczyt indeksu PMI dla brytyjskiego sektora usług. Spadł on w czerwcu do 54,4 pkt, podczas gdy prognozowano, iż wyniesie 55,1 pkt. Najbliższe istotne wsparcie w notowaniach GBP/USD, które powinno przynajmniej chwilowo hamować zniżkę tej pary walutowej, to dzisiejsze minimum na poziomie 1,5100.
Złoty po umocnieniu na początku dzisiejszych notowań w dalszej części sesji wszedł w fazę konsolidacji. Kurs EUR/PLN przez ostatnie godziny pozostawał w przedziale 4,1100-4,1300. Po zdyskontowaniu wyników wczorajszych wyborów prezydenckich inwestorzy na rynku złotego oczekują na dalszy rozwój wydarzeń na światowych giełdach. O silne sygnały z zagranicy może być jednak w najbliższym czasie dość trudno z uwagi na niezbyt dużą w bieżącym tygodniu liczbę istotnych wydarzeń makroekonomicznych.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Piątkowa sesja na Wall Street zdeterminowana była przez publikacje istotnych danych makro z amerykańskiej gospodarki. Inwestorów rozczarowały zarówno dane na temat zmiany zatrudnienie w sektorze pozarolniczym jak również zamówień w przemyśle. W efekcie główne indeksy w USA zakończyły dzień na minusach. Indeksy Dow Jones oraz S&P 500 spadły o 0,47%, a technologiczny Nasdaq stracił 0,46%. Zamówienia w przemyśle w USA spadły w maju o 1,4% m/m, podczas gdy oczekiwano zniżki jedynie o 0,5% m/m. Gorzej od prognoz wypadł także odczyt zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, które zmniejszyło się w czerwcu o 125 tys. etatów, przy oczekiwanym spadków jedynie o 110 tys. Wszystko to lekko pogorszyło nastroje wśród inwestorów oraz zrodziło kolejne obawy o dalsze tempo ożywienia w USA. Jednak negatywny wpływ na giełdy nie był tak silny jak początkowo można było się spodziewać. Zakończenie w takiej sytuacji sesji na umiarkowanych minusach jest oznaką siły rynku. Również z technicznego punktu widzenia pomimo przełamania wsparcia na poziomie 1040 pkt widać, że indeksy nie kwapią się do bardziej dynamicznej zniżki.
Na dzisiejszej sesji azjatyckiej nastroje wśród inwestorów były mieszane. Tokijski indeks Nikkei 225 wzrósł dziś o 0,69%, pociągnięty w górę głównie za sprawą spółek eksporterów, które odbiły się od kilku miesięcznych minimów. Z kolei dzień pod kreską zakończyła giełda w Szanghaju. Tamtejszy indeks Shanghai Composite spadł o 0,8% pod wpływem obaw o ewentualne spowolnienie chińskiej gospodarki.
Mieszane nastroje od rana obserwować można także na dzisiejszej sesji w Europie. Widać, że inwestorzy są niezdecydowani, w którym kierunku podążyć. Obecny tydzień nie będzie obfitować w wiele istotnych publikacji, natomiast pewne rozstrzygnięcie może nastąpić w przyszłym tygodniu kiedy to rozpocznie się sezon publikacji kwartalnych ze spółek. Dziś można oczekiwać mniejszej aktywności na rynkach finansowych ze względu na dzień wolny w USA.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty rozpoczął tydzień od umiarkowanego umocnienia ? kurs EUR/PLN zszedł dzisiaj pod poziom 4,1200, podczas gdy piątkową sesję kończył jeszcze w okolicach 4,1500, natomiast para USD/PLN zniżkowała z okolic poziomu 3,3000 na 3,2800. Inwestorzy na rynku polskiej waluty pozytywnie przyjęli wyniki wyborów prezydenckich z większości okręgów, zgodnie z którymi zwyciężył Bronisław Komorowski. Prezydent pochodzący z tego samego obozu politycznego co rząd powinien usprawnić przeprowadzanie reform w Polsce. W najbliższych miesiącach dla uczestników rynków kluczowe będzie jednak to, czy władze naszego kraju do zdecydowanych działań reformujących faktycznie przystąpią.
