Piątkową sesję giełdy na Wall Street zakończyły na minusach. Indeks Dow Jones spadł o 0,14%, S&P 500 o 0,32%, a technologiczny Nasdaq stracił 0,5%. Dow Jones przez trzy ostatnie sesje notował spadki, jednak w kontekście całego minionego tygodnia odnotował wzrost o około 0,5%. Podczas piątkowej sesji presję spadkową na giełdy amerykańskie wywierał umacniający się dolar, który pociągnął także w dół denominowane w nim surowce. Miniony tydzień okazał się kiepski dla spółek technologicznych m.in. po redukcji rekomendacji dla części firm z tego sektora. W piątek akcje spółki Dell zniżkowały o 9,96%, po tym jak opublikowała ona swój wynik za trzeci kwartał, nie wykazując poprawy w sferze zysków oraz przychodów. Biorąc pod uwagę sytuację techniczną na amerykańskich indeksach oraz eurodolarze ciągle nie widać definitywnego rozstrzygnięcia. Na dzisiejszej sesji azjatyckiej obserwować można było mieszane nastroje wśród inwestorów. Dziś rynki finansowe w Japonii nie pracowały ze względu na obchody święta narodowego. Koreański indeks KOSPI zniżkował o 0,1%, pomimo rosnących cen spółek z sektora finansowego. Z kolei silniejszą presję spadkową na indeks wywierały spółki technologiczne oraz producenci samochodów. Dzisiejszą sesję giełdy europejskie rozpoczęły w większości od wzrostów. Rosnące ponownie ceny surowców wspierają notowania spółek wydobywczych oraz energetycznych. WIG 20 rozpoczął sesję w okolicach 2380 pkt, a około godziny 10.30 ciągle utrzymywał się wokół tego poziomu, zyskując względem piątkowego zamknięcia prawie 1,5%. Na krajowym parkiecie dobrze radzą sobie spółki surowcowe oraz banki.
Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Złoty odrabia straty

23 Listopad 2009

Na początku dzisiejszej sesji złoty jest mocniejszy w porównaniu z poziomami obserwowanymi pod koniec tygodnia. Około godz. 9.30 notowania EUR/PLN zniżkowały w okolice 4,1200 z 4,1600 w piątek. Kurs USD/PLN natomiast znajdował się w tym czasie na poziomie 2,7500, czyli ok. 6 groszy niżej niż piątkowe szczyty. Głównym czynnikiem stojącym za dzisiejszym porannym umocnieniem jest ponowna zwyżka eurodolara w okolice poziomu 1,5000 oraz pozytywne nastroje na giełdach europejskich. Za część presji deprecjacyjnej w notowaniach polskiej waluty pod koniec minionego tygodnia odpowiedzialne było osłabienie nastrojów inwestycyjnych w naszym regionie. Wśród inwestorów na nowo odżyły obawy związane z niewypłacalnością Ukrainy, po tym jak ukraińska państwowa spółka kolejowa zapowiedziała, iż będzie starać się o restrukturyzację długu wysokości ponad 500 mln dolarów. Napięcie utrzymywało się również w związku z wyborami parlamentarnymi w Rumunii, jakie miały miejsce w niedzielę. Po upadku poprzedniego rządu i odrzuceniu nowego premiera i jego ekipy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy wstrzymał wypłatę kolejnej transzy pomocy finansowej dla tego kraju. Warunkiem ciągłego otrzymywania wsparcia było bowiem przeprowadzenie całego szeregu reform, który to proces został ostatnio wstrzymany na skutek paraliżu decyzyjnego. Inwestorzy czekają na decyzję odnośnie stóp procentowych, jaką dziś ma podjąć węgierski bank centralny. Prawdopodobnie bank zdecyduje się na obniżkę kosztu pieniądza o 50 pb do poziomu 6,5%. Dziś o godz. 9.00 z Węgier napłynęły dane dotyczące dynamiki sprzedaży detalicznej we wrześniu ? spadła on w tym okresie o 7,3% r/r, czyli podobnie jak miesiąc wcześniej. Z Polski nie poznamy dziś żadnych istotnych danych makroekonomicznych ? złoty powinien więc podążać za nastrojami na światowych giełdach. Ostatnio polska waluta znajduje się pod wpływem całego szeregu czynników ? lokalnych i globalnych, których siła oddziaływania różni się w poszczególnych dniach, w związku z czym trudno wskazać główny czynnik, jaki może dominować w czasie kolejnych sesji.

