Notowania EUR/PLN rozpoczęły dzisiejszą sesję w pobliżu górnego ograniczenia przedziału wahań, w którym przebywają od początku minionego tygodnia. Około godziny 10.00 kurs EUR/PLN kształtował się w okolicach 4,5400.
Wczorajsza wypowiedź ministra finansów Jacka Rostowskiego, dotycząca zwiększenia deficytu budżetowego do poziomu 27 mld nie wywarła większego wrażenia na uczestnikach rynku, ponieważ była zgodna z oczekiwaniami. Prognozy przewidują bowiem, iż deficyt może wzrosnąć nawet do 30 mld PLN. Ostateczną jego wielkość poznamy po nowelizacji, która zaplanowana jest na 7 lipca. Minister Rostowski poinformował również, iż rząd ustalając nowy poziom deficytu dokonał rewizji założeń dynamiki PKB w bieżącym roku z prognozowanych wcześniej 3% na 0,2%.
Dziś uwaga uczestników rynku skupi się przede wszystkim na decyzji Rady Polityki Pieniężnej odnośnie stóp procentowych. Większość inwestorów oczekuje obniżki stóp procentowych o 25 pb. Przemawiałby za tym silny spadek dynamiki płac oraz spadek zatrudnienia. Jakkolwiek Rada może jeszcze w tym roku powrócić do cięcia kosztu pieniądza, obniżka stóp na dzisiejszym posiedzeniu nie jest wcale przesądzona. Ze względu na problemy polskiego sektora finansów publicznych, zbliżającą się nowelizację budżetu oraz rozliczanie się większej ilości kontraktów opcyjnych pod koniec czerwca, negatywna presja w notowaniach złotego jest zdecydowanie silniejsza niż w przypadku pozostałych walut regionu. W ostatnim czasie bowiem, w wyniku poprawy nastrojów na rynku globalnym oraz w regionie, wartość forinta oraz korony czeskiej lekko wzrosła, podczas gdy kurs EUR/PLN wciąż pozostaje w górnych granicach średnioterminowego przedziału wahań. Obniżka stóp procentowych w obecnych warunkach rynkowych i przy braku podobnej decyzji ze strony Banku Czech oraz Banku Węgier, mogłaby skutkować nasileniem się presji deprecjacyjnej w notowaniach PLN. Bardziej prawdopodobne wydaje się cięcie kosztu pieniądza na posiedzeniu w lipcu, kiedy to osłabi się działanie czynników lokalnych, mających obecnie silny negatywny wpływ na notowania złotego. Tym bardziej, że według danych za maj, inflacja bazowa netto utrzymuje się na wciąż wysokim poziomie 2,8% r/r. Ostateczna decyzja RPP będzie jednak zależeć od wyników raportu prognozy inflacji, który póki co znany jest jedynie członkom Rady.

Przed początkiem dzisiejszej sesji europejskiej kurs EUR/USD kontynuował wczorajsze dynamiczne wzrosty. Zdołał on dotrzeć aż do 1,4138. Najbliższe poziomy oporu w notowaniach tej pary walutowej usytuowane są na 1,4140 oraz 1,4180 (szczyty z 10 i 11 czerwca). Istotne poziomy wsparcia są dość znacznie oddalone, jako mniej ważne można wskazać 1,4060. Zwyżkę kursu EUR/USD w pewnym stopniu można tłumaczyć oczekiwaniami inwestorów na dzisiejszy komentarz Federalnego Komitetu Otwartego do decyzji w sprawie stóp procentowych. FOMC oprócz tego, że pozostawi koszt pieniądza na niezmienionym poziomie, prawdopodobnie wskaże, że nie zmieni go przynajmniej do końca bieżącego roku. Jeszcze w minionym tygodniu rynek oceniał szanse na podwyżkę stóp procentowych w USA na około 70%, obecnie zbliżone są one do 50%.
Komunikat FOMC zostanie przedstawiony o godz. 20.15. Jego publikacja będzie się z pewnością wiązać ze wzrostem zmienności w notowaniach EUR/USD. Reakcję kursu tej pary walutowej może wywołać również odczyt danych z USA na temat zamówień na dobra trwałego użytku w maju (będzie miał on miejsce o godz. 14.30) oraz odnośnie sprzedaży domów na rynku pierwotnym (godz. 16.00).
Podobnie jak w przypadku kursu EUR/USD, dynamiczną zwyżkę obserwowaliśmy również w notowaniach GBP/USD. Po kilku nieudanych próbach pokonania istotnego wsparcia na poziomie 1,6200 kurs tej pary walutowej wzrósł aż do 1,6570. Tym samym istotnie zbliżył się do kilkumiesięcznych szczytów (usytuowanych ponad 1,6600). Maksima te powinny przynajmniej chwilowo hamować aprecjację funta względem dolara.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