W dalszej części bieżącego tygodnia wyniki wyborów prezydenckich w naszym kraju nie będą już miały wpływu na wartość złotego. O notowaniach rodzimej waluty decydować będą wydarzenia rozgrywające się na rynkach zagranicznych, zwłaszcza, że z polskiej gospodarki w najbliższych dniach nie napłyną żadne istotne dane makroekonomiczne.
Indeksy europejskich giełd na początku dzisiejszych notowań pozostają w pobliżu poziomów z piątkowego zamknięcia, przez co nie dostarczają żadnych sygnałów dla dodatnio skorelowanej z nimi polskiej waluty. Dzisiejsza sesja na światowych parkietach może mieć spokojny przebieg z uwagi na nieobecność na rynku inwestorów z USA, co powinno sprzyjać również konsolidacji w notowaniach złotego.
Na rynek napłynęły pierwsze komentarze przedstawicieli RPP do przedstawionej w piątek przez NBP projekcji inflacji. A. Glapiński stwierdził, iż projekcja ta stanowi potwierdzenie jego dotychczasowego stanowiska, iż pod koniec roku potrzebna będzie podwyżka stóp procentowych w Polsce, najlepiej o 50 pb. E. Chojna-Duch jest jednak zdania, iż nie należy przyspieszać decyzji co do zmian w polityce pieniężnej z uwagi na dużą niepewność, odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń na rynkach zagranicznych. Wobec braku jednolitego stanowiska wśród członków Rady, decydująca powinna okazać się październikowa projekcja inflacji. To po niej przedstawiciele RPP prawdopodobnie zadecydują o tym, czy stopy w naszym kraju zostaną podwyższone w bieżącym roku.

Od początku dzisiejszej sesji w notowaniach EUR/USD obserwujemy konsolidację ponad poziomem 1,2500. Konsolidacja ta będzie prawdopodobnie kontynuowana również w najbliższych godzinach z uwagi na nieobecność inwestorów z USA (jutro powrócą oni na rynek). Po przebiciu linii szyi formacji odwróconej głowy z ramionami (widocznej na wykresie dziennej), eurodolar zyskał potencjał do wzrostu nawet w okolice 1,3000. Wzrostowy sygnał potwierdzi jednak dopiero pokonanie poziomu 1,2650, w pobliżu którego usytuowane jest zniesienie Fibonacciego wzrostów, jakie dokonały się w notowaniach EUR/USD od grudnia 2009 r. do czerwca br.
Bieżący tydzień nie będzie obfitował w istotne wydarzenia makroekonomiczne na świecie. Warto jednak zwrócić uwagę na odczyt sprzedaży detalicznej ze strefy euro, indeksu ISM dla amerykańskiego sektora usług, produkcję przemysłową z Wielkiej Brytanii i Niemiec na komunikaty po posiedzeniach Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego. Pierwszy z wymienionych wskaźników poznamy już dzisiaj o godz. 11.00. Prognozy zakładają lepszy od poprzedniego odczyt. Jeśli faktycznie taki się okaże, w niewielkim stopniu może on wesprzeć notowania euro.
Dzisiaj napłynęły już na rynek odczyty indeksów PMI dla sektora usług Chin, Wielkiej Brytanii i Eurolandu. W przypadku pierwszych dwóch gospodarek rzeczywiste wartości wskaźników okazały się niższe od oczekiwań. Szczególnie martwić może spadek indeksu PMI dla Chin sporządzanego przez HSBC, który zszedł do najniższego poziomu od 15 miesięcy. By nie dopuścić do silniejszego pogorszenia nastrojów wokół chińskiej gospodarki, premier tego kraju zapewnił, iż jego rząd będzie wspierał ?stabilny i stosunkowo szybki rozwój?. Słowa te nie zdołały jednak zapobiec spadkom na giełdzie w Szanghaju.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W bieżącym tygodniu złoty zachowywał się bardzo stabilnie. Notowania EUR/PLN po poniedziałkowej zwyżce, poruszały się w przedziale 4,1200 ? 4,1800. Złoty wykazał się sporą odpornością na pogorszenie nastrojów rynkowych, jakie obserwowaliśmy w ciągu tygodnia ? wzrost kursu euro zdołał zahamować bowiem opór na poziomie 4,1800, będący ostatnią istotną barierą przed poziomem 4,2000. Szczególnie dynamiczną zwyżkę mogliśmy jednak obserwować w notowaniach CHF/PLN ? kurs franka szwajcarskiego względem złotego wzrósł w okolice poziomu 3,1800. Ruch ten wynikał z jednej strony ze wspomnianego już osłabienia złotego względem głównych walut. O szczególnej sile zwyżki CHF/PLN zadecydowało jednak dynamiczne umocnienie franka na międzynarodowym rynku walutowym.