W piątek kurs EUR/USD zszedł do dolnego ograniczenia przedziału wahań 1,4800-1,5000. Nie powiodła się jednak próba przebicia tej bariery. Dzisiaj w notowaniach tej pary walutowej obserwujemy dynamiczne wzrosty. Wartość euro względem dolara dotarła do 1,4975. Nie nastąpiło wybicie z przedziału 1,4800-1,5000, wobec czego sytuacja w notowanaich EUR/USD pozostaje bez rozstrzygnięcia. Z uwagi na to, że dzisiejsza zwyżka jest już bardzo silna, w kolejnych godzinach notowaniom eurodolara może być trudno przebić barierę 1,5000. Kurs EUR/USD notuje dzisiaj dynamiczny wzrost m.in. po kolejnej ?gołębiej? wypowiedzi przedstawiciela Fed. J. Bullarda. Jego zdaniem Rezerwa Federalna powinna rozważyć wydłużenie planu wykupu aktywów powiązanych z rynkiem hipotecznym. Ostatnie wystąpienia przedstawicieli Fed wskazują, że polityka monetarna w USA pozostanie wyjątkowo łagodna prawdopodobnie przez cały przyszły rok. Dzisiaj czeka nas kolejne wystąpienie przedstawiciela władz monetarnych – o godz. 14.00 przemawiać będzie prezes Europejskiego Banku Centralnego J. C. Trichet. Jeśli poruszy on kwestię polityki pieniężnej, jego słowa będą miały prawdopodobnie wpływ na notowania EUR/USD. Umiarkowaną reakcję notowań tej pary walutowej mogą wywołać również wstępne odczyty indeksów PMI z sektora przemysłowego i sektora usług Eurolandu oraz sprzedaż domów na rynku wtórnym z USA. Wskaźniki ze strefy euro zostaną przedstawione o godz. 10.00 natomiast dane ze Stanów Zjednoczonych 6 godzin później. Dzisiejszej zwyżce kursu EUR/USD towarzyszy silny wzrost notowań złota. Cena uncji kruszcu ustanowiła kolejny historyczny rekord, tym razem na poziomie przekraczającym 1167 USD. Wzrosty wartości złota jest na tyle dynamiczny, że trudno wskazać cel, w kierunku którego zmierza ona w krótkim terminie.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Dzisiejszą sesję kurs eurodolara rozpoczął w okolicach poziomu 1,4930, po czym w dalszej części dnia obserwować mogliśmy umocnienie amerykańskiej waluty. Kurs EUR/USD zniżkował w okolice poziomu 1,4800, będącego dolnym ograniczeniem przedziału wahań, w którym poruszał się przez kilka ostatnich sesji. Publikacje danych makro w tym tygodniu nie wpłynęły na kurs eurodolara na tyle istotnie, aby zdeterminować dalszy ruch tej pary walutowej. W krótkim terminie nie należy wykluczać możliwości wystąpienia korekty, jednak o odwróceniu obecnego trendu trudno jest mówić, biorąc pod uwagę cały czas niski koszt pieniądza w USA i aktywność carry traderów. W przyszłym tygodniu poznamy trochę danych z amerykańskiego rynku nieruchomości, które rzucą nieco światła na tempo wychodzenia największej gospodarki świata z kryzysu.