Podczas dzisiejszej sesji kurs EUR/USD systematycznie wzrastał, testując pod koniec notowań w Europie poziom 1,4000. Opór ten jest istotny, gdyż stanowi górne ograniczenie kanału, w jakim notowania eurodolara poruszają się od około tygodnia, a jego definitywne przebicie dawałoby sygnał do dalszych wzrostów.
Po wczorajszych wydarzeniach na rynku, kiedy to na fali pesymistycznych prognoz Banku Światowego nastąpił wzrost awersji do ryzyka, mogliśmy obserwować wzrost wartości jena. Przed otwarciem dzisiejszej sesji europejskiej kurs EUR/JPY doszedł do poziomu 131,50 co jest najniższą wartością od 22 maja. Lokalne minimum zanotował dziś również kurs USD/JPY, spadając w okolice wsparcia 95,00. Wkrótce po tym jednak kurs jena z powrotem uległ osłabieniu, a notowania EUR/JPY oraz USD/JPY oddaliły się od ustanowionych minimów. Dzisiejszą sesję zarówno ropa naftowa jak i miedź rozpoczęły od spadków, jednak z upływem czasu ceny tych surowców ponownie zyskiwały na wartości. Osłabiający się dolar i jen, zahamowane spadki cen surowców oraz umiarkowane wzrosty na giełdach w Europie mogą sugerować, że rynek szybko przeszedł do porządku dziennego nad wczorajszymi negatywnymi informacjami i nie poddaje się presji spadkowej.
Czynnikiem, który prawdopodobnie wpłynął na dzisiejsze osłabienie amerykańskiej waluty mogła być podana przez agencję Moody’s informacja, że rating AAA dla obligacji rządowych USA jest nie zagrożony obniżką, pod warunkiem jednak, że rząd Stanów Zjednoczonych nie będzie miał problemów z redukcją długu publicznego. Agencja zaznaczyła jednak, iż istotnym zagrożeniem dla ratingu USA może być spadek znaczenia dolara jako międzynarodowej waluty rezerwowej. Bez wpływu na rynek pozostały natomiast dzisiejsze publikacje wskaźników PMI dla usług oraz przemysłu Eurolandu. Większej reakcji inwestorów nie wywołały również dane z amerykańskiego rynku nieruchomości.
Podczas dzisiejszej sesji kurs złotego względem euro i dolara w dalszym ciągu poruszał się w  widocznym od tygodnia paśmie wahań. Rynek oczekiwał dziś na wystąpienie ministra finansów, w którym miał się on wypowiedzieć na temat zwiększenia deficytu budżetowego. Minister Jacek Rostowski podał, że rząd najprawdopodobniej zwiększy deficyt na rok 2009 do poziomu 27 mld zł z zaplanowanych 18,2 mld zł. Podwyżka ta jest jednak zgodna z oczekiwaniami rynku i nie powinna  znacząco wpłynąć na notowania krajowej waluty. 

Sporządzili:
Michał Fronc
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.