Nastroje w regionie pogorszyły się w czerwcu pod wpływem kolejnej fali niepokojów związanych z sytuacją w Rumunii. Po tym jak Trybunał Konstytucyjny odrzucił projekt obniżki rent i emerytur o 15%, tamtejszy rząd zdecydował się na 5-procentową podwyżkę podatku VAT z 19% do 24%. Po początkowej pozytywnej reakcji inwestorów, pojawiły się obawy, czy krok ten będzie wystarczający, by sprostać wymogom Międzynarodowego Funduszu Walutowego, warunkującym otrzymanie kolejnej transzy pomocy finansowej. Ponadto rynek rozważa możliwy negatywny wpływ podwyżki podatku na rumuńska gospodarkę. W efekcie wartość leja względem euro spadła do rekordowo niskiego poziomu. Deprecjacja leja pociągnęła za sobą pozostałe waluty naszego regionu.
W czwartek na polski rynek napłynęły dwie istotne publikacje makro ? poznaliśmy odczyt indeksu PMI dla sektora przemysłowego oraz prognozę inflacji Ministerstwa Finansów. Wskaźnik PMI, mierzący aktywność gospodarczą w przemyśle wrósł w czerwcu do poziomu 53,3 pkt, będącego najwyższą wartością od prawie trzech lat. MF natomiast prognozuje dalszy spadek inflacji konsumentów w lipcu ? do poziomu 2,1% r/r. W środę pierwsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego, M. Belki. Rada nie zaskoczyła w czerwcu rynku, pozostawiając główną stopę procentową na niezmienionym poziomie 3,5%. Pewnym zaskoczeniem był natomiast komunikat opublikowany po posiedzeniu, w którym nie zamieszczono zdania o prawdopodobieństwie kształtowania się inflacji w średnim terminie wokół celu NBP (wyznaczonym na poziomie 2,5%). Według M. Belki fakt ten należy wiązać z objęciem przez niego funkcji przewodniczącego RPP i nowym sposobem komunikowania swojego stanowiska. Część uczestników rynku odczytała tę zmianę jako sygnał zaostrzenia nastawienia Rady względem polityki monetarnej.

W mijającym tygodniu korelacja pomiędzy notowaniami EUR/USD a innymi rynkami uległa znaczącemu osłabieniu. Mimo że wcześniej kurs tej pary walutowej wykazywał tendencje do zachowywania się jak barometr nastrojów rynkowych, to jednak w ostatnich dniach nie podążał on w ślad za indeksami giełdowymi (które najlepiej odzwierciedlają atmosferę inwestycyjną). W momencie gdy amerykańskie indeksy kształtowały się na najniższych poziomach od października, eurodolar wzrósł do swoich ponad miesięcznych maksimów. Takie rozkorelowanie się rynków poprzedza zwykle większe zmiany. Za taką zmianę można by uznać trwalsze odwrócenie tendencji na giełdach (sygnały techniczne do silniejszej zniżki na niektórych giełdach już padły, jednak z punktu widzenia historycznego na trwalszy spadek jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie), czy też w notowaniach EUR/USD (tutaj o sygnały jest znacznie trudniej, gdyż korekta trwa krócej i jej skala jest stosunkowo mniejsza).