Podczas dzisiejszej sesji, pomimo znaczącego ruchu w notowaniach eurodolara, złoty pozostał względnie stabilny. Kursy par walutowych EUR/PLN oraz USD/PLN zakończyły dzień w okolicach poziomów odpowiednio: 4,1500 oraz 2,7950. Po raz kolejny złoty wykazywał obojętność i brak zdecydowanej reakcji na to co dzieje się na rynkach zagranicznych. Z danych, jakie dziś poznaliśmy z polskiej gospodarki wspomnieć należy o wielkości inflacji bez cen żywności oraz energii, która w październiku wyniosła 2,9% r/r i okazała się nieznacznie większa od prognoz na poziomie 2,8% r/r.

Sporządził:
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Na przestrzeni minionego tygodnia złoty osłabił się, znosząc sporą część zysków z ostatnich kilku dni.
Notowania EUR/PLN odbiły się z okolic 4,0750, zwyżkując w piątek aż do poziomu 4,1620. Kurs USD/PLN wzrósł natomiast o 9 groszy, odbijając się od wartości 2,7200 zł za dolara.
Deprecjacja ta miała miejsce na fali lekkiego pogorszenia nastrojów inwestycyjnych na światowych parkietach, a także w wyniku ogólnego osłabienia sentymentu względem rynków wschodzących, po tym jak niektóre rządy zasugerowały możliwość interwencji w celu ograniczenia napływu kapitałów spekulacyjnych na krajowe rynki finansowe. Brazylia zdecydowała się na wprowadzenie kolejnego podatku kapitałowego, tym razem 1,5-procentowego, obejmującego inwestycje w ADRy emitowane przez brazylijskie spółki. Szef banku centralnego Rosji natomiast zapowiedział, iż stopy procentowe w przyszłym roku mogą spaść poniżej 9%. Po tym jak Tajwan wprowadził kontrolę przepływu kapitałów zagranicznych, na rynku pojawiły się spekulacje, iż utrudnienia dla inwestorów zza granicy może wprowadzić również Korea Południowa.
Wspomniane kraje wschodzące są gospodarkami otwartymi, których rozwój opiera się w głównej mierze na eksporcie. Umocnienie ich walut, związane z napływem kapitałów zagranicznych na fali ostatniej euforii inwestycyjnej, stwarza zagrożenie dla konkurencyjności cenowej eksportu i może zagrażać odradzającemu się po kryzysie wzrostowi gospodarczemu. Ponadto kraje te, po wcześniejszych kryzysach, zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa związanego z napływem krótkoterminowych kapitałów spekulacyjnych, których kierunek w każdej chwili może ulec odwróceniu. Szczególnie ostrożnie podchodzą oni do tego tematu obecnie, kiedy to światowe rynki finansowe wciąż jeszcze nie ustabilizowały się, co z kolei rodzi ryzyko gwałtownych korekt. Efektem ucieczki kapitałów zagranicznych jest silna deprecjacja walut, która może prowadzić do destabilizacji gospodarczej. W obecnym momencie jednak, jak już wspomniano, zagrożeniem dla gospodarek emerging markets może być również zbyt dynamiczna aprecjacja.
Od początku listopada rozluźnieniu uległa zależność rynku złotego od kierunku notowań eurodolara. Tak jak w poprzednich tygodniach polska waluta podążała ściśle za rynkiem globalnym, ignorując wydarzenia makroekonomiczne w kraju i regionie, tak od kilkunastu dni możemy obserwować większą ?autonomię? w notowaniach PLN. Tydzień wcześniej jednak złoty w większym stopniu reagował na pozytywne doniesienia makroekonomiczne z kraju (dobry odczyt bilansu obrotów bieżących), w mijającym natomiast główną siłą stojącą za ruchami w notowaniach polskiej waluty były wspomniane słabsze nastroje na rynkach wschodzących. Złotego nie zdołały bowiem wesprzeć nawet lepsze od oczekiwań dane o produkcji przemysłowej. Spadła ona w październiku o 1,2% r/r wobec oczekiwań na poziomie -2% r/r i poprzedniego odczytu wielkości -1,3% r/r.
Rozluźnienie korelacji pomiędzy złotym a eurodolarem wynika z konsolidacji w notowaniach EUR/USD, którą z góry i z dołu ograniczają poziomu odpowiednio: 1,4800 oraz 1,5000. Prawdopodobnie, dopóki nie dojdzie do decydującego wybicia w notowaniach eurodolara, złoty pozostanie poza zasięgiem jego wpływów.