W minionym tygodniu notowania ropy Brent na giełdzie w Londynie konsolidowały się w przedziale 69,00-72,00 USD. Z jednej strony silne wykupienie rynku nie pozwalało na wzrost ponad poziom 72,00 USD, z drugiej strony dane o znacznym spadku zapasów surowca (o 3,87 mln baryłek) oraz o wzroście zużycia paliw (o 1,3% w ujęciu tygodniowym) w USA powstrzymywały wartość ?czarnego złota? od silniejszej zniżki. Impulsów do większych zmian nie dostarczały również światowe giełdy papierów wartościowych, które kontynuowały konsolidację.
Sytuacja zmieniła się na początku bieżącego tygodnia. Wtedy to Bank Światowy opublikował dość pesymistyczne prognozy odnośnie stanu globalnej gospodarki w bieżącym i przyszłym roku. Oczekiwania odnośnie PKB zostały zrewidowane w dół. Według najnowszych szacunków, światowa gospodarka w bieżącym roku skurczy się o niemal 3% (wcześniej zakładano spadek PKB na poziomie 1,7%), natomiast w 2010 r. wzrośnie o 2% (dotychczasowe oczekiwania wskazywały na 2,3%). Gorsza sytuacja gospodarcza oznacza niższe zapotrzebowania na surowce, w związku z czym wspomniane prognozy dały impuls do spadku wartości ?czarnego złota?. Notowania ceny baryłki ropy Brent wybiły się dołem ze wspomnianego wcześniej przedziału wahań i zeszły do poziomu 66,00 USD.
Presja wzrostowa na rynku ropy naftowej osłabła w ostatnim czasie również za sprawą wypowiedzi prezydenta Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC), który stwierdził, że cena baryłki ?czarnego złota? na poziomie 70,00 USD jest satysfakcjonująca zarówno dla producentów jak i konsumentów. Do niedawno jako odpowiednią wartość wskazywano co najmniej 75,00 USD. Ze względu na to, że cena surowca dotarła w pobliże satysfakcjonującego OPEC poziomu, w najbliższym czasie działania kartelu będą miały na nią prawdopodobnie ograniczony wpływ. Podobnie jak niezbyt silnie oddziałują obecnie zamieszki w Iranie – drugim pod względem wielkości producentem ?czarnego złota? w szeregach OPEC.
Dalszy rozwój wydarzeń na rynku ropy naftowej zależeć będzie od sytuacji na światowych giełdach. Jeśli obserwowana na początku tygodnia na globalnych parkietach zniżka stanowi początek większej korekty spadkowej (nie padły jeszcze ostateczne sygnały potwierdzające ten scenariusz) to przecena w notowaniach ropy naftowej może być kontynuowana nawet do poziomu 60,00 USD. Przeszkodę w tym ruchu stanowić może zachowanie kursu EUR/USD, z którym wartość ?czarnego złota? jest dodatnio skorelowana. Jego spadek wywołany zniżką na giełdach był bardzo ograniczony i został bardzo szybko i z nawiązką odreagowany. Bez większego umocnienia dolara o silniejszy spadek notowań ropy naftowej może być dość trudno.
Podobnie jak na rynku ropy, również w notowaniach miedzi na początku bieżącego tygodnia mogliśmy obserwować spadki, które nastąpiły po kilku sesjach pod znakiem konsolidacji. Po ostatnich wzrostach, napędzanych głównie oczekiwaniami na szybką poprawę sytuacji w globalnej gospodarce, trend boczny, jaki zaczął się zarysowywać na początku minionego tygodnia, stanowił zapowiedź realizacji zysków. Inwestorzy czekali jedynie na dobry moment ? sygnałem do zamykania długich pozycji okazały się, podobnie jak przypadku ropy naftowej, pesymistyczne prognozy Banku Światowego. Wcześniejsze wzrosty cen na rynku surowców, w tym miedzi, były efektem szybszej od prognoz poprawy sytuacji w globalnej gospodarce. Lepsze perspektywy nasiliły spekulacyjne zakupy surowców, w efekcie czego w pewnym momencie dynamika wzrostu ich cen przestała odzwierciedlać fundamenty, stojące za wcześniejszym popytem na nie. Wartość miedzi dodatkowo wspierały spekulacje o zakupach interwencyjnych metalu, jakich dokonywał rząd chiński. Szczególnie silne były one na początku roku, kiedy cena surowca kształtowała się w okolicach 3000 dolarów za tonę. Obecnie, gdy wartość miedzi wzrosła o ok. 60%, popyt ze strony Państwa Środka uległ zdecydowanemu zmniejszeniu, co w obecnych warunkach powinno sprzyjać korekcie spadkowej w notowaniach surowca.
Jeśli dłuższe odreagowanie rzeczywiście będzie miało miejsce, przecena miedzi najprawdopodobniej będzie większa niż w przypadku ropy naftowej. Zazwyczaj bowiem popyt na metale notuje w okresie wakacyjnym sezonowe spadki, podczas gdy zapotrzebowanie na paliwa, będące pochodną ropy, rośnie.
Zniżka na rynku złota trwa natomiast już od ponad dwóch tygodni, po tym jak na początku czerwca inwestorom nie udało się nawet zaatakować poziomu 1000 dolarów za uncję, a notowania kruszcu odbiły się od oporu 990 USD. W minionym tygodniu cena metalu kształtowała się w kanale pomiędzy 920 ? 940 USD za uncję, początek bieżącego natomiast przyniósł spadek poniżej dolnego ograniczenia tego przedziału. 

Sporządzili:
Tomasz Regulski
Joanna Pluta
Departament Analiz
DM TMS Brokers S.A.