W piątek kurs EUR/USD po publikacji oficjalnych, czerwcowych danych z amerykańskiego rynku pracy odnotował zdecydowany wzrost (z poziomu 1,2540 do 1,2600). Choć trudno o jednoznaczną interpretację tych danych (stopa bezrobocia odnotowała nieoczekiwany spadek, natomiast ubytek liczby etatów okazał się większy od prognoz), to jednak wydaje się, że taka reakcja eurodolara wskazuje na to, że pozostaje on wyznacznikiem tego jak inwestorzy postrzegają amerykańską i europejską gospodarkę. Za istotniejszy wskaźnik należy bowiem uznać zmianę zatrudnienia, która zawiodła inwestorów. Po serii słabych danych z USA (takich jak indeks zaufania konsumentów Conference Board czy też indeks ISM dla sektora przemysłowego) inwestorzy więcej uwagi obecnie zwracają na słabość amerykańskiej gospodarki. Wcześniej zakładali oni, że ożywienie w Stanach Zjednoczonych będzie bardzo dynamiczne. Obecnie okazuje się jednak, iż sytuacja może się tam przedstawiać nieco gorzej, co inwestorzy dyskontują sprzedając dolara. Ruch wzrostowy w notowaniach EUR/USD po nie do końca jednoznacznych danych z amerykańskiego rynku pracy potwierdza ich determinację.
W ostatnich dniach inwestorzy wiele uwagi poświęcali zachowaniu kursu EUR/CHF. Do czwartku notował on dynamiczny spadek. Decydowała o nim m.in. ucieczka inwestorów w bezpieczna aktywa, do których zalicza się szwajcarska waluta. W ostatnich dniach to eurofrank w większym stopniu odzwierciedlał nastroje rynkowe niż para EUR/USD, której zmiany był dość zaskakujące. Inwestorzy chętnie kupowali franka bowiem ostatnie komunikaty szwajcarskiego banku centralnego (SNB) wskazywały, iż prawdopodobieństwo interwencji osłabiającej tę walutę nie jest zbyt wysokie. W czwartek i w piątek w notowaniach EUR/CHF obserwowaliśmy odreagowanie. Trudno jednak jednoznacznie ocenić, czy było to efektem interwencji. W odróżnieniu bowiem od poprzednich intensywniejszych działań SNB na rynku, kurs EUR/CHF nie wzrastał skokowo. Najbliższe dni powinny już przynieść stabilizację w notowaniach tej pary walutowej, bowiem szwajcarski bank centralny, który jest bardzo konserwatywny w swych działaniach, nie może sobie pozwolić na to, by wartość franka przez dłuższy czas pozostawała bardzo zmienna.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na rynku walutowym do momentu publikacji danych z amerykańskiego sektora pracy obserwowaliśmy dzisiaj konsolidację. Kurs EUR/USD pozostawał w pobliżu poziomu 1,2500. Doniesienia makroekonomiczne z USA jakie napłynęły o godz. 14.30 przyniosły silny wzrost eurodolara do poziomu 1,2600. Ruch ten świadczy o dużej determinacji inwestorów do nabywania euro za dolary, bowiem interpretacja danych z amerykańskiego rynku pracy nie jest jednoznaczna. W USA w czerwcu ubyło 125 tys. etatów, przy oczekiwanym spadku o 110 tys. W sektorze prywatnym zatrudnienie wzrosło (o 83 tys.), co jest jednak wynikiem słabszym od prognoz (zakładano zwyżkę o 112 tys.). Z drugiej strony nieoczekiwany spadek odnotowała stopa bezrobocia, która zeszła do poziomu 9,5%, podczas gdy oczekiwano, iż wzrośnie do 9,8%. Inwestorzy prawdopodobnie skupili się na pierwszej publikacji, która jest uznawana za istotniejszą, bowiem bazuje na bardziej wiarygodnym badaniu. W takiej sytuacji, wzrost eurodolara oznacza, iż pozostał on wyznacznikiem tego, jak inwestorzy postrzegają amerykańską i europejską gospodarkę (a nie, jak można było ostatnio przypuszczać, stał się barometrem nastrojów rynkowych). O osłabieniu dolara może decydować nagromadzenie się w ostatnim czasie niezbyt dobrych danych z USA – oprócz doniesień o zmianie zatrudnienia, ostatnio zawiódł również odczyt indeksu zaufania konsumentów oraz indeksu ISM dla sektora przemysłowego. Do niedawna silne ożywienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych wydawało się niezagrożone, obecnie nie jest ono już tak pewne, co inwestorzy dyskontują w notowaniach EUR/USD. Dziwić jednak przy tym mogą dzisiejsze umiarkowane wzrosty na początku sesji na giełdach w USA. Notowania złotego pozostają dość stabilne. Dzisiaj kurs EUR/PLN pozostawał w przedziale 4,1300-4,1600. W przyszłym tygodniu nie poznamy żadnych istotnych danych makroekonomicznych z Polski, w związku z czym rodzima waluta będzie pozostawać pod silnym wpływem rynków zagranicznych. Czynniki krajowe mogą wpłynąć na złotego w pewnym stopniu jedynie na początku tygodnia, kiedy to zostaną przedstawione wyniki wyborów prezydenckich w naszym kraju. Jak pokazują najnowsze sondaże wyniki te nie są do końca pewne, dlatego też konieczne będzie ich ostateczne zdyskontowanie.