Obecny tydzień na rynku eurodolara charakteryzował się znaczną zmiennością notowań tej pary walutowej. Kurs EUR/USD poruszał się w przedziale wahań 1,4830-1,5000, trzymając inwestorów w niepewności co do dalszego kierunku ruchu. Z dołu kurs eurodolara ograniczony jest linią trendu wzrostowego rozpoczętego w marcu, która kilkukrotnie testowana, okazała się silnym wsparciem. Natomiast drogę do dalszych wzrostów w dalszym ciągu blokuje poziom oporu 1,5000. Obecny tydzień przyniósł wiele niepewności co do dalszej sytuacji rynkowej. Na wykresie dziennym kursu EUR/USD widoczna jest formacja podwójnego szczytu, która stwarza zagrożenie zakończenia trendu wzrostowego. Pojawiają się także dywergencje pomiędzy poszczególnymi rynkami. Podczas gdy eurodolar przebywał we wspomnianym przedziale wahań, a cena ropy naftowej konsolidowała się poniżej poziomu 80 USD za baryłkę, notowania złota biły kolejne rekordy, a giełdy amerykańskie ustanowiły nowe tegoroczne szczyty. Wydaje się, że w obecnej sytuacji, któryś z rynku musi się mylić, a biorąc pod uwagę ostatnie wystąpienie szefa Fed, w którym to zapowiedział utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym niskim poziomie przez dłuższy okres czasu oczekiwać można, że carry-traderzy w dalszym ciągu będą mieli pole do kontynuowania inwestycji. Wszystko to powinno przełożyć się w dłuższym horyzoncie czasowym na spadek wartości amerykańskiej waluty i dalszą zwyżkę notowań eurodolara. Kształt krzywej dochodowości na amerykańskie instrumenty dłuższe pokazuje, że inwestorzy spodziewają się wzrostu kosztu pieniądza w USA w okolicach sierpnia i września 2010.
Końcówka obecnego tygodnia przebiegała jednak pod znakiem umocnienia amerykańskiej waluty pod wpływem pogarszającego się sentymentu inwestycyjnego, spychając kurs EUR/USD w okolice linii trendu wzrostowego. Z danych makro jakie poznaliśmy w tym tygodniu warto wspomnieć o odczycie wielkości sprzedaży detalicznej w USA, która wzrosła w październiku o 1,4% m/m, podczas gdy oczekiwano zwyżki jedynie o 0,9% m/m. Z kolei gorzej od oczekiwań wypadł odczyt dynamiki produkcji przemysłowej na poziomie 0,1% m/m przy prognozowanym wyniku 0,4% m/m. Negatywne dane napłynęły z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdyż zarówno liczba rozpoczętych budów domów jak i liczba pozwoleń na budowę wypadły gorzej niż się spodziewano. Publikacje te nie okazały się na tyle silnym impulsem, aby trwale zdeterminować dalszy ruch eurodolara.
W obecnym tygodniu obserwować mogliśmy spadek wartości funta brytyjskiego, co przełożyło się na zniżkę notowań pary walutowej GBP/USD o blisko 2,5% do poziomu 1,6490. Notowaniom funta szkodziły przede wszystkim obawy o kondycję brytyjskich finansów publicznych. Jak wynika z opublikowanych w ostatnich dniach danych, przewaga wydatków nad przychodami w minionym miesiącu okazała się dwukrotnie wyższa od prognoz. Trzeci miesiąc z rzędu przekroczyła ona poziom 10 mld GBP. Dalsze zmagania ze znacznym deficytem fiskalnym zwiększają ryzyko obniżenia ratingu brytyjskiego długu. Krok taki wydaje się obecnie jeszcze mało prawdopodobny, jednak kiepska kondycja brytyjskich finansów publicznych w najbliższym czasie może dość silnie szkodzić tamtejszej walucie.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Michał Fronc
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.