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się spadkiem głównych indeksów. Dow Jones stracił na zamknięciu 0,42%, a S&P 500 zniżkował o 0,32%. Początek notowań przebiegał w pozytywnych nastrojach – indeksy zwyżkowały na otwarciu. Jednak po bardzo rozczarowujących danych z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz słabszym od oczekiwań odczycie indeksu ISM dla przemysłu, sentyment uległ zdecydowanemu pogorszeniu. Dane wskazały na 30-procentowy spadek podpisanych umów kupna domów w maju, w porównaniu z oczekiwaną zniżkę na poziomie 12% m/m. Indeks ISM natomiast zanotował w czerwcu spadek do 56,2 pkt z 59,7 pkt miesiąc wcześniej, oczekiwano natomiast nieco mniejszej zniżki, do poziomu 59,0 pkt. Nie zachwyciły również cotygodniowe dane o liczbie nowo zarejestrowanych bezrobotnych ? wyniosła ona 472 tys., podczas gdy prognozy wskazywały na wynik o 22 tys. niższy. Dziś inwestorzy czekają na publikację oficjalnego raportu Departamentu Pracy USA, w którym zostaną przedstawione m.in. dane o stopie bezrobocia oraz zmianie miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Jest to najważniejsza publikacja miesiąca ? do godz. 14.30, kiedy to będzie miała ona miejsce, inwestorzy mogą wstrzymywać się z większymi transakcjami. Atmosfera oczekiwania panowała dziś na azjatyckich parkietach. Indeksy zakończyły sesję z niezdecydowanym wynikiem. Nikkei 225 zwyżkował lekko o 0,13%, a chiński Shanghai Composite o 0,38%. Również tutaj popyt ograniczały słabe dane z USA. Niewielkie wzrosty możemy obserwować w notowaniach indeksów europejskich. Zwyżka z wyjątkiem kilku indeksów środkowoeuropejskich nie przekracza 1%. Rosną głównie spółki z sektora surowcowego po tym jak australijski premier zgodził się na dokonanie korzystnych zmian w nowych podatkach dla branży wydobywczej. Do godz. 14.30 zmienność będzie najprawdopodobniej utrzymywać się na niskim poziomie.
Sporządziła:
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Wczorajsza sesja przyniosła umiarkowane osłabienie złotego na skutek pogorszenia nastrojów inwestycyjnych na światowych giełdach. Będąca skutkiem tego zwyżka EUR/PLN zatrzymała się jednak ponownie na oporze 4,1700. Można powiedzieć, że pomimo deprecjacji, polska waluta wykazała się wczoraj sporą odpornością na słaby sentyment inwestycyjny na globalnym rynku. Dziś notowania EUR/PLN rozpoczęły dzień w okolicach poziomu 4,1400. Najprawdopodobniej w pierwszej części sesji na rynku walutowym będziemy obserwować konsolidację, o godz. 14.30 na rynek napłyną dane z amerykańskiego rynku pracy ? do momentu tej publikacji inwestorzy mogą wstrzymywać się z większymi transakcjami.
Wczoraj z Polski poznaliśmy dane dotyczące aktywności gospodarczej w sektorze przemysłowym ? wskaźnik PMI wzrósł w czerwcu do poziomu 53,3 pkt ? najwyższego od prawie trzech lat. Oprócz krajowych danych, na rynek napłynęły również indeksy PMI z innych krajów naszego regionu, w tym z Węgier oraz Czech. Węgierski wskaźnik kolejny miesiąc pozostawał pod poziomem 50 pkt ? w czerwcu jego wartość wyniosła 49,5 pkt, co oznacza spadek aktywności gospodarczej. Czeski PMI natomiast zdołał w czerwcu utrzymać wysoki poziom z poprzedniego miesiąca, czyli 57,6 pkt. Najlepiej radzącym sobie sektorem był eksport (silnie wzrosły nowe zamówienia i sprzedaż zagraniczna), co można przypisywać osłabieniu walut naszego regionu w maju oraz czerwcu.

Eurodolar rozpoczął nowy miesiąc od bardzo silnego wzrostu. W czwartek odnotował on zwyżkę z okolic poziomu 1,2200 aż do 1,2540. Na rynek nie napłynął impuls, który mógłby uzasadnić tak silny ruch. Co prawda za pozytywną informację dla euro można potraktować wczorajszą aukcję hiszpańskich 5-letnich obligacji skarbowych, na której udało się uplasować papiery o wartości 3,5 mld EUR, jednak jej waga nie była na tyle duża, by tak silnie wypłynąć na europejską walutę (zwłaszcza, że reakcja giełd Starego Kontynentu była ograniczona). Wczorajszy ruch eurodolara potwierdził fakt, iż jego korelacja z innymi rynkami jest obecnie bardzo słaba. Wczoraj w momencie jego zwyżki ceny surowców spadały, a indeksy giełdowe konsolidowały się bądź również zniżkowały. Takie rozkorelowanie się rynków następuje zwykle przed większymi zmianami. Być może stoimy właśnie u ich progu.
W najbliższych godzinach w notowaniach EUR/USD powinniśmy obserwować konsolidację. Inwestorzy będą bowiem oczekiwać na bardzo istotne dane z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy je o godz. 14.30. Po raz kolejny odczyt najważniejszego wskaźnika spośród tych danych ? zmiany zatrudnienia poza sektorem rolniczym ? będzie w pewnym stopniu zakłócony przez sektor publiczny. W ostatnich miesiącach znaczny przyrost liczby miejsc pracy w amerykańskiej gospodarce był efektem m.in. wzrostu zatrudnienia pracowników tymczasowych, którzy przeprowadzali spis ludności. W czerwcu część z nich przestała pracować, co będzie miało negatywny wpływ na odczyt wskaźnika. Dlatego też prognozy zakładają spadek zatrudnienia w USA w czerwcu aż o 110 tys. Warto jednak zwrócić na zmianę liczby etatów w sektorze prywatnym. Tu oczekiwania są już zdecydowanie wyższe ? zakładają one wzrost liczby miejsc pracy o 112 tys. Wobec ostatnich zaskakujących zmian w notowaniach EUR/USD, trudno jednoznacznie stwierdzić, jak kurs tej pary walutowej zareaguje na publikację wspomnianych danych. Dzisiejsze jego zachowanie powinno dać jednak odpowiedź, czy stanie się on barometrem nastrojów rynkowych, czy tez pozostanie wyznacznikiem tego, jak inwestorzy postrzegają amerykańską i europejską gospodarkę.
Wczoraj kurs EUR/USD przebił istotny opór usytuowany nieco pod poziomem 1,2500. Kolejna silna bariera, która może hamować jego zwyżkę to 1,2650 (23,6% zniesienia Fibonacciego spadków, jakie dokonały się w notowaniach tej pary walutowej od grudnia 2009 r. do czerwca br.). Przebicie tego ograniczenia może sprawić wiele problemów.
Wczoraj euro zyskało na wartości nie tylko względem dolara, ale również w stosunku do franka. Dynamiczna zniżka kursu EUR/CHF wyhamowała nieco pod wartością1,3100, po czym obserwowaliśmy silne odreagowanie. Przez moment eurofrank kształtował się nawet w pobliżu poziomu 1,3400. Dzisiaj jednak konsoliduje się on pod 1,3300. W najbliższym czasie stabilizacja notowań tej pary walutowej powinna być kontynuowana, bowiem szwajcarski bank centralny nie może pozwolić na to, by w notowaniach EUR/CHF wciąż panowała wysoka zmienność.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejsza sesja w notowaniach EUR/USD upłynęła pod znakiem dynamicznej zwyżki. Wartość euro względem dolara wzrosła z poziomu 1,2200 ponad 1,2400. Negatywne nastroje wokół europejskiej waluty zmniejszyły się po aukcji hiszpańskich obligacji oraz po komunikacie ECB. Hiszpańskie władze zdołały uplasować papiery o wartości 3,5 mld EUR. Mimo że zaoferowano nieco wyższe oprocentowanie niż na ostatniej aukcji w maju, to popyt okazał się stosunkowo mniejszy. Dla inwestorów kluczowym faktem było jednak to, iż zrealizowano maksymalny cel sprzedaży. Dzisiejsza aukcja długu utwierdziła ich w przekonaniu, że Hiszpania jest w stanie pozyskać finansowanie z rynku. ECB ogłosił dzisiaj, iż udzieli europejskim bankom 6-dniowych pożyczek o łącznej wartości 111,2 mld EUR, by te poradziły sobie z zachowaniem płynności po zwrocie rocznego finansowania opiewającego na kwotę 442 mld EUR. Komunikat ten uspokoił nieco obawy przed destabilizacją europejskiego sektora bankowego.
W najbliższych godzinach oraz w pierwszej połowie jutrzejszej sesji zmienność w notowaniach EUR/USD powinna ulec zmniejszeniu. Inwestorzy będą bowiem oczekiwać na publikację oficjalnych danych z amerykańskiego sektora pracy. Wobec pojawiających się wątpliwości odnośnie siły ożywienia w gospodarce USA, doniesienia te będą bardzo istotne dla uczestników rynku. Dzisiaj pewnych wskazówek na temat sytuacji panującej w Stanach Zjednoczonych dostarczył indeks ISM dla tamtejszego sektora przemysłowego. Wypadł on gorzej od prognoz, co negatywnie wpłynęło na nastroje rynkowe. Względną odpornością na wahania nastrojów inwestycyjnych wykazywała się dzisiaj polska waluta. Kurs EUR/PLN konsolidował się przez większość sesji europejskiej w pobliżu poziomu 4,1500. Bardzo dobry odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu, mimo że nie przyniósł bezpośredniej reakcji notowań krajowej waluty, to być może uniemożliwiał jej większe osłabienie w momencie, gdy rynkowa atmosfera ulegała pogorszeniu.

Sporządził:
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Przez większą część wczorajszej sesji na Wall Street amerykańskie indeksy poruszały się tuż nad poziomem poprzedniego zamknięcia. Strona podażowa zdobyła przewagę dopiero w końcówce notowań, co ostatecznie zepchnęło giełdy na minus. Indeks Dow Jones spadł o 0,98%, S&P 500 o 1,01%, a technologiczny Nasdaq stracił 1,21%. Na pogorszenie nastrojów wśród inwestorów wpływ miała m.in. wczorajsza gorsza od prognoz publikacja raportu ADP. Wynika z niego, że zatrudnienie w prywatnym sektorze pozarolniczym wzrosło w czerwcu jedynie o 13 tys. podczas gdy spodziewano się wyniku na poziomie 60 tys. Początkowo dobrze radziły sobie akcje spółek finansowych pod wpływem informacji ze strefy euro na temat mniejszego zainteresowania ze strony europejskich banków pożyczkami oferowanymi przez ECB. Jednak spółki te nie zdołały utrzymać się na plusie do końca sesji. Indeks S&P 500 praktycznie przez całą sesję testował istotne wsparcie na poziomie 1040 pkt, które ostatecznie zostało pokonane. Tym samym wygenerowany został dość silny sygnał sprzedaży, sugerujący możliwość zniżki nawet w okolice poziomu 850 pkt. Na dzisiejszej sesji azjatyckiej także obserwować można było spadki. Negatywnie na sentyment w regionie wpłynęła gorsza od prognoz publikacja indeksu PMI dla chińskiego przemysłu. Spadł on w czerwcu do poziomu 52,9 pkt z 53,9 pkt w maju. Informacja ta przysłoniła zadowalający odczyt indeksu Tankan, obrazującego nastroje w japońskim biznesie. Indeks Nikkei 225 spadł o 2,04%, kończąc sesję na 7-miesięcznym minimum. Spadki kontynuuje także giełda w Szanghaju, gdzie indeks Shanghai Compoiste spadł o 1,02%. Przecenę obserwujemy także na dzisiejszej sesji europejskiej. Informacje, które wskazują na spowalnianie chińskiej gospodarki rodzą obawy o dalsze tempo globalnego ożywienia. Spośród rynków europejskich słabo prezentowała się rano giełda w Hiszpanii ze względu na niepewność w związku z aukcją obligacji. Ostatecznie popyt na 5-letnie hiszpańskie obligacje przekroczył podaż przy lekkim wzroście rentowności w stosunku do ostatniej aukcji. Informacja ta mogła lekko poprawić nastroje, gdyż pokazała, że Hiszpania ciągle jest w stanie uplasować na rynku kolejne emisje. Jednak ogólny sentyment rynkowy w dalszym ciągu pozostaje pro spadkowy.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Ostatnia fala osłabienia złotego nie doprowadziła do wybicia notowań EUR/PLN z kanału wahań 4,0000 ? 4,2000. Dzisiejsza sesja rozpoczyna się w pobliżu poziomu 4,1500. Wczoraj poznaliśmy decyzję Rady Polityki Pieniężnej ? nie zaskoczyła ona rynku, pozostawiając główną stopę procentową na niezmienionym poziomie 3,5%. Było to pierwsze posiedzenie pod przewodnictwem nowego prezesa NBP M. Belki. Z komunikatu do decyzji usunięto zdanie o prawdopodobieństwie kształtowania się inflacji w średnim terminie względem celu NBP na poziomie 2,5%. Według M. Belki fakt ten należy wiązać z objęciem przez niego funkcji przewodniczącego RPP i nowym sposobem komunikowania swojego stanowiska. Większość inwestorów odebrała to jednak jako zaostrzenie nastawienia Rady względem polityki monetarnej. Kosztu pieniądza nie zmienił również bank centralny Rumunii ? główna stopa procentowa pozostała na poziomie 6,25%. Jutro rząd tego kraju będzie dyskutował z Międzynarodowym Funduszem Walutowym na temat przekazania kolejnej transzy pomocy finansowej. Oficjalne potwierdzenie, iż pomoc ta będzie kontynuowana powinno uspokoić nerwowe w ostatnim czasie nastroje wśród inwestorów w regionie. Dziś na rynek napłynęły dane o aktywności gospodarczej w polskim sektorze przemysłowym. Obrazujący to indeks PMI wyniósł w czerwcu 53,3 pkt, zwyżkując do najwyższego poziomu od 34 miesięcy. Wynik ten był lepszy niż oczekiwania rynku, przewidujące spadek wskaźnika do 52,0 pkt.

Na światowych rynkach wciąż wzrasta awersja do ryzyka. Wczoraj negatywnie na nastroje inwestycyjne wpłynął m.in. komunikat agencji Moody?s o możliwej obniżce ratingu Hiszpanii, dzisiaj natomiast rynkową atmosferę popsuł stosunkowo słaby odczyt indeksu PMI dla chińskiego przemysłu. Na fali wzrostu awersji do ryzyka na wartości zyskał frank (kurs EUR/CHF ustanowił nowe historyczne minima tym razem pod 1,3100), natomiast osłabił się m.in. dolar australijski. Dodatkowo negatywnie na notowania drugiej z wymienionych walut wpłynęły gorsze od oczekiwań dane z Australii na temat sprzedaży detalicznej i wydanych pozwoleń na budowę. Na rynek wciąż nie napływają sygnały, które miałyby świadczyć o tym, iż wkrótce wyprzedaż ryzykowniejszych aktywów się zakończy.
Kurs EUR/USD znajduje się nieco poza wszystkimi zmianami, jakie się obecnie dokonują na rynku. Wczoraj pozostawał on w przedziale 1,2200-1,2300. Dzisiaj również kształtuje się w tym zakresie. Notowania euro względem dolara mogą zacząć w większym stopniu podążać za zmianami sytuacji rynkowej dopiero jutro, po publikacji oficjalnych danych z amerykańskiego rynku pracy. Dzisiaj miała miejsce aukcja hiszpańskich 5-letnich obligacji skarbowych. Sprzedano papiery o wartości 3,5 mld EUR, popyt był mniejszy niż na ostatniej aukcji w maju, mimo że zaoferowano wyższe oprocentowanie. W notowaniach EUR/USD nie obserwowaliśmy trwałej reakcji po ogłoszeniu wyniku tej aukcji. Z publikowanych dzisiaj z największych gospodarek danych silniejszy wpływ na sytuację rynkową może mieć jedynie odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.